Decyzja z dubbingiem to mega, mega strzał w kolano. Interesowała mnie ta edycja ze względu, że 1 się naprawdę bardzo mocno i brzydko zestarzała oraz strasznie mnie wkurza, że w najlepszej 2 muszę grać po polsku z polskimi napisami lub po angielsku z angielskimi. Trylogie ogarnę sobie po angielsku, ale dlc już nie pamiętam tak doskonale. i te polskie napisy by się trochę przydałyby. Pomijam już w ogóle fakt, że jak ktoś będzie grać z dubbingiem to 1 i 2 już będzie miał chociaż głosy też każde inne, a 3 już w ogóle nie. EA w pełnej krasie. -2 na 10. Szczególnie, że życzą sobie 270 zł za coś takiego...
Liczę na dokładnie to samo tylko więcej, trudniej, soczyściej, dłużej. 1 DD było grą 9/10, a tego jednego punktu zabrakło jej przynajmniej dla mnie, bo za mało było tego czegoś. Potem to dlc trochę wprowadziły, ale one też były lepsze i gorsze. No i więcej postaci, bo po poznaniu gry używałem z podstawowej 10 może z 6.
Szykuje się odgrzewany kotlet. Nie wiem czy kupię, szczególnie, że FH opłaca się jedynie w najbogatszej wersji, a ta jest prawie za 4 stówy. W 3 doszedłem do 300 lvla i nie miałem już co robić. Gra 10/10, ale ta 4 nic nie wnosi. Zmieniająca się pogoda to trochę mało, a ja wybitnie nienawidzę zimy i bym omijał tę porę roku szerokim driftem. No i ten ruch lewostronny... Jako normalny kierowca, gdzie codziennie jeżdżę po właściwej stronie nigdy nie mogłem do tego przywyknąć.
Nie ma co się dziwić, bo DD to największe zaskoczenie w tym roku i spokojnie zmieści się w top 10 roku 2016. Nie wiem co to studio wymyśli teraz by to przebić, ale ekipa Red Hood teraz będzie miała u mnie większą uwagę.
Dlaczego od lat EA męczy nas takimi NFS jak Rivals, HP, Shifty, The Run jak wystarczy wrócić do złotych czasów tej serii (Underground 1 - Carbon)? Próbowali z MW z 2012, ale ta nudna porażka bez fabuły tylko hańbi swój pierwowzór tą samą nazwą.
I to jest jedna z niewielu gier gdzie jestem nią zachwycony zanim jeszcze nie wyszła i tu nie ma nawet mowy o porażce, bo zbyt doświadczone studio, które zna się na swoim fachu to robi. Znów będziemy mieć najlepszego mortala w historii serii^^
Jako, że DA: Początek wraz z Przebudzeniem to moje ulubione gry i przeszedłem je 16 razy, a drugą część 6 to mogę obiektywnie ocenić tę grę. Po 1 to jest zdecydowanie wg mnie najlepszy rpg tego roku (pobił nawet zajebistego South Parka, bardzo ciekawego Divinity oraz Dark Soula, który już mi się nie podobał). Przede wszystkim bije na głowę poprzednią część pod każdym względem. Jest główny bohater, którego naprawdę da się polubić (taki mniej wyrazisty Shepard), masa świetnych towarzyszy, każdy znajdzie dla siebie swój idealny skład, bo nie ma 2 takich samych postaci. 3 świetnych doradców, choć na początku podchodziłem do Józefiny (dalej mam beke z tego spolszczenia) i Cullena dosyć sceptycznie to po 50h grania stali się moimi faworytami, a Lelianna mocno straciła. Twierdza Skyhold mogłaby być dużo bardziej rozbudowana, ale dalej uwielbiam w niej przebywać, to zdecydowanie najbardziej klimatyczna lokacja w grze, tu naprawdę czułem się wielkim Inkwizytorem, a w np Zaziemiu w ogóle nie miałem takiego wrażenia. Antagonista, spotykamy go teoretycznie (skupiłem się na misjach w Zaziemiu, więc tak szybko jednak nie :D) szybko w grze i dzięki dodatkowi w 2 zaciekawił mnie bardzo. Gdybym nie grał w przebudzenie, a także w Legacy to by na mnie już nie wywarł pozytywnego wrażenia, choć finałowa walka z nim jest dosyć słaba niestety, ale chociaż jest (ME3). Lokacje mają swoje wzloty i upadki. Przede wszystkim na wielki + jest ich różnorodność. Nie lubię otwartości świata w Skyrimie, wolę zdecydowanie liniowe trasy Początku, ale tu chciałem zwiedzać. Zaziemie jest co prawda wypełnione całą masą zbędnych pierdół, ale nie ma większych problemów by je wszystkie zgarnąć. Uwielbiam Syczące Pustkowia, mapa wydaje się mała, ale w niej naprawdę, bez wierzchowca ani rusz. Naprawdę czułem się jak na prawdziwej pustyni. Z kolei nienawidzę tej lokacji z odłamkami. Osobno trzeba wspomnieć o walce ze smokami. Jak poprzednie argumenty kogoś nie przekonały to zrobią to walki z tymi przerośniętymi stworzeniami. Jest ich 10 i z każdym walczy się inaczej, ale nie ma słabych potyczek. Zabicie teoretycznie najsłabszego zajęło mi półgodziny i to za drugim podejściem. Tytuł zobowiązał Bioware do zrobienia czegoś innowacyjnego w tym aspekcie, bo nie wyobrażam sobie by walki ze smokami miałyby wyglądać już inaczej niż te w Inkwizycji. Już prawie zapomniałem, że jest też sporo nawiązań do swoich poprzedniczek, ale nie tak dużo jak bym chciał (najbardziej boli, że spotykamy Hawka, a o BF ani od Leliany, ani Morrigan nawet słowo nie padło). Multi jest to co było w ME3 tyle, że bardziej rozbudowane. Taki dodatek do singla by przedłużyć życie tej gry. Grafika i dźwięk są na wysokim poziomie. Gram na wysokich i narzekam tylko na zbyt ulizane włosy towarzyszy (Blackwall wygląda okropnie z tą świecącą brodą), bo poziom szczegółowości szczególnie naszego protagonisty jest naprawdę zachwycająca. Tylko Wiesiek 3 to pobije obecnie. No i jeszcze to rzemiosło. W skrócie jest co tworzyć. Kończąc ten zbyt długi już wywód. Gra jest naprawdę bardzo dobrym rpgiem, przypominającym o świetności Bioware i jak naprawią sterowanie i bugi jakimś patchem to będzie u mnie tak samo świetnym jak Początek. Na razie mogę dać max 9/10 i już nie będę wątpił czy następna część smoczej serii będzie dobra. Polecam.