Tak jak Rockstar miał okazję podnieść poprzeczkę tak Joe Brammer miał znakomitą okazję żeby się nie odzywać. Rozważałem kupno Wardogs ale chyba jednak skorzystam z okazji żeby oszczędzić.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy bierzesz markę Resident Evil, ale przestajesz respektować podstawowe zasady jej lore. W RE istnieją konkretne wirusy i inne czynniki biologiczne i wiemy mniej więcej, jakie mutacje powodują. Epidemia Raccoon City była związana z t-virusem. Tymczasem tutaj zakażeni wyrastają macki, łączą się ze sobą w amalgamaty i przechodzą mutacje wyglądające bardziej jak przypadkowa mieszanka G-virusa, Las Plagas i Mold niż działanie t-virusa.
Jeśli twórcy chcieli zrobić zupełnie nowe potwory i dać infekcji inne właściwości, to też nie mam z tym problemu,niech wymyślą nowy wirus czy inny czynnik zakaźny i odpowiednio go osadzą w świecie. Resident Evil robiło to już wielokrotnie. Ale wtedy trzeba poświęcić trochę czasu na zbudowanie tła fabularnego, które takie zmiany uzasadnia. Nie wystarczy wziąć dowolny zestaw mutacji, przykleić do tego nazwę Resident Evil i dorzucić kilka easter eggów z gier. Jżeli nazywasz film Resident Evil, to dobrze byłoby, żeby te nowe rzeczy działały według zasad świata Resident Evil. Green herb i maszyna do pisania w tle tego nie zastępują.
Dlatego podtrzymuję, że jako horror akcji film jest spoko. Jako Resident Evil jest dla mnie bardzo słaby.
I nadal nie rozumiem gównoburzy dookola ceny mapy. Autor może chcieć 500 zł, 5000 zł albo 500 000 zł. Jeżeli nikt nie uzna mapy za wartą tej ceny, to nikt jej nie kupi i autor sam się przekona na ile rynek wycenia jego pracę. To nie jest produkt pierwszej potrzeby, który człowiek musi kupić niezależnie od ceny. To opcjonalna mapa do gry. Nie podoba ci się cena to nie kupujesz. Kwestia EULA to osobna sprawa i nie była przedmiotem mojego komentarza.
Film w miare ale nie jako Resident Evil. Widać jak na dłoni, że tytułem chcieli zagonić ludzi do kin.
Może mi ktoś wytłumaczy bo nie rozumiem. Skoro ktoś wydaje moda i chce za niego pieniądze (co według mnie jest normalną rzeczą) a ktoś uznaje, że ów mod nie jest warty swojej ceny (co według mnie jest normalną rzeczą), to jaki jest problem takiego moda nie kupować? Nikt nikomu rąk nie wykręcał jak rozumiem żeby tą mapę kupować?
Caly system przedmiotów w tej grze jest do wymiany. 90% czasu spędza sie w mieście craftujac przedmioty a loot z ziemi jest do niczego jak w PoE. Po kokardę mam już tych aRPG gdzie cale zbieranie sprzętu sprowadza sie do zbierania matsów i crafcenia. Gear powinien pochodzić z gleby a crafting to powinien być conajwyzej dodatek.
Oby więcej takich przypadków. Firmy sie rzuciły na napisane na kolanie badziewie, to teraz maja problem. Nawet Amazon sie na tym przejechał, wiec może obudzi to co niektórych, ze jednak stosowanie niesprawdzonego i tak na prawdę nie do końca zrozumianego oprogramowania to średni pomysł.
Monster Huntera bym tu raczej nie przytaczal bo ostatnia odsłona to straszny niewypał. Do zakupu raczej skłaniają ostatnie gry z serii RE aczkolwiek Pragmata robiona była zapewne przez kompletnie inny zespół a największe talenty pracują przy RE10 i DLC do RE9
Co za kompletne bzdury. Jak widzę ludzi narzekających ze dostają za dużo za te same pieniądze to mnie krew zalewa. Kto przy zdrowych zmysłach wydalby 70-80 dolców na grę ktora można przejść w 12 godzin? Problemem nowych gier nie jest to ze sa długie tylko to ze sa nudne. Sa sztucznie wydłużane tonami znajdziek i otwartymi światami w których nic sie nie dzieje. W Far Cry 5 czy Primal potrafiłem sie zagrywać godzinami a taki Horizon Zero Dawn robi sie nudny jak flaki z olejem po wyjściu z początkowej lokacji ktora jest napakowana rzeczami do zrobienia zeby szybko nauczyć nowego gracza jak wygląda rozgrywka. Później to dosłownie pustynia.
Mam 4 cyfrowe liczby w kilku grach (WoW, PoE, Diablo, Factorio, Skyrim) ale nawet nie 3 cyfrowe w innych jak np Mass Effect i powód jest bardzo prosty mianowicie na ile różnych sposobów można podejsc do rozgrywki. Do tego dochodzą patche (badz mody) balansujące które mogą namieszać w metcie do tego stopnia że dostajemy praktycznie nową grę. WoW i PoE łączą obie opcje bo mamy wiele klaw postaci i w przypadku PoE kilka buildow do każdej klasy a po jakimś czasie wychodzi patch który wszystko zmienia i gramy praktycznie od 0. Z drugiej strony w ME praktycznie zawsze mamy to samo, może poza poziomem trudności.