Doskonały komiks, ponieważ pokazuje faktyczny problem w branży. Ciągle czyta/oglądam utyskiwania dotyczące modelu sprzedaży Battlefronta. Sam jak dowiedziałem się do czego posunęło się EA nie kupiłem tegoż tytułu (choć SW kocham całym sercem). Nawet dzisiaj, gdy można trafić wersję na PS4 cyfrową za 75 zł (oficjalne promocje, nie tzw. "aktywne" produkty na Allegro), nie zamierzam kupić tego - chodzi o zasady i szacunek do graczy (czyt. klientów). Jednak z tego co widzę to Battlefront rozszedł się w milionach kopii - sukces komercyjny. Branża narzeka i mówi jak to jest źle, ale jednak...ludzie kupują. Wszystkim, którzy to robią gratuluję - swoim postępowaniem niszczycie branżę i dajecie zielone światło twórcom, że można Was (przepraszam - nas wszystkich!) doić za półprodukty i sprzedawać jedną grę (i to nawet z DLC w przypadku Battlefronta z niezbyt dużą zawartością), w cenie dwóch.
Ach! Panowie redaktorzy! Zachowałbym jednak pewien puryzm w owej dyskusji. Ani Wiedźmin 3 ani Fallout 4 to nie są gry RPG - jak już to action-RPG. W kwestii najlepszej gry "role-playing" to walka powinna się rozegrać pomiędzy Pillars of Eternity a Divinity (oraz oczywiście wiele pomniejszych produkcji). Naprawdę owi giganci bardzo daleko odeszli od tego czym zwykło się zwać RPG.
Każda osoba, która kupiła Battlefronta i zamierza kupować DLC jest dla mnie graczem nierozważnym, który przyczynia się do psucia rynku. Czekałem od dawna na BF, ale obecnie czuję się oszukany, że EA sprzedaje demo i nakazuje nam dokupywać zawartość, która powinna znaleźć się w pełnej wersji. Jeśli nie pojawi się jakikolwiek odzew społeczności to niestety czekają nas bardzo niedobre czasy. Pamiętajmy, że decyzje wydawców wynikają z naszych zachowań (vide sytuacje gdy Square Enix anulował absurdalny system wprowadzania pre-orderów na Deus Ex'a nowego).
Kocham Gwiezdne Wojny z całego serca. Wszystkie części uwielbiam regularnie oglądać, podobają mi się serie animowane i wiele gier z uniwersum (KOTOR, Racer, Roque Squadron, Jedi Academy). Gra była dla mnie "must-have" i pieniążki były odłożone. Dobrze jednak, że poczekałem na recenzje i pierwsze opinie. Uważam, że polityka EA jest bezczelna. Wychowywałem się w latach 90, pamiętam jak chodziłem do Empiku i kupowałem grę w pudełku z instrukcją, wieloma dodatkami i za 99 zł (aczkolwiek wzrost cen gier na przestrzeni ostatnich 10 lat jest dla mnie zrozumiały). Gry były kompletne i sprzedawane jako skończony produkt (ewentualnie pojawiały się pudełkowe dodatki, które objętością przypominały osobną grę, vide Lord of Destruction, Tron Baala czy Bloodmoon). Wściekłość mnie bierze i ochota bicia głową w ścianę jak widzę bezczelność wydawców i to co się stało z rynkiem. Przepraszam, ale jest to w dużej mierze wina graczy, którzy co roku kupują takie zestawy jak Battlefield + możliwość dokupienia 10000 DLC. Tu chodzi o szacunek do siebie. Battlefront mógłby kosztować nawet te 330 zł, ale niech będzie grą kompletną i wielką. To samo się tyczy gier jak Destiny czy Evolve (drugie mnie odrzuciło z tego samego powodu co Battlefront). Piszę to pełen wściekłości i rozgoryczenia. Uważam, że takie zachowania jak Battlefront powinny być oprotestowane przez graczy "nogami i portfelami".
Nie uważacie trochę, że z twórcami gier jest nieco jak z politykami? Obdarzamy ich zaufaniem, niejako "utrzymujemy" oni zaś kreują państwo (tutaj "świat gier i graczy"). Wydaje mi się, że testują nas, sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić. Moim zdaniem rewolucja jaką było DLC w większości przypadków przyniosła negatywne skutki (rozbijanie gry na części, pre-ordery z dziwnymi, płatnymi opcjami, wyciąganie kasy za drobnostki). Gracze jednak "zagłosowali" (kupili) i obecnie DLC jest już nieodłącznym elementem branży. Za kolejny karygodny przypadek, na który gracze nie zareagowali (albo była to reakcja zdecydowania za słaba) to wypuszczanie na rynek "gier-platform". Płacimy duże pieniądze, a dostajemy niejako produkt, który trzeba uzupełnić poprzez mikropłatności, dodatki, season passy itd. Niech przykładem będzie Evolve. Czekałem na tą grę i jako wielki fan serii Left 4 Dead chciałem kupić na samym początku. Gdy jednak zobaczyłem system dodatków i majątek jaki trzeba zainwestować - odpuściłem. Sami trochę na to pozwalamy, a pamiętajmy że growa brać ma wielką siłę. Spójrzcie na zmianę zakończenia Mass Effect 3 (osobiście uważam to za skandaliczne, że BioWare - czy EA - się ugięło i zmieniło walory artystyczne gry, ale pokazało to siłę graczy). Tak samo z Deus Ex o czym mówiliście - SE wycofało się z owego modelu przedsprzedaży. Obawiam się tylko, aby model Hitmana nie zagościł na stałe. Dużo zależy od nas i naszej świadomości jako konsumenta.
Zwracam się z pytaniem do Gambrinusa bądź innych użytkowników - czy dodatek bądź patch wprowadzają możliwość zresetowania postaci (przydzielenia od nowa punktów umiejętności, atutów, czarów itd.). Nie znalazłem informacji w tekście, ale jeśli gdzieś mi umknęła to przepraszam za spamowanie. Czy tylko ja grają w PoE czułem taki zachwyt nad kreacją świata, dialogami, fabułą, mechaniką, muzyką i wieloma innymi aspektami jakiego nie czułem od czasów Planescape Torment? Niesamowita gra i bezapelacyjnie jeden z najlepszych tytułów ostatnich lat. Dałem kilka razy szansę Dragon Age: Inkwizycji, ale bezpłciowość, nuda i monotonia tej gry (choć jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie, boli bardziej model jaki ta gra przyjęła) absolutnie mnie odrzuciły. Nie porównuję też PoE do Wiedźmina 3 (nie jestem fanem sagi książkowej jak i gry, ale nie ma wątpliwość, że to produkt najwyższej jakości) bo to jednak inne gry, które swoją moc ukazują poprzez inne aspekty.
Absolutnie nie jestem fanem uniwersum Wiedźmina (uważam, że w jego cieniu jest o wiele ciekawsza i barwniejsza Trylogia Husycka), jednak kibicuję załodze z CDP RED z całego serca, bo widać jak ogromną pasję włożyli w produkcję Wiedźmina 3. Gra prezentuje się przepięknie i w kwestii open - world RPG, chyba tylko kolejny Elder Scrolls będzie mógł stanąć do walki z Geraltem. Cieszy, iż od dłuższego już czasu Polska wypuszcza gry równie dobre, bądź jeszcze lepsze niż inni developerzy. Również świetnym posunięciem było zaadaptowanie polskiej powieści i wprowadzenie słowiańskiego świata do RPG.
Faktycznie lepiej zagrać w grę (obie części naprawdę udane) niż iść na Hobbita, bo część trzecia to jedno z największych nieporozumień jakie się ukazało w tym roku. Ogromne rozczarowanie i wręcz smutek. Warto osłodzić to sobie grą.
Po tym co Naughty Dog zaprezentowali w trylogii o Drake'u na PS3 oraz w Last of Us, jestem spokojny co do finalnego efektu. Widać, iż gra zachowała awanturniczy klimat, który balansuje między humorem, a poważną narracją. PS4 rozpoczyna ofensywę, dobrze iż gry wciąż są centrum ich filozofii.
e-szuler ---> to właśnie odróżnia "oficjalnych" ludzi od Ciebie i Tobie podobnych, że "oficjalni" uważają kulturę wypowiedzi, erudycję i gramatyczne budowanie wypowiedzi za element dialogu. Bardzo ciekawy materiał, zaś Gambrinusa dobrze się słucha bo wyraźnie widać, iż ma koncepcję tego co chce powiedzieć i mówi z sensem.
Mephistopheles ---> chodzi mi jedynie o to, co pisał Kolega Soplic. W Uniwersum SW istnieje mnóstwo rzeczy kompletnie absurdalnych (kanonicznym jak i nie), choć rozumiem, że oficjalny teaser VII części ma większą moc niż np. komiks. I tak wszyscy jednak czekamy na to jak Sarlacc na Skywalkera.
Soplic - pewnie nie zobaczysz tego komentarza, ale Twoje stwierdzenie "jak łatwo sobie zrobić tym krzywdę" naprawdę Cię ośmiesza. Te wystające czerwone elementy, to w broni białej tzw. jelec. Jeśli myślisz, że w trakcie fechtowania mieczem jelec zaczepiał się o rękę (czyli w Gwiezdnych Wojnach by odcinał rękę) to się mylisz. Naprawdę...skoro jesteście tak wielkimi fanami to dlaczego nikt nie ma problemów z tym, że w Uniwersum istnieje takie coś jak bicz świetlny? Jak widzę komentarze na YT czy w innych miejscach to aż smutno.
Zakupiłem wczoraj grę i pomimo masy innych obowiązków, zarwałem wieczór i parę godzin nocnych. Niesamowity klimat, konieczność planowania, decydowania czy ważniejsze będzie zbudowanie kolektorów na deszczówkę czy kolejnej pułapki na szczury. Niewielka ilość materiałów, bezwzględny upływ czasu i klimat, klimat, klimat. Naprawdę ogromne zaskoczenie i niespodzianka. Doskonała polska produkcja, która pokazuje, że oprócz Wiedźmina, który osiągnął niezdrowy poziom religii nad Wisłą, potrafimy stworzyć doskonałe, klimatyczne gry o poważnej tematyce. Tak jak mówili przedmówcy - jeśli twórcy będą rozwijać grę o nowy content to otrzymaliśmy właśnie jeden z najlepszych survivali.
Stylistyka faktycznie kojarzy się z Nostromo, poziom graficzny zaś z Kronikami Riddicka. Dla mnie osobiście nadal gra jest pewną zagadką - strzelanka, skradanka, survival? Czekam jednak bo uniwersum Obcego zasługuje na mocny come back w świecie gier.
Assassin's Creed dosłownie zainfekował świat gier konstrukcją środowiska i sposobem interakcji ze światem (mapa, punkty obserwacyjne, odkrywanie kolejnych połaci terenu, drobne misje). To tylko pokazuje jak flagowa seria Ubisoftu może być tym dla gier aktualnej generacji czym kiedyś było GTA III - kto wie? Sam system Nemesis - ma to ogromny potencjał i mam nadzieję, że pomysł będzie rozwijany bo zaimplementować to w grach RPG czy strategiach...cudo!
Nie jest to ogrom możliwości Skyrima (choć tak prawdę powiedziawszy to połowy opcji nigdy tam nie używałem, ale wiadomo - dobrze, że jak miało się ochotę grać spiczastouchym kulfonem to się dało), ale co ważne - da się stworzyć atrakcyjną wizualnie postać płci pięknej. Dla mężczyzny będącego fanem RPG to duża zaleta. Nie kłamcie.
Co do Vice City - na Playstation 2 nie miałem większego problemu, ale sterować tym małym ustrojstwem za pomocą klawiatury jak grałem na PC to był koszmar i odpuściłem przygodę z VC na PC na tej misji. Irytująca do bólu, zgadzam się z Wami.
"Funkcja kuratora" - taa...człowiek w zaciszu swego domostwa włącza Wasteland 2, rozdaje fajki dzieciom, morduje i jest niemoralny i nagle twarz Wuja Gabe'a "y - y -y, tak nie wolno, wyłączam grę!". Poważnie zaś. Cieszy mnie uporządkowanie Steama - sukces tej platformy siedzi właśnie w ciągłych zmianach, słuchaniu graczy i ogólnym "user-friendly". Przyznam, że przed aktualizację korzystanie ze Steama potrafiło być nieco oporne, a sama płynność serwisu miewała humory.
Dimanova will abazova phuj - toż to klasyka kina słowackiego drugiej fali!
Z całym szacunkiem do Heda i materiałów, których jest autorem - to chyba najgorszy, najbardziej absurdalny film jaki GOL wypuściło w ostatnich czasach. Przepraszam, ale nagle pojawia się gra, która jest oczekiwana przez raczej węższe grono fanów (w porównaniu do ostatnich premier jak AC, GTA czy Call of Duty) i GOL wypuszcza film, w którym udowadnia jak absurdalna i komiczna jest gra. Nigdy nie miałem styczność z serią, więc nie występuję w charakterze obrońcy, a raczej obrońcy poziomu merytorycznego na stronie. Jedynie dwa punkty wydawały mi się w miarę sensowne (co nie znaczy, że warte robienia osobnego klipu na stronie). Przepraszam, ale argument o grze w lotki i przestarzałości? Gry planszowe mają już ponad 4000 lat (dowód - gra królewska z Ur). W kości grano w czasach pradziejowych (dowód - astragalusy), a gry kółko i krzyżyk czy warcaby to kontynuacja popularnych gier ze średniowiecza (dowód - młynek). Nie będę komentował braku zdolności komentowania zjawisk jakim podlega rozwój ludzkości (odsyłam do Stanisława Lema czy Clarke'a). Co jest złego w muszlach klozetowych? Jeśli są funkcjonalne to dlaczego zmieniać ich kształt czy sposób używania, a potrzeby fizjologiczne nie zanikną raczej. Można było powiedzieć, że problemem byłoby używanie w stanie nieważkości czy inne przykłady. Nie skomentuję. Idąc takim tokiem rozumowania Call of Duty czy Grand Theft Auto powinny być najbardziej komicznymi grami roku, a Assassin's Creed Black Flag pastiszem z piractwa. Naprawdę jestem niemile zaskoczony, że wyszedł materiał od Heda. Można to podpiąć pod Facepalm, albo Liczę na Glicze jak już, a nie robić rzekomo w miarę poważny materiał oceniający pewne aspekty produkty (nie recenzję jak podkreślił autor).
Od zawsze lubiłem serię. Jedynka trochę mnie zawiodła, dwójka była udana, ale jednak zmuszałem się by ją ukończyć. Potem miałem przerwę i wróciłem dopiero przy okazji Liberation, w którym bardzo odpowiadały mi nowe realia. Do czwórki podszedłem entuzjastycznie bo realia nowożytnych Karaibów naprawdę mi odpowiadają (tylko dlaczego to Hiszpania musi być ta zła?) i przyznam, że jest to pierwszy AC, który mnie tak wciągnął. Gra moim zdaniem dopiero teraz osiągnęła to czym być powinna - rozbudowaną, klimatyczną produkcją, która nadal trzyma się mocno uniwersum "asassyńskiego", ale nie ma nadętej fabuły, bohater przywdziewa strój Asasyna bo chce się wzbogacić, a gameplay jest naprawdę "pełen". Same bitwy morskie sprawiają, że gra jest świetna, nie mówię już o pozostałych atrakcjach otwartego świata.
Pograłem trochę w Last of Us i sam siebie zaskakuję, ale w obecnym momencie gra mnie...rozczarowuje. Nie kompletnie, ale częściowo. Obecnie widzę same zachwyty, ale muszę dodać nutkę krytyki. Nie wiem czy ktokolwiek z szanownych Graczy zauważył jak gra "sypie" się pod względem wiarygodności świata. Co z tego, że ma doskonałe dialogi (jedne z najlepiej zagranych w historii), przekonywującą wizję apokalipsy, dobrą aczkolwiek momentami za spokojną narrację (choć w dobie niechęci do książek i absurdalnych fabuł w grach jest to bardzo miła odmiana). Co z tego jednak skoro skradając się Joelem wraz z Billem w opuszczonej szkole, ten drugi nakazuje mi cicho się poruszać. Po chwili sam przebieg cały korytarz dudniąc buciarami. Co gorsze - przebiega przed twarzą zarażonego (biegacza, zatem mają wzrok, nie jak Klikacze), ten zaś nie reaguje. Tak samo z ludźmi - duszę jednego przeciwnika, zaś jego kumpel tego nie widzi i nie zauważa ciała. Co z tego, że mamy rozwijaną relację Joela i Ellie skoro tej małej przeciwnicy nie zauważają. AI to tragedia, naprawdę. Stary Thief czy F.E.A.R. miały o niebo lepszą świadomość oponentów. Pomijam kwestie techniczne, które mają swoje złe momenty w grze - to jest bolączka większości gier, jest to nieuniknione zwłaszcza w tak wielkich projektach. Próbuję się wkręcić w klimat, wczuć w sytuację Joela, ale...jest mi ciężko. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Pokładałem ogromne nadzieje w tym tytule bo wyczekiwałem go od dawna. Nie spodziewałem się po twórcach Uncharted tak elementarnych błędów.
Kibicuję Sony, aczkolwiek bardzo dobre podsumowanie obu producentów. Świetnie zebrałeś relacje z konferencji. Niekiedy tylko głos nie zgadzał się z ruchem warg - miałem wrażenie, że to nie były słowa prowadzących, ale może tylko mi się wydawało.
Nigdy nic do Jordana nie miałem i nadal nie mam. Lubię jak prowadzi materiały, stara się i super. Jednakowoż ten człek prowadzący drugi to naprawdę nieporozumienie - prowadzisz wywiad ze sobą czy z dziewczynami? Albo próbujesz zachowywać się jak gadający o wszystkim i niczym Polscy prowadzący typu Wojewódzki, albo myślisz, że jesteś showmanem (absolutnie nie jesteś) albo brak Ci kultury bo nie praktycznie ani razu nie pozwolisz się wypowiedzieć w pełni. Jakbyś rozmawiał z chłopakami to po prostu byłby brak profesjonalizmu. Jeśli jednak rozmawiasz z dziewczynami to po prostu brak ogłady wobec płci pięknej.
Co ma do tego wykupienie konta premium? Czy w koncie macie zapisane, że prowadzący będą wieloletnimi dziennikarzami z IGN? Materiał został przygotowany profesjonalnie, nagrany profesjonalnie, Jordan wykazał się dogłębną wiedzą na temat gier i ciekawymi spostrzeżeniami. Kwestie składni, płynności czy niekiedy jakiś wtrąceń to wymaga trochę szlifu i wrzucenia paru materiałów. Nie wiem co się dzieje z publiką GOL, ale niektóre roszczenia i pretensje są absolutnie absurdalne.
Dobra, za dużo tego. Chciałem kulturalnie znosić te wszystkie komentarze nt. nowych prowadzących, ale niestety nie da się. Pozwolę sobie zatem przemówić w imieniu rozsądku i głosu obrony. Krew mnie zalewa, spokój opuszcza i furia dopada jak widzę potężny wylew błota na nowych prowadzących. Nie są doskonali, nie zawsze mówią płynnie - jasne. Niekiedy nie trafią celnie z dowcipem, niekiedy o jedno zdanie mogliby powiedzieć mniej. Ciekaw jestem jednak jak wy - bando gimnazjalistów, półanalfabetów i wychowanków najgłupszych rejonów Internetu typu kwejk, 9gag czy inne przybytki odmóżdżania w imię braku zdolności organizacji własnego czasu, poradzili sobie w sytuacji gdy macie stanąć przed kamerą i powiedzieć na jednym nagraniu - ba, nawet na kilku, załóżmy, że trochę potniemy i skleimy Waszą wypowiedź. Wypadlibyście jak turysta w chińskim sklepie. Jeśli mielibyście stanąć przed grupą ludzi i na żywo coś zreferować to zapewne byście się popłakali i zaczęli bełkotać. Zapewne nie macie doświadczenia w przemawianiu i referowaniu do dużej grupy ludzi. Polecam zatem przymknąć się, pracować nad samym sobą - może jakieś książki i trochę edukacji zamiast wypaczających umiejętności społeczne serwisów w sieci - i wtedy wylewajcie błoto na tych ludzi. Poziom wielu komentarzy jest naprawdę żenujący - do tych właśnie głosów "krytyki" kierują tą wypowiedź. Dziękuję za uwagę.
Bardzo ciekawie to wygląda, idealny tytuł na Vitę wręcz można powiedzieć. Przy okazji - mówi się " 'ola!", a nie "hola!".
Ja wciąż jednak liczę, że dokonają szeregu poprawek w funkcjonowaniu AI. Bo prowadzić negocjacje czy próbować coś ustalić z komputerem to bywa katorga. Mam też nadzieję, że osiągnięcie zwycięstw kulturowych czy dyplomatycznych będzie nieco zmodyfikowane i nie trzeba będzie łoić wszystkim tyłków zanim się zacznie być błogim krzewicielem kultury.
qLa --> tak jak pisałem, prasa papierowa jest w defensywie. Na Zachodzie największe dzienniki są już w formie elektronicznej, nie mówiąc o tygodnikach. Uważam jednak, że nadal jest zapotrzebowanie na tradycyjną formę magazynów. Spójrz np. jak ludzie przerzucili się na "Do Rzeczy", gdy nowy zarząd zwolnił ekipę "Uważam Rze". Ludzie potrzebują swojej przystani, swojej "ekipy", swojego żywiołu. W przypadku tygodników opinii jest łatwiej bo ludzie zwykle chcą pisma zgodne ze swoimi poglądami - i tak elektorat prawicowy wybierze "Najwyższy Czas!" czy "Do Rzeczy", a lewicowy "Newsweek" czy "Wprost". W przypadku magazynów o grach jest nieco trudniej (albo łatwiej, zależy jak patrzeć) - grasz na PC to CDA, grasz na konsolach to PSX. Ja osobiście od kiedy padło NEO+ nie kupuję PSX bo nigdy nie mogłem się przekonać do owego magazynu, zatem o konsolach główną wiedzę czerpię z sieci. Szkoda, że tak się rynek skurczył, ale oczywiście trendy idą w danym kierunku i nie ma co strzelać z wiatrówki do pędzącego pociągu.
Mocno się muszę nie zgodzić. Wszystkie te komentarze są powtarzaniem powszechnej opinii, ale chyba bez większego zastanowienia. Kariera e-booków będzie szła w najlepsze, sam posiadam Kindle'a i chwalę sobie owe urzędzenie i mnogość możliwości jakie to daje. Jak jednak słyszę, że nie ma potrzeby prasy to muszę zaprotestować. Internet to chaos informacyjny, brak poukładania, mnogość informacji niesprawdzonych - blogi, vlogi, podcasty itd. itp. Prasa - magazyny, gazety, to chęć obcowania z pewnym stylem pisania, sympatia do pewnego zespołu i kultury czytelniczej. Ja osobiście - ta wypowiedź jest czysto subiektywna, więc zbijam od razu te kretyńskie komentarze "Ty to nie wszyscy" - nie czytałem na GOL-u czy gdziekolwiek indziej żadnej recenzji. Oglądam filmy, trailery, Gramy!, ale słowo pisane w serwisach internetowych jest dla mnie bezpłciowe, nijakie. Wasze wypowiedzi, że prasa skończyła się na SS czy Top Secret to trochę - Panowie, nie oszukujmy się - snobizm. Jestem rocznik 1990, zatem zahaczyłem lekko o tą klasyczną erą polskich magazynów o grach. Wychowałem się jednak na tytułach takich jak Click!, Komuter Świat Gry (to stare KŚG z Panem Uchańskim na czele o ile pamiętam), CD-Action (obecnie mimo dobrego poziomu, staje się jednak zbyt eklektyczne). Nie wiem czy zauważyliście jak ogromny lament był w sieci po NEO +, moim zdaniem najlepszym konsolowym magazynie jaki był na rodzimym rynku. O ile prasa przechodzi do defensywy to wciąż zapewnia selekcjonowany zbiór tekstów, comiesięczną porcję obcowania z lubianym magazynem.
Coś w tym jest Rimon. Po prostu męczy mnie już to biadolenie w każdym wątku ostatnio. GOL staje się taką...myślodsiewnią jak to w Potterze - każdy chce te smuty i żale wrzucić by spokój mieć.
Potraficie mówić i narzekać o czymś innym niż o tym, że macie problem z playerem (czy tylko ja nie mam tego problemu?) i że macie problem z angielską wersją? W czasach gdy co druga reklama w telewizji posiada swoje hasło po angielsku, gdy sieć pęka od możliwości nauki języka za darmo, a obejrzenie serialu z polskimi napisami i słuchanie języka jest dziecinnie proste to dość śmieszne, wiecie? Jak to Mark Twain pisał: "niekiedy lepiej milczeć niż coś powiedzieć i rozwiać wszelkie wątpliwości".
Osobiście będę zawiedziony jeśli pojawi się system blokujący "używki". Dlaczegóż? Wiem, że patrząc brutalną logiką to używki do pewnego stopnia przypominają piracenie, ponieważ z jednej kupionej sztuki, robią się dwie, trzy itd. W tym wypadku tylko pudełko przechodzi z rąk do rąk, a fundusze wędrują już do kieszeni Gracza. Sam jednak gry używane kupuję i sprzedaję od wielu, wielu lat. Poczynając od wymian z znajomymi w podstawówce w stylu "gra za grę", poprzez kupowanie na aukcjach, a kończąc na sklepach specjalistycznych. Uważając się jednak za Gracza (a nie gracza), gram tylko w oryginalne wersje. Wolę kupić mniej, ale ciągnąć po torrentach. Ceny gier - na konsole zwłaszcza - są jednak wciąż zaporowe dla przeciętnie zamożnego Polaka, którym niewątpliwie jestem. Dlatego np. jak chciałem swego czasu kupić w dniu premiery Killzone 3 to oddałem dwie własne gry i cena poleciała w dół prawie o połowę. Często zaopatrywałem się w używane tytuły bo posiadały bardzo atrakcyjne ceny. Nie można jednak popadać w paranoję - używki to nabycie oryginalnego produktu i w jakimś stopniu chęć docenienia całego kultu grania poprzez obcowanie z prawdziwym produktem, a nie plikiem na dysku. Jak tylko mogę to kupuję wersje sklepowe, czy ściągam z PS Store bądź ze Steam. Myślę, że zamiast akcji w stylu blokowania używek, która może Nas czekać w przyszłej generacji, lepiej postawić na podanie ręki klientowi i pokazanie, że mamy mu coś do zaoferowania i kochamy gry jak on sam - vide abonament PS+, który za wręcz symboliczne pieniądze (teraz ok. 40 zł za 30 miesiące) pozwala na ogrania kilkunastu gier z najwyższej półki. Używki będą istniały bo Gracze kochają obcować z prawdziwą grą - aspekt kolekcjonersko-organoleptyczny jest niezmiernie ważny. Ważny by nawiązywać kontakt z Graczami, dawać im szanse na ogranie jak największej ilości tytułów, bez wpędzania ich w bankructwo.
Ja też tęsknię za Raymen pokroju The Great Escape bądź Hoodlum Havoc, które miały poziom animacji z najwyższej półki. Jednak Origins to jeden z najlepszych platformerów na obecnej generacji o zakręconym klimacie. Na szczęście Ubisoft się opanowało i przestało wypuszczać koszmary pokroju Kórlików i rozmienianiem marki Rayman na drobne. Fakt, że Legends trafi na pozostałe konsole to świetna wiadomość.
Dwóch rewelacyjnych aktorów w równie rewelacyjnej grze. Cieszy fakt, że Sony stawia na lokalizacje - tu nie chodzi nawet o znajomość języka bo zakładam, że ktoś kto kupuje grę i ma konsolę to stać go również na naukę języka, ale o podejście do Naszego rynku - poważne i w pełni profesjonalne. Jeszcze bardziej zadowalają mnie wypowiedzi Pana Lindy i Pana Żebrowskiego - widać, że "czują" grę i rozumieją jej klimat i całą otoczkę.
Cieszy mnie, że zaczyna się nieco dziać wokół Vity. Niedługo Sly, Soul Sacrifice, niedawno Assassin's Creed, a teraz Killzone, który zapowiada się fenomenalnie. Mam nadzieję, że Sony nie odpuści bo maszynka ma ogromny potencjał. W końcu też będzie można normalnie kupić DLC do Skyrim'a, a nie z Allegro klucze.
Mam świadomość ile wart jest rynek "gier" mobilnych, ale uważam, że wszelkie owe produkcje są żenujące. Gry na antycznego już Gameboy były robione z większym pietyzmem i złożonością. Smutek bierze, że rynek tych popłuczyn przebija PSV i NDS (chociaż pozycja tych platform mobilnych to też wina częściowo polityki firm za nimi stojących).
Podobnie jak Yuen spędziłem przy Diablo 3 najwięcej czasu. Podobnie jak On zawiodłem się. System losowania przedmiotów to katastrofa, grind przybiera chore oblicze zwłaszcza zbieranie złota by kupić cokolwiek na aukcjach gdzie ceny idą w setki milionów. Ja wiem, że gry sieciowe rządzą się swoimi prawami, ale jako wieloletni fan papierowych rpg plwam na brutalny i chamski pozbawiony jakiejkolwiek frajdy grind. PSV to inny problem - sama konsola ma świetne bebechy, gry wyglądają rewelacyjnie tylko...jest ich zbrodniczo mało! Nie wiem dlaczego Sony mając tak potężny sprzęt i mając tak świetne marki z ugruntowaną pozycją na PS3 w ogóle nie pisze gier pod handhelda. God of War, Resistance, Motorstorm, Uncharted. Jedynie Golden Abyss to mocarny tytuł - Resistance to średniak, a z Motorstorm zrobili jakieś idiotyczne wyścigi rysoraków. Trzymam jednak kciuki za PSV w 2013 - liczę na wysyp dobrych tytułów.
To było bardziej psychodeliczne niż słuchanie pierwszych płyt Pink Floyd i Electric Wizard w prosektorium z jednoczesnym oglądaniem "Głów do Wycierania" Lyncha i dyskusją z Charlsem Mansonem...
Zdecydowanie "Trzy stygmaty..." to jedna z najlepszych pozycji w twórczości Dicka. Ostatnio zresztą doszło do wznowienia najsłynniejszych tytułów Dicka. Pamiętam jak swojego "Ubika" kupiłem kiedyś na aukcji za prawie 40 zł i wciąż byłem szczęśliwy bo okazja, heh.
Lara to teraz taka...dziewczyna z sąsiedztwa po prostu. Jak dla mnie - nowy image Panny Archeolog jest świetny. Klimat to jak najbardziej "Lost" i to też świetnie. Ciekawe czy wrócą do tradycji przedstawiania Lary w realu jako modelek - mnie owa inicjatywa w ogóle nie wadziła. Obstawiałbym Melanie Laurent ("Bękarty Wojny") tylko w wersji "brunetkowej", albo Emmę Stone ("Zombieland"). Jakoś te Panie pasowałyby mi do nowej Lary. Ktoś ma jakieś typy?
Gra jak każda z serii wygląda przesympatycznie, ale osobiście czekam na Lego, ale wersję tradycyjną z Władcą Pierścieni, a zapowiada się świetnie. W USA są już w sprzedaży i zestawy się doskonale prezentują. Grałem już wcześniej w Star Wars i Indianę Jonesa Lego, zatem chyba tą część sobie odpuszczę bo ile można te klocuszki okrągłe zbierać.
W żadnym wypadku nie jestem fanboy'em żadnej z konsol, ale trzeba przyznać, że Sony naprawdę lepiej sobie radzi obecnie w wyścigu konsol. Microsoft w zasadzie wypuszcza tylko Halo 4 i na tym kończą się ich argumenty, bo mam wrażenie, że coś nie przykładają tak dużej wagi do nowych Gearsów jak do dawnych części. Last of Us to zaś produkcja od ekipy, która zna PS3 jak nikt inny. Oprócz tego zapowiedź nowego God of War...będzie się działo.
Jeżeli ta produkcja naprawdę tak się prezentuje to oniemiałem. Grafika i "technikalia" to na pewno wyciąg z gry - widać pewne słabostki w grafice, czuć kamerę z Uncharted itd. To jednak tylko dodaje otuchy, że ów materiał to realny gameplay. Pytanie tylko czy starcia z przeciwnikami będą skryptowane - np. jak Joel podchodził do drugich drzwi i wyskoczył oprych z gazrurką. Jeśli jest to jednak AI, które poluje na Gracza to efekt będzie niesamowity. Klimat niczym z "Drogi" MacCarthy'ego, a i trochę z "To nie jest kraj dla starych ludzi" tegoż samego pisarza. Jak dla mnie to numer jeden wśród oczekiwanych gier.
Ależ ja w pełni toleruję - ba! - zgadzam się z tym co mówisz. Mnie również Diablo 3 zawiodło w wielu aspektach. Cóż jednak poradzić - wziąłem Diablo jakim jest i nadal doskonale się bawię, pomimo tego, że widzę wiele bolączek. Żeby jednak powrócić do gier złożonych i określanych jako fabularne trzeba obecnie niestety odpalić klasyki. Wielu graczy z młodszego pokolenia niż ja i Ty (MagicArt, jak wnioskują mamy pewnie dość podobny wiek, heh) mogłoby nie zdzierżyć trwających pół godziny dialogów w Tormencie. Mnie aż tak nie irytuje polityka upraszczania gier, choć to co stało się z Mass Effect 3 jest na pewno porażką BioWare. Dopóki niektóre elementy są upraszczane, ale nie "sprostaczane" to dla mnie ok. Nie oszukujmy się - niekiedy ładowanie stosów tabelek i liczb to po prostu swego rodzaju snobizm nie zawsze mający przełożenie na grę. Z drugiej jednak strony - jak odpaliłem po raz pierwszy Diablo 3 i zobaczyłem, że sam nie mogę rozwijać atrybutów to od razu usłyszałem głos ks. Natanka "wiedz, że coś się dzieje...".
Przykład z Diuną to nieco inna sprawa - gatunek hack n slash jest gatunkiem dość wolno się rozwijającym i jak dla mnie żaden następca Diablo nie wprowadził do mechaniki zmian, który by chciały coś pogrzebać w hack n slash. W RTS zaś nastąpił bardzo dynamiczny rozwój i szybko Diuna stała się jedynie archaicznym pomnikiem. Diablo i Diablo 2 były jak dla mnie grami świeżymi aż po dziś dzień. Może to wynika z prostoty gatunku i jego nieskomplikowanych założeń?
Faktycznie Diablo jest nastawione na farming. Trzeba pochodzić, poszukać, poszperać na aukcjach jakiś przedmiotów by dostawać lania na piekle i inferno. Czymże jednak było Diablo 2 po sieci? Sacred, w którego też grałem jakiś czas wymagał szukania itemów. Cóż poradzić.
Fabularnie gra jest w porządku - gorzej z narracją. Męczą mnie również tandentne i wyprane z jakiegokolwiek klimatu teksty Mahdy zaś Azmodan to największy wapniak dekady chyba. Nie zgodzę się, że gra jest ciekawa dopiero od piekła. Gram na koszmarze i jak najbardziej gra mi się dobrze, choć irytuje plejada kretyńskich "złych" z wyżej wymienionymi na czele.
Co do podziałów. Również gram w papierowe i to od wielu, wielu lat (choć obecnie mam przerwę niestety) i jednak uważam, że pewnie podziały być muszą. Nawet w opowiadańcach jest rozróżnienie na gatunki, style rozgrywki itd. Między Kotorem a serią Gothic jest zaś taka różnica jak między dwoma ulubionymi słowami Polaków - "przynajmniej" a "bynajmniej". To są po prostu dwie inne gry, niemalże na każdej płaszczyźnie.
Ano, zgadzam się z owym podziałem. Mass Effect to przedziwna hybryda swoją drogą, a już trzecia część to Gears of War po prostu tylko słabsze jak dla mnie. Obecnie panuje moda na eklektyzm wśród gatunków i chyba należy zarzucić tradycyjne myślenie. Większość z nas wychowała się pewnie na Baldur's Gate, Tormencie i to uważamy z RPG. Dla innych to już będą dziwne produkcje (jeśli grali w Eye of the Beholder czy Might & Magic). Teraz zaś Mass Effect jest czołowym RPG, a Diablo 3 hack n slash, choć chyba nowej generacji. Oj Panie, co się dzieje, co się dzieje...
Devil May Cry to raczej scheda po beat'em up, w które niegdyś grało się na automatach (ja osobiście pamiętam jak jeszcze w podstawówce nad morzem grywałem w takich "spelunkach", heh). Diablo jest ulokowane w konwencji RPG (jest rozwój postaci, chociaż w "trójce" już bardzo pozmieniany i ciężko tu mówić o RPG), ale jest wyprane z większości jego elementów (eksploracji Świata, dialogów). Aczkolwiek hack n slash czy action RPG to w sumie płynne pojęcie, więc nie ma co tworzyć kolejnego wątku o to. Zwał jak zwał - to tak jak dyskusje o death metal, progresywny death metal, industrialny metal i inne tam. Czy to aż tak ważne, heh? Diablo to Diablo ze wszystkimi wadami tego pojęcia i zaletami.
Po pierwsze nie powiedziałem, że D3 należy dać wysoką notę za piękne oczy. Po drugie odnośnie chochlika - nie pisałem, że był w Diablo, pisałem tylko, że jest element, na bazie którego omawianie podobieństw jest bez sensu. Napisałem zaś, że to Dungeon Siegie jest kopią Diablo. Po trzecie termin cRPG jest moim zdaniem niewłaściwy odnośnie Diablo. Diablo to nie RPG, a nawet action - RPG. To po prostu hack n slash, a gatunek ten upraszczając nieco rozwój gier, stworzył Blizzard i od kiedy wydano Diablo 2 żaden tytuł praktycznie nie robił żadnych zmian w gatunku. Loki, Sacred, Titan Quest, Legend, Torchlight - wszystkie to były świetne tytuły, ale w pełni powielały standard. D3 to zaś zmiany - jednakowoż tutaj jestem gotów do dyskusji czy dobre czy nie (bo jak sam pisałem wcześniej daleko mi do pisania peanów na cześć tej części).
MagicArt ---> Blizzard stworzył gatunek hack n slash i w D3 jest wiele rozwinięć z D2, a wiele też rozwiązań, które po prostu stały się pewnym standardem w ciągu ostatnich 12 lat. Nawet nie wiesz jak pierwsze Diablo wpłynęło na rozwój gier w ogóle - Dungeon Siege (swoją drogą świetna gra), z którego zapożyczono jakiegoś pierdołowatego chochlika został w całości zerżnięty z Diablo, zatem odwróciłbym kolejność Twojego myślenia, heh.
Ja niestety nie mam aż tyle czasu by dobić już do Piekła, dopiero na Koszmarze się wącham z grą. Obecnie nie spotkałem Czarodziejki co używałaby takiego zestawu umiejętności co ja (kule po orbicie, ogniste wiązki błyskawic, diamentowa skóra, duplikat, hydra). Bardzo możliwe, że na Inferno rzeczywistość nakaże zweryfikować wszystko. O ile wciąż bardziej przekonuje mnie system z Diablo 2 to jednak wgryzam się w ten obecny i po prostu staram kompletnie zmienić myślenie. Oczywistym jest, że praca dla Blizzarda zaczyna się właśnie teraz. Obecnie obserwują co się dzieje i słuchają graczy. Pamiętasz Dran00 co było z Amazonką na początku? To było wręcz uber - overpower i Blizzard musiał pogrzebać w postaci. Zatem, poczekajmy i zobaczmy co przyniesie czas.
Dobra, bo widzę, że parę osób po obu stronach barykady jest i można dobrze porozmawiać. Wczoraj skończyłem Diablo 3 na normal i załóżmy, że mogę sobie pozwolić na pewne podsumowanie (choć to dopiero wstęp do rozgrywki). Jestem za grą i będę bronił produkcji, choć pierwszy będę stał by wytknąć Blizzardowi potknięcia i to duże. Zatem:
1) Gra jest bardziej dynamiczna - kompletnie zmieniony system rozwoju postaci pozwolił na szybszą walkę i bardziej zróżnicowaną
2) Umiejętności na każdą postać jest nieco mniej i nie możemy w nią pakować punktów - prawda. Po tym jednak Czarodziejką odkryłem większość dostępnych run widać, że tak od 30 poziomu w górę można zacząć myśleć o tym jak prowadzić postać. Dla każdego coś miłego jak mówią. Porównałem swój styl gry z tym zaprezentowanym w poradniku na GOL i różnią się w wielu aspektach. W Diablo 2 tak po prawdzie część umiejętności dla każdej klasy po prostu była kompletnie nieprzydatna i nikt ich praktycznie nie używał.
3) Brak możliwości rozdziału atrybutów - pomimo, że w pewnym momencie w ogóle nie zauważałem ograniczenia owego to wolę jednak mieć wpływ na rozwój postaci w tej sferze.
4) Klimat - do końca podobały mi się lokacje, fabuła i rozwinięcie uniwersum Sanktuarium. Trochę efekt narracji psuje polonizacja (głos Diablo - naprawdę, to jest Najwyższe Zło?).
5) Narzekanie na DRM, zabezpieczenia itd. - raz przez kilkanaście minut nie mogłem uruchomić gry bo serwery były przeciążone. Tak to żadnych problemów i szczerze...zgadzam się, że narzekanie idzie ze strony ludzi, którzy chcieliby crackować Diabła. Wszystkie obciążenia związane z DRM i jego nie zawsze trafione rozwiązania związane się z obrazem czasów w jakich żyjemy, czasów jakie stworzyliśmy też i my Gracze, a twórcy po prostu mieli furtkę by wprowadzić takie rozwiązania. Trochę więcej pokory drodzy Gracze - nie jesteśmy bez winy w tym całym bajzlu w świecie gier.
Tyle w tej chwili, mam nadzieję, że wywiąże się jakaś porządna dyskusja i będzie można pojechać Diablo w sposób kulturalny i merytoryczny, a potem drogą taką samą bronić dzieło Blizzarda. Bo naprawdę - bez obrazy dla wielu - ale niektórzy to chyba płaczący gimnazjaliści bo gry nie mogą kupić/nie grali w poprzednie i muszą to odreagować/wszelkie inne problemy Świata skumulowały się w ich jestestwie.
Charon Styks ---> Tak jest! Blizzard dąży do stworzenia społeczeństwa niewolników! Musimy połączyć siły - Antifa, GreenPeace, feministyki, anarchiści i wszyscy bojownicy o prawdę i samodzielne myślenie niech się łączą! Zróbmy najazd na "idiotów" i "szczeniaków", którymi to są wszyscy gracze Diablo! Ja nie mogę - jaki ten wątek stał się nudny. Dyskusja jest kompletnie bez sensu - bo nikt nie dąży do wysłuchania drugiej strony i ew. zrozumienia postulatów (a to główny wyznacznik debaty). Zamknąć wątek niech każdy się cieszy Diablo, albo nie cieszy i gra w to co lubi. Naprawdę...od czasów "fanbojstwa" X360 i PS3 nie widziałem takiej monotematycznej dyskusji i absolutnego braku posłuchu dla drugiej strony...
Moonglow ---> głos rozsądku nareszcie mile widziany. Wiele argumentów jest wyssanych z palca odnośnie D3. Uwielbiam serię, ale nie idealizuję. Co do klimatu to wiadomo - każdy inaczej odbiera, ale dla mnie jest świetny. Nie jest oczywiście tak mroczny w "jedynce", a jest bardziej epicki od D2. Długość gry, tak często poruszana na forach czy różnorakich portalach. Jestem na samym początku III Aktu, gram po raz pierwszy i mam nabite ponad 12 h, a idę od questa do questa, nawet nie odkrywam całych map itd. Ja po prostu wiem, że gram w inną grę - D2 to zamknięty rozdział, Mamy inny produkt, różny od poprzedników. Gra jest cholernie dynamiczna, w żadnym h'n's nie miał poczucia dysponowania taką mocą. Dla mnie wady D3 to raczej stos pytań jaki chodzi mi po głowie odnośnie nowej mechaniki - czy jest na tyle ciekawa, że przykuje na miesiąca/lata do komputera. Na odpowiedź potrzeba jednak czasu.
Kasidelvar- trochę się nie zgodzę. Argument "klikanie myszką" sprowadzić można do wszystkich fpsów, do platformówek, że na zmianę dwa klawisze itd. Uwierz mi, że każdego miesiąca czytam po parę książek z różnych dziedzin (choć głównie historyczne), przy okazji studiuję i pracuję, a granie w Diablo nie jest w charakterze odprężenia. Podoba mi się styl rozgrywki, jest prosty, a zarazem pozwala przez lata cieszyć się kolejnymi odkryciami (vide Diablo 2). Blizzard nie kreuje żadnego obrazu popkultury, ani nie chce niczego trywializować. Nie zwalałbym na korporacje wszystkiego - pachnie mi to przy okazji klimatami Green Peace, anarchiści i cały ten motłoch - bo jak człowiek sam myśli i posiada jakieś rozeznanie bądź chęć rozwoju to nie nie grozi mu to o czym mówisz. Co z tego, że w telewizji lecą Mięsne Jeże, Ukryte Prawdy czy Tańce z Gwiazdami, a w radiu dominują dźwięki z Macintosha niż dźwięk instrumentów. Nie mam z tym problemu - jak ktoś to chłonie i jest szczęśliwy to chwała mu - odnajduje własne spełnienie, heh. Diablo uwielbiam za klimat, gameplay, konstrukcję gry itd. Osobiście lubię jak gry poruszają ciężkie tematy i są złożone, ale jednak wyrosły na pniu prostej rozrywki, dającej frajdę. Gdy mam ochotę na pogłębienie doznań intelektualnych (że tak to szumnie nazwę) biorę książkę i jest super. O kształtowanie trendów to swoją drogą oskarżyłbym raczej EA albo Activion (no ok, są razem z Blizzardem, ale wiadomo kto co robi) - wszelkie DLC, niechęć do zmian, same sequele, strach przed ambitnymi projektami (od czasów Simsów EA ma strach do kombinowania i próby jakiejś twórczości).
Wy się ciągle o ten sam wątek kłócicie, mimo iż nie zaglądałem na forum od kilku dni, heh. Co do tych co marudzą na ocenę - jest ona w pełni subiektywna i taka ma być. Jest to opinia autora, więc argumenty, że oceny "z dupy wzięte" są kompletnie irracjonalne. Trzeba się pogodzić, że Diablo 3 wyszło i Blizzard miał jaja by solidnie pogrzebać w grze. Idźcie do wątku z Call of Duty czy Battlefield, których kolejne części nawet grafiką się nie różnią...
Naprawdę dobra gra, scena ucieczki z hotelu trzymała w niesamowitym napięciu. Szkoda, że tak mało gier powstaje na bazie twórczości Lovecrafta - literatura może i mało przystępna, ale jakże sugestywna.
Jak nic to nic, a jak już premiery to wszystko od razu. Jak człowiek o małych dochodach, studiujący i chcący niekiedy obejrzeć Słońce ma w jednym miesiącu ogarnąć Diablo 3 i Maxa 3? No nic - trzeba trzecią część Payne'a odłożyć na czerwiec, ale serce boli bo pierwsze dwie części wspominam bardzo dobrze.
Nie róbmy tu starcia D2 kontra D3. "Dwójka" to etap zamknięty - Blizzard miał 11 lat by myśleć nad nową grą i grzebać w niej. Moim skromnym zdaniem od premiery Diablo 2 był tylko jeden h'n's, który naprawdę mnie porwał - Torchlight (no i jeszcze pierwszy Sacred bez dodatku). Jak wiadomo w grze grzebali ludzie co tworzyli Diabła zatem coś jest na rzeczy. Loki, Titan Quest, Hand of God...dużo tego było. Gry były jednak nużące, rozlazłe, bez pomysłu, skopiowane bez zastanowienia. W Diablo 3 - i tutaj się zgadzam z np.Dran00 - widzę wiele kontrowersji. Jak mówiłem - pierwsze dwie godziny to było szok i zagubienie. Co się dzieje? Gdzie drzewka? Atrybuty? Dlaczego szabla mojej czarodziejki wpływa na siłę czarów itd. Jednak dostrzegam powoli pewien zamysł i zaczyna to się klarować. Wciąż mam mieszane uczucia do niektórych rozwiązań, ale...ale to jest jednak Diablo 3. Tytuł, który na hype zasługuje w pełni, jako hołd i po prostu uszanowanie gry, który de facto stworzyła pewien gatunek (choć obecnie będący w kryzysie). Co nie znaczy, żeby nie rozmawiać i krytykować Diablo 3. Tylko po prostu usilne stawianie tej gry razem z poprzedniczką (choć jest to naturalne, że porównuje się sequele) jest...jak porównanie Emmy Stone z Elizabeth Taylor. Piękne kobiety, ale z innej epoki i inaczej człowiek musi spojrzeć. Dość...dziwne porównanie wiem, wybaczcie.
Ludzie - minęło 11 lat! To szmat czasu, w świecie gier porobiło się, pozmieniało, zdążyły powstać i upaść wielki serie, pojawiły się nowe rozwiązania itd. Diablo musiało ewoluować. Też lubiłem drzewka, runy itd. Jednak nie chcę się zachowywać jak kiedyś fani Fallouta (którym sam jestem) co mówili, że Fallout 3 to "w ogóle nie to", "co za chłam", "liczy się jedynka i dwójka to jest gniot". Kto jak kto, ale Blizzard słucha fanów, rozmawia z nimi i rzeźbi grę przez długie lata. Jak widzę, że niektórzy "spece" wydają osąd i już cwaniakują jak to wymiatają w grze i znają od podszewki (po dwóch dniach...) to słabo się robi. Diablo oprócz tego ma klimat, fabułę, wspaniały Świat...ktoś to dostrzega w ogóle?
Przez pierwsze dwie godziny byłem zdezorientowany i rozczarowany nieco. Nie grałem w betę bo chciałem podejść na "czysto" do gry. Gram Czarodziejką (ulubiona postać z D2, choć co dziwne w hack n slash wolę grać wojakami, jednak do "Czarki" mam sentyment wielki w Diablo) i coraz bardziej przekonuję się do nowego systemu rozwoju. Skille są ciekawe, czuć moc magii zwłaszcza, że główny i alternatywny czar świetnie się dopełniają. Trochę szkoda, że nie można grzebać w atrybutach, ale...co by nie mówić, w D2 i tak robiło się standardowe rozmieszczenie atrybutów, a niekiedy maxowało by np. założyć zbroję. Blizzard ukrył te mechanizmy, a oddał przejrzysty, ale bardzo dobrze skonstruowany system rozwoju. Grałem niecałe 5 godzin, zatem nie będę oceniał zbyt dużo mechaniki, ale zapowiada się rewelacyjnie. Klimat trzyma rewelacyjny, muzyka wspaniała jak w poprzednich "Diabłach". Jak skończę drugi akt to odpalam Mnicha albo Szaman i pora na Battle.net. Naprawdę podziwiam Blizzard za to jak doskonale myślą nad swoim dziełem. Sprzęt w "trójce" będzie miał jeszcze większe znaczenie, a liczba taktyk się chyba zawęzi nieco, jednak zyska dzięki temu specjalizacja postaci na dwa - trzy skille. Jak to trafnie zauważył ktoś w poprzednim poście - w D2 na dobrą sprawę i tak Paladyn to hammer, Czarodziejka na mróz, Nekromantów od wielkiego dzwonu widziałem by bez obstawy chodzili, a truli. No nic, zobaczymy jak będzie dalej. Oby tylko lepiej. Do zobaczenia na Battle.net!
Obrona pracy za miesiąc, wpisy w indeksie pozbierane bez problemu będą, zatem...będzie się działo. Nie wybieram się we Wrocławiu na premierę bo trzeba przycisnąć postępy w pracy, a wolałem zamówić kolekcjonerkę bo jak widzę z dostępnością w sklepach ciężko. Nie przypominam sobie by z okazji premiery jakiegokolwiek tytuły była taka akcja promocyjna. Chyba ostatni raz takie szaleństwo ogarnęło ludzi z okazji premiery Doom 3 (wrocławski Empik wystawił w głównym hallu komputery gdzie można było grać, a "normalne" gazety pisały o premierze dzieła id). Sam się dałem w pełni pochłonąć hypeowi i czekam jak głupie dziecko na samochód z lodami. Jutro odpalam, czarodziejka - najpierw na single by trochę się przewąchać, a potem na Battle.net i ponownie kilka lat wyciągnięte z życia.
Ja mam za sobą 20 h i właśnie ubiłem Garcię zabierając artefakt (żadnych spoilerów w tym nie było dla kogokolwiek kto grał więcej niż 5 h) i powiem, że gra jest bardzo, ale to bardzo udana. Przyłączę się jednak do narzekania na walkę. Osobiście gram postacią, w której stawiam na rozwijanie Cwaniactwa w drugiej kolejności Broni Białej, potem Palnej. Dlaczego? Rozwój postaci pochłania potężne sumy pieniędzy, zatem obrabianie skrzyń i kieszeni jest niezbędne. Gdy rozwinąłem złodziejstwo razem z przedmiotami tak do 70 budżet szybko się zreperował. Potem można już zająć się rozwojem postaci. W broń palną nie wrzucałem więcej niż 5, ponieważ jak zdobędzie się Maczugę Gromu Corrientesa to broń sama sobie jest potężna. Walka wręcz mimo iż rozwinięta znacznie jest męcząca. Moment gdy w małej chacie walczyłem z Garcią i Scarpettą był mocno frustrujący. Bezimienny jest kłodą - jak pisał Katon78, żadnych przewrotów uników parowania. Jedynie riposty i potężne ataki. Ze zwierzakami jest podobnie jak w Gothic 3 - jak dorwie pierwszy to może zadziobać do końca nawet silną postać. Piranha w tej kwestii musi wciąż nadrobić, ale Risen 2 to chyba najwyższe rozwinięcie formuły zapoczątkowanej serią Gothic. Zaraz po pierwszej części Gothic to chyba najlepsza produkcja z rodziny "gothicowych".
Ja bym osobiście był za Call of Duty: Greek Wars, Call of Duty: Civil War, Call of Duty: Conquistadors Ops itd. Bez ironii - byłby to ciekawy powiew świeżości w nieco zmurszałym gatunku. Łuki, kusze, miecze, tarcze, muszkiety itd. Co za problem nieco ponaginać wydarzenia by zdynamizować rozgrywkę? Tak to ponownie przyszłość...a do tego graficznie (choć to tylko trailer, zatem z rozwagą należy sądy wydawać) katastrofa. Jestem zwolennikiem powiedzenia, że nie grafika się liczy, ale...co innego ta gra może mieć do zaoferowania już?
Mnie śmieszy całe to narzekanie na Diablo 3. Ludzie pograli w betę, która pokazuje wycinek gry i do tego niekompletnej i wydają osąd. Część zapewne widziała jedynie obrazki, ale i tak oceni. Wielkim tytułom towarzyszą zawsze wielkie kontrowersje. Blizzard przynajmniej ma odwagę wprowadzać wiele zmian, grzebać w grze, a nie dorzucać do pieca jak np. w przypadku serii Call of Duty. Ja mam nadzieję, że "trójka" będzie trzymała wciąż taki poziom klimatu, doskonałe fabuły i grywalności. Diablo 2 to nie były dla mnie tylko "tristy", "isty" i całe to - na wyższych poziomach zwłaszcza - chore gonienia za runami, zestawami itd. i tworzenie z gry maszynki.
"Tristrun, Tristrun", któż nie pamięta tych nazw serwerów i tego jak się chodziło tam ciągle na początku. Oprócz tego Tristram to jedno z bardziej klimatycznych miejsc w grach. Zgadzam się z Delem - Diablo 2 moim zdaniem na Piekle zaczynało być naprawdę wyzwaniem i wymagało mądrego prowadzenia postaci, wcześniej było w miarę przystępne pod względem wyzwania.
Witam. Mam pytanie - czy ktoś ma problem podobny do mojego? Grałem w Risen 2 parę godzin, wyłączyłem grę i dzisiaj ponownie odpaliłem i niestety zniknęły wszystkie zapisy. Czy ktoś spotkał się z czymś takim? Zdarzyło mi się to drugi raz. W menu nie ma po prostu opcji "Wczytaj grę". Gra jest oczywiście oryginalna, podpięta pod Steam. Z góry dziękuję za pomoc.
Dramat milionów dziewczyn, żon, kochanek. Ekstaza milionów graczy na całym Globie. Będzie się działo, oj będzie.
Te arty! Widać, że Szaman i jego tło są inspirowane cywilizacjami Mezoameryki. Piramidy schodkowe, ubiór, ale przede wszystkich Kwietne Wojny czyli wojny jakie Aztekowie prowadzili by zdobyć jeńców i zjednać sobie bogów. Nie grałem w betę, żeby wejść w "Diabła" od razu w wersję kompletną, ale nad Szamanem będę się zastanawiał czyż nie uczynić go pierwszą postacią.
Pamiętam, że swego czasu mając PS2 ciągle odkładałem zapoznanie się z J&D na później i później, aż pojawiła się nowa generacja, PS2 sprzedałem i szansę utraciłem. Platformówki bardzo sobie cenię i dlatego mam obecnie dylemat czy zaopatrzyć się w Mass Effect 3 czy właśnie J&D HD. Szkoda, że nie dodają do zestawu spin offu serii, Jak X - naprawdę świetna arcade'owa ścigałka, choć trochę przeszła bez echa na PS2 - a szkoda.
Hmm...żeby nie odbiegać daleko od klimatów sf to w Deus Ex fabuła i motywacja bohatera są - moim zdaniem - dość jasne i z chęcią prowadziłem Jensena. Samo Syndicate - jako, że jestem fanem sf to przyznam, że strzelanie i otoczenie wyglądają niczego sobie. W roli action - sf może nie być najgorsze. Jednak gra wychodzi w dość niefortunnym momencie bo oczy ludzkości zwrócone są obecnie na Sheparda, ale cóż - chyba warto dać Syndicate szansę.
W kontekście gry o jakiej mówimy czyli gry akcji ambitna fabuła znaczy raczej fabułę dobrze prowadzoną, zaznaczoną i kompletną. Wiadomo, że bohater nie będzie dumał nad sensem jednostki wobec trwogi samotnego Dubaju itd. Będę się jednak trzymał twardo stanowiska, że dobra fabuła to taka, która zapada nam na długo w pamięć, nie musi być wielce skomplikowana. Ot choćby film "Źródło", który nie posiada skomplikowanej linii fabularnej, ale jest niesamowicie opowiedziany. Z gier to polecam Silent Hill 2 i Planescape Torment właśnie - wielu tuzów kina powinno spojrzeć jak prowadzić fabułę. Ambitna fabuła nie musi oznaczać fabuły, której próg wejścia wymaga poświęcenia godzin by zrozumieć w ogóle "co i jak?" - co nie znaczy, że tego typu historie ambitnymi nie są. Trzeba tylko umieć wszystko umiejętnie prowadzić - przykład to film "Stalker". Ilu ludzi się odbiło od owej produkcji, ze względu na to, że to jeden wielki dialog, przecinany spacerem i widokami kompleksów przemysłowych. Książka zaś - "Piknik na Skraju Drogi" - na bazie, której powstał moim zdaniem ma lepszą narrację, nie ujmując nic od dzieła Tarkowskiego, bo to film bardzo dobry.
Muszę się nie zgodzić i to bardzo. Po pierwsze ambitna fabuła a gry to związek znany już od dawna. Nie tylko rpg (Planescape Torment, Baldur's Gate miały świetną fabułę, choć obie budowały to na innym fundamencie) czy przygodówki (Syberia, Longest Journey). Dla mnie ambitna i dobra fabuła to taka, która potrafi mnie porwać i nie puścić aż do napisów. Zatem co z tego jeśli jakiś dramat psychologiczny ma wielowątkową fabułę, mnóstwo postaci, skoro człowiek przysypia bo narracja swoją ciekawością przypomina przemówienia Waldemara Pawlaka. Osobiście uważam, że taki Modern Warfare (pierwszy, podkreślenie) był świetnie prowadzony pod względem narracji i fabuły. Taka "Incepcja" - film akcji pełną gębą, a dla mnie fabularny majstersztyk. Gameplay może przedstawiać akcję i adrenalinę, ale bardzo możliwe, że fabuła będzie trzymać napięcie i przykuwać uwagę grającego. Mistrzostwem dla mnie jest tutaj seria Uncharted - nie ma chyba lepszej syntezy akcji i świetnej opowieści.
Patrzcie no - przeszedłem ME, aczkolwiek utworu nie pamiętam, najwyraźniej nie wpadł mi i wtedy w ucho, heh. Tak czy owak - dzięki za poprawkę.
Naprawdę można było wybrać pod fragment z ME3 jakiś epicki i klimatyczny utwór, a to co tam leci w tle rujnuje cały efekt świetnego montażu.
Trzymam kciuki bo Risen był naprawdę rewelacyjny. Cieszy też to, że w wypowiedziach twórców nie ma często spotykanej w making of maniery: "to będzie przełomowe rozwiązanie, tutaj możesz wszystko, będzie największe itd.". Widać, że mają plan n grę, są realistami i zamiast bezsensownie pompować puste "ochy i achy" skupiają się na konstrukcji grywalności.
Nie rozumiem Waszego myślenia - jeśli np. Puzzle Quest dostanie (dla przykładu, nie wiem jaka była naprawdę ocena) 9,5 a Uncharted 9 to znaczy, że PQ jest lepszy i przebija przygody Drake'a? SR3 to gra z nieco innej półki niż pierwszoligowe giganty. Nie mogę - jak Wy niektórzy funkcjonujecie z takim poziomem wypowiedzi i myślenia...
patrykj123 - idź wracaj grać w Modern Warfare 3, ale krótko bo jutro do podstawówki trzeba wstać. Oszczędź siebie ludziom na forum, hm?
Mam nabite "dopiero" 12 h, ale mogę powiedzieć - gra jest wielka, kompletna i stanowi obecnie najdoskonalsze stadium rozwoju RPG. Nie pod względem fabularnym, ale konstrukcji Świata, klimatu, immersji, wsiąkania w gameplay. To naprawdę potężne dzieło, które aby poznać trzeba będzie spędzić miesiące, a moja nordka - wojowniczka to na obecną chwilę robaczek wobec ogromu Skryim. Zgadzam się Delu - osobiście wykonałem jeden quest z głównego wątku. Podróżuję, robię questy, pogłębiam swój status w Towarzyszach. Dużo by pisać. Polecam każdemu kto ma ochotę na RPG, które daje wolność, ale z drugiej strony nie jest nudnawym sandboxem, które nie oferuje klimatu i fabuły, a tylko siekanie.
Jestem mw. w połowie gry i sytuacja taka sama jak w przypadku poprzednich dwóch części - oczarowanie i zachwyt. Mistrzowska narracja, zabawa historią i fikcją podobnie jak w przypadku Indiany Jonesa i awanturniczy klimat. Mam nadzieję, że seria nie zatrzyma się na "trójce" i "Golden Abyss" na PSV.
Jak dla mnie Sonic to obok Raymana jedna z najlepiej zaprojektowanych postaci w historii platformówek. Miło widzieć, że pupil SEGI wciąż biega w 2011 roku, heh.
Ja osobiście mam również pewne obiekcje co do kształtu i przede wszystkim wyglądu Diablo III. Ufam jednak Blizzardowi bo patrząc na ich ostatnie lata widzę jak przemyślane są ich produkcje i nic nie jest dziełem przypadku. Nie drażnią mnie również kolejne gameplaye bo wierzę, że premiera się odbędzie na początku 2012. Nie ma przynajmniej sztucznego hype'u dla gimnazjalistów jak to widzimy przy B3 i MW3 - jak obserwowałem rozgrywkę z tego pierwszego i porównałem z cudami jakie dane było widzieć na pierwszych trailerach rzekomo z rozgrywki to czuję, że jesteśmy przez EA delikatnie dymani. Blizzard wie co robi i trzymam kciuki za Diablo III. Do dzisiaj mnóstwo ludzi pogrywa po sieci w Diablo II (sam co jakiś czas pogram na BN), zaś po takim MW3 zapomnimy po...miesiącu? Tyle w kwestii nakręcania hype'u i wypuszczania kolosalnej ilości trailerów.
To bardzo źle, że Diablo III wychodzi akurat jak piszę pracę na studiach. Będzie się działo ponownie na Battle.Net...oj tak.
Jaa...ale z Was "ynteligencja". Bardzo lubię styl Otisa - balansuje sobie na granicy sucharów i absurdu, ale świetnie się bawi tą konwencją. To są kilkuobrazkowe komiksy - są zabawą, a nie historią, która ma powalić tłumy. Oczywiście, że są to suchary - aczkolwiek w dobrym słowa znaczeniu. Nie żenujące cegły, tylko zamierzone lekkie teksty, obleczone - w mojej opinii - świetną kreską. Już mi sił brak jak pod każdym komiksem widzę te fachowe recenzje i wypowiedzi. Otis - rysuj dalej, bo masz z tego frajdę i to widać. Ja bardzo lubię rzucić okiem na Twoje malunki, heh.
Ja już jestem zmęczony tym boomem na "modern - shootery". Modern Warfare było wspaniałe i nadal jest. Na MW 2 czekałem z niecierpliwością i pomimo bardzo dobrej kampanii single player, cały hype na serię prysł. Dlatego w ogóle nie interesował mnie MoH czy Battlefield 3. Bo ile można? Patrząc na zlepek scen z owego trailera, widać że autorom ani nie chciało się inwestować w technologię (bo silnik już naprawdę stracił gwarancję) ani większe zmiany w rozgrywce. Myślę, że Activision powinno przemyśleć rozwój marki. Wiadomo, że obecnie przynosi ogromne profity (vide Black Ops), ale bardzo możliwe, że po premierze MW3 dojdzie do przesytu marką - tak jak to było w przypadku Guitar Hero.
Mówiąc krótko - będzie się działo! Miło widzieć jak Aktorzy polskiego kina (nie "aktorzy") z chęcią otwierają się na takie propozycje i pomimo wszelkich trudności - jak to Pani Janda wyraziła - podejmują wyzwanie. Jestem też ciekaw czy taki np. Piotr Fronczewski lub Jarosław Boberek są świadomi jak kultowymi postaciami są w świecie Graczy, heh.
Mam tylko nadzieję, że gra wyjdzie jako pełnoprawny produkt, a nie jak mówiono jakiś czas temu jako pozycja wyłącznie dostępna poprzez XLA czy PSN. Tytuł zapowiada się naprawdę ciekawie i prezentuje klimatyczne podejście do post - apo. Poczekamy zobaczymy - końcówka 2011 i początek 2012 zapowiadają się bardzo intrygująco!
Echh...wyczyściłem niedawno swój monitor bo zaniedbany był, a już jest w ślinie tego furiata i "max 12 - latka" Marco. No cóż - życie!
chrzanekTNT - skoro ukrywałeś się po "kontach" to Ty grałeś jak tchórz, bo wychodzi na to, że przyjąłeś rolę prawnika, doradcy finansowego, który istnieje tylko i wyłączenie w numerach kont i śladach po przelewach. Ciekawy sposób na prowadzenie postaci!
Pamiętam, że Rayman 2 to była jedna z pierwszy gier jakie kupiłem - jeszcze w czasach gdy gry leżały w wielgachnych, tekturowych pudełkach. Od tego momentu rozpoczęła się moja wielka sympatia dla serii - po rewelacyjnym Rayman 2, przyszedł Rayman 3, który jest jedną z najlepszych platformówek w historii. W międzyczasie był sympatyczny Rayman M i...i niestety ktoś wpadł na pomysł by kultową już postać "bezkończynowego" bohatera wykorzystać do promocji jakiegoś zbioru idiotycznych mini - gier o królikach. Trzymam kciuki by ta część przywróciła chwałę tej jakże ważnej dla elektronicznej rozrywki serii.
Arghh...jestem ogromnym fanem trylogii filmowej, czekam na film niecierpliwie, a tu spoilery! Barbossa goni bohaterów, ucieczka z Londynu! Tak na poważnie - kolejne, tysięczne już Lego i nadal wygląda przesympatycznie. Grałem tylko w Lego Indiana Jones, ale i tak darzę serię ciepłym uczuciem. Jo - ho, and the bottle of rum!
Kefas ---> jak najbardziej wiem czym jest pojęcie "feminizm" i rozumiem jego historyczne podłoże. Słowa złego nie powiem odnośnie - kiedyś - sufrażystek, czy obecnie kobiet, które chcą racjonalnego poprawienia pewnych kwestii społecznych. Tego typu niewiast niestety jest mało i najczęściej mają w głębokim poważaniu "feministki". Irytują mnie takie osoby jak (tu może bez nazwisk, nie upolityczniajmy aż tak bardzo owej dyskusji), które chciałyby aby wszędzie było 50 % kobiet i 50 % mężczyzn, aby podobnie jak w Stanach Zjednoczonych w latach 60/70 zatrudniano ludzi poprzez pewien schemat procentowy (tyle dla Afroamerykanina, tyle dla Azjaty, tyle dla kobiety itd.). Śmieszy mnie tego typu kobiety chcą za wszelką cenę dowieść, że w każdym sektorze życia musi być tak samo, równo i kobieta i mężczyzna mogę tak samo wykonywać każdą czynność. Wszystko zależy od tego, o której fali feminizmu mówimy - wtedy to słowa nabiera innych kształtów.
Feministki się oburzą jeśli kobieca postać będzie miała mniejsze premie do ataku, albo będzie szła za mężczyzną. Obliczą jaki jest stosunek mężczyzn do kobiet w grze i jeśli jest przewaga tych pierwszych to będzie dyskryminacja i seksizm, zaś jeśli tych drugich - właściwa polityka, heh. Przyznam, że nie słyszałem o tym tytule, aczkolwiek warto chyba dać szansę - pachnie "nieco siermiężnym, surowym, wymagającym rpg", przywodzącym na myśl czasy pierwszego Gothica, zaś częściowo takich tytułów jak Enclave. Do tego głos Pani Lucy Lawless, która muszę przyznać pięknie się wypowiada, ot taki smaczek, ale z miejsca robi dobre wrażenie.
Falcao_82 ---> Landkreuzer to po prostu by przejeżdżał pozostałe czołgi, a nawet pociski z Tygrysa czy IS -a odbijałyby się jak deszcz od niego. Co nie zmienia faktu, że wyglądałoby to imponująco, heh.
Hmm...myślę, że koty pod nieobecność właścicieli i perwersyjni staruszkowie.
Gothic to tytuł pod wieloma względami przełomowy i chyba do dzisiaj nie spotkałem się z produkcją, której świat byłby tak wyrazisty i przesycony specyficznym klimatem. Pierwsza część może chyba śmiało się ubiegać o termin "kultowa", tak powszechnie teraz przyczepiany wielu produkcjom. Wielka szkoda, że część trzecia to wielka pomyłka, zaś w czwartą nie miałem nawet okazji grać.
Aby zaciąć się w grze zwanej Killzone 3 trzeba naprawdę być przykładem ewolucji wstecznej. Rzekłem.
Coś odnoszę wrażenie, że nawet samo Gearbox poważnie do projektu nie podchodzi. Cała opowieść owego Pana jest otoczona takim lekkim, ironicznym uśmieszkiem. Chociaż patrząc na zaprezentowany gameplay nie ma co się dziwić - Duke wygląda ciut "retarded" w porównaniu do obecnych produkcji. Aczkolwiek idea Duke'a zakłada sukces w innych sektorach - staroszkolny "fun" w czystej postaci. Oby się udało.
Gdzież te spokojne, pełne narracji RPG w stylu Planescape Torment czy Baldur's Gate. Pierwszego Dragon Age'a ukończyłem z przyjemnością, jednak szkoda, że obecnie potrzeby mas (czyli uproszczony gameplay, dialogi ograniczone do dwóch słów bo jak wiadomo obecnie nikomu czytać się nie chce i walki w formie metroseksualnych japońskich slasherów) dominują, a coś takiego jak "narracja" w grach RPG nie występuje. Dragon Age II to będzie smutny pomnik obecnych czasów.
Uważam, że pierwszy trailer z muzyką Michaela McCanna (mam nadzieje, że dobrze napisałem) niósł ze sobą niesamowity pokład emocji i od tego czasu z niecierpliwością wyczekuję nowego Deus Exa. Tylko nieco nie odpowiada mi polskie tłumaczenie podtytułu "Human Revolution". Jeśli jest to gra sci fi, która porusza tematykę modyfikacji genetycznej, zabawy w Boga itd. to podtytuł "Human Revolution" odnosi się raczej do rewolucji w kwestii człowieczeństwa, przełomie w ewolucji, coś jak "Człowiek 2.0". Ktoś chyba za bardzo zasugerował się fragmentami trailera gdzie widać zamieszki na ulicach. Bunt Ludzkości...brzmi jak gra zrobiona przez komitet informatyczny SLD, heh.
Nie wkładałem tych słów w czyjeś usta - chodziło mi o pewien sterotyp, A.l.e.X nie użył takich słów, żeby nie było. Zaś mam pewną świadomość o polskości ponieważ wiedzę czerpię nie z wypowiedzi Panów z lewej strony poltycznej bądź prawej tylko ze źródeł w miarę obiektywnych (choć ciężko o takie oczywiście). Nie oszukujmy się - obecna sytuacja polityczna w kraju dzieli naród na "polaków" i "Polaków". Mnie osobiście po prostu denerwuje wielkie narzekanie, że gra nie jest po Polsku - oczywiście polonizacja powinna być zjawiskiem powszechnym, ale jednak gra to pewne dzieło zamknięte - i niekiedy wydawanie pełnych polskich wersji to tak jakby zagraniczne płyty muzyczne wydawać z podłożonym polskim tekstem. Zaś jeszcze bardziej denerwują mnie ignoranckie wypowiedzi w stylu "gówniana kultura USA" czy "ruskie mają". Świat idzie do przodu, Związek Radziecki upadł, heh.
A.l.e.X - ależ Ty jesteś polski, ależ Ty szarżujesz z szabelkę a na wietrze powiewa chorągiew Korony! "Gówno z USA" - oczywiście, że jesteśmy świadkami procesu amerykanizacji wielu dziedzin życia (w tym kultury), ale zakładam, że masz nikłe pojęcie o tym czym NAPRAWDĘ kultura amerykańska jest. Co poczuwania się Polakiem - studiuję historię i filologię rosyjską zatem mam pewien ogląd na Nasz kraj z wielu perspektyw. Jestem Polakiem, ale nie Polakiem w stylu: "COOO? ROSJA MA NAPISY? PANOWIE - KONFEDERACJA, PRAWOSŁAWNE PSY TRZEBA UBIĆ, ZA WIARĘ, ZA BOGA!". Wolę jednak być Polakiem, który zna dobrze język angielski i poradzi sobie z każdą grą (czy to Dead Space 2 czy Planescape Torment) niż zaściankowym "Polaczkiem", który nie tknie nawet kijem czegoś co jest "niepolskie", "olane przez grubych kapitalistów z EA" itd. itp. Naprawdę bycie Polakiem nie oznacza plucie jak zakompleksione dziecko na każdego kto mówi, że Husaria brudne skrzydełka miała.
Litości! Dead Space 2 to nie jest dramat, traktat filozoficzny. Jeśli nie znacie na tyle angielskiego w XXI w. gdy język ten otacza Nas z każdej strony by zrozumieć grę tpp akcji to szkoda mi trochę tego pokolenia (do którego niestety należę, ale nie identyfikuję się z nim). Zabrać się do nauki, a nie narzekać, że "smrody z EA" (cytuję tego uber - mądrego Pana powyżej) nie lokalizują gry.
Obecne pokolenie, które na widok dopalaczy czy innego ścierwa pokroju trawy od razu jest radosne i wszelkie wątpliwości czy ambicje znikają jest pokoleniem straconym, heh. Większości komiks się podoba bo jest motyw trawy - suuuper, mega wysokie poczucie humoru. Społeczeństwo, które daje przyzwolenie na narkotyki degeneruje się od środka, niszczy swój potencjał. Smutne, ale prawdziwe. Jeśli ktoś poczuł się obrażony to prawidłowo - to miała na celu owa wypowiedź.
To ja może dodam od siebie komentarz jako. Studiuję historię i równocześnie historia jest moją pasją. Osobiście nigdy nie byłem szczególnie zapalony na gry "historyczne" (wszelkie Europy Universalis czy Hearts of Iron nie przyciągnęły mnie, heh) jednak uważam, że z grami, które chcą romansować z historią jest jak z literaturą popularnonaukową. Jakby gry miały być w pełni historyczne i być wykładnią wiedzy na jej temat były ciężkie, nudne i żmudne - tak jak akademickie podręczniki czy książki pisane "od profesorów dla profesorów". Nie mówię tego z przekąsem czy krytyką - bo zadaniem książki akademickiej jest przekazać wiedzę w dużej ilości i konkretnie - i w pełni swoją rolę spełniają. Jednak osobiście jestem wielkim zwolennikiem opowiadania historii z ikrą, delikatnym zabarwieniem belletrystycznym. Dlatego dobrze, że gry "bawią się" historią, a nie chcę ją w pełni odtwarzać - efekt jest dzięki temu bardzo zadowalający (Medal of Honor Allied Assault, Shogun Total War czy inne). Ubolewam tylko, że autorzy w ogóle nie spoglądają w kierunku mojego ulubionego tematu - imperium azteckiego. Chyba jeden z ostatnich tytułów w pełni traktujący o Mezoameryce to staruteńkie Theocracy. Tak czy owak - świetny artykuł i mam nadzieję, że więcej będzie tego typu publikacji - nareszcie ktoś chce spojrzeć na temat.
Krzysztofie Gonciarz - aleś miał Pana mega kaca i minę, która wyrażała "co, co się dzieje?". Tak czy owak było treściwie, krótko i konkretnie.
Mnie osobiście smuci sytuacja na polskim rynku dziennikarstwa o grach. Prawda jest taka, że CD-Action słabnie, staje się "bardziej kolorowe", "user friendly" i staje się czymś na wzór "melting pot" - wszystko o wszystkim. Postawienie gier konsolowych na równi z pecetowymi jak dla mnie osłabiło odbiór pisma. UPRZEDZAM OD RAZU ZAKOMPLEKSIONYCH, PRYSZCZATYCH FANBOJÓW - LUBIĘ ZARÓWNO GRY KONSOLOWE JAK I PECETOWE. CD-Action oczywiście kupuję bo kupuję już od wielu, wielu lat, aczkolwiek widzę delikatnie słabnięcie pisma, pomimo tego, że jest monopolistą i gigantem w swej gałęzi. Szkoda wielu pism, które większość czytelników zlewa bo głównie patrzą na pełniaki. Uważam, że powinien pojawić się silny konkurent dla CDA ponieważ Play chyba powoli zaczyna się krztusić. Z całą sympatią dla CDA, które bardzo cenię za poziom, profesjonalizm i markę, na którą ciężko pracowali latami.
Obecność Rush to naprawdę wielki ukłon. Legenda prog - rocka, zespół, który tworzy trzech mistrzów w swoim fachu (ze szczególnym wskazaniem na perkusistę Neila Pearta). Zespół, który posiada największą liczbę złotych i platynowych płyt zaraz po "Bitelsach" i Rolling Stones. Wreszcie najbardziej niedoceniony zespół w historii. Utwór "2112" to 21 - minutowe epickie dzieło, które jest opowieścią, zatem do Warriors of Rock pasuje doskonale. Nie jest to kilka utworów, tylko jedna zwarta, muzyczna opowieść. Mam też wrażenie, że wstęp przed utworem jest czytany przez samego Geddy'ego Lee czyli wokalistę i basistę Rush.
Jakiś czas temu słyszałem o Afterfall, aczkolwiek oprócz kilku concpet - artów i garści informacji nie pojawiło się nic więcej. Dobrze, że gra żyje i rozwija się, a team jest pełen zaangażowania. Muszę przyznać, że uniwersum wydaje się naprawdę dojrzałe, przemyślane i nie jest to kolejny klon Fallout'a, Neuroshimy czy Mad Maxa. Naprawdę trzymam kciuki za ekipę tworzącą Insanity i mam nadzieję, że usłyszymy jeszcze niejedno o ich produkcie.
Swoją drogą - Pan Przybyszewski naprawdę tworzy ciekawe dzieło w warstwie muzycznej gry. Gratuluję!
Szkoda wielka, że giganci branży (Microsoft i Sony), którzy posiadając potężną pozycję na rynku nie potrafią wykształcić pewnego indywidualizmu. Playstation to już marka kultowa i najczęściej celowała w Graczy - tak to pozwolicie ujmę - ogarniętych. Czyli tych co potrafią ugryźć gry trudne i spędzić nad nimi trochę czasu. Podobnie Microsoft. Już pierwszy Xbox był skierowany do dorosłych Graczy posiadając ciekawą ofertę gier. Xbox 360 promował jako swojego najlepszego exclusive'a brutalne, wymagające pewnego skilla (ale przez przesady) Gears of War. Teraz Alan Wake - gra zdecydowanie dla Graczy ceniących finezyjną i wysmakowaną rozgrywkę. I co? Oba koncerny zapatrzyły się na Nintendo, które - owszem - jest liderem pod względem sprzedaży (powtarzam - sprzedaży!), ale równocześnie dokonuje prostytucji - łapie to co jest modne i się podporządkowuje pod trendy. Kolorowe, skierowane dla półanalfabetów, infantylne tytuły. Wszystko to posiada oczywiście mnóstwo "miodu", ale...to już są pół - gry. Aż żal bierze gdy widzę jak Microsoft, który tak zawzięcie promował wspaniałe Gears of War (czyli jedną - moim skromnym zdaniem - najlepszych serii next - genowych, a zarazem najbrutalniejszych i niesamowicie klimatycznych), a teraz widzę gospodynię domową skaczącą z synkiem by pontonem zebrać świecące monety. Quo Vadis?
Pisałem już nieco wcześniej, teraz podzielę się wrażeniami po dłuższym obcowaniu z grą. Właśnie ukończyłem Rozdział Trzeci i muszę powiedzieć, że Alan Wake mnie nie zawiódł (a śledziłem ową grę od pierwszych zapowiedzi!). W kwestiach technicznych to chyba najpiękniejsza produkcja w historii (zaś na pewno w Top 5), wspaniały dźwięk, muzyka (polecam Edycję Kolekcjonerską gdzie dodana jest ścieżka dźwiękowa na osobnej płycie), dialogi oraz animacje (uniki Alana przed przedmiotami to chyba najbardziej filmowe sekwencje jakie dane mi było widzieć). Fabularnie zaś od początku Remedy chwaliło się doskonałą narracją i niebanalną fabułą - i tak w istocie jest. Układanka jest stopniowo przed Nami odkrywana, wątki podawana w sposób nienachalny (radio, maszynopisy czy bardzo dobre cut - scenki). Naprawdę jestem ciekaw finału całej historii - Alan Wake jest po prostu jak dobra książka. Gra również kipi od odniesień do literatury, kina czy nawet gier. "Ptaki", "Lśnienie", "Misery" czy "Miasteczko Twin Peaks" to tylko najważniejsze z tytułów, których wpływ czuć w grze. Naprawdę polecam fanom ciekawej i ambitnej rozgrywki. Zaś do fanboyów - dlaczego się "plujecie", przecież posiadacze X-ów zazdroszczą Wam Heavy Rain - również świetnego thrillera, choć o nieco innym gameplay'u.
Oczywiście - od zawsze wiadomo, że Peter Molyneux ma dar ubierania wszelkich swoich dokonań w złote szaty. Tak, należy podzielić te obietnice przez dwa. Jednak - widać, że Pan Molyneux tak kocha to co robi, ma konkretną wizję swojego dzieła (moment, w którym mówi, że "chce mieć kuźnię gdzie się wykuwa broń, salę obrad by myśleć nad strategią"). Osobiście jestem bardzo zadowolony z tego w jakim kierunku zmierza Fable III. Część poprzednia mnie naprawdę zauroczyła (pomimo całej swej "każualowości") i liczę, że "trójka" wraz z elementami zarządzania i silnym poczuciem bycia władcą będzie naprawdę ciekawym i oryginalnym tytułem. Wbrew wszystkim plującym na Molyneux - trzymam kciuki!
Ja wyjątkowo szarpnąłem się na edycję kolekcjonerską (Ultima - 199 zł) i naprawdę jestem pod wrażeniem. Przepiękne opakowanie stylizowane na książkę (kojarzy się mi się z ze starym wydaniem "Cujo" Kinga; do fanboyów: książka to element kultury, który powstał na długo przed grami czy kinem. Charakteryzuje się potrzebą skupienia u odbiorcy, umiejętnością czytania, wyobraźnią i zaangażowaniem), wspaniale zapakowany soundtrack i bonus disc, płytka z grą również bez logo Xbox'a co dodaje jej mrocznej stylistyki. Alan Wake Files również robi wrażenie - twarda okładka, bogactwo informacji (dla znających angielski oczywiście) i artworków. Naprawdę warto!
Ciekawią mnie wszystkie opinie i mędrkowanie - ja dostałem dopiero dzisiaj swój egzemplarz gry i wieczorem zamierzam odpalić. Może się mylę, ale były inne sposoby na zdobycie gry w inny sposób nie licząc piratów? Wszystkich fanboyów też proszę o usunięcie się z forum - czy naprawdę chcecie się kłócić o wszystko co jest tylko na X'a albo tylko na PS3? Trochę powagi, niech dzieciarnia, w końcu usunie się z forum GOL...
Ludzie, zbierzmy jakieś podpisy, wyślijmy zbiorową petycję od redakcji/admina, aby od razu banować konta takim dzieciom. Ja wiem, że to wolność wypowiedzi itd., ale pod każdym filmem, recenzją, felietonem musi być idiota co pochwali się, że jest pierwszy, drugi, tysięczny. Do tych wszystkich przygłupów - znajdźcie sobie jakieś hobby, dziewczynę (choć zakładam, że jak na nie patrzycie to automatycznie zaczynacie drżeć i dziwnie się pocić po czym z płaczem uciekacie), zajęcie. Wybaczcie mój ton wypowiedzi, ale mam tego dosyć, zakładam, że nie tylko ja.
Sun Kil moon - Heron Blue, tak się zwie wykonawca i utwór. Trailer ponownie utrzymany w poetyckim klimacie jak do poprzednich części. Czyli ponownie "bigger, better, more badass". Warto zaznaczyć iż pojawia się kobieta w drużynie i całość ma raczej dekadencki wydźwięk - "The End". Dobrze - klimat post apo i beznadziejności zachowany jak to miało miejsce wcześnie. Czekamy! Szkoda, że jeszcze rok...
Jeszcze kilkanaście komentarzy i stawiam paczkę orzeszków przeciwko całej zawartości Fortu Knox, że będzie rozmowa podobna jak w przypadku God of War III i Jego wyników sprzedaży. Ja tylko powiem, że niestety nie posiadając PS3, jestem zadowolony, że gra, która pretenduje do "adult gaming" i odcina się od wszelkich popierdółek dla pół - myślących Graczy ma tak dobry wynik sprzedaży. Dobrze to rokuje na przyszłość branży. Aby jednak wprowadzić element "fanbojstwa" pozwolę sobie na mało konstruktywny i elokwentny komentarz: "Alan Wake mósi siem sprszedć w wjenkszej liczbje! !!!!!!!1". Dziękuję za uwagę!
Najlepiej sprowadźmy dyskusję o grach i ich jakości do poziomu ich wyników sprzedaży. God Of War III jest grą bardzo dobrą i ma bardzo dobrą sprzedaż - logiczne? Co za kompleksy się w ludziach odzywają... "tego nie ma na moją konsolę, więc to gówno" (uwaga - sam mam Xbox'a 360!). Skoro jednak tak rozmawiamy. The Sims to gra legendarna, wręcz już metafizyczna, której pudełko lśni delikatnym blaskiem niczym prorok, a Beyond Good and Evil to powinno leżeć w rynsztoku i służyć do celów higieny osobistej. No co? Sprzedało się kiepsko przecież...
Lepszym żartem byłby brak jakiejkolwiek wzmianki. Bo niestety za jakiś czas pojawią się trailery, zapowiedzi i będzie nakręcony wielki hype ponownie, cały Świat skupi się na Call of Duty itd. Może lepiej żart z kategorii "Mafia II - premiera trzy miesiące wcześniej, nie będzie żadnych DLC, produkt kompletny", heh.
Bardzo ciekawy i trafny tekst. Są tytuły, które jak ktoś odważy się powiedzieć zdanie odmienne od przyjętego przez ogół to jak włożyć kij w mrowisko. Osobiście nigdy nie potrafiłem się przekonać do serii FF - emo bohaterowie, kurczaki, wykastrowanie gry z 80 % elementów tego czym RPG być powinno. Może po prostu nie czuję klimatu jRPG i tyle. Z kultowych gier na pewno warto wymienić Planescape Torment, Gothic (część pierwszą), Warcraft II i - tu już mocny subiektywizm - Rayman 2. O tak, taki ekscentryzm.
0:53 - komu to coś przypomina? "Madness...?". Zapowiada się powrót wspaniałego Księcia takim jak był w całej trylogii, tworząc jedną z najlepszych pozycji "action - adventure". Ciekaw jestem również czy film dorówna Piaskom Czasu.
W pełni się zgadzam. Exclusive to oczywiście zjawisko odwieczne, jednak jak dla mnie smutne. Tworzy podziały, które wkrótce prowadzą do antagonizmów i ślepego "fanboyowania". Jeśli PS3 i X360 posiadałyby wspólną bibliotekę gier, Gracze nie mieliby powodu do kłótni. Bo różnice techniczne czy wszelkie funkcje nie są w żadnym stopniu drastycznie wielkie. Życzyłbym posiadaczom PS3, aby mogli zagrać w Alan Wake, Mass Effect 2 (nie mówię o możliwości grania na PC, chodzi o sytuację konsola = konsola) czy obie części Gears of War i nadchodzące Fable III. Tak samo sam z wielką ochotą sprawdziłbym Uncharted 2, God of War III (przeszedłem dwie poprzednie części), a przede wszystkim Heavy Rain. Konsole muszą jednak czymś kusić i tak już rynek wygląda. Szkoda.
Ja zaś odradzałbym pozbywanie się konsoli na rzecz drugiej tylko dla jednej gry. Kupowanie konsoli dla JEDNEGO tytułu to już trochę paranoja. Uncharted 2 przejdziesz zakładam dość szybko i zapomnisz. To tak jakby kupić bilet na świetną karuzelę za 1300 zł. PS3 ma oczywiście mnóstwo innych doskonałych tytułów - Heavy Rain, God of War III. Lepiej oszczędzać, albo wziąć konsolę na raty. Wracając do tematu - odliczam już dni do premiery, zapowiada się naprawdę... intrygująco. Czekam na Alan Wake od kilku lat i byłoby mało smacznie jakby gra okazała się przeciętna, aczkolwiek taki scenariusz mam nadzieję nie zaistnieje.
Bryden ---> rozumiem Twoje rozżalenie bo zakładam, że jesteś fanem marki Halo. Jednak fakt iż na forach konsolowych są działy poświęcone Halo o niczym nie świadczy - większość tytułów z górnych półek (i nie tylko) posiada swoje grupy fanów, które dbają o "PR" produktów na forach i w innych miejscach. Jednak zgadzam się z GOL - w Polsce kult tej marki nie istnieje, bo tak powiedzmy sobie szczerze: Halo (seria) to zaraz po Modern Warfare 2 (tu już pojedynczy tytuł), najbardziej "nadmuchana" kampania reklamowa w historii. Z naprawdę przeciętnego shootera, który już w dniu premiery nie porażał niczym (oprócz trybu multiplayer w przypadku konsoli) zrobiono rewolucję i system - sellera. Coś w tym jest, jak dla mnie to pewien fenomen.
Ci którzy tak od kilku tygodni się pienią niech już odpuszczą bo po pierwsza - zabrudzicie sobie dresik, w którym musicie porządnie wyglądać w podstawówce lub gimnazjum, a po drugie - rozumiemy, że gra, w której autorzy sugerują zainteresowanie się sztuką czy historią i zachęcają do czytania o tym przerasta Wasze możliwości. My już wiemy, że AC II to "gówno, kotlet, miernota, shit (znacie angielski?), jak mógł wygrać ten badziew?". Możecie sobie oszczędzić.
Chcę tylko aby wszyscy zwrócili uwagę na jeden fakt. Zwolennicy Modern Warfare 2: "niech wygra MW 2, a nie gówno DA", "Dragon gówno chyba wygra", "miernota DA nie może wygrać". Zwolennicy Dragon Age: "oby wygrał Dragon Age bo (argumenty za grą merytoryczne) nie zaś Modern Warfare 2 bo posiada pewne negatywne (merytoryczne argumenty przeciw). Jest w tym jakaś...prawda o "wymaganiach" danego tytułu (bynajmniej nie sprzętowych). Dziękuję za uwagę.
Po rewelacyjnej "czwórce" ciężko będzie wyrównać poziom. Jeśli jednak gra przewyższy poprzedniczkę może narodzić się kandydat do Gry Roku 2010. Swoją drogą - czy tylko mnie się wydaje, ale czy lektor, który wypowiada się w pierwszym fragmencie to ten sam, który użyczył głosu kapitanowi Andersonowi w Mass Effect?
Oprócz rozbudowanej rozgrywki pozwalającej na mw. 150 h świetnej zabawy, dobrą, klasyczną fabułę, trzymającą się kupy, doskonały rozwój postaci, wspaniały Świat, rozbudowane persony dramatu...to chyba nic. Zaś Modern Warfare 2 to gra na 5,5 h, z idiotyczną fabułą, bezczelnie liniowa. boleśnie powielająca schematy, dynamiczna, epicka i klimatyczna. Jednak obstawiam za Dragon Age bo wierzę w potencjał i ambicje Graczy, heh.
Ludu - głosujcie na Dragon Age i pokażmy, że Grą Roku może zostać tytuł, który wymaga jednak zaangażowania i jakiegoś skupienia. Jest to gra z licznymi wadami - zdaję sobie sprawę - jednak MW 2 to naprawdę tytuł o największym hype w historii i ostro przereklamowany, więc byłoby trochę...ciekawie jakby wygrał ów tytuł.
Jagar ---> no jasne, powinien wygrać Modern Warfare 2, albo nie Killzone 2 bądź Uncharted 2. Przecież to gry, które dokonały rewolucji w rozgrywce, są innowacyjne, świeże i zaskoczyły wszystkich niebanalnym podejściem do tematu. Ciekaw jestem czy w ogóle grałeś w AC II czy widziałeś tylko filmy z gry bądź trailery.
Emisariusz ---> zaś God of War to gra, która za drugim podejściem oferuje nowe doznania, nowe ścieżki fabularne i innowacyjny gameplay. Co z tego, że było na konsolach? Nie każdy ma konsolę i dla wielu ludzi jest to najważniejsza premiera tego roku. Osobiście wciąż gram w ACII i wiem, że jest na co czekać dla ludzi, którzy nie mogą jeszcze zagrać w ten tytuł. God of War III będzie hitem, posypią się doskonałe oceny i na pewno nie będzie crapem. Będzie bardzo kosztowną prostytutką - drogą, piękną, ale głupią i wymagającą od odbiorcy tyle co telezakupy wysiłku intelektualnego. Jednak jako fan dwóch poprzednich części życzę posiadaczom PS3 doskonałej zabawy i świetnego tytułu. Jednak nie mają się co martwić posiadacze X-ów - w maju już premiera Alan Wake. Co do umieszczenia Final Fantasy. Ów tytuł jest chyba bardziej liniowy niż wiele dzisiejszych gier akcji i wciąż mnie to zastanawia jakim cudem pojawia się przedrostek "RPG"? Co prawda "jRPG", ale jednak. Nieporozumienie.
W grze może być Wrex - zależy co uczyniło się z Nim w części pierwszej. Można zabić, może zabić towarzysz, ale i można Go przekonać by spojrzał na laboratorium i całą sytuację z innej perspektywy. Niestety w "dwójce" nie można przyłączyć Wrexa do drużyny. Grunt jest sympatyczny, ale czuć, że dopiero uczy się być członkiem swej rasy i mnie osobiście nie przekonał do siebie.
hellgate82 ----> pora odłożyć FIFĘ i Need For Speed i rozejrzeć się by dostrzec nieco ambitniejsze tytuły. O grze naprawdę sporo się mówi i pisze. Kolekcjonerska edycja przede wszystkim wartościowa ze względu na książkę, bo maskę przeciwgazową bez problemu można kupić za śmieszne pieniądze na niedzielnych targowiskach.
Ukończyłem w niecałe 30 h i czas gry mnie nieco zawiódł. Jest to chyba jedyny element, który nie jest doskonały. Genialne postacie (Miranda, Jack, a przede wszystkim Mordin, postać z niesamowitym tłem historycznym, rozbudowanym charakterem). Fabularnie to prawdziwa ekstraklasa, zadania poboczne nareszcie zachęciły do oderwania się od głównego wątku (w Mass Effect "pierwszym" ta kwestia leżała). Nawet skanowanie planet nie było męczące, co też jest osiągnięciem, heh. Z niecierpliwością czekam na część trzecią, obecnie zabieram się za drugie przejście części pierwszej, tym razem jednak totalnym renegatem.
Dostrzegam pewną...ignorancję. Nie wiem dlaczego w kategorii na najlepszą muzykę brak takiego tytułu jak Brutal Legend? Nie jestem fanem, powiem więcej - bardzo mnie dorzuca muzyka elektroniczna, klubowa, house czy inne (inna kwestia, że w większości przypadków ciężko tu o definicję muzyki w ogóle, ale może mam nieco "przestarzałe" poglądy na ową kwestię). Tak czy inaczej - szanuję ów tytuł, bo wiem, że ta muzyka posiada szeroką grupę fanów i ludzi oddających się temu z pasją. Jednak Brutal Legend to gra, która pomimo wielu swoich słabości posiada rewelacyjną ścieżkę dźwiękową i chyba od czasów GTA Vice City możemy raczyć się tak ogromną ilością legendarnych kapel. Dlaczego brak Rozumiem, że chodzi o "oprawę stworzoną na potrzeby gry", jednak w DJ Hero większość utworów to istniejące już kawałki, bądź stworzone na potrzeby gry mixy (trudno tu jednak się pokusić o stwierdzenie autonomicznego soundtracku). W Brutal Legend oprócz utworów z radia sama ścieżka dźwiękowa idealnie wpasowała się w klimat gry. Osobiście oddałem głos na Modern Warfare 2 - tak jak niechętnie bym widział MW 2 z nagrodą Gry Roku, tak chętnie bym widział z tytułem Najlepszej Muzyki. Klimatyczna, mroczna, lekko orientalna.
I potwierdza się teza, że exclusive to zło, heh. Grałem w dwie poprzednie części na PS2 i po ukończeniu "dwójki" czekałem z niecierpliwością na premierę ostatniej części trylogii. Zapowiada się naprawdę soczyście, aczkolwiek niech każdy to przyzna - w gatunku nic nowego się nie wymyśli i dostaniemy po prostu "ładną, wygadaną dziewczynę, ale pustą i głupiutką". Komu to jednak przeszkadza - toż to slahser przecież. Śmieszą mnie też komentarze niektórych ludzi puszących się jak pawie, że GoW III zmiecie wszystko i Xbox już jest niczym. Dzieci - trochę myślenia i wyjmijcie te paluchy z buzi jak piszecie, bo co dwie ręce to nie jedna - zwłaszcza w trakcie pisania.
Tanvage ---> Fallout'a pewnie też widziałeś na gameplayach i inne klasyki również i wymieniasz bo te tytuły "dobrze brzmią i jestem prawdziwym Graczem". Zakładam, że więcej ludzi gra w Fallout'a niż AC. Jednak zrobiłeś dość kuriozalne porównanie - są to dwie, skrajnie inne gry. AC II jest grą, która pomimo iż robiona za grube miliony przez jedną z największych firm nie boi się stworzyć wyrazistej otoczki historycznej, zachęcić Gracza do pogłębienia wiedzy. Choćby dlatego gra jest pewnym krokiem naprzód.
Wady, które Redakcja wymieniła widać, że naprawdę szukane na siłę i po prostu wymieniliście pewne nieścisłości bądź "głupotki". Osobiście jestem za AC II (Mass Effect II wyszedł o kilka tygodni za późno, a Dragon Age jak dla mnie pomimo zaliczenia gry i uznania za jednego z lepszych RPG, wciąż "na coś czeka" jak to powiedziała Wyrocznia do Neo). AC II to gra bogata i ciekawa - dla mnie jako studenta historii na starcie zdobyła serce. Oprócz tego AC II naprawił wszystko co kulało w "jedynce", co naprawdę dobrze świadczy o Ubi ich podejściu do uwag Graczy.
Mało wyrazista trochę postać, bez pomysłu się wydaje. Morrigan i Mordina z Mass Effect 2 trudno będzie przebić specom z BioWare. Do premiery niecały miesiąc - czekamy!
To by było...smutne jakby MW2 wygrał. Sam kupiłem, grałem, przeszedłem, odłożyłem, zapomniałem. Dałem się nakręcić w ową machinę, którą Activision podniosło do absurdalnych rozmiarów. Gra dobra, nie powiem, ale tak nielogiczna, niespójna, że myślę, że jakby MW 2 wygrał to źle świadczyłoby to o potrzebach i ambicjach Nas - Graczy.
Nie twierdzę, że należy się pogodzić, ale niekoniecznie od razu skreślać. Fallout, Planescape Torment - to jest jak Pink Floyd i Led Zeppelin, nawet jak coś Ci się nie podoba musisz przyznać, że to legendy, który nadały ton swojemu gatunkowi. Jednak gatunek się trochę zmienia - trochę na gorsze, dużo na lepsze. Jak powiedział jeden z przedmówców (a wcześniej i ja, heh) - RPG to "gra w odgrywanie roli". Tego się trzymajmy. Fable II paradoksalnie...dawało naprawdę dużo szans na wprowadzenie owej definicji w praktykę!
Tylko spójrzmy na nazwę: "Role Playing Game" - gra w odgrywanie roli. Również nie jestem za upraszczaniem gatunku, ale nie uważam, że gry typu Mass Effect czy Fallout 3 to gry robione dla głupiej publiki. Gry RPG, gry fabularne mają przede wszystkim pozwolić Graczowi na udział w historii. Często widzę, że fanem RPG tytułuje się ten co napisał: "zabiłem smoka na najwyższym poziomie trudności w minutę". Wieeeelki fan RPG. Ja np. uwielbiam w Mass Effect prowadzić dialogi, wcielać się w Sheparda (sceny rozmowy z Wrexem w jedynce gdy obaj mierzą do siebie z broni - miód!). W Fallout 3 uwielbiam podróżować po Capital Wasteland, rozmawiać z napotkanymi ludźmi, wcielać się w postać. Tak, nie są to w "100 % staroszkolne gry RPG". Jest to jednak pewne ewolucja. Ilu z tych "hardcore'owych Graczy" co podnieca tylko maxowanie statystyk i tworzenie drużyny killerów, a nie spijanie klimatów grało w PRAWDZIWE RPG - czyli papierowe. Trochę refleksji proponuję, heh.
Jakie RPG, jakie narzekanie? Ludzie, trochę wiedzy i znajomości gatunku. Fable pierwszy był grą, w której z erpega był jedynie rozwój postaci i to dość specyficzny. Dwójka to już "action - adventure" z najwyższej półki jednak. Mass Effect to zaś gra, która pod względem fabuły, prowadzenia "plotu", dialogów i "filmowości" jest mistrzowska. To jednak prędzje "quasi - RPG". Nie marudzić proszę więc, że Fable III to "action - adventure" - zawsze takową grą był. Uważam, że obecnie rozwój gier RPG idzie w dobrym kierunku. Mamy z jednej strony pozycje dla staroszkolnych Graczy (Dragon Age), ale i dynamiczny rozwój gier w postaci Mass Effect czy KOTOR, czyli gry zdecydowanie łatwiejsze, przystępniejsze, ale fabularnie mistrzowskie, genialne. Ja osobiście szukam w RPG wolności, klimatu i czegoś co sprawi, że jak wyłączę konsolę to będę myślał o postaciach, "Świecie przedstawionym". Mimo iż uwielbiam produkcje jak Baldur's Gate to uważam, że ewolucja idzie w dobrą stronę. Bo na ekranie peceta/telewizora wolę piękną fabułę, interaktywne decyzje. Zaś wszelkie liczy, rzuty, tabelki zapewniam sobie grając ze znajomymi w zaciszu własnego domu w "erpegi" papierowe.
Sony ma w tym roku bardzo silną listę (Heavy Rain, God of War III), ale Microsoft walczy równie dzielnie. Alan Wake zapowiada się rewelacyjnie i może spokojnie stanąć w szranki z Heavy Rain (mimo iż to nieco inne gry, aczkolwiek "dojrzałością" podobne). Fable III jeśli będzie trzymało poziom części poprzedniej to jak dla mnie będzie kolejny doskonały produkt, bo choć gier casualowych zbytnio nie lubię to Fable II mnie oczarowało i porwało. No nic - czekamy!
Przechadzając się po willi w AC II i oglądając posągi asasynów zachodziłem w głowę, który okres będzie następny. Osobiście bardzo podobała mi się perska wersja asasyna (zabójca króla Dariusza o ile pamiętam). Aczkolwiek postawiłem na Rzym - i jest! Preferowałbym jednak Rzym antyczny (wszystkim, którzy uważają, że było to "za małe" miasto i za mało zurbanizowane, Rzym okresy Cezara/zaraz przed początkiem Pryncypatu, był ponad milionowym kolosem). Historia Rzymu antycznego pokazuje zaś, że ilość intryg, układów, rodów była ogromna, więc wybrać okres, w którym by była akcja to żaden problem. Tak czy owak - zapowiada się doskonale!
Szkoda, że ostatecznie okazało się, że w Dante's Inferno jest mało samej "Boskiej Komedii", ale patrząc na Gramy! trzeba przyznać, że gra tworzy pewien specyficzny klimat. Co do wypowiedzi A.L.e.X - i dziwimy się, że Polska to Trzeci Świat jeśli chodzi XL czy ceny gier? Przez takie żałosne jednostki ponosimy odpowiedzialność wszyscy, i tyle.
Witam wszystkich fanów tej - jak dla mnie - kultowej i szkoda, że "zatrzymanej" przez UbiSoft (Raving Rabbids to profanacja jak dla mnie). Piszę z pewnym problemem. Postanowiłem sobie ponownie zainstalować po kilku latach Raymana 3. Jako, że od dwóch lat jestem posiadacza Xbox'a 360 i mam pad przewodowy postanowiłem używać go także w przypadku gier na piecu. Po zainstalowaniu Raymana (gra jest oczywiście oryginalna), pojawia się okno konfiguracji. W owym oknie gra wykrywa pada i mogę skonfigurować jedną gałkę i jeden trigger. Hmm...no nic, włączamy grę. W trakcie rozgrywki tytuł niestety nie wykrywa kontrolera, a grać można jedynie przy użyciu klawiatury. Czy ktoś spotkał się z takim problemem? Dodam tylko iż jest to oryginalny kontroler Microsoftu, przewodowy. Korzystam z Windows 7, ale myślę, że parametry peceta nie grają większej roli, bo sama gra działa bez zarzutów. Pozdrawiam i dziękuję z góry za pomoc!
Jako ogromny fan Star Wars (wszystkich, od I - III również, o, a wypchajta się!) obawiam się, że będzie to pierwsze MMO, na który się skuszę. Dla mnie osobiści wystarczy, że będzie to solidna gra MMO, nie musi być rewolucyjna czy ze wszech miar innowacyjna. World Of Warcraft - uwielbiam pozycje Blizzarda, ale często mam awersję do tytułów, które nagle stają się hegemonem i miażdżą konkurencję, która - niestety - obecnie już na starcie odchodzi w zapomnienie, bo "nie jest WoW-em". Osobiście miewam już mdłości ponownie widząc postacie z uniwersum WoW (a osobiście uwielbiam Warcrafta, część druga to jak dla mnie jedna z najlepszych strategii). Dlatego bardzo mnie kusi perspektywa wcielenia się w Twi'leka Łowcę Nagród. Niech Moc będzie z Wami!
Jakże miło, że Microsoft wprowadza takie inicjatywy. Podobno 50 % graczy w Polsce korzysta z oryginalnych gier - dużo czy mało? Ja bym wolał zauważyć iż 100 % graczy korzysta z oryginalnych gier. Dlaczego? Bo chciałbym postawić tezę iż gracz, który korzysta z przerabianej konsoli, gra na pirackich kopiach nie może już tytułować się graczem i koniec. Dlatego cieszmy się - 100 % prawdziwych graczy kupuje oryginalne gry. Tak poważnie - ograniczeni umysłowo co korzystają z piratów nie mają chyba pojęcia jak kaleczą rynek. Gier mogłoby być więcej, mogą być tańsze - to wszystko zależy od Nas, Graczy.To my tworzymy Rynek, więc jednak szanujmy swoje hobby i innych.
"Boska Komedia" to obok "Mistrza i Małgorzary", "Procesu" i ew. "Dżumy" to naprawdę najlepsza lektura, z niesamowitym klimatem i napisana w mistrzowski sposób. Co do promocji - jestem jak najbardziej za. Jeśli nie wyjdzie z tego totalne dno i profanacja to uważam, że każda okazja by gracze sięgnęli po książki jest dobrą okazją, heh.
Ronnie14 ---> klasa łotrzyka to wg. mnie najciekawsza, ale i najbardziej wymagająca klasa. Łotrów można podzielić na dwie kategorie - strzelców i walczących wręcz. Osobiście nigdy nie preferowałem grać łucznikami (od Baldur's Gate, po Icewind Dale na właśnie DA kończąc), wolałem tą funkcję zrzucić na jakąś mniej istotną postać w drużynie. Polecam zatem grę łotrem, który stawia na bezpośrednią konfrontację. Dlaczego? Łotr jest postacią, która ma krążyć po polu bitwy, obezwładniać wroga, otruwać i zadawać mordercze ciosy w plecy. Musisz wiedzieć iż łotr potrzebuje wysokich współczynników zręczności i sprytu, potem można ew. zainwestować w siłę. DA w przeciwieństwie do gier bazujących na systemie DnD nie jest chorobliwie upośledzony na punkcie używania dwóch oręży naraz. Kary są już na początku stosunkowo nieduże, a i tak można je zniwelować odpowiednimi talentami. Odnośnie talentów. Polecam nie inwestować wciąż w kolejne specjalne ataki, a na początku wybrać jedynie ten pozwalający na atakowanie dwoma ostrzami (przyda się w razie frontalnych potyczek) i "Ripostę" (ogłuszenie na kilka sekund + obrażenia). O wiele cenniejsze są talenty wpływające na postać "biernie". Taki np. "Instynkt Zabójcy" pozwala do obliczania obrażeń stosować współczynnika sprytu, a nie siły (i problem obrażeń z głowy). Koniecznym talentem jest ukrywanie się. Jak wiadomo DA pod względem mięsa, które w Nas autorzy rzucają przebija chyba nawet Icewind Dale, więc dobrą taktyką (zwłaszcza na poziomach trudności Trudny i wyżej) jest wywabianie przeciwników, a łotr ukrywający się pasuje do tego idealnie. No dobrze, to przejdźmy do rozgrywki. Osobiście bardzo mi odpowiada model drużyny 2 wojaków + 2 magów. Obecnie gram w zestawieniu Ja (elfka, łotr), Alistair, Morrigan, Wynne. Do boju rusza Alistair, Morrigan obezwładnia wszystkich wrogów i można przejść do eliminacji. Zawsze (!) skupiaj się na jednym wrogu, w kolejności magowie--->wszelkie istoty "alfa" bądź inne z żółtą nazwą---> reszta towarzystwa. Wojownik ma zająć wroga i być leczonym przez maga, zaś łotr ma go paraliżować i zadawać piękne obrażenia atakami w plecy. Jeśli kilku wrogów skupi się na łotrze, radzę ich sparaliżować i łotrem się ukryć, wyjść i znowu ich okrążyć. No, to chyba na tyle, na obecną chwilę. Pozdrawiam!
Jak dla mnie 2010 odbędę się dwie premiery, które mogą wprowadzić gry na nieco inny poziom - "interaktywnego doznania". Pełne wspaniałej fabuły, mocno zarysowanych bohaterów, klimatu i eksploracji zakamarków ludzkiej psychiki zamiast bezideowego grindu. Mowa oczywiście o Alan Wake i Heavy Rain. Jako, że posiadam jedynie Xbox'a 360 czekam bardziej na Alan Wake, ale kibicuję równie mocno produktowi na Playstation 3. Niestety twórcy Alan Wake'a są bardzo oszczędni w wypuszczaniu jakichkolwiek nowych materiałów czy informacji. Ile widzieliśmy gameplay'ów do tej pory? Jeden? Dwa? Heavy Rain zaś promuje się doskonale. Do tego te śmieszne zapowiedzi przed premierą gry nt. DLC. Kogo obchodzi czy będzie DLC? Może jakieś informacje o samym bazowym produkcie? O tempora, o mores!
Ogólnie walka z Arcydemonem to kiepski żart ze strony BioWare. Mnie osobiście udało się go pokonać za drugim razem, a to tylko dlatego, że pierwszą walkę przerwałem bo była już godzina 3 nad ranem, a środek tygodnia była. Mam nadzieję, że "Przebudzenie" spowoduje iż trochę dłużej nad finalną walką posiedzę, heh.
Szczerze mówiąc - nie wiem, bo nawet się nie bawiłem w DA w szukanie przedmiotów z jednego względu. W takim Baldurze naprawdę czułem wpływ kozackiego ekwipunku na postać i miałem motywację by przeszukiwać Forgotten Realms by odnaleźć przedmioty. W DA jest ogólnie za mało wszelakich artefaktów, broni, zbroi, na których widok przyspiesza puls. Sytuację reperuje trochę możliwość dodawania run do przedmiotów.
Tak często narzekam w swoich postach a DA, ale chcę zaznaczyć - dla mnie to naprawdę jeden z najlepszych RPG-ów ostatnich lat, który dzielnie się broni pomimo kilku wad. Czekamy na "Przebudzenie"!
Na magów, którzy zwłaszcza w późniejszej fazie gry są dość upierdliwi (oczywiście wrodzy, heh) jest wspaniały czar, który jak w mojej drużynie posiadła Morrigan baaardzo ułatwił starcia. Czar, którego nazwy nie pamiętam (brawo ja!), ale polega na tym, że wysysa całą manę z przeciwnika i zadaje adekwatne obrażenia co w 90 % przypadków kończyło się zgonem magusa. Drogą dedukcji - to chyba "Wyssanie Many", heh. Chociaż potwierdza to tylko tezę o dużej dysproporcji klas. Wg. mnie wojownik to klasa bardzo nudna w DA, a już taki łotr daje o wiele więcej kombinowania i zabawy.
Chodzi o owego małego smoka? Bo są tam "smoczęta", ale jest też i bestia o nazwie (jakże oryginalnie) "Smok", aczkolwiek do pełnoprawnego Smoka jej brakuje. Jeśli masz problemy to polecam tą taktykę (zależy od tego jaką drużyną grasz). Postacie czarująca/strzelające/leczące zostaw drzwiach i nie wchodź na krąg, na którym musisz walczyć z bestią - jest tam od groma pułapek. Radzę obejść krąg wojownikami/łotrami i wypłoszyć bestię. Gdy już Smok się na Ciebie rzuci atakuj go wojakami, a paraliżuj/zamrażaj/ogłuszaj postaciami, które stoją w bezpiecznej odległości. Bardzo polecam czar, który powoduje, że przez krótki okres czasu wszystkie ataki to ataki krytyczne automatycznie. Jeśli uda Ci się zabrać bestii więcej niż połowę paska życia zanim zwróci się ku magom czy łucznikom w drzwiach wtedy nie powinno być problemu z ubiciem. Osobiście grałem "zestawem": moja postać (wojownik, tarcza), Oghren, Wynne, Morrigan.
Chodzi Ci o "Pustkę"? Odblokować poszczególne domeny można tylko poprzez zabicie demona w każdej z nich. Nie do każdego da się dojść od razu, musisz najpierw odblokować wszystkie postacie, w które możesz się przemienić (duch, człowiek w ogniu, szczur, golem).
DA - należy wspomnieć - posiada również pewne rozwiązanie, które moim zdaniem jest nieco frustrujące. Mianowicie skalowanie Świata. Mówiąc inaczej - siła przeciwników dostosowuje się do Twojego levelu. Jak dla mnie nie ma nic bardziej frustrującego niż sytuacja gdy moją pierwszą postacią postacią w DA (zacząłem standardowo jako człowiek, szlachcic, specjalizacja w mieczu i tarczy + czempion) starałem się w miarę szczegółowo przeszukiwać Ferelden by posiadać dobry ekwipunek. Na nic jednak Twe wysiłki Graczu, Twe złoto - i tak pod sam koniec zwykły siepacz Loghaina jest jest w stanie przebijać Twoją pełną zbroję płytową i zadawać obrażenia zbliżone do Twojej postaci (kmiot ubrany w skórzaną i dzierżący krótki miecz!). Rozumiem, że gra, w której questy wykonywać mogę nieliniowo mogłaby w pewnym momencie stać się za prosta (twórcy przewidzieli taką kolejność, Ty graczu wolisz taką), ale jednak lubię widzieć jak po 50 h gry mój bohater jest już jednak elitą w Fereldenie, a nie workiem treningowym dla hurloków alfa. Osobiście wolałem jednak rozwiązanie z Baldur's Gate gdy wątek główny był liniowy (prawie liniowy, ok), a jak było za trudno można się było "podpakować" wątkami pobocznymi.
Kolejna kwestia, która ciekaw jestem czy i uderzyła innych graczy to dobór drużyny. Spotkałem się już z opinią iż w DA drużyna bez maga to właściwie (a nawet dwóch) to właściwi samobójstwo. Osobiście zgadzam się z ową opinią. Magowie - jak wiadomo w każdym RPG - są potężni, ale rzec można, że już od początku. Miałem problem z jednym questem w Orzammar (zabójstwo szefowej kartelu). Po n - tej próbie odpuściłem i postanowiłem zrobić inny quest. Udałem się do wieży magów, gdzie dołączyła do mnie Wynne "chodząca apteczka". Od tego momentu drużyna (dwóch wojaków + dwóch magów) była taranem nie do zatrzymania. Jak dla mnie to trochę zbyt duża dysproporcja. Czy ktoś ma podobne odczucia co do gry?
Barthez x ---> na obecną chwilę to czy masz cztery rdzenie czy dwa nie definiuje jeszcze w pełni płynności gry. Myślę, że gry dopiero czekają na moment gdy będą w pełni wykorzystywać np. cztery rdzenie (ale mówię to z pozycji amatora, nie znawcy). Jeśli masz np. więcej Ram-u to w ogóle nie masz się o co martwić. Dodam, że pracuję na Windows 7. Osobiście uwielbiam serię Gothic, część pierwsza to dla mnie zaś jedna z najlepszych gier ever. Z kolei taka "trójka" to już kompletnie inna bajka i nie ten Gothic. Trzeba pamiętać, że DA w przeciwieństwie do nowych RPG spod znaku Bethesdy (Oblivion czy Fallout 3) nie daje Ci swobody eksploracji i samodzielnego poznawania świata (Ferelden jest duży, ale podzielony na obszary, do których wchodzimy z poziomu mapy). Dragon Age to doskonałe rozwinięcie idei, którą zapoczątkowano w KOTOR a rozwijano w Mass Effect (kinowy RPG, fabuła przede wszystkim), tylko przeznaczony dla bardziej hardcore'owych graczy. Barthez x - pooglądaj sobie dużo gameplay'ów na YouTube, poczytaj recenzje, w ostatnim CDA była ciekawa rozprawa o pewnym "fenomenie" Dragon Age. Przede wszystkim - kieruj się własnym uznaniem. Gry mają bawić, ot co!
Co uznaję za prawdziwego RPG'a? Ciemny pokój, świeczki, kilku kumpli, stosy podręczników, kart postaci i ten piękny odgłos turlających się kostek, heh.
Barthez X ---->Icewind Dale to jak dla mnie taki pół - RPG. Z owego gatunku to jest tam szczegółowy rozwój postaci, drużyna, wszelakie zbieranie przedmiotów. To "drugie - pół" to hack n slash tylko, że skryty za fasadę DnD i walk turowych. Co do wymagań. Dragon Age'a kupiłem razem z nowym pecetem więc ciężko mi powiedzieć. U mnie na czterordzeniowcu 2,7 Ghz, Radeonie 4600 HD 1 GHZ i 2 GB Ram, gra śmiga na najwyższych ustawieniach (po ostatnich latach grania w rozmaite tytuły co najwyżej na średnich detalach to naprawdę miła odmiana, heh). Ogólnie - polecam Dragon Age, bo obecnie nie ma chyba gry, która lepiej wypełnia definicję "Role Playing Game".
Tu chodzi raczej o standardowy przelicznik. Dragon Age kosztuje (we wszelakich Media Markt) obecnie 119, 90 .-. Jeśli dodatek ma mieć podobną cenę - z pewnością zakupię, ale to jednak trochę dużo. Taki Tron Bhaala kosztował chyba 79 zł (aczkolwiek sam Baldur's Gate 2, 159 .-).
Na Gamestopie jest już nawet okładka dodatku. Czy tylko mnie zarys z krwi przypomina Zerga, heh?
Klimatem myślę, że DA:O jest zbliżony do Wiedźmina i serii Gothic, ale zasiadając do DA trzeba się przygotować na obgryzanie klawiatury z wściekłości (nie zawsze, ale jednak, heh).
Odnośnie wojny Baldur's Gate - Dragon Age. Baldur's Gate jest z definicji lepszy bo jest legendą, wyznacznikiem gatunku (od pewnego momentu) i fundamentem, na którym tworzono DA. Ukończyłem niedawno DA i uważam, że jest to jeden z najlepszych "tradycyjnych, HC erpegów" od czasów Baldura. "Począek" jest rozbudowany, potężny i cholernie długi. Świetny rozwój postaci (osobiście cieszę się, że BioWare dało sobie spokój z DnD), ciekawa i w miarę wciągająca fabuła i co by jednak nie mówić - istnieje solidna iluzja dokonywania wyborów. Cieszy mnie bardzo w DA wymagająca walka - trzeba często naprawdę mocno kombinować by wyjść z sytuacji bez szwanku i zużycia większości okładów leczniczych czy lyrium. Trochę się zawiodłem na towarzyszach podróży. W Baldurze w zasadzie każda postać (a było ich kilka razy więcej!) była ciekawa i z przyjemnością wykonywało się ich questy, romansowało czy kłóciło. W DA ten element jest co najwyżej poprawny - mnie osobiście spodobała się (a jakże) Morrigan. Tu trzeba przyznać, że obok Jaheiry, Jansena, Korgana to chyba jedna z najciekawszych postaci wykreowanych przez BioWare. Oghren był świetnie zdubbingowany i sympatyczny, ale do bólu typowo krasnoludzki. Wyróżnić można jeszcze Wynne i ew. Alistaira. Jestem jednak przeciwny robieniu rankingu czy kłótni o wyższości DA nad BG i odwrotnie. Prawdziwy fan RPG powinien docenić oba tytuły.
Kotra ----> dzięki wielkie za poprawkę!
Wydaje mi się, że "przeznaczeniem" tego dodatku jest wersja pudełkowa. Osobiście też liczę, że "Przebudzenie" będzie czymś w stylu "Tronu Bhaala" czyli solidnym sprawdzianem dla gracza i jego drużyny.
Ostatnio nawet myślałem, że miło by było jakby BioWare wydało pełnoprawny dodatek. Mimo iż ich ostatnie produkcje mniej lub bardziej "erpegowe" (Jade Empire, KOTOR czy Mass Effect) nie doczekały się pełnoprawnych rozszerzeń to jednak największe produkcje (obie części Baldur's Gate, pierwszy Icewind Dale) otrzymały wspaniałe rozszerzenia. Dragon Age ukończyłem raz teraz w przerwach w nauce (studia...sesja) rozpocząłem grę od nowa. Mam nadzieję, że dodatek wprowadzi nieco większe wyzwanie, ponieważ srodze się zawiodłem przechodząc grę na poziomie "normalnym" walką z ostatnim przeciwnikiem. Mam nadzieję, że drugie podejście na poziomie "trudny" dostarczy więcej przeciwności. Miło również, że akcja toczyć się będzie w Orlais - z opowieści Leilany można wnioskować iż to miejsce barwniejsze od Fereldenu.
Co do książki - naprawdę dołująca i ciężka lektura, ale fanom postapokalipsy w wydaniu "filozoficznym", polecam. Uncharted 2 zaś to jak dla mnie pierwszy powód by kupić PS3, na co jednak środki finansowe nie pozwalają. Trzeba się trzymać X'a, heh. Dobrze, że Dragon Age wyróżniony, byle wersja na PC to to tytuł naprawdę wymagający, długi i pozwalający zjeść własne zęby.
Ciepłe, proste i jakże prawdziwe. W Święta niech Nam podziałów brak na fanboy'ów. Wszystkim życzę Świąt najlepszych, ciepłych przy grach i książkach (to dla studentów adnotacja, zwłaszcza historii, heh) spędzonych!
Co do "Dystryktu 9" się nie zgodzę. O ile sama koncepcja filmu, pomysł (kosmici w USA - zzz, kosmici w Afryce - hm? Hm!) są naprawdę trafione tak sam film...kino akcji na naprawdę słabym poziomie, brak jakiegokolwiek pomysłu na rozwinięcie fabuły, im dalej w film - tym bardziej idiotycznie. Żeby nie było - jestem wielkim fanem ogólnie pojętego sci - fi, aczkolwiek preferuję ten gatunek w formie książkowej.
U.V - widzę, że w redakcji rozbrzmiewają mocne brzmienia spod znaku ekstremy, heh. Miło, że na liście pojawił się Risen - ukłon w stronę wymagającego grania.
Łasica - seria Gothic nie upadła, po prostu część trzecia była lekkim nieporozumieniem (może nie takim lekkim...).
Wręcz zaskoczony jestem, że w dzisiejszym Przeglądzie pojawiły się elementy sarkazmu, heh. Od razu Wasza rozmowa bogatsza i ciekawsza. Pragnę też pogratulować owej użytkowniczce za pomysłowość i wprowadzenie - nareszcie! - elementu damskiego do Przeglądu.
Tak swoją drogą - czy można wprowadzić (prośba do adminów) swego rodzaju bana na zakompleksione dzieci "neo", które muszą się chwalić, że są pierwsze, drugie czy trzecie? Ja wiem, że w przerwach w oglądaniu swoich dziewczyn w .jpg i bluzganiu ludzi na forach jako "twardy anonim" musicie się dowartościować, ale...ile można?
Polecam wszystkim książkę W.B. Bartlett'a pt. "Asasyni". Sam po zagraniu w "jedynkę" sięgnąłem po ową pozycję i byłem mile zaskoczony zgodnością wielu faktów jakie autorzy zamieścili w grze. Co się zaś tyczy ACII - zapowiada się "better, bigger, more badass" cytując Cliffy'ego B.
Czy nawet w przypadku gry, która nie jest exclusiv'em musicie się zmagać o wyższość jednej konsoli nad drugą. Xbox jest lepszy od PS3 pod pewnymi względami a PS3 wygrywa z Xbox'em pod innymi. Czy naprawdę niektórzy są aż tak zakompleksieni, że muszę podbudowywać swoje ego na bazie wyższości konsol...
Swoją drogą - chciałbym zaproponować pewne rozwiązanie. Przy każdym temacie odnośnie gry/zapowiedzi/gramy itd. dzieciarnia musi pisać, że ich post jest jako pierwszy (albo jak opanowali angielski na poziomie liczenia piszą "first"). Może nadawać im jakieś tytuły pod względem takich wpisów? "Kretyn forum?"
Ależ marudzicie. To, że gra co jakiś czas delikatnie przyhaczy to nie jest chyba powód do rozpaczy, prawda? Dzisiaj zakupiłem grę i spędziłem z nią ok. 1,5 h. Jestem autentycznie zauroczony - od początkowego filmu, aż do momentu gdy wyłączyłem konsolę. Najważniejsza jednak obawa jaka powstała we mnie przed premierą od razu się rozwiała. Gra nie ukazuje metalu/rocka na mainstremową modę. Mamy więc normalnie ubranego bohatera, ciężki, surowy, ale i uroczy świat no i oczywiście obecność legend branży. Gdy na samym początku walczymy z kultystami i w trakcie filmu słychać pierwsze nutki "Children of The Grave" Black Sabbath, szczęka wylądowała na podzłodze. Niesamowite, że EA, które słynie z wypuszczania tasiemców ukierunkowanych na masowego odbiorcę (Need For Speed, Simsy, FIFA) pokusiło się o taki oryginalny i świetny tytuł. Jeśli kochacie metal i rocka to spokojnie ocena może podskoczyć do 85 %.
No to będzie się działo. Nareszcie pozycja oddająca honor rockowi i heavy metalowi. Od czasów genialnego Full Throttle brakowało takiej gry. Granie w stylu Led Zeppelin? Jestem niezdrowym fanatykiem tej kapeli, ale jednak Eddie chyba reprezentuje bardziej hard/heavy, a Zeppelini to protoplaści owych gatunków (smutek jednak bierze, że w ścieżce dźwiękowej - o ile mi wiadomo - brak kawałków tej kapeli, podobnie jest z Iron Maiden). Zapowiada się jednak doskonała rozgrywka - szkoda, że krótka niestety. Tak czy owak - keep rocking!
Jestem posiadaczem Xbox'a 360, czyli siłą rzeczy jestem w pewnym stopniu fanboyem. W pełni jednak się zgadzam z miejscem pierwszym - myślę, że Uncharted 2 jest exclusiv'em wspaniałym na miarę Gears Of War 2. Jest więc czego zazdrościć posiadaczom "chlebaka". Co do pozostałych miejsc - jako fan heavy metalu za tydzień lecę do sklepu by zaopatrzyć się w Brutal Legend. Jako, że uwielbiam Gothica (1 i 2) warto zastanowić się nad Risenem. Ogólnie październik bardzo obfity co raczej niepodobne do tego miesiąca. Ciekawe tylko co pozostanie na Święta (Modern Warfare 2 i Assasin's Creed 2?). Ogólnie jednak końcówka roku należy do Playstation 3. Dobrze, że Alan Wake coraz bliżej.
Wybaczcie drodzy komentatzory, że tak się wcinam, ale pobieżnie przejrzałem wątek i nie znalazłem konkretnych informacji. Czy ktoś grał może w wersję na Xbox'a 360, albo posiada chociaż wiarygodne informacje nt. jakości gry na ową konsolę. Czy oprócz słabszej nieco grafiki Risen konsolowy przedstawia się jak najbardziej dobrze? Z góry dzięki za odpowiedź.
Nie wyjdzie na peceta - to chyba oczywiste. Dlaczego mają pakować grubą kasę w konwersję gry na pieca, skoro 80 % graczy po prostu ściągnie. Jako ogromny fan gier pecetowych i gier w ogóle już od dłuższego czasu olałem ulepszanie sprzętu i branie udziału w farsie pod tytułem "rynek gier na PC". Raz zakupiłem konsolę, na której mam pewność, że pojawią się wszystkie tytuły w tym i wyczekiwany przeze mnie Brutal Legend.
Jak najbardziej się zgadzam. Piratem nie jestem, a Monkey Island (zwłaszcza "Klątwę" uwielbiam) i Running Wild słucham, heh. Kompletnie nie uważam, aby gra była tylko dla metali. Tylko boję się aby nie podzieliła losu tytułów, które ze względu na specyficzną stylistykę zostaną zepchnięte na bok. Tak było z Mirror's Edge (które mnie się osobiście średnio podobało, ale byłem pod wrażeniem klimatu, wyglądu, pomysłu).
Myślę, że w dobie mocno plastikowej popkultury i "MTV-zacji" wielu dziedzin rozrywki (w tym niestety coraz częściej gier), powrót do kultury metalowej, a zwłaszcza tej la 70/80 jest wspaniałym pomysłem. Full Throttle również osadzone w klimatach bluesa/hard rocka było grą genialną (aczkolwiek stanowczo za krótką). Osobiście jako wielki fan metalu grę kupię w ciemno, a wiedząc, że występują w niej takie osobowości jak Ozzy, Lemmy czy Halford to nie mam żadnych pytań. Nawet jeśli gra zostanie odrzucona przez część graczy z powodu takiej a nie innej stylistyki osadzonej w subkulturze metalowej, to dla sporej części na pewno na stałe znajdzie miejsce w sercach.
Jak dla mnie sytuacja odnośnie exclusive'ów prezentuje się wyjątkowo ciekawie. Z początku zaznaczę, że jestem w pewnym impasie - obecnie posiadam X'a 360, jednak niegdyś zagrywałem się na Playstation 2 i zakochany jestem w epickim dziele o Kratosie.
God of War ]I[ zapowiada się niesamowicie i chylę czoła przed Sony (aczkolwiek pewna doza zazdrości jest, chyba każdy z nas jest w jakiejś cząstce fanboyem). Gran Turismo to dla mnie abstrakcja - zawsze w grach wolałem utożsamiać się z rozgrywką, jakąś fabułą, postacią, więc GT5 odpada. Jednak dla tej jednej gry, która jest w zestawieniu PS3 kupić warto. Fahrenheit był (i wciąż jest) grą zjawiskową, innowacyjną o miażdżącym klimacie (chociaż pod koniec delikatnie się rozmył). Jeśli w tym kierunku postawi Sony, to naprawdę myślę, że konsola może awansować w rankingach, a nawet przegonić dziecko giganta z Redmond.
Osobiście jednak ciekawszy byłem tego co ukażecie na X'a. Zapewne większość ludzi (fanboyów) mnie rozszarpie, ale serii Halo i jej fenomenu nie mogę pojąć. Pomijając to jednak, osobiście uważam, że Microsoft hoduje właśnie killera, którym jest Alan Wake. Połączenie prozy Kinga i filmów Lyncha, a wszystko ubrane w interaktywny thriller psychologiczny. To nie może się nie udać.
Zapowiada się świetne starcie, w którym osobiście wyróżnię prym dwóch ambitnych, ciekawych, głębokich produkcji - Alan Wake i Heavy Rain. Może i te konsole razem mają słabszą sprzedaż niż Wii...jednak niech tamta konsola sprzedaje się dłubaniem w nosie i ćwiczeniami. Prawdziwy gaming będzie baaardzo klimatyczny w najbliższym czasie...
Ehh...2009. Nic konkretnego. Niesamowita produkcja - wspaniały świat, zapadające w pamięć postacie (Pey'J!) i ujęcie ważnych i aktualnych tematów w ciekawej (trochę Disneyowsko - Pixarowej) otoczce. Ubisoft to wg. mnie najbardziej przepełniony artyzmem twórca z "grubej trójki" (EA, Act-Blizzard, Ubisoft). Do dzisiaj Rayman jest dla mnie wyznacznikiem magii, Globox symbolem arcysympatycznego bohatera, a Jade to jedna z najlepszych żeńskich bohaterek. Mam nadzieję, że gra jest już w zaawansowanej fazie produkcji i autorzy nie zarzucą - o zgrozo - jej produkcji zrażeni słabą sprzedażą jedynki.