Masakra... rozdawnictwa część dalsza, za które będziemy płacić wszyscy... jak zwykle zresztą... powiem Wam szczerze, moja córka jeszcze nie osiągnęła edukacji na poziomie tej 4 klasy - ale nawet gdyby, to na cóż mi ten laptop? Jeśli trzeba by było - to stać mnie na to by kupić lapka i za 6k, tylko na co taki lapek dziecku do nauki w szkole podstawowej? Serio w AutoCad czy czymś tak zasobożernym będą pracować? Wątpię... Do mojej pracy przychodzą 20 - latkowie, mieli konsole, laptopy, srajfony - a i tak tabelki a już nie daj Boże formuły w excelu to nie zrobią - i nie, nie pracuję w IT... a ta specyfikacja? Mam w domu 2 laptopy - serio 16 letni (mojej żony która go dostała na studia) i drugi 10 - cio letni którego kupiłem kiedyś do pracy. Każde z tych urządzeń zmodernizowałem za grosze wymieniając pamięć, dysk i procka. Ten starszy śmiga na linuxie ten nowszy na W10 i serio i jeden i drugi sprawdza się nadal każdego dnia. W sieci można kupić wiele sprawnych i dobrych urządzeń pozwalających na naukę dla dzieci, za o wiele mniejsze pieniądze, już nie mówiąc o segmencie sprzętu używanego... no ale tak - październik, wybory... trzeba postawić krzyżyk za laptopa
Fajne na plus, ale jak ktoś już wcześniej napisał "Gimby nie znajo"; to tak jakby przypomnieć wybranemu gronu "kultową wyliczankę" Diabła Piszczałki
https://www.youtube.com/watch?v=xjwsC3zLvH8
postać Ambrożego fenomenalna
Gra miała być wydana pod koniec tego roku, a deweloper mówi o 2025 :D I teraz pytanie, czy chcielibyście grać w to samo ? Z tą samą drewnianą jak dla mnie mechaniką w podbitych teksturach :D? Myślę że co najmniej 159zł by na premierę za cos takiego zawołali... Czy zagrać w coś gruntownie przebudowanego - gdzie grę można by było odkrywać na nowo ?
Jak dla mnie śmierdzi mi tutaj zbyt szybkim skokiem na kasę, nie wiem jakby to wyglądało w ostatecznej wersji jaką chcieliby przedstawić obecni deweloperzy i czy byłoby to dobre, ale nie za bardzo widzę sens ładowania kasy i tracenia czasu w tytuł który wielokrotnie ograłem lata temu - a dziś mam dostać zrobione na szybciora odświeżone tekstury...
Nie zgadzam się z wnioskami tego artykułu, abonament abonamentem - ale od X lat w systemie miesięcznym lub kwartalnym płacimy rachunki za najem mieszkania, zużywane media etc, nawet rolnicy wydzierżawiają pola uprawne. Jadąc autobusem kupujesz bilet lub można wykupić kartę miejską - też jest to forma abonamentu. Z biegiem czasu zmienił się model życia - być może z uwagi na dostęp do usług - dzięki czemu nie musimy faktycznie decydować się na posiadanie wielu rzeczy i w wyniku tego zmienił się model oszczędzania.
Emerytura wcale nie musi być "słaba", no ale przez co najmniej 30 lat trzeba o tym myśleć i działać w tym kierunku by na tej emce można było godnie żyć. Ja bym tak nie tragizował - wiele wymienionych w artykule rzeczy nie jest nam tak na prawdę potrzebna do życia. Problemem jest uzależnianie się od posiadania - w tym posiadania usług. Takie Spotify - niby 20zł miesięcznie - niby nic - ale czy jest to potrzebne? Korzystałem z modelu premium - a teraz korzystam z modelu free - bo nie widzę większej różnicy - jestem tak niedzielnym użytkownikiem, że model płatny to kasa w błoto, tym bardziej że jest jeszcze youtube, nie wspominając, że nadal istnieje coś takiego jak format mp3, czy nawet zwykłe radio które często odpalam w pracy. Mimo to znam grono osób które bulą co miesiąc te 20 zł i korzystają z tego serwisu kilka razy w miesiącu.
Jest bardzo wiele sfer życia społecznego gdzie nie potrafimy racjonalnie gospodarować środkami. Skupiając się w obszarze gier - sam jestem graczem już przeszło 26 lat i z perspektywy czasu - to z każdym kolejnym rokiem mam co raz mniej czasu na granie i siedzenie całymi godzinami przed kompem. Mając rodzinę, dzieci coraz częściej dochodzę do wniosku, że wiele tych wszystkich usług jest totalnie zbędnych - a ludzie zamieniają się w bezwolne lemmingi - serio lepiej jest wyjść z dzieciakiem na rower czy pograć w piłkę - jest to też forma rozrywki. Dlatego uczmy się racjonalnie korzystać z tych usług i abonamentów - oszczędzając prąd i wodę - mniejsze będą rachunki - to samo z "abonamentami" i uczmy się oszczędzać choć trochę - wtedy wizja kruchej emerytury nie będzie aż taka przerażająca.
Ale lamentowanie... Powiem szczerze, dawniej przez wiele takich bzdurnych komentarzy żyłem w błędnym przeświadczeniu i siedziałem wiele lat na XP - o wiele za dużo nim przerzuciłem się na 7 - gdzie system stwierdzam był niczego sobie i w moim przypadku działało mi się nawet lepiej niż na XP, ba potem nawet przerzuciłem się na 8.1 - gdzie 8 była podobno "nieużywalna" - szczerze? do codziennej obsługi - granie, oglądanie filmów, przeglądanie neta, korzystanie z pakietu office - nigdy nie miałem problemów, ani z softem, ani z wydajnością czy z AKTUALIZACJAMI, na 10 też przerzuciłem się dość późno bo korzystam z niej od 2-3 lat max (co uważam za błąd - bo powinienem przerzucić się znacznie wcześniej). Na 10 również - 0 - jakichkolwiek błędów... Teraz od 5 października czekałem na tę aktualizację do 11 - serio pomimo wielu, wielu dziwnych recenzji (a jestem zdania by recenzować system trzeba na nim popracować z min miesiąc a nie 3 dni), pomimo latającej opinii, ze MS wydaje co drugi dobry system - chciałem i chce zaktualizować 10 do 11. Wielokrotnie - na tym portalu czytałem "szpecjalistów" - co za wczasu wyłączali Windows Update - bo nie daj Boże im się system zaktualizuje, a tymczasem ja mam nadal taka oto informację:
"Dobra wiadomość — Twój komputer spełnia minimalne wymagania systemowe dla systemu Windows 11. Konkretny czas, kiedy będzie on oferowany, może się różnić, ponieważ przygotowujemy go dla Ciebie."
Bou - MS - jakoś na siłę nie wymusił aktualizacji, a z informacji które wyczytałem na ich stronie supportu - wersja systemu dla mnie będzie gotowa najpóźniej do połowy 2022 roku - więc ja jestem spokojny i mam pewność, że w momencie kiedy będę mógł zaktualizować system do nowszej wersji - otrzymam system sprawny i stabilny.
A dziś w większości lamentują Ci co wymuszali aktualizację na siłę, albo co siedzą nadal na 7 - no ale przecież trzeba napisać jaki to system jest be.
Sam mam procek AMD i nie obawiam się spadku wydajności - bo takowej wiem, że mieć nie będę (w momencie gotowej dla mnie aktualizacji), a co do wymagań sprzętu - systemu to też nie uważam, że są wygórowane... Modernizację robiłem w maju 2018 roku, kupując Ryzena 2600X za 1500zł w tamtym czasie i płytę MSI X470 za 600zł - i mój ponad 3 letni sprzęt spełnia min. wymagania, a wszędzie czytam że ludzie z 3 letnim prockiem - nie zrobią aktualizacji... bo procek nie spełnia wymagań... pytam się jak?
Zgadzam się... artykuł rodem z d*py... jakbym onet czytał lub inny jakże fachowy portal... tytuł pozwolę sobie zacytować:
"Windows 11 może znacznie obniżyć wydajność w grach przez zabezpieczenia"
może ale nie musi... i jakże odkrywcze informacje w treści tegoż artykułu:
"Co ważne, VBS nie będzie domyślnie włączony w Windowsach aktualizowanych do nowszej wersji. Dlatego jeśli macie zamiar pobrać nowy system w dniu jego premiery, możecie to zrobić bez obaw o spadek liczby fps. Problem pojawia się dopiero, gdy mówimy o nowych konfiguracjach, które domyślnie będą miały zainstalowanego Windowsa 11 – wtedy można martwić się o aktywne VBS."
Serio? Dno, dno, dno... od lat siedzę na tym portalu, ale coraz częściej spotykam się z artami typu clickbait... ostatnio jedynymi wartościowymi rzeczami są publikowane komiksy...
Grałem na premierę, grywam nadal od czasu do czasu, dla mnie ta gra to majstersztyk - ciągle sprawia mi przyjemność
Fajna gra, grafika miła dla oka, cały czas gracz jest trzymany w napięciu, przeciwnicy wytrzymali, fabuła trzymająca się kupy i przede wszystkim wisienką jest to - że gra nie prowadzi za rączkę - są zagadki i to całkiem sporo na małej przestrzeni - niezbyt wyśrubowane, ale podobało mi się że musiałem sięgnąć po papier i długopis :) Dodatkowe tryby rozgrywki - co wydłuża zabawę
Nie będę rozpisywał elaboratu, streszczając - gra podobała mi się:
piękna oprawa graficzna, nienajgorsze udźwiękowienie, melancholijny wątek fabularny, bardzo uproszczona i wręcz elementarna mechanika rpg, nie miałem w wersji Pc żadnych problemów technicznych - optymalizacja uważam że jest bardzo OK.
Co mi się nie podobało: sztucznie wydłużana fabuła (3/4 gry szukasz swojej żony - najprawdopodobniej nieżyjącej - a gdy znajdujesz - to nie ma happy endu - tylko nowe zlecenie), liniowość - świat sugeruje że jest otwarty - jednak robimy wszystko od punktu do punktu...
Łooo matko... D2, gra mego dzieciństwa... zagrywało się w to przez pierwsze 4-5 lat od wydania, powrót po ponad 15 latach to taka podróż w czasie. Nie nastawiałem się Bóg wie jak na tego Remastera, moje odczucia po ograniu kilku h w betę są mieszane. Z jednej strony spodobało mi się:
- graficznie jest nieźle (choć uważam, że taki Wolcen prezentuje się znacznie lepiej)
- klimat (D3 czasami powracam do tego tytułu, ale D2 zawsze uważałem za niedoścignione pod względem klimatu) jest mrocznie, w lochach czy podziemiach jest ciemno i strasznie a noc jest czarna ;-)
- oprawa muzyczna - stara ale jara
- gotowość produktu - gra pobrana przed godziną "W", a po 19:00 wystarczyło zrestartować launcher battle.net'a i wszystko śmiga bez przycinek, zacinek i innych problemów.
Z drugiej strony...:
- mam wrażenie jakbym cofnął się w czasie i dostał tę samą grę co 21 lat temu (jasne ja wiem, że to remaster - czyli to samo odświeżone i jest odświeżone, ale porównując do D2 opartego na modach mam wrażenie, że wersja remaster tego do końca nie przebiła)
- mechanika - niby mnie nie odstraszyła bo doskonale ją pamiętam z przed tylu lat, ale pomimo tego że od ładnych kilku lat ma sie co raz mniej czasu na swobodne granie i zawalanie nocy oraz weekendów przy posiadówach, a staję się graczem raczej "niedzielnym" - to nowe tytuły zdołały mnie przyzwyczaić do "praktycznych" rozwiązań. I choć to tylko i aż remaster to uważam, że minimalne zabiegi i ingerencja w mechanikę powinna być.
- cena... jak dla mnie jest na równi z produktem "nowym" ale poprzez wyrażenie "nowy" mam na myśli powiew świeżości - innowacyjności. Tu dostajemy produkt który został przystosowany "względnie" graficznie do obecnych czasów... Brak dla mnie jakiegokolwiek powiewu świeżości.
I teraz tak... cieszę się, że Blizzard dał możliwość pogrania i ogrania bety. Miałem zamiar kupić na premierę (tym bardziej, że premiera jest ustawiona na początek mojego urlopu), ale teraz zdanie zmieniłem i nie dla tego, że uważam że ten Remaster to zły produkt. Po prostu w D2 grałem lata temu i w którymś momencie dziabanie tych samych lokacji n - ty raz po prostu już mnie znudziło i przyszedł czas na zrobienie miejsca na inne produkcje. Doskonale wiem, że kupując tę grę za prawie 200zł - tę kasę poniekąd wrzucę w błoto - bo grę może raz ukończę a może nawet i nie. Ten Remaster zacząłem traktować raczej w ramach ciekawostki, raczej będzie on skierowany jako - "głównej rzeszy odbiorców" - ludzi którzy nie mieli nigdy wcześniej styczności z D2, albo przy próbie kontaktu bez modów odbili się wtedy od archaicznej grafiki.
Czekam na D4.
żeby była jasność - to nie tak że się z Toba nie zgadzam, a raczej na podstawie Twojej wypowiedzi - pchnęło mnie to by na światło dzienne wyszła moja wypowiedź.
Oczywistym jest w tym wszystkim CEL. Film/Serial to forma sztuki - można dyskutować na temat walorów estetyczno/kulturowych jaki dany "film" niesie, ale CEL jest najważniejszy.
Jeśli jedynym CELEM robienia wszystkiego na CZARNO jest wykreowany NOWY trend poprawności politycznej to ja tego nie rozumiem, tego nie kupuję i z tym się nie zgadzam.
wszystko zależy od tego jak będzie się postrzegało dany obraz - wspomniana Anna Boleyn - to postać historyczna - prawdziwa namacalna - fakt że była białą brytyjką - w kontekście sztuki - nie powinien mieć wpływu na to kto został obsadzony w tej roli biorąc pod uwagę kolor skóry - w końcu aktor jest aktorem i jego rolą - warsztatem jest umiejętność wcielania się w postacie które ma zagrać. Miarą aktora nie jest jego pochodzenie a to jak potrafi grać powierzone mu role. Osobiście nie widzę problemu w kolorze skóry, będąc katolikiem nie widzę problemu w czarnoskórej adaptacji Biblii i żywota Chrystusa. Pamiętacie film "Pasja" ? - Mela Gibsona, taki remake tego filmu z Idrisem Elbą ? Czemu nie ? w końcu to tylko obraz wizja i koncepcja reżyserska. To samo można było rzecz o filmie musicalu z 1973 "Jesus Christ Superstar" - jak na tamte czasy a nawet i obecne dla niektórych - film dość kontrowersyjny.
a teraz tak - jeśli kolejne filmy, kolejne restarty - i obsadzanie w ich rolach osób czarnoskórych nie jest podyktowane "wizją" a trendem, modą - wynikającą z "poprawności politycznych" z treści preparowanych przez powstałe ruchy "BLM" - to coś jest nie halo. Wyobraźcie sobie "Przeminęło z Wiatrem" - film oparty na kanwie wydarzeń wojny secesyjnej - wyobraźcie sobie zamianę ról i obsadzenie czarnych w roli "białych panów" i białych w roli "niewolników". Czekam kiedy to biali "ojcowie założyciela" wspaniałego USA - powstałego na morderczym wyzysku "czarnych" - będą w kolejnych produkcjach przedstawiani jako czarnoskórzy :-)
Sztuka jest dobra i dla wszystkich - poszerza horyzonty, ale w momencie gdy próbuje się specjalnie pisać historię na nowo w celu poprawności politycznej - to nie doprowadzi do niczego dobrego.
Pitu Pitu, pierdu pierdu... "niedobór potrwa lata" a w czasie trwania tych lat mogą wybuchnąć kolejne plandemie, wojny, kryzysy czy inne kataklizmy i zawsze pojawi się "coś" czym będzie się tłumaczyło problemy, niedobory i wysokie ceny. Prawda jest taka że rządzi nami globalny kapitalizm gdzie liczy się tylko zysk. Jeśli coś można sprzedać drożej, zyskać na tym więcej i jest na to popyt - to idzie się ta drogą. Ten rzekomy kryzys "wydobycia" wcale nie jest na rękę dla firm produkujących elektronikę - sprawozdania finansowe wielkich firm pokazują że są na "+" i to znacznie większym niż w czasach mlekiem i miodem płynącym :-)
Zresztą nie tylko w branży elektronicznej jest taki trend... już w mediach pobrzękują, że na Covida 3 dawka będzie potrzebna, a za rok badania pokażą, że aby lżej przechodzić tę strasznie "śmiertelną" chorobę to trzeba będzie trzeba każdego roku przechodzić szczepienie - oczywiście za szczepionki trzeba będzie płacić - teraz robi to Państwo - ale Państwo to My i nasze pieniądze - myślę że z czasem opłaty za szczepionki zostaną przerzucone bezpośrednio na Nas.
Niestety zabija Nas konsumpcjonizm - pracujemy więcej by mieć więcej, ale mamy co raz mniej czasu by się tym nacieszyć, większość z Nas nie dożyje do emerytury , a jeśli już to Nasze bogactwo - będziemy wydawać na ratowanie zniszczonego zdrowia :]
Heh, miesiąc temu ponownie zainstalowałem Blade&Sword, klasyka gatunku aczkolwiek bardzo mało znana... i te kombosy wykonywane poprzez rysowanie określonych znaków, bardzo fajna gierka, klimatem zupełnie inna niż te wszystkie wymienione pozycje. Grafika już archaiczna, ale jak ktoś uważa ze zjadł zęby na tego typu grach to i tę pozycję powinien choć zobaczyć
Heeh... CP gra złą nie jest, pomimo pewnych niedociągnięć, nie jest to gniot, ale tez nie jest to gra warta 800zł w dniu premiery w wersji najbardziej ekskluzywnej. Ba! nadal jak widzę cenę 199zł to to też nie jest dla mnie cena adekwatna 100 - 120 zł to maks. CP miał za bardzo nakręcony Hype... to miała być taka gra - że jej nabywca po odpaleniu miał dostawać erekcji co 30s :D Niestety, gra nie wywołuje erekcji - dlatego jest takie rozczarowanie. Ogólnie CP pokazuje, rzecz wielokrotnie już widzianą na przestrzeni lat - by nie nakręcać się slajdami i spreparowanymi materiałami premierowymi. Rynek gier jest ogromny i istnieje ogromna gama tytułów wartych ogrania, zakupienia - ale w rozsądnym czasie, tak jak nie uległem pokusie pre - ordera każdego z wiedźminów - tak byłem mega zadowolony kupując wydanie GOTY w kwocie adekwatnej do oferowanej zawartości.
To że CDPR robi łatki i aktualizacje to dobrze i należy się im za to pochwała, a to że ludzie na to narzekają... no cóż - jegomość mądry po szkodzie ;-) gdybym wydał w ciemno 250 - 800 zł na produkt nie spełniający moich oczekiwań - pewnie tez bym na to bardzo narzekał ;)
Heh... Powiem Ci tak, dostałem CP od żony jako prezent na mikołajki, od dnia premiery fakt nie miałem za dużo czasu na grę - mam zaledwie 14h za sobą, ale szczerze to bardziej do tej rozgrywki zaczynam się zmuszać, przymykam oczy na nagle znikające albo pojawiające się postacie i pojazdy, na zawieszające się w przestrzeni obiekty itp, ale już zaczyna mnie drażnić konieczność resetowania gry czy wczytywania jej gdy quest się zawiesza i teraz odnosząc się do Assassynów - nigdy nie przeszedłem żadnej części - najwięcej chyba 1 bo do połowy gry, każdą kolejną część odstawiałem po 2-3h zabawy z myślą, że do niej powrócę... dopiero gdy zasiadłem do Odyssey (w Valhallę jeszcze nie grałem) - to ta gra wciągnęła mnie na długie godziny, i choć jest do bólu powtarzalna(pod względem mechaniki rozgrywki i wykonywanych questów), w chwili obecnej bardziej mnie ciągnie do odpalenia ACO niż CP. Bynajmniej nie bronię Assassynów, ale nie chce takich gier jak CP - pod względem niedopracowania... zresztą dobrze, że z wiekiem człowiek uczy się cierpliwości i pokory - bo przez ten nędzny rok z racji, że nigdzie z rodziną nie podróżowałem odłożyło się trochę zbędnej gotówki i miałem przez chwilę przebłysk by mojego GTX 1080Ti wymienić na coś nowego od Nvidi - by móc się cieszyć tym jakże napompowanym RTXem, DLLS'em i innymi ficzerami podczas jakże to "wciągającej rozgrywki" - na szczęście nie popełniłem tego błędu i zamiast karty kupiłem nowy samochód :-P
No cóż... grałem w ten cały Remaster i widziałem fanowska modyfikację. Nie pierwszy raz zresztą modyfikacje zrobione przez fanów - działają i wyglądają lepiej niż coś co wyszło ze studia. Wcale, a wcale zdziwiony nie jestem iż zablokowali ten projekt - bo na przestrzeni czasu ukazałby tylko jak słaby Remaster jest, i być może wymusiłby trzymanie ręki na pulsie w postaci dbania o aktualizacje i usprawnienia (względem tych wychodzących do modyfikacji) - a to generowałoby niepotrzebne koszty. Zresztą zasada rynku jest prosta - jak najtaniej coś zrobić/kupić a potem jak najdrożej sprzedać :-)
Dokładnie, sam pracuje w branży gdzie nadgodziny to - chleb powszedni - i każdy kto się na taka prace decydował - jest świadomy swoich wyborów. Nade mną nikt się nie lituje - nie rozumiem o co taki płacz - bo kilkadziesiąt osób - dostało przykaz, że trzeba zewrzeć poślady?
Można Kubuś :) mam tego Game Passa i nie mam problemów by grać miedzy platformami z innymi znajomymi :-)
W tamtym roku dostałem ją ze free w wersji elektronicznej na platformie Uplay i gra sobie czekała na lepszy czas ;) Lata temu grałem w 1 część i ukończyłem, dwójka już mnie do siebie nie przekonała i porzuciłem po kilku godzinach rozgrywki, ale wracając do 3- ki, to pomimo lat oprawa graficzna nie odstrasza. To prawda że wiele aspektów jest mono-schematycznych, przez co szybko się nudzą, ale fabuła mnie wciągnęła i szczególnie w końcówce bardzo zaskoczyła.
Kto nie grał a lubi sobie pobiegać i postrzelać temu serdecznie polecam, jestem przekonany że nie będzie rozczarowany tak jak i ja.
Lepsza niż pierwsza część, co nie zdarza się często ;-) Grafika świetnie się trzyma, klimat, fabuła - dopiero co ukończyłem po raz drugi - obowiązkowa pozycja dla fanów gatunku!
Pomimo upływu lat, grafika na prawdę na wysokim poziomie, klimat, klimat, klimat! Obowiązkowa pozycja dla fanów gatunku.
Jestem świeżo co po ponownym jej przejściu - gorąco polecam!
Z jednej strony słabo - bo to pokazuje, że AMD w sektorze kart nie jest w stanie nawiązać walki z Nv. Vega na chwilę obecną jest odpowiednikiem 1080 i tym samym w przyszłym roku znów mamy otrzymać "nową architekturę" o tej samej wydajności, a u konkurencji kolejna generacja i kolejny skok wydajnościowy.
Z drugiej strony - ceny. 250 dolców za układ odpowiadający mocy 1080 to nie dużo i to dość atrakcyjnie wygląda, ale nie można zapominać, ze po wydaniu nowej generacji kart Nv - te z poprzedniej też będą tanieć. A u nas jeszcze sklepy muszą zarobić - więc nówki AMD za 1000zł nie kupisz (podatek od nowości + januszowe), będzie dobrze jak 1300zł przyjdzie zapłacić za taką kartę...
Malaga - to nie manipulowanie faktami... tylko przykład. W Niemczech za 2.5k euro jestem w stanie nabyć 2 karty - nie skupiaj się na kosztach życia bo nie o to mi chodziło w przekazie i to wszystko.
Łatwiej i szybciej jest zarobić na taką kartę w Niemczech niż w Polsce.
Malaga nie plotę głupot - po prostu czytaj między wierszami. Zwyczajnie zobrazowałem siłę nabywczą pieniądza. Czy w Niemczech czy w Polsce muszę ponieść koszta utrzymania, natomiast relacja cena/wynagrodzenie jasno pokazuje gdzie i za ile jesteś w stanie dany towar nabyć.
a co do tych ponoszonych kosztów, w 2010 wyjechałem na chwilę do UK i tam w fabryce jogurtów dostawałem 1500 funtów miesięcznie, a koszt życia wychodził mnie nieco ponad 500 funtów - oczywiście nie pojechałem wozić się jak Popek lambo, tylko po to by kasę odłożyć i przywieść do kraju, więc żyłem tam skromnie - coś za coś.
2600 zl za używaną kartę... na x-komie znalazłem od ręki dostępną 1080 w cenie 3000zł w tym segmencie cenowym te 400zł więcej nie robi dla mnie różnicy - a mam produkt nowy i na gwarancji :] Tak więc jak dla mnie wcale nie jest to cena okazyjna...
Prawda to co piszesz...
Bańka z kryptowalutami może pęknie, a może nie. Patrząc na modele 1080Ti w naszych sklepach, to bardziej opłaca się kupić nówkę z Amazona - tam zapłacisz 4100zł a u nas trzeba wydać 4700 :] kolejna kwestia to My patrzymy przez pryzmat naszego rynku - dla Nas podwyżki cen są duże i bolesne, ale dla innych już mniej, prosty przykład: W Niemczech taka 1080Ti nówka to wydatek rzędu 980 - 1000 euro, w Polsce 4500 - 4800 złotych. Mam brata, pracuje w Berlinie jako informatyk w typowej korpo w branży IT - jego praca wyceniona jest na 2500 euro miesięcznie. Ja co miesiąc za swoją wykonaną pracę dostaję 3600zł. Brata stać na zakup co miesiąc na 2 takie karty - ja muszę pracować 2 miesiące by móc kupić 1 taką kartę. Wniosek jest taki, że lepiej jest wziąć miesiąc bezpłatnego urlopu - jechać za granicę, zarobić 1500 euro (na produkcji) kupić kartę i jeszcze wymienić te 500 euro na 2000zł :D Albo te ceny nie są dostosowane do naszego rynku, albo nasze płace :]
Graficznie, nadal pięknie wygląda. Muzyka fajna, klimatyczna. W porównaniu do W1 jest bardziej barwna - względem szaty graficznej (W1 był bardziej mroczny moim zdaniem).
Fabularnie - wątek główny - pierwsza klasa i wręcz zachęca by przejść grę przynajmniej 2 razy i opowiedzieć się z ciekawości po drugiej stronie. Zadania poboczne - cóż, odnosiłem wrażenie, że W1 posiadał znacznie więcej zadań pobocznych, ogólnie też wydaje mi się, że 1 część była znacznie dłuższa. Mimo to, ogólnie must have!
Graficznie, się postarzał wiedźmin, aczkolwiek ciężko jest znaleźć tytuły z 2008, które wyglądałyby lepiej niż W1, fabularnie fajna historia, klimat, muzyka i różne smaczki :) Pierwszy raz z W1 spotkałem się w 2009, ostatnio - w chwili obecnej. Jest to dla mnie tytuł sentymentalny jak niegdyś Baldury czy Torment ;)
od kilku miesięcy śledzę te mniej lub bardziej udane malowidła - w zasadzie nigdy nie miałem problemu ze zrozumieniem (większym lub mniejszym) przesłania autora... ale tego nie ogarniam (może już za stary jestem) - ktos mi to objaśni? :-) Pozdrawiam
Zobaczymy czy faza ćwierćfinałowa czymś zaskoczy... jak na razie to bez większych fajerwerków, póki co faworyci dają radę, jedynie mecz Anglia - Włochy będzie mi ciężko wytypować bo obie drużyny są na zbliżonym poziomie
Dziś kibicowałem Czechom, ale obstawiłem Portugalię, Jutro kibicuje Grekom ale stawiam na Niemców :-)
Po dzisiejszym dniu 14 na liście... ciekaw jestem jak to będzie wyglądało... 8 czerwca wytypowałem wszystkie 24 spotkania, więc nie mam możliwości jakiejkolwiek zmiany już :-) Póki co nos mnie tak bardzo nie mylił i mam śmiałe przeczucie, że w meczy finałowym ujrzymy Niemców... kto będzie po drugiej stronie czas pokarze...
Mnie tam się podoba, tym bardziej nie wiem czy pamiętacie jeszcze reklamy z lat 90 z która miałem skojarzenie - jak dla mnie pasuje idealnie -> Mr. Proper
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/7/73/Mr._Clean_logo.png
ktoś kojarzy? ;)
@ DarthNerever
Uważam że nie ma za bardzo co porównywać Fallouta do PT, to zupełnie nieporównywalne uniwersa, ale masz rację na tle takich dawnych perełek jak BG, IWD czy obecnych Dragon Ejdzy :P Torment pozostaje niedoścignionym wzorem fabularnym i ma niesamowity klimat
No cóż, wybaczcie, ale strzeliłem sam sobie w kolano - brak kawy, natłok obowiązków w pracy i tak jakoś wyszło, że nieszczęsnego PoP'a skojarzyłem z produkcja z 2003 roku o rozszerzonym tytule "Piaski czasu" :) Tak więc całą refleksję i poziomo - pionowy wylew myśli można za przeproszeniem o kant d. potłuc :)
Hmmmmmm... generalnie to ciężki temat do dyskusji - ale zwróćmy uwagę na parę spraw. Mianowicie jeśli weżniemy pod lupę aspekt finansowy: PoP na gry-online.pl to koszt 14 zł (swoja drogą jak przeglądam oferty sklepów internetowych to cala trylogia PoP Ubisoftu mieści się w granicach 25 - 30 zł), SC:FA na gpmarket.pl dostaniemy za 20 zl, TNBT w sieci "euro" kupimy za 59 zł, sumując daje nam to okrągłe 93 zł - oczywiście bez doliczania kosztów przesyłki - czy jest to duża kwota? czy nie - odpowiedzcie sobie sami. Za 16 zł i jedna wizytę w kiosku prasowym mamy czasopismo z zawartością za która musielibyśmy zapłacić spokojnie ponad 100 zł
Teraz według mnie bardziej kontrowersyjna część rozważań :) Czy zaoferowane nam tytuły na 200 numer to wystarczająca bomba? PoP - to gra licząca już 9 lat - swego czasu była to pozycja kultowa wśród graczy preferujących TPP - ale na dzień dzisiejszy przynajmniej dla mnie jest to pozycja zwyczajnie stara - mamy tyle innych tytułów w bliższym lub dalszym klimacie oferujących znacznie więcej emocji - że nie widzę sensu w zasiadaniu i traceniu czasu przed grą na której kiedyś zjadało się zęby - nawet z sentymentu. Już lepszym pomysłem byłoby zamieszczenie całej trylogii - to już jakaś motywacja i zachęta aby przeżyć całość choć jeszcze jeden raz :) a jestem przekonany że większość z Nas wolałaby posiadać całość trylogii niż tylko jej pierwszą część (która nota bene na tle reszty - tej całości wypada nieco ponad średnio).
Supreme Commander - typowy przedstawiciel RTSa - gra z przed 5 lat, nie jestem jakimś wielkim fanem tego gatunku, grze w zasadzie nie mam nic do zarzucenia i sadze że fanom RTS'ów ta pozycja zrobiła radochę - choć osobiście wolałbym dostać nieco starszego ale jakże sprawdzonego "Młotka: 40k" :)
The Next Big Thing - z tego wszystkiego - choć nie cierpię przygodówek - wydaje mi się być najlepsza pozycją z całej trójki.
Domniemam, że redakcja przygotowując 200 wydanie - chciała zaproponowanymi tytułami "uderzyć" w jak najszersze grono graczy - bo mamy tutaj typowych przedstawicieli 3 gatunków TTP, RTS i Przygodówek. Ważna dla mnie w grach jest grafika, ale chyba mimo wszystko o wielkości tytułu świadczy jego "grywalność" - to było coś gdy lata świetlne w CDA pojawił się Fallout a jakiś czas później Fallout 2 :) tak więc przychylam się do opinii - że warto by było zobaczyć takiego starocia jak Wrota Baldura (bo ta gra miała grywalność i według mnie ma nadal jakiś urok w tej częściowo ręcznie tworzonej jeszcze grafice), w CDA pojawił się fenomenalny Mass Effect, tak więc czemu by na 200 wydanie nie poczęstować graczy 1 gra zamiast 3? takim Dragon Age'm albo 1 częścią Wiedźmina? ale za bardzo pozostaje w tematyce RPG nie każdemu ona leży na sercu, więc dodam że miast PoP'a można było się postarać i zamieścić 1 część Assasinss Creed, albo Bioshock'a - który dobrym i ciekawym FPS'em jest. Tytułów dobrych, ładnych graficznie i grywalnych jest według mnie sporo (i mam tu na myśli starsze produkcje, które można nabyć za stosunkowo nie duże pieniądze), CDA niczym dobry Mikołaj chciał dać każdemu coś fajnego - ale według mnie prócz dobrej przygodówki nie dostaliśmy niczego co zatrzymało by Nas na dłużej przed komputerem. To wydanie zdecydowanie sobie odpuszczam.
Pozdrawiam