Zupełnie bym się nie przejmował jakimiś niespójnościami między grami a książkami, bo i sam Sapkowski tworzy świat pod daną historię nie przejmując się zbytnio spójnością. To nie Tolkien czy GRRM. Ba, o ile dobrze pamiętam to nawet w ramach samego "Rozdroża kruków" informacje o wartości waluty są ze sobą sprzeczne, czy postać, która - jak mówi Geraltowi - nie widziała od lat wiedźminów zna jednak Holta i miała z nim niedawno kontakt. Wiadomo też, że W2 ma zgrzyty fabularne z W3, czy w kwestii wampirów podstawka W3 z Krwią i Winem. Ten świat trzeba po prostu traktować luźniej.
Gość spędzał średnio ponad 2 h dziennie w BF 4, licząc od premiery do dzisiaj. Hmm, sporo.
Nie ruszają sposobu poruszania się oddziałów? Bo gra spoko, ale jednak obecność oddziałów wraz z dużymi jednostkami potrafiła dać bardzo słabe efekty. Przepychanie się np. Baneblade'a przez formacje piechoty wyglądało i działało dosyć pokracznie.
Trochę mi się to tłumaczenie kupy nie trzyma, szczególnie w przypadku Sony. Bo co, mam rozumieć, że oni zarabiają na remake'ach i remasterach i dokładają kasę do nowych gier, które same na siebie nie zarabiają? Czy na nowych też zarabiają, ale takie wielkie korpo ma jakieś problemy z płynnością i wyłożeniem kasy na ukończenie dużych projektów i musi ciułać z remasterów?
To, że jakieś mniejsze studia zaczynają od małych gier, czy zleconych remasterów/remake'ów - ok, jasne. Natomiast to, że Sony z tego finansuje nowe gry AAA to dla mnie bujda. To po prostu najwyraźniej łatwa kasa i tyle. Wmawianie, że akurat dzięki temu powstają nowe gry ma pozytywniej nastawiać graczy do remasterów. Osoby liczące na DG2 tak się motywują do zakupu remastera. Chcą kolejnej części... a realnie to pewnie dostaną remaster, czy remake GoW 2018.
"animacje postaci i mimika twarzy w końcu mają sens"
Dziwne, widziałem fragmenty z AC Shadows, gdzie zdecydowanie sensu nie miały. Przesuwne drzwi poruszają się same, bez udziału rąk, a mimika była bardzo słaba. Do tego zupełnie statyczna kamera w dialogach (i to nie jakichś generowanych sidequestach). Czyżby w tej kwestii była taka nierówna jakość?
Na który - zrobiony starannie - remaster/remake starocia ostatnio powszechnie narzekali gracze?
Czy przypadkiem nie chodzi Ci o takie "starocie" jak Horizon Zero Dawn, czy Days Gone?
Ciekawe, sam patrzę teraz na Steam Survey, dalej z lutego, i dane są inne. Jakiś duży skok przy 1440p, a 1920x1080 spadło do 52.34%. Ogólnie w tej ankiecie bywają takie, statystycznie nieprawdopodobne, skoki, że wydaje się ona mocno podejrzana. No i o ile 4k może być stosunkowo mało popularne (ja widzę teraz 3.13%), to już pewnie udział posiadaczy takich monitorów wśród ludzi, którzy kupują grę zaraz po premierze może być dużo większy.
cRPG to "computer role-playing game". Dlaczego Gothic, czy Skyrim miałyby się nie łapać?
3-krotnie przepłaconej względem czego? Póki co to RTX 50xx jest po prostu mało, to i ceny szaleją (chociaż też nie wiem do czego porównujesz, aby otrzymać x3), ale patrząc na RTX 40xx, to AMD miało stosunek ceny do wydajność lepszy średnio o jakieś 20% i zazwyczaj więcej VRAMu, kosztem większego poboru prądu, słabszej wydajności w RT, no i FSR wyraźnie przegrywającego z DLSS.
AMD jak dotąd wcale nie próbowało jakiegoś mocnego ataku cenowego i walki o klientów. Aczkolwiek fakt, że marka robi swoje, przy czym według mnie to akurat najbardziej przy najniższej półce, gdzie często ludzie nie patrzą na testy, a idą za hasłem usłyszanym w reklamie, czy poradą sprzedawcy. Chyba tylko to tłumaczy, że RX 6600 jest dużo mniej popularny, niż RTX 3050, gdzie wyjątkowo stosunek ceny do wydajności AMD był dużo, dużo lepszy.
Eee, ale o czym Ty piszesz? Jaki upgrade klatek? Na PS5 chodzi już w 60.
Jaka różnica miałaby być na PC, skoro remaster nie wychodzi na komputer, a tylko DLC z nowymi trybami?
I gdzie widziałeś to wyglądanie trochę słabiej?
Tak przy okazji - to wygląd na to, że ten "remaster" to od strony graficznej raptem implementacja na PS5 stosunkowo niewielkich ulepszeń, które weszły przy porcie z PS4 na PC (dlatego na PC nie będzie remastera, a tylko DLC z dodatkowymi trybami). Jeśli tak, to edycja powinna się raczej nazywać "Definitve Editon", bo remaster to za duże słowo i jak ktoś liczy na efekt porównywalny z remasterem HZD, to się mocno rozczaruje. Pewnie też koszt przygotowania tego "remastera" był dla Sony minimalny.
"Niemniej Ubisoft zapewniał, że sprzedaż gry przebiła wszystkie „next-genowe” części serii"
Hę? Nie ma innych next-genowych AC, a w podlinkowanym newsie jest mowa o przebiciu innych next-genowych premier Ubi. Zresztą których w tamtym czasie jeszcze za wiele nie było, a sam Mirage jest cross-genem.
Nie śledzę sceny moderskiej przy grach Rockstara, przeglądałem tylko mody do RDR2, ale z tego co widzę na gry-online to mowa jest o uwalaniu modów, które przenoszą modele z gry A do gry B. No i to jest coś dosyć oczywistego, jeśli mod nie gwarantuje, że dana osoba posiada legalnie grę A. Ewentualne uwalanie modów, gdzie twórcy dodają do gry coś swojego - a, to zupełnie inna sprawa.
Chociaż oczywiście ogólnie i takie przypadki się zdarzają, szczególnie gdy jest jakaś zbieżność między tym co oferuje producent gry, a co mod. Pamiętam jak do Warhammera 40k: Dawn for War po dwóch dodatkach zaczęły też wychodzić mody z dodatkowymi frakcjami. Z czego producent czepił się tylko jednego, bo wprowadzał frakcję, która jak się okazało miała wejść w trzecim dodatku. Co gorsza modele z moda były lepsze niż te z dodatku...
Nie bardzo rozumiem jaki byłby sens kupowania 5080 w tej cenie. RTX 4080 Super był niedawno regularnie do kupienia za 4,5k. 5080 ma być wydajniejszy od 4080S o ile, 20%, no powiedzmy 30? +30% wydajności i MFGG za +60% ceny? Średni deal.
"karty trafią na rynek już 30 stycznia. Na budżetowe modele będziemy musieli poczekać do lutego lub nawet marca."
"Przewiduje się, że poprawa sytuacji powinna nastąpić dopiero w lutym."
Hę, karty zadebiutują 30 stycznia, a sytuacja powinna się poprawić DOPIERO w lutym? Czyli w ciągu 2-30 dni. I być może jeszcze przed premierą budżetowych modeli.
Nie rozumiem jaki zamysł stoi za tego typu modami. Take Two nie musi być jakimś złem wcielonym, aby to uwalić, skoro moderzy przenoszą grę, której gracz może nie posiadać do gry, którą posiada. To raczej oczywiste, że się za to wezmą, firma musiałaby być wyjątkowo pobłażliwa, mieć jakąś bardzo pro-moderską politykę, aby coś takiego odpuścić.
Osobiście wątpię, aby to było przyczyną - gry sprzedają się głównie w ciągu roku, dwóch po premierze. Szczególnie przy grze single-player opartej o fabułę większość graczy przejdzie ją raz. Tego typu opcje są tylko dla zapaleńców albo mniej licznych graczy, którzy kupią grę później.
Zresztą nie jest też tak, że w ogóle nie wstawia się tego typu opcji. CDPR dał opcję ubersamplingu w W2, Path Tracing wprowadzony w CP2077 też był praktycznie "for future use", również RT w ramach W3 Next Gen obciąża mocno komputery. Co do innych deweloperów to Avatar: Frontiers of Pandora ma ustawienia "unobtanium".
Według mnie największym problemem jest kwestia wizerunkowa - przy bardzo wymagających ustawieniach spora część graczy z mocnym sprzętem będzie płakała, że jak to nie pójdzie w 4k na moim xx90 (czy w 1440p na xx70) na max/60 fps, co skutkuje negatywnymi ocenami. Dosyć absurdalne, bo dla gracza większy zakres ustawień, to tylko zaleta, ale tak to działa. Także jeśli już, to zdecydowanie nie nazywałbym takich ustawień "ultra", tylko coś w stylu "for future use" z odpowiednim ostrzeżeniem, że mocno odbije się na wydajności.
Mechanika zasięgu domów to wyraźnie próba stworzenia lepszego rozwiązania niż np. w Faraonie i Zeusie. W tym pierwszym zakłady pracy musiały mieć połączenie z domem (de facto zazwyczaj był to szałas, jeśli kogoś nie denerwował w mieście, w założeniu twórców pewnie bardziej miało być dojście do osiedli), w Zeusie to wywalili, ale Zeus ogólnie był chyba najprostszy z tej serii, no i przy dużych mapach jednak wprowadzenie jakiegoś zasięgu domów wydaje się realistyczne.
Z jednej strony prawdą jest, że różne elementy mają w grach różną wagę i naciągane są - popularne np. na YT - porównania podobnych elementów w różnych grach. Nic dziwnego, że mniej przykłada się do wody w CP2077, niż w RDR2, czy H:FW. Nic dziwnego, że konie są dużo lepsze w RDR2, niż w AC, czy W3, a z kolei walka bronią białą w dwóch ostatnich.
Faktem jest, że w CP2077 ma się z wodą dużo mniej kontaktu niż w W3, ale... jednak gra nas przynajmniej raz zabiera do wody (nurkowanie z Judy) i parę razy ciągnie na brzeg. Do tego nie trzeba być geniuszem, aby wiedzieć, że brak jakichkolwiek efektów związanych z wodą da fatalny PR. Mnie dziwi to, że skoro robili grę na tym samym silniku to nie mogli / nie chcieli / zapomnieli chociaż przekopiować modelu z W3 z ustawieniem innych parametrów, czy koloru.
Czyli grzechem jest to, że wydają season passa, a więc zakładają, że wydadzą dodatki. CDP też z góry zakładał wydanie dodatku do CP2077, był z tym problem bo sprzedawali taką wersję na XBoxa One, gdzie później dodatek jednak nie był dostępny. Przy Wiedźminie 3 nie było seasona passa, bo CDP zupełnie nie miał doświadczenia w wydawaniu dodatków, ani nawet dużych gier i nie wiedział jak pójdzie z premierą W3 i ile mu zejdzie z dodatkami. Ubisoft ma dużo większe doświadczenie, więc nic dziwnego, że od razu mają plany do przodu.
Ja grałem w AC: Origins i Odyssey. Żadna z tych gier nie była mała, krótka, czy nie sprawiała wrażenia niedokończonej. W żadnej dodatki nie były czymś co fabularnie wyglądało na wycięte z gry. Szczególnie w Origins to były zupełnie odrębne historie. Więc po prostu nie widzę powodu, aby atakować Ubi za wycinanie czegoś.
No i jeszcze raz - co ma robić scenarzysta, czy grafik gdy gra jest na etapie optymalizacji? Ma się nauczyć kodować? Albo szukać błędów, mimo iż do tej samej pracy możesz zatrudnić dużo tańszego testera?
Artykuł taki na zasadzie niby nie... ale jednak tak (choć zostało to przedstawione w odwrotnej kolejności).
Bo wiadomo, że technologiczne możliwości są większe, że raytracing, wyższej jakości tekstury, dokładniejsze modele itd. Z tym nikt się nie kłóci. Ale jednocześnie sam autor zauważa, że jest problem z koherentnością, dokładnością, szczegółowością, czy stylem. Co z tego, że Arkham Knight wykorzystywał pewne sztuczki, że może tekstury ma gorsze, a oświetlenie sztywniejsze, skoro efekt końcowy jest taki, że w wielu sytuacjach wygląda lepiej niż Gotham Knights, czy Suicide Squad?
SW: Outlaws jako jakiś nieuczciwie wybrany chłopiec do bicia, bo to korporacyjna taśma? No kurczę, toż to gra na licencji jednej z najpopularniejszych marek na świecie, tworzona przed bodaj najbardziej doświadczoną w tworzeniu gier open-world firmę na świecie, mająca na pewno konkretny budżet. Zresztą pod względem technicznym ta gra ma wiele zalet (DF stawiała ją w topce), a jednak są elementy, które mocno nie grały.
Inna sprawa, że mi osobiście na grafice zależy już średnio. To co jest od około 2015 roku mnie satysfakcjonuje. Ja chcę lepszej fizyki i AI NPCów. A szczególnie co do fizyki nie ma wątpliwości, że część gier, nawet w ramach jednej serii, czy jednego studia, cofnęła się w rozwoju. Przykłady można znaleźć w serii FC, ale też np. w tym że w CP2077 nie zaimplementowano nawet fizyki wody z W3 i dopiero później coś działano.
Jasne, zaplanowali dodatki na etapie tworzenia podstawki - to standard. Na pewno też część zespołu już nad nimi pracuje, chociażby dlatego, że na etapie optymalizacji część ludzi nie ma już co robić przy podstawce.
W ostatnich grach serii AC to naprawdę ciężko się przyczepić, że DLC były czymś wyciętym z podstawki, czy tym bardziej żeby gry bez nich były za małe, czy za krótkie.
Zresztą i w przypadku W3 wraz z jego wychwalanymi dodatkami myślisz, że dopiero po premierze dodatku ktoś wpadł na pomysł, żeby z tego dziwnego gościa z karczmy, który zachowuje się inaczej niż reszta NPCów zrobić antagonistę Serc z Kamienia? Bo ja bym jednak obstawiał, że było na odwrót.
Wiedźmin 3 ma DLC uznane za jedne z najlepszych w historii, których fabularnie nijak nie można uznać za coś wyciętego z podstawki, a przecież na pewno zamysł na Serca z Kamienia istniał już w momencie premiery podstawki, bo na początku gry spotykamy Gauntera O'Dimma. Z kolei we Krwi i Winie bodaj większość potworów to koncepcje dla podstawowej wersji, które do niej nie trafiły - coś zupełnie normalnego, bo łatwiej stworzyć koncepcję, czy concept art, niż umieścić coś w grze z całą mechaniką i modelem.
No dobra, ale ten użytkownik ma jakąś historię trafionych przecieków? Zdjęcia? Cokolwiek co by świadczyło, że to coś więcej niż czyjaś fantazja? To wszystko brzmi dosyć prawdopodobnie, ale równie dobrze jakiś random może sobie tworzyć takie prawdopodobne historie dla chwili sławy.
Jak zawsze? Dodatki do AC: Origins zupełnie nie wyglądały jak wycięta zawartość - osobny region, nawet nie graniczący z główną mapą, niepowiązana z głównym wątkiem historia. Raz duża poboczna historia związana z mitologią, raz z bractwem, co jakoś rozwija element z podstawki, ale to coś co bynajmniej nie było konieczną częścią.
Do Odyssey te dodatki były bardziej powiązane z głównym wątkiem (jak nie gry, to serii), raz z samym AC, raz z Isu, ale jednak samo Odyssey było o rodzinie, a ten wątek zamknął się w głównej grze. No i znowu jeden dodatek był dużo bardziej mitologiczny niż sama gra.
W Valhallę nie grałem, ale przynajmniej dodatki z Irlandią i Paryżem nie brzmią jak coś wyciętego z podstawki. No i chyba ciężko płakać, że w podstawce mapa była za mała, czy gra za krótka, na pewno coś wycięli (zresztą przy Origins i Odyssey jest podobnie).
Ciekawe na ile ta gra trafi do graczy. Niedawno przechodziłem trylogię i jednak wątek traum z przeszłości i szukania siebie przez Larę uważałem za zamknięty.
Rozumiem, że to teraz modne, aby badass miał jakieś traumy i koszmary, że to nawet realistyczne, ale trzy gry z tego typu wątkami to wystarczająco. Już Shadow of the Tomb Rider wydawał się zamknięciem tego etapu, a wnosząc ze zwiastuna serial jednak do tego wraca. Jak rozumiem jako przejście z trylogii Survivor do nowych gier, które może pójdą bardziej przygodowymi torami, ale nie jestem przekonany czy ten serial jest potrzebny osobom, które ograły trylogię.
Zupełnie nie rozumiem sensu tekstów typu:
"wyciąga siódme poty z karty graficznej" czy tym bardziej "GPU zwijało się w agonii. Silent Hill 2 pochłaniało bowiem ponad 90% jego mocy obliczeniowej oraz całą pamięć VRAM".
Nie chciałbym nikogo obrażać, ale wskazują one na niezrozumienie tematyki. To jest przecież normalne, że w tego typu grze, przy braku ograniczenia klatek, karta graficzna pracuje na maksa. Problemem technicznym jest sytuacja odwrotna - gdy w grze bez ograniczenia klatek i bez maksymalnego obciążenia CPU (czy chociaż kilku wątków) karta graficzna nie pracuje na maksa.
Co do VRAMu to pytanie czy chodzi o alokację, czy zużycie. To drugie powinno się zmieniać wraz z ustawieniami, szczególnie jeśli zmieniają się ustawienia tekstur. Zresztą ogólnie już przy minimalnych są karty z 8 GB VRAMu i jeśli taka objętość wystarcza też na grę w 1440p to jest ciężko narzekać na kwestię VRAMu.
A to jakiś problem przełączyć wersję językową? Jak ktoś ograł już po polsku, to w angielskiej się nie pogubi, nawet jeśli zna słabo język. Ja pierwszy raz ogrywałem po polsku, ale drugi chyba po angielsku, zresztą na tyle się osłuchałem z głosem angielskim z jakichś filmików, że ta wersja mi nie przeszkadza.
Z tym, że stanęło w miejscu, to gruba przesada. Alan Wake II, Avatar: Frontiers of Pandora, Cyberpunk 2077 z RT, RoboCop: Rogue City - tego typu gry nie mogłyby wyjść na poprzednią generację i wyglądać tak jak wyglądają. RT też nie jest crapem sam w sobie, właśnie w CP2077 widać jego dobre (ale i zasobożerne) wydanie. Oczywiście są też gry, gdzie bardzo ciężko dojrzeć różnicę, za to fpsy spadają.
Od strony procesorowej to z kolei w Space Marines II widać na co idzie ta moc i znowu ciężko byłoby o taką grę na poprzedniej generacji konsol.
Natomiast ogólnie jasne - postępy (np. w odstępie 5 lat) są coraz mniej wyraźne. To wręcz oczywista sprawa. No i dalej dużo zależy od deweloperów - bez odpowiedniej wizji i nakładu pracy można niestety zrobić obecnie grę, która wygląda gorzej od gier z 2015, czy tym bardziej 2018 roku.
Przy czym dla mnie osobiście grafika to już drugorzędna sprawa, od ok. 2015 roku w wielu grach, a w niektórych i wcześniej, jestem w stanie zachwycić się tym jak wygląda gra robiona w stylu fotorealistycznym (bo oczywiście wcześniej też były perełki, ale raczej stylizowane). Wolałbym, żeby gry bardziej skupiły się na fizyce, czy AI NPCów, które teoretycznie też powinny się rozwijać wraz z mocą komputerów. Tymczasem w wielu przypadkach, nawet w ramach danej serii gry robią krok wstecz. Typu najbardziej realistyczny ogień w FC II i III, a potem gorzej. Pewne elementy, które w GTA IV były lepsze niż w GTA V, czy które w Wiedźminie 3 były lepsze niż w premierowym CP2077. Można też porównać Batman: Arkham Knight do SS: Kill the Justice League, bądź Gotham Knights (to inny deweloper, ale jednak porównanie nasuwa się samo). Albo to jak drewniane są konie w wielu grach - zapewne tak samo będzie w AC: Shadows, patrząc po trailerze - w porównaniu do RDR2 z 2018 roku. Smutne jest to, że tego typu rzeczy wręcz stoją w miejscu, a jakimiś wyjątkami są nieliczne mainstreamowe gry albo takie, które skupiają się konkretnie na danych elementach (np. Control z niszczeniem otoczenia).
Z jednej strony niby tak, mam tak samo, ale nie wiem czy to też trochę nie oznaką starości, że nie czuję żadnego hype'u na premiery, a już np. pomysł kupowania gier od Ubi za pełną cenę wydaje mi się wręcz absurdalny.
Z drugiej - jak się jednak kiedyś trafi gra - perełka, w którą będę z jakiegoś powodu akurat zagrać na premierę, bo mi podejdzie setting, chciałbym zagrać w coopie albo bardzo podobała się wcześniejsza część (np. wyjdzie dobry "Wiedźmin 4"), to smutno byłoby wydawać tysiaka.
Naoe niby by mogła wtapiać się w tłum, ale dla mnie to i tak drobiazg, żadna kluczowa mechanika.
BTW widzę, że wiele osób nie wie, że postaci z Shadows będą miały osobne mechaniki, więc to nie jest tak, że czegoś nie może być, bo w grze jest Yasuke, nie wygląda nawet na to, żeby Yasuke miał być skrytobójcą. Najwyraźniej starają się połączyć w jednej grze skrytą akcję ze starszych gier, czy Mirage w postaci Naoe i otwartą walkę z Origins, Odyssey i Valhalli (bo chyba mało kto przechodził te gry skrycie) w postaci Yasuke, dając graczom wybór między postaciami.
Mnie rozbraja to, że AC obrywa niemal równomiernie na dwa sposoby:
1) AC nic się nie zmienia, to odgrzewany kotlet.
2) AC za bardzo się zmieniło, to już nie AC.
Jakby się w to wgryźć, to niby jakiś sens w tych zdaniach osobno można znaleźć, ale jednak zabawne. Podobnie jak to, że ludzie płaczą za starym AC, Ezio i Desmondem sprzed ponad dekady, a nowe części serii biją rekordy sprzedaży.
Przy czym całość jest zresztą też nakręcana przez takie nagłówki: "„Krok wstecz” - Assassin's Creed: Shadows rezygnuje z legendarnej funkcji skradania się w serii".
Nie ze skradania, a wtapiania się w tłum. Czego nie było też w Origins i Odyssey. Czy legendarnej, to też bym nie powiedział. To raczej był taki smaczek, niż jakaś podstawa.
Cóż, na pewno nie utrzymają obecnego stosunku zysków do nakładów ;). Całkiem prawdopodobne, że faktycznie pójdą opisaną przez Ciebie drogą. Natomiast nie zmienia to tego, że ten kto tam dysponuje zyskami musiałby wykazywać się gospodarowaniem pieniędzmi na poziomie przeciętnego gracza loterii, żeby po tym sukcesie nie być mocno ustawionym do końca życia, a jak odpowiednio podziała to zabezpieczy jeszcze kolejne pokolenia tak, żeby nie przewalili kasy zbyt szybko.
Mam nadzieję, że fragment z 2:00 to jakaś wczesna wersja gry. Wygląda zdecydowanie bardziej na grę z PS3, niż PS5.
Ciekawe czego wobec tego oczekiwałeś, skoro AW2 i Avatar nie dają żadnego efektu "wow"?
Nie wiem czy w ogóle po Avatara sięgnę, ale widziałem nagranie z gry, z wyłączonym HUDem i moim zdaniem zdecydowanie robi wrażenie. Zasięg rysowania nawet trawy, czy gęstość roślinności to elementy, którymi ta gra się niewątpliwie wyróżnia i momentami wygląda pięknie.
Gdzie, jak gdzie, ale z wymienionych przez Ciebie gier akurat w Avatarze taki styl pasuje. W końcu cały ten świat jest oryginalnie (w filmach) stworzony cyfrowo i podobnie plastikowy.
Zresztą ja akurat nie narzekam, że mamy urozmaicenie i gry wyglądające jak gry oraz te idące bardziej w szarość rzeczywistego świata i fotorealizm.
Przy tej sprzedaży jest spora szansa, że za grę wzięło się sporo osób, które gier Ubisoftu nie ogrywały. Gry Ubi są zresztą męczące, jak ogrywa się każdy tytuł (tylko po co to robić i jednocześnie narzekać?), czy przynajmniej regularnie, a nie jakieś pojedyncze.
Oczywiście jednocześnie szkoda, że nie wykorzystali potencjału i poszli w dużej mierze w generyczny otwarty świat, zamiast trzymać się mocniej lokacji książkowych.
Grafika - owszem, w stylu W3. Natomiast co do tego, że czerpie z niej fundamenty - no nie. Budowanie i zbieranie surowców (w W3 bardzo uproszczone) to zdecydowanie za mało, żeby tak twierdzić. Mechanicznie dużo bliżej tej grze do różnych city builderów, czy ew. Settlersów.
"Jak widze ze reklamowanie gry slowem "polskie" to wiem ze nie zagram"
Trudno się dziwić, miałbyś pewnie problem z jej zrozumieniem ;)
Do tego sprzęt do ogrania danej gry staje się w tym czasie dużo bardziej przystępny cenowo i można grać w wyższych ustawieniach, czy z wyższymi klatkami na PC. Ba, w tym przypadku, jeśli chce się pograć w CP2077 z Path Tracingiem to można jeszcze poczekać ;)
Zapłaciłem za grę, mam dostać grę, a nie reklamy. Dla producenta reklama to zysk, normalnie się za nią płaci. Gra z reklamami to nie jest pełnoprawny produkt, za jaki płaciłem.
Do tego sprawdzanie mapy to nie wchodzenie do menu, to normalny element gry i otrzymywanie komunikatów spoza gry wybija z immersji. Teraz to "tylko" reklama "Mirage", ale przy braku sprzeciwu następny byłby np. "Avatar". Może potem jednak filmik, a nie tylko plansza. Może możliwość anulowania dopiero po jakimś czasie. W końcu co to komu przeszkadza, można sobie zrobić przerwę.
Ashoka też miała przerwę po Rozkazie 66. O jej powrocie do walki jest jeden z odcinków Tales of the Jedi.
Z tym RXem (ponad 2x mocniejszym od RTX 2060 i jakieś 80% od 3060) to chyba strzelili na ślepo, co zresztą się często zdarza, podobnie jak to bywa z procesorami (tutaj też zestawienie i7-11700K z Ryzenem 5 3600 jest dziwne). Mam wrażenie, że twórcy ustawiają piszą z głową wymagania głównie dla kart Nvidii, a i z tym bywa nieco dziwnie, jak ten 2060 na równi z 3060, który choć szału nie robi, jest jednak nieco wydajniejszy nawet od 2060 Super. Cóż, może to ma uspokoić posiadaczy kart z wcześniejszej generacji. Nawet przy CP2077 też postawili obok GTX 1060 6 GB i GTX 1660 Super.
A doczytałeś może DLSS-FG: ON? Innymi słowy z włączonym DLSS 3, a więc z klatkami... średniej jakości, żeby nie powiedzieć fejkowymi. Realnie to ze zwykłym DLSS będzie koło 50-60 fpsów. Choć to i tak tragedii nie ma.
Natomiast absurdalne jest wrzucenie RX 6800 XT (gry-online przepisały bez XT) do ustawień średnich w 1080p, z FSR, pod 60 fpsów, bez efektów RT. Na równi z RTX 2060. Co to ma być?
Jeśli tak ma być to powinni podać niższy model. i7-10700 wcale nie jest tym samym co wcześniejsze i7. To pierwsza i7, która ma 8 rdzeni i 16 wątków (tak samo jak AMD Ryzen 7 5800X), więc wymagania sugerują, że tym się właśnie kierowali. A temu odpowiada i9-9900, ale już nie żadna i7 z poprzednich generacji. Ba, i5-10400F z minimalnych ma podobną wydajność w grach co i7-8700, czy i7-9700.
Natomiast ogólnie to średnio przywiązywałbym wagę do tego typu, wczesnych wymagań. Nawet gry gigantów, typu Cyberpunk 2077 miały nielogiczne ostateczne wymagania, np. w rekomendowanych GTX 1060 albo GTX 1660 Super, gdzie między tymi kartami jest jakieś 25% różnicy i jeśli ma wystarczać GTX 1060, to nie trzeba wspominać o nowszym i pod każdym względem lepszym 1660 Super, a jeśli wymagany jest 1660 Super, to 1060 nie daje rady.
Scena z Bronnem miała miejsce w karczmie pod Winterfell, a nie w samym zamku. Oczywiście dalej jest to scena na siłę - nie wiadomo po co Jaime z Tyrionem mieliby wychodzić z zamku, czemu karczma jest otwarta tylko dla nich i czemu Tyrion nie ma żadnej ochrony (a na Północy za Lannisterami nie przepadają), ale to jednak nie zamek.
Inna sprawa, że zamek chyba stoi otwarty, bo Jaime opuścił go w nocy bez żadnego problemu.
Firma może robić co chce, a ludzie wyrażać swoje opinie, ani w jednym ani w drugim nie widzę niczego dziwnego i zawsze mnie dziwi takie dziwienie się "bólowi dupy".
Komentarze, czy fora to raczej taki odpowiednik gadki z sąsiadem, czy w pracy (np. na temat samochodu) - coś mi się nie podoba / podoba, to mogę się dzielić uwagami na ten temat z innymi, a nie tylko zachowywać dla siebie.
Dziwnie byłoby dopiero, gdyby ludzie faktycznie grozili EA, wysyłali petycje, czy urządzali protesty. Komentowanie, czy zorganizowany bojkot nie jest niczym dziwnym.
Spróbuj zagrać w moda, na dobrą sprawę nieoficjalny dodatek do Heroes III - Horn of the Abyss. Nowy zamek, nowe kampanie, sporo zabawy. Wymaga jako podstawki SoD albo Complete.
Ehh, ile obecnie by człowiek dał za taką grę, nazywaną tutaj klonem, w klimacie innych starożytnych kultur (zresztą z tym klonem nie można się do końca zgodzić, Cesarz wprowadza bardziej rozwiniętą wojnę i dyplomację, system budowy farm, dystrybucji żywności, przodków + wiele drobnych zmian, dla fana wystarczy). Także mimo iż IMHO Cesarz nie daje tyle funu co Zeus, czy Faraon, a jego oprawa dźwiękowa i graficzna (dla mnie nieco zbyt monotonna, a przede wszystkim mniej czytelna niż w powyższych) stoi na nieco niższym poziomie, to zasługuje nawet na 8.5. Było na niego nie narzekać, bo teraz już takich gier nie robią!
Świetnie się czyta taką recenzję po latach. Doprowadzenie do świetności Imperium Greckiego (??). Grafika za mało kolorowa, powinna być jak w Theme Park albo "RollerCoaster Tyccon" (zachowana pisownia autora). Ciekawe, w 2001 roku ludzie pragnęli kolorów, czy to tylko skrzywienie autora. Na mój gust to z City Builderów Sierry właśnie Zeus jest najbardziej kolorowy, krzykliwy. Normalnie byłaby to dla mnie wręcz wada, ale jak zauważył autor gra jest, również dzięki temu, bardzo czytelna. Brakuje jeszcze komentarza do oprawy dźwiękowej w postaci tekstów ludzi - które są po prostu genialne, nie wiem jak to wygląda w oryginale, ale polska lokalizacja jest świetna. Jak dla mnie jedyny minus Zeusa to ogólnie zbyt łatwy poziom gry.
Grałem trochę w Planetary Annihilation: TITANS, grałem sporo czasu w klasyczne RTSy (AOE2, Starcraft/Warcaft 3, RA2) i nie bardzo widzę w tej grze podróbkę. To RTS, opierający się na klasycznych rozwiązaniach, nawiązujący do Total Annihilation czy Supreme Commander, także siłą rzeczy zawiera standardowe elementy RTSów. Natomiast rozmach walk, mnogość rodzajów jednostek, różnorodność możliwych taktyk, a przede wszystkim gra na wielu planetach i możliwość ich niszczenia to cechy oryginalne tej gry. Nie jestem póki co przekonany do balansu, czy w pełni zadowolony ze sterowania kamerą, ale nie nazwałbym tej gry "podróbką".
BTW "początkujące strategie z lat 99" często pod względem mechaniki są bardziej rozwinięte niż dużo nowsze produkcje.
Jakieś opinie? Gram ostatnio z Faraona/Zeusa/Cesarza, także myślę też o Lethis, przy czym obawiam się nie tyle wkurzającej mechaniki (bo Faraon, czy Ceazr III też potrafią dać w kość), co braku jakiegoś endgame'u. Są tutaj budowa armii, odpieranie ataków, katastrofy naturalne? Czy tylko sam element budowania miast (w tym monumentów)?
Przypuszczam, że już rozwiązałeś problem, ale może dla innych - nie jest ważne jak blisko stoi wieża inspektorów, tylko czy inspektor chodzi po ulicy obok danego budynku. Do kontroli obszaru, po którym przemieszczają się ludzie wykorzystuje się blokady dróg.
Gra bardzo fajna, chociaż osobiście bardziej lubię wcześniejsze gry z tej serii Faraona (trudniejszy) i Zeusa (hmm, ciekawszy, przyjaźniejszy). Grałem też w Cezar III, bywa denerwujący, ale warto. Szkoda, że Impressions Games na Cesarzu skończyło gry w rzucie izometrycznym, a ich następcy Tilted Mill Entertainment nie skończyli Medieval Mayor, które miało być w tym samym stylu. Ostatnio wyszło Lethis: Path of Progress innej firmy, ale wydaje się, że brakuje jej endgame'u.
Ludziom szukającym scenariuszy do Faraona/Zeusa/Cesarza polecam strony heavengames, w downloads jest sporo map i kampanii.
Ja tylko słyszałem, że faktycznie na wyższych poziomach ciężko na siebie zarobić, ale co to znaczy "coś osiągnąć"? Jak dla mnie już gra KW jest spoko i choć mógłbym kupić KW-3 to się nad tym zastanawiam, bo 152mm KW budzi respekt w najcięższych spotykanych przeze mnie czołgach (Tier 9), na mapach gdzie można się łatwo skryć po strzale (szczególnie w miastach) spokojnie można grając z wyższymi Tierami coś utłuc. Oczywiście 152mm ma też mnóstwo wad i można się też bawić uniwersalną 107, choć zdaje mi się, że np. obrażenia na bitwę zadaje się przeciętnie większe 152mm.
Zresztą bardzo fajnie gra mi się też T-46 na 3 Tierze (preferuję działko, choć 76mm na tym poziomie też przemawia do przeciwników), gra jest szybsza, przeciwnicy max. o 2 Tiery wyżej, a w przeciwieństwie do grania 1 Tierem gracze dookoła zawsze już coś umieją.
Na stronie wcześniej była dyskusja o T-28 - też na początku grało mi się tym ciężko, ale trzymam go dalej. Faktycznie jest słabo opancerzony, długi (łatwy cel), ale ma przyzwoita prędkość i działo 85mm, którym można powalczyć z każdym napotkanym czołgiem, chociażby z KW-3 (wiadomo - nie wolno dać się trafić).
Gra co prawda nie jest w pełni zrównoważona pod względem siły czołgów na poszczególnych poziomach (np. KW vs T1HT , czy T18 vs Panzejaeger to nie są wyrównane pojedynki), ale nikt nie powiedział, że wszystko musi być wyrównane, tak jest nawet ciekawiej, a w garażu jest przecież 5 miejsc.
A jak wygląda sprawa z intrem? W demie jest intro z podstawki, w pełnej wersji też?
Intro z podstawki jest fajne, ale już w WA aż prosiło się jakieś z Gwardią w zimowym klimacie.