marcelluss

marcelluss ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

20.09.2014 15:54
marcelluss
odpowiedz
marcelluss
1

Tamtego lata przyjmowaliśmy obelgi i błogosławieństwa z tą samą obojętnością. Maszerowaliśmy na północ, a wokół nas kraina obracała się w popiół. Po ciężkim dniu marszu Leliana oraz Solas zaproponowali rozbicie obozu w pobliskim lesie. Noc przebiegała spokojnie, więc Morrigan która miała czuwać nad grupą postanowiła wybrać się na chwilę odpoczynku do krainy snu. W pewnym momencie obudził mnie szelest liści. Zacząłem nerwowo przesuwać dłońmi po ziemi szukając czegoś co stałoby się choćby namiastką broni. Po chwili natrafiłem na coś nieprzyjemnie oślizgłego i stosunkowo ciężkiego. Mimo, iż umysł nasuwał mi obrazy wielu paskudztw to jednak była to jedyna rzecz, którą mogłem użyć w obronie, a w zasadzie w ataku. Długo się nie namyślałem i podniosłem znalezioną rzecz po czym uśmiechnąłem się do siebie gdy okazało się, że to tylko kamień porośnięty wilgotnym mchem. Bez wahania wyrzuciłem kamień parę metrów od siebie, który upadając na ziemię zrobił nieco hałasu. Powoli się podniosłem i prawą ręką chwyciłem mocno zwisającą u pasa pochwę, a lewą powoli odpinałem klamrę. Wzrok miałem cały czas skierowany w miejsce gdzie przed chwilą rzuciłem kamieniem. Nagle zauważyłem jakieś trzy metry od siebie potężną sylwetkę, który wydawała się być odwrócona plecami. Fortel się udał i uwaga atakującego skupiona była w innym miejscu. Nagromadzona adrenalina błyskawicznie pozwoliła mi podnieść się i ruszyć do przodu. Pierwszy krok – chwyciłem mocno za rękojeść swojego miecza i powoli wysunąłem go z pochwy. Drugi krok – w ciemności udało mi się dostrzec zarys głowy przeciwnika. Trzeci… Trzeciego kroku nie udało mi się wykonać. Będąc skupionym na wytyczonym sobie zadaniu, starając się zebrać siły do najważniejszego uderzenia zapomniałem o przeszkodach jakie stawia sam las. Potknąłem się o korzeń i z całym impetem runąłem na ziemię. Zamroczony, poczułem na swym gardle zimno stali. Zacisnąłem mocno oczy czekając, aż miecz wbije się w moją krtań. Jednak zamiast zapachu rozlewającej się po mnie krwi usłyszałem głos żelaznego byka. Stał nad mną i z politowaniem powiedział: „Maric, co ty robisz? Bawisz się w wojownika? Idź spać, a czuwanie nad grupą zostaw innym”.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl