Gra bardzo indykowa, co jest odczuwalne na każdym kroku. Do siódmego Residenta jest tutaj niestety bardzo, bardzo daleko. Udźwiękowienie i grafika są znośne, sam gameplay nieco toporny. Broń obuchowa typu : kilofy czy młotki, psują się w mgnieniu oka; osprzęt należy regularnie reperować przy 'specjalnych' stołach warsztatowych, które rozmieszczone są na mapie chyba co jakieś 30 metrów. Nagminne błądzenie i gubienie się w łudząco podobnych do siebie korytarzach i zaułkach, jest w tej grze na porządku dziennym. Nawigacja po ekwipunku jest równie toporna co nieintuicyjna. Wrogowie poruszają się w nieco 'pokraczny' sposób a sama walka z nimi, nie przynosi większej satysfakcji, gdyż zaawansowany system hit-boxów praktycznie nie istnieje. Na pochwałę zasługuję optymalizacja, gdyż wbrew oficjalnym wymaganiom, gra rusza i działa na dużo słabszych konfiguracjach sprzętowych.
Cóż tutaj dużo pisać. Jeżeli ktoś naprawdę nie ma w co zagrać, może po ten tytuł sięgnąć. Trzeba mieć jednak na uwadze, że jest to IP bardzo przeciętne, zarówno pod względem gameplayu jak i grafiki. Oczywiście nie samą grafiką gra stać powinna, lecz tutaj dzieją się różne cuda, związane chociażby z detekcją kolizji, typu : wyskakujące pod sufit krzesła lub beczki - gdy tylko nasz protagonista wejdzie z nimi w "zbyt intymną" interakcję oraz inne, podobnego typu smaczki. Reasumując : gra wymaga wielu szlifów i poprawek aby kiedykolwiek stać się pełnoprawnym, naprawdę angażującym i interesującym tytułem.
Nie wiem jak voice-acting brzmi w anglojęzycznej wersji kinowej, ale przez nasz rodzimy dubbing, niejednokrotnie chwytałem się za głowę, aby jakkolwiek spróbować przełknąć to co słyszę i jakoś przebrnąć przez momenty całkowitego zażenowania. Nadmienię jeszcze iż podczas ekranu ładowania przygrywa nam taka 'organowa' muzyczka - bardzo kojarząca się z pewnymi kręgami (kto wpadł na pomysł by wrzucić pieśń parafialną do gry wyścigowej?) Co do samej rozgrywki : wbrew temu co można by zakładać, nie jest to zły NFS. Wyścigi są zróżnicowane a samymi autami steruje się bardzo okey. Szkoda tylko że główni bohaterowie to jakieś wymoczkowate studenciaki a szkielet fabularny jest tak głupi i sztampowy że tylko dziecko mogłoby dać porwać się opowiadanej historii...;)
Po ograniu mniej więcej dwóch-trzech pierwszych godzin Days Gone, nawiedziła mnie swoistego rodzaju refleksja : chwilka, przecież ta gra niebezpiecznie przypomina mi jakiś inny tytuł..tylko jaki? No jasne! The Evil Within 2. Ale zaraz, chyba kojarzy mi się z czymś jeszcze. A tak - to Mad Max z roku 2015. Mimo iż osadzona w innym uniwersum, mechaniki rozgrywki żywcem wyjęte z obu tych gier. Skradanie się za niczego nie świadomym świrusem w celu dyskretnej eksterminacji, kusza na bełty różnego rodzaju, ukrywanie się w zaroślach, pozwalające nam pozostawać niewidocznym, system rozwoju postaci, przy pomocy punktów, które musimy odpowiednio rozdysponować? TEW 2. Zbieractwo wszelkiego walającego się tu i ówdzie złomu i badziewia, ciągłe tankowanie benzyny o którym stale należy pamiętać, przemierzanie nie krótkich często terenów za pomocą naszego stalowego pojazdu, czy w końcu : przejmowanie wrogich obozów okupowanych przez 'serdecznie witających' nas bandziorów? M-M. Oczywiście rozumiem że komuś takie porównywanie może się średnio podobać, ja jednak grając w DAYS GONE nie potrafiłem opędzić się od takiego rodzaju remainder'a aż do samego zakończenia. Mimo zdarzających się dość często (acz drobnych) technicznych niedoróbek, tytuł warty uwagi i godny polecenia.
Niezaprzeczalnie jeden z najlepszych NFS-ów w historii serii. Zarówno bycie ściganym jak i ściganie zmotoryzowanych przestępców sprawia ogromną frajdę - tak, że do gry chce się powrócić raz na jakiś czas. Tyle od strony superlatyw. Co nie jest fajne w NFS Hot Pursuit? Tzw. zapychacze , czyli wyścigi typu PODGLĄD lub SZYBKA REAKCJA. Często ma się wrażenie że jedzie się od tak bez sensu, aby tylko przejechać te kilkanaście kilometrów, co moim zdaniem jest po prostu nudne. Warto też poruszyć kwestię poziomu trudności rozgrywki. Gra do najłatwiejszych nie należy i bez dobrego skilla nie ma raczej co liczyć na pierwsze miejsce na mecie i jest to w porządku. W jaki sposób to rozwiązano ? A w taki że jakkolwiek perfekcyjnie byś nie prowadził, zawsze jeden lub dwóch oponentów wyprzedzi cię kilka razy podczas wyścigu, ale już mniej więcej na ostatnim 1,5 km wszyscy sobie zwalniają jakby nagle pomyśleli : aaa już za chwilę meta, po co ja będę tak zapier***ał ? :) Troszkę to psuje immersję, ale tak to wygląda od strony gameplay'u. Mimo wszystko grę bardzo polecam.
Kwintesencja wszystkiego co najlepsze, aby nie nudzić się w wirtualnym świecie ani przez moment. Jedna z kilku (dosłownie) gier, których rozgrywanie przedłużałem w sposób wyjątkowo-celowy i zamierzony, aby tylko nie zakończyć zbyt szybko wątku głównego, czerpiąc chorobliwą wręcz satysfakcję z rozgrywania wszelakich zadań pobocznych :)
Mam wrażenie że większość opinii i głosów rozczarowania podyktowane są mniej lub bardziej intencjonalnym porównywaniem RER 2 do niemal 'kinowo' zrealizowanego, napakowanego contentem RE 6. Resident Evil Revelations 2 jest pokłonem w stronę starszych residentów, z całkiem wciągającym wątkiem fabularnym i dobrze zarysowanymi portretami głównych bohaterów. Nie potrafię pisać o tej grze w sposób negatywny, ponieważ pomimo kilku mniejszych bolączek (na które jednak bardzo łatwo jest przymknąć oko) sama rozgrywka sprawia zdecydowanie mnóstwo frajdy.
Dla wszystkich którzy mają problem z zestrzeleniem magów na rafie - świeży save,zaraz po :
http://www23.zippyshare.com/v/30308075/file.html
darosmac4 masz save po zestrzeleniu tych cholernych magów ? Tego właśnie szukam - Podeślij mi na pocztę [email protected] lub GG 11104081,z góry dzięki :)