Likfidator

Likfidator ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

18.10.2020 21:51
Likfidator
120

I po co te emocje? Dorośnijcie. Żałosne jest to, że wszystko sprowadzacie do wojenek sprzętowych.
W waszej ślepej nienawiści nawet nie jesteście w stanie dostrzec, że dostaliście za darmo cenne informacje, które poszerzą wasze horyzonty.

Oczywiście żadnego kontrargumentu, tylko zwykły foch, albo:

(nawet nie wiem czy sensowna bo mam to za głęboko w dupie żeby sprawdzać)

Co jest typowym zachowaniem dla ludzi o ciasnych umysłach, wręcz myślą nieskalanych. Zabawne jest to, że tacy ludzie nawet nie mają świadomości, że takimi stwierdzeniami pięknie podsumowują samych siebie.

Ale z nim nie ma w ogóle sensu gadać - koleś, który nie cierpi konsol i który gdzie tylko się da stara się je besztać z błotem wylewając tonę pseudotechnicznego bełkotu.

W sumie masz racje. Z waszym poziomem wiedzy nie warto ze mną rozmawiać. Ja nawet nie oczekuję dyskusji. Piszę głównie w celach informacyjno-edukacyjnych. Ot taka patriotyczna działalność, by również w polskojęzycznym internecie znalazły się jakieś warte uwagi informacje od strony game devu.

Taka mała rada. Nie oceniaj czegoś czego nie rozumiesz. Nie zadałeś sobie trudu, by ocenić czy to co napisałem jest "pseudotechnicznym bełkotem" czy nie. Jakbyś sobie zadał, to byś się nie ośmieszył w ten sposób.
Jedyne co osiągnąłeś, to tak jak kolega wyżej pokazałeś się ze strony ignoranta z ciasnym umysłem. Nie pierwszy raz zresztą.

Po raz kolejny, nie dyskusja, a edukacja.

I teraz albo wyplujesz z siebie jakąś zniewagę w moją stronę, kompromitując się po raz kolejny. Co jest bardzo prawdopodobne, albo może się chwilę zastanowisz i pozostawisz to bez komentarza zachowując resztki godności.

Z mojej strony EOT.

18.10.2020 17:17
Likfidator
120

Jeśli czytam że coś jest "bardziej naturalne" to znaczy że lepiej oddaje rzeczywistość. Tak więc sorry ale klikanie myszką w konkretny punkt na ekranie nie oddaje go w ogóle. To przemieszczenie o którym piszesz jest jak najbardziej naturalne. Człowiek trzymający broń żeby zmienić cel z punktu A na punkt B musi wprawić w ruch karabin i przemieścić go. Co w oczywisty sposób jest przemieszczeniem i to z konkretną prędkością. Im ta prędkość jest większa tym wcelowanie mniej precyzyjne (bo wiesz, bezwładność, zarówno broń jak i sam strzelec mają masę, jeśli dobrze pamiętam fizyka z 6 klasy podstawówki). To są warunki które idealnie oddaje pad.

Nie wiem jak to grzecznie napisać. Nie mam zamiaru dowodzić wyższości M+K nad padem. Po prostu wskazałem różnice. Zignorowałeś to co napisałem, bo nie rozumiesz fizyki. Sterowanie padem jest nienaturalne, bo przekazuje ruch przez prędkość. Żadna funkcja motoryczna w ludzkim ciele tak nie działa. Pad jest "naturalny" do sterowania czołgiem czy koparką, a nie do celowania z ręki.

Pad nie oddaje w żaden sposób bezwładności broni, to zupełnie inne zjawisko fizyczne. Brak precyzji na padzie wynika z innych rzeczy, a do tego sama broń jest konstruowana tak, by bezwładność celowania możliwie ograniczyć. Chociażby poprzez budowę broni tak, by środek masy był możliwie daleko od lufy, w miejscu gdzie trzymasz broń drugą ręką.
Oznacza to, że celując nie tylko masz mniej masy do przesunięcia, ale również uzyskujesz "mechanical advantage" (nie wiem jak to na polski się tłumaczy, przewaga mechaniczna?) w obrocie środka masy, co efektywnie prowadzi do tego, że to bezwładność naszej ręki staje się dominująca przy celowaniu bronią.

Paradoksalnie mysz oddaje to dużo lepiej niż pad!

Dlatego odkąd nauczyłem się strzelać na padzie nigdy nie wrócę do gryzonia. Exelowego klikania mam wystarczająco dużo w pracy i nie uważam żeby było zabawne :).

No to poczekamy aż spróbujesz strzelania w VR, gdzie kontroler oddaje broń w najbardziej realistyczny sposób. Mały hint, dużo bardziej odpowiada to sterowaniu myszą niż padem:)

Poza tym też pracuję przed komputerem, z tym że nie w Excelu, a jako programista i wieczorem zdecydowanie wolę usiąść przed komputerem niż przed TV mimo iż mam PS4, XO i Switcha. Wbrew pozorom na padzie gram chyba więcej niż na M+K, np. Rocket League, Tony Hawk 1+2, Carrion, Microsoft Flight Simulator z ostatnich gier, ale wciąż na PC, bo po prostu wygodniej. Dla samego ładowania z SSD warto, ale ogólnie wolę 27" monitor w pracowni niż 75" TV z salonu.

W FPSy na konsolach mogę grać tylko na Switchu, gdzie jest celowanie żyroskopem. Ewentualnie w Halo na Xboxie. Halo to jedyny FPS, który 'działa na padzie', ale to bardziej taka dziwaczna odskocznia od prawdziwego grania niż coś w co chciałbym grać regularnie.

Mam na myśli taki obraz z kill cam.

Obecność takich cheatów to tylko wina twórców gry. Takie rzeczy bardzo łatwo wyłapać. Ja bym w dzień czasu napisał algorytm, który flagowałby takich graczy i później ekipa odpowiedzialna za nakładanie banów mogłaby albo przeglądać przypadek za przypadkiem, albo banować z automatu.
Z drugiej strony, kiedyś z nudów pisałem skrypty do Diablo 3 automatyzujące pewne rzeczy. Grałem solo, nie wbijam na żadne rankingi, więc nikomu krzywdy nie zrobiłem. Pisane były tak, by symulować zachowanie ludzkich ograniczeń. W zasadzie nie do wykrycia, a pozwalało np. niemal idealnie ciągnąć sekwencje żywiołów, co w normalnym graniu jest po prostu trudne.

Dobry cheat, działa tak jak człowiek, jedynie podbija dokładność w taki sposób, by wpasować się w rozkłady normalne tak, by nie budzić podejrzeń i nie zostać oflagowanym przez algorytmy antycheaterskie.
Jestem ciekaw ilu jest takich cwanych oszustów, co wbijają topowe rangi bez skilla i mało kto ogarnia, że to oszuści.

Jasne że m+k to większa precyzja, ale mimo wszystko jest sporo słabych graczy których można rozłożyć na łopatki. W Modern Warfare często połowa graczy w meczu to są PC z myszkami i jakoś nie mam z nimi problemu.

Na padzie masz asysty, które pomagają. Jednak starcie M+K vs pad nigdy nie będzie sprawiedliwe. Nawet w drugą stronę, bo początkujący myszowiec będzie z padowcami przegrywał, właśnie z powodu asyst.

W shooterach mimo wszystko najlepiej dzielić graczy M+K od tych z padami. Dla dobra wszystkich.

Jeszcze inna sprawa jest taka, że dzisiejsze FPSy są projektowane pod pada, a nie pod mysz. Weź np. spróbuj pograć padem w starego Quake'a. Nawet z asystami celowania. Powodzenia. Tam gra była tak szybka, że nie celowało się w graczy, a w miejsce gdzie będą gdy doleci rakieta.

Broń w dzisiejszych FPSach to niemal wyłącznie hit scany. Jedynym wyjątkiem są nowe DOOMy, gdzie każdy pocisk wrogów miał trajektorię i czas zanim trafi gracza.

Budowanie gameplay'u na hit scanach sprzyja padom, ale czyni granie M+K mniej przyjemnym. Z bronią, która strzela pociskami posiadającymi trajektorię jest dokładnie na odwrót.

Przykładowo mod Brutal DOOM do starego DOOMa całkowicie wyeliminował hit scany z gry. Każdy pocisk jest teraz fizycznym obiektem, który ma swoją trajektorię. Moim zdaniem gra dzięki temu zyskała.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-10-18 17:37:02
18.10.2020 14:37
Likfidator
120

Niekoniecznie cheaterzy. Amator na M+K wygra z każdym zawodowcem na padzie. Tutaj nie ma o czym dyskutować. Mysz ma większą precyzję, lepszy zakres ruchu, łatwiejsze celowanie, szybszy obrót, a klawiatura daje łatwy dostęp do ponad 20 klawiszy.

Sterowanie na padzie jest nienaturalne, bo poruszasz celownikiem poprzez zmianę prędkości (pierwsza pochodna po przemieszczeniu), a na myszy sterujesz samym przemieszczeniem 1:1.
Na padzie też tak można, ale potrzebny jest żyroskop. Nintendo bardzo mocno to wspiera w swoich grach m.in w Splatoon 2, czy Zeldzie: BoTW, dzięki czemu małe analogi w joy-conach to nie problem, bo służą tylko do ustawienia ogólnego kierunku, a za precyzyjne celowanie odpowiada żyroskop.
Moim zdaniem daje to 70-90% precyzji z myszy i sprawia, że aż chce się grać w FPSy na konsoli.

Społeczność Nintendo tak to polubiła, że przy premierze każdego shootera na reddicie pytają, czy wspiera żyroskop, a jak nie wspiera to leci petycja na kilkanaście tysięcy podpisów o dodanie wsparcia. Chociażby DOOM dostał wsparcie w łacie z tego co pamiętam.

Dziwi mnie, że gry na PS4 tego nie używają, wszak DS4 żyroskop ma. Brak żyroskopu w padzie od XO i pewnie pad od XSX też nie będzie miał, to największa wada konsol Microsoftu moim zdaniem.

17.10.2020 16:45
Likfidator
120

Jest chociażby dostępny nowy DIRT, który ma kilka trybów działania. W trybie 120 fps ma jakieś dropy, więc na pewno wyciska z XSX więcej niż Hitman 2.

Samo porównywanie temperatur nie powinno odbywać się z poziomu konkretnej gry, ale ogólnie. Test powinien dotyczyć jak największej ilości gier i powinny być podane najgorsze wyniki dla każdej platformy. Liczy się przecież najgorszy możliwy scenariusz.

Napiszę to jeszcze raz, powyższy test mocno faworyzuje XSX i nie powinno wyciągać się z niego żadnych konkretnych wniosków.

17.10.2020 12:22
Likfidator
120

zastanawiam się nad wymianą B7 na CX - oczywiście ze względu na g-sync i 120 Hz, ale z drugiej strony jasność HDR jest w serii 9 i X słabsza vs 8/7 (przynajmniej na papierze).

Jasność w OLEDach ma drugorzędne znaczenie, bo to są ekrany do oglądania w ciemnym pomieszczeniu. W takich warunkach to kontrast statyczny robi największą robotę. OLEDy niezależnie od generacji mają bardzo niską jasność dla całego ekranu, ale błyszczą nomen omen w rozbłyskach punktowych w czym najbardziej pokazują swoją przewagę nad LCD.

W każdym razie na pewno bym nie zwracał na to uwagi, a 120 Hz + Gsync są warte upgrade'u.

Dodatkowe pytanie - czy głębia kolorów 10 vs 12 to naprawdę zauważalna różnica?

To bez znaczenia. 10-bitów w zupełności wystarcza. 12-bitów będzie miało znaczenie jak kiedyś w przyszłości doczekamy się wyświetlaczy z 4000 nitów i to wraz z OLEDowym kontrastem. W obecnych matrycach 10-bitów w zupełności wystarcza, żeby nie powiedzieć iż 8-bitów + dynamiczne meta-dane wystarczają w zupełności.

16.10.2020 18:53
Likfidator
120

Mercedes czy Porsche nie poda mnie do sądu bo zarabiam na ich tworze który kupiłem.

Tylko, ze to zły przykład. Dlaczego wypożyczalnie VHS i później DVD kupowały specjalne edycje filmów przeznaczone do wypożyczania, zamiast np. kupować hurtowe wydania sklepowe dla zwykłego konsumenta?

Współdzielenie kont idzie jeszcze o krok dalej. Można wręcz podciągnąć to pod piractwo, bo działa w ten sam sposób. Z jednej kopii korzysta wiele osób, wbrew licencji. To, że gry są ściągnięte z oficjalnych serwerów jest bez znaczenia.

To, że DRM dał licencję na uruchomienie oprogramowania nie znaczy, że jest to legalna kopia, w momencie gdy została złamana licencja użytkownika, przy wykorzystaniu braku zabezpieczeń przed komercyjnym podziałem dostępu do konta.

W takich przypadkach jest naprawdę sporo punktów zaczepienia i tutaj prawnicy poszkodowanego wydawcy będą szli w kierunku piractwa, a obrońca będzie powoływał się na prawo dysponowania swoją własnością.

To jednak bez znaczenia, bo dzielenie kont z grami funkcjonuje w podobny sposób jak "sharing" kart kodowych platform satelitarnych. Prawnicy mogą się powołać, że to działa dokładnie w ten sposób poprzez chwilowe udostępnianie legalnej karty wielu użytkownikom. "Sharing kart" jest u nas nielegalny i karalny, dopuszczalny jedynie w ramach jednego gospodarstwa domowego jako multiroom, wszak przez lata punkty sprzedaży Cyfry+ miały w swojej ofercie splittery dzielące kartę na kilka dekoderów.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-10-16 18:54:18
16.10.2020 13:09
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Czyżbym musiał zacząć odwalać robotę za fanów Sony?

Test jest mocno tendencyjny, bo zrobiony w grze ze wstecznej kompatybilności. XSX pracuje gdzieś pod 30-40% obciążeniem w Hitmanie 2, więc i nie generuje tyle ciepła co w next-genowej grze.
Na testy temperatur i kultury pracy zaczekajmy do niezależnych testów po premierze.

PS4 Pro też jest super chłodne i ciche w grach, które nie mają łatki dla 4K. Podczas gdy w grach wspierających tę konsolę, PS4 Pro nawet w najnowszej 'cichej' rewizji potrafi głośno wyć.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-10-16 13:09:30
15.10.2020 14:13
Likfidator
120

To nie jest żadna magiczna technologia. Na PC dostępna od dekad, choć bardziej dla maszyn wirtualnych. W grach pojawiła się głównie w emulatorach jako quick save'y.

Działa to tak, że zatrzymuje się wykonywanie programu, zrzuca całą pamięć RAM na dysk i zapisuje stan rejestrów procesora.
Ogólnie znacznie łatwiej to zrobić jeśli działamy w maszynie wirtualnej, co w przypadku XSX jest jak najbardziej prawdopodobne.

Ogólnie systemy operacyjne zmierzają w kierunku filozofii super minimalistycznego jądra i rozdzielenie funkcji systemowych i aplikacji na kilka czy kilkanaście maszyn wirtualnych. Mocno podnosi to bezpieczeństwo i ma mnóstwo innych korzyści jak właśnie usypianie/wznawianie stanu poszczególnych wirtualizowanych środowisk.

Jeśli XSX zaimplementował to właśnie w taki sposób, to będzie bez różnicy, czy gra jest na SSD czy dysku zewnętrznym, bo 'hibernacja' będzie i tak zapisana na głównym dysku SSD i będzie równie szybko się wznawiać co gry z pamięci głównej.

14.10.2020 00:25
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

https://www.phonearena.com/phones/size/Apple-iPhone-12-mini,Apple-iPhone-5s,Apple-iPhone-SE-2020/phones/11333,7710,10750

iPhone 12 Mini ma naprawdę świetnie dobrany rozmiar. Do tego OLED, Dolby Vision i 470 PPI. Pierwszy od lat iPhone, którego chciałbym mieć.

Jedyna wada: ograniczony iOS. Jakby telefony Apple'a miały możliwość instalacji alternatywnego systemu operacyjnego, to brałbym 12 Mini z miejsca, a tak naprawdę będę musiał się poważnie zastanowić, albo poczekać na mini alternatywę od Samsunga.

Ja nawet nie potrzebuję Androida, wystarczyłby zwykły Debian czy inny linux. Ot po prostu, żeby mieć pełnoprawnego OSa w telefonie.

09.10.2020 20:31
Likfidator
120

Uczucia są ważne, ale myślenie też popłaca. To właśnie najbiedniejsi najmocniej i najszybciej odczują skutki polityki pisowskiej. Byleby nie zwalali później winy na Tuska...

To stwierdzenie zabrzmiało dokładnie tak jak propaganda z TVP. To, że PiS urósł w siłę jest zasługą tylko i wyłącznie PO-PSL. PO, PSL, Nowoczesna, czy SLD w ogóle nie zwracały uwagi na polską wieś. Nawet PSL nie jest partią rolniczą, a jedynie dba o interesy tzw. pośredników, którzy zarabiają na tym, że wytworzyli kartel uniemożliwiający rolnikom sprzedaż bezpośrednią.

Nie ma po prostu opozycji, która zadbałaby o interesy wszystkich. Wieś nie chce ani niskich podatków, ani lepszego systemu emerytalnego. Dlaczego? Bo wieś podatków nie płaci, bo działa w legalnej szarej strefie, gdzie obrót towarami i usługi nie są opodatkowane, a jak sprzedaje swoje produkty na fakturę, to dostaje cały VAT do ręki na wydanie na cokolwiek.

Wieś ma też idealny i sprawiedliwy system emerytalny. KRUS to niskie składki ok. 150 zł/miesiąc do 50 ha ziemi, a w zamian śmieciowa emerytura 800-1000 zł. Moim zdaniem uczciwe. Płacisz mało, dostaniesz mało, a jak chcesz więcej to odkładaj na własną rękę.

Dlatego wsi nie obchodzą obietnice niskich podatków i lepszego systemu emerytalnego. Lepiej już mieć nie będą.

Mieszkańcy wsi wręcz boją się, że przyjdzie inna partia i im to odbierze, a wtedy polska wieś zbankrutuje, bo to jest bardzo wrażliwy ekosystem.

Gdyby polski rolnik dostawał dopłaty bezpośrednie w tej samej wysokości co rolnicy ze starej UE, a do tego dostawałby te same stawki za produkty rolne, to i mógłby płacić normalne podatki.

Dopóki opozycja nie zrozumie problemów polskiej wsi, to nie dojdzie do władzy. Sukces PiSu to właśnie w większości zasługa stworzenia iluzji, że dbają i rozumieją polską wieś, a nic po 1989 roku nie podniosło standardu życia na wsi jak właśnie 500+.

Sam fakt, że miastowi nie rozumieją wiejskiej ekonomii przyczynia się do niezrozumienia tematu. Wieś wyżywi się niemal sama. Podatki za nieruchomości to jakieś grosze np. za mały dom jednorodzinny w mieście zapłacisz więcej podatków niż za gospodarstwo 20 ha z budynkami o powierzchni 1000 mkw.

500+ na wsi to czyste pieniądze na cokolwiek. Co dla ludzi, którym rządy PO-PSL zagwarantowały jedynie wegetację na granicy opłacalności, zmieniło diametralnie życie.

To są rzeczy, które nowa opozycja musi zrozumieć i o które musi zadbać, by walczyć o głosy ludzi ze wsi.

Program opozycji dla wsi powinien opierać się na:

1. Gwarancja dotychczasowego systemu podatkowego i emerytalnego.
2. Wyrównanie różnic w dopłatach bezpośrednich.
3. Wyrównanie różnic w stawkach za produkty rolne względem starej UE.
4. Ułatwienia w sprzedaży bezpośredniej.

No i najważniejsze. Wieś na PO nigdy nie zagłosuje. Nie po ich drugiej kadencji. Tylko, że tu ponownie trzeba wiedzieć jak to wyglądało z perspektywy wsi, a nie po prostu zwyzywać wieśniaków od ciemnogrodu, mimo iż tym niewdzięcznym ciemnogrodem zwyczajnie są.

09.10.2020 17:59
Likfidator
120

Ludzie nie tyle chcą głosować na PiS, co nie chcą powrotu PO do władzy. PO swoimi działaniami dążyło do całkowitego wywłaszczenia i zniewolenia biedoty, a tego się nie zapomina. W ostatnich momentach władzy mówili nawet o podatku katastralnym, który wywłaszczył biedniejszych mieszczan i mieszkańców wsi z ich wielopokoleniowych posiadłości.

Dopóki nie powstanie nowa silna opozycja, nieskażona niegodziwością PO, to nic PiSu od władzy nie usunie.

Biedni ludzie po prostu czują się za PiSu bezpiecznie. Tyle i aż tyle. Dlatego będą tolerować wszystkie ich wybryki, bo alternatywy w postaci PO boją się w dużo większym stopniu niż niekompetencji PiSu.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-10-09 18:00:53
09.10.2020 17:54
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Problem był taki, że Atari 2600 nie miało żadnego DRM tj. gry na tę konsolę mógł wydawać każdy i po wielkim początkowym sukcesie niemal każdy próbował.

Efekt był taki, że w sklepach pojawiły się setki nowych gier, z czego 1 na 50 była grywalna na tyle, by pograć pół godziny. Reszta była niegrywalna wcale.

Gry na Atari 2600 miały bardzo mało treści i można było je przejść w 15-20 minut jak już wiedziało się co i jak. Kosztowały o ile mnie pamięć nie myli tyle co dzisiejsze AAA, czy były nawet rzeczywiście droższe (inflacja).

Doprowadziło to do tego, że po prostu nie szło kupić dobrej gry. Nie było prasy, nie było recenzji. Gracze kupowali gry w ciemno. Jak wydasz mnóstwo kasy na kilka beznadziejnych gier, to nie będziesz chciał kolejnej.

Doprowadziło to do całkowitego załamania się rynku gier. Wszyscy chcieli grać, ale nikt nie chciał ryzykować zakupu gniota.

Kilka lat później na rynek amerykański weszło Nintendo z NESem. Sprzedawcy z wielkimi oporami wpuścili NESa na półki sklepowe, ale konsola okazała się wielkim sukcesem.

Dlaczego? Bo NES miał DRMy. Bardzo proste, ale skutecznie uniemożliwiające produkowanie kartridży bez licencji Nintendo. Marketingowcy zrobili nawet logo "Nintendo Seal of Quality", który gwarantowało wysoką jakość wszystkich gier jakie wyszły na NESa.

Oczywiście nie wszystkie gry z NESa były dobrymi tytułami, ale nawet najgorsza gra NESowa jest zdecydowanie lepsza niż typowy tytuł z Atari 2600.

Dodatkowo wydawcy nie mogli wydać więcej niż 5 gier rocznie na NESa. Skutecznie ograniczyło to zjawisko asset flippów, gdzie wydawcy wydawali wielokrotnie tę samą grę z lekko zmienioną grafiką. U Nintendo musieli walczyć jakością i sprzedać te 5 gier najlepiej jak mogli.

Działania Nintendo zbudowały współczesny rynek konsol w USA, a wydawcy bili się o możliwość wydawania na konsolach, bo z tego były wielkie pieniądze. Gry na NESa i późniejsze konsole sprzedawano nawet 5-10x drożej niż na Amigę, PC czy Atari ST i do tego nie było na konsolach piractwa (dopiero SNES został spiracony).

Oczywiście wszystko ma swoje wady i zalety. DRMy podniosły jakość gier, ale zabiły też kreatywność. To Amiga i później PC stały się kolebką innowacyjności w grach, które później portowano na konsole.

08.10.2020 20:57
odpowiedz
Likfidator
120

486 nie podoba mi się wizualnie (głównie obudowy pionowe, a jak się trafi pozioma to bez stacji 5,25 cala

Obudowa jest bez znaczenia. Stare komputery aż do epoki Pentium działały w standardzie AT i wszystkie możesz zamontować w obudowie typu desktop, jeśli taką kupisz.

Stację 5,25" zainstalujesz w dowolnym slocie tej wielkości, nawet w nowych obudowach obok napędu na płyty. Wszystkie PCtowe stacje dyskietek działają w tym samym standardzie. Wystarczy mieć gniazdo na płycie głównej. Chyba jeszcze zdarzały się płyty od Core i3/i5/i7 2xxx ze złączem na dyskietki.
Nawet Windows 10 wspiera takie stacje.

Do każdego 486 i Pentiuma podłączysz taką stację.

nie wiem ile ten komputer ma megaherców, ale chyba sporo, skoro ma 16 mb ram i Win95

Stawiałbym, że to jakiś Pentium jest, może szybki 486, ale mało prawdopodobne. Mało kto instalował więcej niż 8 MB w 486, tylko od razu robił przesiadkę na Pentium.

16 MB w 386 jest możliwe, bo płyty maksymalnie tyle obsługiwały, ale więcej niż 4 MB w takim komputerze nie potrzeba. Jeśli gra wymaga 8 MB, to i tak bez 486 nie ma sensu jej odpalać.

Przykładowo są 2 komputery, jeden ma 20 mhz, a drugi 100 mhz, to czy w każdym przycisk Turbo spowolni do 4,77 mhz?

Nie. Przycisk Turbo działa różnie w zależności od generacji sprzętu. Początkowo pojawił się w komputerach klasy XT i faktycznie przyspieszał działanie sprzętu. W trybie standardowym komputer działał w 4,77 MHz, a po włączeniu Turbo komputer przyspieszał do 8-10 MHz.

W komputerach klasy 386 niektóre płyty działały tak, że standardowo odpalały się z niższym taktowaniem np. 16 MHz, a po włączeniu Turbo było to 33 MHz, a dopiero później producenci poszli po rozum do głowy i stwierdzili, że przecież nikt nie kupuje komputera, po to by działał z ograniczoną prędkością i włączenie Turbo spowalniało komputer.

W moim obecnym 386SX komputer startuje w trybie 24 MHz, ale po włączeniu turbo zegar spada do 8 MHz. Zmienia to komputer w bardzo bazową wersję 286. W części gier, które działają za szybko to pomaga.

Turbo po raz ostatni było dostępne w komputerach klasy Pentium. Przycisk ten zmniejszał mnożnik np. ze 100 MHz na 16 MHz i wyłączał cache. Efektywnie spowalniając Pentiuma do poziomu 386.

W tym konkretnym przypadku miało to duże znaczenie dla biznesu, bo kilka kompilatorów miało dziwny problem z kilkoma funkcjami. Na szybkich komputerach taki programy skompilowane przy ich pomocy wywalały błąd "dzielenia przez zero". Dlatego Turbo w Pentium miało sens. Pozwało awaryjnie spowolnić komputer, ale taki program uruchomić.

gdy stacja nie działa to wystarczy ją wymienić, czy problem może leżeć głębiej?

Trudno powiedzieć. Te stacje z reguły wystarczy wyczyścić, a jak nie pomaga to może być problem z elektroniką, albo kontrolerem. Płyty główne od 386 nie miały wbudowanych kontrolerów IDE/FDD ani portów. Trzeba było kupić dodatkową kartę z kontrolerem.

Ogólnie stacji dyskietek i tak nie będziesz używał. Gry DOSowe instalowały się na HDD i jeśli miały zabezpieczenie przed piraceniem, to w formie przepisania czegoś z instrukcji.

Ja mam stację 5,25" i 3,5". Nie używam ani jednej. Tej 3,5" tylko do bootowania z dyskietki jak jest taka konieczność.

Zamontowałem w komputerze SD2IDE i to na śledziu, mogę wyciągnąć kartę SD bez otwierania komputera i w czytniku USB podłączyć do współczesnego komputera, by z łatwością przenosić pliki.

Swoje gry z dyskietek zarchiwizowałem już z 20 lat temu i przenoszę na każdy kolejny komputer jaki kupuję.

EDIT: Tak naprawdę nie mogę Ci z czystym sumieniem polecić zakupu 386. Szybki 486 czy Pentium to jednak bezpieczniejszy wybór, z dużo większym katalogiem gier. Na 386 tony gier nawet jeśli się odpalą, to będą zamulać. Może nawet nie zdajesz sobie sprawy ile to będzie gier. To jest sprzęt dla ludzi, którzy naprawdę wiedzą do czego będą go używać.
Ja mam 386 SX głównie z tego powodu, że chciałem odbudować swój pierwszy komputer z 1992 roku. Po prostu przez lata byłem ciekaw jak będą na nim działać najróżniejsze gry, których w tamtych czasach nie miałem, a o których czytałem w czasopismach. Spoiler: większość działała zbyt wolno, ale niektóre zaskoczyły pozytywnie.

Gdybym budował ogólny retro-komputer dla DOSa, to celowałbym w 486DX2 lub DX4 czy nawet Pentium, najlepiej z możliwością spowolnienia go tak, by działały gry z 386.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-10-08 21:01:41
08.10.2020 19:30
Likfidator
120

Jak celujesz w ogólny komputer do gier DOSowych, to patrz na punkt trzeci. Na 386 SX czy DX w DOOMa, Duke'a 3D, Quake'a, NFSa, Tomb Raidera, Mortal Kombat itd. nie pograsz.

386 SX jest do grania w Dyna Blaster, Prince of Persia, Stunts, Another World, Commander Keen itd.
To bardzo specyficzny sprzęt do epoki 16-bitowego grania i gier jak Wing Commander czy Test Drive 3, które na 486 będą zbyt szybko działać.

Wysokie ceny osiągają komputery z 486DX2 66 MHz, bo to był kultowy CPU od którego PC gaming rozkręcił się na dobre. Jednak wciąż jest to zbyt słaby CPU do ostatniej fali gier DOSowych. Nawet Duke Nukem 3D działa na nim słabo.

Dlatego pisałem o punkcie trzecim. 1+ GHz CPU ma już dość mocy, by wyciągnąć 60-70 fps w DOSowych grach w 640x480, lub nawet w 1024x768. DOSa możesz odpalić nawet na nowych komputerach, będzie jedynie problem z pamięcią EMS, bo EMM386.EXE przestał działać od kilku generacji CPU.

To co jednak robi prawdziwą różnicę to wsparcie dla DOSowego standardu Sound Blaster, który wymaga karty dźwiękowej w slocie ISA.
Stąd też taka różnica w cenach. Płyty PCI + AGP z CPU i RAMem kupisz za kilkanaście złotych. Płyty co mają przynajmniej jeden slot ISA będą kosztować nawet kilkaset złotych.

Co więcej, te nowsze procesory np. Athlony mogą bardzo dobrze symulować działanie 286/386. Wystarczy wyłączyć cache L1 i L2 w BIOSie. Zwalniają wówczas do poziomu 386 SX 33 MHz. To tak przy okazji pokazuje, dlaczego nikt nie robił 386 SX powyżej 40 MHz mimo iż można by później tanim kosztem produkować 100+ MHz procesory tego typu. Problemem był brak cache'u.

To jeden z kilku powodów dla których 486 były dużo wydajniejsze zegar w zegar. Miały 8 KB cache'u L1 (i na płycie można było dodać 256 KB L2) i bardziej złożony pipeline, efektywniej dekodujący instrukcje.

Dlatego jak zaczynasz przygodę z DOSowymi PCtami, to celuj właśnie w coś nowszego, nawet jakieś Celerony czy Pentium II 300-400 MHz. One są znacznie tańsze niż Pentium 1, czy 286, 386 i 486, ale wciąż doskonale nadają się do DOSych gier.

08.10.2020 18:01
Likfidator
120

No właśnie miałem napisać o PCem, ale się rozpisałem i zapomniałem. Ten emulator jest świetny. Emuluje cały hardware i to dość dokładnie. Nie idealnie, ale wystarczająco dobrze, by poczuć klimat konkretnego sprzętu.

Dodatkową zaletą PCema jest to, że w bardzo łatwy sposób możemy tworzyć w nim obrazy HDD i instalować systemy operacyjne. Nie trzeba przygotowywać dyskietek itp. tylko korzystamy z obrazów. Szybkie i wygodne, a potem gotowy obraz HDD klonujemy na kartę SD, wkładamy do adaptera SD2IDE i odpalamy prawdziwy komputer.

Emulatory mają tak naprawdę tylko jedną wadę. Dorzucają min. 16 ms input-laga, bo muszą emulować działanie maszyny i dopiero jak wygenerują klatkę obrazu, jest ona wyświetlana na monitorze.

W przypadku prawdziwego retro sprzętu mówimy o generowaniu obrazu na żywo, gdy wiązka elektronów monitora kineskopowego może być wręcz sterowana przez CPU.

Retro komputer + monitor CRT lub kineskopowy TV daje odczuwalną różnicę względem emulatora.
Ja wyraźnie czuję różnicę w działaniu gier między DOSBoxem, a moim 386SX z monitorem CRT. Nawet ustawienie DOSBoxa na podobną wydajność niewiele daje.

Nie są to może różnice, które psują wrażenia z gier i DOSBox to jednak najlepsza i najwygodniejsza forma grania w stare gry, ale jednak są. Obcowanie ze starym sprzętem to jednak ma w sobie to coś.

Na innym komputerze grałem w DOSowego Quake'a w 320x400. Piksele gigantyczne i ze scan-lines na monitorze, a jednak grało się znacznie fajniej niż w Dark Places w 4K na współczesnym PC.
Paradoksalnie b.wysokie rozdzielczości zabijają te gry. Wczesne, kanciaste 3D wygląda lepiej w 320x200 czy 640x480, bo pikseloza ukrywa braki, które mózg sobie dopowiada.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-10-08 18:01:52
08.10.2020 17:47
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Jeśli chodzi o stare PCty, to celujesz w 3 konfiguracje (+ 1 bonusowa).

1. Oryginalny IBM XT z 8086 4,77 MHz, 640 KB RAM i oryginalną kartą CGA.
Od tych komputerów zaczął się standard PC. Te komputery są wymagane do grania w pierwszą falę PCtowych gier np. King Quest 1, Alley Cat, Defender itd. te gry w przeciwieństwie do późniejszych tytułów są bardzo zależne od prędkości CPU i bardzo trudno je emulować w DOSBoxie.
Zamiast IBMa można kupić jeden z wielu klonów, albo wręcz będącą w produkcji płytę główną NuXT PC, która jest w standardzie uATX i używa współczesnych zasilaczy. Jedyną wadą jest cena.
Karta CGA jest tutaj istotna, bo gry z tego okresu często były robione pod tryb "composite", gdzie wykorzystywały ograniczenia standardu NTSC generując grafikę w 16 kolorach na karcie, która mogła wyświetlać ledwie 4 kolory.

2. 386 SX 25-40 MHz + 4 MB RAM + SVGA 512 KB + Sound Blaster Pro lub klon.
Jest to idealny komputer pod 16-bitową epokę DOSa. Nie tylko poradzi sobie z grami epoki 286, ale ma idealną moc obliczeniową pod gry takie jak Test Drive 3 czy Wing Commander 1. Te dwa tytuły są o tyle specyficzne, że opierają prędkość działania o moc CPU i najlepiej się w nie gra właśnie na 386 SX 33 MHz.

Dodatkową zaletą 386 SX jest to, że jest to już w pełni 32-bitowy CPU, czyli będą na nim działać wszystkie karty ISA, podczas gdy z 286 mogą być problemy. To również możliwość łatwej emulacji pamięci EMS dzięki EMM386.EXE, czy odpalania 32-bitowych gier. Większość będzie niegrywalne, ale jest kilkanaście np. Super Frog czy Jazz Jackarabbit, które na takim komputerze będą jak najbardziej grywalne.
Ważna jest kompatybilność z SB Pro, a nie nowszym SB 16, bo jest kilka gier, które na SB 16 grać w stereo nie będą np. Wolfenstein 3D.

3. Najszybszy i najnowszy możliwy PC ze slotami ISA.
Późniejsze gry 32-bitowe jak Doom, Duke Nukem 3D, Hexen, Rise of The Triad, Tomb Raider itd. świetnie skalują się pod mocniejsze CPU i tak naprawdę rozwijają skrzydła dopiero z procesorami taktowanymi 1+ GHz. Dlatego dobrym wyborem jest tutaj Pentium III, albo jakiś Athlon/Duron, z płytą która ma slot ISA w którym zainstalujemy kartę dźwiękową kompatybilną z SB 16. Czasem można znaleźć płyty główne, które mają zintegrowaną dźwiękówkę kompatybilną z dosowym SB. Do tego możemy dodać jakiegoś 3DFXa i mamy naprawdę fajny sprzęt do gier 1993-1998.

4. [Bonusowo] Jeden z wariantów Tandy 1000
Komputery praktycznie nieznane w Europie, ale w USA kultowe. Posiadają specyficzny układ graficzny i dźwiękowy. Pierwsze PCty zaprojektowane z myślą o graniu, ale nie tylko. 8-Bit Guy ma całą serię filmów o tych komputerach.

Ogólnie, żeby wejść w retro komputery, to trzeba jednak mieć nastawienie, by dużo szukać, czytać i rozwiązywać trudne problemy. Dziś i tak jest łatwiej, bo dobrzy ludzie zarchiwizowali instrukcje obsługi i schematy. Jak rok temu odbudowywałem swojego 386 SX, to tylko dzięki schematom z internetu ogarnąłem zworki na kartach rozszerzeń.
Każda generacja ma inne ograniczenia np. maszyny 386 mają limit do 504 MB dysków twardych. Można użyć większego, ale BIOS tylko tyle zobaczy. Z pomocą przychodzą specjalne programy, które potrafią wczytać się z bootsectora i nadpisać procedury obsługi dysku tak, by obsłużyć większe pojemności. W ten sposób mam np. 8 GB dysk w 386 SX, podzielony na 4 partycje, bo MS-DOS 6.22 obsługuje tylko do 2 GB partycję i max 8 GB ogółem. To jednak absurdalnie gigantyczna ilość miejsca jak na komputer tej klasy.

Takich niuansów jest po prostu ogrom, ale to właśnie sprawia, że te stare komputery są takie fajne.

08.10.2020 13:02
Likfidator
120

TobiAlex, widziałeś w ogóle tę grę? Nawet nie udawali, że się inspirują. Assety są niemal przekopiowane z Zeldy. Trawa, skały, kolorystyka, drzewa, ogień. Nawet modele wrogów są niemal żywcem wzięte z BoTW, tak samo jak rozstawienie obozowisk.

To jest naprawdę żałosne.

Nie chodzi nawet o to, że jest to klon Zeldy. To po prostu kolejne chińskie badziewie i to z rakiem w postaci mikropłatności. Są setki lepszych gier w tym gatunku do zagrania. Na PC, PS4, XO, Switchu.

08.10.2020 11:02
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
120

Ta gra to taka bieda-Zelda. Nawet nie inspiracja, ale perfidny plagiat. Wszystkie jej zalety to kopia rozwiązań z BoTW, a wszystkie wady, to nowe elementy dodane przez twórców.

Lepiej po raz drugi, trzeci, ... dziesiąty przejść BoTW niż zagrać raz w Genshin Impact.

Ja dałem sobie spokój po 3 czy 4 godzinach. Zanim nawet mikropłatności się zaczęły.
Korzystając z promocji w PSN kupiłem "Tales of Berseria" za 15 zł. Czeka mnie teraz dobra jRPGowa opowieść w klasycznym stylu za śmiesznie małe pieniądze.

Szkoda waszego czasu na ten chiński gniot. Są setki lepszych nowszych i starszych gier, często do kupienia za małe pieniądze na wyprzedażach.

08.10.2020 10:36
😱
Likfidator
120

Cóż za ignorancja!
Wii miało slot na zwykłe karty SD. Wii U akceptowało SD jak i dowolne nośniki USB. W przypadku Switcha pamięć rozszerzamy kartami SD.

07.10.2020 14:56
1
odpowiedz
Likfidator
120

W końcu jakaś dobra wiadomość ze strony Sony. Naprawdę jestem pod wrażeniem konstrukcji PS5. Nie wiem jak będzie z kulturą pracy, ale bardzo podoba mi się to jak bardzo wszystko jest modularne.
Cieszą też detale. Z jednej strony mamy "liquid metal", który jest najlepszym powszechnie używanym materiałem przewodzącym ciepło w high-endowych PCtach. Z drugiej zaś można łatwo wymienić wentylator bez rozbierania całej konsoli, a to jest rewelacyjna wiadomość, bo po 3-4 latach codziennego grania na konsoli wentylator jest do wymiany.

Oby ten film był początkiem mocnej ofensywy PS5 w walce o rynek.

06.10.2020 16:21
odpowiedz
Likfidator
120

W końcu dobry miesiąc w PS Now:
Days Gone, Friday the 13th, Medievil, Trine 4, Battle Princess Madeline, Steel Rats.

Czyżby Sony w końcu poczuło presję Game Passa?

Jak chcecie skorzystać z PS Now w Polsce, to:

1. Zakładacie nowe konto PS np. na UK, używając nowego maila, może być gmail.
2. Dodajecie metodę płatności, karty revoluta, fizyczne i wirtualne działają bez problemów.
3. Następnie możecie aktywować darmowy 7-dniowy trial.
4. Można od razu wyłączyć odnawianie, usługa zablokuje się po 7 dniach.
5. Można też wybrać rodzaj subskrypcji miesięczną, kwartalną czy roczną.

Roczna jest co jakiś czas przeceniana w sklepie. Wychodzi ok. 180 zł na rok, czyli 15 zł/miesiąc.
Gry ściągamy z konta UK, a ogrywać możemy na koncie PL, gdzie będą wbijane trofea.

Usługa działa u nas bez problemu, a od kilku miesięcy nawet streaming działa bez zarzutu (postawili serwery u nas?). Streaming w PS Now to tylko 720p, więc jakość obrazu nie jest zbyt dobra, ale poza tym nie ma się do czego przyczepić. Obraz jest stabilny, nic nie przerywa, grać się jak najbardziej da np. by wypróbować jakąś grę zanim ściągniemy kilkadziesiąt GB na dysk.

06.10.2020 15:55
Likfidator
120

Precyzyjny joystick analogowy można zrobić na wiele różnych sposobów. Chociażby używając technik do produkcji myszek optycznych tj. laserów, czy kamerek IR. Zresztą nawet czujniki Halla, to pewnie jakaś masówka ze smartfonów.

Możliwości są na pewno spore, a wysokie ceny sprzętu wynikają głównie z dotychczasowego niewielkiego zainteresowania tego typu urządzeniami. Jakby nie patrzeć pady od PS4 czy XO mają super precyzyjne gałki i triggery i mnóstwo elektroniki w środku, a kosztują 180-240 zł.

Koszt produkcji takiego pada jest na pewno wyższy niż typowego joysticka, który kosztuje 500-1000 zł. Chyba, że te joysticki są wykonane z aluminum czy innych materiałów premium.

Moim zdaniem po prostu wraz z popularyzacją tego typu gier rodzi się nowa rynkowa nisza kontrolerów.

Tak na marginesie, tak jak można kupić mnóstwo zamienników dla padów NESa, SNESa, Genesis itd. to praktycznie nie ma na rynku zamienników dla Joysticków z Amigi, C64 i Atari ST (ten sam standard złącz), a nowy joystick w standardzie 15-pinowego złącza dla DOSowych PCtów to co najwyżej trzeba zrobić samemu, albo kupić jakąś przejściówkę z kontrolerem USB.

06.10.2020 15:44
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

To jest po prostu Apple. Każda firma IT ma swoją filozofię. Apple np. zamyka super szczelnie swój ekosystem, ale czy jest jedyną firmą która tak robi? Nintendo i Sony robią z konsolami tak samo.

Ba, Mac OS i iOS na tle Playstation i Switcha to super przyjazne i otwarte platformy.

Microsoft jest dużo bardziej otwarty, ale niemal tak jak Google nie ma żadnego szacunku dla prywatności użytkowników. W przypadku Androida i Windowsa to użytkownik staje się produktem, który można sprzedać, a u Apple nie.

Apple wręcz promuje się poszanowaniem prywatności. Płacisz za sprzęt więcej, ale w cenie masz prywatność. Za Androida czy Windowsa zapłacisz mniej, ale firmy dostaną dodatkową kasę na reklamach personalizowanych.

Dlatego dobrze, że na rynku jest tyle różnych firm, bo dzięki temu konsument ma wybór.

Bezwarunkowe hejtowanie Apple'a jest po prostu głupie. Fakt, że firmie można sporo zarzucić, ale z drugiej strony robią wiele na przekór innym. Apple ma najwięcej humanizmu w swojej filozofii w porównaniu do innych gigantów IT.

Dlatego warto robić tak, by dbać o równowagę konkurencji. Stacjonarny PC z Windowsem, laptop z Mac OSem, a telefon z Androidem:)

06.10.2020 12:20
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
120

Mam nadzieję, że jak teraz Rocket League jest F2P i Epic ostro go promuje, to odbierze sporo graczy FIFIE.

Dla mnie jest to niezrozumiałe jak można grać w nudną FIFĘ, gdy jest tak genialna gra jak Rocket League, która dużo lepiej oddaje realia sportów drużynowych i wszystkie cechy gry na boisku, pięknie dostosowane do charakterystyki gry video.

06.10.2020 12:06
Likfidator
120

Tylko, czy czujnik Halla jest konieczny? Chińczycy nie pójdą w high-end, ale skupią się na tanich alternatywach.

Tak naprawdę tandetne gamepady za 10 zł mają całą elektronikę jakiej potrzebuje taki joystick. Wystarczy tylko inna obudowa i może trochę więcej sprężyn i metalowych części.
Myślę, że Chińczycy mogliby sprzedawać Joysticki za 49 zł i 99 zł w zestawie z pedałami.
W takiej cenie można kupić kierownice, marnej jakości, ale zawsze. Joystick nie powinien być droższy w produkcji.

Oczywiście nie ma sensu porównywać takich sprzętów do dobrze wykonanych produktów znanych firm, ale dla casualowego odbiorcy byłyby wystarczające, a już na pewno wystarczyłyby na początek, bo nie każdy wkręci się w symulatory na tyle, by grać w nie regularnie.

06.10.2020 11:49
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
120

Radziłbym się wstrzymać z zakupem, bo są dwie możliwe opcje:
1. Jest to chwilowy trend. Popularność MFS i nowego SW nie utrzyma się na wysokim poziomie przez długi czas. Większość osób po prostu znudzi się tymi grami i ceny sprzętu wrócą do normy, czy wręcz pojawi się sporo joysticków na rynku wtórnym.

2. Popularność symulatorów się utrzyma i co kilka miesięcy będzie wychodziła nowa mainstreamowa gra w tym stylu, potencjał na to jest spory. Można nawet liczyć na podniebnego CoDa czy Battlefielda. Wówczas przy utrzymującym się zapotrzebowaniu na kontrolery do akcji wkroczą chińscy producenci, którzy zaleją rynek znośnymi joystickami za niewielkie pieniądze.

Te kontrolery są bardzo tanie w produkcji. Nie potrzeba tam żadnych wymyślnych żyroskopów i innej zaawansowanej technologii. W zasadzie nie zmieniły się one od początku lat 90tych.

Dlatego kto nie kupił, ten niech czeka. Poza tym, pad od Xbox One'a jest w zasadzie wystarczający do casualowej zabawy w latanie.

05.10.2020 17:40
odpowiedz
Likfidator
120

W moim przypadku nic się nie zmieniło. Ogólnie miałem nie kupować XSX, bo i tak będę miał PC z RTX 3080 lub czymś mocniejszym prędzej czy później, ale XSX jako pudło do salonu kusi.

Jeśli już to obawiam się, że Sony może mocno skopać start PS5, co byłoby bardzo złe dla rynku. Jeśli Microsoft poczuje, że dominuje, to pro-konsumenckie podejście natychmiast się skończy.

Dlatego tak naprawdę lepszym wyborem będzie "ta gorsza" konsola. W tej generacji XO oferował tak dużo w Game Passie, bo gonił PS4. Sony nie musiało i nie musi nic udowadniać.
W poprzedniej generacji zaś było odwrotnie. PS3 miało darmowy multi i w drugiej połowie życia wprowadziło PS Plus w ramach którego dawali same hity AAA.

Gdyby Xboxy zdominowały rynek, a Game Pass okazał się wielkim sukcesem, to Microsoft zacząłbym monetyzować gry w taki sposób, że wersja Game Passowa byłaby po prostu większym demem, a większość treści schowana byłaby za paywallem mikropłatności czy płatnymi osobno dodatkami.

Plany na coś takiego widać już teraz, bo do Game Passa trafiają gry w podstawowych wersjach, bez jakichkolwiek DLC.

Idealna sytuacja to jakby obie konsole szły równo. Wówczas obaj producenci musieliby walczyć o klienta, co wyszłoby tylko z korzyścią dla graczy.

04.10.2020 21:01
Likfidator
120

Najwyraźniej nie wiesz jak działa system naliczania punktów w tej serii. Każde kolejne użycie danego tricku daje mniej punktów. Dlatego rekordowe wyniki to pojedyncze combo trwające nawet kilka minut.

Wyciągnięcie 250 tys. punktów na dowolnej mapie jest banalnie proste. Naucz się używać reverta. W San Francisco na samym początku masz dwie rampy naprzeciw siebie. Najpierw zrób małe kombo np. wyskok + 2x flip + jakiś grab, by nabić pasek SPECIAL.

Potem wyskok na rampę, trick specjalny, który da bazę 4-10 tys. punktów, lądowanie z revertem, manual wyskok na drugiej rampie, 3x flip, revert, manual, wyskok na drugiej rampie, 3x flip, revert i koniec. W ten sposób masz kombosa na 100-150 tys. punktów.

Potem zrób drugiego, używając innego specjalnego tricku jako bazę.

To jest ogólnie proste. Ciekawie się robi jak będziesz chciał odblokować ukrytego pana policjanta, a do tego trzeba zrobić wszystkie wyzwania dla skatera własnej roboty. Jednym z nich jest "sick combo", czyli na każdej mapie trzeba zrobić kombosa z punktacją na poziomie "sick score".

Na youtubie jest sporo filmów wyjaśniających mechaniki gry np. po manualu trzeba zrobić grinda, żeby zresetować wskaźnik równowagi manuala i nie można dwa razy pod rząd grindować tej samej linii (np. grind + skok + grind), bo to daje kary do równowagi.

Dlatego też zawodowcy robią kombosy na setki milionów punktów i ciągną jej przez 3-5 minut cały czas utrzymując równowagę.

03.10.2020 14:23
2
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
120

Jeśli płyta służy tyko do handlowania nią, to równie dobrze można je zastąpić jakimiś żetonami wkładanymi do konsoli, które byłyby tylko potwierdzeniem posiadania gry i nie przechowywałyby plików. W ten sposób można się pozbyć napędów, które kosztują i zabierają miejsce dla bardziej przydatnych podzespołów.

Pisałem już w innym wątku. Wystarczy wkładać do pudełek klucze USB z chipami kryptograficznymi. Są super tanie w produkcji i niemal niemożliwe do złamania, szczególnie że każdy klucz ma swój unikatowy numer seryjny i w razie wykrycia duplikatów w usługach online można taki klucz banować.

W taki właśnie sposób działają kartridże Switcha, z czego wiele gier ma tylko 1-4 GB nośnik i kolejne kilkanaście/kilkadziesiąt GB ściąga z sieci.

A klucze USB, czy niegdyś klucze na port szeregowy (RS-232) lub równoległy (LPT) były powszechnie stosowanymi metodami autoryzacji licencji na oprogramowanie biznesowe. Umożliwiało to zainstalowanie oprogramowania na kilku komputerach i zwykłe przepięcie klucza do innej maszyny.

Jakby producenci konsol i wydawcy gier chcieli utrzymać rynek wtórny, to by to zrobili bez napędów. Prawda jest jednak taka, że ani producenci konsol ani wydawcy gier rynku wtórnego nie chcą.

Prawdziwym problemem nie jest jednak blokada rynku wtórnego, ale ceny gier. Na PC rynek wtórny nie istnieje, bo gry są tak tanie, że nikomu się nie chce bawić w tworzenie nowych kont Steama, Epica itd. dla każdej gry z osobna.

Typowe ceny na PC to 15-59 zł (oficjalne sklepy jak GMG, bez keyshopów), a np. u Sony to 79-129 zł za te same gry na przecenach.
To efekt tego, że producent konsoli ma pełną władzę nad sprzętem. Na konsoli jest tylko jeden, jedyny sklep i ten monopol zawyża ceny.

Do tego na PC mamy więcej opcji abonamentowych. Nowe gry Ubisoftu czy EA trafiają do ich wyższych abonamentów. Płacąc 60 zł dostajemy miesięczny dostęp. Mniej więcej tyle samo będzie kosztować nas ogranie gry na premierę na konsoli z odsprzedażą pudełka.
Na PC będzie jeszcze taniej jak w tym samym czasie premierę ma kilka gier jednego wydawcy np. nowe AC i Watch Dogs od Ubisoftu.

Ogólnie jednak mam wrażenie, że konsolowcy (szczególnie od PS4) to straszny beton o wąskich horyzontach. Trzymają się uparcie tego rynku wtórnego, który ani nie jest wygodny, ani przesadnie tani.
Do tego jak policzysz te 2-3 godziny, które trzeba poświęcić na wystawienie aukcji, zapakowanie pudełka i wrzucenie go później do paczkomatu, to równie dobrze można posiedzieć 2-3 godziny dłużej w robocie i finansowo wyjdzie nawet korzystniej.

30.09.2020 19:13
Likfidator
120

Wiesz jak działa VPN? Tworzysz po prostu szyfrowany tunel i operator nie ma pojęcia co w nim przesyłasz, ani tym bardziej nie może zablokować wybranych treści.

Jedyne co dostawca może zrobić to odciąć od VPNów, ale to jest niemal technicznie niewykonalne, bo to walka z wiatrakami. Co chwila trzeba by aktualizować listy blokowanych adresów.

EDIT: Oczywiście pozostaje opcja, że blokowana domena będzie 'nadawać' z polskiej sieci, wówczas ustawa może po prostu zablokować serwery, ale to najmniejszy problem, by postawić stronę na serwerze zagranicznym.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-30 19:15:12
29.09.2020 19:44
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Po tym co ostatnio robi Microsoft nie zdziwi mnie jak się okaże, że Cyberpunk 2077 trafi do Game Passa na premierę XSX.

Nie wydaję się wam to dziwne, że pojawiły się bundle XSX z AC, FIFĄ, CODem, a bundla z CP 2077 nie ma? Tym bardziej, że jest przecież dostępny XO X w specjalnej edycji CP 2077.

29.09.2020 15:45
Likfidator
120

2:1 jest jak najbardziej możliwe, chyba że Sony ma jeszcze jakiegoś asa w rękawie. Być może jeszcze skrywa jakiegoś tajnego exclusive'a na premierę PS5.

Wiele zależy od mentalności ludzi, ale trzeba pamiętać o jednym, że lojalność konsumencka w świecie konsolowym jest niemal zerowa. Mnóstwo posiadaczy PS2 kupiło X360. Później zaś wielu użytkowników X360 kupiło PS4.

Wii U zaś będące lepszym następcą świetnie przyjętej konsoli sprzedało się tragicznie.

Rynek gier video jest właśnie nieprzewidywalny. Tak jak gwarantowane hity mogą totalnie nie wypalić. Tak również mamy niespodziewane sukcesy np. szalona popularność Among Us, która jest czymś niebywałym, by gra po kilku lat obecności na rynku nagle została "odkryta".

Rozsądek podpowiada, że Xbox będzie sprzedawał się 2:1, ale równie dobrze to PS5 może wyjść na takie prowadzenie. Dlatego napisałem moim zdaniem.

W zasadzie pytanie brzmi jak wielką lojalnością wykażą się posiadacze PS4?

Pewną wskazówką może być to, że pojawiają się komentarze użytkowników PS4, którzy przechodzą do drużyny zielonych, a w przypadku użytkowników Xboxa raczej nie widać opinii "miałem XO, ale teraz stawiam na PS5".

W każdym razie rynek zweryfikuje. Tak naprawdę chyba byłoby lepiej, żeby to PS5 wygrało, bo jak Microsoft zdominuje rynek, to kto wie co będzie. Teraz firma ta jest bardzo przyjazna dla konsumenta, ale pokazali już nie raz, że jak mają przewagę, to postępują całkowicie odwrotnie.

Zobaczymy jeszcze jak kultura pracy Ps5, Xsx już zbiera za to pochwały.

Tylko, że do tej pory pokazano jedynie gry we wstecznej kompatybilności, gdzie podzespoły pracowały pod 20-50% obciążeniem. Poczekajmy jak XSX będzie pracował w tytułach wykorzystujących pełną jego moc.
Oczywiście nie powinno być źle, bo Xboxy nigdy nie zawiodły w tym względzie, ale kto wie, może XSX będzie głośniejszy od XO X?

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-29 15:48:04
29.09.2020 15:15
4
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
120

M$ jedzie na tym samym tylko szybciej i lepiej jak w tej generacji a to nie dało prowadzenia teraz też nie da jeśli Sony bedzie robić to samo tylko szybciej i lepiej.

Nie. Jest kolosalna różnica między obecną, a nadchodzącą generacją. Tym razem Microsoft nie popełnia żadnych błędów. Jedyną wpadką jak na razie było Halo Infinite, ale jak się okazało nikt już o tym nie mówi.

W przypadku PS4 vs XO sytuacja była zupełnie inna. Microsoft miał całą serię wpadek. Gracze byli zszokowani TV, TV, TV, a próba zablokowania rynku wtórnego rozwścieczyła graczy. Działania Microsoftu był tak złe, że kampania #4theplayers od Sony była w całości oparta na kontrowaniu decyzji Microsoftu.

Ostatnim gwoździem do trumny, może nawet największym było to, że XO był ostatecznie droższy i gorszy. Microsoft postawił na Kinecta, który wówczas już nikogo nie obchodził. W sumie wystarczyło się spojrzeć jaką porażką było wydane rok wcześniej Wii U. Microsoft był jednak ślepy.

Sukces PS4 to dzieło przypadku. Po prostu nie było alternatywny. PS4 to ledwie poprawna, nudna konsola, ale to wystarczyło.

PS4 było tańsze, lepsze i wydajniejsze, i bardziej przyjazne dla konsumenta niż Xbox One.
Kinect nie tylko podbił cenę, ale zablokował 1 czy 2 rdzenie procesora. W praktyce XO ustępował mocą GPU jak i CPU, a wszystkie gry na konsoli Microsoftu działały i wyglądały gorzej.

Tym razem jednak sytuacja jest wręcz odwrotna. Microsoft nie popełnia żadnych błędów nie licząc tego Halo, ale wszyscy już o tym zapomnieli.

Xbox wygrywa też w kategorii prokonsumenckiej postawy. Wsteczna kompatybilność z poprzednimi Xboxami, ulepszenia dla gier ze starych generacji i darmowe łatki usprawniające exy Microsoftu pod nowe konsole.

Co na to Sony? Nawet nie dadzą możliwości przeniesienia save'a w Spider-Manie z PS4 na PS5, a za remaster chcą dodatkowej kasy.
W Xboxie dostajemy pełną kompatybilność kontrolerów. XSX obsłuży również stare kontrolery, a XO będzie wspierał nowe. U Sony, kupuj nowe pady dla PS5, bo starym zagrasz tylko w stare gry.

W obozie Sony mamy desperację, czego najlepszym przykładem jest PS Plus Collection, który nie tylko nie jest żadną odpowiedzią na Game Passa, ale dodatkowo zdenerwował posiadaczy PS4, bo Sony udostępni go tylko tym co kupią PS5.

Moim zdaniem w pierwszym tygodniu PS5 wysunie się na prowadzenie, ale jak już betonowi fanboy'e kupią konsole, to na prowadzenie wysuną się Xboxy i będą sprzedawać się gdzieś 2:1 względem PS5.

29.09.2020 12:43
9
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Youtube jest tym czym chcesz by był. Na tej platformie są najróżniejsze treści. Swoje kanały mają ludzie kultury i nauki w dowolnym wieku. Bez problemu znajdziesz ciekawe treści robione przez 50+ latków.

Youtube musi jednak wiedzieć co ma Ci polecać. Jeśli dostajesz krzykliwą patologię, to znaczy że takie filmy wyszukujesz i oglądasz, więc masz tego więcej w polecanych.

Jak Ci się coś nie podoba, to kliknij 3 kropki i wybierz "nie interesuje mnie to" albo "nie polecaj kanału". Z rok temu youtube próbował mi polecać treści TVGry, ale "Nie polecaj kanału" jednym ruchem rozwiązało ten problem.

27.09.2020 21:23
1
odpowiedz
Likfidator
120
Wideo

https://www.youtube.com/watch?v=DLXP8dFMQy4

Nie wiem, czy już ktoś tu wrzucił, ale mamy nowego kandydata na TOP 1 notowania listy przebojów w radiowej trójce.

27.09.2020 18:59
1
Likfidator
120

Czytałem już "analizy" branżowych dziennikarzy, że to koniec płyt, po czym zaraz potem informacje, że PRZEDE WSZYSTKIM sprzedaje się PS5 z czytnikiem, droższy model, którego na rynek rzucono więcej.

Jeśli można wyciągnąć jakiś wniosek z pre-orderów konsol, to tylko taki, żeby kompletnie je zignorować.

Najlepszym dowodem jest Wii U, które na starcie sprzedało się naprawdę dobrze. Może nie pobiło rekordów, ale w pierwszym tygodniu czy dwóch sprzedano 1 mln konsol, żeby sprzedać drugi potrzebny był cały rok.

Każdy producent konsoli ma oddanych fanów, ale oni stanowią tylko małą część wszystkich użytkowników konsol. To jest najbardziej zaangażowana grupa, więc oni pierwsi rzucają się do sklepów po nowe konsole.

Ja nie mam złudzeń, wersje konsol bez napędu zdominują sprzedaż w nadchodzącej generacji. Większość graczy na zachodzie kupuje gry cyfrowo, a lokalne sieciówki zajmujące się sprzedażą, skupem i wymianą gier znikają jedna po drugiej.

Wydawcy, twórcy, producenci konsol, wszyscy są zgodni co do tego, by rynek wtórny kiedyś zablokować. Tak jak wszyscy zgodzili się co do abonamentu na multiplayer na konsolach.

Nieświadomość graczy nie przestaje mnie zadziwiać. Nośnik optyczny w żaden sposób nie jest wymagany do istnienia rynku wtórnego. Równie dobrze można by wrzucać do pudełka małe klucze USB z chipem kryptograficznym na którym znajdowałaby się licencja na kopię gry. Podłączasz klucz USB, konsola ściąga grę z sieci i możesz grać. Odłączasz, dajesz znajomemu i on gra u siebie.

Rynek wtórny można też zrobić całkowicie cyfrowo. Karty na Steamie to najlepszy przykład, że się da. Nie ma żadnych technicznych przeszkód by w ten sam sposób handlować licencjami na gry np. z płacąc odpowiednią marżę od każdej transakcji, tak by producent gry czerpał dodatkowy zysk z każdej kolejnej osoby. Zresztą na Steamie można tak handlować grami w formie giftów, ale w momencie aktywacji przypisują się do konta na stałe.

Możliwości są, ale nikt nie chce rynku wtórnego i w pewnym momencie konsole przejdą na model PCtowy, czyli w pudełku będą klucze do przypisania do konta. To nie jest pytanie czy, ale kiedy.

27.09.2020 16:49
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Pieniądze to nie wszystko - jak to niegdyś Nintendo powiedziało do Microsoftu, gdy gigant z Redmond chciał dać Japończykom tony pieniędzy, by wspólnie stworzyć najpotężniejszą konsolę na rynku. Ostatecznie współpracy nie nawiązali, a obok PS2, Dreamcasta i Gamecuba na rynek trafił pierwszy Xbox.

Microsoft co prawda szykuje nam najlepszą ofertę w historii Xboxa, ale i PS5 nie zapowiada się źle.

Załóżmy przez chwilę, że Xbox nie istnieje. Playstation 5 to niemal idealny następca PS4. Dostaniemy dużo mocniejsze CPU, lepsze GPU, więcej RAMu jak również dodatki w postaci super szybkiego SSD jak i innowacyjnego dźwięku 3D. Osoby, które są zadowolone z PS4, powinny być równie zadowolone z PS5.

W zasadzie jedyna różnica między Xboxem, a PS5 jest w tym, że granie w ekosystemie Microsoftu będzie trochę tańsze.

Druga różnica to filozofia stylu gier, jak i same tytuły na wyłączność. Tutaj zdania będą podzielone, bo jedni będą woleli wysokobudżetowe opowieści dla pojedynczego gracza od Sony, a innym bardziej podejdą bardziej arcade'owe gry stawiające na wspólną rozrywkę czy to po sieci czy na jednej kanapie od Microsoftu.

Wielką niewiadomą jest jaką rolę odegra Game Pass? To nie jest taka prosta odpowiedź!

CoDa, FIFĘ, NFLa, czy Assassin's Creed i tak trzeba będzie kupić, a w Fortnite czy innej grze F2P dalej korzystać z mikropłatności jak dawniej.

Konsument masowy jest dość oporny na zmiany. Widać to chociażby po tym, że gdzieś tylko 1/4 posiadaczy Xbox One'a korzysta z Game Passa!

Stawiające na tradycyjne podejście Sony może wyjść z bitwy konsol zwycięsko. Mimo wystawienia tak wielkich dział przez Microsoft, to Playstation 5 może wysunąć się na prowadzenie. Wiadomo jedynie, że tym razem różnica będzie mniejsza, bo XO na premierę to była jedna wielka tragedia.

Największym zagrożeniem dla konsoli Sony nie są wcale gigantyczne pieniądze jakie Microsoft pompuje w Xboxa, ale to że dział Xboxa jest bardzo dynamiczny i tym razem słucha graczy nie forsując udziwnień.

Tak jak PS5 zapowiada się na najlepsze Playstation (gdyby jeszcze dali pełną kompatybilność od PS1 do PS4...), tak XSX zapowiada się na najlepszego Xboxa.

Jeśli zaś miałbym wskazać błędy Sony, to będą to dziwne wpadki wizerunkowe np. brak możliwości przeniesienia save'a Spider-Mana do nowej wersji, czy nawet brak darmowego upgrade'u do wersji PS5.
Tutaj Sony po prostu nie rozumiem. Nawet pazerne Apple jest w tej kwestii bardzo wyrozumiałe. Może i za nowy sprzęt płaci się sporo, ale sama migracja na nowy sprzęt jest totalnie bezbolesna.

Ja na miejscu Sony przygotowałbym łaty do wszystkich exclusive'ów z PS4, tak by działałaby w 4K 60 fps i z podbitym zasięgiem rysowania i post-process. Tak jak Microsoft zrobi m.in. z Gears 5. Nic tak nie motywuje klienta do zakupu sprzętu jak takie miłe gesty.

Jeśli PS5 jakimś cudem mocno przegra z XSX, to będzie to tylko i wyłącznie wina olania tego typu miłych usprawnień przez Sony.

26.09.2020 17:33
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
120

A ja się bardzo cieszę z kierunku w jakim poszła branża gier. Fakt, że gry AAA są coraz gorsze z treścią dostosowaną do coraz głupszych odbiorców, z coraz większą ilością mikropłatności i nieuchronnie idą w kierunku gier usług jak ostatnie Avengers.

To jednak bez znaczenia, bo poza tą wysokobudżetową papką rynek indie ma się świetnie. Wychodzi mnóstwo malutkich perełek od 1-5 osobowych zespołów, ale najlepiej ma się segment skupiający 20-50 osobowe zespoły, które nie silą się w super grafikę, ale w innowacyjny gameplay i po prostu dobre gry.

Podoba mi się także to co robi Microsoft. Zamiast skupiać się na wytworzeniu kilkunastu durnowatych samograjów na dekadę jak Sony, będzie wydawał kilkanaście jak nie więcej mniejszych gier rocznie. Testując w Game Passie najróżniejsze pomysły na poziomie wręcz prototypów. Jak taki prototyp zdobędzie popularność, to będzie dalej rozwijany jak Sea of Thieves. Jeśli odbiór będzie średni jak Bleeding Edge, to raczej na wieloletni rozwój nie ma co liczyć.
W ten sposób Microsoft prędzej czy później dorobi się hitu na miarę Minecrafta, albo chociaż czegoś na poziomie Fall Guys. To po prostu kwestia czasu.

Na dodatek jest jeszcze Nintendo, z jednej strony zawieszone cały czas w latach 90tych, a z drugiej idące w swoim własnym kierunku.

Ja jestem po prostu zadowolony. Dobrych gier mam pod dostatkiem. Co jakiś czas wychodzi też perełka która powoduje opad szczęki.

Piękne czasy dla graczy, jedyne o czym trzeba pamiętać, to żeby omijać szerokim łukiem tandetę spod znaku Playstation.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-26 18:54:46
26.09.2020 13:09
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Patrząc na to jakie sukcesy odnoszą remake'i starych gier od Activision, EA powinna zrobić remake trójki, czwórki i Porsche Unleashed, odświeżając jedynie grafikę, a resztę zostawiając bez zmian, ewentualnie dając dwa modele jazdy unowocześniony i klasyczny.

W dalszej kolejności zrobić np. Underground 1+2, a dalej Most Wanted + Carbon. Byle tylko nie były to nowe gry, a remake'i oparte na starym kodzie tak jak wydany niedawno THPS 1+2.

W tym są naprawdę spore pieniądze do zarobienia, bo wiele osób (w tym ja) nigdy nie kupi współczesnego NFSa, ale kompilację odświeżonych klasyków wziąłby z miejsca.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-26 13:09:47
25.09.2020 19:40
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

No to teraz słuchajcie. Od 1 października wchodzą nowe przepisy dotyczące kwarantanny. Po 10 dniach odpowiedzialność przechodzi z sanepidu na lekarza rodzinnego, który ma zdecydować czy kwarantanna dobiega końca sama z siebie, czy może trzeba zrobić kolejny test na koronawirusa.

Dotyczy to także przypadków w których wcześniejsze wyniki były pozytywne.

No to moi drodzy po raz kolejny rząd zrzuca odpowiedzialność na obywateli. Najpierw, że to dyrektorzy szkół ponoszą odpowiedzialność za to dzieje się na terenie ich placówek, a od października odpowiedzialność za rosnącą liczbę zakażeń rząd i TVP zrzuci na lekarzy rodzinnych.

Mam nadzieję, że lekarze rodzinni się postawią i zaprotestują, aż się prosi by przedłużali wszystkim kwarantannę w nieskończoność.

Mam wrażenie, że rząd PiSu wcisnął przycisk autodestrukcji Polski i zamiast starać się ją wyłączyć póki jest czas, zrobił to co Wheatley w Portalu 2, czyli wyłączył komunikaty głosowe z odliczaniem.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-25 19:41:43
25.09.2020 14:56
7
odpowiedz
14 odpowiedzi
Likfidator
120

Ja bym tam jeszcze dodał zdjęcie gościa, który nie zdążył skończyć RDR2 bo MS go od tej gry odciął :-D

Większość gier w XGP jest na rok, dwa lub na stałe. Cześć jest na 6-9 miesięcy, pojedyncze tytuły są na 3 miesiące.

W przypadku PS Now, niemal wszystko jest dodawane tylko na 3 miesiące, wyjątek jak wrzucą coś na 6 miesięcy (Control, Shadow of The Tomb Raider), a jak dają coś na stałe, to albo przestarzałe indyki za 5 zł, albo średniaki lub gorzej.

Jak widać ból jaki mają betonowi fanboy'e Sony już nie skupia się na miejscu poniżej pleców, ale rozlał się na całe ciało.

To tylko pokazuje, jak dobrą ofertę szykuje MIcrosoft na nową generację. Poza tym w Game Passie wcale nie chodzi o niską cenę, ale o to, że możesz spróbować wielu różnych gier, których byś normalnie nie kupił.
To jest po prostu szalenie wygodne. Odpalasz konsolę i czekają nowe gry do zagrania. Z kilkunastu pozycji jakie trafiają się w danym miesiącu na pewno znajdą się 2-3 warte ogrania i to czasem z zaskoczenia.

To jest po prostu nowa jakość w użytkowaniu konsoli.

24.09.2020 17:58
odpowiedz
Likfidator
120

Jak ktoś dopiero zaczyna z Rocket League, to na starcie poszukajcie na youtubie filmów o tym jak zmienić sterowanie i jak ustawić kamerę w opcjach. Im szybciej to zrobicie, tym lepiej, bo na standardowych ustawieniach sterowania nie da się zrobić nawet połowy bardziej złożonych tricków.

23.09.2020 12:56
odpowiedz
Likfidator
120

Dobre czy nie to kwestia gustu. Ja jednak jestem zadowolony, że to Microsoft przejął Bethesdę. Jeden z kilku wydawców w którego gry zawsze prędzej czy później grywam.

Przejęcie przez Microsoft oznacza, że ich gry będą na PC, Xboxie i w Game Passie na premierę. Dla mnie idealne połączenie.

Nic więcej mnie nie obchodzi. Jak się wam nie podoba to nie grajcie. Macie sporo alternatyw. Epica na PC, konsole Sony czy Nintendo.

Głosujcie portfelem. Ja zagłosuję na ekosystem Microsoftu.

23.09.2020 09:50
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Przejęcie Segi miałoby nawet większy sens niż Bethesdy. Xbox to taki duchowy następca konsol Segi, z bardzo podobnym arcade'owym stylem gier i nastawieniem na wspólne granie czy to przy jednym TV czy po sieci.

Otworzyłoby to nawet drogę do tego, by Xboxy zyskały wsteczną kompatybilność z Dreamcastem, Saturnem, czy Sega CD. Do tego jakaś limitowana edycja "Dreamcast edition" z wbudowanym slotem na kartridże Mega Drive/Genesis i Microsoft w końcu podbija Japonię.
Ba, Microsoft mógłby nawet promować Xboxa jako nowego Dreamcasta w Japonii.

Dodajmy do tego fakt, że Sega to również ważny wydawca na rynku PC, więc tym bardziej byłby to ważny nabytek dla Microsoftu.

22.09.2020 19:43
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Jeżeli po zamknięciu kopalnie zostaną odkupione przez zagraniczny podmiot - np. angielski lub czeski - to odpowiednie badania wykażą że jednak są ekologiczne i opłacalne . I wydobycie będzie wznowione.

Tylko jak zagraniczny podmiot by taką kopalnię kupił, to nie pozwoliłby by na to, że na jednego górnika przypadałoby 50x związkowców czy innych biurw.

Do tego zamiast wydobywać węgiel metodami sprzed 100 lat zainwestowałby w nowe nowoczesne maszyny i w bardzo zautomatyzowany proces wydobycia z minimalną ilością ludzi, którzy w większości patrzyliby na to, czy maszyny pracują poprawnie siedząc gdzieś w bezpiecznym miejscu.

I wtedy kopanie okazałoby się opłacalne.

21.09.2020 16:57
Likfidator
120

Chyba nie wiecie, że na Xbox One są mody m.in. Fallout 4 można na konsoli Microsoftu modować.

Microsoft ogólnie stara się zbliżyć PC do Xboxa i na odwrót. Tak jak na PC pojawiły się wszystkie exclusive'y Microsoftu i są dostępne chyba wszystkie funkcje konsoli z możliwością wbijania achievementów i cross-save w wybranych grach (Play Anywhere), tak na Xboxie pojawiły się mody i twórcy gier mogą dać wsparcie dla myszy i klawiatury jeśli tylko chcą.

Microsoft będzie dalej szedł tą drogą i niewykluczone jest, że kiedyś na XSX pojawi się tryb pełnego Windowsa, albo przynajmniej możliwość odpalenia Steama.

Valve przecież powstał z inicjatywy byłych pracowników Microsoftu i po latach dość chłodnej rozłąki teraz są bliżej niż kiedyś. Ba, mamy nawet dość ciche sojusze Sony + Epic i Microsoft + Steam.

Steam na Xboxie to win-win dla obu firm, szczególnie gdy Game Pass stanie się dominującym źródłem dochodu dla Xboxa wprowadzenie alternatywnych sklepów do ekosystemu nie będzie problemem.

21.09.2020 15:55
Likfidator
120

Tylko, że TES6 wyjdzie raczej w formule Sea of Thieves czy State of Decay, czyli takim solidnie robionym Early Access.
Na start będzie mało aktywności, ale z biegiem lat i kolejnych łat zrobi się w tego wielka i konkretna gra cRPG.

Czy dobrze czy źle trudno powiedzieć, ale dobrze robiony Early Access gdzie twórcy słuchają opinii graczy przekłada się na fantastyczne gry jak np. Factorio.

21.09.2020 15:50
3
odpowiedz
Likfidator
120

Chciałbym zauważyć, że Microsoft nie boi się dawać kasy na gry mniejsze i dość niszowe np. wydane ostatnio Battletoads, ku uciesze fanów.

Takie gry pasują do filozofii Game Passa, bo o ile mało kto by chciał kupić Battletoads za 80 zł, tak jako wypełniacz między dużymi grami w Game Passie sprawdza się idealnie.

Tym samym wielce prawdopodobne jest, że zobaczymy Fallouta inspirowanego dwiema pierwszymi odsłonami w rzucie izometrycznym. Takie gry są dziś tanie w produkcji, a do Game Passa będzie idealny.

19.09.2020 16:23
odpowiedz
Likfidator
120

A musicie kupić te karty już teraz? Za tydzień, czy miesiąc będzie normalna dostępność.

Poza tym producenci sami rozwiązaliby problem botów i handlarzy, gdyby zamiast wrzucać kilka sztuk do sklepu, po prostu zrobili licytację od złotówki.

Przykładowo rusza sprzedaż o 15 i kupujący licytują cenę, kto da najwięcej ten kupi. Co 10 minut sprzedawać jedną kartę dla najwyższej oferty i problem rozwiązany.

Fanatycy co chcą na dziś zapłacą nawet kilka razy więcej kasy, która trafiłaby do producenta kart, a ci co chcą kupić taniej mogliby ustawić kwotę licytacji np. na 3300 zł i w ciągu kilku dni, gdy fanatycy się by już obkupili, dostaliby karty w takiej cenie.

To najbardziej sprawiedliwy sposób sprzedaży towaru z ograniczoną dostępnością.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-19 16:23:58
18.09.2020 11:37
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Taka ciekawostka: Lewica + KO + PSL + posłowie Gowina = 231 posłów, czyli mogliby zrobić rząd większościowy.

Scenariusz teoretycznie możliwy, ale niemal nierealny. Nie wiem nawet czy opozycja chciałaby przejąć władzę w taki sposób.

17.09.2020 21:20
odpowiedz
Likfidator
120

Moim zdaniem nie warto dopłacać co CX, jak 65" B9 pojawia się poniżej 6 tys. zł.

Różnice między tymi telewizorami są bardzo niewielkie, a jasność o której wspominano i tak dotyczy okienka 2% i 10%. W przypadku świecenia 100% ekranu, mamy ledwie 130-140 nitów jasności i ta wartość dotyczy wszystkich tańszych i droższych OLEDów.

Kupiłem 65" B9 kilka tygodni temu i naprawdę nic lepszego nie potrzebuję.

Jakość OLEDa robi wrażenie, ale nie sprawiła, że 75" NU8000 z 2018 stał się bezużyteczny. Wiadomo, że czerń tak dobra nie będzie, ale poza tym jakość obrazu jest porównywalna, a w jasnych scenach LCD Samsunga pokazuje pazurki.

17.09.2020 12:02
1
odpowiedz
Likfidator
120

100% pewności masz tylko kupując na steamie czy w jakimś autoryzowanym sklepie jak GMG, no ale cenowo to wcale nie wychodzi taniej od gry na konsoli.

Właśnie, że ceny nie są takie same. Mam wszystkie 3 konsole i gry z dystrybucji cyfrowej na konsolach nie są tak mocno przeceniane jak na PC. Nawet pomijając keyshopy i inne nieoficjalne źródła.

Przykładowo gry w sklepie Sony są przeceniane na 79-129 zł, podczas gdy te same gry na PC można kupić za 15-45 zł w oficjalnej dystrybucji. Do tego mamy bundle, abonamenty, rozdawnictwa i kupony Epica itp.

Efekt jest taki, że choć regularnie sprawdzam ceny w sklepie Sony i Microsoft, to do tej pory nie kupiłem ani jednej gry na PS4 i XO. Gram jedynie jak coś trafi do Game Passa, PS Now czy PS Plus z czego ten ostatni mam tylko dlatego, że wygrałem roczny abonament na GOLu.

Na PC jest po prostu znacznie taniej, bo dużo większa konkurencja między sklepami, launcherami itd.

Niskie ceny w GMG biorą się z tego, że Steam ma taką politykę, że bierze 30% tylko ze sprzedaży w swoim sklepie. Każdy wydawca może wygenerować za darmo dowolną liczbę kluczy i sprzedawać je poza Steamem np. w GMG czy Humble Store.

To jest główny powód dla którego dystrybucja cyfrowa działa na PC i nikt nie płacze za rynkiem wtórnym.

Gry na PC są tak tanie, że i tak nikt by się w rynek wtórny nie bawił.

Przykładowo AC: Odyssey kupiłem za 100 zł w GMG jakoś miesiąc czy półtora po premierze. Na konsolach takie ceny były dopiero ponad rok po premierze. W tym miesiącu THPS 1+2 kupiłem za 120 zł z kuponem Epica. Na konsoli 189 zł cyfrowo lub 169 zł w pudełku.

Zresztą gry nie są drogim hobby i większą różnicę robi znacznie wyższa jakość portów na PC i ogólnie to że na PC gra się po prostu lepiej i wygodniej niż na konsolach, niż ceny gier.

Chociażby w THPS 1+2 gra się fantastycznie na PC. Główna wada konsolowej wersji, czyli kilkusekundowe loadingi po restarcie na PC w ogóle nie mają miejsca. Restarty są błyskawiczne, tak jak w dawnej wersji na PSXie. Jest to o tyle ważne, że sporo wyzwań wymaga rozegrania trudnego tricku z początkowej pozycji, co prowadzi do wielokrotnych restartów. Do tego alt-tabowanie się do przeglądarki i szybkość uruchamiania gier to świetna sprawa.

17.09.2020 10:30
Likfidator
120

Oczywiście, że nie będzie można, chyba że Sony zacznie sprzedawać oficjalne napędy.

Konsole mają specyficzne napędy z wbudowanym DRM, który pełni kilka zadań:

1. Uniemożliwia granie z wypalonych płytek.
2. Same płytki mają nietypowe zabezpieczenia optyczne, co by grupy przestępcze nie mogły replikować ich przy użyciu standardowych przemysłowych tłoczni płyt.
3. Napęd zawiera specjalny chip i firmware, który w kryptograficzny sposób komunikuje się z konsolą, co uniemożliwia np. stworzenia emulatora napędu, który np. z dysku USB, komputera czy sieci lokalnej będzie przesyłał dane, symulując zachowanie oryginalnej płyty w napędzie.

Oczywiście nie ma zabezpieczeń nie do złamania i w poprzednich generacjach na te wszystkie powyższe punkty były sposoby.

Jednak obecnie nikt się tym nie zajął. Trudno powiedzieć czemu, bo moim zdaniem sprzętowy emulator napędu BR w PS4 miałby spore wzięcie w pirackich kręgach.

16.09.2020 23:14
😁
1
odpowiedz
Likfidator
120

Śmiejecie się z Hydro, ale on sprzedawał RTXy zanim stało się to modne.

16.09.2020 22:29
odpowiedz
Likfidator
120

Jakby ktoś nie wiedział, to transmisje youtube'owe można dowolnie przewijać. Sam się spóźniłem kilka minut. W sam raz, by pominąć prawie cały film z CODa.

16.09.2020 22:23
odpowiedz
Likfidator
120

Przynajmniej pokazują gry AAA, a nie jakieś robione w kilka osób gry indie. Nie jest źle, ale czekamy na cenę i jakiś mocny tytuł startowy oraz miejmy nadzieję, że PS Now zostanie pokazane w nowej, lepszej formie.

16.09.2020 17:01
1
odpowiedz
Likfidator
120

Bo te gry to 10/10, a punkt odjęty za niewykorzystanie potencjału na lepsze ich zremasterowanie. Mimo wszystko to jednak nie są czyste porty, mają trochę usprawnień.

Z tej trójki jedynie Mario 64 jest 10/10, ale nawet nie dlatego że to tak dobra gra, bo ma szereg swoich wad, choć raczej usprawiedliwionych ograniczeniami technologicznymi.

Mario 64 to 10/10, bo zrewolucjonizował kamerę TPP w grach 3D. Nikt wcześniej nie wpadł, by ruch postaci był relatywny wobec kierunku w którym patrzy kamera. To jest naprawdę prosta matematyka, dwie linijki kodu z dodawaniem i mnożeniem wektorów (może z normalizacją).
Tylko, że nikt na to nie wpadł wcześniej. W Crocu sterowanie było względem kierunku postaci, w Crashu kamera była zawieszona na sztywno. Tomb Raider miał dość dobre sterowanie podobne do tego co było w Crocu, ale też gra sprawiała wrażenie, że gracz cały czas walczy z kamerą. Mario 64 zmieniło całą branżę.

Jakąś popularność jeszcze miało sterowanie rodem z MDK, które w zasadzie było takie jak w FPSach, tylko kamerę przesunięto kilka metrów za postać.

Ostatecznie jednak sterowanie z Mario stanowi fundament tego jak kontrolujemy postacie w grach TPP, z domieszkami innych mechanik np. włączając tryb celowania wchodzimy w sterowanie na wzór tego z MDK.

Jeśli chodzi o pozostałe gry, to Mario Sunshine na pewno nie był grą 10/10. Gra jest powszechnie krytykowana za to, że była wydana zbyt szybko i jest w niej sporo kopiuj/wklej jak na grę Nintendo. Dość mało treści, mała różnorodność lokacji i powtarzalność.

To chyba najsłabsza główna odsłona Mario. Bardziej 6/10 niż 10/10.

Super Mario Galaxy to świetna gra, ale dużo słabsza niż wydany jakiś czas później sequel. Pierwsze Galaxy kuleje w end-game. Zbieranie fioletowych monet jest po prostu nudne. Wkurzają też niektóre wyzwania np. wysadzanie śmieci, gdzie limit czasu nie wybacza ani jednego błędu.

Jak już zrobimy grę na 100%, to odblokowujemy Luigiego i zaczynamy grę od nowa i musimy przejść całą grę jeszcze raz postacią, która ma minimalnie inne sterowanie.

W Galaxy 2 naprawiono dosłownie wszystkie wady pierwszej części. Lokacje są dużo lepiej zaprojektowane, wyzwania są trudne, ale nie frustrujące, a end-game przemyślany ze stopniowo rosnącym poziomem trudności, kończącym się na super absurdalnie trudnym wyzwaniu tj. najtrudniejsza mapa w trybie "perfect run" czyli masz jedno życie i żadnych check-pointów.

Cały zestaw 3D All-Stars oceniam negatywnie. Patrząc z perspektywy świetnych remake'ów jakie wydaje ostatnimi czasy Activision działania Nintendo naprawdę trudno pozytywnie ocenić.

Jeśli chcemy zagrać w te gry, lepiej sięgnąć po PCtowe emulatory. W przypadku Mario 64 mamy nawet natywny port z 60+ fps, obsługą dowolnej rozdzielczości, ekranów ultra-wide i coraz więcej modów.

Dolphin zaś to jeden z najlepszych emulatorów konsol. Emulacja NGC i Wii jest po prostu perfekcyjna i oferuje mnóstwo usprawnień.

Moim zdaniem źle się dzieje, że gracze rzucili się na tak beznadziejnie przygotowany zestaw. Ja głosuję jak zawsze portfelem i cieszę się bardzo, że kupiłem THPS 1+2, a nie Mariany.

16.09.2020 13:26
Likfidator
120

Nerd-youtuberzy zrobili sporo materiałów na temat tego co wygrzebali z plików gry. Lepsze tekstury już było widać na trailerze, a teraz wygrzebano, że emulator Mario 64 aplikuje jakieś łatki w trakcie wykonywania kodu. Są skrypty lua, która monitorują wykonywanie kodu i w różnych miejscach wstrzykują nowe instrukcje np. by podmienić tekstury.

Jak wielkie są to zmiany się okaże, ale nie zmienia to faktu że skoro grupa zapaleńców potrafiła odtworzyć kod C Mario 64, inni ludzie przeportowali go na PC (Windows + Linux i chyba Mac OS), a jeszcze inni zabrali się za modowanie tego portu obchodząc nawet prawo tj. wrzucając na serwery tylko mody w formie łatek czy pluginów, unikając w ten sposób łamania praw Nintendo.
Tym samym wyznacza to próg minimum jaki powinniśmy wymagać od Nintendo.

Teraz grywam w THPS 1+2 i jest to naprawdę fantastycznie zrobiony remake. Wcześniej Crashe, Spyro, czy nawet Sony błysnęła z MediEvil.

15.09.2020 19:26
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Kolekcja Marianów już krąży w sieci. Ktoś dostał wcześniej kartridża i zripował zmodowanym Switchem. Nic nadzwyczajnego, bo wszystkie gry są na Switchu piracone kilka dni przed premierą.

Tutaj jednak ludzie zaczęli grzebać w plikach gry i okazało się, że wszystkie 3 gry są emulowane. Z jednej strony to zła wiadomość, bo to będą wersje ze starymi problemami oraz będą mocno zżerać baterię w trybie przenośnym. Z drugiej strony oznacza to, że Nintendo ma działający emulator NGC i Wii dla Switcha!

A to oznacza, że w jakiejś formie będą wracać gry z tych systemów.

Obstawiałbym, że najpierw doczekamy się N64 Classic i NGC+Wii Classic jako mini konsolki. Kasa z tego olbrzymia, więc Nintendo nie odpuści. Jednak później może może dostaniemy gry z tych systemów jako kolejną kolekcję w Switch Online?

W każdym razie cieszę się, że nie zamówiłem 3D All-Stars. Mario 64 ma teraz kapitalny port na PC, gdzie moderzy cały czas dodają nowe rzeczy. Sunshine oraz obie galaktyki są za to kapitalnie emulowane w Dolphinie.

Jak Nintendo chce dostać ode mnie pieniądze za retro Mariany, to niech zrobi takie remaki jak ostatnio Activision.
Po prostu wstyd, żeby znane z chciwości Activision bardziej dbało o graczy niż Nintendo.

14.09.2020 18:32
5
Likfidator
120
Wideo

Nie, reklama jest zrobiona dokładnie pod 30+ latków, którzy grali w oryginał na PSXie i nawiązuje do tego jak była promowana pierwsza część w Japonii: https://www.youtube.com/watch?v=6CzX2JUqDuI

14.09.2020 10:53
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Wszystko zależy od tego jak wielkie hordy zobaczymy w grze. Główną optymalizacją w grach AAA jest mocno ograniczona ilość dynamicznej geometrii. Im świat bardziej statyczny, tym mniej mocy obliczeniowej potrzeba, by generować grafikę.
Animacje zielska i inne dekoracje są najczęściej przetwarzane na shaderach tj. wciąż jest to statyczna geometria dla CPU, ale GPU modyfikuje wierzchołki wedle zadanych wzorów przy pomocy shaderów.

Twórcy SS4 postawili zaś na gigantyczne hordy wrogów. Czy ma to gameplay'owy sens, trudno powiedzieć, ale na pewno mocno obciąży CPU i GPU.

Tak jak stary DOOM z 1993 roku potrafi zagotować najmocniejszy sprzęt gdy odpalimy mapy z absurdalną ilością wrogów.

Nowe DOOMy mają więcej wspólnego z Quakem niż swoim pierwowzorem. Wprowadzenie modeli 3D do FPSów mocno ograniczyło ilość przeciwników. Pierwszy Serious Sam był o tyle wyjątkowy, że to była pierwsza gra na polygonach, gdzie zobaczyliśmy stada wrogów w takiej ilości jak w DOOMie.

Serious Sam to jednak nie DOOM, seria jest nawet nazywana przez fanów "symulatorem biegania do tyłu". Chociażby na youtubie są ciekawe filmy porównujące mechaniki FPSów i omawiające ewolucję gatunku.

11.09.2020 14:15
9
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
120

Sam pisałem o tym już wcześniej, to mi jeden z forumowiczów zarzucał, że "nie znam się", że "liczy się tylko procesor" :)

Bo się nie znasz. Wymyślasz idiotyczne przykłady jak z tym GTA V na X360, gdzie XO i PS4 miały 16x więcej RAMu i dziwisz się, że Rockstar zaczął ciąć funkcję na platformie co miała 0.5 GB zamiast 8 GB.

XSX i XSS mają bardzo dobrze dobrane podzespoły, które w żaden sposób nie będą ograniczać siebie nawzajem.

Gry na nową generację będą pisane inaczej niż na starą, bo para "mocne CPU + słabe GPU" wymaga zupełnie innego podejścia niż "słabe CPU + mocne GPU".

Na setki tysięcy programistów z game devu narzeka raptem kilku. Z jednej strony mamy gościa z Remedy, która to mocno zbliżyła się do Sony ostatnimi czasy, były nawet plotki o tym że Sony ich wykupi.

Z drugiej zaś ktoś z ID Software, którzy to w ostatnich latach budowali technologię bardzo mocno zależną od GPU np. DOOM 2016 w testach wyciągał ledwie 2 klatki więcej na 8-rdzeniowym CPU względem 2-rdzeniowego Pentiuma o ile dobrze pamiętam.

Niestety trudno jest prowadzić dyskusję o programowaniu na konsolach, bo wszystko skrywa NDA, a tym bardziej nie da się rozmawiać o konsolach które jeszcze nie wyszły i tylko nieliczni mają devkity. Nikt po prostu nie będzie ryzykował swojego życia zawodowego, byle tylko wygrać wojenkę w internecie.

Wiele do myślenia powinien dać wam fakt, że na XSS narzeka raptem kilka osób. Z czego narzekanie to dotyczy nie tyle samej konsoli, co konieczności zatrudnienia 2-3 dodatkowych osób, co by odpowiednio dostosowały detale grafiki do słabszego Xboxa.

10.09.2020 21:11
1
odpowiedz
Likfidator
120

Kupiłem Paper Mario na premierę i gra mnie totalnie pozytywnie zaskoczyła. Praktycznie wszystko mi się w tej grze podobało.

Jest to gra w którą trzeba grać na spokojnie i ze zrozumieniem. W tej grze nie da się przegrać, ale nie znaczy że jest łatwa. Twórcy zrobili ciekawy zabieg, że zamiast cofać do checkpointu zmuszają gracza do nudnych i powtarzalnych czynności. Im bardziej olewasz mechaniki gry, tym bardziej gra olewa ciebie.

Walki polegają na rozstawianiu wrogów na okręgu. Jak rozstawimy poprawnie, to wygrywamy w jednej turze, bez utraty życia. Jak rozstawimy źle, to robią się 2-4 tury, tracimy HP, zużywamy broń i dostajemy mało złota.

W efekcie gra zmusza nas do toczenia jeszcze większej liczby walk i biegania do sklepu po nową broń.

Jeśli zaś gramy poprawnie, to walki są szybkie, zasobów jest pod dostatkiem, a bronie zużywają się na tyle wolno, że zanim się zużyją to znajdziemy nowe uzbrojenie w blokach "?".

Moje wrażenia z przejścia Paper Mario były całkowicie odmiennego od tego co pisali recenzenci. System walki w ogóle mnie nie znudził, a wręcz mi się bardzo podobał aż do samego finału.

Origami King jest skonstruowany w taki sposób, że gracz musi sam odkrywać dalszą drogę, ale też jest cały system wspomagaczy i podpowiedzi jeśli mamy z czymś problemy. Nikt nie każe z tego korzystać, ale jest. Tak jakby w grę był wbudowany dobry poradnik przejścia.

Najbardziej jednak zaskakuje klimat i fabuła. Gra jest wesoła i kolorowa, ale tylko na wierzchu. Origami King to gra pełna smutku, kilka razy uderzająca w bardzo mroczne emocje.

Nie napiszę o co chodzi, bo to tylko zepsułoby grę. W każdym razie nie spodziewałem się takiej fabuły po grze z Mario, ani tym bardziej nie spodziewałem się takiego zakończenia.

Zaskoczenie jest tym większe, że to jest gra 7+ od Nintendo, z Mario.

W dodatku gra ma taką lekkość narracyjną jak kino europejskie. Potrafi bardzo płynnie przechodzić między emocjami. Od trudnych tematów do chwil wytchnienia. Sprawiło to, że bawiłem się przy tym naprawdę świetnie, a dodatkowo gra zmuszała do chwil refleksji.

Z chęcią bym z wami porozmawiał o kilku rzeczach, ale zepsułbym wam tylko grę. Jest np. jedna obowiązkowa mini gierka, która z perspektywy tego co wydarzyło się kilkanaście godzin wcześniej każe nam robić coś moralnie niegodziwego.

Taki super mikro spoiler nie dotyczący bezpośrednio samej gry:

spoiler start


Fabuła Króla Origami cały czas krąży wokół tematu "cel uświęca środki", pokazując go naprawdę z różnych stron, zarówno pozytywnych jak i nagannych czy wręcz niegodziwych. Pod kolorową otoczką poruszane są naprawdę trudne tematy godne dorosłych gier wojennych. W tej grze jest coś czego zabrakło w RDR 2. Tam fabuła usilnie wybielała Arthura i zawsze stawiała go w pozycji tego dobrego. Jak zabijał, to z dobrego powodu.
Tutaj nie. Mario oczywiście uratuje grzybowe królestwo, ale na koniec czujemy nienawiść do twórców gry, za to ile kosztowała ta droga do celu.

spoiler stop

10.09.2020 19:00
Likfidator
120

SMO ma w zasadzie 3 pomniejsze wady:

1. Za dużo księżyców, z czego sporo jest tak naprawdę śmieciowych np. leżą sobie gdzieś bezpańsko. Wystarczyłoby z 250, ale dobrze zaprojektowanych jak gwiazdki w Mario 64.

2. Źle skaluje poziom trudności. Zaczyna łatwo, potem jest długo długo średnio, a dopiero kilka ostatnich wyzwań ma szalony poziom trudności. Niedoścignionym wzorem jest Super Mario Galaxy 2, gdzie poziom trudności rósł płynnie i stabilnie, że jak dobrnęliśmy do end game'u, ot byliśmy na niego gotowi. SMO jest też zbyt łatwe. Wymaksowałem grę na 999 księżyców w 50 godzin w jeden miesiąc, a NSMB Wii czy Galaxy 1 i 2 maksowałem długie miesiące.

3. W grze brakuje możliwości zakupu mapy fioletowych monet. To naprawdę psuje flow gry, bo księżyce można za opłatą pokazać na mapie, co ułatwia znalezienie tych najmocniej schowanych. Zbieranie monet to mozolne przeczesywanie każdej lokacji. Jeszcze gorzej jak pominiesz jakąś monetę w trakcie kampanii i potem zostaje jakaś samotna, słabo widoczna.

Zbieranie fioletowych monet to w zasadzie jedyny powód dla którego nigdy po raz drugi SMO na 100% nie zrobię.

Zresztą zrobienie wszystkiego co tylko w tej grze można było zrobić może nie tyle zniechęciło do gry, co po prostu nie mam ochoty do niej wracać.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-10 19:00:48
10.09.2020 09:48
2
odpowiedz
Likfidator
120

40 zł to jednak zbyt dużo. To prawie 500 zł rocznie, co oznacza 2 dowolne gry AAA na premierę, albo 5 dużych gier kupionych 2-3 miesiące po premierze, albo kilkadziesiąt gier kupowanych na przecenach -75% lub większych.

Kupione, przypisują się do naszych kont na stałe, co daje nam możliwość grania w nie w swoim tempie. Żeby Game Pass był opłacalny, trzeba grać dużo, często i długo, bo nawet nie zauważymy, kiedy gry w które chcieliśmy zagrać zostaną usunięte.

Mimo swoich oczywistych zalet XGP dla PC ma dla mnie limit cenowy 25 zł/miesiąc. Powyżej tego nie będę z niego korzystał, chyba że ze dwa razy w roku, by ograć na premierę gry Microsoftu.

09.09.2020 22:35
Likfidator
120

Widzisz, bo wybór laptopa to jest naprawdę trudna sprawa. Niezależnie jakim budżetem dysponujesz, bo laptopy nawet w high-endzie potrafią być mocno dostosowane pod konkretne zastosowania.

Piszesz o lekkich zastosowaniach, więc oznacza to, że podzespoły nie muszą być zbyt mocne. To daje nam szansę na wybranie czegoś co jest dobrze zbudowane i ma dobry ekran. Dlatego pisałem o tym Matebooku 13", bo jest cały metalowy, ma dobrą klawiaturę i bardzo dobry ekran z kalibracją na niemal profesjonalnym poziomie. Przy DELTA E w okolicy 2 punktów można już pomyśleć o sensownej pracy z grafiką. Oczywiście zawodowcy woleliby trochę lepszą kalibrację i lepsze pokrycie rozszerzonych przestrzeni barw, ale ogólnie jak na ogólny laptop do wszystkiego te Matebooki to jest poziom premium.

Są często porównywane do laptopów Apple'a, bo oferują równie wysoką jakość wykonania za pół ceny. Są też pozbawione upierdliwych wad konstrukcyjnych np. najnowszy Macbook Air ma tragiczne chłodzenie i mimo dość dobrej teoretycznej wydajności nawet bazowego i3, limit energii w parze z beznadziejnym odprowadzaniem ciepła sprawiają, że nawet i3 nie może rozwinąć skrzydeł.

W zasadzie nie wiem jakie masz oczekiwania. Może wystarczy Ci przeciętna jakość wykonania, ale za to wolisz mocniejszy CPU. Lenovo, które podał blood będzie wtedy lepszym wyborem.

Zanim kupisz, to idź do jakiegoś elektromarketu i zobacz te laptopy na żywo. Przetestuje klawiaturę, weź je do ręki.

Mi właśnie Matebook 13" bardzo wpadł w oko. Wyróżniał się na tle reszty pod względem wyglądu i wykonania, a do tego czytałem sporo pozytywnych opinii na jego temat.

Ogólnie temat zakupu nowego laptopa odłożyłem na później. Poniekąd z tego powodu, że powoli pojawiają się laptopy z Ryzenami 4xxx, ale głównie z tego powodu, że laptopa średnio potrzebuję. Mam stary złom od Lenovo, który od biedy działa, ale i tak używam tylko stacjonarki albo telefonu.

Niemniej taki metalowy 13" ultrabook kiedyś kupię, aczkolwiek czekam na ARMowe laptopy od Apple'a. Według przecieków ma być 12" Macbook w cenie 3999 zł.

09.09.2020 22:18
1
Likfidator
120

Przy użyciu PhysX obliczanie fizyki nie jest w 100% przerzucane na GPU a jeśli chodzi o GPU to wydajność w obliczaniu fizyki zależy od jednostki cieniowania czyli rdzeni CUDA (AMD inaczej to nazywa).

PhysX, czy ogólnie przetwarzanie fizyki na GPU ma wiele ograniczeń. Podstawową zaletą jest możliwość przetwarzania tysięcy obiektów, gazów, ubrań itd. Główną wadą zaś to, że praktycznie nie da się tych obliczeń wykorzystać na potrzeby mechaniki gry, bo trudno jest mieszać obliczenia równoległe liczone na GPU z sekwencyjnym przetwarzaniem na CPU. Synchronizacja tego to koszmar, a przetwarzanie kolizji wymaga często kilku iteracji, które powodują efekt lawiny, szczególnie gdy mowa o setkach tysięcy obiektów.

Fizyka na GPU pełni rolę czysto dekoracyjną np. efekty cząsteczkowe, drobny gruz, symulacja ubrań. Za to CPU przetwarza fizykę na której opiera się gameplay.

Fizyka dekoracyjna ma to do siebie, że można ją dość dowolnie skalować, czego przykładem są starsze gry z PhysX, gdzie efekt w ogóle nie wpływał na samą grę, a do tego można było wybrać jego złożoność np. w Batman: Arkham Asylum gdzie normal/high decydowało o ilości symulowanych obiektów czy cząsteczek.

Co więcej, o ile obecna generacja mocno zachęcała do przetwarzania fizyki na GPU, bo CPU było tragicznie słabe, tak w nowej generacji proporcje będą odwrócone. XSX to będzie mocne CPU + średnie GPU, a XSS wręcz słabe GPU.

Tym samym innowacje w symulacji fizyki pójdą raczej w stronę większego nacisku na CPU, a nie GPU. Układy graficzne będą miały co robić z przetwarzaniem kilkunastokrotnie większej liczby "Draw Calls" niż w obecnej generacji.

Dlatego z punktu widzenia obecnie stosowanych czy nawet powoli wdrażanych nowych technik w game devie, trudno znaleźć cokolwiek co:

1. Uniemożliwi uruchomienie nowych gier na XSS, po przycięciu rozdzielczości ekranu i jakości tekstur.
2. Ograniczeniu możliwości XSX z powodu słabszego bliźniaka.

Jeśli ten pracownik z Remedy twierdzi inaczej, to bardzo chciałbym żeby rozwinął to co ma na myśli.

Mi do głowy przychodzi tylko kilka technik, które potencjalnie mogłoby sprawiać problemy w skalowaniu się między XSX, a XSS. Jednak osobiście wybrałbym inne techniki robiące konkretny użytek z mocnego Ryzena.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-09 22:19:44
09.09.2020 18:16
Likfidator
120

Pod koniec sierpnia kupiłem 65" OLEDa LG B9S w neonecie za 5770 zł. 55" był za ok. 4050 zł.

55" OLEDy co jakiś czas pojawiają się w cenie 4 tys. zł, ale z tego co pisali na łowcach 65" za mniej niż 6 tys. zł był po raz pierwszy.

09.09.2020 00:07
Likfidator
120

Wiem, że są stare Ryzeny, ale jaką to robi różnicę? Przecież nie kupujesz ultrabooka jako głównego komputera, ale jako dodatkową lekką i przenośną namiastkę komputera. W przeglądaniu netu, office, itp. to nie zrobi żadnej różnicy, a 2700 zł vs 3800 zł jednak czuć.

Do tego Matebook 13" ma dużo lepszy ekran niż Lenovo do którego dałeś linka. W Matebooku masz DELTA E 2,76 vs 4,75 w Lenovo. Do tego lepsze proporcje 3:2 z wyższą rozdzielczością i PPI. Ekran wspiera też dodatkowo HDR10, więc będzie dużo lepszym wyborem do oglądania filmów, seriali czy w przyszłości do strumieniowania gier, jak Geforce Now czy xCloud będą przesyłać treści HDR.

08.09.2020 23:52
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
120

Sporo dobrego czytałem o Matebookach od Huaweia. Z wyglądu bardzo podoba mi się 13" który w wersji z Ryzenem można dostać w okolicy 2500-2700 zł jak trafi się wyprzedaż. Raz był taniej i zszedł w godzinę, ale to raczej price bug był.

Do lekkich zastosowań wystarczy, a i na zintegrowanym Radeonie da się jakoś pograć, w 720p i niskich detalach, ale zawsze to jakaś opcja.

08.09.2020 20:03
Likfidator
120

Natomiast, na pewno mocniejszy model Xboxa, NIGDY nie rozwinie w pełni skrzydeł i już na starcie trzeba będzie iść na wiele kompromisów, żeby wszystko hulało na słabszej konsoli.

Nie. Najwyraźniej kompletnie nie rozumiesz jak wygląda współczesne programowanie gier. XSS i XSX będą mieć ten sam CPU. Ba, XSS będzie mieć mocniejsze CPU niż PS5.

To i tylko to ma znaczenie. Moc GPU skaluje się niemal liniowo wraz z rozdzielczością. Istnienie XSS w niczym nie przeszkadza, by wyciągnąć pełną moc z XSX.

Po prostu w pewnym momencie gry na XSS będą działać w 900p czy nawet zejdą do 720p, gdy najbardziej intensywne graficznie gry będą działać w 1440p na XSX.

XSS to jest pełnoprawny next-gen. Masz wydajne SSD zoptymalizowane pod gaming (może nie tak ekstremalnie jak w PS5, ale wciąż znacznie lepiej niż tanie dyski z PC). Do tego mocarny 8 rdzeniowy i 16-wątkowy Ryzen ze stałym taktowaniem powyżej 3,8 lub 3,6 GHz.

Jeśli Microsoft dobrze to rozegra, to na XSS gry będą działać lepiej niż na PS5 np. oferując stabilniejszy FPS z poprawnym frame pacingiem.

Microsoft postawił na stałą pracę zegarów GPU i CPU z taktowaniem wyższym niż PS5. Sony zaś idzie w dynamiczne zegary sięgające do 3,5 GHz z czego pewnie realnie konsola utrzyma 3 GHz pod stałym obciążeniem z okazjonalnym podbijaniem zegarów do 3,5 GHz gdy na ekranie będzie działo się więcej.

Obie strategie są dobre. Microsoft daje twórcom możliwie najbardziej stabilne środowisko działania, tak by wyciskali ostatnie soki z maszyny. Sony zaś chce, by programiści mieli łatwiej tj. celowali ze złożonością gier pod powiedzmy 3 GHz, ale dając im chwilowy zapas na 3,5 GHz gdy na ekranie będą wybuchy, czy ogólnie chwilowy skok ilości przetwarzanych obiektów.

Obawiam się jednak, że w praktyce gry będą działać stabilniej na Xboxach, a PS5 będzie miał skaczące 45-60 fps.
Pytanie jak wielkie będzie miało to znaczenia. Nowe telewizory z HDMI 2.1 wspierają VRR (odpowiednik freesync), więc skaczący FPS przestaje przeszkadzać.

Xbox One'y wspierają Freesync i daje to naprawdę dużo tam gdzie to działa. Chyba najlepiej widać to w Wolfenstein 2, gdzie można dać tryb stałej rozdzielczości i nadal czujemy idealną płynność, choć fps szaleje od 45 do 60.

08.09.2020 09:33
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Mam wrażenie, że Microsoft strzelił sobie w kolano. Mentalność zakupowa mężczyzn działa tak, że jak mają do wybory 3 produkty, tani, drogi i coś wycenionego pośrodku, to kupują ten pośrodku.
Dlatego też np. firmy produkujące kosmetyki mają kilka różnych pozornie rywalizujących ze sobą marek, po to by pozycjonować pośrodku produkt, na którym najbardziej im zależy.

W tym momencie Microsoft wrzuca konsole za $299 i $499. Zostawiając idealne $399 dla Sony.

Szkoda, że u nas będzie pewnie ze 20% narzutu.
Nie. Po prostu w USA podają ceny netto. Ceny produktów w USD należy przemnożyć x5 by mieć cenę w PLN.
XSS to będzie 1499 zł, a XSX 2499 zł.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-08 09:35:30
07.09.2020 21:56
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Wiecie co w tym zaskakuje najbardziej? To jak mocny SoC jest wrzucony do testu ciążowego.

DOOM małych wymagań nie ma. W latach 1993-1995 palił większość komputerów. Wymagania Crysisa do nic w porównaniu do tego czego wymagał DOOM.

Dziś 4 MB RAM i CPU o mocy 50 MIPS nie robią żadnego wrażenia, bo dzisiejsze CPU mają od 100 000 do 400 000 MIPS (i9 9900K), a topowy Ryzen 3990X sporo przekroczył 2 mln MIPS.

Jednak to wciąż są bardzo duże wymagania w świecie mikrokontrolerów. Tego typu urządzenia mają proste SoC nawet z 16-256 KB RAM i równie niskiej mocy obliczeniowej procesor.

W tym teście ciążowym musi być coś mocniejszego. Może nie mikrokontroler, ale już jakiś SoC ARM? Może to jest jakieś smart urządzenie, z opcją komunikacji bluetooth? Wtedy obecność mocniejszego SoC by nie dziwiła.

07.09.2020 12:57
odpowiedz
Likfidator
120

Przecież jest to zwykły skok na kasę. Stare DOOMy się sprzedały, to i RoTT zarobi trochę kasy.

O ile jednak DOOMy są nadal grywalne, bo to genialne gry, tak RoTT nigdy nie był dobrą grą. Miał pewne świeże pomysły, niekoniecznie do końca dobrze zrealizowane, ale ogólnie był po prostu słaby i nudny. Jedyne czym się wyróżniał to świetna muzyka.

Źle się dzieje, że takie gry są portowane na nowe platformy. RoTT na pewno w jakimś momencie trafi do TOP 10 na Switchu jak przecenią go na 3 złote. Ba, sam pewnie kupię w takiej cenie. Gorzej jednak, że taką grę kupi ktoś młody i się tylko zniechęci do gier w tym gatunku.

07.09.2020 12:37
Likfidator
120

Zależy od której części zaczynałeś. Dwójka miała sterowania na kursorach + CVB i spację. Grałem tyle w THPS 2, że jak dostałem trójkę to zbindowałem sterowanie pod CVB + X jako revert. Tak samo grałem w THPS 4.

Tak na marginesie zanim WSAD się spopularyzował, to na PC grało się kursory + spacja + CTRL + SHIFT + ALT. Praktycznie wszystkie DOSówki mają takie sterowanie.

Przykładowo DOOM:
Spacja - interakcja,
ALT - załączenie strafe'owania,
SHIFT - bieg,
CTRL - strzalanie.

Do tego "<" oraz ">" robiły za strafe'owanie. Quake i chyba Quake 2 też ma w standardzie takie sterowanie. Mniej więcej w tym czasie gracze sami zaczęli przestawiać sterowanie na WSADa.

Ba, toczyły się nawet spory, które sterowanie lepsze i co lepsze rozstrzygano je fragując się nawzajem:)

07.09.2020 11:47
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Przecież to jest wina twórców. Źle napisany kod sieciowy. Wystarczy przetwarzać fizykę na serwerze, a od graczy tylko przesyłać stan kontrolera. Wyeliminowałoby to latanie, super szybkie bieganie i inne tego typu oszustwa.

Alternatywnie zostawić tak jak jest, ale wdrożyć na serwerach system wykrywający oszustów. To naprawdę nie jest trudne, wystarczy tylko szukać anomalii.

Cheaterów nie banować, ale flagować i dobierać wspólnie do gry. Niech cheaterzy grają z cheaterami. Problem sam by się rozwiązał.

06.09.2020 18:39
1
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
120

Albanoid, pytasz o klawiaturę w wątku o wersji PS4?

Z tego co pisali inni, a także co widać u youtuberów, można grać klawiszami numerycznymi, oczywiście w wersji PC.

Ja na razie gram padem, ale czuję, że mnie raczej ogranicza i denerwuje. Spróbuję na klawiaturze, ale raczej kultowe CVB + spacja i dodam X jako revert.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-06 19:10:59
05.09.2020 19:52
2
Likfidator
120

Kolonizacja Wenus nie ma większego sensu. Co z tego, że na wysokości 50 km nad gruntem masz temperaturę + ciśnienie takie jak na ziemi, a także zbliżoną grawitację, jeśli zbudowanie samowystarczalnej latającej kolonii nawet na Ziemi jest zwyczajnie niemożliwe.

Skąd niby weźmiesz surowce naturalne? Wyprawa na powierzchnię Wenus nie wchodzi w grę. Taka kolonia wymagałaby ciągłej dostawy surowców spoza planety.

W kontekście eksploracji kosmosu czy kolonizacji innych ciał niebieskich myślimy zazwyczaj o temperaturze, ciśnieniu, powietrzu czy dostępie do wody, pożywienia i energii, a zapominamy o najważniejszym, czyli właśnie mikrograwitacji.

Mam wrażenie, że nie do końca rozumiesz o co chodzi. Mikrograwitacja oznacza odczuwalny brak grawitacji. Nie stosuje się terminu zerowa grawitacja, bo we wszystkich statkach i satelitach jakie zbudowała ludzkość zawsze działały jakieś niewielkie siły, stąd mikro-.

Mars ma normalną grawitację tak jak inne planety. Jest słabsza niż na Ziemi, ale to wciąż trochę ponad 35% ziemskiej grawitacji.

Prawda jest taka, że naukowcy nie mają żadnych danych na temat długotrwałych skutków dla organizmów żywych w takich warunkach. Wiemy jedynie, że mikrograwitacja np. na ISS ma bardzo negatywny wpływ na ludzkie zdrowie.
Prowadzi do zaniku mięśni i osłabienia serca. Źle działa na układ pokarmowy, prowadzi do kamicy nerkowej, a także może doprowadzić do trwałej ślepoty, bo mózg musi się zmagać z wyższym ciśnieniem krwi.

W ISS badano też najróżniejsze zwierzęta i w stanie nieważkości są wielkie problemy z rozmnażaniem się u zwierząt, czego u ludzi z oczywistych względów nie testowano.

Problem mikrograwitacji w kontekście Marsa ma znaczenie, ale z innego powodu. Załogowy lot na Marsa będzie trwał kilka miesięcy. W tym czasie załoga nie dozna trwałego uszczerbku na zdrowiu, ale wyląduje bardzo osłabiona. Kosmonauci wracający z dłuższego pobytu na ISS przechodzą nieraz wielotygodniową rehabilitację.

Pierwsi koloniści Marsa nie będą mieć takiego luksusu.

Wracając jednak do marsjańskiej grawitacji. To naukowcy mogą jedynie zgadywać jaki będzie jej długoterminowy wpływ. Są raczej zgodni co do tego, że jest na tyle wysoka, że pozwoli na normalne życie, ale jest też na tyle niska, że powrót "marsjan" na Ziemię będzie niemal niemożliwy, szczególnie jeśli mowa o kolejnych pokoleniach.

Inna struktura kości, słabe mięśnie, słabsze serce itd.

Na pewno nie jest to jednak wielki problem dla planów kolonizacyjnych. Dużo większym problemem jest np. promieniowanie kosmiczne, Mars nie posiada pola magnetycznego, a to oznacza konieczność budowania kolonii podziemnych.

Jeszcze większym problemem jest osiągnięcie samowystarczalności. Marsjanie będą musieli nauczyć się produkować wszystko co tylko im będzie potrzebne. Będą musieli zbudować kopalnie, przetwarzać surowce i produkować nawet bardzo techniczne rzeczy np. elektronikę.

To samo w sobie jest ciekawym zagadnieniem, a sama kolonizacja Marsa tylko pod tym względem może awansować ludzkość na kolejny poziom ewolucyjny. Na Ziemi jest po prostu łatwo i wygodnie. Żyjemy w beztroskim kapitalizmie, gdzie urządzenia tworzy się tak, by zepsuły się zaraz po gwarancji.

Na Marsie takich luksusów nie będzie. Wszystko będzie maksymalnie użyteczne i w 100% recyklingowalne. Kolonia na Marsie wyniesie "części zamienne" na zupełnie nowy poziom. Uniwersalne komponenty do budowania jak największe liczby rzeczy.

Prawdopodobnie też przemysł oparty na zaawansowanych drukarkach 3D, gdzie w jednej placówce będzie można wytwarzać większość rzeczy w zależności od potrzeb.

05.09.2020 12:51
8
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Warto nadmienić, że również wydania na PC oraz Androida umożliwiają zmianę liczby wyświetlanych klatek na inną niż standardowe 30.

Każdy szanujący się dziennikarz z branży gier powinien wiedzieć, że DOOM pierwotnie nie działał w 30 fps, a 35 fps. Wynikało to z tego, że karty VGA i kompatybilne z nimi monitory pracowały w 70 Hz (tj. dla trybów 400 linii było to 70 Hz, a dla 480 linii 60 Hz).

Doom w przeciwieństwie do Wolfensteina 3D, który działał nawet w 70 fps, nie miał dynamicznego game loopa zależnego od prędkości maszyny, tylko stałe iteracje synchronizowane co drugi VSYNC.

John Carmack uzyskał w ten sposób w 100% stabilny game loop, który pozwolił nagrywać i później odtwarzać gameplaye, co doprowadziło do powstania społeczności speedrunerów, bo takie replaye zajmowały kilka KB i z łatwością można było się nimi wymieniać w erze modemowego internetu.

Nawet jeśli komputer nie wyciągał 35 fps w DOOMie, a prawda jest taka, że w 1993 nie było komputera domowego, który by wyciągnął stałe 35 klatek w bardziej złożonych mapach, to gra i tak działała w 35 iteracjach, a jedynie obraz był generowany z niższą częstotliwością.

Zwyczajnie ograniczenie do 35 FPS było rozsądnym kompromisem na miarę ówczesnego sprzętu.

O tym ograniczeniu zrobiło się głośno przy okazji ostatnich portów DOOMa w wykonaniu Bethesdy, która to zagnieździła silnik DOOMa wewnątrz Unity3D. Zamiast skorzystać z mnogości open source'owych usprawnień sami przygotowali potworka.

limit do 35 fps na konsolach, które działają w 60 fps spowodował tragiczny frame pacing. Internet zalała fala krytyki, którą dodatkowo nakręcił obowiązkowy ekran logowania na konto bethesdy!

DOOM 1 i 2 to potworki w wykonaniu Bethesdy. Lepiej ich po prostu unikać. Nawet ostatnie update'y tego nie zmienią.

GZDoom czy inny open source'owy port to sposób w jaki powinno się dziś grać w DOOMa. Społecznościowe porty wspierają absolutnie wszystko, nawet działa HDR na TV.

Do tego mają tak niskie wymagania, że będą działać na każdym laptopie. Może trzeba będzie trochę przyciąć ulepszenia graficzne, bo shadery potrafią mocno docisnąć GPU, ale wciąż da się grać w nowoczesny sposób na niemal każdym komputerze. W ostateczności są też porty mniej lub bardziej klasyczne jak Chocolate czy Crispy Doom, które powinny śmigać na pralce czy lodówce.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-09-05 12:52:53
04.09.2020 19:26
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Gra jest świetna, ma niskie wymagania i fizyka nawet lepsza niż w oryginale. Sterowanie jest bardziej precyzyjne, ale też wybacza mniej błędów, przynajmniej na niskich statach.

Weterani serii nie będą się nudzić, bo przez pierwsze 2 minuty nie wylądujesz ani jednego tricku, a potem będziesz jak noob robił pojedyncze tricki zanim przejdziesz do kombosów. Trzeba od nowa wyuczyć pamięć mięśniową.

Jedyny minus to dość zamotane menu główne. Rozdawanie statów jest dość mocno ukryte. Początkujący jak tego nie znajdą to mogą porzucić grę z powodu frustracji.

Drugi potencjalny minus to obecność revertów. Nie wiem po co, ale są. Nie trzeba z nich korzystać, ale moim zdaniem zabija to urok pierwszych dwóch odsłon.

03.09.2020 10:31
3
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Xbox Game Pass to naprawdę świetna usługa. Wziąłem niedawno na miesiąc dla Flight Simulator, a tu się okazuje, że w usłudze czeka kilka jak nie kilkanaście nowych gier do ogrania.

Jak się cieszę, że nie kupiłem PS Now na rok, bo choć cena niska tj. wychodzi 15 zł/miesiąc, to PS Now jest po prostu biedne jeśli chodzi o gry.

Teraz ogrywam Carriona i jestem wprost zachwycony tą grą. To może być najlepsza gra tego roku. Przepiękna grafika pixel-art, świetny i wciągający gameplay, i genialny klimat w stylu kultowego "Another World".

Takie gry sprawiają, że chce się grać i odzyskuje się wiarę w gaming, bo patrząc tylko na gnioty pokroju The Last of Us 2 czy Ghost of Tsushima, to chyba przestałbym grać w ogóle.

02.09.2020 10:57
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
120

Nvidia nie musiała wyceniać tych kart tak nisko, ale jest to otwarta ofensywa w stronę Sony i Microsoftu. Żaden z nich nie chciał GPU od Nvidii, to teraz Nvidia zrobiła wszystko, by zakup PS5 i XOX na premierę wydał się totalnie nieopłacalny.

RTX 3070 i 3080 będzie gigantycznych hitem sprzedaży. Są to idealne upgrade'y dla tych co nadal używają GTX 970 czy 1060.

W ciągu roku karty 30x0 będą dominującą siłą w ankiecie Steam, a to oznacza że wydawcy gier położą bardzo mocny nacisk na RT.

Być może już w przyszłym roku doczekamy się pierwszej dużej gry, która bez sprzętowego wsparcia RT się nawet nie uruchomi.

Rodzi się też inne pytanie. Co na to producenci konsol? Być może Sony i Microsoft ostro przycisną AMD, by zmniejszyła ceny GPU jakie mają trafić do konsol.

02.09.2020 09:55
odpowiedz
Likfidator
120

adaptery 4x, czy one będą wolniejsze od 16x?

Tak, bo mają złącze na 4 linie, a nie 16.

Wolę się upewnić jaki adapter będzie wyciągał max z tych przestarzałych gniazd i nie będzie bottleneckiem dla dysku

Na 100% dysk będzie ograniczony bez PCI-E 3.0.

Nie wiem czy to nie jest tak że płyta główna musi mieć wsparcie na mvne dla pcie, więc samo kupno takiego adaptera bez odpowiedniej płyty może być zbędnym wydatkiem.

Nie musi. Problem jest tylko taki, że płyta takiego dysku nie będzie widzieć i nie da się z takiego dysku bootować bezpośrednio. Windows wykryje go automatycznie, więc jeśli ma być jako dysk niesystemowy, to OK.

Bootować z takiego dysku oczywiście można, ale potrzebny jest drugi dysk z zainstalowanym jakimś bootloaderem.

01.09.2020 20:27
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

No i to jest oferta. Bardzo sensownie te modele zróżnicowali:
3070 - świetna oferta dla tych z ograniczonym budżetem,
3080 - najlepszy stosunek wydajność/cena, najtańsza jak policzymy koszt pojedynczego rdzenia,
3090 - high-end dla entuzjastów, bardzo wysoka cena, za najwyższą wydajność.

Wygląda na to, że będziemy mieć kolejne legendarne karty. Po przełomowym Geforce 3, legendarnym 8800 GTX i super wycenionym GTX 970 będziemy mieć kolejną legendę, która pozamiata next-genowymi konsolami.

Obawiam się tylko, że ludzie będą się zabijać o te karty, bo mnóstwo osób siedzi na GTX 970/980 i 10x0, a te karty to w końcu solidna propozycja upgrade'u.

W każdym razie nie spieszy mi się, jak tylko sytuacja z cenami i dostępnością się unormuję biorę 3080.

W tym momencie jest dosłownie zerowa szansa, żebym kupił którąkolwiek next-genową konsolę.

26.08.2020 17:35
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

PUBG i Street Fighter V wrześniowymi grami w PS Plus.

Mogło być lepiej, mogłoby być gorzej. SF V to przynajmniej tytuł w który idzie pograć na padzie, jakaś miła odmiana po całej serii FPSów czy symulacji jak The Sims 4 albo Cities Skylines.

26.08.2020 16:45
odpowiedz
Likfidator
120

Beta była dostępna tylko przez weekend. Teraz serwery wyłączono i już nie zagrasz.

24.08.2020 11:48
6
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
120

Apple sam stawia się w opozycji do całego świata. Zwykli użytkownicy nie zdają sobie sprawy co tak naprawdę się dzieje.

Apple chce mieć 100% kontrolę nad każdym aspektem swojego ekosystemu. Do tego stopnia, że wręcz wyrzucili z Mac OSa i iOS wsparcie dla otwartych API jak OpenGL. Nie byłoby to jeszcze tak złe, gdyby w zamian dali Vulkana. Jednak nie. W ekosystemie Apple jest tylko zamknięty i kontrolowany przez Apple Metal.

Kilka lat temu to samo zrobili z CUDA. Po prostu nie chcą w swoim systemie funkcji kontrolowanych przez inne firmy.
Tak na marginesie są plotki, że Nvidia ma przejąć firmę posiadające licencje na ARM, więc byłoby ciekawie gdyby firma którą Apple brutalnie wyrzuciło z ekosystemu przejęła architekturę na której Apple chce mieć wszystkie urządzenia.

Wracając do tematu. Apple jest w o tyle dobrej sytuacji, że nie jest w żaden sposób monopolistą. Ich produkty są niszowe tak naprawdę i Apple nie chce tego zmieniać.

Dlatego trudno mówić o rządowej interwencji antymonopolowej, bo Android i Windows dominują w telefonach czy komputerach.

Dlatego jeśli Epic chce walczyć z Apple, to może zrobić Fortnite'a na wyłączność w Androidzie. To na krótką metę Apple'a trochę zaboli, ale na dłuższą metę EA czy inny wydawca wykorzysta lukę, by wypromować własną grę usługę.

Podobnie jest z Unreal Engine. Apple nie potrzebuje Epica, bo ma Unity3D, które nota bene jest znacznie lepszą platformą dla gier i aplikacji mobilnych niż UE.

Co by o Apple nie mówić, to firma ta idzie pod prąd w wielu kwestiach. Jest to jedyny technologiczny gigant, który ceni prywatność. Mac OS i iOS nie szpiegują swoich użytkowników. Użytkownik nie jest produktem dla Apple'a tak jak dla Microsoftu czy Google.

Tutaj też Apple prowadzi wojnę np. od iOS 14 każde użycie identyfikatora reklamowego będzie wymagało zgody użytkownika. Apple uderza tym samym w reklamy spersonalizowane, które stanowią największe źródło dochodu dla Google'a.

20.08.2020 09:33
1
Likfidator
120

Porównywanie teraflopów między generacjami GPU to nie jest dobry pomysł. TF opisują surową moc, ale jaki zrobi się z niej użytek zależy od implementacji algorytmów generowania obrazu.

Przykładowo GTX 1060 6 GB ma 4.4 TF, a wydajnościowo jest trochę wyżej od GPU z XO X co ma 6 TF. Nvidia po prostu ma inną architekturę, która w lepszy sposób wykorzystuje jednostki arytmetyczne GPU. Jest ich mniej, ale są wykorzystywane lepiej z mniejszymi opóźnieniami wykonywania instrukcji, co zmniejsza przestoje.

To oczywiście zależy od zastosowań, bo np. Radeony dużo lepiej radziły sobie z kopaniem kryptowalut niż Geforce'y. Tam surowa moc była najważniejsza, bo kopanie kryptowalut działa w nieskończenie równoległy sposób z zerową wręcz zależnością między kolejnymi instrukcjami.

Nowsze generacje Radeonów stały się efektywniejsze. Dlatego też 4 TF z RDNA2 może odpowiadać 6-8 TF z GCN na którym oparta jest obecna generacja konsol.

Nowe GPU to też nowe technologie związane z AI i RT. Może być tak, że XSS będzie miał mocno przycięte TF, ale już komponenty odpowiedzialne za AI i RT mogą być takie same, albo zredukowane w mniejszym stopniu.

Zresztą niezależnie jak na to spojrzeć. XSS będzie w pełni next-genowym systemem. Po prostu celującym w niższą rozdzielczość i chudsze portfele.

19.08.2020 15:42
4
odpowiedz
Likfidator
120

Kluczową kwestią jest moc CPU. W obu konsolach będzie taki sam, co sprawi, że optymalizacja gier będzie trywialnia.

Moc GPU skaluje się niemal liniowo względem liczby pikseli na ekranie. 4K ma 4x więcej pikseli niż 1080p, czyli zakładając, że XSX będzie celował w 4K, wystarczy GPU z 3 TF do 1080p.

XSS ma mieć 4TF, bo większość gier w pełne 4K nie pójdzie. Nie ma to sensu. Dużo lepszym wyborem jest celować w 1600-1800p i wyższe detale graficzne niż samą rozdzielczość.

Stąd też ten zapas mocy. XSS będzie celował w 1080p, ostatecznie w 900p, a dla mniej wymagających gier 1440p będzie jak najbardziej możliwe. Ewentualnie będzie opcja 1080p 60 fps lub dynamiczne 4K w 30 fps z rozdzielczością od 1200p w górę.

Jeśli XSS będzie tani i dobrze promowany np. 60 fps w AAA i 120 fps w sieciówkach, to może być prawdziwym hitem sprzedaży.

Dodajmy do tego, że GPU w tej konsoli będzie mieć wszystkie nowości, z RT i przetwarzaniem AI na czele, co pozwoli na wprowadzenie technologii na miarę DLSS, a to da gigantycznego kopa w kwestii grafiki.

10.08.2020 11:09
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Jak już o padach mowa, to mam nadzieję, że gry na Playstation i Xboxie w końcu zaczną wykorzystywać żyroskop do celowania. Wiadomo, że pady od XO nie mają żyroskopu, ale żeby w grach na PS4 nie można było włączyć celowania żyroskopem?

Na Switchu niemal wszystkie shootery na to pozwalają, w tym gry ID Software jak DOOM czy Wolfenstein 2.

Sytuacja jest taka, że to exy Nintendo przyzwyczaiły graczy do celowania żyroskopowego i jak wychodzi port jakieś gry, to społeczność od razu pyta, czy będzie wykorzystany żyroskop, a jak nie ma żyroskopu, to zaraz leci petycja z tysiącami podpisów.

Celowanie żyroskopem ma precyzję na poziomie myszy, bo to jest bezpośrednie przełożenie ruchu ręki na ruch celownika. Auto celowanie staje się zbędne, a headshoty lecą jeden za drugim.

09.08.2020 18:12
odpowiedz
Likfidator
120

Wszystkie gry wydane do 2010 roku powinny działać dobrze na średnio-niskich ustawieniach lub wyżej. Gry z lat 2011-2013 powinny być grywalne na niskich, przy zmniejszonej rozdzielczości.

Ogólnie jest to komputer rodem z poprzedniej generacji, odpowiednik przyzwoitych gamingowych PCtów z 2007-2008 roku na którym powinny działać znośne gry z epoki X360 i PS3.

Z nowszymi grami będzie spory problem, bo ten Radeon to nawet nie jest poziom dzisiejszych zintegrowanych kart graficznych, a CPU to nawet do płynnego przeglądania stron się nie nadaje.

Jakbyś chciał coś w tym komputerze zmienić to:
https://www.purepc.pl/jaki-komputer-kupic-zestawy-komputerowe-na-sierpien-2020?page=0,2

Z powyższego zestawu wystarczy kupić:

Athlon 3200 G - 415 zł,
płytę główną - 319 zł,
8 GB DDR4 - 190 zł,

i to zamontować w dotychczasowym pudle. Sprzedając stare CPU, GPU i RAM za jakieś 80-160 zł.

Ja wiem, że za te 3 części to trochę ponad 900 zł, ale dostaniesz nowoczesnego PCta, który będzie śmigał w internecie, będzie bez problemu odtwarzał wszystkie strony z video internetowym i w grach będzie miał do 3x więcej mocy na GPU (tak, nowe integry są aż tak mocniejsze od Twojego starego Radeona).

Do tego będziesz miał przyszłościową platformę, w której będziesz mógł zamontować nowe GPU jak również zmienić CPU na coś 6 czy 8-rdzeniowego w przyszłości.

06.08.2020 11:17
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

W kwestii ARM – cały świat patrzy teraz na jabłko i w sumie cholera wie jak im to wyjdzie.

W zasadzie wszystko jest jasne. Apple robi klasyczne "jeden krok w tył, by zrobić dwa do przodu". ARMy Apple na pewno będą gorsze od x86. Pytanie jak bardzo. Nie bez powodu komputery Apple'a bardzo wolno przyspieszały w ostatniej dekadzie posiłkując się low-endowymi CPU i unikając dedykowanych GPU jak ognia.

W ten sposób ich ARMy mają szansę dorównać ultrabookowym x86, które były ograniczone poborem energii i systemem chłodzenia.

Najlepiej widać to w nowym Air, gdzie nawet i3 nie rozwija pełnych możliwości, a i5 czy i7 nie mają w tym komputerze najmniejszego sensu. Linus z LTT zrobił film, gdzie testowali lepsze chłodzenie w modelu z i7, co dało im lepsze wyniki, ale ostatecznie to limit poboru mocy ich zatrzymał.

To jak laptopy Apple'a ograniczają x86 daje obraz tego, czym będą ARMy. Jakby te konstrukcje były tworzone właśnie pod możliwości ARMów.

ARMy jako komputerowe CPU będą słabe, ale to tylko jedna strona medalu i to jest właśnie ten "krok w tył". Apple o tym doskonale wie, dlatego zamiast gonić Intela i AMD na czystą wydajność idzie w innym, bardziej przyszłościowym kierunku.

SoC od Apple ma z każdą kolejną generacją coraz więcej sprzętowych implementacji najpopularniejszych algorytmów.

Najlepiej widać to na koparkach bitcoinów, gdzie dedykowany ASIC wyprzedził CPU czy GPU o rzędy wielkości, przy znacznie niższym poborze energii.

Dopóki moc CPU podwajała się rok do roku, to takie podejście nie miało sensu. Teraz jednak, gdy walka o 10% wzrost wydajności wymaga całkowicie nowej konstrukcji w dużo niższym procesie technologicznym, sprzętowe implementacje są warte rozważenia.

Microsoft zaprojektował sprzętową implementację DirectX 12 w Xbox One X, omijając problem niskiej wydajności AMD Jaguara. W ten sposób XO X oferuje najstabilniejszy FPS ze wszystkich konsol mimo iż wszystkie są równo ograniczane AMD Jaguarem. RDR 2 jest tutaj dobrym przykładem, gdzie XO X trzyma stałe 30 fps niezależnie od sytuacji, a pozostałe konsole zmagają się ze spadkami nawet w okolice 21 fps. Jedyne miejsca, gdzie RDR 2 gubi klatki na XO X to miejsca graficzne. Miejsc procesorowych w XO X w tej grze nie ma.

Apple zrobiło podobnie w iPadzie Pro. Wydajność tego tabletu w edycji 4K wynika tylko i wyłącznie ze sprzętowej implementacji wszystkich ciężkich obliczeniowo funkcji.

Dlatego też, nawet jeśli ARMowe Maki będą ogólnie słabe, to soft Apple będzie na nich działał wybitnie dobrze. Nie zaskoczy mnie, gdy okaże się, że edycja 8K na Macbooku Pro z ARM będzie idealnie płynna w Final Cut Pro X.

Nie wszystko pójdzie jednak tak gładko. Obawiam się, że muzycy używający Logic Pro X będą mieli sporo problemów. Tworzenie muzyki to przede wszystkim tony różnych VST od najróżniejszych twórców.
To jest właśnie jeden z powodów dla których będzie okres przejściowy, gdzie będą wychodzić maki z x86 i ARM. Potrzeba właśnie tych 2 lat, by co bardziej popularne wtyczki VST doczekały się nowych wersji.

Najbardziej z ARMów ucieszą się jednak twórcy aplikacji iOS. W końcu będzie można testować aplikacje na komputerze, bez zmagania się z testowaniem na telefonie czy iPadzie.

Wszystko to sprawia, że wydajność x86 vs ARM schodzi na dalszy plan. Apple już to sobie dobrze zaplanowało. Surowa wydajność jest bez znaczenia, dopóki popularne oprogramowanie będzie na nowych Makach działać lepiej niż na starych.

05.08.2020 00:07
1
Likfidator
120
Wideo

https://www.youtube.com/watch?v=PFqoxFFTVWw

W tym filmie gość zamówił dwie sztuki dla siebie z 8 GB RAM, bo będzie robił upgrade samodzielnie. Czyli RAM jest do samodzielnego upgrade'u.

04.08.2020 23:19
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
120

Apple odświeżyło dziś iMaca 27".

https://www.apple.com/pl/shop/buy-mac/imac/27-calowy

Ekran 5K, SSD w standardzie (w końcu!), procesory Intela 10-generacji od 6 do 10 rdzeni, możliwość samodzielnej wymiany RAMu oraz nowsze Radeony.
Ceny od 8999 zł.

To czy jest to opłacalny zakup, czy nie będzie zależeć tylko i wyłącznie od matrycy. Jeśliby byłoby to 5K ze świetną kalibracją, dobrym pokryciem rozszerzonych przestrzeni barw oraz najlepiej wsparciem dla HDR z 1000 nitami i pełnym strefowym podświetleniem, to 9 tys. zł za taki komputer byłoby jak za darmo. Przynajmniej dla ludzi, którzy potrzebują takiego ekranu do pracy.

30.07.2020 22:24
3
odpowiedz
Likfidator
120

Bardzo dobre rozdawnictwo. 20XX miałem na oku od dawna. Sword and Sworcery EP kupiłem kiedyś na iPada, bardzo przyjemna i klimatyczna gra z ciekawą ścieżką dźwiękową. Bardziej interaktywne doświadczenie niż gra, ale jak ktoś jest fanem "cinematic platformer" jak Prince of Persia, czy Another World, to to jest gra dla niego.

Barony nie znałem, ale prezentuje się ciekawie. Roguelike połączony z grafiką w stylu Wolfensteina 3D, to może być fajna gra.

Dla mnie lepsze rozdawnictwo niż kolejne durne, wtórne, prymitywne i nudne AAA.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-07-30 22:25:19
24.07.2020 12:45
odpowiedz
Likfidator
120

Pytanie po co Microsoft ma wspierać dalej XO jak wprowadzają streaming do Game Passa?

Posiadacze XO S i X dalej będą mogli grać w nowości Microsoftu i przy okazji cieszyć się lepszą grafikę. Pamiętajmy, że XO S jest konsolą 4K (DOOM 64 działa w 1440p, a niektóre małe gierki nawet w pełnym 2160p co było poruszane na reddicie przy okazji DOOMa 64), więc nawet pozwoli streamować gry w 4K 60 fps z HDR.

Moim zdaniem jest to lepsza opcja niż sztuczne ograniczanie nowych gier poprzez wspieranie przestarzałego sprzętu.

21.07.2020 21:50
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

To może być kwestia urządzenia na jakim oglądasz. Już nie pamiętam dokładnie, ale kilka lat temu też miałem sytuację, że w przeglądarce opcje językowe były OK, a w jakiejś appce czy to dekodera operatora, czy nawet w Smart TV był problem z wyborem języka.

21.07.2020 20:06
odpowiedz
Likfidator
120

To bardzo dobra wiadomość. Społeczność RL szybko będzie rosnąć. Dotychczasowi gracze dostaną też sporo kosmetyki.

Dodatkowym plusem jest to, że gry F2P nie wymagają abonamentu on-line na Switchu i PS4, więc będzie można grać w RL na konsoli bez płacenia abonamentu. Może nawet na Xboxie, bo prawdopodobnie znika GOLD.

19.07.2020 18:32
3
odpowiedz
Likfidator
120

Daj znac, jak gra sie podoba po wiecej niz godzinie

Mam za sobą pierwszy świat, czyli 1/6 gry. Żaden spoiler, bo muzeum z warp-pipe'ami odkrywamy w pierwszej godzinie gry.

Jest po prostu dobrze. Od początku gram powoli i zwiedzam dokładnie wszystkie lokacje. Co w zasadzie nie jest problemem, bo wszystko jest liniowe, tylko co chwila jest jakaś boczna ścieżka na długość ekranu, czy dwóch. Już w pierwszym świecie okazało się jednak, że tak należy w to grać, bo z pozoru poboczne eventy mogą dotyczyć wątku głównego. Gracz, który leci bezmyślnie przed siebie będzie musiał sporo się wracać.

Gra w dziwny sposób przypomina starą serię Dizzy, gdzie był otwarty świat i zbierało się przedmioty, których używało się na innych obiektach. Nie jest to może aż tak rozbudowane, ale mechanizm, że żeby uzyskać czyjąś pomoc musimy coś dla niego zrobić jest w tej grze dość mocno obecny.

Gra jednak znalazła złoty środek między koniecznością szukania rozwiązań, a zagubieniem gracza w poszukiwaniu celu. Co chwila musimy się zatrzymać i pomyśleć co dalej, ale prawie nie zdarzają się momenty, że zwyczajnie nie wiemy co zrobić dalej.

Mówiąc inaczej, pojawiają się chwilę, gdy chce się otworzyć przeglądarkę i poszukać solucji, ale zanim zmotywujemy się do sięgnięcia po telefon, nagle wpadamy na rozwiązanie.

Podoba mi się też system walki, który jest genialny, nawet z perspektywy ogólnej krytyki jaka na niego spadła.

Otóż system walki jest po prostu trudny. Przestawianie wrogów to w skrajnych przypadkach poziom pytań na 200 IQ. Zwyczajnie nie widzisz jak w 2-3 ruchach ustawić wszystkich pod perfekcyjny atak. Szczególnie że masz na to 30-60 sekund.

Jednak jeśli się uda, to dostajesz 150% bonus obrażeń i możliwość zaatakowania wszystkich wrogów przed turą przeciwnika.

Innymi słowy, jeśli nam się poszczęści, to walkę wygramy w kilkanaście sekund.

Jeśli jednak nie ustawimy wrogów w odpowiedni sposób, to będziemy zadawać mniejsze obrażenia i nie zabijemy wszystkich przeciwników w jednej turze.
Tym samym walka będzie trwać 5 minut, zużyjemy naszą broń w większym stopniu i stracimy sporo HP.
Oznacza to, że będziemy musieli prędzej czy później wrócić do miasta, kupić nową broń, oraz leczące grzybki. Wydając kasę, której nigdy nie ma w przesadnym nadmiarze, tym samym popychając gracza w kierunku grindu.

Mówiąc wprost. Wygrywanie walk jest proste, ale zajmuje czas. Za brak zrozumienia systemu walki gracz jest karany konieczną przeprowadzania ich większej ilości czy też po prostu robieniem nudnych powtarzalnych czynności. Moim zdaniem to dość odważna decyzja w dzisiejszych czasach, gdzie gry mają być proste i same się przechodzić.

Ja rozumiem, że można czegoś takiego nie lubić, ale z drugiej strony gra naprawdę motywuje, by uczyć się przestawiania stworków na okręgu. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby była tylko skończona liczba konfiguracji, co by speedrunnerzy mogli wyuczyć się ich na pamięć.

Nintendo od dawna jest świadome jak ich gry są ważne dla społeczności speedunnerów, więc i tutaj gra jest dość dobrze zaprojektowana pod dłuższe runy. Myślę, że w 3-5 godzin runa będzie dało się zrobić, bo już w pierwszym świecie można zmienić kolejność pewnych rzeczy oszczędzając sporo czasu.

Nowe Paper Mario nie jest jakimś arcydziełem, ale to po prostu solidna gra od Nintendo. Tytuł w starym dobrym stylu, ze zmianami Quality of Life. Przykładowo wywalenie z gry systemu EXP i poziomów wyszło jej na dobre. Wszystkie pozytywne cechy tego systemu są zachowane. Mario rośnie w siłę wraz z postępami w fabule, co ułatwia przemierzanie wcześniejszych lokacji, jak również zmiękcza dotychczasowy trudniejszych przeciwników.

Jest tym czym jest, nie jest tym czym ortodoksyjni fani by chcieli by była, oraz nie ma oczywistych wad.

To jest prosta i przyjemna rozrywka, ale taka gdzie jest więcej myślenia niż akcji.

Jeśli nic się nie zepsuje to dałbym 8/10 może 8,5/10, ale w mojej skali, gdzie typowe AAA to od 4/10 do 6/10.

17.07.2020 19:35
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Gra ktoś w nowego Paper Mario?
Jakaś godzina za mną. Jest dobrze. Jedynie system walki wydaje się dziwny, ale to może z tego powodu, że wszystkie walki to był tylko tutorial. Gra nie pozwala samemu odkrywać jak walczyć.

Poza tym jest to typowy dla serii styl. Może ortodoksyjni fani jRPGowych korzeni będą marudzić, ale eksploracja jest bardzo przyjemna. Gra nie prowadzi za rączkę, tylko samodzielnie trzeba odkrywać jak dotrzeć do kolejnego ekranu. Nic trudnego, ale jednak proces myślowy jest. To nie jest bezmyślne od znacznika do znacznika i całe szczęście.

Największy plus to lekkie elementy horroru. Gra wywołuje jakiś taki niepokój np. szepty w lesie, które komentowały co robi Mario, czasem subtelnie podpowiadając co trzeba zrobić dalej. Dla rozładowania napięcia pojawia się też trochę typowego dla serii humoru od czasu do czasu.

Ogólnie jestem zadowolony. Do tego filozofia Switcha świetnie wpasowuje się w tę grę. Pogrywałem od południa w krótkich sesjach po kilka czy kilkanaście minut. Wieczorem odpalę w trybie TV.

15.07.2020 19:49
Likfidator
120

Może mają tylko Xbox One'a:)
Na PC też wyszedł Death Stranding, więc i na PC jest coś do pogrania. Zresztą pisałem wyżej można się bawić w emulację Paper Mario jak ktoś bardzo chce.

15.07.2020 19:47
Likfidator
120

Crod4312 Takich gier jest więcej. Sprawdź Late Shift, swego czasu był w Game Passie. Moim zdaniem lepiej zrealizowany od Eriki tj. brak sztucznych zapychaczy w postacie klikalnych interakcji, tylko co jakiś czas musisz podejmować decyzje czy wybierać opcje rozmowy.

Gatunek gier FMV ma w ostatnich latach swój cichy renesans. Jest więcej gier tego typu.
To są idealne tytuły na wolny wieczór i w cenie biletu do kina są jak najbardziej warte uwagi.

15.07.2020 17:45
odpowiedz
Likfidator
120

Paper Mario to specyficzna seria. Nie każdemu podejdzie, a do tego fani mają określone oczekiwania. Mi bardzo podobał się Super Paper Mario z Wii, który był bliżej typowego Mario w 2D niż jRPGowych standardów poprzednich części (z Super Mario RPG włącznie). Fani serii dość jednogłośnie krytykowali Super Paper Mario, więc Nintendo trzyma się fundamentu wypracowanego na N64, dodając jakieś pomniejsze zmiany.

Oczywiste wady gry, to w dużej mierze oczekiwane cechy przez fanów. Chociażby to, że jest przegadana. Fanom to nie przeszkadza. Niejako seria Paper Mario nadrabia narracyjnie za typowe odsłony gry, gdzie warstwa fabularna jest tylko tłem.

Tak na marginesie, gra wyciekła już kilka dni temu. Po prostu ktoś kto ma dostęp do dystrybucji odpalił przerobionego Switcha i skopiował zawartość kartridża. Także piraci już grają. Przy okazji gra ładnie pokazuje jak zaawansowana jest emulacja Switcha. Gra na emulatorze nie tylko chodzi z pełną prędkością, ale ma tylko niewielkie błędy graficzne.
W internecie nawet żartują, że Nintendo wydało grę jako czasowy exclusive na PC.

Moja kopia powinna dotrzeć do mnie w piątek. Teraz jednak staram się unikać informacji o grze, bo z racji wycieku ktoś może zacząć sypać spoilerami bez ostrzeżenia.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-07-15 17:46:05
15.07.2020 14:01
Likfidator
120

Mam go w domu od premiery, ale nie ja go używam. Tandetny na pewno nie jest. Wykonanie i materiały to półka premium. Aparaty wystarczające. Nie jestem maniakiem fotografii telefonicznej, więc trudno mi ocenić. Dla mnie OK. Szybkość absolutnie fantastyczna. iOS działa błyskawicznie. Do tego jest mały, świetnie leży w dłoni i jest bardzo przyjemny w dotyku.

Mieszane uczucia zostawia bateria. Jak ktoś nie korzysta intensywnie, to daje radę, choć trzeba codziennie ładować. Inne telefony przy takim użytkowaniu wytrzymałyby 2-3 dni.

O ile nie siedzimy przed ekranem telefonu kilku godzin dziennie, to tragedii nie będzie. Nawet w proste gierki można pograć bez zabijania baterii. Gorzej jest z grami 3D, gdzie procesor musi wchodzić na pełne obroty.

Ogólnie moc w tym telefonie jest, ale bateria skutecznie ograniczy czas pracy.

Głośniki grają bardzo średnio. Zdecydowanie poniżej średniej półki Androida. Stereo na plus, ale i tak głównie korzysta się ze słuchawek, albo głośników bluetooth, więc to nie problem.

Niepokojące jest, że odtwarzanie Spotify na głośniku BT zjechało 30-40% baterii w 2 godziny. To jak na razie największy minus użytkowy jaki zauważyłem.

Prawdziwym problemem jest jednak wyświetlacz. Mimo iż ma True Tone, to niskie PPI po prostu widać. Piksele może nie są aż tak widoczne, co obrazowi brak ostrości. Na co dzień używam Androida z ekranem 1440p, gdzie zagęszczenie pikseli jest niemal 70% wyższa i to po prostu widać.

W Androidzie mam super ostre czcionki, które nie muszą być aż tak pogrubione jak w iOS. Także zdjęcia i filmy wyglądają zdecydowanie lepiej. Na iPhonie brakuje po prostu ostrości.

Ekran ma co prawda niezłe odwzorowanie kolorów i nawet wspiera Dolby Vision i HDR10, co jakoś go ratuje. Jednak SE nie jest urządzeniem na którym chcielibyśmy głównie konsumować treści.

Drugim, oczywistym problemem są wielgachne ramki na froncie. Z użytecznością nie ma problemów. Ekran jest ok, ale gdyby SE miał ekran wypełniony po brzegi, najlepiej w technologii OLED i z rozdzielczością Full HD+, to w cenie 2199 zł nawet bym się nie zastanawiał i kupował dla siebie.

To jest wciąż dobry iPhone, ale 'zepsuty' na tyle, by nie zabić sprzedaży 11 i 11 Pro. To jest ukłon w stronę ludzi, którzy potrzebują klasycznego iPhone'a, a nie kombajnu multimedialnego.

Uwzględniając do kogo jest on adresowany, jest to świetny telefon.

15.07.2020 00:08
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Powoli będę się pozbywał MBP 2017, bo już i tak 2 razy wymieniałem klawiaturę, ale czekam na nowe iMaki - tam na dzień dobry atakuję 32 GB RAM.

Myślałeś o Macu Mini? To są najlepsze komputery jakie Apple ma w ofercie. Dzięki thunderboltowi jest to praktycznie pełnoprawna stacjonarka w której zamontujesz dowolne GPU, czy dodatkowy dysk.
Te komputerki mają też sloty na RAM. Jak chcesz maka z 32-64 GB, to wychodzi to super tanio w porównaniu do modeli z wlutowaną pamięcią.

Dodatkowo masz wolność wyboru monitora, klawiatury itd. a z 6-rdzeniowym desktopowym CPU jest to bardzo wydajny komputer na tle Macbooków.

14.07.2020 16:26
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
120

Mam bardzo mieszane odczucia wobec tej gry. Żaden film na youtubie ani żadna recenzja nie odpowie mi na pytanie, czy to gra dla mnie. Jak ja tęsknię za demami gier. 30-60 minut by mi wystarczyło, by wyrobić własne zdanie.

Horizon Zero Dawn nie wyglądał zbyt zachęcająco. W praktyce okazał się najlepszą grą akcji w jaką zagrałem na PS4, fakt że to PS4, więc konkurencja nie była zbyt wysoka, ale wciąż dobra gra.

GoT również może być fajną grą, a może być też kompletnie niegrywalne jak Infamous: Second Son. Co mnie w sumie zaskoczyło, bo Saints Row IV zrobiłem na 100%, a przy Sunset Overdrive bardzo dobrze się bawiłem, a Infamous kompletnie mi nie podszedł. Ba, lepiej wspominam dość przeciętny Crackdown 3.

W zasadzie bym zaryzykował i kupił pudełko z GoT na premierę, ale tego samego dnia wychodzi Paper Mario: The Origami King i tu nie ma dyskusji. Nowa odsłona serii, którą bardzo lubię vs coś co nie budzi większych emocji.

Oczywiście na GOLu zero informacji o nowym Paper Mario, jakże by inaczej. Nintendo to nie Sony, banerków na stronie nie kupi...

post wyedytowany przez Likfidator 2020-07-14 16:27:31
13.07.2020 23:56
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Moim zdaniem revert zepsuł serię. THPS 2 jest dlatego tak fajny, bo to złoty środek między stylem arcade, a prawdziwym skatingiem.
W THPS2 trzeba było szukać miejscówek na najlepsze combosy, bo te zaczynało się na ziemi i po serii grindów i manuali kończyło wielkim wyskokiem.

Revert to zepsuł, bo od trójki w górę wystarczyło znaleźć dwie rampy i coś do grindowania między nimi, by cisnąć kombosa kilka minut.

Kolejne części stały się przez to nijakie i przekombinowane, a same lokacje straciły swój urok. Jeszcze THPS 3 jest OK, bo Revert jest tam tylko dodatkiem, ale późniejsze odsłony zbyt mocno na nim polegały.

13.07.2020 10:28
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Ile razy trzeba powtarzać, że wymagania gier można ciągnąć w górę w nieskończoność.

Wydawcy współpracują z producentami kart graficznych. Detale ultra są zawsze ustawiane tak, by tylko high-end przekroczył magiczne 60 fps. Tak jest od lat, a że nadchodzi premiera nowych RTXów, to nic dziwnego że seria 2xxx już do ultra nie wystarczy.

Zwykłe SSAO czy jego pochodne można podkręcić tak, że każde GPU się zagotuje. Shaderowe efekty post-process nie mają górnej granicy wymagań. Ilość przebiegów, czy próbkowań można zwiększać w nieskończoność, a że to ma zerowe znaczenie dla grafiki jest bez znaczenia.

Liczą się tylko słupki w testach kart, bo to je sprzedaje.

Digital Foundry często robi własne zestawienia detali. Przykładowo w AC: Odyssey ich rekomendowane ustawienia są wizualnie bliskie ultra tj. trzeba wpatrywać się w statyczny widok i jeszcze wiedzieć czego szukać, by dostrzec różnicę, ale w kwestii wydajności jest to 30% zysk FPS.

Także bez paniki. RTX 2080 Ti spokojnie wyciągnie 120 fps w 1080p jak nie więcej przy bardzo wysokich detalach.

12.07.2020 22:23
odpowiedz
Likfidator
120

Nie chcę sobie robić nadziei ale frekwencja w Podlaskim, Lubelskim itd wcale nie była tak wysoka jakby sobie PIS życzył więc może większe ośrodki cywilizacji przepchną szalę na swoją korzyść.

To nie działa w taki sposób. IPSOS wybiera głównie niestabilne regiony, których wybór trudno przewidzieć.

Nie zdziwiłoby mnie, gdyby połowa komisji IPSOS była w terenach wiejskich. To nie jest tak, że jeśli w miastach mieszka więcej osób, to więcej ankiet się tam robi. Nie.

Pytać trzeba tam, gdzie wynik nieprzewidywalny. IPSOS najprawdopodobniej podzielił listę komisji na kilkanaście, może kilkadziesiąt różnych typów, które reprezentują różne grupy społeczne.

Z każdej grupy wybrał kilka komisji do badania i wysłał ankieterów. Chodzi o to, by wiedzieć jak głosowały różne grupy np.:

1. Biedne, robotnicze dzielnice większych i mniejszych miast.
2. Podmiejskie wsie z dobrą komunikacją.
3. Wsie zabite dechami, gdzie proboszcz jest panem życia i śmierci.
4. Bogate dzielnice w miastach.

To tylko kilka przykładów. To wszystko trzeba przemnożyć przez regiony, bo inaczej zagłosuje społeczność rybacka znad Bałtyku, a inaczej górale z południa.

Jak już masz reprezentację z tych wszystkich grup, to później mnożysz wyniki zgodnie z wyliczonymi wagami.

Wagi koryguje się na podstawie oficjalnej frekwencji. W ten sposób uwzględnia się np. niższą frekwencję w Podlaskim, Lubelskim itd.

To jest dobra i skuteczna metoda, ale ma swoje limity. Zawsze zostaje te 2%, bo przy niewielkiej liczbie komisji nie sposób uwzględnić wszystkich typów społeczeństw.

11.07.2020 11:21
1
odpowiedz
Likfidator
120

Rynek wtórny zostanie ubity już w obecnej generacji!

Krok 1. Wprowadź na rynek dwa modele konsoli, z napędem i bez. Sprzedawaj wersję bez napędu $100 taniej.

Krok 2. Czekaj aż nowa generacja się zadomowi na rynku i 70% jak nie więcej konsol będzie bez napędu.

Krok 3. Wrzuć do pudełek z grami kartkami z kluczami. Czemu? W trosce o graczy! By posiadacze konsol bez napędu też mogli kupować gry w pudełkach.

Obstawiam, że 2022-2023 to koniec rynku wtórnego gier na konsolach. Tak jak w obecnej generacji wszyscy producenci konsol wprowadzili abonament na multiplayer, tak nowa generacja zablokuje z czasem rynek wtórny.

Producenci, twórcy i wydawcy - wszyscy są za blokadą rynku wtórnego.

11.07.2020 00:11
odpowiedz
Likfidator
120

Switch to właśnie taki mniej więcej odpowiednik Core2Duo z Geforcem 8800 GT, czyli konfiguracji, która nieźle radziła sobie z pierwszym Crysisem.
Switch ma też dodatkowe zalety tj. sporo zunifikowanej pamięci i nowsze GPU, które pewne rzeczy robi lepiej niż stare modele.

Pomoże też fakt, że remaster będzie używał aktualnej wersji Cry Engine, która jest dużo bardziej wielowątkowa niż ta użyta w oryginale. Tym samym gra będzie robiła użytek z 3-rdzeni jakie Switch udostępnia grom, co powinno wystarczyć, by gra trzymała stałe 30 fps.

Wielką niewiadomą jest rozdzielczość. Stawiałbym dynamiczne 576-720p w trybie handheld oraz 800-1080p w trybie TV.

W każdym razie materiał Digital Foundry odpowie na wszystkie pytania. W Crysisa na Switchu zagrać nie chcę, ale jestem ciekaw jak gra na nim będzie działać.

07.07.2020 23:09
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Coś w tym jest, że te drugoplanowe exclusive'y Sony to najciekawsza rzecz jaką Playstation ma w ofercie.

Właśnie przeszedłem Ericę, czy też obejrzałem. Nie jest to długa gra, choć budżet wcale mały nie był, w okolicach typowego kinowego horroru bez rozpoznawalnej marki.

Ciekawe doświadczenie. Właśnie tak bym widział filmowe gry, które się po prostu ogląda i od czasu do czasu podejmuje decyzje. Bez durnego osłonowego strzelania, czy totalnie liniowej historii na którą nie ma się żadnego wpływu.

Sama Erica jest ok. Technologia jakiej używa aż prosi się o to, by zrobić na niej więcej interaktywnych filmów. Taka formuła interaktywnych filmów na 2-3 godziny jest po prostu świetna. Late Shift jest w podobnym stylu i również miło go wspominam.

Największą zaletą takich produkcji jest to, że nie musimy się denerwować, bo bohaterowie podejmują głupie decyzje. Tutaj decydujemy my i ponosimy konsekwencje naszych działań.

Sprawia to, że immersja jest znacznie większa niż przy oglądaniu tradycyjnego filmu, a brak typowych gameplay'owych zapychaczy nie rozprasza.

Tak jak gra technologicznie pokazuje, że interaktywny filmy przeszły daleką drogę (kto pamięta Night Trap, czy Mad Dog McCree?), tak od strony fabuły jest po prostu przeciętna.

Fabuła odpowiada poziomem typowemu odcinkowi Supernatural. Nic wybitnego, ale też na tyle strawnego, że ogląda się przyjemnie.

Jak ktoś ma Plusa, zdecydowanie polecam, szczególnie że nie trzeba ściągać całości, by zacząć. Po chyba 11 GB można już ograć spory fragment gry.

I absolutnie nie szukajcie informacji o fabule. Zepsuje wam grę, bo całość opiera się na tajemnicy.

29.06.2020 20:53
2
Likfidator
120

Manolito, sam fakt, że odwracasz kota ogonem świadczy o tym, że albo zabolało, albo nie zrozumiałeś o czym napisałem. Stawiałbym to drugie, bo dobrym założeniem wobec PiSowców jest to, że mają problem z ogarnięciem podstawowych funkcji społecznych, a co dopiero mówić o analizie złożonych zjawisk.

Proszę bardzo, odnieś się do faktów, które podałem, a nie wyjeżdżasz mi z jakimiś nieokreślonymi rankingami. Nie spotkałem się jeszcze, by ktokolwiek używał rankingów popularności w publikacjach. To byłoby jakieś kuriozum. Chyba, że użyte w kontekście potencjału zarobkowego jakiejś marki. Jednak nie w tym przypadku.

29.06.2020 19:49
1
Likfidator
120

Ale żeby być uczciwym, trzeba jasno postawić sprawę, że nie jest to na poziomie TVP

I dlatego jest groźniejsza. TVP jest wycelowane w bardzo konkretny typ ludzi. PiS potrzebuje jednak bardziej subtelnej i wyważonej propagandy. Polsat jest cały czas postrzegany jako najbardziej obiektywna stacja, przez co każda pochwała PiSu jest u nich wiarygodna.
Nawet jeśli elektorat opozycji dostrzeże faworyzowanie PiSu jest to bez znaczenia, bo celem polsatu jest przekonanie niezdecydowanych i może być w tym dużo bardziej skuteczny od TVP.

29.06.2020 19:12
3
odpowiedz
11 odpowiedzi
Likfidator
120

Polsat należy do Solorza-Żak, a Solorz-Żak jest Polakiem (ze wszystkimi tego konsekwencjami).
TVN należy do Amerykanów, więc PiS nie może wywierać takich nacisków na TVN

Tu bardziej chodzi o to, że Solorz ma coraz trudniej utrzymać swoją pozycję na rynku. Cyfrowy Polsat, który był oczkiem w głowie najlepsze lata ma już za sobą. Epoka telewizji linearnej powoli się kończy. Do tego jest coraz silniejsza konkurencja na rynku telewizyjnym. Netflix, Disney, Amazon, Apple, HBO itd.

Globalizacja sprawia, że wytwórnie filmowe nie muszą polegać już na lokalnych dystrybutorach, tylko samodzielnie, globalnie mogą zarządzać swoimi treściami.

Bardzo trudna sytuacja na świecie niegdyś legendarnej marki Canal+ wynika głównie z tego, że to wysokiej jakości importowane treści były jej siłą. Dziś rynek praw telewizyjnych jest zupełnie inny.

Solorz co prawda wiedział, że TV satelitarna kiedyś się skończy, dlatego poszedł w internet mobilny, ale mimo starań, na tym polu jest bardzo silna konkurencja.

Podobnie sprawa wygląda na rynku ubezpieczeń, czy bankowości. Grupa polsatu próbowała dywersyfikować działalność na wszelkie sposoby, ale o sukcesie na miarę Cyfrowego Polsatu nie było mowy, a z wielu tych nowych działalności dość szybko się wycofywali.

Z tej perspektywy naprawdę nie trzeba się dziwić, że Polsat jest coraz bliżej PiSu. Niebawem kończą się koncesje na nadawanie w DVB-T i nasza naziemna telewizja przełączy się do nowszego DVB-T2.
To za kadencji PiSu będzie rozdawanie koncesji stacjom TV. Wspieranie władzy da Polsatowi więcej miejsca w eterze niż TVNowi.
Ba, patrząc na to co zrobili z TVP nie zdziwi mnie jak okaże się, że TVN w ogóle nie dostanie koncesji na nadawanie naziemne, tylko wszystko zostanie rozdzielone między TVP, Trwam i Polsat.

28.06.2020 23:00
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
120

Walka o głosy konfederacji to bardziej walka o pozostanie w grze niż o wygraną dla Dudy. Zgarnięcie głosów Bosaka nie będzie też proste, bo chociażby u mnie jego plakaty wisiały u lokalnych przedsiębiorców, niemal januszy biznesu, ale wciąż ludzi, którzy nie mając innego wyboru wybiorą PO zamiast PiSu.

Dodajmy do tego kilka %, które w pierwszej turze nie głosuje. Oni mogą w większości iść na Trzaskowskiego, bo elektorat Dudy się raczej w całości odliczył. Propaganda TVP walczyła o zwycięstwo w pierwszej turze i zmobilizowała żelazny elektorat.

Największym problem Trzaskowskiego jest to, że jest zbyt mało katolicki w katolickiej Polsce. To mu odbierze najwięcej głosów, ale jeśli zostałby poparty przez Hołownię i odpowiednio to poparcie wykorzystał, to straty byłyby mniejsze.

Trudno w tej chwili cokolwiek powiedzieć. To będą gorące dwa tygodnie. Pocieszające jest to, że pierwsza tura jest zawsze łatwiejsza dla urzędującego prezydenta, ale w drugiej turze to rzucający wyzwanie dostaje lepszy start.

Trzaskowski nie mógł pozwolić sobie na dużo w pierwszej turze. Teraz może grać jak równy z równym, co już widać po tym jak domaga się debaty z udziałem dziennikarzy wszystkich stacji.

I taka debata mogłaby być ciosem po którym Duda się nie podniesie. Sam fakt obecności prawdziwych dziennikarzy na wizji TVP, a nie tylko propagandystów PiSu jest nieprzewidywalna w skutkach.

Gdy Duda startował w 2015 roku dostał od publicystów kredyt zaufania. Miał być to pierwszy polityk, którego Kaczyński nie będzie mógł odwołać. Miał być tym, który odmieni oblicze PiSu, pokazując swoją niezależność i wprowadzając wyższe standardy w tej partii.

Dziś już nikt nie ma złudzeń. Nawet jeśli Kaczyński się tymczasowo wycofał, a rząd robi wszystko, by kreować Dudę na kogoś kto ma własne zdanie.

Jedyną szansą Dudy na reelekcję jest to, że Trzaskowski nie jest zbyt dobrą alternatywą. Wybór po raz kolejny sprowadza się do wybierania mniejszego zła, a dla wielu Polaków PO to wciąż gorsza opcja niż PiS.

Uważam jednak, że jeśli Trzaskowski nie zaliczy jakiejś mocnej wtopy, to drugą turę wygra. Propagandyści TVP już chyba wystrzelali całą amunicję, a każdy kolejny atak tymi samymi oszczerstwami ma coraz mniejszą siłę rażenia.

28.06.2020 16:37
Likfidator
120

DLSS nie jest czymś wybitnie unikatowym. To wbrew pozorom prosta technologia, ale wymagająca sprzętowego wsparcia w GPU. Każda generacja konsol wprowadzała nowe technologie, które dawały jej przewagę, a jednocześnie była tylko trochę lepsza w starych technikach.

Konsole wyznaczają technologiczny próg minimum, a w przypadku nadchodzących konsol oznacza to możliwość używania AI do najróżniejszych rzeczy. DLSS to tylko przykładowe zastosowanie.

Jest niemal pewne, że Naughty Dog powali wszystkich na kolana używając AI. Sztuczna inteligencja jest tym lepsza im bardziej określone zadanie wykonuje.
Nvidia rozwija DLSS w stronę technologii ogólnej i zapewne kolejna generacja RTXów pozwoli używać DLSS w każdej grze z poziomu sterownika - to byłaby genialna sprawa, bo np. stare gry z DirectX 7 i starszych nie obsługują rozdzielczości powyżej 1080p. Dzięki DLSS mogłyby działać w 4K i 8K.

Naughty Dog poszłoby w innym kierunku. Zrobią zapewne hiper realistyczną grafikę, którą będą renderować na potężnych superkomputerach, a potem szkolić AI, by uproszczone przybliżenie generowane przez konsolę upscale'owała do tego co generował super komputer.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=46&v=ayPqjPekn7g

Nvidia już z czymś takim eksperymentuje, by silnik generował prostą grafikę low-poly, a AI generowała z tego fotorealistyczny obraz.

Mało które studio będzie w stanie stworzyć grę w takiej technologii, przynajmniej na początku, ale patrząc na historię Naughty Dog, gdzie wkładają absurdalne ilości roboczogodzin w detale, stawiam ich w pierwszym szeregu, że to właśnie oni jako jedni z pierwszych użyją tej technologii.

28.06.2020 16:22
odpowiedz
Likfidator
120

Control jest ciągle dostępny w PS Now. Nowe konto na UK i 7-dniowy trial - warto jak najbardziej.

84 zł? Trudno powiedzieć. To zależy.

Control to gra dość specyficzna, z bardzo dziwacznym settingiem i historią która przytłacza gracza swoją dziwacznością. Jak ktoś lubi paranormalne klimaty i fabułę, która odpowiada na pytania zadając kilka innych pytań, to powinno się mu spodobać.

Grafika to minimalistyczny industrializm, który wygląda ciekawie, ale szybko staje się monotonny.

Gameplay'owo jest to liniowa gra z elementami metroidvanii, czyli nadal idziesz z punktu A, do B, ale sam musisz wyznaczyć trasę. Pewną wadą jest to, że wielokrotnie przechodzisz przez te same pomieszczenia, gdzie spawnują się przeciwnicy. Z drugiej strony jak np. zginiesz to, możesz iść inną trasą, gdzie będą inne zagrożenia.

Control będzie się podobał wtedy, gdy spodoba się system walki. Jest mocno arcade'owy i pełen widowiskowej destrukcji! Jeśli system walki się znudzi, to grę porzucisz.

Control jest grą oszczędną. Grafika jest ładna, ale z ograniczoną ilością assetów. Twórcy chcieli jak najlepiej wykorzystać posiadany budżet i woleli dać mniej, ale za to bardzo mocno wszystko dopracować.

Jest to dobra gra, która nie ma oczywistych wad, ale też na tyle specyficzna że nie każdemu się spodoba.

Dlatego nie jest to w żadnym wypadku must-have, ale znajdzie się spore grono osób, dla których będzie to jedna z najlepszych gier dekady.

28.06.2020 15:23
5
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Dziwna sytuacja konsola miałaby zauważalnie mniej ramu i gorsze gpu od Xbox'a One X... a jednocześnie byłaby gwoździem do trumny dla tej konsoli.

To nie działa w taki sposób. XO X jest mocno dopakowaną konsolą starej generacji, na podzespołach o przestarzałej konstrukcji. Do tego AMD Jaguar totalnie ją ogranicza.

Lockhart mimo iż na papierze wygląda gorzej, to będzie działał na sprzęcie nowej generacji.

Nowe konsole będą z powodzeniem stosować takie techniki jak DLSS Nvidii, który odpowiednio zaimplementowany daje lepszy obraz niż natywne 4K, mimo iż karta tworzy obraz tylko w 1080p.

Ostatnie lata w grafice skupiły się na rozwoju post-process w oparciu o AI i techniki temporalne. Czyli w końcu zrobiono użytek z kilku poprzednich klatek obrazu. W przypadku obrazu generowanego komputerowo, możemy każdemu pikselowi przypisać wektor prędkości dzięki czemu rekonstrukcja to nie tylko uśrednianie obu obrazów, ale rekonstrukcja starszej klatki stosująca przesunięcia, skalowanie i obroty zidentyfikowanych obiektów.

Zresztą programowanie tego ręcznie ma coraz mniejszy sens. Lepszym wyjściem jest po prostu trenowanie AI, która się tego wszystkiego sama wyuczy, żeby nie powiedzieć iż będzie wykorzystywać subtelne mechanizmy, których do tej pory ludzie nie opisali w publikacjach.

Microsoft dobrze tutaj kombinuje, bo używając takich nowoczesnych technik "słaby" Lockhart może na premierę zaoferować grafikę porównywalną do dużo mocniejszych PS5 i XSX. Wystarczy tylko popatrzeć na możliwości DLSS 2.0.

Dodatkowo pojawiły się plotki, że Lockhart mógły być rozdawany za darmo! Czym Microsoft rozbiłby system. Po co się zastanawiać nad wyborem konsoli, jak jedną możesz dostać za darmo.

Oczywiście byłoby to zrobione tak jak telefony za 1 zł. Konsolę dostajesz za darmo, ale zobowiązujesz się płacić przez 2 lub więcej lat za Xbox Game Pass Ultimate.

27.06.2020 21:36
Likfidator
120

"Twórcom", kolejny co nie umie odmieniać jak należy.

Na setki tysięcy znaków co tu napisałem. Raz na rok zdarzy mi się zwyczajna pomyłka wynikająca po prostu z pamięci mięśni. Pisząc długopisem takiego błędu się po prostu nie zrobi. Posty staram się czytać przed publikacją, ale jak to pisałem było późno, więc zdarza się takich rzeczy nie wyłapać, szczególnie, że słowniki sprawdzają tylko ortografię, a gramatyki już nie.

27.06.2020 01:22
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Znany youtuber to marka sama w sobie. Nie musi mieć nowości na wczoraj. Jego fani obejrzą jego materiały choćby dotyczyły kilkuletnich gier.

To jest zupełnie inna filozofia. Youtube pozwolił twórcą treści na pójście w niszowe i specjalistyczne tematy. Portale zaś muszą trafiać do jak najszerszej widowni, przez co wszystko co robią jest nudne i bezpieczne.

Ta specjalizacja nie jest jednak dobra dla wszystkich. Ktoś młody, czy mało zaangażowany zwyczajnie poczuje się zdezorientowany lub przytłoczony oglądając treści, które zakładają podstawową znajomość tematyki np. kanały o retro sprzęcie idą w takie szczegóły, że wypada znać przynajmniej podstawy architektury danych komputerów.

Portale starają się zapewnić taki entry-level. Popularne treści, podane w przystępny sposób. Na to też jest zapotrzebowanie.

Dlatego mając tak duży wybór, warto po prostu szukać treści w odpowiadającym nam formacie i poziomie.

Nie ma co narzekać na takie, a nie inne oceny czy recenzje. Jak dziennikarze z portali chcą się bawić w 10/10 dla byle czego, to ich sprawa.

23.06.2020 09:55
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Sam jesteś sobie winien. Powinieneś po prostu zwrócić towar. Raz dostałem nowy, ale niedziałający zasilacz od X-KOMu. Fabrycznie zapakowany i nawet działał z wyjątkiem zasilania kabla SATA tj. jak podłączyłeś tylko zasilanie do dysku płyta nawet nie bootowała.

X-KOM nie tylko załatwił to szybko i sprawnie, ale nawet nie chcieli naprawiać, tylko kazali zrobić zwrot. Poszło szybko i sprawnie, zrobili korektę faktury, zwrócili pieniądze, a ja w tym czasie dostałem drugi zasilacz, który od nich zamówiłem. Ba, nawet dobrze wyszło, bo zamówiłem droższy zasilacz z modularnymi kablami. Co w obudowie micro-ATX okazało się zbawienne.

23.06.2020 01:05
odpowiedz
Likfidator
120

Po pierwsze, hackować można tylko pierwszą serię konsol, która ma sprzętowy bug, czy tam raczej nieopacznie zostawiony tryb awaryjny umożliwiający wczytanie bootloadera z pamięci USB.

Po drugie, to nie jest takie proste, jedna głupia pomyłka i konsola na śmietnik, bo uszkodzisz obraz systemu.

Po trzecie, dużo z tym roboty. Musisz najpierw zgrać obraz systemu konsoli, by móc go później przywrócić. Jak zmodyfikujesz system, to nie możesz nigdy połączyć się z internetem, bo zostaniesz oflagowany i w ciągu kilku godzin zbanowany. Jedynym sposobem jest przywrócenie niezmodyfikowanego obrazu systemu o którym mowa powyżej.

Po czwarte, w teorii możesz jedynie odpalać Linuxa z pamięci zewnętrznej. Nie montuje on w ogóle partycji systemowej, więc w teorii nie powinien "skazić" firmware'u konsoli.

Po piąte, funkcjonalność Switcha pod linuksem jest dość ograniczona, są jakieś emulatory, Netflixy czy streamowanie z Xboxa, Steama czy może i PS4, ale lepszym wyjściem jest kupić gamepad do telefonu, szybciej, lepiej i wygodniej.

Po szóste, o ile w ostatnim czasie nic się nie zmieniło, to o emulacji PS2 na Switchu nie ma w tej chwili mowy. Może jest PSP, ale nie wiem. Na pewno można emulować stare konsole 8 i 16-bitowe.

Ogólnie nie widzę większego sensu w modowanie Switcha. Zbyt duże ryzyko i na czas korzystania z modów odcinasz się od sieci. Nie ukrywajmy, że to hackowanie służy głównie piraceniu. Ludzie wgrywają CFW po to, by odpalać pirackie kopie gier.

Moim zdaniem nie warto. Jak pisałem wyżej, lepszy będzie jakiś pad do telefonu, gdzie odpalimy mnóstwo emulatorów. Do tego już telefony ze średniej półki cenowej mają więcej mocy niż Switch i wymagające emulatory jak PSP czy N64 będą lepiej działać na telefonie.

22.06.2020 11:57
2
odpowiedz
Likfidator
120

Proceder znany od lat:
https://kotaku.com/yes-a-games-writer-was-fired-over-review-scores-5893785

pressure from Sony and threats of pulling ad money over a less-than-perfect review for Ratchet & Clank Future: Tools of Destruction.

Wraz z upadkiem prasy papierowej wytworzyła się patologiczna sytuacja, gdzie głównym źródłem dochodu portali o grach są reklamy wydawców, których produkty mają recenzować.

Tu naprawdę nie trzeba nikogo jawnie przekonywać do wystawiania wysokich ocen. Jak portal będzie zaniżał średnią, to Sony czy inny wydawca wstrzyma współpracę. Nie będzie materiałów przedpremierowych, nie będzie darmowych gier do recenzji. Nie będzie też reklam w zawyżonych (względem Google'a) stawkach.

Zresztą to wszystko jest bez znaczenia. Recenzje, oceny, bunt graczy, złość fanboy'ów itd. Jedyne co się liczy to sprzedaż.

Jeśli TLoU 2 sprzeda się wedle oczekiwań, to protesty nic nie dadzą. Ja robię to co zwykle. Zagłosowałem portfelem. Gry nie kupiłem, ale zagram jak trafi do PS+, albo PS Now, ewentualnie jak będzie przeceniona na ok. 39 zł.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-06-22 11:58:26
19.06.2020 14:15
odpowiedz
Likfidator
120

https://www.gry-online.pl/users/#/polskigamer18/zf12254a

Dajcie natychmiastowego bana. Napisał mocny spoiler dotyczący TLoU 2 w otwartym tekście.

19.06.2020 12:54
1
Likfidator
120

To, że Polska nikogo w USA nie obchodzi to oczywisty fakt.

Lepszym pytaniem jest czy wizyta w Białym Domu człowieka, który w ostatnich dniach publicznie krytykował LGBT przejdzie bez echa. To zawsze dobry powód do kolejnej zadymy w USA.

Nie zdziwię się, jak Duda do USA poleci, a ostatecznie z prezydentem USA się nie spotka, co najwyżej zorganizują mu spotkanie z jakimś podrzędnym urzędnikiem.

18.06.2020 22:28
odpowiedz
Likfidator
120

No ale patch Day one nie pozwala odpalić to nic że masz płytę.

Wystarczy odłączyć konsolę od internetu i zainstalować grę z płyty off-line. Powinno wystarczyć nawet samo zainstalowanie gry, bo jak konsola jest on-line to nie wymusza łatek do trybu single-player, a jedynie sugeruje ich instalację.

Chyba, że coś się z ostatnim czasie zmieniło. Gry na płytach kupuję raz na ruski rok, więc nie jestem w temacie.

18.06.2020 16:10
Likfidator
120

Appki w TV to wciąż nie jest standard. Raz, że potrzebujesz nowego TV. Producenci olewają starsze modele. Masz góra 2 lata wsparcia i tyle. Tak jak Netflix jest wszędzie tak Apple TV+ zobaczysz tylko w modelach z 2018 lub nowszych wybranych producentów.
Zakładając, że streaming Xboxa wszedłby w 2021 roku, to nie ma szansy by zawitał do telewizorów do 2019 rocznika włącznie. Chyba, że Microsoft sypnie kasą producentom TV, ale nie liczyłbym na to.

W Ameryce przystawki streamingowe jak Apple TV, czy Chromecast są dużo bardziej popularne niż u nas. W naszym kraju główne serwisy jak Ipla, Player, TVP, HBO, Amazon czy Netflix są powszechnie dostępne, więc nie ma takiego zapotrzebowania, chyba, że do starszych modeli TV.

A Xboxy znikają w Ameryce, co chwila jakieś promocje, bo chcą zrobić miejsce na nowe.

Szalone promocje na XO S są od kilku lat i znikają regularnie z półek. W czarny piątek wersję bez napędu sprzedawali za $99, dzięki czemu XO S został najlepiej sprzedającą się konsolą tygodnia w kilku krajach (w Europie też była taka promocja m.in. na Amazonie) wyprzedzając nawet Switcha pod względem ilości sztuk, ale już na ilość wygenerowanych pieniędzy znacznie droższy Switch wygrał.

Teraz jeszcze jest taki czas, że ludzie większość czasu spędzają w domach, więc wszystkie konsole się wyprzedały i były pustki na magazynach.

Stadia pokazała, że zainteresowanie urządzeniem do streamingu jest niskie.

Zainteresowanie Stadią jest ogólnie niskie. Nie ekstrapolowałbym wyników Stadii na cały rynek. Geforce Now czy PS Now przyciągnęły znacznie więcej użytkowników.

18.06.2020 15:24
Likfidator
120

Xbox One czy PS4 szybko z półek nie znikną. Dodatkowo prędzej czy później na rynku pojawią się pudełka do strumieniowania.

Microsoft jest w o tyle dobrej sytuacji, że XO S wspiera zarówno HDR jak i 4K, więc to będzie dobre pudełko do strumieniowania gier. To główny powód dla którego Microsoft nie chce oddzielać nowej generacji od starej w całkowity sposób jak robi to Sony wydając już w tym roku tytuły tylko dla PS5 (choć nie zdziwi mnie jak ten nowy Spider-Man po wielu miesiącach zawita i tak na PS4, gdy PS5 dostanie pełnoprawną kontynuację).

Kwestią czasu jest, gdy streaming zawita do Xbox Game Pass i wówczas nawet podstawowy model XO S da radę odpalać gry w 4K z 60 fps, o ile Microsoft udostępni streaming w tak wysokiej jakości.

18.06.2020 14:08
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
120

Moim zdaniem na rynek trafią następujące modele konsol:

- PS5 z czytnikiem płyt za $499,
- PS5 bez czytnika za $399 - spora różnica w cenie wynika z tego, że użytkownik nie będzie odsprzedawał gier i Sony opłaci się sprzedawać ten model z większą stratą.

- XSX z czytnikiem płyt. Obstawiam $449,
- XSX bez czytnika za $379-399 - będzie minimalnie tańszy od PS5.

- XSS tylko w wersji bez czytnika w cenie od $249 do $279.

W ofercie pozostanie też XO S, ewentualnie jego odświeżona wersja, gdzie zamiast AMD Jaguara dostaniemy low-endowego Ryzena 2c/4t w parze ze zintegrowanym GPU, by koszty produkcji były jak najniższe.
To będzie XO S bez czytnika w cenie $79-99. Totalny entry-level, który początkowo będzie odpalał gry w niskich detalach, a później stanie się urządzeniem streamingowym.

Moim zdaniem kluczowe dla Microsoftu jest, by nowe Xboxy miały choć symbolicznie niższą cenę niż PS5. To jest kluczowe, by Xbox zaliczył dobry start. Jeśli nie władują sporej kasy na starcie, to Playstation ponownie im odjedzie i będzie po zawodach.

18.06.2020 12:46
4
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

To jest kolejny przykład pisowskiej degeneracji państwa. My po 2015 po prostu się cofamy społecznie, kulturowo, cywilizacyjnie, prawnie, ustrojowo.

Myślisz, że problem zaczął się w 2015 roku? Czy chcemy czy nie, Polska to w dużej mierze kraj ludzi zacofanych i zaściankowych o archaicznych poglądach, często totalnie zindoktrynowanych przez watykańskiego zaborcę.

Wcześniejsze rządy nie tylko olewały tę grupę umysłowej biedoty, ale wręcz traktowały jak tanią i niewolniczą siłę roboczą.

Sukces PiSu polega na tym, że wyciągnął do tej biedoty rękę i poklepał po plecach, ale też ukradkiem zakładając na szyi obrożę.
To jest ich największy sukces, że ciasne umysły jednocześnie stają murem za PiSem oraz nadal są tępą niewolniczą masą, którą łatwo wykorzystać.

Wszystkie porażki opozycji wynikają z faktu, że jedynie o co walczy opozycja to zaktywizowanie swojego elektoratu, ale prawda jest taka, że to nie wystarczy, bo ciemnogrodu w Polsce jest więcej.

Przynajmniej jeśli chodzi o wybory parlamentarne, gdzie głos wielkomiejskiego mieszczucha jest mniej warty niż głos wsioka czy zaściankowego miasteczkowcza ze względu na takie, a nie inne okręgi wyborcze.

Najlepiej pokazuje to zresztą fakt, że w tych samych wyborach Senat wpadł w ręce opozycji, a Sejm został z PiS.

O ile w wyborach parlamentarnych PiS ma łatwiej, tak w prezydenckich każdy głos ma tę samą wagę i to właśnie daje szansę Trzaskowskiemu, bo gęstość zaludnienia w miastach jest znacznie wyższa niż na prowincji.

18.06.2020 11:53
Likfidator
120

W takiego np. pierwszego Quake'a gra się dzisiaj dość drętwo.

Zależy jak na to spojrzeć. Powiedziałbym, że Quake jest zwyczajnie niezbyt przyjazny dla początkujących, ale sterowanie jest na tyle głębokie, że gra zyskała szaloną popularność w w multiplayerze, a także jest ceniona wśród speedrunerów, dlatego że mapy są dość otwarte, co dało ogromne możliwości szukania optymalnych dróg, a samo sterowanie jest na tyle zawiłe, że stosując super trudne manewry można poruszać się kilka razy szybciej niż normalnie. Na youtubie są dobre analizy historycznych speedrunów wraz z opisem jak przez lata odkrywano nowe techniki.

XIII powstała już natomiast w czasach, gdy FPSy osiągnęły swoją optymalną formę, co w połączeniu z ponadczasową oprawą, faktycznie daje grze nieśmiertelność :)

XIII to faktycznie dobra gra, którą przechodziłem wiele razy w ostatnich 15-latach, ale za każdym kolejnym razem widzę w niej coraz więcej wad. Sterowanie jest toporne, męczące i płytkie w porównaniu do Quake'a czy nawet Dooma. Sam gameplay zaś dość mocno oskryptowany tj. jest bardzo mało swobody i jeszcze mniej miejsca na błędy gracza. O ile mnie pamięć nie myli, jest to jedna z tych gier, gdzie trzeba się cofać do poprzedniego checkpointa, gdy nowy zapisał się z małą ilością HP i w pobliżu nie ma apteczek - tak mi się wydaje, ale głowy za to nie dam.
Niemniej klimat, fabuła, grafiką - to wszystko było świetne. Jedynie tłumaczenie Cenegi było tragiczne.

16.06.2020 23:12
3
odpowiedz
Likfidator
120

Wiecie co. PiS od zawsze mógł sobie pozwolić na wiele w kwestii siania nienawiści wobec LGBT i w ogóle nie wpływało to na ich poparcie.

Tym razem byłoby tak samo, tyle tylko że to raczej kwestia ciągnącego się pasma wpadek, kompromitacji czy wręcz działań o znamionach przestępstwa.

Atak na LGBT miał być po prostu tematem zastępczym, ale nie wyszło i to jest właśnie problem. Do tej pory się udawało, a tym razem naród nie da sobie odwrócić uwagi niezależnie od tego jak wielką niechęć ma do LGBT.

Mówiąc inaczej PiS zrobił z siebie głównego wroga narodu i to może być ich początek końca.

Co więcej, sporo osób zauważyło, że senat w rękach opozycji nie tyle przeszkadza PiSowi, co daje namiastkę demokracji utrudniając przepychanie ustaw kolanem w trybie błyskawicznym.

Dlatego też umiarkowani zwolennicy PiSu mogą zwyczajnie olać te wybory, bo choć nie chcą głosować na Trzaskowskiego, to nie bardzo chcą też na Dudę.

Pokazują to też wiece wyborcze, gdzie pojawiają się głównie psychofani PiSu, co widać po incydentach jakie wydarzyły się w ostatnich dniach.

Pełna władza w rękach jednostki budzi niepokój. Gdy działają mechanizmy demokracji mamy jakieś zabezpieczenie, że skrajnym osobom nie uda się zrealizować chorych wizji.

Nawet wyborcy PiSu zaczęli to dostrzegać. Pomógł w tym prosty przekaz "Twój ból jest lepszy niż mój", a izolacja wymuszana nieraz brutalnie przez służby przypomniała ludziom czym jest totalitaryzm.

Problemy w kampanii Dudy to nawet nie zasługa jego działań. On po prostu rozgrywa kampanię w dotychczasowy, sprawdzony sposób. Jednak jak widać wszystko obraca się przeciw niemu.

Naród jest tym wszystkim zmęczony, a bezradność rządzących w obliczu prawdziwego zagrożenia (pandemia) tylko pogłębia niepokój i chęć zmiany.

To jest właśnie ten nowy świat o którym wszyscy mówią od kilku miesięcy. W tym świecie propaganda serwowana przez TVP nie tylko odbija się czkawką, ale doprowadziła do ostrej biegunki u coraz większej liczby osób.

PiS w swojej arogancji i pewności siebie nie przygotował żadnego planu B. Jedyne co im zostało, to liczyć na to, że jeszcze jakimś cudem Duda wygra drugą turę. To jest możliwe, ale coraz mniej prawdopodobne.

Teraz w panice szukają wyjścia z sytuacji jak np. zapraszanie do pałacu kolejnych osób, by złagodzić skutki. Tylko, że to nie przynosi żadnego rezultatu. Jedyne co ostatnio osiągnął Duda, to postawił się w totalnej opozycji do reszty kandydatów, a to już coś, bo jakby nie patrzeć reprezentują oni bardzo szeroki przekrój społecznych oczekiwań.

Nie oznacza to jednak łatwej sytuacji dla Trzaskowskiego i innych. Jeszcze wiele rzeczy może się wydarzyć w dwa tygodnie. Ten rok to absurdalna wręcz destabilizacja całego świata.
Na niekorzyść Dudy działa jednak to, że jest aż trzech kandydatów, którzy mogą pokonać go w drugiej turze i jest niemal zerowa szansa, że uda się podkopać zaufanie do całej trójki w 2 tygodnie.

Z takiej właśnie perspektywy podchodzę z dość ostrożnym optymizmem do tego jak rozegrają się wybory prezydenckie, a prezydent spoza PiSu mógłby okazać się przysłowiową iskrą na beczce prochu, która rozsadziłaby ten coraz bardziej niestabilny rząd.

15.06.2020 20:19
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Xbox Game Pass to bardzo dobra usługa, ale w pełnej cenie po prostu zbyt droga. Wszyscy chwalą Game Passa, bo Microsoft go bardzo mocno przecenia. W dwa lata wydałem na abonamenty Xboxa ok. 196 zł (wyciąg z konta), a XGP + Golda miałem prawie na stałe. Jakbym bardziej kombinował, to dałoby się jeszcze taniej.

W pełnej cenie wypada średnio, szczególnie, gdy opłaca się go regularnie. Z doskoku raz na kilka miesięcy, by ograć uzbierane w tym czasie gry nawet 55 zł nie wypada źle.

Jeszcze inaczej sprawa wygląda dla kogoś kto ma tylko Xboxa i gra tylko na nim. Jak masz kilka konsol, to opłacanie abonamentów na wszystkich jednocześnie nie ma sensu. Choć w pierwszej połowie roku miałem opłacone Switch On-line, PS+ (wygrałem w konkursie GOLa roczny abo, sam z siebie bym nie kupił w ogóle) i Xbox Game Passa na 5 miesięcy za 12 zł.

Sony też ma swój odpowiednik PS Now, który jest pod wieloma względami gorszy np. tylko 3-6 nowych gier na miesiąc i to na początku miesiąca, z czego te lepsze są na 3 miesiące najczęściej.

Z drugiej strony PS Now kupiony w rocznym abo w promocji kosztuje ok. 15 zł/miesiąc i jest to zdecydowanie bardziej atrakcyjna kwota.

W dodatku PS Now to świetna oferta dla nowych użytkowników. Jest tam sporo starszych exclusive'ów Sony. Ostatni kwartał poprzedniego roku był świetny, bo w usłudze był GoW, Uncharted 4, Persona 5, Horizon Zero Dawn i kilka innych gier np. GTA V. Teraz trochę słabsze oferty są, ale do lipca jest dostępny jeszcze Spider-Man. W lipcu wejdzie kolejny exclusive, prawdopodobnie Days Gone.

Główna zaleta abonamentów z grami to po prostu wygoda. Wchodzą nowe gry do usługi i można grać.
Rozwiązują też problem zakupu. Ile to gier odpuszczamy, bo nie jesteśmy pewni czy nam podejdą. W abonamentach jest o tyle fajnie, że wystarczy grę ściągnąć i albo nas wciągnie, albo wylatuje z dysku.

Tylko dzięki Game Passowi zagrałem w Gears 4 i Halo 5. Ku mojemu zaskoczeniu grało się w nie świetnie mimo iż miałem złe skojarzenia z grania w pierwsze Halo i Gearsy na PC.

Z drugiej strony w ciągu kilku lat wydasz na te abonamenty tyle kasy, że równie dobrze mógłbyś mieć pudełka z grami, w które grałeś.

Ja zauważyłem to ze Spotify. Wydałem przez lata na usługę tyle pieniędzy, że kupiłbym te wszystkie albumy, które słucham w wydaniach płytowych.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-06-15 20:20:20
15.06.2020 12:46
3
Likfidator
120

A dlaczego to TVP ma robić debatę? Powinni zorganizować debatę TVP, Polsatu, TVNu i kto by tam jeszcze chciał wspólnie. Proste zasady. Dziennikarze z różnych stacji mają po 20 sekund na zadanie pytania i kandydaci 60 sekund na odpowiedź. Licznik na ekranie, wszystko robi automat.

Wszyscy kandydaci alternatywni powinni wspólnie domagać się takiej debaty.

12.06.2020 19:04
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Absolutnie nie kupuj tego komputera. Beznadziejne podzespoły w totalnie zawyżonej cenie.

Nowy komputer kupuje się tak:

https://www.purepc.pl/jaki-komputer-kupic-zestawy-komputerowe-na-czerwiec-2020

Na tej stronie masz rozpiskę optymalnych zestawów w każdym budżecie. Wybierasz taki, który odpowiada kwocie jakiej chcesz wydać. Na stronie masz nawet link do koszyka z częściami na morele, ale możesz kupić je w dowolnym sklepie.

Jak nie chcesz składać sam (choć polecam, składanie komputera jest proste i wygodne, jak z klocków lego), to możesz za 50 czy 100 zł zlecić składanie w sklepie i kurier przywiezie Ci gotowy komputer.

Tylko tak się opłaca kupować komputery stacjonarne do gier. Nigdy nie bierz gotowców z allegro, marketów czy osiedlowych sklepów.

12.06.2020 17:04
odpowiedz
Likfidator
120

Rockstar wyda GTA 5 gdzie się tylko da. Pieniądze zielonych są tak samo dobre jak niebieskich.

Tym bardziej, że nie muszą robić absolutnie nic. Podbiją suwaki ustawień w górę i już cała moc nowej generacji wykorzystana. Na potrzeby wersji PC dodali mnóstwo opcji, które daleko wykraczały poza to co było dostępne na PS4 i XO.

Ciekawe czy przy okazji PS4 Pro i XO X dostaną wsparcie, bo to wstyd, że mocniejsze wersje konsol w ogóle nie są wspierane przez tak popularną grę jak GTA V.

Ray tracingu raczej nie będzie. Wymaksują detale z PC i dadzą 60-120 fps.

12.06.2020 12:50
4
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
120
Wideo

Może minusy nie dotyczą samej gry, a recenzji? Wiadomo, że fani pierwszej odsłony kupią dwójkę bez wahania, ale jest sporo osób niezdecydowanych i tutaj recenzja GOLa niczego nie ułatwia.

Linkowana wyżej https://www.youtube.com/watch?v=GB20A8CitRU daje znacznie lepszy obraz gry. Mimo iż dość otwarcie krytykuje TLoU 2, to bardziej mnie przekonuje do zakupu gry niż bezkrytyczna recenzja GOLa.

W skrócie, grze obrywa się głównie za fabułę, ale to jest kwestia gustu. Chcąc nie chcąc przeczytałem ten spoiler co przez chwilę tutaj wisiał, ale tylko mnie to zaintrygowało. Dobre historie z reguły dzielą odbiorców, więc krytyka fabuły to na pewno jakiś plus!

Krytykowany jest też gameplay, który przynudza (co było powodem dla którego nie przeszedłem TLoU 1), ale jest mowa o tym, że tym razem lokacje są trochę większe. To już nie są liniowe korytarze, ale malutkie sandboxy jak w Crysis 1, którym Naughty Dog ponoć się inspirował w Uncharted 4, tworząc większe areny, gdzie można było strzelać, zabijać po cichu, czy omijać wrogów. Oni nazwali to chyba "wide linear gameplay".

TLoU 2 ma też bardzo dużo opcji zmiany poziomu trudności. Gdzie poza prostym wyborem kilku stopni, można dowolnie modyfikować różne aspekty poziomu trudności np. można mieć lepsze AI wroga, który wciąż będzie zadawał niskie obrażenia.

Szkoda, że gra nie ma wersji demo. Myślę, że to by grze pomogło. Fani wiadomo, grę kupią z miejsca, ale reszta mogłaby się przekonać czy warto.

Gra prędzej czy później trafi do PS+ czy PS Now, albo będzie przeceniona na 39-49 zł, więc kiedyś zagram. Nie widzę jednak większego sensu, by kupować ją w pełnej cenie.

Po gigantycznym zawodzie RDR 2, jak widzę 10/10 na GOLu to mam złe skojarzenia.

11.06.2020 23:56
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Wiadomo, że jednym się spodoba, innym nie. Moim zdaniem jest brzydka. Wygląda jak zabawka, która pewnie będzie wykonana z tandetnego plastiku jak PS4.

Microsoft lepiej ogarnia jak robić ładne sprzęty. XO S trzymam w salonie, PS4 Pro w sypialni, bo wstyd postawić w salonie.

Zawsze byłem fanem minimalistycznego wyglądu, dlatego wygląd XSX bardzo przypadł mi do gustu.

Z drugiej strony wygląd jest bez znaczenia. Liczą się gry i kultura pracy. Jeśli ten dziwaczny wygląd PS5 sprawi, że nie będzie wydawać odgłosów jak startujący odrzutowiec, to jestem za.

11.06.2020 22:36
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

To nie są złe gry. Plus jest taki, że pokazują różnorodne gatunki gier i takie jakby bardziej konsolowe, a nie shootery i samograje. Z drugiej strony zbyt dużo tego. Skupiliby się na kilku mocnych grach i byłoby lepiej.

Największym problemem jak na razie jest to, że te gry równie dobrze mogłyby wyjść na PS4. Jedynie Ratchet coś tam next-genowego pokazał tj. AMD Jaguar z PS4 by się spalił, gdyby miał tyle dynamicznej geometrii przetworzyć, o szybkim przeskakiwaniu między lokacjami (SSD!) nie mówiąc.

Nie jest źle, ale do efektu WOW jaki wywołał pokaz PS3 daleko.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-06-11 22:38:38
11.06.2020 21:30
odpowiedz
Likfidator
120

A ja o dziwo jestem dobrej myśli. Sony mocno ociągało się z prezentacją konsoli, więc przynajmniej byli świadomi problemów czy braków względem XSX.

Na mocne wejście przepis jest bardzo prosty:
Po pierwsze nie gadać o mocy obliczeniowej i specyfikacji, jeśli ta nawet minimalnie odstaje od XSX. Microsoft to wykorzysta.

Po drugie, nie zagłębiać się w SSD, a co najwyżej nawiązać krótko w żartobliwy sposób, tak jak ostatnio u Microsoftu ktoś miał w tle podstawionego XSX jako lodówkę.

Po trzecie, skupić się na grach i iść z tym na całego. Sony musi mieć przynajmniej dwa porządne exclusive'y na premierę. Horizon Zero Dawn i np. Gran Turismo byłyby dobrym i różnorodnym duetem, który starczyłby na długo. Wisienką na torcie mógłby być jakiś "cinematic experience" startujący nie później niż 3 miesiące od premiery konsoli.

Po czwarte. Trailery i teasery exclusive'ów na najbliższe dwa, trzy lata. To jest wbrew pozorom ważne, bo zakup konsoli to inwestycja na lata. Liczy się nie tylko to co będzie teraz czy w najbliższym roku, ale także to w co zagramy później. Tutaj nawet nie chodzi o to, by te gry nawet ostatecznie powstały, ale po prostu o zbudowanie wizerunku konsoli. Byle by tylko nie były to tech-dema pokazujące moc konsoli jak np. Final Fantasy VII na PS3. To jest bez znaczenia, my chcemy wiedzieć w co zagramy.

Po piąte. Mało gadania i wywiadów. Pokazać pada, konsolę i jeśli już to zademonstrować to rewolucyjne audio, czy też wspomnieć o HD Rumble w wydaniu Sony.

Po szóste. Kompatybilność wsteczna. Pełne wsparcie dla PS4 na starcie. PSX i PS2 mile widziane, oraz PS3 przynajmniej w bliżej nieokreślonej przyszłości. Microsoft od dawna ma politykę łączenia generacji. Xbox One odpala gry z dwóch poprzednich Xboxów (nie wszystkie, ale sporo) i XSX będzie to kontynuował. Jest to o tyle ważne, bo średnia wieku gracza jest coraz wyższa i każdy 30+ letni gracz ma swoje gry do których chciałby wrócić. Nawet jeśli nigdy więcej w nie nie zagra, to sama tego możliwość może przekonać go do zakupu PS5. Sony ma tutaj więcej do ugrania, bo łącznie sprzedali więcej konsol niż Microsoft i więcej starych pudełek z grami Playstation zalega w piwnicach niż gier z Xboxów.

Tyle w zasadzie wystarczy, aczkolwiek spodziewam się, że będą jeszcze mówić o funkcjach społecznościowych i opcjach streamowania gier dla streamerów. Jakby nie patrzeć konsole od dawna chcą dogonić PCty w funkcjach sieciowych i nie zdziwię się, że spora część prezentacji będzie przeznaczona na pokazanie integracji z Twitchem czy innymi tego typu usługami.

Gdyby ograniczyli się do tego, przy okazji pokazując trailery gier powodujące opad szczęki, to konkurencja zostałaby daleko w tyle.
XSX jak na razie nie pokazał ani jednej next-genowej gry. Niczego co sprawiłoby, że pobiegniemy do sklepu po konsolę Microsoftu. Wiadomo, że będzie Game Pass, najmocniejsze podzespoły i cicha praca konsoli. To też jest ważne, ale nudne i nijakie.

Prezentacja nowej konsoli to święto wszystkich graczy. Dlatego niech będzie ona pod znakiem gier, a nie sprzętu.

10.04.2020 23:59
odpowiedz
Likfidator
120
Image

Właśnie pogrywam sobie w Uncharted 4 na PC. Znajomy pracuje w Naughty Dog od jakiegoś czasu i dla żartu dostałem od niego PCtowego builda Uncharted 4. Nic szczególnego, ot testowy wewnętrzny build używany przez testerów w czasie produkcji. Miało być na 1 kwietna, ale był zbyt zajęty pracą, a teraz na święta ma trochę wolnego.

Z racji tego, że w życiu podpisałem już sporo NDA i widziałem niejedną grę przed premierą, czy nawet przed zapowiedzią, więc nie mieli obaw, że puszczę to w świat. Spytałem się tylko, czy mogę się tym pochwalić na takim lokalnym GOLu. Powiedzieli, że tak, bo gra dostępna od lat na PS4, a i tak nikt nie uwierzy.

Uprzedzając pytania, nie wiem nic o TLoU 2. Tajemnica totalna i nawet nie śmiałem pytać.

Uncharted 4 działa jak na konsoli, limit 30 fps, brak ustawień, rozdzielczości i itd. Można odpalić w okienku lub na pełnym ekranie. No i trzeba mieć podłączonego pada od PS4, bo klawiatura czy pad od XO nie działają, dałoby się to obejść jakimś emulatorem pada, ale nie chce mi się kombinować.

Ot taka ciekawostka, U4 na PC.

10.04.2020 17:23
odpowiedz
Likfidator
120

Jeśli mowa o Windows, to funkcję HDR włączać tylko wtedy, gdy odpalamy treści HDR. W zasadzie można mieć ją wyłączoną na stałe, bo gry same włączają HDR kiedy trzeba.

Problemem nie jest Windows sam w sobie, ale to jak monitory, czy telewizory mapują przestrzeń rec. 2020. Nie licząc jakichś totalnie profesjonalnych wyświetlaczy używanych w produkcji filmowo-telewizyjnej zwykłe konsumenckie ekrany robią to źle.

Nie mają większych problemów z mapowaniem sRGB czy innej przestrzeni SDR, ale gdy dostają sygnał HDR muszą zmieścić całą tą rozszerzoną przestrzeń w możliwościach swojej matrycy tym samym jeśli np. komputer wysyła treść sRGB zmapowaną w ramach rec. 2020 to ekran myśląc że ma treść HDR używa znacznie węższej przestrzeni barw, by ten sygnał sRGB jako podzbiór rec.2020 wyświetlić.

08.04.2020 10:09
4
Likfidator
120

Właśnie, że baterie AA to najlepsze wyjście. Eneloopy trzymają 20+ godzin, a jak konsola informuje, że baterie są słabe, można jeszcze pograć godzinę czy dwie tj. spokojnie dokończyć mecz sieciowy. Potem wymiana akumulatorków i gramy dalej, a te rozładowane na ładowarkę.

W przypadku PS4 jak pad się rozładuje, to przerwij grę, podłącz go do USB i czekaj min. 10 minut aż się podładuje, albo z godzinę do pełnego naładowania.

Gdyby jeszcze pad od PS4 trzymał tak długo jak Joy-cony w Switchu, ale nie kilka godzin i rozładowany.

06.04.2020 20:22
odpowiedz
Likfidator
120

Jeżeli postanowili z mniejszej lokacji wycisnąć aż tyle, jak długo będą tworzyć kolejne części, jeśli podobnie przyłożą się do rozbudowy zawartości? Jeżeli zaś pójdą po linii mniejszego oporu, jak gra będzie się prezentowała na tle pierwszej części?

W oryginale też był bardzo mocny nacisk na Midgar. Spędziliśmy tam mniej niż 1/3 gry, ale reszta już była taka bardziej rozwlekła. Midgar był taką skondensowaną liniową przygodą z bardzo dużą ilością różnorodnej grafiki. Resztę gry mogą bez problemu ogarnąć w kolejnej części, bo to była po prostu wielka mapa świata na której było kilkanaście pomniejszych lokacji, każda mająca 5-10% tego co Midgar.

Po wyjściu z Midgaru pozostawał niedosyt, bo nagle z wielkiej, emocjonującej i skondensowanej przygody robiła się powolna bieganina po świecie, grind i krótkie 1-2 godzinne liniówki w kolejnych obozach.

Ta nowa formuła gry trochę zawodziła, ale później można się było przyzwyczaić i cieszyć się z bardziej RPGowej swobody.

W tym wszystkim dziwi mnie taki podział gry. Jak oni planują udźwignąć kolejną część, jeśli świat FF7 nie ma już nic tak 'epickiego' jak Midgar? Chyba, że stwierdzili, że pierwsza część to będzie bardziej cinematic experience, a druga pójdzie w stronę cRPGa z otwartym światem.

W każdym razie FF7 jako całość dobrze wyszła na tym podziale rozgrywki z liniowym, ale pełnym akcji Midgarem i bardziej otwartą i bogatszą w mechaniki resztą gry.

06.04.2020 16:24
odpowiedz
Likfidator
120

W swoim retro PC mam starą klawiaturę tego typu. Nie jest to IBM, tylko jakiś klon, ale na przełącznikach Cherry-MX white. Świetnie się na tym pisze i choć mógłbym podłączyć do współczesnego PC, bo to klawiaturka na złączu PS/1 (duży DIN), który jest elektrycznie kompatybilny z PS/2 (mały DIN) i wystarczy przejściówka, tak klawiatura ma jedną wielką wadę. Brak przycisków windows. Tym samym dyskwalifikuje ją to całkowicie, bo kombinacje Win+D, Win+E, Win+X czy nawet Win+Alt+R, żeby na szybko nagrać pulpit są tak potrzebne, że bez klawisza WIN klawiatura staje się bezużyteczna.

05.04.2020 10:43
Likfidator
120

Oczywiście. Konsola jest zamkniętym środowiskiem dlatego w trakcie generacji oczywistym jest że otwarta architektura PC pozwalała mu wyjść na prowadzenie. Było to widoczne zwłaszcza pod koniec lat 90-tych kiedy powstały akceleratory graficzne.
Jednak w dniu premiery PSX zjadał wszystko co można było zobaczyć na PC.

Nie wypowiadaj się na tematy o których nie masz pojęcia. PSX był po prostu tani, bo sprzedawany poniżej kosztów produkcji. Nie miał jednak startu nawet do PCtów z szybkimi 486, nie mówiąc o Pentiumach.

PSX był bardzo mocno ograniczony. Czas dostępu napędu był tragiczny. W parze z 2 MB RAMu + 1 MB bufora graficznego i dodatkowym 1 MB podzielonym między układ dźwiękowy i cache dla CD-ROMu, bardzo odstawał od PCtów, których dyski twarde miały czas dostępu o kilka rzędów wielkości szybszy niż PSX i do tego odczytywały dane przynajmniej 10x szybciej.

Jak debiutował PSX w Japonii standardem w PC było 8 MB RAM + 1 MB na karcie graficznej. Bardzo szybko jednak standardem stało się 16 MB, a jak PSX dotarł do nas to 32-64 MB były coraz częstszym widokiem.

Pierwsze lata PSXa przypadły na ostatnie lata DOSowych gier. Pod DOSem gry programowało się jak na konsoli. Jedyne co tak naprawdę robił system to zapewniał dostęp do systemu plików.
Programiści mieli pełny dostęp do sprzętu, a wszystkie PCty były wówczas sprzętowo identyczne. Wszystkie karty graficzne (po dziś dzień!) podlegały pod standard VGA z 1987 roku i miały zestaw rozszerzeń Super VGA, który początkowo był mocno niekompatybilny między producentami, ale bardzo szybko wkroczyła VESA, która ustandaryzowała tryby graficzne w wyższych rozdzielczościach. Ciekawym tematem są przepychanki VESY z Microsoftem. Ta pierwsza chciała sprowadzać wszystkie karty do jednego sprzętowego API, a Microsoft wolał, żeby każdy producent pisał swoje własne sterowniki systemowe.

To jednak było później. w DOSie programowało się na rejestrach VGA, ewentualnie stosując rozszerzone funkcje SVGA (m.in. łatwiejszy dostęp do double buffering, czy możliwość używania większej ilości pamięci, bo standard VGA pozwalał tylko czytać 64 lub 256 KB w zależności od trybu, mimo iż nawet najtańsze karty miały 512 KB).

Siłą PSXa był dedykowany układ do 3D, który sprzętowo generował polygony i zajmował się transformacjami. Głównym ograniczeniem PSXa był brak Z-bufffer, czyli programista sam musiał sortować polygony i rysować je od dalszych do bliższych. Oznaczało to też brak korekty perspektywy, a konsola w ogóle nie potrafiła pracować na wartościach subpikselowych, czego efektem jest charakterystyczny pływający obraz.

PCty nie miały tych ograniczeń, bo wszystko robiły software'owo. Ówczesne procesory były dużo wydajniejsze niż to czym dysponował PSX i do tego komputery miały FPU czyli mogły sprzętowo działać na liczbach zmienno-przecinkowych. Prawdziwą rewolucją był Pentium, gdzie FPU działało niezależnie od CPU, co wykorzystał John Carmack w silniku Quake'a, gdzie jednocześnie mógł liczyć liczby zmienno-przecinkowe i całkowite.

Software'owe generowanie obrazu dawało gigantyczne możliwości optymalizacji, jak również pozwalało stosować najróżniejsze techniki graficzne. Sprawiało to, że gry na PC były bardzo różnorodne graficznie.

PSX był ograniczony tylko i wyłącznie do jednej metody generowania obrazu, przez co wszystkie gry wyglądały niemal identycznie, a sama konsola była za słaba, by poradzić sobie z DOOMem z 1993 roku. Dostała niezły port, ale geometria wielu lokacji została uproszczona np. zniknęły półprzezroczyste ściany i w wielu miejscach usunięto wielostopniowe schody. Do tego bardzo mocno ograniczono ilość dekoracji i wycięto wiele tekstur.

Pierwszy Quake nigdy na PSXa nie trafił. Konsola była za słaba. Drugi Quake dostał mocno zmieniony port ze zmniejszonymi lokacjami.

Duke Nukem 3D działa na PSX jak na wiekowym już wówczas PC z minimalnych wymagań tej gry.

Na PSXie nie spotkamy też żadnej gry voxelowej jak Comanche czy Magic Carpet.

PCty zmiażdżyły PSXa zanim w ogóle pojawiły się akceleratory 3D. Po wyjściu 3DFXa nawet mocniejszy N64 musiał uznać wyższość komputerów w każdym względzie.

Jakby tego było mało Pentium 2 266 MHz + Voodoo 1 wystarczył, by emulować Mario 64 i kilka innych gier z Nintendo 64. Przy okazji w rozdzielczości 640x480, gdy na N64 gra działała w 320x240. Do emulacji PSXa wystarczył PC z CPU o zegarze 300-366 MHz, nawet akcelerator nie był wymagany. Sony wytoczyło wówczas ciężkie działa sądowe przeciw twórcom komercyjnych emulatorów.

Ostatecznie gry na PSXa były proste gameplayowo i składały się z serii wielu małych lokacji. Na PC w tym czasie powstawały gigantyczne otwarte światy np. Daggerfall.
O strategiach, przygodówkach point&click, cRPGach z widokiem izometrycznym i innych gatunkach z grafiką 2D nie ma co wspominać.

PSX jednak nie miał na celu konkurowanie z PCtem. To miała być tania platforma dla mas, oferująca dobrą grafikę 3D, by wyróżnić się na tle poprzedniej generacji konsol.

Dlatego nie ośmieszajcie się i nie piszcie, że PSX był mocniejszy od PC, bo kompletnie mija się z prawdą. Był mocniejszy, ale od PCtów z początku lat 90tych, czy tych totalnie low-endowych. Technologia jednak gnała tak do przodu, że w ostatnich latach PSXa najtańszy biurowy PC miał dość mocy, by go emulować.

04.04.2020 16:30
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Te paczki Auchana są dobrane jak pakiety kanałów w kablówkach. Do kilku potrzebnych produktów za 60 zł wrzucono syf za 120 zł, którego nikt normalnie nie kupuje.

03.04.2020 16:17
odpowiedz
Likfidator
120

Do tej karty 1440p to minimum. Pytanie tylko czy 2560x1440 w klasycznym 16:9 czy 3440x1440 w ultrawide 21:9. Karta poradzi sobie z jedną i drugą.

Już na Xbox One X gry działają najczęściej w okolicy 1800p, więc nowe konsole też będą bliżej 4K niż 1440p w kwestii rozdzielczości, więc monitor 1440p powinien dać spory zapas mocy dla GPU.

1440p to złoty środek. Detali wyraźnie więcej niż w 1080p, a łatwiej wyciągnąć 60 czy więcej FPS niż w 4K.

03.04.2020 13:22
9
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
120
Wideo

Plotka czy nie, to brak informacji o PS5 jest niepokojący. Tym bardziej, że XSX zapowiada się naprawdę dobrze i co ważniejsze będzie po prostu sprzętem do grania, bez udziwnień.

Dlaczego Sony do tej pory nie pokazało jakiegoś trailera z exa szykowanego na premierę? Kompletnie nie rozumiem po co oni zrobili tą prezentację o SSD, podając suchą specyfikację, która jasno daje do zrozumienia, że PS5 będzie słabsze od XSX.

Jak masz słabszą platformę, to nie promujesz ją specyfikacją, ale grami. Tak jak to robi Nintendo. Prezentacja Switcha pokazywała jego hybrydową naturę i kilka nadchodzący gier. Tyle wystarczyło, by konsola pobiła wszelkie rekordy sprzedaży.

Dlaczego Sony tak nie robi? Tak trudno zrobić jakiś cinematic trailer ze Spider-Mana 2, Horizon Zero Dawn 2, czy nowego Gran Turismo? Nawet jeśli produkcja tych gier jest daleko od ukończenia, to zbudowanie hype'u na nadchodzące exclusive'y wystarczyłoby, żeby PS5 stało się czymś pożądanym.

Naprawdę nie wiem co Sony robi. Czyżby nie rozumieli, że Xbox One przegrał właśnie w taki sposób? Microsoft sam nie wiedział co robi, a Sony po prostu czytało komentarze. Jak wyszli z TV, TV, TV, to Sony zrobiło #4theplayers. Jak Microsoft chciał przypisywać gry do konta, to Sony zrobiło to: https://www.youtube.com/watch?v=kWSIFh8ICaA

Wojnę konsol wygrywa się tylko i wyłącznie poprzez dostarczanie tego czego oczekują gracze. Moc sama w sobie jest bez znaczenia. Gracz musi dostać przyjazny ekosystem i dobre gry.

Sony ma jeszcze czas, ale czerwiec-lipiec muszą dać konkretną zapowiedź, pokazując konsolę i gry na nią.

Jeśli XSX trafi na rynek 6-12 miesięcy wcześniej niż PS5, to Microsoft wygrywa generację. Next-genowa konsola + Halo + Game Pass i USA zdominowane przez Microsoft, a kto wygrywa w USA ten staje się platformą wiodącą dla gier 3rd party.

02.04.2020 23:20
Likfidator
120

Wiesz, dlaczego Sony wydaje niemalże same liniowe gry TPP? Dlatego, że praktycznie nikt inny ich nie robi, a że jest na nie ogromny popyt (co pokazują wyniki sprzedaży) Sony może spokojnie wydawać kolejne gry tego typu.

Właśnie rzecz w tym, że na tego typu grach w formacie AAA praktycznie nie da się zarobić. Exclusive z definicji nie musi zarabiać. Jego zadaniem jest zachęcanie do zakupu konsoli.
To co skreśla tego typu gry u Ubisoftu, EA czy Activision to fakt, że przejdziesz je w kilkanaście godzin i sprzedajesz pudełko dalej. Oznacza to, że premierowy tydzień to nawet 70% całej sprzedaży. Do tego jest duże ryzyko, że gra się po prostu słabo sprzeda.

W przypadku exclusive'ów powyższe rzeczy są bez znaczenia. Głównym celem gry jest zachęcenie do zakupy konsoli i wejścia w jej ekosystem. Exclusive'y nie muszą mieć mikropłatności, bo jak kupisz konsolę dla Uncharted, to będziesz też na niej grał w Fortnite czy Fifę, gdzie wydasz sporo kasy na mikropłatności (mówię o przeciętnym konsumencie) i producent konsoli będzie miał z tego 30% marży.

Właśnie to sprawia, że exclusive'y mogą być robione w innym stylu. Sony dobrze wykorzystuje fakt, że wielu graczy lubi fabularne gry liniowe w wysokim budżecie, których nikt inny nie będzie robił, bo się nie opłaca.

Tak samo Nintendo ma swoje fantastyczne serie, które nie mają odpowiedników. Nikt nawet nie próbuje zrobić multiplatformowego odpowiednika dla Super Mario Odyssey, mimo iż gra sprzedała się w ponad 16 mln kopii.

To właśnie sprawia, że tak ważna jest edycja pudełkowa dla exclusive'ów. Gra sprzedawana cyfrowo dotrze tylko do posiadaczy platformy. Gra sprzedawana będzie eksponowana w sklepie na wystawie, że nawet osoby nieposiadające PS4 zobaczą, że wyszło TLoU 2 i nawet w końcówce generacji podbije to o kilka % sprzedaż konsol.

Formuła takich gier dla Sony się po prostu sprawdza. Dlatego dalej robi to samo bez większych innowacji.

Z jednej strony trochę żal, że jest tak mała różnorodność gatunkowa, ale z drugiej są inne konsole. Mi taka monotematyczność Sony odpowiada, dzięki temu nie będzie mnie kusiło, by kupić PS5, bo nic wartego mojej uwagi tam nie znajdę. Inne platformy lepiej trafiają w moje oczekiwania.

02.04.2020 22:06
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Dawno żadna gra mnie tak nie wkurzyła jak Nier Automata. Zainstalowałem, zacząłem grać. Po 30 minutach, boss zabił mnie jednym ciosem tj. coś tam się zglitchowało na moście i jakoś mnie tak powalił, że zabrał cały pasek HP. Mimo iż w tej tutorialowej sekcji gra ma auto-leczenie i nie da się praktycznie zginąć.

Dostałem jakieś sekretne zakończenie i wrzucono mnie do głównego menu, gdzie mogłem kontynuować grę, która zaczęła się od samego początku. Myślałem, że może rozegra się coś inaczej, ale po 10 minutach tego samego poszukałem informacji i nic z tych rzeczy. Trzeba przejść ten tutorial na jednym życiu. Co jest po prostu mega głupie.

Z jednej strony jest to zaprojektowane tak, że praktycznie nie da się zginąć (auto-leczenie). Z drugiej jeśli potrafi się to tak zglitchować, by boss one-shotował gracza, który dopiero zaczyna przygodę i nie ogarnia jeszcze mechanik gry, to naprawdę brak mi słów.

Grę wywaliłem z dysku dla zasady i Platinum Games ląduje u mnie na liście studiów zakazanych, a przymierzałem się powoli do Astral Chain, ale w takim wypadku nie ma opcji.

Ja nie mam nic przeciwko rozgrywaniu tego samego wiele razy, ale pod warunkiem, że jest to fajne i przyjemne. Nier Automata jest ledwo znośna gameplay'owo, więc sorry, ale szkoda mojego czasu na robienie drugi raz tego samego.

02.04.2020 20:29
odpowiedz
Likfidator
120

Sony bardzo boi się ofensywy ze strony nowego Xboxa i korzystając z okazji przesunie TLoU 2 i pewnie GoT na start PS5. Te gry wciąż będą na PS4, ale przy okazji wzmocnią premierę PS5.

Start nadchodzącej generacji będzie wyjątkowo brutalny. XSX jak i PS5 dostaną na starcie kilka bardzo mocnych exclusive'ów i gracze nie będą mieć łatwego wyboru.

31.03.2020 12:11
odpowiedz
Likfidator
120

Tu nigdy nie chodziło o to, czy laptopy są czy nie są do gier, ale o to, że większość ludzi kupuje laptopy po to, by używać je tylko w domu.

Jak ktoś często podróżuje, to laptop jest koniecznością, aczkolwiek wydajność w grach nie będzie wtedy aż tak ważna jak poręczność i czas pracy na baterii.

Tablety i smartfony uczyniły laptopy bezużytecznymi w domu. Ostatnie kilka lat to tryumfalny powrót stacjonarek. Sam składałem znajomym kilka komputerów i to nie gamingowych, a takich do pracy/internetu np. małe obudowy, CPU + Integra + monitor 4K. Bezprzewodowa klawiatura i mysz, jeden kabel do monitora i zero problemów z kablami.
Można nawet głośniki bez kabla: https://pl.creative.com/p/speakers/creative-stage-air
Tani komputerowy soundbar bluetooth z zaskakująco dobrym dźwiękiem i baterią na 6 godzin. Można używać z komputerem, sparować z TV (gra zdecydowanie lepiej niż głośniki wbudowane w TV) czy telefonem.

Także jeśli piszecie o mitach dotyczących laptopów, to również można pisać o mitach dotyczących komputerów stacjonarnych.

Do tego jak ktoś naprawdę potrzebuje laptopa w domu, to lepszym wyjściem jest zakup lekkiego ultrabooka i zbudowanie komputera stacjonarnego w multimedialnej obudowie pod TV.

Wówczas mamy PC-konsolę, gdzie możemy grać na TV, a jak chcemy pograć na laptopie, to odpalamy lokalny streaming i mamy stacjonarną jakość i super cichego, i chłodnego laptopa na kolanach.

Za Ultrabooka bez GPU + stacjonarkę pod TV z GPU wydamy znacznie mniej niż na gamingowego laptopa o podobnej mocy.

30.03.2020 23:00
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Brak z gier na Wii to chyba największa wada Switcha- kontroler zwykły jest, ruchowy też. A gdzie setki gier z poprzednich konsol?

Nintendo bardzo mocno wtopiło z Wii U, który promowano sequelami wszystkich hitów z Wii, ale mocno na tym wtopili.

Switch kontrolery ruchowe ma, ale Nintendo od samego początku unika promowania konsoli jako nowe Wii. Nawet startowe 1-2 Switch oparte na kontrolerach ruchowych było celowe bardzo inne od typowych gier na Wii.

Po wielkim sukcesie Ring Fit Adventure może zrobią next-genowe Wii Sports. Grę, która dla hitu z Wii będzie tym czym Ring Fit Adventure dla Wii Fit.

Liczę na obie części Galaxy, dla których to planowałem sobie nabyć Wii. Być może nawet wrzuciliby obie gry w jednym packu ;)

Żałuj, że nie miałeś Wii. Konsola była w bardzo mocnej opozycji do pozostałych platform. Miałem wtedy PCta, który radził sobie z Crysisem na wysokich, a mimo to Super Mario Galaxy spowodował u mnie opad szczęki jeśli chodzi o grafikę.

Wii nie posiadało shaderów, więc konsola nie mogła robić szaro-burych gier z prześwietlonym bloomem, ani stosować świecących się plastikowych materiałów tak charakterystycznych dla Unreal Engine 3.0 W efekcie artyści szli w stylizowaną grafikę, która z biegiem czasu zestarzała się znacznie lepiej niż gry z PS3 czy X360.

Wiele gier z Wii odpalonych w (genialnym tak na marginesie) emulatorze w 4K wygląda zacnie nawet dziś.

Sporo gier 3rd party dostawało gorsze wersje z PS2, ale z drugiej strony Wii miało gdzieś ze 3x tyle surowej mocy co PS2, więc gry chodziły płynnie i obiekty nie wyskakiwały przed nosem.

Ogólnie gry na Wii działały lepiej niż na XO czy PS4. Były rzecz jasna brzydsze, ale framerate był stabilniejszy i grafika nie migotała, tak jak ma to miejsce z pociętymi efektami post-process na obecnej generacji.

Jeśli Nintendo wypuściłoby pakiet w który wchodziłoby Super Mario 64 + Super Mario Sunshine + Super Mario Galaxy 1/2 to spełniłby się jeden z moich najbardziej mokrych snów jeżeli chodzi o gry platformowe.

Wolałbym Super Mario Odyssey 2, albo jeszcze lepiej Super Mario 128, czyli bezpośredni sequel do 64. Mniejszy od Odysei, ale w stylu SM64, czyli zamek = hub i 120 świetnie zaprojektowanych gwiazdek do zebrania.
SMO to świetna gra, ale Nintendo poszło trochę na ilość, a nie jakość.

Mario 64, Sunshine i dwie części Galaxy to świetne gry, ale grałem w nie tyle razy, że na razie nie mam ochoty. Jedynie sięgnąłbym po Sunshine, w którym nawet nie przeszedłem podstawowego trybu fabularnego.

30.03.2020 14:54
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

To zależy od gatunku gry. Gry akcji znacznie mniej polegają na głównym RAMie niż gry strategiczne.

W przypadku gier akcji zdecydowanie lepiej mieć więcej pamięci na GPU niż głównej. Lepsze rezultaty uzyskamy mając GPU z 8 GB i 8 GB głównej niż 4 GB na GPU i 16 GB głównej.

To nie jest tak, że jak ktoś ma 32 GB i jakaś gra alokuje np. 20 GB oznacza, że 16 czy nawet 8 GB jest zbyt małą ilością dla tej gry. Większość gier używa systemów streamowania assetów, które mogą być skonfigurowane tak, że cache'ują ile tylko mogą w głównej pamięci RAM, przyspiesza to loadingi, czy oznacza to mniej roboty dla CPU przy powrocie na wcześniej odwiedzone obszary, bo obiekty, które tam się znajdowały nie zostały usunięte, a jedynie wyłączone i przechowane (pooling).

Te systemy będą jednak działać równie efektywnie jak w systemie będzie 8 GB, bo gry cały czas są projektowane pod obecną generację konsol, gdzie muszą zadowolić się 5-6 GB RAM.

Jak ktoś składa komputer i ma ograniczony budżet to wielkość RAMu jak i pojemność HDD/SSD to rzeczy, na których oszczędza się w pierwszej kolejności, gdyż jest to najprostszy i najłatwiejszy upgrade.

Jak ktoś potrzebuje komputer na teraz, to lepiej brać 8 GB w jednej kości i za jakiś czas dokupić drugą kość niż brać od razu 16 GB kosztem słabszego GPU.

Ja od kilku lat mam 24 GB w komputerze i jest to wartość, która początkowo miała duży zapas, a teraz jest w sam raz do rzeczy, którymi się zajmuje.

Następny komputer, który będę składał najprawdopodobniej w 2021 roku, będzie wyposażony w min. 32 GB, aczkolwiek może od razu wezmę 64 GB, po to by mieć więcej niż potrzebuję. Nie jest to z myślą o grach, ale o pracy w kilku programach jednocześnie + odpalonej jednej lub dwóch maszynach wirtualnych.

29.03.2020 21:34
odpowiedz
Likfidator
120

fajnie jakby dali też jakiś normalny downloader, taki z możliwością ustawienia tylko jednego pliku na raz, sortowanie od największego pliku do najmniejszego itd.

Też mnie to dziwi, że nie mogą ogarnąć najprostszych rzeczy. Nie tylko u Sony, ale ogólnie w konsolach.

Listę aktualizacji powinno dać się sortować po rozmiarze i według priorytetu gry np. można by ustawić w opcjach, które gry są ważne, a które mniej ważne np. żeby w pierwszej kolejności update'y ściągały się do gier sieciowych w które regularnie gramy.

Dodatkowo jakiś menadżer limitów zużycia danych i prędkości, połączony z harmonogramem czasowym np. konsola ma ściągać update'y między północą, a szóstą rano, a potem od 9 do 14 w dni powszednie.

Do tego jakaś appka na telefon, pytająca o sytuacje wyjątkowo np. pojawił się nagle update do gry ustawionej jako priorytetowa, ale w tej chwili jest czas, gdy konsola nie może pobierać aktualizacji, ale z logów wie, że wieczorem gracz odpala często ten tytuł, więc wysyła zapytanie, czy pobrać aktualizację poza harmonogramem.

Takie rzeczy to byłoby prawdziwe "quality of life".

28.03.2020 22:58
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Nawet się nie zastanawiaj tylko bierz Ryzena. Seria 2xxx Intela to nadal dobre CPU, jak ktoś je ma i używa. Kupowanie całej platformy na nich opartej nie ma jednak najmniejszego sensu.

Ryzen 1600 wygrywa bez problemu z tym i7 i Xeonem. Do tego jest to przyszłościowa platforma, którą można w przyszłości zmodernizować np. kupując Ryzena z nowszej serii.

Do tego platforma na Ryzenie mniej straci na wartości w ciągu 2-3 lat. Intele 2xxx będą za grosze za kilka lat.

27.03.2020 21:08
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
120

Amerykański 17-latek zmarł, bo nie miał ubezpieczenia, więc szpital nie przyjął go na OIOM.

Swego czasu Microsoft zdecydował, aby dawać najnowsze aktualizacje pirackim wersjom Windows. Pozbawione aktualizacji maszyny były bowiem rezerwuarem wirusów i zwiększały prawdopodobieństwo zainfekowania wszystkich maszyn.

Ta sama sytuacja jest ze służbą zdrowia. Jeśli będzie ona dla wybranych, to w przypadku pandemii nie będzie służby zdrowia dla nikogo.

USA to jest w tej chwili tykająca bomba. Miliony nieubezpieczonych ludzi albo będzie umierać, albo będzie unikać szpitala jak ognia. Tak czy inaczej wirus rozejdzie się po USA w większym stopniu niż gdziekolwiek indziej na świecie. Jak zacznie się wszystko sypać, to biorąc pod uwagę powszechny dostęp do broni, to USA stanie się największą imprezą Battle-Royale na świecie.

27.03.2020 13:57
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Bez przesady. Koszt wejścia w VR spadł mocno. Nadal nie jest to półka cenowa tanich konsol, ale trend jest wyraźny.

To już nie czasy, gdy trzeba było wydać ok. 8000 zł na komputer i headset. Dziś zmieścimy się w 4000 zł przy odrobinie szczęścia.

To nadal jest dużo dla okazjonalnego gracza, który chce grać w takie gry jak Half-Life Alyx, bo ciężko uzasadnić 2000-2500 zł za hełm VR dla gry na 15-50 godzin, czy ogółem dla 100-150 godzin jeśli uwzględnimy resztę gier.

Mniej więcej tyle czasu potrzeba, by zwykły gracz się tym wszystkim znudził, albo też ograł wszystko co go interesowało.

Co innego jeśli ktoś lubi grać w symulatory. VR to standard w tego typu grach od kilku lat. Wśród fanów gier samochodowych czy lotniczych VR przyjął się bardzo dobrze.

Właśnie ta grupa jest głównym targetem HL: Alyx. Ta gra to świetna odskocznia od codziennej gamingowej rutyny.

Czy nowy HL będzie dla VR tym czym pierwszy DOOM był dla PC? Trudno powiedzieć. Jak na razie Sony zrobiło najwięcej wysiłku, by VR stał się mainstreamowy i choć PS VR odniósł umiarkowany sukces, to dużych gier na VR jak nie było tak nie ma.

Przy okazji Valve krytykował Sony, za fragmentację rynku VR i robienie tytułów na wyłączność dla PS VR. Teraz rolę się odwróciły i HL: Alyx jest steamowym exclusivem.

Bardzo zła decyzja. Ta gra powinna być przeportowana na PS VR, nawet z uproszczoną grafiką, ale powinna trafić na konsolę Sony. Byłoby to kilkaset tysięcy kopii więcej i większa szansa na rozruszanie rynku VR.

Jednak jak widać Valve okazało się hipokrytą, który krytykuje wydawanie gier na wyłączność, gdy nie trafiają na jego platformę.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-03-27 13:57:16
25.03.2020 11:09
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
120

Pół roku temu kupiłem PS4 Pro i zapoznałem się z większością exów Sony. Celowo piszę, że zapoznałem, bo większość jest tak słaba, że nie da się tego przejść.

God of War jakiś potencjał ma, ale kuleje w każdym aspekcie. W grze jest za mało treści i jest zbyt dużo kopiuj-wklej. Gry Ubisoftu, powszechnie krytykowane za kopiuj/wklej mają z 10x więcej różnych mechanik co GoW, który sprawia wrażenie średniego indyka, gdzie grupka osób kupiła drogie assety i zabrakło im kasy na ciekawy gameplay czy fabułę.

Tak jak Horizon Zero Dawn jest we wszystkim co najmniej poprawny, a pod względem spójności jest wręcz wybitny, gdzie pomniejsze wady są ukrywane przez pięknie komponującą się całość, tak w God Of War bardzo szybko szuka się punktów zaczepienia.

System walki jest po prostu nudny. Jak ktoś spędził tysiące godzin w grach H&S to instynktownie oceni, które umiejętności i upgrade'y są najbardziej opłacalne i po 2 godzinach gry mamy już odblokowaną szarżę i atak AoE, tym samym każdego wroga bije się tak samo i system walki leży całkowicie.

Horizon Zero Dawn miał podobne drzewko rozwoju, czy też GoW się wzorował, bo wyszedł później, ale w HZD praktycznie każdy dodatkowy skill jest potrzebny i dopiero ich suma sprawia, że walka z wielkimi maszynami ma sens.

Obie gry mają też systemy poziomów, ale o ile w HZD poziom wroga to tylko sugestia jego siły tj. przyda się więcej umiejętności, żeby go pokonać, tak w GoWie poziomy działają tak, że im wyższa różnica poziomów między graczem, a potworem, tym większe modyfikatory do ataków i obrony. Przykładowo wrogowie mający poziom o 3 czy 4 poziomy wyższy zabijają Kratosa na cios, a ataki gracza zabierają im mikroskopijne ilości HP.

To jest bardzo leniwy design gry i tworzenie sztucznych barier eksploracyjnych.

Gdyby jeszcze fabuła w GoW dawała radę, ale nic z tych rzeczy. Tak jak w Horizon Zero Dawn narracja jest wielopoziomowa. Mamy narrację środowiskową jak w grach Valve czy Zelda: Breath of The Wild, gdzie same lokacje opowiadają historię. Mamy też świetnie napisane logi, które opisują jak wyglądał kryzys w przeszłości, no i mamy główny ciąg wydarzeń.

Jest to o tyle dobrze zrobione, że po każdej głównej misji trwające 20-60 minut dostajemy cut-scenkę trwającą 10-30 minut, która uchyla rąbka tajemnicy i odpowiada na nasze pytania, jednocześnie stawiając jeszcze więcej pytań. Idealny sposób jak prowadzić historię i nagradzać gracza za pokonywanie kolejnych wyzwań.

W God Of War zmagamy się z nudną eksploracją i nudną walką, gdzie już po paru chwilach jesteśmy atakowani arsenałem wrogów i bossów na kopiuj/wklej. Gramy, bo liczymy, że fabuła wynagrodzi nam trud, ale nic z tych rzeczy.

Fabuła to seria fetch questów z motywem "księżniczka jest w innym zamku". Jak pokonamy jedną przeszkodę, to pojawia się kolejna, która każe nam iść w inne miejsce, by znaleźć coś i przynieść innej osobie, która odblokuje nam wcześniej zablokowane przejście i schemat się powtarza.

Tak jak RDR 2 można zmęczyć w małych dawkach raz na kilka dni, tak God of War jest tak nudny, że któregoś dnia go wyłączysz i nigdy więcej nie włączysz.

Chyba jedyny plus GoWa jest taki, że na jego tle RDR 2 nie wydaje się aż tak złe. Mimo wszystko RDR 2 da się przejść.

23.03.2020 21:41
odpowiedz
Likfidator
120

Kina nas potrzebują, ale my nie potrzebujemy kin. EOT.

22.03.2020 13:03
Likfidator
120

Hmm... próbuję skojarzyć co oni wydali w tej generacji. Na myśl przychodzi tylko seria Resident Evil w którą nawet nie grałem.

Nigdy nie przepadałem za grami Capcomu, więc trudno, żeby był to najlepszy wydawca tej generacji dla mnie.

22.03.2020 12:39
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

wzialem ultimate za 4 zl na miesiac do sprawdzenia

Od dawna bardziej opłaca się aktywować wcześniej Xbox Game Pass dla PC i Live GOLD w promocyjnych cenach. Dopiero potem aktywować Ultimate za 4 zł. W ten sposób w cenie 12-20 zł można nabić sobie do 5 miesięcy Game Passa Ultimate.

Warto też zaraz po aktywacji abonamentu, wyłączyć odnawianie. Ważne o tyle, że możliwość skorzystania z kolejnych promocji jest uzależniona od dnia anulowania usługi, a nie do kiedy jest ona ważna.

W ten sposób można jechać od promocji do promocji na Game Passa płacąc z 30 zł/rok za wszystkie abonamenty.

21.03.2020 19:30
1
Likfidator
120

No właśnie siłą pierwszego DOOMa było to, że nie był przekombinowany. ID Software planował już mechaniki cRPG dla Wolfensteina 3D, ale ostatecznie z braku czasu i limitów technologii stworzyli FPSa w czystej formie.

Obecne ID Software jakby tego nie rozumiało. Tak na marginesie nie pracuje tam już nikt z legendarnej załogi odpowiedzialnej za Wolfa, Dooma czy Quake'a.

Doom i Quake to zawsze była prosta, czysta i nieprzekombinowana rzeźnia. Doom 2016 jeszcze w miarę taki był, a upgrade'y broni i zabójstwa chwały jeszcze nie przeszkadzały.

Eternal rozwinął nie te elementy co trzeba, niestety.

21.03.2020 19:02
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Far Cry 5 jest strasznie nudny. Początek jest zrobiony z rozmachem, ale już po 30 minutach gra zmienia się w sandboxową sieczkę, gdzie na mapie są dziesiątki znaczników kopiuj/wklej. Najgorsze jest to, że w grze wzięli sporo kodu z ostatnich Assassin's Creed np. wbijanie EXPa i sporo innych rzeczy. Sprawia to, że gra jest nudna od samego początku, bo to n-ty raz to samo.

Dark Souls jest zdecydowanie ciekawszą propozycją, chociażby ze względu na ilość unikatowej treści. Far Cry 5 to masowe kopiuj/wklej, a Dark Souls ma kilkadziesiąt typów przeciwników i z każdym walczy się inaczej, a sam świat jest cudownie zaprojektowany.

Wybitne jest to jak poszczególne lokacje łączą się ze sobą np. po pokonaniu bossa naciskasz dźwignię, czy otwierasz zamek w drzwiach i już jesteś o krok od startowego Firelink Shrine.

Do tego w grze są tony sekretów np. widzisz wysunięte delikatnie cegły na budynku? W innych grach byłaby to dekoracja. Tutaj możesz po nich ostrożnie przejść do ukrytego normalnie obszaru, a tam czeka skrzynia z ukrytym magicznym pierścieniem, czy innym unikatowym przedmiotem.

W grze nie ma losowego lootu, jest kilkanaście setów uzbrojenia i każdy ma swoje zastosowania, bo np. buffują określone obrażenia i mają wysokie odporności na jakiś typ ataku. W ten sposób na każdego bossa w grze jest sposób. Znajdziesz odpowiedni set i boss, który zabijał na cios, będzie łaskotał zabierając 1-5% życia swoimi atakami, a ataki bohatera z odpowiednią bronią zabiją bossa w kilku uderzeniach.

Wbrew powszechnej opinii Dark Souls nie jest trudną grą. Wymaga jedynie od gracza, by ten obserwował co się wokół niego dzieje. Jak już zrozumiemy ten subtelny sposób wskazywania właściwej ścieżki to gra staje się bardzo prosta.

Dark Souls można przejść zręcznością i znajomością systemu walki, a może przejść podstępnie korzystając ze znajdowanych w zakamarkach przedmiotach. Na słynnych łuczników z Annor Londo jest banalny sposób:

spoiler start


Pierścień niewidzialności, który dostaniemy za pokonanie opcjonalnego bossa w pobocznej lokacji. Po założeniu tego pierścienia możemy bez problemu przejść tym wąskim przejściem i zdjąć niczego niespodziewających się łuczników.

spoiler stop

20.03.2020 12:35
Likfidator
120

No ktoś u Bethesdy dzisiaj wylądował na dywaniku, bo w wersji pod launcher Bethesdy dali EXE bez DRM tj. on pewnie ma Denuvo jak reszta, ale po uruchomieniu gry wystarczy zamknąć okno z prośbą o zalogowanie do konta Bethesdy i można grać.

Zresztą to bez znaczenia, ja piracić nie zamierzam, ale gry też nie kupię. Bethesda postawiła mnie przed wyborem bez wyjścia. Albo kup wersję Steam za 100 zł więcej, by mieć obie części w jednym miejscu, albo kup w pudełku, by postawić dwa pudełka obok siebie, ale mieć sequel w launcherze Bethesdy. O tym, że cyfrówka do bethesdy jest do kupienia za 150 zł nie mówiąc. Za kilka(naście) tygodni będzie za 60 zł, albo nawet w Game Passie.

Mogę poczekać.

18.03.2020 19:51
1
odpowiedz
Likfidator
120

Jeśli chcesz zostawić system na starym SSD, to po prostu podłącz nowy dysk do komputera i tyle. Windows go wykryje i w "zarządzanie dyskami" będziesz mógł przydzielić mu literę dysku i sformatować.

Przy odrobinie wysiłku możesz też przenieść system na nowy dysk. Ja rok temu kupiłem większy SSD i używając linuxowych narzędzi do dysków sklonowałem partycję ze starego dysku na nowy i powiększyłem ją. Odłączyłem stary dysk i ponownie uruchomiłem komputer.

Windows wystartował z nowego dysku bez problemu. Wszystko było po staremu, a jedynie więcej miejsca na dysku C.

18.03.2020 19:12
1
Likfidator
120

Tak czy siak pozbycie się PS4 będzie mocno niewskazane.

I to będzie wielki problem. Nowy Xbox ma w pełni zastąpić poprzednie konsole. Odłączasz XO od TV, podłączasz XSX, logujesz się na konto Microsoftu i po chwili konsola ściąga wszystko co miałeś na starej konsoli. Xboxy mają funkcje kopiowania danych w sieci lokalnej, więc przerzucenie tych kilkuset GB z konsoli na konsolę nie powinno być dla nikogo problemem. Może nawet Microsoft zrobi funkcję automatycznego przenoszenia danych poprzez bezpośrednie połączenie kablem Ethernet?

PS5 potrzebuje mocnego exa na start, ale to pełna wsteczna kompatybilność byłaby jej największą siłą, by 100+ mln posiadaczy PS4 mogło płynnie przejść na nową generację.

W momencie, gdy PS5 nie zastąpi PS4, to XSX stanie się solidną opcją dla wielu. Dostęp do Forzy, Halo, Gearsów itd. których na Playstation nie było oraz Game Pass.

Sony naprawdę nie powinno lekceważyć Microsoftu, bo od kiedy Phil Spencer wrócił do Xboxa, to XO ma nowe drugie życie.

18.03.2020 18:45
2
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
120

Wsteczna kompatybilność dla top100 gier i to nie wszystkich... a tu ludzie rozmarzyli się o pełnej bc dla ps1-4. :/

Nie słuchałem tej części konferencji dokładnie. Czy te TOP 100 dotyczy tytułów PS1, PS2 i PS3, czy PS4 też?

Ogólnie powinno wyglądać to tak, że wszystkie gry z PS4 powinny działać na PS5 już na premierę. Nowy Xbox będzie w miał pełną kompatybilność z XO, włącznie z działającymi tam grami z X360 i pierwszego Xboxa.

Naprawdę nie wiem co Sony myśli. Jak tak dalej pójdzie, to Xbox zdominuje rynek i skończy się prokonsumenckie podejście u zielonych.

Najlepsza sytuacja jest wtedy, gdy dwie konsole idą równo i muszą cały czas rywalizować o klienta. Jak jedna ma dużą przewagę, to producent ma wszystko w dupie, tak jak teraz jest z PS4.

Na Xbox One ciągle jakieś świetnie okazje na gry, o Game Passie nie mówiąc, a na PS4 przeceny są po prostu słabe i wszystko jest drogie.

18.03.2020 18:09
Likfidator
120

Legion 13, to nigdy nie działa w taki sposób, widać to na rynku PC, gdzie może kupić taki sam model GPU, tego samego producenta, ale jedna sztuka będzie szybsza od drugiej, bo wejdzie na wyższe zegary. Loteria silikonowa.
Dodajmy do tego, że na konsoli działa normalny system operacyjny, który cały czas robi coś tam w tle i choć gry nie będą mieć dostępu do rdzenia CPU na którym działa OS, to budżet mocy zasilania będzie wspólny.

Kolejnym czynnikiem jest temperatura pomieszczenia i wentylacja w miejscu gdzie stoi konsola. Z biegiem czasu problemem będzie też kurz osiadający na wentylatorach.

Już w tej generacji Microsoft wygrał zdecydowanie jeśli chodzi o kulturę pracy i nie bez powodu postawili na stałe zegary w XSX. Muszą mieć w tym swój cel, a przecież dążą do tego, by mieć najmocniejszą konsolę nowej generacji.

18.03.2020 17:54
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Jak już tak mówią o technologii, to Sony stawia na zmienne taktowanie CPU i GPU, a XSX będzie miał nie tylko wyższe zegary, ale przede wszystkim o stałej częstotliwości niezależnie od sytuacji.

Robi to gigantyczną różnicę w optymalizacji kodu gier. Stałe zegary dają stabilne środowisko, które z łatwością pozwoli ustawić kod gry tak, by 'frame pacing' był perfekcyjny.

W PS5, gdy zegary będą zmienne cały czas, twórcy gier będą albo musieli ograniczyć się do 85-95% mocy sprzętu, by mieć zapas mocy, albo olać 'frame pacing'.

Naprawdę czarno to wszystko widzę u Sony.

18.03.2020 17:30
Likfidator
120

Nie wiem czego się spodziewałeś.

Prezentacji konsoli, godnej puszczenia tego w świat. Prezentacja dla deweloperów nie powinna być transmitowana na kanale Playstation na youtubie. To tylko szkodzi marce.

To powinno być pod NDA z dobre 2 lata temu dla wydawców, by zaczęli pre-produkcję gier pod nadchodzącą generację.

Publiczna prezentacja tego typu powinna nastąpić tylko i wyłącznie po evencie rozrywkowym prezentującym nowy sprzęt w akcji.

Naprawdę nie widzisz jaką krzywdę marce robi ta prezentacja? Na czacie tylko Xbox, Xbox, Xbox teraz.

18.03.2020 17:21
12
odpowiedz
9 odpowiedzi
Likfidator
120

Microsoft 2013: TV, TV, TV.

Sony 2020: SSD, SSD, SSD.

To wygląda tak, jakby PS5 miało być Xbox Onem nadchodzącej generacji.

Jedyne co może uratować tą prezentację, to jakaś jednostka specjalna co ściągnie gościa ze sceny i zacznie się jakaś akcja.

Kurka wodna, to jest do jasnej anielki prezentacja konsoli!!! Dla graczy!!! Nie dla deweloperów.

18.03.2020 17:14
4
odpowiedz
Likfidator
120

Oni tak na serio? Kogo obchodzą kwestie HDD vs SSD? Każdy kto jest tym zainteresowany zna te fakty od lat.

Prezentacja powinna wyglądać tak:

HDD-> SSD = 4000% wyższa wydajność.
Jaguar -> Ryzen = 800% mocniejsze CPU.
Nowe GPU = 500% wyższa wydajność.

Ekran się ściemnia. Logo PS5. Gra muzyka i wchodzimy w teledysk prezentujący wygląd PS5 i powolutku przechodzimy do krótkiej prezentacji nadchodzących exclusive'ów.

Tyle i tylko tyle. Xbox Series X pozamiatany, a gracze widzą, że PS5 dużo mocniejsze od PS4 i że wybitne exy są w produkcji.

Dokładnie taką samą strategię zrobiło Nintendo ze Switchem. Gry + pokazanie konsoli w akcji TV + handheld. Kilku minutowa prezentacja i świat oszalał.

EDIT: Tak jak uwielbiam techniczne szczegóły, tak konsole mają być po prostu magicznymi pudełkami, które powodują opad szczęki na widok gier.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-03-18 17:15:04
17.03.2020 17:48
odpowiedz
Likfidator
120

Bethesda naprawdę się postarała, by tej gry na premierę nie kupić. Wybieraj, albo postawisz dwa pudełka obok siebie na półce tj. Doom 2016 + Doom Eternal, albo miej dwa DOOMy w Steamie, bo niestety edycja pudełkowa ma klucze do launchera bethesdy.

Dodajmy do tego, że już przed premierą są oferty za 150 zł w cd-keys, a dotychczasowe strategie cenowe Bethesdy polegające na przecenie 50% miesiąc po premierze i Game Pass po 4 miesiącach kompletnie nie zachęcają do zakupu.

No nic, zapowiada się, że DOOM Eternal będzie pierwszą grą od dawna, którą kupię na letniej czy jesiennej wyprzedaży Steam.

17.03.2020 16:33
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Wygląda na to, że Sony zostało postawione przez Microsoft pod tablicę i na szybko muszą coś powiedzieć, bo Microsoft jak na razie jest na wyraźnym prowadzeniu w promowaniu nowej generacji.

Myślę, że nie poprzestaną na pokazaniu suchych danych, a przy okazji pokażą zwiastun i być może gamplay jakiegoś nadchodzącego exclusive'a. Patrząc na ostatnie wydarzenia Horizon Zero Dawn 2 byłby dobrym wyborem, bo po zapowiedzi portu na PC, "HZD 2" Only for PS5 byłoby niezłym zagraniem, szczególnie jeśli byłoby poparte prawdziwie next-genową prezentacją.

W każdym razie czekamy. Rywalizacja Microsoft vs Sony to świetna sprawa, a jeszcze Nintendo gdzieś tam się czai i nie pozostawi premiery PS5 i XSX bez odpowiedzi. Pytanie co dostaniemy na koniec roku? BoTW 2, a może Metroida?

post wyedytowany przez Likfidator 2020-03-17 16:33:43
16.03.2020 22:52
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

- IPSy slabo odwzorowuja czern, problem z poswietleniem i zolcia bieli nie jest rzadki

Kwestia półki cenowej. IPSy są świetne do pracy biurowej czy do pracy z grafiką. Najlepiej odwzorowują kolory i mają najlepsze kąty. IPS IPSowi nierówny. W drogich modelach IPS będzie lepszy niż VA z tanich w każdym zastosowaniu.

- VA maja ok czern, ale czasem podswietlenie tez nie jest najlepsze

Kwestia modelu, a nawet sztuki na którą trafisz.

- 4k jest w zasadzie bezuzyteczne w grach, chyba ze komp z dwoma 2080ti xD

Nie jest bezużyteczne. Do 4K wystarczy już GTX 1080 czy RTX 2060, ale oznacza to grania na konsolowych średnich detalach przy 60 fps, lub b.wysokich w 30 fps.
Dochodzi jeszcze kwestia preferowanych gatunków. Gry strategiczne, szczególnie te turowe robią piękny użytek z 4K, a FPS tam nie jest tak ważny.

- obecnie jedyna sensowna rozdzielczosc to 1440p

Nie jedyna, a po prostu złoty środek. Ilość detali jest zdecydowania wyższa niż w 1080p. To jest jakby nie patrzeć niemal dwukrotny wzrost ilości pikseli na ekranie (dokładnie 1,7777...). W tej rozdzielczości też łatwo nie tylko o 60 fps, ale nawet o 120+.

1440p występuje w trzech wariantach:
2560x1440 - 16:9 dla przeciętnego gracza,
3440x1440 - ultra-wide 21:9 dla osób z trochę mocniejszym GPU i większymi funduszami na zakup monitora,
5120x1440 - super ultra-wide 32:9 dla high-endu. Jakby dwa monitory 16:9 połączył w jedno, a wciąż prawie milion pikseli mniej niż w 4K.

Wniosek? Nie znalazlem nic wartego zakupu :( Najbardziej zawiodlem sie faktem. ze technologia IPS jest byle jaka.

Sytuacja jest niestety taka, że żeby mieć monitor wszystkomający tj.:
- 120 Hz lub wyżej,
- 1440p lub wyżej,
- dobry HDR,
- dobrą matrycę, najlepiej ze strefowym podświetleniem,
- FreeSync/G-Sync.

Trzeba zapłacić za 27-32" więcej niż za 55" TV OLEDa, który w kwestii rozrywkowej zmiażdży każdy monitorek LCD.

Jeśli jednak odpuścisz sobie HDR, to jest sporo sensownych modeli 1440 ze 120 Hz+ w cenie od 1000 do 2000 zł.

16.03.2020 17:11
Likfidator
120

Gearsy to nie jest jakaś wydmuszka pokroju The Last of Us. Gry z tej serii żyją długie lata, bo mają bardzo dużą społeczność grającą po sieci, a sama gra dostaje regularne łatki z nową zawartością.

15.03.2020 16:21
Likfidator
120

prekor, 486DX2 66 MHz jest powszechnie uznawany za najbardziej rewolucyjny CPU z ery DOSa. Jasne, że Pentium był gigantycznym skokiem wydajności, ale szlaki przetarły 486. 486DX2 miał już na tyle wysoką wydajność, że gry 3D w stylu DOOMa były już całkiem grywalne. Do tego procesor ten miał szynę VLB, która rozszerzała sloty ISA o linie bezpośrednio podłączone do CPU, pozwalając na bezpośrednią komunikację CPU <-> GPU, choć nazywanie kart (S)VGA GPU to mocne nadużycie.
W każdym razie 486 były już na tyle szybkie, a VLB pozwalała na tak szybką komunikację, że mogły software'owo rysować grafikę 2D jak Amiga, Mega Drive, czy SNES, a nawet pozwalały na znacznie więcej.

486DX 33 Mhz też był OK, ale dopiero wersja z taktowaniem 66 MHz miała odpowiedni zapas mocy, by PC nie ustępował innym ówczesnym platformom pod żadnym względem.
Pentiumy od 60 do 100 MHz były dużo wydajniejsze, ale standardem stały się Pentiumy 133 MHz, później wsparte 3DFXami.

To poniekąd wynika z cyklu upgrade'ów. Amigowcy i PCtowcy z 286/386 przeskoczyli na 486DX2 czy DX4. Później była przesiadka na Pentium 133 MHz + 3DFX, następnie Celeron A czy Pentium II z 333-450 MHz itd.

Gry tworzy się tak, by dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców i właśnie powyższe konfiguracje miały dość długi okres gdy były w rekomendowanych, a później minimalnych.

Dzisiaj mamy podobną sytuację, gdy sporo graczy siedzi na GTX 970 czy 1060, a wcześniej mieli np. 8800 GT.

15.03.2020 11:35
7
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
120

Gra ma trochę mało kontentu a momentami fabuła przynudza.

Właśnie, że gra ma idealną wielkość. Wciąż na tyle duża, by przesiedzieć kilkadziesiąt godzin i nadal na tyle mała, by od początku widać było koniec drogi.

Fabuła nie przynudza. Jest po prostu bardziej teatralno-książkowa niż filmowa. To nie jest gra, gdzie bohater ratuje się w ułamku sekundy co dwie cutscenki. To nie jest filmowy samograj jak gry Naughty Dog.

Horizon Zero Dawn skupia się na narracji środowiskowej. Podobnie jak gry Valve czy Zelda: BoTW. Sam świat subtelnie opowiada swoją historię. Do tego HZD ma bardzo spójną historię i jest to jedna z naprawdę nielicznych gier, gdzie warto słuchać audiologów i czytać notatki w terminalach.

Gra prowadzi równolegle 3 wątki: odkrywa bieg wydarzeń z przeszłości, teraźniejszość i rolę Aloy w tym wszystkim oraz bardzo subtelnie daje wskazówki na temat "innej siły", która stoi za tym co doprowadziło do wydarzeń przedstawionych w HZD.

Fabuła może wydać się trochę naciągana i nielogiczna w pewnych miejscach, ale
(mini spoiler, który nie zdradza niczego tak naprawdę)

spoiler start


Audiologi sugerują, że dawni ludzie stosowali dezinformację na szeroką skalę. Część rzeczy przedstawionych w HZD posiada narrację jak żywcem wziętą z Wiadomości TVP, co w parze z konfliktującymi faktami każe poddać w wątpliwość sporo rzeczy, które gra przekazuje. Dotyczy to głównie pobocznych wątków, które poruszają tematy które będą ważne w sequelu. Także późniejsze wydarzenia z wątku głównego jak również scena po napisach końcowych sugerują pewne rzeczy.

spoiler stop

Od początku nie podchodzi mi za bardzo ten świat z "mechanicznymi dinozaurami" - walka z robotami to nie to samo, co walka z przeciwnikami z krwi i kości.

Obecność mechanicznych dinozaurów jest bardzo mocno uzasadniona w grze. To nawet nie jest wróg, a jedynie fauna tego świata, która istnieje w bardzo konkretnym celu. Od samego początku gry jest mowa o dniu obłędu, gdy maszyny zgłupiały i sprowokowane zaczęły atakować ludzi, wcześniej tylko unikały. Fabuła gry później wyjaśnia co było przyczyną dnia obłędu.
Zresztą ciąg przyczynowo-skutkowy w tej grze jest zrealizowany wybitnie. Wszystko co dzieje się w świecie gry ma logiczne i spójne powiązania.

Głównym wrogiem w grze jest ktoś inny i to też jest tylko trybikiem większej całości.

Ładniejsza grafa niż na moim prosiaku. :)

Od strony technicznej niczego nie usprawnili. Po prostu zwiększyli odległość rysowania, szczegółowość cieni, złożoność post-process itd. To jest po prostu modyfikacja kilkunastu zmiennych w kodzie gry.

Zobaczymy jakie to będzie mieć wymagania, bo zwiększanie odległości rysowania w grach z otwartym światem potrafi zabić każdy sprzęt i wymagania rosną wykładniczo względem odległości rysowania.

Gra na konsoli wykazywała typowe problemy dla konsol z AMD Jaguarem, tj. odległość rysowania może była trochę wyższa niż w innych grach, ale kosztem bardzo niskiej różnorodności assetów. W ten sposób ograniczono ilość Draw Calls i mniejsza ilość tekstur pozwoliła na ich wyższą jakość.
Z racji tego, że jest to dedykowany silnik, a nie UE, Unity czy inny multiplatformowy gotowiec, HZD ma niski input lag i bardzo dobrze zbalansowane zużycie CPU i GPU, co słychać w pracy wentylatorów. GPU na PS4 Pro cały czas leci blisko 100%, a sama gra trzyma stałe 30 fps przez większość czasu.

Jest tylko jedna wielka bitwa, gdzie FPSy spadają nawet w okolicę 10-15, ale to dlatego że wszystko wokół płonie i ilość efektów cząsteczkowych zabija wydajność.

13.03.2020 23:58
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Spider-Man dostarcza rozrywkę na wyraźnie wyższym poziomie niż RDR 2. Pająk to taka typowa konsolowa rozrywka, dopracowana i przemyślana, ale z trochę głupawą fabułą.

RDR 2 tak naprawdę nie jest dłuższe. Jest po prostu sztucznie przedłużane i na tyle męczące, że nie da się w niego grać 8 godzin jednego dnia, a w pająka się da.

Dlatego też RDR 2 będziesz męczył nawet miesiąc, albo się poddasz jak wielu z tego forum, a pająk padnie w jeden wolniejszy weekend. Czy tydzień pogrywania 3 godziny dziennie. Dłużej jak kupisz GOTY i będziesz robił zadania poboczne.

Z drugiej strony Spider-Man jest tylko remixem tego co było w Batmanach. Udanym i mającym własny charakter, ale to nie jest must-have, chyba że ktoś lubi staroszkolne konsolowe gry akcji w nowoczesnej oprawie.

RDR 2 mimo iż wadliwe w wielu aspektach, jest tytułem z którym wypada się zapoznać. Gier z taką ilością roboczo-godzin po prostu na rynku nie ma. Tytaniczny wysiłek, niekoniecznie spójny i przemyślany, ale wciąż unikat.

13.03.2020 16:58
-14
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
120

Dlatego właśnie zdecydował się na odejście, bo – cytujemy – „chce pracować z najlepszymi”, a Naughty Dog już się do nich nie zalicza.

Przecież Naughty Dog nigdy nie było wśród najlepszych. To jest studio z trzeciej ligi, napędzane pieniędzmi i marketingiem SONY.

Crash Bandicoot był tandetnym zamiennikiem dla Mario 64. Uncharted to takie bieda Gearsy wymieszane z bieda Tomb Raiderem, a The Last of Us to taki bieda Half-Life z domieszką Left4Dead.

Sukces ND wziął się stąd, że PS3 było omijane szerokim łukiem przez wszystkich, więc nie mieli konkurencji, a wygłodzeni posiadacze PS3 potrzebowali sukcesu jak nikt inny.

Blockbusterowa papka dla ludzi z nijakim gustem i niewielkim rozeznaniem w branży gier.

12.03.2020 21:45
Likfidator
120

W innym stylu? Gry nie zaczynają ani nie kończą na ścigałkach jak Forza, strzelankach jak CoD czy samograjach jak Uncharted. Indyki mimo iż inne siedzą w piekle swoich własnych schematów od dawna. Bardzo rzadko zdarza się gra, która te schematy łamie np. niedawno "Baba is you", która mimo swojej wielkiej prostoty miała w sobie mnóstwo innowacji i naprawdę wciągający gameplay. Tak proste i oczywiste, a jednak nikt przez dekady na coś takiego nie wpadł mimo iż grę można by bez problemu przeportować na ZX Spectrum czy Commodore 64.

Wybitna gra cechuje się tym, że stawia fundament na czymś znanym i lubianym, ale rozwija to w taki sposób, że rozgrywka staje się czymś świeżym i unikatowym. Czego najlepszym przykładem jest np. Minecraft, który za fundament wziął klasycznego FPSa z elementami cRPG i umieścił go w Voxelowym świecie.

Gracze od razu wiedzieli jak się w to gra, ale samej rozrywki musieli się uczyć od podstaw.

12.03.2020 11:24
odpowiedz
Likfidator
120

W komputerze biurowym monitor jest ważniejszy od wydajności. Mając 5 tys. zł przeznacz nawet połowę na monitor. Celuj w ekran ultrawide 3440x1440. Do pracy może być odświeżanie 60 Hz. Najlepiej IPS, bo ma najlepsze kąty widzenia. Jak ma być tam robiona jakaś praca graficzna, poszukaj czegoś co ma dobrą kalibrację i odwzorowanie barw.

Jeśli chodzi o podzespoły to:
Ryzen 3600 - 829 zł
płyta:
MSI B450-A PRO MAX - 419 zł
RAM 2 x 8 GB DDR 4 3200 MHz - 360 zł
SSD 500 GB NVMe - 360 zł
Zasilacz + obudowa = 300-350 zł

Daje to ok. 2350 zł za komputer bez GPU.

Do tego jakiś Geforce GTX 1650 4 GB w cenie ok. 750 zł powinien wystarczyć. Ma dość mocy, by pracować okazjonalnie w CADach, a do tego jak wszystkie karty NVIDII wspiera CUDA, więc ma generalnie świetną kompatybilność z softem.

Powyższy zestaw zrobiłem w oparciu o zestawy z Pure PC. Wybrana płyta główna ma sporo slotów PCI-E, a także 4 sloty na RAM, więc jak 16 GB będzie za mało w przyszłości, to wystarczy dołożyć dwie dodatkowe kości.

12.03.2020 11:02
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

No to obaj niespecjalnie macie pojęcie o czym piszecie. W 93 roku na PC absolutnie było w co pograć i był popularną platformą. Owszem nie mówię że najmocniejszą, ale napewno liczącą się na rynku.

Był popularnym komputerem domowym, bo PCty były świetnymi maszynami biurowymi. Największą przewagą PCtów nad Amigą czy Macintoshem był tryb tekstowy. Zaraz ktoś powie, że archaiczny, ale na PC tryb ten miał czcionkę wysokiej rozdzielczości i był bardzo lekki. Zajmował tylko 8 KB pamięci w karcie graficznej i dzięki znakom graficznym mógł nawet tworzyć proste GUI z myszą.

To sprawiało, że PCty były bardzo responsywne i szybko reagowały na polecenia, nawet te starsze.

To był główny powód zakupu PCtów w domu. Ludzie kupowali je, by w domu pracować, albo zarządzać budżetem domowym, czy rozliczać podatki.

Gry to był rynek dodatkowy. Jak już PC w domu stoi, to niech dzieciaki grają na komputerze, bo po co kupować im konsolę.

W okolicy 1991-1993 PC zaczęły dorównywać Amidze. Raz lepiej raz gorzej. VGA wyświetlała więcej kolorów, ale Amiga miała sprzętową akcelerację 2D.

Mało kto potrafił zrobić użytek ze sprzętowej akceleracji VGA na PC. Porty były tragicznie wolne z 8-15 fps. Nie licząc Commander Keena od ID Software i kilku innych gier, dopiero w 1993 roku pojawiły się gry 2D, które śmigały w 70 klatkach, bo używały sprzętowego przewijania ekranu na VGA.

Ładnie to widać w Lemmingach. Pierwsza część przewija ekran 4-8 FPS (choć to nie problem, bo przewija się tam rzadko), a druga to płynne 70 FPS ze znacznie większymi planszami i lepszą obsługą kart dźwiękowych.

Rola DOOMa jest o tyle szczególna, że to pierwsza gra, która sprawiła "hej, ja chcę PC do grania!". Wcześniej PC był tylko marnym zamiennikiem konsoli czy Amigi.

Dla mnie pierwsza jaskolka zamian byl Wolfstein 3d. Potem u kolegi zobaczylem X-winga bez dzwieku. Bo nie bylo go stac na Sound Blastera 2.0 mono. Powiedziec, ze bylem w szoku to powiedziec malo. Na Amige nie bylo gry, ktora mogla sie zblizyc rozmachem do tej gry. Intro ogladalem chyba dziesiatki razy.

To nie było tak, że Amiga tego nie potrafiła. Nie wiedzieć czemu Commodore uparcie stosowało stacje dyskietek 720 KB (880 KB w Amidze), zamiast 1,44 MB jak na PC. Do tego mało która Amiga miała dysk twardy, co dodatkowo zmniejszało wagę gier, bo musiały działać na dyskietkach. Na PC wszystkie gry wymagały instalacji na HDD, dzięki czemu instalacyjne dyskietki miały dane skompresowane. Przykładowo DOOM zajmuje na dysku ok. 14 MB, a mieści się na 4 dyskietkach. W przypadku Amigi gra takiej objętości zajęłaby 16 dyskietek. co było po prostu nieopłacalne.

Dodatkowym czynnikiem, który nakręcił rynek PC była popularyzacja "Multimedia PC". Posiadacze 386 lub mocniejszych mogli kupić zestaw karta dźwiękowa + CD-ROM (większość kart dźwiękowych epoki DOSa posiada złącza dla CD-ROMów). Jak grzyby po deszczu zaczęły wychodzić encyklopedie multimedialne na CD-ROM, zawierające filmiki, animacje, muzykę, dźwięki itd.

CD-ROMy rozpoczęły też nową epokę gier z treściami audio-video. Wielkim sukcesem był 7th Guest i późniejszy Myst.

Ja za to miałem wszystkie te platformy, a sąsiad mial wtedy 486 DX2 bodajże czyli taki odpowiednik dzisiejszego i9 9900k i poza Prehistorikiem, Nibbles, Prince of Piersią i UGH nie widziałem nic ciekawego

Ja miałem 386SX 33 MHz od 1992 roku. Znajomy jakiś czas później 486 DX2 66 MHz. To była generacyjna przepaść w wydajności. Na tym 486 śmigał DOOM, Descent, Terminal Velocity, pierwszy NFS był grywalny i tony innych gier np. Aladdin i Lion King z popularnych platformówek 2D. U mnie te gry też działały, ale z tak niskim FPS, że szkoda słów. Aladdin był jeszcze w miarę grywalny, jak się wyłączyło muzykę, która zżerała z połowę CPU.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-03-12 12:04:05
11.03.2020 23:33
1
odpowiedz
9 odpowiedzi
Likfidator
120

Jeśli myślicie, że jedna genialna gra to za mało, by zmienić drogą i niszową platformą w mainstreamowego giganta, to spójrzcie na to co stało się w 1993 roku.

PC do tej pory był niszową platformą do gier, wyśmiewaną przez konsolowców czy amigowców, bo dostawał beznadziejne porty z innych platform. Błyszczał jedynie w strategiach i przygodówkach point&click, ale te gry najczęściej były dostępne też na Amidze.

Pod koniec 1993 roku wyszedł DOOM, który z tego niepozornego PCta wykrzesał grafikę i gameplay, który zostawiał daleko w tyle to co oferowały najbardziej zaawansowane gry z salonów arcade.

Jedna gra wystarczyła, by PC zdominował rynek gier 3D.

Half Life Alyx może być dokładnie tym samym dla VR. Technologia ta jest świetna, ale cały czas zmaga się z brakiem dobrych gier, które pokazałyby jej możliwości.

Valve, które nawiasem mówiąc maczało palce przy portach DOOMa i zbudowało silnik Source na bazie silnika pierwszego Quake'a, doskonale zdaje sobie sprawę jak przełomowa gra może rozkręcić nową technologię.

Valve też jako jeden z nielicznych wielkich deweloperów potrafił docenić siłę społeczności moderskiej. Już zapowiedzieli, że oddadzą w ręce społeczności narzędzia deweloperskie, by mogli oni tworzyć nową treść w technologii jaką opracowało Valve.

Na Half Life Alyx należy patrzeć trochę jak na Mario Makera, czy wydanego na PS4 Dreams. Sama kampania będzie tylko początkiem, a moderzy zapewnią treść na setki godzin, by osoby które teraz zakupią hełm VR miały co robić czekając na kolejny wielki tytuł.

08.03.2020 13:18
odpowiedz
Likfidator
120
Wideo

jak wam się podoba plusowe Shadow of The Collosus?

Od samego początku czuć, że to gra epoki 2000-2005, co jest w sumie zaletą, bo to był okres, gdy technologia już była bardzo zaawansowana, a twórcy wciąż mogli realizować swoje pomysły zamiast robić kolejne generyczne shootery w oklepanych settingach.

SoTC ma niesamowity klimat od samego początku. Nie definiuje świata wprost, ani nie stara się czegokolwiek tłumaczyć. Jedna z tych gier, gdzie atmosfera tajemnicy nigdy się nie ulotni (przynajmniej takie wrażenie sprawia na początku).

Niestety na tym zalety się kończą, bo później przechodzimy do gry gdzie okropne sterowanie daje o sobie znać. Obłożenie przycisków pada jest koszmarne. Bardzo nietypowy sposób jazdy koniem i jeszcze dziwniejsze sterowanie sekwencjami platformowymi. Nie można tutaj zwalić winy na wiek gry, bo SoTC wyszedł 2 lata po PoP: Sands of Time, a mniej więcej w tym czasie wyszła Zelda: Twilight Princess, gdzie sterowanie koniem było naturalne (nie pamiętam już jak to było w Ocarina of Time).

W remake'u zabrakło opcjonalnego współczesnego sterowania. Na pewno gra by na tym zyskał. To dziwne sterowanie wybija z immersji, a przecież zanurzenie się w świat gry jest głównym punktem zaczepienia tego tytułu.

Grę skończyłem po zabiciu pierwszego kolosa. Nie był trudny, ale to taki tutorial, później poziom trudności będzie pewnie rósł. I tyle, więcej gry nie włączyłem i nie bardzo mi się chce.

To nie jest ani gra słaba, ani zbyt wybitna. Ma po prostu cechy, które jednym podejdą innym nie. Szczerze mówiąc chyba prędzej obejrzałbym na youtubie jakiś longplay np. odpalając go w tle w pracy, niż przejść samemu.

Paradoksalnie Sonic podobał mi się dużo bardziej i mimo, że już go przeszedłem to lubię sobie wracać do niektórych etapów i je maksować. Nawet jeśli nie jest to najlepsza gra z serii to i tak daje sporo frajdy.

To jest bardzo słaby Sonic. Może nie najgorszy, ale wciąż mając w pamięci kilka innych gier z serii grać się odechciewa. Mimo iż fani dobitnie mówią czego chcą od serii, to Sega nieugięcie "wie lepiej". Kultowe gry z Mega Drive'a były świetne, bo były wolne. Późniejsze etapy to zwykła platformówka jak Mario. Sega zaś uparła się, że szybkość to główny feature tej serii i mamy gry, które sprowadzają się do testowania czasu reakcji.

Sonic Forces debiutował obok Sonic Manii i ta druga gra robiona przez fanów dla fanów zmiotła ten wysokobudżetowy produkt z powierzchni ziemi.

Zamiast klonować "Sonic Colors" raz za razem, bo jak jedna gra na Wii im wyszła, to od razu na ten schemat lecieć z całą serią. Powinni po prostu sfinansować co lepsze projekty fanowskie tak jak zrobili z Sonic Mania.

Jeśli chodzi o fanowskiego Sonica 3D, to https://www.youtube.com/watch?v=BkI541FBbkQ zbiera całkiem dobre opinie społeczności. W tej grze duża prędkość sprawuje się świetnie, bo mapy są wielkie dzięki czemu jest i uczucie prędkości jak i elementy platformowe dobrze działają.

Początkowo nie mogłem się doczekać plusowych gier z marca, ale okazało się, że żadna z tych gier mi nie podeszła na tyle, by je przejść. Pewnie dam jeszcze szansę obu tym grom, ale jeszcze Kingdom Hearts 3 z Game Passa czeka na przejście i kilka innych gier. Mimo starań Sony #PS4zbierakurz.

06.03.2020 21:21
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Myślę że Eternal można porównać z Rage 2 co do wymagań

Rage działa na zupełnie innym silniku i był robiony przez innego dewelopera.

06.03.2020 21:11
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Wymagania są pisane na kolanie. Potem się okaże, że GTX 660 odpala 60 fps w 1080p na nisko-średnich.

Jakby GTX 1060 miał lecieć ledwie w niskich w 1080p, to PS4 musiałaby działać w 540p, a XO w 480p.

Zresztą jak wyjdzie gra, to się zobaczy, ale ogólnie jeśli coś celuje w 60 fps na konsolach, to na PC można spokojnie grać w 120+ fps na średniej konfiguracji.

05.03.2020 18:53
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Chyba nie spotkałem się z opinią, by ktoś narzekał na klawiaturę mechaniczną. Fakty mówią same za siebie, na mechanicznych klawiaturach pisze się najszybciej. Do każdej klawiatury trzeba się jednak przyzwyczaić.

Do dobrych rzeczy przyzwyczajamy się jednak bardzo szybko i przesiadka na mechanika ostatecznie nie robi jakiegoś większego wrażenia, do czasu aż nie usiądziemy do starej klawiatury z gumkami.

To jest ta sama sytuacja co z graniem w 120 fps. Pierwsze minuty WOW, później OK, ale dopiero jak przełączymy się na coś w 60 fps nagle zauważamy, że pełna płynność to nie jest.

03.03.2020 19:26
odpowiedz
Likfidator
120

Esiu, zawsze możesz założyć konto na UK i aktywować darmowy trial na 7 dni. Dodajesz konto na konsoli, ściągasz grę, a ogrywasz na głównym koncie gdzie wpadają trofea.

Sony nawet nie sprawdza, czy karta płatnicza miała już aktywowany trial na innym koncie. Ot taka subtelna odpowiedź na Game Passa za 4 zł. Jak chce się komuś zakładać do tydzień nowe konta PSN, to może mieć PS Now za darmo.

Co już odkryli cwaniaki z allegro, gdzie trialowe konta sprzedają po ok. 5 zł.

Dla mnie w tym miesiącu w PS Now nic ciekawego, ale przynajmniej w PS+ dwie gry w które z chęcią zagram. Sonic może bez rewelacji, ale to przynajmniej taka typowo konsolowa gra arcade.

03.03.2020 18:56
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Jakby kogoś interesowało, dodali nowe gry do PS Now: Control, Shadow of The Tomb Raider i Wolfenstein 2. Dwie pierwsze na pół roku, Wolf 2 na stałe. Doszło też kilka gier z PS2 i PS3, ale tylko w streamingu.

03.03.2020 11:27
odpowiedz
Likfidator
120

Wyobrażasz sobie, żeby teraz X-com poszedł w walkę realtime? Co by z tego wyszło? Kolejny Gears of War.

Już mieliśmy taką grę: The Bureau: XCOM Declassified
Zresztą marka X-COM ogólnie nie miała szczęścia, w latach 90tych została dobita durną strzelanką kosmiczną i shooterem TPP.

a bieda wersję PC (z muzyką midi!) sobie odpuściłem

Co się tak uparliście tej muzyki MIDI? Konsolowcy zawsze wypowiadają się na tematy, których nie ogarniają. FF VII na PC był zdecydowanie lepszy niż na PSX. Po pierwsze nie było ekranów ładowania, wszystko wczytywało się błyskawicznie. Po drugie, grę można było odpalić w 640x480 co naprawdę podnosiło komfort gry względem szalejących pikseli z 320x240. Po trzecie gra wspierała akceleratory, czyli mieliśmy ładne filtrowanie tekstur wraz z korekcją perspektywy. Pływające tekstury i dithering to zmora PSXa.

Jakość muzyki to była kwestia posiadanej karty dźwiękowej. Ja miałem wtedy Sound Blastera Live'a i na potrzeby tej gry używałem 64 MB sound fonta, co było dość zabawne, bo sama gra zużywała 16-24 MB RAM. Niemniej muzyka była znacznie lepsza niż w wersji PSX, bo choć wersja konsolowa miała swoje próbki, to niewielka ilość RAMu w PSXie mocno ograniczała ich jakość.

Głównym problemem MIDI było to, że każdy komputer miał inne zestawy próbek, a tanie sprzęty miały tandetne implementacje tej technologii.

Już na początku lat 90tych komputerowe urządzenia MIDI pozwalały na ładowanie własnych próbek do pamięci, co dawało pełną kontrolę nad tym co słyszymy z głośników. Problemem było jednak to, że tanie "wave blastery" jakie kupowało się do starszych Sound Blasterów miały jedynie 512 KB ROMy ze standardowymi próbkami niskiej jakości.

Co przełożyło się na całą epokę muzyki MIDI na PC. To jest temat rzeka, jak standaryzacja zabiła możliwości zaawansowanych kart dźwiękowych drugiej połowy lat 90tych. Część gier poszła w stronę zaawansowanych modułów muzycznych np. Unreal i Unreal Tournament, gdzie muzyka miała 16-24 kanałów. Jak w kompie była prosta dźwiękówka, to dźwięk był miksowany software'owo, a jak SB Live! czy inny sprzęt kompatybilny z EAX lub DirectSound to dźwięk był miksowany sprzętowo, przekładając się nawet na kilkunastoprocentowy wzrost FPS w grach.
Wiele gier posiłkowało się też ścieżkami CD-Audio, by ostatecznie w okolicach 2000 roku przejść na odtwarzanie muzyki w formatach podobnych do MP3. Choć to też jest bardzo płynna granica.

02.03.2020 21:23
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
120

Tylko nie wiem czy sprawdzać demo bo i tak biorę w ciemno.

Lepiej sprawdź. Ja już wiem, że po pełną wersję nie sięgnę. Sam remake jest zrobiony z rozmachem, ale system walki jest beznadziejny. Walka z bossem chaotyczna i męcząca. Zamiast myśleć strategicznie, myślisz tylko żeby leczyć jak nie jednego to drugiego. Do tego AI drużynowe szaleje w sekwencji z laserem. Druga osoba z drużyny nie chowa się za osłonę podczas ataku laserowego.

Stary system turowy był zdecydowanie lepszy i przede wszystkim wciągał, a w tej grze jednak walka to lwia część rozrywki. Już demo mnie znużyło, więc pełną wersję musiałbym kończyć na siłę, szczególnie że grałem w oryginał, więc wiem jak potoczy się fabuła.

W menu poziomu trudności można wybrać tryb classic w walce, ale jest informacja, że odpowiada to łatwemu poziomowi trudności i dodatkowo AI steruje obiema postaciami i jedyne co robisz to wybierasz ataki specjalne. Może dzięki temu gra się lepiej? Tylko, czemu tryb classic jest ograniczony tylko do "easy"?

Ostateczną wadą remake'u jest to, że kończy się on w 1/3 gry, na ucieczce z Midgaru i potem czekaj nie wiadomo jak długo na kolejną część.

Może kiedyś w przyszłości kupię jak remake będzie za grosze i będzie kompletny, ale teraz pass.

02.03.2020 18:53
odpowiedz
Likfidator
120

Za 900 zł to można kupić tyle paczek z kartami, że bez problemu skompletuje się wszystkie grane w mecie legendy i epiki. Niebawem jeszcze wylatują zestawy z 2018 ze standardu, więc tym bardziej wołanie 900 zł jest po prostu śmieszne.

Poza tym jak macie ochotę na karciankę:
https://store.steampowered.com/app/646570/Slay_the_Spire/
która bywa przeceniana na 50%, a do tego jest do ogrania w Game Passie, który można dorwać za groszę.

28.02.2020 15:52
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

To raczej kwestia tego, że kina mają coraz mniejszy sens. Mamy w domach 55-85" telewizory z HDR, coraz częściej są to OLEDy. Typowe kino nie zapewni nawet namiastki takiej jakości obrazu.
Spadająca sprzedaż biletów nie sprzyja też, by kina wdrażały projektory laserowe czy gigantyczne ekrany OLED, co tylko potęguje efekt omijania kin.

Ostatnim gwoździem do trumny kin będzie wprowadzenie premier na platformy VOD. Jedyne co jeszcze przyciąga do kin to nowe filmy niedostępne nigdzie indziej. Tylko, że to mocno wpływa na to co w kinach się sprzedaje.

Dużo łatwiej wybrać się do kina na blockbuster z superbohaterami, gdzie wypad do kina to przygoda sama w sobie niż na jakiś film obyczajowy.

Właściwie jedyne co trzyma przy życiu kina to... piractwo. Gdyby dystrybutorzy mieli skuteczne DRMy, to premiery kinowe mielibyśmy od razu w domu. Microsoft nawet opatentował użycie Kinecta jako technologii kontroli ile osób i kto ogląda film. Z patentem na pauzowanie filmu gdy wchodzi nowa osoba do pokoju i wyskakującym okienkiem "kup kolejny bilet".

Piraci jednak zawsze sobie poradzą i jakość 4K HDR byłaby dostępna na torrentach w premierowy weekend, a tak są tylko niskiej jakości "kinówki".

28.02.2020 01:05
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

I jak gracie w Kingdom Hearts 3? Ja mam 4 godziny za sobą i jestem w 3 świecie. Gra bardzo chaotyczna i nierówna. Jest jak wizyta w parku rozrywki. Mnóstwo treści, mechanik, a fabularnie zbyt dużo wątków. Wszystko jednak dość mało spójne.

Gra się jednak dość przyjemnie, a chęć zwiedzania kolejnych krain Disneya trzyma przed ekranem.

Gra dziwna i jedyna w swoim rodzaju. Na pewno warto ściągnąć i wypróbować, choć sporo osób się od tej gry może odbić.

26.02.2020 16:11
15
odpowiedz
14 odpowiedzi
Likfidator
120

Co was tak boli, że jakaś 3 letnia gra miałaby wyjść za rok na PC? To dodatkowe miliony $$$ dla wydawcy, które przeznaczy na zrobienie jeszcze lepszych exów na PS5.

Obecność gry na PC zapewnia jej znacznie dłuższy żywot. Dziś możemy grać w gry mające ponad 20 lat w 4K czy w 240 fps. Co bardziej popularne tytuły doczekały się fanowskich łatek, modów usprawniających grafikę, czy nowej treści.

Gry na PC żyją swoim życiem. Konsolowcy nie mają pojęcia, jakie to uczucie, gdy po kilku czy kilkunastu latach odpalasz ulubioną niegdyś grę, która przez ten czas doczekała się sporej ilości treści wytworzonej przez fanów.

Gry rozwijane dekady osiągają poziom daleko wykraczający poza to co oferują nawet najlepiej oceniane gry AAA. Najlepszym przykładem jest klasyczny DOOM. Wraz z source portami, modami i paczkami z mapami jest to najlepszy zręcznościowy shooter dla pojedynczego gracza na świecie.

Horizon: Zero Dawn na PC miałby właśnie szansę na tak wspaniałą przyszłość. Zobaczcie tylko jak modują Zeldę: BoTW w wersji Wii U pod emulator. PCtowe wydanie HZD dałoby tej grze nowe życie.

24.02.2020 18:33
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
120

ale o to, że chcę gotowca który będzie śmigał i będzie wydajny od zaraz

Tylko problem w tym, że te gotowce są po prostu źle składane. Byle jak, bo przez nędznie opłacanych ludzi. Gotowce mają kable położone byle jak. Jak składasz sam, to prowadzisz je pod płytą główną, żeby obieg powietrza był jak najlepszy.

Był niedawno wątek, jak ktoś tu kupił PC ze złożeniem i mu komputer nie działał, bo w transporcie uszkodziło się najprawdopodobniej GPU, albo gniazdo GPU na płycie. Potem szukanie problemów, sprawdzanie komponentów itd.

Jak zamawiasz w częściach, to wszystko jest porządnie fabrycznie zapakowane i ryzyko uszkodzenia jest minimalne.

Komputerów stacjonarnych po złożeniu nie powinno wysyłać się kurierami. Karty graficzne są ciężkie i w większości obudów nie mają dodatkowych zabezpieczeń, przez co nawet małe rzucenie paczki może uszkodzić komputer.

Dlatego, po prostu radzę, że samodzielne złożenie jest proste, zajmuje mało czasu i najmniej problematyczne.

24.02.2020 18:12
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Kupując gotowy komputer stracisz więcej czasu i nerwów niż składając samodzielnie.
https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_luty_2020

Tutaj masz rozpiskę co się opłaca. Możesz poczekać kilka dni na marcowe zestawienie. Kupujesz wymienione części i składasz.

Składanie komputera trwa dosłownie 20 minut. Jak ostatnio to robiłem, to aż odpaliłem stoper w telefonie:

1. Bierzesz płytę i montujesz CPU. Patrzysz czy rogi się zgadzają, wkładasz i naciskasz dźwignię.
2. Jak nie korzystasz z gotowej pasty, która jest na CPU, to nakładasz swoją pastę. Wystarczy niewielka kropka na środku.
3. Mocujesz system chłodzenia, 4 zatrzaski i gotowe.
4. Wkładasz pamięć RAM, jeśli płyta ma więcej niż 4 sloty, to pamiętaj, aby włożyć do slotów o tym samym kolorze, by dual-channel zadziałał.
5. Bierzesz dysk SSD, wkładasz do slotu M.2 i przykręcasz śrubkę.
6. Otwierasz obudowę i montujesz taką płytę kilkoma śrubami do obudowy.
7. Instalujesz zasilacz i prowadzisz kable. Najlepiej kupić zasilacz modularny, to kilkadziesiąt złotych więcej, a odpinasz wszystkie zbędne kable.
8. Montujesz GPU w slocie PCI-E x16 i podłączasz zasilanie.

Gotowe. Wystarczy podłączyć zasilanie, monitor i klawiaturę i sprawdzić czy działa.

W tym nie sposób się pomylić, bo wszystko jest oznaczone kolorami, a sloty są tak zrobione, że podzespołów nie da włożyć się na odwrót.

Do tego na wszystko masz filmy na youtubie. Złożenie komputera jest prostsze niż wymiana żarówki w światłach samochodu.

Składając sam, wszystko poprowadzisz ręcznie i z uwagą. Gotowe zestawy są robione na szybko i byle jak. Do tego np. komputronik bardzo źle dobiera podzespoły.

19.02.2020 20:44
odpowiedz
Likfidator
120

A jak niby gry mają zrobić użytek z NVMe, jak ich subsystemy wczytywania i strumieniowania danych są pieczołowicie optymalizowane pod konsolowe 2.5" dyski HDD o 5400 obr./min.?

Żeby przyspieszyć ładowanie z takiego dysku, dane się kompresuje, tak by z fizycznego odczytu 50 MB/s otrzymać 70-100 MB/s rzeczywistych danych po dekompresji.

To główny powód dla którego w większości gier nie ma korzyści z SSD na konsolach. Po prostu wydajność CPU staje się wówczas ograniczeniem.

Na PC SSD daje kopa względem SSD, bo PCty mają 3-4x większą wydajność na pojedynczym rdzeniu względem konsolowego AMD Jaguara. Jednak nawet to staje się limitem, gdy chodzi o SATA vs NVMe.

Sytuacja zmieni się, jak wejdzie nowa generacja konsol. Silniki gier będą w inny sposób wczytywać dane. Z dużo większą swobodą, zwyczajnie wczytując surowe dane do pamięci.

Wtedy różnica między NVMe, a SATA stanie się bardzo widoczna. Gry zaczną korzystać z pamięci stałej jak z RAMu i archaiczne ograniczenia SATA zaowocują mikroprzycięciami, albo wyskakiwaniem obiektów kilka metrów od kamery.

Póki co potenccjał NVMe faktycznie się marnuje, ale to kwestia czasu. W każdym razie kupując nowy komputer dysk NVMe to "must have".

17.02.2020 21:47
Likfidator
120

Humman, jak pisałem wyżej, 5G nie jest żadnym problemem, bo nadajemy tylko 4 MUXy w DVB-T, które bez problemu można by zmieścić w paśmie poniżej 694 MHz, bo taki jest wymóg dla 5G. W kilku województwach już teraz MUXy są nadawane są poniżej 700 MHz, a w pozostałych problem dotyczy tylko 1 z 4 MUxów.

DVB-T2 niewiele tak naprawdę zmienia. Wykorzystuje pasmo tej samej szerokości, co starsza wersja. O ile mnie pamięć nie myli plan zakłada użycie sieci SFN, czyli wszystkie nadajniki danego MUXa pracują na tych samych częstotliwościach. W Niemczech tak nadają od lat i robili to jeszcze w czasach DVB-T. Samo SFN nie jest idealne, bo nakładające się sygnały z różnych nadajników generują zakłócenia, ale odpowiednio wdrożone działa.

Dla mnie to bez różnicy, bo i tak TV nie oglądam, ale DVB-T2 to taki gest Lichockiej w stronę emerytów, którzy z każdym rokiem żyją w coraz większym ubóstwie, bo nie mają 500+, a rewaloryzacja najniższych emerytur jest żałośnie niska i w ogóle nie wyrównuje rozpędzającej się inflacji.

I jeszcze jedna sprawa. Jak był okres przejściowy analog/cyfra, to bez problemu zmieściły się 2 MUXy + 5 przekazów analogowych. Już wtedy było mówione, że jak wyłączą analog, to częstotliwości 700 MHz zostaną zwolnione. Tak się jednak nie stało.

Czy potrzebujecie jeszcze jakiegoś innego dowodu na lobbing producentów TV i platform satelitarnych? Na konieczności kupienia dodatkowego pudełka zyska Polsat, który takowe pudełka będzie promował, wraz ze swoimi kanałami.

17.02.2020 19:22
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Nie ma możliwości przeniesienia save z wersji gry na PS4 do gry w wersji PC.

To zależy od gry. Ta funkcja bywa nazywana cross-save i jest dostępne w nielicznych grach, które używają zewnętrznych kont wydawcy. Było to możliwe w Destiny 2, a także można w Fortnite'a grać na różnych platformach używając jednego konta Epica.

Funkcjonalność ta bywa też implementowana częściowo np. save GTA V można było przenieść z konsoli na PC, a Warframe na Switchu oferował jednorazowe skopiowanie postępów z konta PC na Switchowe.

W teorii przeniesienie save'a z konsoli na PC jest możliwe ręcznie, warunkiem jest uzyskanie odszyfrowanych danych save'a i umieszczenie ich w save'ie z PC.

Nie wiem jak to wygląda w przypadku PS4. Na pewno na shackowanej konsoli byłoby to możliwe, ale to jest tylko dostępne na niskim firmware.

W przypadku konsol Nintendo mając zmodowanego Switcha można przenosić save'y w Zeldzie: BoTW między Switchem, PC i Wii U. Jest odpowiednie narzędzie konwertujące wszystko automatycznie.

17.02.2020 15:16
4
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

No dobra, a co z osobami które oglądają telewizję poprzez operatora kablowego? Też muszą zmieniać odbiornik na nowszy?

Wygląda to tak:

1. Zmiany dotyczą tylko i wyłącznie nadawania naziemnego w technologii DVB-T, gdzie nastąpi przełączenie do DVB-T2.

2. Osoby odbierające telewizję z satelity czy kablówki mogą spać spokojnie. Oni używają DVB-C lub C2 jeśli chodzi o kablówki i DVB-S2 w przypadku satelity. Tutaj sprawy reguluje operator platformy, czy kablówki i sami dostarczają odpowiedni sprzęt. Ogólnie jedyne zmiany są związane z wprowadzaniem kanałów 4K, ale dotyczy to tylko transponderów/muxów nadających te kanały i operator dostarcza odpowiedni sprzęt abonementom gdy chcą te kanały odbierać.

3. Na rynku od lat są sprzedawane telewizory ze wsparciem DVB-T2 i HEVC. Każdy telewizor, który wspiera w jakiejkolwiek formie HDR będzie miał DVB-T2 z HEVC. Czyli prawie każdy TV 4K od 2016 w górę.

4. DVB-T2 jest obecne nawet w starszych telewizorach, modele z 2013 roku powinny go mieć, ale mogą nie wspierać HEVC. Jest jednak szansa, że zamiast kupować osobne pudełko, wystarczy kupić moduł CI+ transkodujący HEVC do MPEG4. Była identyczna opcja dla posiadaczy TV z DVB-T bez obsługi MPEG4 https://dvbsklep.pl/pl/p/Modul-dostepu-CI-MPEG4-Neotion-NP4-/76

Od siebie dodam, że przejście z DVB-T na T2 niepotrzebnie naciąga biedne i starsze osoby na spory wydatek. Telewizja naziemna to jedyne okno na świat dla najbiedniejszych i starszych o niskich emeryturach.

DVB-T nie potrzebuje więcej kanałów, czy więcej HD. Potrzebuje przede wszystkim lepszych treści i lepszej kontroli reklam (suplementy diety? chwilówki?) w tym co jest.

Nadajemy raptem 4 MUXy. To spokojnie idzie zmieścić po okrojeniu pasma.

Telewizja naziemna nie jest ani usługą premium, ani przyszłościową, to usługa socjalna i powinna być przede wszystkim tania, przystępna i kompatybilna ze starym sprzętem.

17.02.2020 13:54
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
120

Nie wiem czemu Microsoft i Sony są zaskoczone niską sprzedażą? W końcówce generacji sprzedaż zawsze zwalnia, gdy na horyzoncie jest premiera nowych konsol.

PS4 i XO mają o tyle trudniej niż X360 i PS3, że na rynku jest świetnie sprzedający się Switch, który ma przed sobą co najmniej 3-4 lata wsparcia i czeka na niego jeszcze kilkanaście mocnych exów. Tym samym niezdecydowani, którzy do tej pory nie kupili XO i PS4 mogą te 10 miesięcy oczekiwania na nowe konsole osłodzić zakupem Switcha.

Do tego PCty zawsze zyskują w końcówce generacji. Raz, że teraz granie w 1060p i 60 fps jest bardzo tanie na PC, a dwa, że jak ktoś chce to next-gen już na PC jest tj. mocne CPU, wydajne GPU i szybkie SSD dostarczają to co na konsolach dopiero będzie.

Na niekorzyść PS4 i XO działa też to, że nie było większych premier w ostatnim czasie. Sprzedaż PS4 wystrzeli jak wyjdzie TLoU 2. W tym okresie możemy spodziewać się atrakcyjnie wycenionych zestawów PS4 Pro + TLoU 2, co na pewno zmotywuje mnóstwo ludzi do upgrade'u ze zwykłej konsoli, szczególnie że TV 4K są coraz częstszym widokiem w naszych domach.

17.02.2020 11:56
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Ejim, poprawnie przeprowadzony model "early access" prowadzi do prawdziwych perełek. Tylko nie zawsze to wychodzi. Gra sieciowa, czy tytuł o wysokim "replay value" np. jakieś strategie, gry ekonomiczne itd. najlepiej jest rozwijać w oparciu o feedback społeczności.

Gracze zgłaszają co się im podoba, a co nie, a twórcy naprawiają problemy i kształtują grę pod ich oczekiwania. Pięknym przykładem jest Factorio, które zostało perfekcyjnie doszlifowane. Naprawdę rzadko można spotkać grę, w której wszystko jest takie jakie byś sobie wymarzył. Gra w której nie ma ani jednej wady, a wszystkie mechaniki są perfekcyjnie zbalansowane.

To jest jednak zasługa dobrej komunikacji gracze - twórcy i kilkuletniego rozwoju gry.

W grach sieciowych można dodatkowo wprowadzić zdrowy system mikropłatności, który pozwala zarabiać na tytule przez długie lata po premierze, płacąc za dalszy rozwój.

Dodatkowym plusem takich gier jest to, że można sobie zrobić od nich przerwę na miesiące czy lata, by później wrócić i cieszyć się z wprowadzonych nowości.

Jedyną wadą takiego modelu jest to, że zmniejsza się ilość nowych gier, bo konkretne studia deweloperskie będą siedzieć latami przy jednym tytule.

Z drugiej strony, chyba lepiej rozwijać jedną perełkę długie lata niż wydawać niedorobione nowości co rok czy dwa.

16.02.2020 16:44
3
Likfidator
120

Do tego minęło już 5 lat od 2015 roku, który był przyszłością z Back To The Future.

15.02.2020 11:47
7
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Za kilka miesięcy minie rok od kiedy gra jest dostępna w Game Passie, który cały czas jest przeceniany na 4 zł/miesiąc.
Kto chciał zagrać już dawno to zrobił. Na Steamie kupują teraz kolekcjonerzy, ale większość i tak czeka na wyprzedaż. Jak cena spadnie na 20 zł, to wiele osób kupi, żeby mieć całą trylogię w jednym miejscu.

15.02.2020 00:32
2
odpowiedz
Likfidator
120

Od kiedy przeciwnicy w grach zaczęli się respawnować?

Od samego początku istnienia konsol i komputerów domowych. Szczególnie konsole jak NES były do tego zmuszone. NES posiadał 2 KB RAM w których zwyczajnie nie było miejsca na zapisanie, którzy przeciwnicy zostali zabici, a którzy nie. Gry, które przewijały ekran przetwarzały tylko to co jest na ekranie. Jak przeciwnik znikał z ekranu, to ginął, a jak wczytywały się z ROMu nowe kafelki z dalszej części planszy, to spawnowali się zdefiniowani tam przeciwnicy.

Jeśli gra wspierała przewijanie ekranu w różne strony, to mogliśmy wielokrotnie zabijać tych samych przeciwników.

Część gier np. Contra, słała na gracza przeciwników bez przerwy, jeśli stał w miejscu.

Późniejsze gry jak np. Doom uczyniły respawn bardziej świadomym wyborem. Doom posiadał super trudny poziom trudności "nightmare", który był dodany trochę na siłę i bez większego testowania. Wszystkie potwory respawnowały się po jakimś czasie od zabicia i tryb ten jest popularny tylko w pewnym stylu speedrunów. Nie jest ani uczciwy, ani tym bardziej grywalny.

14.02.2020 12:27
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Na ciul Ci 120 fpsów, gdzie większość telewizorów ma matrycę 50/60Hz - bez jaj.

Prawie wszystkie modele high-end z 2019 roku miały już wsparcie dla sygnału 120 Hz. Jest też sporo modeli z 2018, które to wspierały. Sam posiadam TV z 120 Hz i Freesync.

Jak podłączyłem komputer i odpaliłem gry w 120 Hz, z miejsca zmieniłem monitor na 144 Hz. To jest po prostu rewelacja.

14.02.2020 12:11
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
120

Co tu dużo mówić. PS5 jak i XSX powinny wystartować w dwóch wersjach: taniej i mocnej.

Obie powinny mieć taki sam CPU, co by nie było różnic w działaniu gier, ale ta tańsza i słabsza powinna mieć trochę mniej RAMu i słabsze GPU.

Tania wersja powinna pozwolić na granie w 1080p i 60 fps oraz 1440-1800p w 30 fps.
Droga wersja powinna umożliwić 1080p w 120 fps i 60 fps w 1440-2160p.

Tania konsola powinna kosztować 1699 zł na premierę, a droższa 2999 zł. Moim zdaniem byłoby to najlepsze wyjście dla wszystkich.

13.02.2020 19:26
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Zawsze są cyrki z serwerami w grach, niezależnie od segmentu (AAA na przykład) przyszłość w sieci wygląda nieciekawie - start to długie czkawki nawet jak za sterami jest warte miliard+ studio.

Tego nie da się uniknąć. Serwery są stawiane pod typową ilość użytkowników + zapas na godziny szczytu.

Na premierę czegoś co jest mocno hype'owane liczba użytkowników wynosi nawet 100x tyle co kilka dni po premierze, dlatego nikomu nie zależy na tym, by zrobić coś z przeciążonymi serwerami w czasie kilku czy kilkunastu godzin od premiery.

Identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku konsol. 24-25 grudnia sklepy i cały sieciowy ekosystem konsol leży. Dlatego na samym początku grudnia są poradniki, by rodzice kupujący dzieciom konsole na prezent, zawczasu założyli konta i ściągnęli co mają ściągnąć.

Oczywiście problemów z serwerami D3 na starcie nikt nie pamięta, te późniejsze też.

Tylko, że nie każdy te problemy miał! Mi gra na premierę działała równie dobrze jak później. Na 5 czy 10 logowań tego dnia tylko raz pojawił się komunikat, żebym spróbował jeszcze raz i to nawet nie był ten słynny błąd!

Żeby było zabawne w sieci tony newsów, o tym, że serwery padły, a ja normalnie się logowałem raz za razem.

Może kwestia regionu? Może to dotyczyło USA?

13.02.2020 18:00
Likfidator
120

Głodnemu chleb na myśli...

12.02.2020 10:58
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
120

Jeśli Nvidia nie zarabia na sprzedaży gier, a jedynie na udostępnianiu sprzętu, to czemu zwyczajnie nie da użytkownikom dostępu do wirtualnego PC?
Ba, mogliby zrobić z tego jakiś abonament premium np. 50 zł/miesiąc za swój własny zdalny pulpit z mocnym GPU. Oczywiście usługa musiałaby mieć jakieś soft limity np. 100 godzin użytkowania w miesiącu (średnio 3 dziennie to i tak bardzo dużo na granie), by usługi nie opanowały firmy szukające tanich komputerów roboczych i monitoring wykorzystania sprzętu, co by cwaniacy nie odpalali tam koparek kryptowalut czy innych intensywnych obliczeniowo zadań.

W ten sposób odpadł by problem listy dozwolonych gier, bo można by pograć we wszystko.

Obecny model, gdzie jest lista wspieranych gier nie będzie działać, bo wielcy wydawcy widząc sukces Geforce Now będą wyciągać swoje gry jedna za drugą, by niebawem ruszyć z własną usługą strumieniowania.

Rynek streamingowy spotka jeszcze większa fragmentacja niż launcherów na PC. Pół biedy, gdy te usługi będą powiązane z launcherami np. odpalasz klienta Battle.net i tam masz opcje: ściągnij i graj lokalnie oraz strumieniuj. Najlepiej jeszcze za darmo, z ewentualnym abonamentem premium przy strumieniowaniu powyżej 1080p.

Tak jak dziś w telewizorach mamy kilkanaście aplikacji VOD, tak za kilka lat będziemy mieć dodatkowo kilkanaście aplikacji do strumieniowania gier, o ile oczywiście kupimy nowy TV, bo producenci TV wspierają telewizory ledwie przez rok.

Prawdę mówiąc nie mam pojęcia jak to wszystko się rozwinie. Niemniej streaming jest pierwszą w historii technologią, która pozwoli większym wydawcom 3rd party uniezależnić się od producentów konsol.

Dlatego też Microsoft tak silnie chce budować linię exclusive'ów. Nie po to, by rywalizować z Sony, ale w perspektywie 5-10 lat gry Ubisoftu, EA, czy Activision powoli znikną z Xboxów i Playstation, a jeśli zostaną to nie z 30% marżą, ale 1-5%. Wystarczy, że streaming chwyci.

Rynek PCtowych launcherów daje tego przedsmak. Jak Steam osiągnął sukces, to wydawcy jeden po drugim zaczęli odpalać własne launchery. Jednak potrzebny był Epic i jego polityka niskiej marży, by Valve się ugiął i zmniejszył %, dzięki czemu doczekaliśmy się powrotu gier EA.

W każdym razie najbliższe 5 lat będzie okresem intensywnych przepychanek w branży gier. To będzie walka każdy z każdym. Nintendo vs streaming na telefony, 3rd party vs producenci konsol, launcher vs launcher, streaming vs streaming.

10.02.2020 11:24
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

W jakiej rozdzielczości zamierzasz grać?

1080p - zwykły 2060
1440p - 2060 Super lub 2070 Super,
4K - 2080 Super lub wyżej.

Już od dobrych kilku lat GPU są dużo bardziej autonomiczne niż kiedyś i CPU ogranicza je w znacznie mniejszym stopniu.

Nawet parując 2080 Ti z Pentium 2c/4t da radę wykorzystać 2080 Ti w 100% tj. lecimy w 4K, detale ultra + RT i mamy 30 fps, które ten CPU spokojnie dostarczy.

W Twoim przypadku mowa o 4-rdzeniowcu z odblokowanym mnożnikiem, czyli wciąż bardzo wysokiej wydajności pojedynczego rdzenia.

Większość gier będzie śmigać, tylko nieliczne tytuł jak np. Assassin's Creed Odyssey, które lubią 6+ wątków będą mieć problem z utrzymaniem stałych 60 fps.

I tutaj też pytanie, czy masz monitor z G-sync/Freesync. Jeśli masz, to tym bardziej obecne CPU da radę, bo chwilowe spadki do 40-45 fps będą w ogóle niezauważalne.

Pamiętaj jeszcze o tym, że możesz teraz kupić lepsze GPU, a później zmienić CPU.
W każdym razie r9 280 bardzo mocno ogranicza wydajność Twojego komputera.

10.02.2020 11:07
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Jeśli coś takiego powstanie to będą powstawać gry ukierunkowane na taki system.

Taki system niekoniecznie musi być zły! Jest szansa, że dzięki niemu zaczęłyby powstawać bardziej złożone i wymagające gry. W ten sposób zaangażowany gracz dostałby wyzwanie, którego tak bardzo pragnie, a casual miał użyteczny system pomocy za dodatkową kasę.

Wilk syty, owca cała, a Sony bogate dzięki mikropłatnościom.

06.02.2020 20:57
odpowiedz
Likfidator
120

Tyle tekstu, tak mało sensu.

Wszystkie tonacje durowe brzmią tak samo. Różnią się tylko od jakiego dźwięku się zaczynają. Zaznacz całą melodię w piano-roll, przesuń o 7 kratek w dół. Będziesz miał tę samą melodię w C-Dur, o ile faktycznie miałeś Gis-Dur.

Co do progresji akordów, to masz w niej dźwięki spoza tonacji. Co nie jest niczym złym, ale mam wrażenie, że po prostu nie rozumiesz teorii o której piszesz.

Gis-Dur nie jest popularna, bo jest po prostu niepraktyczna. O ile na pianinie można z niej korzystać, choć każdy się spyta po co? Tak inne instrumenty dość mocno preferują określone tonacje.

Tonację utworu wybiera się tak, by utwór był jak najłatwiejszy do wykonania na instrumentach, które będą go grać, a także by większość nut była w zakresach o najlepszym brzmieniu.

Podobna sytuacja jest z piosenkami. Tonację wybiera się pod możliwości wokalne wokalisty.

I nie jestem żadnym ekspertem. Po prostu miałem w życiu jakiś kontakt z muzyką.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-02-06 20:57:54
06.02.2020 16:19
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Wydaje mi sie ze te rozne problemy przez kurierow sa, napierd... tym jak workiem ziemniakow i pozniej dziwne rzeczy sie dzieja.

To też może być problemem. Fabrycznie zapakowane podzespoły są znacznie lepiej zabezpieczone na czas podróży, a gotowy złożony komputer jednak nie powinien być rzucany jak worek kartofli.

Jest problem z kartami graficznymi, bo w ostatniej dekadzie mocno urosły i przybrały na wadze. Większe przeciążenia potrafią uszkodzić złącze.

Jak przewożę stacjonarne pudło, to stawiam w samochodzie tak, by płyta główna była poziomo, a karta pionowo. Znacząco zmniejsza to potencjalne przeciążenia.

06.02.2020 13:41
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Napisz jaki masz model płyty głównej, to znajdziemy co ten kod "AN" znaczy.

Jeśli problem jest z kartą graficzną, to najłatwiej sprawdzić to podłączając inną kartę graficzną do komputera i testując problematyczną kartę w innym komputerze.

Brak sygnału na monitorze może jednak znaczyć dużo więcej np. problem z CPU, RAMem, czy nawet zasilaczem, który ma problem z napięciami.

Nigdy nie składałem komputera,a nawet ostatnio używałem komputera z 12 lat temu,moja znajomość na ten temat jest mniejszy niż 0, to naturalne że sobie pomyślałem o złożą mi komputer przyślą i będzie super :)

No właśnie w tym rzecz, że składanie komputera jest proste w dzisiejszych czasach. Wystarczy obejrzeć jakiś tutorial na youtube i wszystko wiesz.
Składanie komputera to:
- włożenie CPU do gniazda, na youtubie powiedzą jak odpowiednio dopasować rogi CPU i zacisnąć dźwignię,
- nałożenie pasty termoprzewodzącej,
- założenie wentylatora,
- włożenie RAMu do slotów, wystarczy pamiętać, by wkładać do złącz o tym samym kolorze, by działał dual-channel,
- zamontowanie dysku SSD w slocie m.2 i przykręcenie śrubki.
- przykręcenie płyty śrubami do obudowy,
- przykręcenie zasilacza,
- zamontowanie karty graficznej,
- zamontowanie dysków na SATA.

i ostatnie, poprowadzenie i podłączenie kabli.

W tym wszystkim należy pamiętać, by kupić obudowę, która ma min. 2 cm wolnego miejsca pod płytą główną w ten sposób łatwo poprowadzisz kable pod płytą główną i będziesz mieć dobry obieg powietrza.

Wszystko to jest pokazane w dziesiątkach filmów na youtubie.

Jak pisałem, jak złożysz sam, to z uwagą. W sklepach składają hurtowo, więc robią to byle jak i nawet nie sprawdzają czy działa. Do tego korzystają z okazji i wrzucają sprzęt ze zwrotów np. karty graficzne w otwartych wcześniej pudełkach.

06.02.2020 13:20
odpowiedz
Likfidator
120

A po co brałeś montaż? Składanie komputera samemu to dosłownie 30 minut roboty. Najtrudniejsze jest założenie CPU, pasty i radiatora. W zasadzie nawet to nie jest trudne, ale wymaga największej uwagi, reszta to klocki lego. Przykręć śrubki, podłącz kabelki zasilania i powkładaj RAM i GPU w jedyne miejsca do których pasują.

Pracownicy co składają komputery robią to byle jak. O dobrym poprowadzeniu kabli zapomnij.

Co do opisanych problemów, to sprawdź, czy karta graficzna ma podłączone zasilanie.

06.02.2020 12:44
4
odpowiedz
Likfidator
120

SpaceX jest dla NASA tym, czym Paczkomaty dla Poczty Polskiej.

05.02.2020 17:56
Likfidator
120

XoniC. Dłuższe granie czyli godzina, albo dwie, a nie siedzenie 8-10 godzin. Pad od PS4 jest po prostu niewygodny, a kółko i kwadrat są trudniejsze do rozróżnienia od A, B, X, Y.
Źle zaprojektowany pad to jeden z powodów dla których mając 3 konsole i PC, konsola Sony jest ostatnim miejscem, na którym chciałbym ograć gry dostępne na różnych platformach.

Sony po prostu przekombinowało z padem swego czasu i uparcie się trzymają swoich rozwiązań, a nawet konserwatywne Nintendo koniec końców skopiowało design Pro Controllera od pada Xboxowego.

Jedyne co jest wkurzające, to fakt że Xbox i Nintendo mają zamienione pozycje A z B i X z Y. Z tym, że to nawet nie jest w połowie tak upierdliwe jak oznaczenia przycisków u Sony.

Żeby było śmieszniej ani Nintendo ani Microsoft nie mają QTE w swoich grach!

05.02.2020 14:05
odpowiedz
Likfidator
120

Wiadomo, że cena konsoli będzie między $399, a $599, ale to tyle co nic.

Każdy dolar robi sporą różnicę w przypadku pierwszego okresu na rynku. Wiadomo, że Sony będzie dopłacać do każdej sprzedanej konsoli przez jakiś czas. To ile będzie dopłacać zależy od Microsoftu.

Wielką niewiadomą jest też czy będzie tylko jeden model PS5, czy może od razu PS5 i PS5 Pro. Microsoft rzekomo ma pracować nad dwiema wersjami konsol, tańszą i droższą, o czym plotki krążą od dawna. Raz że tańszy model został porzucony, innym razem, że nadal jest w grze.

Obecna generacja pokazała, że pierwsze zwycięstwo jest decydujące dla całej generacji. To nie exclusive'y dały PS4 przewagę. Ba, obie konsole były krytykowane za brak dobrych gier w pierwszym roku po premierze. PS4 wygrało, bo było tańsze, mocniejsze i nieprzekombinowane.

PS4 było po prostu zwyczajną, przeciętną do bólu konsolą, ale to wystarczyło.

Microsoft doskonale zdaje sobie z tego sprawę i tym razem to XSX jest #4theplayers. Konsola ma być mocna, tania i celować w tradycyjne gry.

Microsoft bardzo dynamicznie reaguje na rynek. Przed premierą Stadii zachwalali (trochę zachowawczo) xCloud. Jak Stadia zaliczyła fail, to od razu stanowcze "granie na własnym sprzęcie będzie dla nas zawsze najważniejsze".

Podobne stanowisko z VR. XSX ma być tradycyjną konsolą nastawiony na tradycyjny model rozrywki. Microsoft nie rozmienia się tym razem na drobne.

Ma do tego rewolucyjnego Game Passa.

I jakby tego było mało, Microsoft jest gigantem, który może ładować tony pieniędzy w Xboxa długie lata, bo zarabiają kasę z usług w chmurze.

Wszystko to spędza sen z powiek szefostwu Sony. Tym razem mają przed sobą rywala, który nie przekombinuje, ani nie popełni tych samych błędów. PS5 stanie do rywalizacji z Xboxem, który będzie mocny, tani i zaoferuje setki gier w Game Passie za małe pieniądze.

05.02.2020 11:06
1
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
120

W zasadzie pad od XO jest niemal idealny, wystarczy tylko kilka usprawnień:

1. Lepszy D-Pad. Obecny jest dobry, ale do gier arcade przydałoby się coś lepszego.

2. Wbudowany żyroskop i akcelerometr. To jest naprawdę zadziwiające, że tylko Nintendo wie jak to wykorzystać. DOOM i inne FPSy na Switchu mają kapitalne celowanie żyroskopowe, a ich wersje na PS4 nie, mimo iż DS4 żyroskop ma. Pad + żyroskop = prawie mysz!

3. HD Rumble. Tak jak tradycyjne wibracje częściej przeszkadzają niż pomagają, tak HD Rumble daje ogromne kopa do immersji. Tak precyzyjne, że może odtwarzać dźwięk. Dobrze, że już zastało zapowiedziane.

4. Łopatki pod padem. Dwa czy cztery dodatkowe przyciski przydałyby się w niektórych grach.

W przypadku pada od Sony, to jest naprawdę skopany design. Ergonomia okropna. Po dłuższym graniu bolą nadgarstki i palce. Oznaczenia przycisków są mało czytelne. Szczególnie kółko z kwadratem łatwo pomylić w sekwencjach QTE. Są też gry, które nie używają kolorów tylko monochromatyczne znaki, co już w ogóle jest irytujące.

Także R1, R2 jest dużo mniej czytelne niż LR i RT, czy R i ZR.

Dotykowy panel i głośnik? Nawet exclusive'y rzadko kiedy z tego korzystają, a co dopiero mówić o 3rd party.

Wątpię, by Sony wiele zmieniło, bo to tradycja, ale dla mnie sam pad jest wystarczającym powodem, by iść w kierunku czerwonych i zielonych, a niebieskich omijać.

04.02.2020 10:54
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Gra nie porwała tłumów, więc wydawca ratuje się wersją PC. Gra miała przedpremierowe demo na Switchu, które było strasznie toporne. Po 10 minutach wywaliłem z dysku i o grze zapomniałem.

Sam fakt, że trafia na Steama, a nie do Epica sugeruje, że zbyt dobry tytuł to nie jest.

Chociaż w sumie trudno mi powiedzieć. Od krytykowanego dema z wersji beta poprawili to i owo, a gra jakichś fanów ma, więc może wersja PC będzie sukcesem? Może jakieś mody pomogą czy poprawią co nieco.

Najbardziej cieszy to, że to kolejny konsolowy exclusive, który trafia na PC. Na komputerze zagramy w exclusive'y z Xboxa, mamy trochę gier z PS4 tj. No ni kuni 2, gry Davida Cage'a, Tetris Effect i kilka innych, no i ze Switcha dostaliśmy Octopath Traveler i nadchodzi Daemon X Machina.

Naprawdę ciekawe czasy dla PCtowców. Wydawcy i producenci konsol zdali sobie sprawę z tego, że konsolowcy i tak nie przesiądą się na PC, a PCtowcy nawet jeśli kupują konsole, to tylko dla exów, więc biorąc pod uwagę, że konsole są sprzedawane po kosztach, równie dobrze można część exclusive'ów wydać na PC.

03.02.2020 20:26
odpowiedz
Likfidator
120

Grałeś w SF V? Dzisiaj rusza darmowy tydzień z grą na PS4 i Steam. Dobra okazja, by wypróbować.

Co do Injustice 2, to jeszcze nie grałem. Kiedyś jedynka była w darmowym weekendzie na Steamie. Akurat tyle czasu, by przejść tryb fabularny. Podobało mi się, ale dalej już grać mi się nie chciało.
W dwójkę z chęcią zagram, ale czekam na jakąś wielką wyprzedaż. Podobnie z MK 11. Injustice 1, MK 9 i MK X były prędzej czy później za 15-20 zł, więc czekam na podobną okazję.

31.01.2020 11:38
odpowiedz
Likfidator
120

Poogląda i poczytaj, że ta konsola potrafi zaoferować lepsze doznania w niżej wymienionych grach od PS4 i PC.

Tylko dlatego, że te gry zostały dopieszczone i poprawione na etapie portowania.
Alien Isolation działa oczywiście w niższej rozdzielczości niż na PS4 i XO, ale od pierwotnego wydania minęło sporo lat, więc i nowe techniki post-process się pojawiły. Tylko dzięki temu gra wygląda na Switchu lepiej.

Jedynym problemem Alien Isolation na PS4 i XO jest to, że nie dostało łaty z usprawnieniami, ani nawet wsparcia dla PS4 Pro i XO X.

Co jest tak naprawdę największą wadą konsol. Gry są przypisane do jednej konfiguracji sprzętowej i o ile wydawca nie zleci wykonania łaty, to będą takie na zawsze.

Alien Isolation na PC poleci w 4K 60 fps na przeciętnym sprzęcie. Bez problemu śmigałby w 1600-1800p na PS4 Pro i 2160p (pełne 4K) na XO X w 30 fps. Tylko łaty brak.

W nadchodzącej generacji konsol Sony i Microsoft powinni obowiązkowo wymagać od wydawców, by gry posiadały ukryte menu ustawień graficznych z opcjami:
- wybór rozdzielczości,
- wybór ilości klatek,
- jakości post-process tj. szczegółowość cieni, SSR, SSAO(i pokrewne) itd.
- tam gdzie ma to zastosowanie, suwak odległości rysowania.

Menu to powinno być ukryte i dostępne tylko po włączeniu zaawansowanych opcji w ustawieniach konsoli.
O ile na starcie byłoby mało przydatne, to po premierze PS5 Pro, PS6 czy odpowiednich Xboxów byłoby coraz bardziej użyteczne.

Koniec z czekaniem na łatę producenta. Sami gracze, czy nawet producent konsoli mogliby tworzyć profile wydajnościowe dla nowego sprzętu. Tak jak to robi Nvidia od dłuższego czasu. Nie chcesz grzebać w ustawieniach? Nvidia może ustawić detale za ciebie pod posiadaną GPU.

Wracając do Switcha, to jeszcze New Super Lucky's Tale jest lepsze od wersji z PC i XO. Port Switcha dostał zupełnie nowy system pracy kamery. Różnica jest ogromna. Z przeciętnej gry zrobiło się coś w co chce się grać!

17.01.2020 20:27
3
odpowiedz
Likfidator
120

Przecież Ultrawide daje super produktywność. Edycja video bajka. Programowanie, sporo miejsca dla tych wszystkich dodatkowych okienek. Programy graficzne, muzyczne DAWy, silniki do gier - wszystko lepiej działa w Ultrawide!

Do tego na ekranie 21:9 użytkowanie dwóch okien obok siebie jest już całkiem sensowne! Można mieć np. przeglądarkę z otwartą dokumentacją obok okna ze środowiskiem programistycznym.

Z grami różnie bywa, ale tylko nieliczne nie dadzą zmusić się do pracy w ultra-wide, albo będą mieć błędy interfejsu.

Zresztą 21:9 to i tak w sumie kompromis. Prawdziwy ultra wide to 32:9. To jest dopiero świetna sprawa.

17.01.2020 18:20
odpowiedz
Likfidator
120

Gdzie znajduje się konsola?
Nie powinna być umieszczona w zamkniętej szafce np. za szkłem. Tylko w miejscu o swobodnym przepływie powietrza.

Czy konsola jest głośniejsza? Może to być problem ze źle nałożoną pastą termoprzewodzącą w fabryce.

Być może wentylator jest wadliwy i konsola się przegrzewa, bo źle działający wentylator nie zapewnia odpowiedniego obiegu powietrza.

Może też być uszkodzenie sprzętowe np. uszkodzona ścieżka na płycie głównej konsoli, albo problem z CPU czy GPU, czasem to się zdarza.

a teraz zauważalny spadek jakości jest najbardziej widoczny na włosach postaci oraz elementów otoczenia takich jak; trawa, kamienie, liście

Jeśli nie jest to wina przegrzewania się konsoli, to może oznaczać problem z GPU lub RAMem.

Jest jeszcze mała szansa, że to problem skopanej aktualizacji. Przywrócenie do ustawień fabrycznych może pomoże. Najlepiej jednak skontaktować się z działem obsługi Sony, może są jakieś magiczne kombinacje przycisków, które mogłby coś naprawić.

W przypadku Xbox One'a czyszczenie cache'u czasem pomaga na tego typu dziwne przypadki.

17.01.2020 11:20
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Jest dość prawdopodobne, że HZD 2 będzie tytułem startowym dla PS5. Wydanie pierwszej części na PC to bardzo dobry sposób na promowanie nowej konsoli.

HZD kończy się tak jak pierwszy Mass Effect tj. ma swój finał, ale zostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Wręcz wzorowo zrobił grunt pod sequel!

Najbliższe 3 lata będą okresem, gdy PCtowcy masowo będą upgrade'ować sprzęt. Sony wie, że w tym okresie najłatwiej sprzedać im konsole, bo PS5 będzie mieć najlepszy stosunek wydajność/cena w tym czasie.

Nie zdziwiłoby mnie, gdyby przed premierą HZD 2, pierwsza część zawitała na wyłączność u Epica. Podobnie z God of War 1 czy nawet The Last of US (który i tak jest już grywalny w emulatorze RPCS3).

Jak ktoś chciał, to mógł ograć te gry w PS Now, więc tym bardziej unikanie portu PC nie ma większego sensu.

Wydanie tych gier na PC nic by nie zmieniło. PCtowcy jak i Sony wiedzą, że po 5-10 latach powstaje emulator konsoli, więc równie dobrze Sony może zarobić kasę na tych starych grach, trzymając nowości tylko na swojej konsoli.

17.01.2020 00:59
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Dzielenie na partycje zawsze było głupie. Nie wiem skąd wzięła się na to moda? Sam niegdyś dzieliłem jak wszyscy i potem tylko tego żałowałem.
Jedyny sens partycjonowania dysku jest wtedy, gdy chcesz mieć różne systemy plików np. Linuksa obok Windowsa.

jak mi sie cos okrutnego zrobi z systemem format i nowy system to z 30 min roboty :)

Wystarczy odpalić jakiś system z pendrive'a i usunąć wszystkie foldery systemowe Windowsa. Potem odpalasz instalator systemu i system instaluje się bez ingerencji w pozostałe pliki.

Przynajmniej tak było kiedyś, bo Windowsa XP, 7ki i 10ki nigdy nie reinstalowałem na tej samej maszynie, ale chyba też nie wymuszają formatowania partycji, a Windows 10 to już w ogóle ma fajną funkcję naprawy systemu tj. zostawia dane użytkownika i wszystko pozostałe przywraca do stanu początkowego.

16.01.2020 15:23
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Po pierwsze, musisz mieć umowę o pracę, lub inne stałe źródło dochodu. Bez tego bank nie udzieli kredytu.

Po drugie, koszty masz podane przy aukcji. Często są promocyjne raty 0%, czyli płacisz cenę produktu podzieloną na części.

Po trzecie, lepiej wziąć na więcej rat. Zawsze mniejsze obciążenie i zawsze możesz szybciej spłacić. W umowie masz tylko termin do którego musisz spłacać.

3) Jak wyglądają płatności? Co miesiąc do któregoś dnia muszę po prostu wpłacić daną kwotę na jakieś konto czy jak?

Dostajesz indywidualny numer konta na który wpłacasz pieniądze do określonego dnia miesiąca. Najlepiej ustawić przelewy automatyczne z konta bankowego i samo się spłaci.

4) I ogólnie, warto?

I tak i nie. Jak trafisz na razy 0%, to zyskujesz odroczenie płatności w czasie.
Największym problemem jest jednak to, że dość łatwo wpędzić się w spiralę długów, jak kupisz za dużo np. RTXa 2080 Ti w ratach 300 zł/miesiąc, a potem kasy zabraknie.

EDIT: Jak jest konkretnie z allegro nie wiem. Ogólnie nie odważyłbym się brać jakiegokolwiek kredytu on-line. Dane zbyt łatwo przechwycić i wyłudzić chwilówki czy inne kredyty.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-01-16 15:26:24
16.01.2020 13:41
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

GPU zostaw. GTX 970 to wciąż dobre GPU, które radzi sobie z każdą grą. U Ciebie jednak ta karta się marnuje, bo CPU nie wyrabia.

Co do modernizacji w swoim budżecie masz 3 opcje:
i5 9400F + płyta + RAM = ok. 1300 zł
i5 9600KF + j.w = ok. 1650 zł
Ryzen 3600 + j.w = też. ok. 1650 zł.

Podaję i5 9400F, bo w swojej półce cenowej to świetny CPU do gier.

Wybór między i5 9600, a Ryzenem 3600, to już nie taka prosta sprawa. Ryzen ma więcej mocy wielordzeniowej, a i5 lepiej radzi sobie w grach, z tym że to są różnice dla tych, co celują w 120-240 fps.

Wszystkie 3 procesory poradzą sobie w 60 fps bez problemu.

Ryzen może być trochę bardziej przyszłościowym wyborem, bo po premierze konsol gry będą coraz lepiej wykorzystywać Ryzeny, a do tego podstawka AM4 daje możliwość zamontowania bardzo mocnych CPU w przyszłości. W przypadku Intela raczej będzie nowa podstawka w kolejnej serii CPU.

14.01.2020 11:41
odpowiedz
11 odpowiedzi
Likfidator
120

Na pewno nie kupię PS5. Exclusive'y Sony to poziom gier z kosza. Wręcz kwintesencja tego czego w grach nienawidzę. Jeden Horizon Zero Dawn wiosny nie czyni, a i tak nie jest to gra dla której kupuje się konsolę.

Po przekopaniu się przez exy moje PS4 Pro zbiera kurz, bo żeby pograć na PS4, trzeba wejść do sklepu i grę kupić, co komplikuje sprawy, bo:

1. Gry na PC są tańsze, mają lepszą grafikę i działają w 60+ FPS.
2. Mniejsze gry lepiej kupić na Switcha, bo handheld daje więcej swobody.
3. XO oferuje tony gier za grosze w Game Passie, po co kupować gry jak w kolejce do ogrania kilkadziesiąt dobrych gier?
4. Na PC zalega kilkaset gier do ogrania, kupionych przez lata.
5. Gra kupiona na konsolę jest bezwartościowa. Na stałe przypisana do jednej konfiguracji sprzętowej. Wersja PC będzie skalować się długie dekady, wyższe rozdzielczości, więcej FPS, o modach nie wspominając.

To wszystko sprawia, że granie na PS4 nie ma sensu. Posiadając wszystkie platformy obecnej generacji, konsola Sony jest po prostu bezużyteczna.

Dlatego na pewno nie kupię PS5. To czy kupię nowego Xboxa na premierę jeszcze nie wiem. Zależy od ceny i mocy. Na pewno kupię XSX jakiś czas po premierze. Tak samo jak kolejną konsolę Nintendo.

Jednak po w większości nieprzyjemnych wrażeniach z posiadania PS4, wątpię bym ponownie wszedł w ekosystem Playstation.

11.01.2020 00:57
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Nie ma szansy na tryb Windows w XSX. Microsoft będzie dopłacał do każdej konsoli przez jakiś czas od premiery i tryb Windows czyniłby XSX bardzo atrakcyjnym cenowo sprzętem do pracy.

Ba, sama możliwość odpalenia sklepu Epica czy Steama, byłaby dla Microsoftu niekorzystna. Dopłacaj do sprzętu, tylko po to, by konsument wydawał kasę w innym ekosystemie.

Jest jednak mała szansa, że pojawi się Windows, ale w trybie S czyli z dostępem tylko do aplikacji ze sklepu Microsoftu. Rozwiązuje to powyższe problemy:
1. Urządzenie nadal oferuje tylko ekosystem Microsoftu.
2. Sprzęt jest mało atrakcyjny dla niegrających.

Zaletą takiego rozwiązania jest natomiast to, że posiadacz XSX zyskałby ograniczony, ale wciąż posiadający wiele oprogramowania domowy komputer.
Przeglądarka, Spotify, Netflix, office i sporo innych aplikacji byłoby dostępne.

Microsoft mógłby nawet iść w kierunku komputera dla studenta. XSX będzie miał więcej mocy niż nowy Mac Pro w podstawowej wersji, a w kwestii GPU po prostu pozamiata. Wszystko dzięki Ryzenom.

Programy graficzne powinny działać wybornie na XSX, przynajmniej patrząc na odpowiednią półkę cenową.

Jakby Microsoftowi udało się sprzedawać XSX jako komputer do nauki i jednocześnie uczynić XSX nieatrakcyjnym dla klientów biznesowych szukających atrakcyjnych cenowo stacji roboczych to Microsoft rozbiłby bank.

07.01.2020 20:31
odpowiedz
Likfidator
120

Nintendo nie chce slasherów od Platinum Games na Switchu i dlatego PG zamiast robić slashera Bayonettę 3 na Switcha zrobiło slashera Astral Chain na Switcha. Aha.

I jak widać nie zrozumiałeś. Mały hint:
- Boyonetty ESRB: M
- Astral Chain ESRB: T

i jeszcze raz przeczytaj to co napisałem powyżej.

Wszystko wskazuje też na to, że Nintendo nie jest za bardzo zadowolone ze współpracy z Platinum Games. Tu nie chodzi o to, że robią złe gry, ale te gry sprzedają się gorzej niż pozostałe exclusive'y. Może też samo PG woli iść w multiplatformy, bo na 3 konsolach raczej sprzedadzą ponad milion kopii każdej kolejnej gry, a na Switchu może być ciężko.

Trudno powiedzieć nawet jak poradził sobie Astral Chain. Danych liczbowych brak, jedynie informacja, że spełnił oczekiwania. Tylko czy było to 300 tys. kopii czy milion nikt nie wie. Bayonetta 2 sprzedała się w 700 tys. kopii, z czego 300 na Wii U i 400 tys. na Switchu, ale to są stare dane, więc jeszcze 100-200 tys. kopii na Switcha może zeszło.

W każdym razie jak na gry, które są promowane na stronie głównej eShopu jako exclusive'y Switcha to nie jest dużo.

07.01.2020 15:07
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
120

Bayonetta 3 już pewnie w tym roku <3
Nintendo mogłoby też ich pogłaskać i wziac Sequel do Vanquish jak nikt inny się nie kwapi.

Z Bayonettą 3 nic nie jest pewne. Słuch o niej zaginął. Od zapowiedzi PG zdążyło zapowiedzieć i wydać Astral Chain na Switcha.

Mam wrażenie, że Bayonetta średnio pasuje Nintendo. Oni dali kasę na sequel w czasach Wii U, które było promowane głównie pod graczy core'owych, a samo Nintendo bardzo mocno postawiło na 3rd party. Wii U w ciągu roku dostało CoDa, NFSa, FIFĘ, AC, Deus Exa, Batman: Arkham City, Mass Effect 3 i kilka innych gier AAA. Jak skończyło Wii U każdy wie.

Switch to nie jest Wii U. Nintendo wróciło do dawnego stylu własnego ekosystemu, stawiając na własne exclusive'y oraz indyki zwane tam nindie.

Dlatego nie zdziwiłoby mnie, gdyby okazało się, że Bayonetta 3 została anulowana, albo cała seria odsprzedana innemu wydawcy.

Zbiorcze wydanie dwóch pierwszych części może nie sprzedało się na Switchu źle, ale dużo gorzej niż typowe exclusive'y Nintendo, więc i trzecia część raczej średnio sobie poradzi, a już na pewno nie będzie system sellerem tj. nikt dla niej Switcha nie kupi, a jak ktoś Switcha kupił to dla Zeldy, Mario, Pokemonów, Metroida itd.

Bayonetty nie pojawiają się też na przecenach w eShopie. Szkoda, bo za 10€ bez problemu weszły by do TOP10.

07.01.2020 10:11
odpowiedz
Likfidator
120

Dwie dobre wiadomości!
Po pierwsze, zasilacz będzie wbudowany w konsolę, o czym świadczy gniazdo na zwykły kabel zasilania.
Po drugie, dwa gniazda HDMI oznaczają, że konsola będzie mieć HDMI In jak Xbox One. Mimo iż TV, TV, TV zniechęciło wielu, to użytkownicy Xbox One'a chwalą sobie to, że mogą podłączyć dekoder kablówki czy platformy SAT do XO i sterować telewizją z poziomu konsoli np. odpalając kanał TV w okienku podczas grania, albo okienko z grą z TV na dużym ekranie. Mała rzecz, a jak zapowiedzieli XSX to temat HDMI In był wysoko na reddicie.

05.01.2020 22:13
odpowiedz
Likfidator
120

Wszyscy dookoła się tym tytyłem zachwycają, a ja nie potrafię nawet dotrzeć do połowy gry.

Ja nawet nie wiem, czy dotarłem do połowy. Przestałem grać jakąś godzinę po tym jak wróciłem z dodatkową głową z gór.

Z God of War jest tak, że jak komuś podejdzie system walki, to wsiąknie, a jak nie podejdzie to będzie się coraz bardziej męczył. Gra ma zasadniczo dwie wady:

1. Fabuła rozwija się za wolno. Seria fetch questów bez żadnej nagrody, która ujawniałaby jakąś intrygę. Chłopcze tu, chłopcze tam i niewiele więcej.

2. Zbyt dużo kopiuj-wklej. Co chwila tacy sami wrogowie i te same zagadki tj. skrzynka z symbolami, kryształ z gniazdem itd. Już nawet nie pamiętam dokładnie tego wszystkiego, bo gra zlewa się w jedną plamę, a grałem prawie 2 miesiące temu.

I to czy jest to dobra gra, czy nie to kwestia gustu. Bo mnie sztuczne wydłużanie rozgrywki tymi samymi zapychaczami po prostu wymęczyło. Może jakbym nie miał nic innego do ogrywania, to GoWa bym przez pół roku przeszedł, ale raz że opłacony na miesiąc PS Now się skończył, dwa że już nie ma GoWa w PS Now, a trzy Microsoft sypie tyle gier do Game Passa, że PS4 nawet się włączać nie chce.

Z drugiej strony przeszedłem Horizon Zero Dawn w dwa tygodnie. Robiąc samą fabułę i tyle aktywności pobocznych, by mieć zasoby na walkę z trudniejszymi maszynami.

HZD to najlepsza gra akcji w jaką zagrałem na PS4. Nie jest idealna, ale wszystko jest tak spójne i dopracowane, że wszelkie drobne wady nie mają żadnego znaczenia, bo całość broni się wyśmienicie.

I znów tutaj wracamy do kwestii gustu. Mi drewniane cutscenki w ogóle nie przeszkadzały. Prawdę mówiąc wolę drewniane, czy wręcz czytane dialogi w dymkach niż "cinematic experience". Lubię gry książkowo-teatralne, a za filmowymi nie przepadam.

Do tego nie wiem czy w zamierzony sposób, ale te drewno z Horizona pięknie wpasowuje się w fabułę opowiadającej o ludzkości wybrakowanej, okaleczonej.

HZD jest w wielu miejscach podobny do GoWa, czy na odwrót GoW jest podobny do HZD, bo wyszedł później i jakieś inspiracje brał na pewno. Chociażby modyfikacje uzbrojenia i odblokowywanie umiejętności jest podobne w obu grach. Z tym, że w HZD to po prostu działa. Na drzewkach jest wiele użytecznych umiejętności. W GoWie zaraz na starcie odblokowujesz kilka, które sprawiają że siekasz wszystkich jak masło, a system ogłuszenia przestaje mieć jakiekolwiek znaczenia (może na wysokim poziomie trudności, ale z tego co czytałem wrogowie mają więcej HP i biją mocniej wydłużając bezsensowne klepanie, co na pewno nie poprawi wrażeń z gry dla mnie).

Podobnie z modyfikacjami. W HZD cały czas były fajne upgrade'y. W GoW jakoś na starcie dostałem kilka, których używałem dalej cały czas, bo reszta to były śmieci.

Horizon fajnie łączny otwarty świat z misjami fabularnymi. Do tego jest bardzo proceduralny tj. wszystko wchodzi ze sobą w interakcje. Nieraz patrzyłem jak maszyny wykańczały grupy bandytów, a ja zbierałem łupy. Prosta rzecz, która pojawiła się już w DOOMie z 1993 roku, a jak cieszy.

Misje fabularne są ciekawe i nieraz przeplatają się z zadaniami pobocznymi, co może nie zmienia finału gry w wielki sposób, ale jakiś wpływ na finał ma.

Do tego po każdej misji fabularnej dostajemy w nagrodę dużo nowych informacji powolutku odsłaniających tajemnicę świata w którym żyje Aloy. Co motywuje do dalszej gry.

Mówiąc inaczej chciałbym, by GoW był taki jak HZD. Dwie dość podobne gry, ale to co je różni sprawia, że pierwsza okazała się niegrywalna, a do drugiej siadałem prawie każdego dnia.

04.01.2020 23:08
odpowiedz
Likfidator
120

Trzeba kupić również Xbox live gold żeby grać online? Czym wogóle różnią się te dwie rzeczy?
I tak i nie.

Live Gold - abonament do grania po sieci + 3 gry gratis na miesiąc
Xbox Game Pass - abonament z 200+ grami.

Xbox Game Pass Ultimate - połączenie powyższych i jeszcze Game Pass PC jest w pakiecie.

Największym plusem jest cena. Od ponad roku Microsoftu rzuca promocje za 4 zł na 3 miesiące dla ultimate i pewnie będzie tak robił do premiery nowego Xboxa. Po prostu chcą promować markę. Później trudno powiedzieć. Jakby XSX wygrał z PS5, to takie promocje się skończą.

PS4 też ma podobny abonament PS Now, dostępny u nas jak założysz konto w kraju, w którym usługa działa np. UK. Kosztuje 45 zł/miesiąc. W okresie od października do końca roku w PS Now był God of War, Uncharted 4 i GTA V. Jest tam też sporo starszych exów np. Bloodborne, gry Davida Cage'a, Infamous, God of War 3 remaster itd.

Sony jakąś tam odpowiedź na Game Passa ma, więc nie jest tak źle.

04.01.2020 22:50
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

Proszę o pomoc. Pierwsza konsola w życiu ;)

Zobacz zwiastuny i gameplay'e następujących gier:
Horizon Zero Dawn,
Uncharted 4,
God of War,
The Last of Us Remastered,
Days Gone,
Detroit: Became Human,
Bloodborne.

Jeśli bardzo, ale to bardzo chcesz zagrać w te gry -> kupuj PS4.

Jeśli zaś szukasz taniej i wygodnej opcji, to upoluj Xbox One S na wyprzedaży. Nie tak dawno konsola była do kupienia za 430 zł z Amazonu już z przesyłką.
Microsoft cały czas przecenie Xbox Game Passa na 4 zł za 3 miesiące, więc masz ponad 200 gier do ogrania na Xbox One praktycznie za darmo. No i w tej promocji jest też abonament za multiplayer, a w przypadku PS4 trzeba dopłacać ok. 165 zł/rok by grać po sieci.

W Game Passie są m.in.
Forza Horizon 4,
Gears of War 4 i 5,
Cała kolekcja gier Halo,
Wolfenstein, Wolfenstein 2, Doom, Rage 2.
Cała trylogia Tomb Raider z ostatnią Shadow of The Tomb Raider włącznie,
Od dzisiaj jest GTA V,
Wiedźmin 3,
PES 2020,
Mortal Kombat X,
Monster Hunter World,
Metal Gear Solid V,
Life is Strange 2 - cały sezon.

Tego jest znacznie więcej, ale ogólnie sporo w miarę nowych gier AAA i sporo dobrych gier indie.

Xbox One to najtańszy i najwygodniejszy sposób, by wejść w świat konsol. Możesz ograć naprawdę wiele gier za grosze.

EDIT: Ja mam PS4 Pro, XO S i Switcha. Z Xbox One'a korzystam regularnie, bo co chwila dodają coś do game passa. Na Switchu ogrywam exy i regularnie gram w Tetris 99 i Mario Maker 2. Konsola Sony zbiera u mnie kurz, ożywia się tylko na czas ogrywania jakiegoś exa, ale że te już w większości ograłem (i tylko Spider-Man, Until Dawn i Horizon Zero Dawn dobrze wspominam), to PS4 będzie zbierać coraz więcej kurzu.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-01-04 22:54:05
04.01.2020 14:19
odpowiedz
Likfidator
120

Ahh, gdyby tylko Sony miało takie subskrypcje jakie ma Microsoft...

Jest PS Now. W Polsce działa, choć trzeba mieć konto PSN na UK. Kosztuje 45 zł/miesiąc. Od października do końca roku były tam m.in. GTA V, GoW i Uncharted 4. Teraz weszło Horizon Zero Dawn i jeszcze przez miesiąc będzie Persona 5. Oprócz tego jest ok. 800 gier od PS2 do PS4. Gry z PS3 tylko streaming, PS4 streaming i granie po ściągnięciu na konsoli, a z PS2 część tylko streaming, a część można pobrać na dysk konsoli i grać lokalnie.

Ogólnie jednak usługa jest gorsza niż Game Pass. Microsoft daje dużo więcej nowych gier AAA, ale PS Now to świetny sposób, by tanim sposobem ograć exclusive'y Sony.

Jeśli zaś chodzi o GTA 5 to Rockstar naprawdę olewa posiadaczy konsol. Gra do tej pory nie doczekała się łatki dla PS4 Pro i XO X mimo iż ciągle dostaje nową zawartość, a samo działanie gry pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Detale to odpowiednik low-medium z PC i to tylko 30 fps. Na XO doczytywanie obiektów w tle jest wyjątkowo denerwujące. Na PS4 też jest widoczne, ale jakby mniej.

Przy okazji RDR 2 pokazali, że da się lepiej. Co mnie naprawdę zaskakuje, bo GTA V wciąż zarabia więcej kasy niż większość nowych AAA, a Rockstar ma w dupie, by grę usprawnić. Znając życie pewnie szykują kolejny remaster dla XSX i PS5, by sprzedać grę po raz czwarty.

EDIT: A teoretyczna specyfikacja PS5 i XSX wręcz idealnie podchodzi pod GTA V na ULTRA w 1440-2160p przy 60 fps. Nawet nic robić nie muszą, tylko dadzą port PC na maksymalnych detalach.

post wyedytowany przez Likfidator 2020-01-04 14:20:57
03.01.2020 10:40
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

Nie ma dobrych telewizorów w rozmiarze 32". W takiej wielkości sprzedawana jest tylko najgorsza tandeta. Średnio-wysokie serie zaczynają się od 49", może w 42" coś się znajdzie, choć w testach często zaznaczają że najmniejsze rozmiary mają gorszą matrycę czy podświetlenie, albo są pozbawione jakiejś funkcji np. strefowego podświetlenia.

Dobre ekrany w małych rozmiarach to tylko monitory komputerowe, ale tutaj płacisz jak za 55-65" TV za rozmiar 27-34". Jeśli chcesz sensowny HDR.

Potencjalną wadą monitora jako TV może być brak tunera, ale możesz kupić tanie pudełko DVB-T do naziemnej lub podłączyć tuner TV SAT czy kablówki po HDMI.

https://www.x-kom.pl/p/427065-monitor-led-32-i-wiekszy-benq-ew3270u-czarny-4k-hdr.html

Przykładowy 32" 4K z HDR i mieści się w budżecie. Tylko, że to nie będzie HDR powodujący opad szczęki, a jedynie 'trochę lepiej niż SDR'. Choć powinien być lepszy niż tanie TV Samsunga czy innych firm.
Monitory zawsze dostają lepsze matryce niż telewizory.

1080p bez HDR znajdzie się w cenie poniżej 900 zł.

Nic w zasadzie więcej nie doradzę. Nie ma w czym wybierać. Jedynie warto zwrócić uwagę, by matryca była na VA. Lepsza czerń niż na IPS.

02.01.2020 13:39
2
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
120

Czy tylko mi się wydaje, że w tym trailerze czuć bardzo mocne inspiracje TLoU?

02.01.2020 00:14
odpowiedz
Likfidator
120

Chciałbym zgłosić użytkownika: https://www.gry-online.pl/users/#/janeodbatmana/z6fabe8
Osoba ta urządza wycieczki personalne w stronę innych użytkowników, a także prowokuje do toksycznych zachowań. Przez lata obecności tutaj nie spotkałem się z bardziej szkodliwą działalnością wymierzoną w społeczność tego forum.

Chociażby robi zamieszanie wokół tego wątku: https://www.gry-online.pl/newsroom/wiedzmin-3-z-nowym-rekordem-aktywnosci-na-steamie/komentarze/z91d30a
i sprowokowała już jednego cenionego forumowicza do złamania regulaminu.
Chciałbym zauważyć, że nie kojarzę, by Bezi2598 kiedykolwiek podjął się wycieczki personalnej w stronę innego użytkownika.

Zatem mam prośbę do administracji, o zwrócenie uwagi na personalną toksyczność jaką użytkownik Jane tutaj zostawia. Szczególnie pod kątem:

c) nie wolno prowokować nagminnie innych Użytkowników w celu świadomego wywołania negatywnej reakcji (tzw. trollowanie);

28.12.2019 18:33
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
120

Telewizyjne pasywne 3D poza koniecznością posiadania okularów miało 2 problemy:

1. Niską rozdzielczość ekranu, czego efektem było coś na wzór scanlines.
2. Niską jasność podświetlenia.

Oba te problemy wyeliminowano wraz z prowadzeniem TV 4K HDR. Przy 4K mamy już 1080p linii na oko, a 1000 nitów jasności nawet przez okulary daje jasny obraz. Okulary same z siebie pomagają przy LCD, bo poprawiają czerń.

Producenci TV jednak wycofali się z 3D. Ostatnie dobre TV z 3D to OLEDy od LG z 2016 roku. 4K, 3D i 500 nitów jasności.

Inna sprawa, że dzisiejsze TV przyjmują sygnał 120 Hz, więc odtwarzacz z okularami aktywnymi i mamy 3D na każdym nowym TV.

27.12.2019 23:45
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
120

No właśnie rzecz w tym, że nie jestem w stanie żadnego z tych TV do końca polecić. W poprzednich latach było łatwiej. W 2016 był świetny KS7000 od Samsunga, a na niższym budżecie LG UH635V sporo oferował. Rok temu Samsung NU8000 miał świetny stosunek jakość/cena. Mam te 3 telewizory i z każdego jestem zadowolony.

Nowy Q60 od Samsunga niestety będzie prawdopodobnie gorszy od UH635 sprzed 3 lat. Ten model LG może nie jest zbyt jasny. 400-450 nitów, ale nadrabia przyzwoitym local dimming, którego Q60 w ogóle nie ma. Mi do tego się trafiła dobra sztuka z idealną matrycą, zero cloudingu.

Według testów rtings, Samsung Q60 zdobył więcej punktów niż ten Sony, więc analitycznie będzie to najlepszy TV z tej trójki.

Tylko, po raz ostatni. Jakościowo jest to przepaść nie tylko do OLEDów, ale także do Sony X900F.

27.12.2019 23:33
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
120

O ten Philips jest na IPS... ja bym go od razu skreślił. Kiepska jasność maksymalna + IPS, nie warto.

Co do obsługiwanych formatów, to z tym bywa różnie. Najlepsze wsparcie jest w telewizorach LG. One biorą praktycznie wszystko. Samsungi były równie dobre, ale właśnie były. Zeszłoroczny NU8000 już ma problem ze starszymi kodekami np. nie odtwarza mi filmów nagrywanych starym aparatem z kodekiem mJPG.

Nowsze treści to praktycznie h.264 (MPEG4) i h.265 (HEVC), z którymi nie ma żadnych problemów. Choć wydaje mi się, że zdarzyło mu się czegoś nie odtworzyć i na ratunek ruszył Xbox One. Natomiast LG bierze wszystko jak leci (ale tanie serie LCD od nich są badziewne).

Jak z Sony nie wiem. Mam TV z 2010 roku i ma zerowe wsparcie dla kodeków. Jak oglądałem na nim filmy, to odpalałem serwer DLNA na PC, by komputer transkodował filmy do MPEG2 czy MPEG4 w czasie rzeczywistym. Ewentualnie trzeba było przetwarzać pliki do kontenera AVCHD, bo tylko taki format odtwarzał. Żadnego AVI, MKV, MP4 itd. nie rozpoznawał. W nowszych modelach chyba nie ma z tym problemu.

ponieważ nie ma dobrych danych na temat jasności

Dane dotyczące jasności są w testach, które zalinkowałem. Ogólnie według parametrów najlepiej wypada Sony XG85. Gdyby nie ten IPS, to byłby to zdecydowanie najlepszy TV z tej listy. Tylko, że z IPS też różnie bywa. Matryce tego typu mają statyczny kontrast nawet 2000:1 co nie jest złym wynikiem, ale do 6000:1 z VA daleko.

Dlatego najlepiej taki TV zobaczyć w akcji i czy "srebrzenie" będące wynikiem słabej czerni jest w tym modelu dokuczliwe.

post wyedytowany przez Likfidator 2019-12-27 23:36:32

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl