Remake czyli w zasadzie nowa gra ze starymi pomysłami na misję. Biorę w ciemno. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do Chapter One, ale po premierze i zagraniu zdałam sobie sprawę, że to kawał dobrej przygodówki, choć widać niekiedy nieco mniejszy budżet jakim studio dysponowało. Co do remake'u, z jednej strony szkoda mi troszkę tego otwartego świata, ale półotwarty świat też ma swoje plusy. Mam nadzieję, że w planach na kolejne lata mają także odnowienie starszych-nowszych części jak Testament, Crimes and Punishment, które były świetne i innych, w które wstyd się przyznać nie grałam, a które już bądź co bądź odrzucają nieco swoją mechaniką i stroną audiowizualną.
Poza tym robić grę w tak smutnym i trudnym czasie - szacun Frogwares.
Przynajmniej nowa mapa jest fajna. Na razie natrafiłam na tylko dwa problemy, a mianowicie ze starymi modami skryptami i ze zbugowanymi cieniami zaokrąglonych barierek. Reszta jest ok.
Świat wielu graczy legł w gruzach, bo okazało się, że jedyna dziewczyna w ich życiu jest prawdopodobnie lesbijką, albo biseksualistką. Oj będzie się działo w naszym cudownym anty-tęczowym kraju.
Oddysey ma przynajmniej jedną wielką mapę, którą można zwiedzać bez doczytywania. Gdyby mapy w Valhalli były połączone, to by było inaczej, a tak jest według mnie klops. Co jakiś czas Ubisoft wypuszcza kiszkowate Assassin's Creed i taka właśnie jest Valhalla. I do tego jeszcze ten tragiczny ziarnisty filtr którego nie da się wyłączyć. Oby nowa część nie skurczyła się do postaci liniowego Prince of Persia.
W bajce wyglądało to zgoła inaczej, no ale poza dorosłymi którzy oglądali serial za bachora chyba nikt inny nie zauważy różnicy :P Trzeba podrasować grę żeby była ciekawa dla młodego obiorcy. Chociaż przyznam się nie jestem już młoda i nie mam dzieci, ale chyba sobie zagram, tak dla powrócenia do czasów dzieciństwa. Chociaż na chwilę.
Niskie wymagania to standard w serii Lego. Ciekawe czy mają w planach kolejne gry, czy może planują jakieś odświeżone wersje starszych części jak na przykład Indiana Jones albo Piraci z Karaibów. Star Wars nigdy jakoś specjalnie mnie nie jarało szczerze powiedziawszy, oprócz głównego motywu muzycznego.
Może Radeony z najwyższej półki zużywają więcej prądu, nie wiem. Wiem natomiast, że moja 5500xt 8gb zużywa nie więcej niż 100w w największym stresie podczas gry w VR, nie wspominając o 1-4 watach w czasie spoczynku. Ktoś kto decyduje się na kartę z wyższej półki za ładnych kilka tysięcy, chyba nie bardzo dba o finanse, a ci za tym idzie rachunki za prąd nie powinny go dziwić i stanowić jakiś wielki problem ??
I bardzo dobrze. Tryb wieloosobowy jest według mnie zbędny. Mam nadzieję, że będzie to gra rozbudowana jak asasyny albo Skyrim i starczy na wiele godzin. Ale i tak na początku na pewno ominę zadania i będę tylko biegać po mapie, podziwiać cudne widoczki i robić screenshoty.
Po jakimś czasie mogliby wprowadzić tryb VR. To by było coś.
Graficznie jest pięknie! Wszystkie te animacje i efekty otoczenia i zaklęć wyglądają super. Mega.
Martwi mnie trochę ten świeży pomysł, z nowymi postaciami itd. Może wyjść drętwo. Ale zobaczymy. Czekam na pokaz ze względu na sentyment związany z grami o Harrym Potterze.
Jeżeli chodzi o mody z warsztatu, to istnieją specjalne strony umożliwiające pobieranie ze Steama. Ale DLC trzeba kupić.
Ogólnie przydałaby się już nowa odsłona, albo gra w stylu Cities Skylines, a tu ciągle nic tylko nowe dodatki. Ostatnio czytałam, że mają zamiar wprowadzić tryb VR.
Wspaniała wiadomość, uwielbiam Muminki. Właśnie jestem w trakcie oglądania anime i czytania książek (Pamiętniki Tatusia) któryś raz z kolei. Klimat tej bajeczki i książek jest niesamowity. Aż dziwne że nikt wcześniej nie wpadł na pomysł stworzenia normalnej nie mobilnej gry o Muminkach.
Meh. Jakoś tak jestem sceptycznie nastawiona do twierdzeń tego "analityka" . Taka gra z wieloma mapami i unikalnymi dla każdej lokacji NPCtami, ich głosami, budynkami, pojazdami zajmowałaby mnóstwo miejsca na dyskach. GTA V już teraz sporo zajmuje, dobrze ponad stówę jeśli się nie mylę. Poza tym większa mapa nie znaczy lepsza. Takie plansze nadają się jedynie do gier w stylu Just Cause.
Jak na port tradycyjnej gry na gogle wirtualnej rzeczywistości jest naprawdę nieźle. A z modami dodającymi wirtualne ręce, holstery na broń, fizykę i inne rzeczy jest jeszcze lepiej. Ich instalacja jest banalna. W podstawowej grze jest całkiem sporo opcji dotyczących komfortu grania w VR, dwa sposoby poruszania się i obracania, filtr dla ludzi którym kręci się w głowie, fizyczne skradanie, realistyczne strzelanie z łuku i pływanie (ta ostatnia czynność wygląda raczej śmiesznie dla innych osob w pokoju :P) A smoków przelatujących nad głową można się przestraszyć. Polecam szczerze pomimo kilku drobnych błędów i lekkich problemów z płynnością.
Czy na Ukrainie, czy w Rosji, jest mi żal tych zwykłych biednych ludzi, którzy nie mają wpływu na to co się dzieje. Dotychczas było im trudno, a teraz będzie jeszcze gorzej. Jeden człowieczek, któremu róg trumny z dupska wystaje, postanowił sobie powojować na koniec żywota i zniszczyć wielu tysiącom ludzi ich własne zwyczajne życie. Po tym co zrobił nie wydaję mi się, żeby mógł w ogóle odejść drogą naturalną. Ktoś mu ten proces z pewnością przyśpieszy.
Najbiedniejsi są zwykli ludzie i zwierzęta. Zarówno po jednej, jak i drugiej stronie są szajbusy, ale są też ludzie normalni, którzy chcą po prostu sobie jakoś żyć, wiązać koniec z końcem. A tu nagle przez jednego zjeba wybucha konflikt, który nie wiadomo jak się skończy nie tylko dla samej Ukrainy. Na Ukrainie jest mobilizacja wszystkich ludzi zdolnych do walki. Wyobraźcie sobie co muszą czuć ci ludzie? W jednej chwili z robotnika, studenta, kogokolwiek muszą stać się żołnierzami, walczyć, umierać i widzieć śmierć innych i znosić to. Przez jednego chorego matoła, który jak przyjdzie co do czego, wciśnie swój czerwony guzik siedząc w fotelu w bezpiecznym cieplutkim bunkrze.
Proszę, nie cenzurujcie tego "zjeba". Są pewne chwilę, kiedy trzeba nazywać rzeczy po imieniu. W takiej sytuacji cisną się na usta o wiele gorsze słowa.
Wystarczy odpowiednio wyznaczyć wirtualny pokój i niczego się nie niszczy. Mam gogle Oculus Quest 2 i mam taki na to sposób; kiedy rysuję kontrolerem obszar gry, robię sobie pewne znaki, to znaczy zaznaczam mniej więcej prostokątny obszar 2 metry na dwa i rysuje "dzióbki", na przykład z przodu obszaru jeden, a z tyłu dwa, dzięki czemu kiedy nieco wyjdę poza bezpieczną strefę, wiem w jakim położeniu naprawdę się znajduje w swoim pokoju. Mam bardzo mało miejsca, a jednak daję radę. Niektórzy ludzie chyba się za bardzo jarają pierwszym uruchomieniem i mają gdzieś wstęp i porady dotyczące bezpieczeństwa. A trzeba uważać, bo nie ważne jakim jesteś hardkorem to i tak może ci się zakręcić w głowie i będziesz się czuć dziwnie po pierwszych paru razach gry.
Miałam coś napisać, ale boję się, że przy najbliższej kontrmanifestacji ktoś spali mojej rodzinie w Polsce mieszkanie koktajlem Mołotowa, więc napiszę tylko to - Uciekajmy z Polski póki jeszcze jest taka możliwość i póki jeszcze jesteśmy w Uni Europejskiej.
Bo Facebook i Instagram są lepsze od gier.
Osobiście zaważyłam, że bycie dorosłą graczką / graczem to trochę temat zakazany. Niektórzy patrzą na ludzi grających w gry jak na niepoważnych ludzi. No bo przecież : Co Ty w gry grasz?!
Za to spędzanie codziennie wiele godzin z nosem w ekranie swojego smartfona na portalach typu Instagram, Facebook, Tiktok już jest w pełni akceptowalne przez wszystkich dorosłych i nie ma w tym nic niepoważnego.
Po nieudanej piątce jestem nastawiona dość sceptycznie. Zobaczymy. Teraz pozostaje poczekać cierpliwie te kilka lat na premierę komputerową.
A ja czekam na dodatek o tradycyjnej polskiej rodzinie najlepiej w czasach komuny, albo nawet i dzisiejszych. Nowe miasto, osiedle blokowe, nowe aspiracje i cele życiowe jak na przykład zakup pralki. I nowe cechy, emocje, takie jak zacofanie i nienawiść do otaczającego świata.
Tyle że dla piratów Denuvo to kwestia najwyżej kilku miesięcy, bo albo zabezpieczenia zostaną złamane, albo zdjęte przez sam Techland. Jedynie uczciwi gracze mogą być narażeni na potencjalne problemy z działaniem gry.
Kosmiczna gra to i ko(s)miczne wymagania sprzętowe. Przynajmniej mam te 32 gigabajty pamięci RAM! :D. I teraz pytanie, ile gra mi pożre tego ramu? Sam system wraz z kilkoma programami w tle w najgorszym momencie niech zje około 4 z 32 gigabajtów, czyli zostaje wolnych nieprzydzielonych 28gb. Ale ale! Gra na dysku zajmuje 25 gigabajtów. Czy to znaczy więc, że zamierzają ładować całą grę w pamięć RAM w imię optymalizacji?! Ktoś tam chyba wziął sobie zbyt dosłownie książki Lema do serca i nieźle odleciał w KOSMOS. Albo te wymagania to zwykły kit, błąd, pic na wodę.
Jestem pewna, że wystarczy kilka lat, a ludzie zaczną miło wspominać i tę część, czyli grafikę, dobrze odwzorowany Londyn i możliwość grania każdym napotkanym NPC. Już czytam te nagłówki... Kilka lat temu Ubisoft zastosował w swojej grze bardzo ciekawą technologię... i wysyp zachwytów w komentarzach.
Pamiętacie jak było z pierwszą częścią Watch Dogs? Po premierze prawie wszyscy ludzie mieszali grę z błotem, bo byli wkurzeni na Ubisoft przez downgrade graficzny. Teraz kilka lat po premierze, kiedy emocje opadły, ci ludzie nagle zdali sobie sprawę z tego, że ta gra nie była wcale aż tak bardzo zła jak ją wcześniej postrzegali (albo jak ZA nich samych postrzegali i odradzali zakup wzburzeni recenzenci ;-)) Podobna sytuacja miała miejsce z Grand Theft Auto IV. Teraz zachwytom nad fabułą i innymi elementami takimi jak żyjące miasto czy silnik fizyczny, w porównaniu do GTA V, nie ma końca. Same ochy i achy. A wcześniej gra była zbyt mroczna, strona techniczna do kitu, auta zachowujące się niczym łodzie i słabe ZA MAŁE miasto ;-).
Nie wiem czy presety do ReShade można nazwać modami? Sam preset to po prostu ustawienia poszczególnych efektów w ReShade zapisane w formacie pliku konfiguracyjnego ini.
Polecam wszystkim zainteresowanym kanał twórców na YouTube. Można tam znaleźć dużo ciekawych materiałów z gry. Moim zdaniem wygląda super, ale obawiam się nieco czy to małe studyjko rzeczywiście da sobie radę.
Zawsze lubiłam serię The Sims. Muszę uczciwie przyznać, że czwórka ma parę pomysłów które mi przypadły do gustu, między innymi ulepszony tryb budowy domków i intuicyjny edytor simów. Ale minusy niestety jednak przeważają. Brak otwartego świata, ugrzecznianie gry na siłę, brak dobrych dodatków i to wrażenie jakby grało się w jakąś mobilkę na telefonie. Tylko wyskakujących reklam brakuje. The Sims 1, 2 i 3 było zrobione z sercem, a tu tylko kasa się liczy. Nowe The Sims, nowa odsłona Spore, SimCity - o tych grach można już niestety zapomnieć :(
Spokojnie :) Wydaje mi się że źle sformułowałam swoją wcześniejszą wypowiedź. Ja nigdy nie przechodzę gier na sto procent. Lubię jednak w przerwach między misjami łazić z ciekawości po mapie, szczególnie w sandboksach i odkrywać ją. Czasem znajduję fajne rzeczy, kasiorę, unikatowe bronie, albo odkrywam easter eggi i różne sekrety. To mi sprawia frajdę.
Mi to pasuje. Nigdy nie miałam potrzeby przechodzenia gier na stówę, ale za to przyjemnie jest gdzieś wleźć gdzie z pozoru się nie powinno i znaleźć jakiś ukryty skarb jak broń czy coś. W Skyrimie, Assassin's Creed Origins i Odyssey zawsze lubiłam plądrować grobowce, albo jaskinie i szukać różnych znajdziek. Tak samo w pierwszym Dying Light, gdzie wyprawa na małą wyspę mogła się zakończyć znalezieniem unikatowej broni.
Nie jest mi żal. RDR 2 jest dobrą grą w trybie jednoosobowym, ale zbyt toporną grą jak dla mnie na multiplayer. Bez złota, które najłatwiej jest pozyskać wydając prawdziwą kasę, w zasadzie nie da rady grać. Chyba że ktoś spędza całe swoje życie nieustannie grając w jedną grę, wtedy jest szansa że trochę tego złota uzbiera. Do tego dochodzi ten cały dead eye czy jak to się fachowo zwie, co jest już największą masakrą w grze multiplayer. Ktoś wyposażony w snajperkę i w naładowany pasek dead eye w zasadzie jest nie do zdjęcia.
I przez to jeszcze większy save bloat? Już widzę te ekrany ładowania i inne dziwaczne problemy.
... co nie znaczy, że wcale nie zapowiedzą The Sims 5. Mogą utrzymywać wsparcie czwórki, zapewnić aktualizacje i wydawać mini dodatki w stylu odkurzaczy i łóżek piętrowych. Stosunkowo niedawno wyszedł patch do The Sims 3, który dodał wsparcie dla 64 bitowych systemów na MACach.
Marzy mi się nie-mobilna gra w stylu Simsów, ale odpicowana i zrobiona z sercem. Ach, to byłoby coś! Niestety, najpewniej EA zaraz położyłaby na tym projekcie swoje łapki, by nie tyle zagarnąć, co zniszczyć konkurencję. To samo tyczy się Spore, czy SimCity.
Red Dead Redemption 2 też wymagało połączenia z siecią zaraz po uruchomieniu. I zostało złamane po roku od wydania.
Lepiej późno niż wcale. Poza oszustami, mogliby też oddzielić graczy którzy grają na padach, od tych którzy używają klawiatur i myszek. Nie wiem czy dozwolone jest autocelowanie na padzie... ale sama bardzo często spotykam ludzi z komputerową wręcz precyzją celowania. Poza tym nawet tanie pady posiadają przycisk "turbo" który też w niektórych momentach może pomóc w grze, a wykryć go praktycznie się nie da, bo zawsze można ustawić "ludzką" prędkość naciskania.
Była kiedyś taka gra o Harrym Potterze w której rysowało się różdżką różne zaklęcia :P. Niech sobie zmieniają. Dla mnie najważniejszy jest polski dubbing. W Skyrimie może nie był najwyższych lotów (na przykład irytujące było to, że często niektóre głosy były cichsze od innych) ale i tak mi się podobał.
Skyrim w 60 fpsach w roku 2021 :O... Biedni ci konsolowy. Tymczasem na pecetach już dawno można grać w jeszcze wyższych klatkach używając moda na zmianę limitu i poprawki dla silnika fizyki.
Dziwne. Sami mogli wziąć i sprawdzić co spowalnia ładowanie Online. Na pewno wyszłoby taniej. A tak są 10 tysięcy w plecy, no może na plus troszkę zyskali w oczach niektórych osób :P Chyba że chodzi o 10 tysięcy w wirtualnej walucie GTA Online...
Teraz CD Projekt może pójść w ślady Rockstar Games ze swoim Cyberpunkiem :D
U mnie Vulkan pomógł :D Mogę ustawić wszystkie suwaczki na prawo i gra działa duużo płynniej. Jedynie szkoda że ta aktualizacja popsuła mod ze split screenem :(
Zobaczymy po premierze. Przy Horizon Zero Dawn wymagania także były niskie, a wyszło jak wyszło.
Nic dziwnego, bo to świetna giera. Budowanie przytulnych domków to coś co lubię najbardziej <3. Może troszkę optymalizacja kuleje, ale to dopiero początek rozwoju, więc można przymknąć na to oko. Poza tym nie wiem czy wiecie, ale w Valheim można grać także w lokalnym multiplayerze na podzielonym ekranie. Wystarczy podłączyć pada, albo dwie klawiatury i myszki i uruchomić grę przez program Nucleuscoop używając odpowiedniego skryptu :) Zabawa jest przednia.
Istnieje jakaś poprawka na brak niektórych dźwięków? Mam taki problem, że nie słyszę strzałów broni, ale tylko broni którą strzelają NPC.
Głębsze doznania w połączeniu z rozbudowanym edytorem postaci... Może przyszykują jakiś specjalny kontroler :P
Będą mieć trudny orzech do zgryzienia. Zadowolić starsze pokolenie graczy i nowe, wychowane na sandboxach i zdobywaniu posterunków. Oby nie rozwiązali tego problemu rebootem serii.
Również nie odczułam w Odyssey żadnego grindu. Nie przechodziłam tej gry na rekord jak niektórzy w jeden tydzień, grałam sobie powolutku. W Valhalla będzie mniejszy grind albo nie będzie wcale i ludzie powiedzą że fabuła jest za krótka i w ogóle nie ma sensu, bo od startu cała mapa jest dostępna i misje też :P
Ubisoft nigdy niczym nie zaskoczył, ale CIEBIE :P Jest dużo ludzi którym nowe asasyny się podobają i wciąż ich zaskakują.
Twórcy zapowiedzieli tryb survival. Na ich głównym kanale na YT jest pierwszy zwiastun. Premiera już w maju.
Super! Nie mogę się doczekać. Mam nadzieję że będzie tak samo dobra jak Odyssey. Liczę też na śliczne widoczki :P
I właśnie dlatego kupiłam grę głównie dla singleplayer. Nie ma oszustów, bugów i nerwów.
PS. Ktoś się orientuję jak można sprawdzić czas spędzony przy grze? (gram na komputerze)
Wciągająca historia, śliczna oprawa wizualna i i muzyka budującą klimat. Szkoda tylko że taka krótka.