Może przynajmniej będzie wypchany czymś ciekawszym niż świat W3, który w głównej mierze oferował gniazda ghuli, obozy bandytów, płytkie jaskinie i wioski z tablicami na fetch questy xD (rpg generacj btw).
Matko, jak to kiczowato wygląda... Tania cukierkowość jak w grze mobilnej. Technicznie też jak gra z epoki ps360.
Konsole to badziewie. Mój brat miał 3 albo 4 konsole ps3 a ostatnio siadła mu ps4 (oczywiście wszystkie zdechły około rok po gwarancji). Sam miałem x360 który zepsuł się po 8 miesiącach, a moje pierwsze ps4 zaczęło rzęzić miesiąc po dwuletniej gwarancji po czym kupiłem odrzutowe ps4 pro które sprzedałem nieco rok później inwestując w pc. Nigdy więcej grania na zabawkach robionych po kosztach.
Czepialstwo dla samego czepialstwa. Gdy pokazali ps4, to narzekano na nudny, mało oryginalny design. Wychodzi ps5 z bardziej zadziornym wyglądem? Też nie pasuje... Gracze to wiecznie niezadowolone primadonny.
Skyrim bez modów ulepszających gameplay to na dzisiejsze czasy padaka. W sumie nie inaczej jest w przypadku Morrowinda i Obliviona.
Sorry, ale niezdrowe siedzenie przed kompem przez 36 godzin to dobry sposób na "zwiększanie świadomości społecznej" ale bardziej jeśli chodzi o nieszanowanie zdrowego stylu życia niż autyzmu czy jakiejkolwiek innej choroby...
Podobne pitu, pitu mieliśmy przed premierami ps2 i ps3. Trójka ze swoim cellem miała oferować niewiadomo jakie wodotryski i fakt że niektóre exclusivy ryły beret, ale większość multiplatform to była porażka... Grafa gorsza niż na x360 i framrate poniżej 30fps. A jak to miało być z ps2? Miała sterować rakietami czy coś w tym stylu? GameCube i Xbox deklasowały ją pod niemal każdym względem.
Na pewno potrafi odgłosem zagłuszyć małego odrzutowca ;) Eh, konsolowcy, konsolowcy, wy to się macie...
Gra miała przyjemny system walki i to w zasadzie tyle. Fabuła nudna jak flaki z olejem, questy i świat rodem ze starych mmo a po paru godzinach gry postać stawała się tak przepakowana, że nawet niezła walka przestawała sprawiać jakąkolwiek frajdę.
Mileena zginęła w mkx a Kitana mizia się z Liu Kangiem (temat na osobny komiks).
Ja bym umieścił Monster Huntera i Hirołsów ze względu na conajmniej 3 dobre części.
Fajnie jakby te ich wiedźminy miały dobry gameplay, bo nie samą fabułą człowiek żyje.
Dzięki ale na pc mam 60fps, wsparcie dla modów, tańsze gry i darmowy online i raczej z tych rzeczy nie zrezygnuję.
Nie wiem jak można nazywać się graczem jednocześnie grając na zabawkach, które oferują gorsze wizualia, płynność, brak sceny moderskiej, płatny online i do tego droższe ceny gier... Zadowalanie się bylejakością i licznymi ograniczeniami nie przystoi prawdziwym hobbystom.
Konsola jako platforma do bardzo dobrych exów? Tak.
Konsola do tytułów multiplatformowych? Tylko w ostateczności (gdy kogoś nie stać) albo dla dzieci którym nie zależy na wodotryskach.
lol tak sobie tłumacz ale chyba sam w to nie wierzysz xD Gram w AC na koszmarze i nie mam żadnego problemu z "gąbkami na ciosy" rofl.
Słabo to wygląda... Słabiuteńko... 9 lat na marne.
Dla mnie wygląda to naprawdę dobrze. Bardziej w stylu First i Second Encounter niż dwójka i trójka, które odrzuciły mnie po bardzo krótkim czasie.
Jak nie? First i Second Encounter wręcz zrywały beret jak na tamte czasy. Nawet dzisiaj wyglądają ok.
Nie kupiłem jak było w pełnej cenie.
Nie kupiłem jak było w promo.
Nie biorę jak jest za darmo.
Może wezmę jak będą dopłacać, bo gry od R to przehajpowana nuda.
Komentarze wiecznie niezadowolonych nerdów "bo djablo 3 było cókierkowe" za 3... 2... 1...
Nawet za darmo tego nie biorę. Dla mnie gry Rockstara to dno pod względem rozgrywki. O fabule się nie wypowiem, ale gameplay to zawsze płycizna bez krztyny głębi.
Na przestrzeni blisko 10 lat dostaliśmy chyba z 10 części klasycznych asasynów pełnych drętwych i archaicznych rozwiązań. W ciągu ostatnich 3 lat ukazały się raptem dwie części, które ambitnie zmieniły większość mechanik, a ludzie już płaczą, "bo kiedyś było lepiej" smh. Nie, nie było. System walki praktycznie nie istniał, bo ciągłe spamowanie kontry nie sposób nazwać systemem. Skradanie zaczęło mieć sens dopiero w AC:4. Eksploracja polegała w większości na zbieraniu niepotrzebnych pierdół (piórka, dokumenty, szanty, skrzynki z minimalną ilością złota). W zeszłym roku próbowałem wrócić do AC3 i AC4 i w obu przypadkach nie dotrwałem nawet do połowy.
Mnie to rybka. I tak wolę inwestować w lepszego PC-ta. Dwa lata temu zrobiłem przesiadkę i nie mam zamiaru wracać.
90% questów pobocznych w Morrowindzie praktycznie nie ma żadnego podłoża fabularnego. Robisz za kuriera albo za siepacza. Gra wciąż daję radę pod względem klimatu i muzyki, ale questy i mechanika to dramat. W 2002r Morrowind był czymś, ale zdecydowanie nie przetrwał próby czasu.
Newsy związane z lol-em są takie same jak sama gra. Nie jesteś graczem/częścią społeczności - kompletnie nie wiesz o co chodzi.
Spoko komiks, ale taki bardziej realistyczny wiking nie byłby zbyt ciekawą postacią w grze jak AC. W jakimś bardziej przyziemnym rpg jak najbardziej.
Ja akurat mam odwrotnie. Dwójkę skończyłem z 10 razy jak nie więcej, ale jedynka odtrąca mnie skostniałą mechaniką (choć muszę przyznać, że klimat i muza to poezja).
Tylko że hazard w postaci automatów i gier w których czynnik wygranej zależy wyłącznie od szczęścia to "rozrywka" stworzoną z myślą o dojeniu ludzi i o osobach mających skłonności do uzależnień. Takie gry nie mają w sobie nic poza tym, że jak ci się poszczęści to, możesz odnieść korzyść materialną. Przecież nikt nie wrzuca monet do automatu wyłącznie po to, żeby raz na 1000 razy zobaczyć jak 3 takie same obrazki układają się w jednym rządku. To nie gry wideo, które angażują gracza na różne kreatywne sposoby.
Odmawianie takim scamom powinno być normalnym ludzkim odruchem, a nie katalizatorem dla pseudo-newsów. Koniec końców gość pochwalił się tym, że odmówił bycia szują za pieniądze. Mamy to traktować jako jakiś wybitnie dobry uczynek?
Chyba logiczne, że 8-letni filmik związany z PoP obejrzą głównie starzy fani PoP? Żaden książe nie sprzedał się równie dobrze, jak popularne części asasynów, więc nie ma tu mowy o jakiejkolwiek przewadze.
Według przecieków gra miała oferować kreator postaci z dostępem do wszystkich 56 płci, więc miałbyś szansę znaleźć coś dla siebie
To cgi stylizowane na gameplay. Jak widzę tego wielkiego potwora na końcu, to przypominają mi się gody z tymi bossami, gdzie więcej było qte i cut scenek niż konkretnej walki, ale cóż w tamtych latach niejedna gra musiała być na siłę epicka.
Nigdy nie miałem sentymentów wobec kolosów w SoTC. Tym bardziej, że żaden z kolosów nie ma za sobą żadnej historii czy osobowości. Gra nic nam o nich nie mówi. One po prostu są i do łagodnych nie należą. Miałbym ich załować? lol
Trochę szkoda, że od kilku miesięcy nie jest już dyrektorem Tekkena. W każdym bądź razie wielu fanów nawet o tym nie wie, bo Harada wciąż jest silnie zaangażowany w tą markę, co nie zmienia faktu, że nie ma już takiej władzy jak wcześniej.
lol a jak wygląda czyszczenie mapy w innych sandboxach? Wiedźmin 3 - pytajniki pod którymi kryją się obozy bandytów, gniazda ghouli i opuszczone domostwa ze strzygami? Skyrim - setki bardzo długich jaskiń i lochów w których na 90% nie znajdziesz nic ciekawego poza trashowym lootem? Ostatnie assassyny przynajmniej mają to do siebie, że gameplay czy to w postaci walk, skradania się, łucznictwa jest niezwykle płynny i satysfakcjonujący. Drewno z wiedźmina, skyrima i wielu innych sandboxów niestety nie ma do nich startu.
Ja podziękuję jeśli chodzi o powrót do starej formuły. Płytki gameplay i brak jakiegokolwiek sensownego rozwoju postaci (bo customizację postaci jaką mieliśmy w AC2-4 trudno nazwać sensowną) to jednak nie dla mnie. Poza tym co tak naprawdę oferowały starsze odsłony pod względem eksploracji otwartych światów? Zbieranie nieskończonej ilości skrzynek (100-200 szt zł w każdej, wow!), piórek czy innego dziadostwa, które nie przynosiło absolutnie żadnych korzyści? Origins czy Odyssey mają swoje wady, ale takie aspekty jak walka, skradanie, eksploracja i rozwój bohatera zostały znacznie lepiej zrealizowane.
Mniejsza jeśli chodzi o różnicę w progresie pomiędzy graczami, którzy lubią wykonywać akcje poboczne, a tymi, którzy za tym nie przepadają. Szczerze mówiąc bardziej chodziło mi o fakt, że wykonywanie tych aktywności będzie przynosiło nagrody, które mogą okazać się zbędne. Lubię misje poboczne i podbijanie fortów czy obozów ale pod warunkiem, że stoi za tym atrakcyjna nagroda. Jeśli aby usprawnić ekwipunek, łódź czy osadę wystarczą surowce zdobywane przy wykonywaniu misji głównych, to w tym wypadku takie aktywności znacząco tracą dla mnie na znaczeniu...
To wcale nie jest taka dobra wiadomość. Wyjdzie na to, że gracze odbębniający niezbędne minimum będą w stanie ulepszać ekwipunek i inne rzeczy w takim samym tempie co gracze, którzy lubią wykonywać dużo aktywności pobocznych i w efekcie ci drudzy skończą z toną zbędnych materiałów rzemieślniczych. Ja aktualnie wciągnąłem się w AC:Odyssey i gram zwiedzając wszystkie zakamarki, a jeśli chodzi o misje poboczne to w 90% skupiam się na tych unikatowych (swego rodzaju mini kampanie z własną fabułą). Grając w taki sposób zapewniam sobie optymalny zasób kasy i surowców, tj. zawsze mam taką ilość aby coś ulepszyć, ale jednak muszę decydować o tym co jest bardziej priorytetowe aby nie zostać z niczym. Moim zdaniem gra jest w tym względzie bardzo dobrze zbalansowana.
Zresztą w AC2 mieliśmy podobny zabieg. Już po kilku godzinach gry cała ta mechanika rozbudowywania posiadłości w celach zarobkowych dostarczała nam tyle pieniędzy, że wykonywanie misji pobocznych i lootowanie skrzynek z kasą stawało się całkowicie zbędne w efekcie czyniąc questy poboczne, eksplorację i otwarty świat zupełnie niepotrzebnymi.
To powiedz nam co ma do zaoferowania Indiana Jones poza tandetnymi na dzisiejsze czasy scenami pościgów i ucieczkami przed toczącymi się głazami. To taki sam kicz jak Tomb Raidery z A. Jolie. Różnica polega na tym, że te filmy miały szczęście powstać w czasach, gdy kino akcji dopiero kiełkowało, a widzowie nie byli tak cyniczni i zblazowani jak dziś.
Nie oglądałem zbyt wielu kinowych adaptacji gier video, ale filmowy Mortal Kombat to moim zdaniem najlepszy film traktujący o sztukach walki w wydaniu fantasy. Film nie traktuje siebie 100% na poważnie, co wyszło mu na dobre. Natomiast choreografie scen walki zrywają beret. Co ciekawe osobą odpowiedzialną za choregrafie dwóch najlepszych walk w filmie (Johnny vs Scorpion i Liu vs Reptile) odpowiedzialny był właśnie filmowy Liu Kang (Robin Shou).
No śmieciowych misji w Odyssey trochę jest, ale ja traktuję je jako metodę szybkiego zarobku tj. jak trzeba mi kasy to wtedy wykonuję, a jak nie to skupiam się na bardziej unikatowych questach i ogólnym zwiedzaniu. Póki co mam ok. 40 godzin na liczniku, i odkrywanie znaczników na mapie mi się nie nudzi ze względu na bardzo przyjemny gameplay. Zobaczymy jak będzie później.
Od ponad tygodnia męczę odyssey (przegapiłem Origins) i jestem zachwycony. Poprzednie asasyny charakteryzowały się drewnianym, pozbawionym głębi gameplayem a tu zarówno walki jak i stealth są niezwykle płynne i satysfakcjonujące. Do tego system skilli i masa ekwipunku - jak dla mnie super.
Z jednym jednak się zgodzę - ta gra nie ma zbyt wiele wspólnego z klasycznymi odsłonami. Pewien jestem, że gdyby to była zupełnie nowa franczyza to gracze odebraliby ją znacznie lepiej.
lol większość zwykłych przeciwników w soulsach pada po 2-3 hitach. Nawet część bossów pada raptem po kilkunastu. Typowe "Nie znam się, ale się wypowiem".
Rekiny to moim zdaniem najbardziej badassowe zwierzęta na naszej planecie (wyprzedzają je tylko dinozaury, no ale tych już nie uświadczymy) dlatego czekam z niecierpliwością, bo gier z rekinami praktycznie nie uświadczysz, a te które kiedyś powstały jakością nie grzeszyły.
Mimo wszystko szkoda, bo gdy miałem kilkanaście lat, to kupywałem to czasopismo dość regularnie i to nie tylko dla pełniaków (a te pod względem jakości były różne - od crapów po prawdziwe perełki jak Soul Reaver, Bloodrayne, Evolva, DMC3&4 i wiele innych). Na temat obecnego stanu pisma nawet się nie wypowiem, bo prawdę mówiąc minęło wiele lat od kiedy kupiłem ostatni nr. 24 lata na rynku to i tak nie lada wynik.
Ta reklama od razu sprawiła, że wygooglowałem Teamfight Tactics, następnie je pobrałem, a teraz gram jednocześnie robiąc tonę mikropłatności. Serio.
Stare Warsy zawsze były wyjątkowo infantylnym kinem sci-fi. Szukanie logiki w tym uniwersum to absurd sam w sobie.