Szczerze. Tak, jak rozważałem zakup po premierze 2 sezonu gdyby zrobili jakąś promocję, to po tym ruchu już mi się odechciało.
Jeśli mieliby jakąś sensowną grę i dodali fajna zawartość to ludzie właśnie by zostali w LE a 4 kwietnia straciłoby poe2 bo mniej osób by się zainteresowało ich tytułem dobrze się bawiąc gdzie indziej. Tymczasem pokazują, że nie mają nic co byłoby w stanie utrzymać graczy przez kilka dni... Śmiech na sali.
Piękny komentarz :)
Szkoda, że Ci, co powinni to przeczytać, pewnie odpadli po 3 zdaniu, bo za dużo literek :P
@bullgod
"I gram z założeniem, że jestem duchem kogoś innego niż bohater (...), rżnie głupa i bawi się życiem póki może. Gra bardzo zyskuje."
Co za cudownie opisany brak imersji! <3 Jestem zachwycony! Dzięki doświadczeniu z pierwszą częścią i tym dwóm zdaniom już wiem, że gra mnie nie porwie.
Dzięki
Realnie ta gra, to jest 7/10
Da się przyjemnie spędzić czas, ale jednocześnie niczym nie błyszczy rozgrywka. Historia jest średniakiem, ale ratują ją żarty. Żartów jest aż przesyt, ale większość wywołuje chociaż uśmieszek pod nosem. Postacie są interesujące. Ciekawa mechanika prowadzenia zamku. Przyjemną wstawką są również przygody paragrafowe spotykane w Lochach - ich poziom jest przeróżny, ale ogólnie wypadają na plus. Niestety najsłabszym elementem jest chyba walka. Niby są umiejętności postaci i różne specjalne statusy, ale całość (walki) jest jakaś taka mdła.
Tak, jak piszą ludzie, którzy naprawdę w tą grę grali - jest super. Naprawdę ciężko znaleźć wadę. Każdy element gry wydaje się dopracowany w niesamowitym stopniu.
Urzeka mnie opowiadana historia i niezwykle interesujący, żywy świat dookoła. Człowiek ma po prostu ochotę dowiadywać się o tym więcej i więcej. Podobnie postacie - są przedstawiane bardzo dokładnie w cutscenkach - czujemy i rozumiemy ich motywacje. Nawet, jak za niektórymi nie przepadam, nadal czekam na to, co zrobią i jak się zachowają w dalszych etapach przygody.
Nie podoba mi się spadek jakości na małym ekranie - pikseloza w tle bije po oczach. Ale spadki fpsów są prawie niezauważalne. Po paru minutach jakość grafiki w hanheldzie mi nie przeszkadzała, ale pierwsze wrażenie po wyjęciu konsolki z docka nienajlepsze. Na szczęście gra broni się wszystkim, co w grze najważniejsze: klimat, piękny styl artystyczny (zarówno graficzny, jak i dźwiękowy), wciągająca historia.
Walkę uznaję za element średni. Nie do końca do mnie przemawia taki styl gry. Ale jest on dopracowany i inny (a to się chwali, bo komuś się chciało nową rzecz wymyśleć). Muszę jednak zaznaczyć, że dopiero grałem 10h a podobno system walki błyszczy później.
"Oczekiwania 3.1"
XD no chyba minusują gimnazjalisty, które mają akurat xboxa 360, bo ich nie stać na PS4 i wiedzą, że ludzie ze switcha będą mieli lepszą grafikę a grać będą mogli w tramwaju lub na kiblu.
Jakby nie było tych konkretnych gier na gogu, to ściągnęliby inne, które nie mają zabezpieczeń lub już zostały skrakowane.
Twoi znajomi to ludzie, którzy po prostu nie zapłacą za gry.
Gdyby zabezpieczenia gier były idealne, to graliby tylko w darmowe produkcje, bo przecież po co płacić, jak można za darmo.
Spellforce
"Średnia ocena krytyków wg Metacritic: 74%
Średnia ocena graczy wg Metacritic: 8,0"
Jakoś nie widzę tu specjalnej rozbieżności między oceną krytyków i graczy...
Z tego, co pamiętam, gra faktycznie zbierała oceny 7/10 po premierze a gracze tytuł chwalili. Ale nie było jakiejś super rozbieżności. Sam grałem i się zachwycałem, ale nadal - rozgrywka w planszach RTS była monotonna i zawsze taka sama a RPG było średnie i przesadnie uproszczone...
I znowu "pomaga im sam Chris Avellone"
Naprawdę. Lubię gościa, ale ostatnio chyba za bardzo zaangażowany jest w sprzedaż gier swoim nazwiskiem a za mało w ich tworzenie. Zarówno przy pilarsach, jak i tormencie "pomagał" a potem okazywało się, że jego udział developerski był znikomy. Za to filmików i informacji z Chrisem pojawiało się dużo...
Gra wygląda ciekawie, ale to jedno zdanie sprawia, że już mam się na baczności, bo to znowu wygląda na żerowanie na sentymencie.
W kwestii tego, że po co remaster, jak można zainstalować mody i mieć to samo albo lepiej.
Kiedyś sobie zainstalowałem taką wersje i działało, ale po 30h gry coś się zmieniło w matrixie. Żaden, ŻADEN, zapis gry się nie wczytywał a opcjonalne rozdzielczości szlag trafił.
Bardziej casualowe Hotline Miami. Walka daje dużo radości i satysfakcji. Nie jest tak wycieńczająca psychicznie, co we wspomnianym Hotline, bo dzięki stosunkowo częstym miejscom zapisu gry, nie trzeba tak często powtarzać poziomów, żeby w końcu nie zginąć na danym etapie.
Same poziomy, to istny majstersztyk. Projektantowi lokacji i wyzwań należy się medal za dobre pomysły. Niby całą grę używa się tych samych wrogów i mechanik, a na każdym poziomie znajdzie się coś, co zaskakuje. To właśnie genialne zaprojektowanie lokacji sprawia, że setna walka nadal wydaje się świeża i emocjonująca.
Grę polecam szczególnie osobom, które szukają wymagającej zręcznościówki. Fani Hotline Miami powinni czuć się, jak w domu - niestety po doświadczeniach z HM, Mr Shifty wydaje się za prosty :(
Największy minus, to na pewno czas gry. Przejście całości zajęło mi 3h15m - to nie dużo. Za grę zapłaciłem 60zł - czyli godzina zabawy, kosztowała mnie 20zł. Trzeba jednak oddać honor, że w czasie tych trzech godzin, każda sekunda była mega intensywna i nie odczułem żadnej dłużyzny. Żadnych nieciekawych walk, żadnych dłużyzn fabularnych, biegania bez sensu itp. Dodatkowo, jeśli ktoś nie miał styczności z HM, pewnie nie będzie tak szybko połykał kolejnych poziomów, więc można założyć, że czas gry dla wielu osób wydłuży się do 5-6h (niestety dla wyjadaczy - dla was skróci się do 2h)...
Ogólna ocena: 7.5/10
Grafiki się nie czepiam - taka stylizacja. Nic specjalnego, ale całość robi spójne, przyjemne wrażenie. Niestety, patrząc po trailerze, sam gameplay wygląda biednie...
Trochę, jak gierka na telefon na 5 minut - króciuteńkie, jednolinijkowe dialogi i walka polegająca na przyciskaniu dwóch przycisków.
Ktoś wie, kiedy ta gra będzie w Polsce?
Z tego, co patrzyłem nie ma jej nawet w e-shopie nintendo...
Gra jest bardzo dobra. Chociaż sam wątek ostatniego porzuconego jakoś szczególnie mnie nie porywa, to jednak zadania i lokacje poboczne są na najwyższym poziomie. Naprawdę można odkryć w tej grze wiele smaczków. I nasze działania jakoś wpływają na to, co się będzie dalej działo- tak to jest przynajmniej odczuwalne. W dolinie poległych bohaterów nie musiałem toczyć walki z głównym bossem, bo wcześniej odkryłem kilka faktów z jego przeszłości. Mogłem więc problem rozwiązać nawiązując z nim swego rodzaju rozmowę. I to jest chyba największy plus tej gry. Widoczne konsekwencje naszych działań. Albo ich braku -
spoiler start
jeśli będziemy zwlekali z rozwiązaniem sprawy morderstwa w Bebechach, to będą ginąć kolejne osoby.
spoiler stop
Gra wywołuje jednak zupełnie inne odczucia niż granie w PT. Rozgrywka bardziej przypomina mi granie w Morrowinda - najciekawsza zdaje się być eksploracja świata, odkrywanie jego dziwności i możliwości. Frajdę w tej grze odnajduję głównie we wtykaniu nosa w nie swoje sprawy i sprawdzaniu, czym może mnie jeszcze zaskoczyć.
Na plus:
- "perełki" - niektóre wątki poboczne są naprawdę znakomite!
- frajda z odkrywania świata Numenery
- ilość sposobów rozwiązań niektórych questów
- wrażenie, że Twoje działania mają konsekwencje
Na minus:
- mało kwestii mówionych i brak portretów NPC (to niewiele a dużo by zmieniło w ogólnym odczuciu)
- niezbyt porywający główny wątek
- nudnawi towarzysze i mała ilość interakcji z nimi
Mam pytanie. Czy ktoś instalował mod Revelati na Win10 - próbowałem to zrobić, ale nie mam żadnego efektu w grze :( Mimo, że wygląda to tak, jakby się instalował poprawnie. Próbowałem zmieniać plik bat, żeby zgadzały się ścieżki dostępu. Próbowałem zainstalować i grę i moda w zalecanych ścieżkach. Probowałem nawet zmieniać pliki na dysku zewnętrznym (bo może jakaś ochrona windowsa mnie blokuje) a nie na C:\ a potem przekopiować do właściwego katalogu.
Nic. Kompletnie żadnej zmiany
Ale przecież każdy ma wybór już teraz XD
Jak ktoś nie lubi czytać, to nie kupuje gier typu Torment a jak ktoś nie lubi strzelać, to nie inwestuje hajsu w Cody i Battlefieldy!
Ja zakupiłem kolekcjonerkę, bo lubię te papierowe dodatki :) a baaardzo dawno nie kupiłem żadnej gry w pudełeczku...
Wada tego rozwiązania jest taka, że to kiedy zagram zależy w dużej mierze od paczki w ruchu :( więc jak już ktoś ma kopię elektroniczną i gra, niech podzieli się wrażeniami
urok minecrafta polega na tym, że wszystkie klocki są jednakowymi blokami sześcianu. Bo w sumie po co inaczej? Normalne klocki musiały mieć łączenia, różne kształty itp. żeby się połączyć w coś sensownego. W minecrafcie to jest zbędne. Ktoś tu próbuje zrobić grę na marce lego, ale nie sądzę, żeby przebił minecrafta. Jeśli wymyślą coś naprawdę innowacyjnego w tej grze, to MS zaraz to skopiuje...
Gdyby ktoś miał ochotę zagrać multi, to zapraszam:
https://stats.quakenet.org/channel/sacrifice
ew. do mnie na priv, ale rzadko odczytuję wiadomości na GO ;)
Muzyka, jak dla mnie, mocno "wieje" Baldurem, szczególnie podczas walki. Nie jest to specjalna wada, bo soundtrack zarówno w BG, jak i PoE stoi na wysokim poziomie i pasuje klimatem do stylu gry.
Wolałbym jednak, żeby muzyka odcinała się od starych serii... Zawsze to coś świeżego. Z drugiej jednak strony klimat rozgrywki też jest stylizowany na Baldury - kolory, tła itd. są również w tonacji, która przywodzi na myśl Baldursy.
Sama gra, jak najbardziej godna polecenia. Walka faktycznie jest dużo bardziej wymagająca - nawet potyczki z łatwymi przeciwnikami mogą zamienić się w upierdliwe starcie, jeśli będziemy leniwi i nie wrzucimy kilku zdolności do działania od początku spotkania.
A walki jest, w moim odczuciu, dużo. Mechanika jest dobrze zrealizowana, ale ja jednak liczyłem na więcej rozkmin i dialogów. Teoretycznie nie trzeba się przedzierać przez wszystkie zastępy wrogów i można sobie niektóre rzeczy darować, ale... co jeśli za rogiem czai się nowy magiczny miecz? ;) nie znam gracza staroszkolnych RPGów, który odpuści jakieś zakamarki w lochach.
No ja dopiero o 18 wysłałem odpowiedź... :( mam nadzieję, że mam jakieś szanse
Coś w tym jest, że ogólnie poziom komentarzy w internecie spadł. Związane jest to (tak myślę) z dostępnością do tego medium. Kiedyś nie każdego było stać na internet i nie każdy byle ciul posiadał komputer. Ba, nawet, jak internet był w domu, to szczyle mogły pomarzyć o korzystaniu z owego (bo modem drogi:)). Teraz każdy dzieciak ma internet w domu, na smartfonie w autobusie lub na lekcji. I może pisać, co mu ślina na język przyniesie. Przez to oczywiście ludziom inteligentnym nie chce się nawet dotknąć klawiatury, żeby się wypowiedzieć, bo ich słowa i tak znikną pod lawiną serduszek i hejtów...
Wracając jednak do komentarzy sprzed lat, zauważyłem jeszcze jedną prawidłowość:
to, co w 2002 roku pisano na temat Morrowinda w odniesieniu do Daggerfalla, dzisiaj pisze się na temat Skyrim w odniesieniu do Morrowinda. Czyżby jednak zmiana pokoleń? Osobiście Morrowind był moim pierwszym TES i pamiętam go bardzo dobrze. Wiele godzin spędzonych z modami i bez. Skyrim okazał się dla mnie "za płytki". Mimo to, jest to nadal świetna gra. Ma swoje mocne i słabe strony. Oczywiście jest bardziej casualowy i mniej skierowany na to powolne odkrywanie świata, które dawało tyle radości i satysfakcji w Morku. Wyeliminował jednak błędy poprzedników: system rozwoju postaci działa trochę mniej bez sensu, brak jest ton tekstu, które nie mają żadnej tak naprawdę zawartości oprócz wymienienia wszystkich regionów prowincji i podregionów prowincji, o które można potem każdego wypytywać.
Podobnie, jak ja Skyrim, odebrali Morrowinda ówcześni recenzenci. Muszę jeszcze wyrzucić z siebie, że zagrałem w Daggerfalla i też uważam, że jest to dobra gra. Aczkolwiek znów, zabrakło mi odrobiny spójności w świecie w porównaniu do Morrowinda, chociaż bawiłem się setnie a rozgrywka dawała mi więcej satysfakcji niż Skyrim. Mimo braku epickich pojedynków ze smokami itd. W DF nawet walka ze szkieletem mogła być epicka. Zabicie zjawy zwykłym mieczem było niemożliwe, a gra na początku nie obdziela nas magicznymi przedmiotami. Żeby wykonać byle questa w DF trzeba było się dosłownie *natyrać*, ale za to jak już go oddajemy, to pojawia się taki uśmiech na twarzy. Pokazaliśmy wszystkim, że nie jesteśmy leszcze!
Uruchomiłem wreszcie Daggerfalla na win7 i muszę powiedzieć, że gra się ciekawie. Owszem, grafika się zestarzała. Ogólna pikseloza i chodzące po ekranie sprite'y sprawiają niemal fizyczny ból oczom przyzwyczajonym do Skyrimów i Wiedźminów.
Sama gra jednak jest naprawdę dobra. Wszędzie czytałem, że questy w TES2 są raczej proste. Ja osobiście trafiłem na kilka ciekawych, bardziej rozbudowanych zadań losowych. Dodatkowo strasznie podoba mi się przenikanie wątków fabularnych z różnych gildii i wpływ reputacji. Naprawdę ma się odczucie, że świat Tamriel po prostu żyje.
Kamila - dobra gra to dobra gra. Nieważne ile masz lat i jakiej jesteś płci :)
Co do Gorky17 to polecam. Szczególnie, że w tym czasie nie było za dużo dobrych polskich gier i Gorky było taką perełką. Warto znać jako klasyk. A sama gra ma swój urok. Pamiętam jak grając pierwszy raz z każdym nowym potworem lekko bladłem ;) może na dzisiejsze czasy trochę pikseloza, ale nadal kreacje potworów wyglądają groźnie i obrzydliwie. Tak, jak monstra powinny wyglądać.
Same dialogi to nie jest taśma profesjonalna, ale da się tego słuchać. W grze jest za to kilka zwrotów akcji, które bardzo budują napięcie. Fabuła pogrąża gracza w rozpaczy i beznadziei tego miejsca. Właśnie za klimat należy się największy plus i dlatego warto zagrać.