Mam nadzieję, że ogarną trochę Crane'a i tym razem nie będę mówić "ja pierdolę, co za debil" i "niech go wreszcie coś zeżre" praktycznie za każdym razem jak otworzy usta.
Musisz wejść w aplikację gdzie możesz wybierać ustawienia twojej karty graficznej w poszczególnych grach. Gdy już to zrobisz musisz znaleźć opcję ograniczenia maksymalnej ilości klatek i ustawić ją na 60.
Jak dla mnie Angel of Darkness to, pod względem fabularnym, najlepsza cześć włączając nową trylogię.
Obecnie problemem Avowed nie są zaimki, bo tak jak pisałeś; tak naprawdę nie są wyznacznikiem tego czy gra jest dobra, ale debil pełniący rolę dyrektora artystycznego.
Kto przy zdrowych zmysłach, wiedząc jaka panuje atmosfera w branży, wygłasza takie teksty tuż przed premierą gry?
G... prawda. Jak pokazauje przykład Baldurs Gate 3, gry najbliższej DA:V pod względem daty premiery i tematyki, wszystko się da jeśli tylko się chce. Przecież w Baldurze też są zaimki, pary homoseksualne i osoby trans, a gra jakoś się sprzedała i nadal jest popularna.
Bioware może sobie płakać na złych hejterów, ale to nie zmienia faktu że zrobili po prostu słabą grę. Nudna fabuła, nudna walka, towarzysze-wydmuszki, dialogi pisane przez ChatGP z ustawieniem "pracownik HR", odbieranie graczom realnego prawa do decydowania jak odgrywać postać, paskudne modele postaci... To ma być gra dekady i świetne RPG? Nowy DA jakoś mógłby się bronić jako gra akcji w nowym uniwersum, ale nie jako następca mrocznego RPG.
Zapomnieli, że Fallout próbował zrobić to samo i jak to się skończyło? Dla mnie brak fabuły to automatyczne 1/10. Mogliby chociaż iść po najmiejszej linni oporu w stylu za x czasu świat czeka zagłada i królestwa muszą się przygotować.
Na początek muszę napisać, że świetnie bawiłam się przy tej grze i moim zdaniem jest ona masywnym krokiem naprzód względem mocno średniego Breath of the Wild. Nie oznacza to oczywiście, że jest to gra perfekcyjna, ale zasługująca na mocne 8/10.
+
- okazuje się, że jednak DA SIĘ zrobić świątynie (i bossów) które nie wyglądają jak kopiuj-wklej
- wszystkie świątynie są mocno osadzone w fabule i świecie co jest dużym progresem w porównaniu do poprzedniej części gdzie powietrzna i pustynna świątynia miały żaden lub znikomy wpływ na społeczności w pobliżu.
- bardziej dynamiczny początek rozgrywki niż w poprzedniej części
- niewielka poprawa jeśli chodzi o questy poboczne
- postacie poboczne są bardziej żywe i łatwiej zapadają w pamięć
- ta sama mapa co w poprzedniej części co jest jednocześnie wadą i zaletą.
- system craftingu
-
- bronie nadal są z kartonu, niby próbowali to uzasadnić fabularnie, ale niesmak pozostał.
- nadal brak możliwości tworzenia/kupowania/sprzedawania broni i tarcz
- brak polskiej wersji językowej i wysoce denerwujący (przynajmniej dla mnie) akcent Zeldy w wersji angielskiej
spoiler start
- klątwa bossów wodnej świątyni trzyma się świetnie. Jak zobaczyłam tego gościa to prawie oplułam konsolę ze śmiechu XD
spoiler stop
Gra kompletnie niegrywalna, crashe co chwilę. Zwróciłam ją i może wrócę do niej za kilka miesięcy jak wyjdzie kilka poważnych patchy.
Moim zdaniem pacing tego serialu jest zdecydowanie za szybki. Twórcy mogli zrobić tyle fajnych rzeczy w Kansas, gdyby ten wątek pociągnąć jeszcze ze 3-4 odcinki.
W zamian mamy wycinanie wszystkich fajnych scen z gry, a dostajemy Purchlaka na 1min i zawekowanych w piwnicy zarażonych.
O ile fajniej byłoby gdyby bohaterowie nadziali się na tę hordę w podziemiach.
Zachowania Ellie (próbę ratowania pomijamy, bo w sumie nie wiemy czy prawdziwa transfuzja miałaby szansę pomóc) nawet nie da się skomentować inaczej niż upośledzonej 5-latki a nie 13-latki. Realizm czy nie mówimy tu o osobie, która widziała jak ktoś się przemienia i czym grozi przebywanie z taką osobą w jednym pomieszczeniu.
Plusy:
- wszystko poza tym, co poniżej
Minusy:
- ekwipunek, a w szczególności bronie z kartonu. Nie denerwowałoby to tak bardzo, gdyby dało się je naprawiać albo byłby sensowny system craftingu.
- Dungeony. Divine Beasts to jakiś żart a nie świątynie. Mamy tu do czynienia praktycznie takimi samymi lokacjami z czysto kosmetycznymi zmianami. A na ich końcu walczymy z tym samym bossem, dla niepoznaki stosującym inne ataki. Wygląda to tak jakby twórcom nie starczyło czasu lub wyobraźni by stworzyć prawdziwe świątynie. Miejmy nadzieję, że w drugiej części się poprawią.
- NPC. Może to tylko moje odczucie, ale po skończeniu gry byłabym w stanie wymienić może ze trzy postacie godne zapamiętania. Widać, że twórcy nie poradzili sobie ze stworzeniem interesujących postaci w otwartym świecie
- Yiga, synonim zmarnowanego potencjału. Po ukończeniu gdy właściwie nadal nie wiem jaką rolę mieli pełnić w tej grze, poza okazjonalnym przeszkadzaniem graczom w podróży.
Ogólnie rzecz biorąc Breath if The Wild to w moim odczuciu mocno przereklamowany średniak.
Super gra, ale tylko dla fanów gatunku. Bardziej przypadła mi do gustu niż The Forest.
- Fabuła pomija najbardzie interesujące (dla mnie) kwestie, ale może będą DLC
- Na wyższych poziomach trudności za szybko spadają paski potrzeb
- Szczegolnie na początku trudno ogarnąć mapę
+ Cała reszta
Moim zdaniem mocne 8/10, ale ma kilka irytujących wad;
-Artem niemowa; jeśli nie chciało im się nagrać dialogów mogli skorzystać z rozwiązania z Fallot NV.
- "system moralności" a raczej jego brak. W 1 i 2 przynajmniej się starali a tu jedyną zmienną jest to czy zabijaliśmy ludzi ew. kogoś uwolniliśmy.
- brak wyborów moralnych sugerowanych przez opis gry. Fabuła nie była zła, ale liczyłam na akcje w stylu "komu dać ostatnią fiolkę antybiotyku", "kogo poświęcić by pociąg mógł jechać dalej".
- okazyjnie spadki płynności
- za mało rozbudowane postacie poboczne. Gra zdecydowanie skorzystałaby na etapach rozgrywanych w postaci Młynarza, Anny i innych.
Módlmy się by tym razem główny bohater/ka zdradzał choć śladowe ilości inteligencji. Kyle z jedynki to była jakaś porażka.
Gra byłaby ok gdyby nie to, że główny bohater zamarza dosłownie w 10 sekund. To wymusza na graczu liniowe poruszanie się między źródłami ciepła.
Plusy
- Radosna rozwałka zombie.
Minusy
- Nudna linia fabularna
- Mało questów pobocznych...
-... a istniejące są nudne jak flaki z olejem.
- Brak limitu czasu
- Brak napięcia z dwóch pierwszych (i częściowo trzeciej) części serii.
- Brak ciekawych postaci
Krótko mówiąc jak ktoś chce zagrać to tylko na piracie. Złodziejstwo złodziejstwem, ale nie nabijajmy twórcom kabzy za gwałt zadany serii Dead Rising.
Po przegraniu kilkudziesięciu godzin mogę stwierdzić, że Mass Effect Andromeda nie jest tak zły jak niektórzy twierdzą. Owszem nie jest idealny, ale nie żałuję spędzonego przy nim czasu.
Plusy;
- zróżnicowane i w większości bardzo ładne lokacje
- dużo questów pobocznych
- Nomad <3
- ciekawy system craftingu
- przyzwoity wątek główny (choć mogli go bardziej dopracować)
Minusy;
- Ryder jest trochę pierdołowaty/a jako przywódca, ale może taki był zamiar twórców.
- W przeciwieństwie do trylogii bardzo mało zapadających w pamięć postaci.
- powtarzalne questy poboczne
- nawet po patchu 1.05 jest trochę bugów
- system eksploracji planet. Powinni zachować ten z ME3.
Miejmy nadzieję, że w następnej części (o ile będzie) Bioware postara się lepiej. Jak na razie MEA zasługuje na solidne 7.0, gdy zlikwidują wszystkie bugi ocenę będzie można podnieść do 8.0
Gra jest dobra, to nie jest jeden z tych samograjów gdzie gracz jest prowadzony za rączkę. Jednak tym co mnie strasznie zirytowało było urwanie fabuły w połowie bez żadnego wyjaśnienia. Może są planowane jakieś rozszerzenia, ale mimo wszystko to solidny minus.
Jedynka miała sporo bugów, ale była spoko. Chętnie bym zagrała w dwójkę, ale pewnie znowu nagle się okaże, że będzie tylko na Win 10 jak Dead Rising 4 (to, że po kilku miesiącach łaskawie wrzucą wersję na inne systemy nie ma znaczenia).
Plusy;
- Grafika
- Pory dnia
- Żywotne zombie
- Etap na delirce ( kto grał wie o co chodzi)
- Parkour
Minusy;
- Powtarzalne misje. Wiem, że ciężko jest wyrwać się poza schemat pójdź-ubij-przynieś, ale po Techlandzie spodziewałam się czegoś lepszego.
- Główny bohater. Tak gra była super tak długo, dopóki on nie otwierał ust. Praktycznie od początku życzyłam mu by szlag go trafił czym prędzej, byśmy mogli zagrać bardziej ogarniętą postacią.
Tru, jeśli już koniecznie musieli zrobić Clem bohaterką kolejnej części mogli przeskoczyć kilka lat do przodu lub od początku zrobić ją kilka lat starszą. Ale oddaję honor twórcom, mimo wszystko to fajna gra.
A czapka trzyma się na Kropelkę :)
http://pobierak.jeja.pl/images/3/d/9/62108_jakby-byli-z-kartonu.jpg
Już wiem co chcę na Gwiazdkę :3
Może i Dying Light zjada tę grę graficznie, ale w przeciwieństwie do Kyle'a, Frankowi (w Dead Rising) nie życzyłam przez całą grę by szlag go trafił czym prędzej -,-
Gra jest ok, tylko fatalne poruszanie się postaci zniechęca. Ja rozumiem, że chory, że rozbitek, ale to nie jest usprawiedliwieniem tego, że porusza się jak po skrzynce wódki.
Zauważyliście że o zwierzętach które mają nam pomagać napisali cytuję: "każdy przydstawiciel flory. Dla tych którzy nie wiedzą, oznacza to że będziemy jedzić na roślinach (powinno być fauny)
Po przejściu ostatniego bossa (prosty jak kij od szczotki) nie chce mi się zapisa gra. Czy tak powinno byc?