https://youtu.be/URWa0rbB1Kw?si=QUF2lKz0i7DPUZX9
Oglądałem Jesus Christ Superstar na kinie plenerowym w centrum Budapesztu, na tle bazyliki św. Stefana. Do filmu podszedłem lekceważąco, myśląc, w zasadzie nie wiem dlaczego, że to coś prześmiewczego, wyrosłego na kanwie protestów '68(???). Ta scena moje lekceważenie szybko zmyła. Niesamowita rola Carla Andersona.
W amerykańskim spolaryzowanym systemie większościowym ta nowa partia oznaczałaby chyba Tysiącletnią Rzeszę Woke-Demokratyczną.
https://youtu.be/7O6VJSI_4nE?si=nsqh6CjqYJr6z8M1
Prześwietny soundtrack do Syna Stulecia. Intensywny, idealnie pasujący do silnie stylizowanego serialu, ze słyszalnymi inspiracjami silnie powiązanym z ruchami faszystowskimi futuryzmem.
https://youtu.be/VIpnaZMa4Yg?si=jYNovrhSRVGNd0hd
Utwory Buriala sprzed Archangel/Untrue, a tym bardziej epek i ambientu, zebrane na "Burial-Burial" są cięższe. Bardziej monotonne, przydługie. Mimo to lubię do nich raz na jakiś czas wracać. Nie mam pojęcia, jak wyglądało życie w Londynie w 2006 r. Ale mam wrażenie, że to tu Burial jest bliżej miasta i jego przytłaczającej, betonowej, modernistycznej, spękanej już masy. Później, stety niestety(raczej stety), odpłynie w dialog z muzyką i gatunkami.

https://www.digi24.ro/stiri/actualitate/politica/cine-este-calin-georgescu-propunerea-aur-pentru-functia-de-premier-1417286?__grsc=cookieIsUndef0&__grts=58213115&__grua=8369da3c75ccd12bc017791df73a85c8&__grrn=1
Călin Georgescu published a video on Facebook in which he says that Ion Antonescu and Corneliu Zelea Codreanu are heroes through whom "national history lived, through them national history speaks and spoke and has spoken and not through lackeys on duty of the globalist powers who today rule Romania temporarily".
Calin Georgescu był przez wiele lat honorowym przewodniczącym AURu, partii Simiona. Dziś stoi u jego boku w tych wyborach prezydenckich.
Ion Antonescu odpowiadał za implementację Holocaustu na terenie Rumunii. "Pack them into the catacombs, throw them into the Black Sea, but get them out of Odessa. I don't want to know. A hundred can die, a thousand can die, all of them can die." To jego rozkaz, który skończył się masakrą w Odessie. Zmarło pięćdziesiąt tysięcy Żydów. Skutkiem jego działań w ogóle była śmierć około trzystu tysięcy Żydów na terytorium Rumunii.
Corneliu Codreanu był założycielem Żelaznej Gwardii, nazistowskiej bojówki współtworzącej Państwo Legionu Narodowego (oficjalna nazwa Rumunii w latach 1940-41). Organizacja wywołała chociażby pogrom w Bukareszcie. Zabito 125 osób. Niektórych wieszano na hakach w rzeźniach, patroszono i skórowano żywcem. Najmłodsza z ofiar (z tych na hakach) miała 5 lat.
Członków mojej rodziny, czystej krwi Polaków, mazowieckich chłopów z regionu Parysowa, niemieccy naziści (najpewniej również bohaterowie panów Simiona i Georgescu) wywieźli do obozów pracy w Niemczech. Przeżyli.
W samym Parysowie otworzono wtedy getto, do którego zwożono Żydów (łącznie około 3500) z Garwolina czy Stoczka. Ci zginęli w 1942 r. w Treblince. Słabym i schorowanym zapewniono szybszą śmierć na parysowskim rynku.
Tym skurwysynom nie należy się skreślenie z list wyborczych. Nie zasługują na nic poza ołowiem w tył głowy.
Zdjęcie przedstawia zwłoki żydowskich kobiet w lesie we wsi Jilava pod Bukaresztem.
Fanem metalu nie jestem (uważam, że wymaga pewnego specyficznego mindspace'u, *konkretnego rodzaju* wkurwienia - wtedy rezonuje), ale Voice of the Soul z tego albumu uważam za świetne. Pewnie dlatego, że jest właśnie mało "metalowe".
https://youtu.be/s2EJ1AqPIPg?si=PgbftLDEwlwMo9X0
Diogenes z Synopy pośród nieskończonej otchłani postmodernistycznego bagna, doprawdy.
Przy obecnej trajektorii politycznej to są mrzonki. Nacjonalizm zniszczy Europę. Znowu.
Zupełnie abstrahując od treści całego komentarza, bo muszę to z siebie gdzieś wyrzucić - Góralczyk to chyba jeden z najgorszych przedstawicieli polskiej klasy "ekspercko-analityczno-geopolitycznej", w szczególności w stosunku do względnie wysokiej pozycji akademickiej. Tak pustej, opartej na sloganach, publicystycznej "analizy" małpowanej słowo w słowo z jakiegoś Foreign Policy/Foreign Affairs chyba nie uświadczyłem, odkąd interesuję się polityką. Pierwszy raz miałem styczność na początku 2023 r.(pół wykładu spędził na chwaleniu się podróżami po Tajlandiach, Laosach itd.), od tego czasu widzę jego wypowiedzi regularnie - za każdym razem tak samo miałkie, przeorane na sto sposobów dywagacje przeprowadzane w zupełnej abstrakcji i oderwaniu od rzeczywistości - teraz widzę, że ten socjopolitoklimatolog prowadzi wykład o "zagrożeniach globalnych, w tym zagrożeniu klimatycznym". No ludzie xd
Czyli Rosjanie mają już działające wtyki w administracji(Gabbard?, pewnie i inni "doradcy" zakopani trochę głębiej). Ciekawe, kiedy pójdzie pardon dla Snowdena.
Lobby polio-odra, reprezentowane przez robactwo w mózgu Kennedy'ego, ma co świętować.
Najgorsze jest to, że Demsi i ich zwolennicy nie mają jaj, żeby robić takie rzeczy. GOP w tej chwili przeprowadza state capture - sprzedaje ich państwo, instytucje i dobrobyt - a taka Ilhan Omar i inni tweetują z żenującą, milenialsko-ironiczną swadą podstawowe fakty nt. administracji publicznej czy amerykańskiej konstytucji. Jakby nie rozumieli, co się dzieje. Że to nie jest partia Romneyów, McConnelli i Bushów, tylko altrightowy ściek do wypalenia żywym ogniem.
Zaczynam szczerze ubolewać nad faktem, że cwel z Butler, PA dokumentnie, choć zaledwie o włos, spieprzył sprawę.
wszystkie trzy kraje nie podejmują wysiłków mających ograniczyć ten proceder.
Co to ma w ogóle znaczyć? Czemu Kanada, Meksyk i CHINY miałyby bronić i pilnować granic USA??? Istnieją jakieś porozumienia, traktaty, zapisy w tej kwestii(w tym NAFTA 2.0 nic takiego nie widzę)? To jest jakiś absurd.
Jeśli po tym zagraniu Estados Unidos ktoś w UE nadal będzie blokował umowę z Mercosurem, to oznacza że jesteśmy rządzeni przez zgraję idiotów.

Oceny odcinków na IMDB są dziwne. Absurdalnie efektywne pod względem emocjonalnym i jako zarysowanie tła, postaci itd. pierwsze 2 odcinki, bez których ten trzeci nie miałby przecież prawa zadziałać tak dobrze, mają niższe oceny niż którykolwiek epizod z śpieszącego się i potykającego o pajęczynę wątków (szczególnie w drugiej połowie) sezonu 2. Niestety, odejście od kwestii osobistych i namacalnego konfliktu Piltover-Zaun na rzecz pierwszoplanowej roli hextechu i naukowców (swoją drogą, Viktor wygląda jako antagonista BARDZO podobnie do Świadka z Destiny 2) nie wyszło Arcane na dobre.
Cieszę się, że Arcane oglądam dopiero teraz. Gdybym zrobił to w 2021 r. w trakcie pandemii, mogłoby przekonać mnie do dania kolejnej szansy League of Legends. Jedyny minus to wpadanie momentami w kicz i teledyskowo-AMVową estetykę.
https://youtu.be/liPu1_aPH5k?si=7MMGg9Ca5U6XPBmz
Widać, że starali się pójść na kompromis między stylami wizualnymi z V i VI, by pogodzić fanów. Budynki, miasta, środowisko itp. wygląda świetnie. Liderzy im za to nie wyszli.
Naród Idiotów zagłosował na zepsutego moralnie komiwojażera, który nie spełni nawet połowy własnych obietnic - o ile w ogóle o nich pamięta. Nihil novi. Bawi natomiast powoływanie się na Idiokrację z 2006 przez środowiska konserwatywne po 2016.
Z okazji wyborów mój wykładowca sprzedał audytorium anegdotę. Na początku lat 90. doświadczył on (jako uczeń) programu wymiany "nauczycielskiej" między amerykańskimi college'ami a polskim liceum - w jego przypadku był to profil ścisły. Amerykański "nauczyciel" w polskiej klasie maturalnej swoje "nauczanie" rozpoczął od tłumaczenia ułamków zwykłych. A później było tylko gorzej.
Przedstawienie go jako ministra cyfryzacji to dziennikarska manipulacja. On był przede wszystkim ministrem administracji, a cyfryzacja była drugim, mniej istotnym członem, do tego wyraźnie powiązanym z tym pierwszym. Miał się zajmować administracją i cyfryzacją tejże administracji(a poza tym jeszcze komunikacją i kwestiami wyznaniowymi, to ostatnie kompletnie z dupy), a nie kwestami gospodarczymi czy łańcuchami dostaw.
https://youtu.be/_QV12_KGpQ0?si=wTcnzardtAu__N35
Bladee/Sickboyrari - Otherside
Cała druga połowa tego albumu jest niesamowita, bardzo ładnie spięta przejściami sinusoida między spokojniejszymi utworami a absolutnymi bangerami.
Ostatni miesiąc to triumfalny pochód najmocniejszej/najbardziej wpływowej grupy ostatnich 15 lat w rapie (i nie tylko?).
EDM-owa kolaboracja z Vargiem, postpunkowe Psykos i wreszcie GODZINNY album w konwencji rage, stanowiący cezurę w ponad 10-letniej karierze Bladee'a. Szczególnie ten ostatni jest w społeczności muzycznej bardzo polaryzujący - ale to pozytywne opinie przeważają, tak jak zresztą w przypadku dwóch pozostałych projektów. Bladee, Ecco i Thaiboy po raz kolejny udowadniają, że między gatunkami przemieszczają się jak ryby w wodzie.
Varg2tm/Ecco2k/Bladee - H2D
https://youtu.be/IWbPl1D9C2Y?si=-jgcYcbxbO1z_ULO
https://youtu.be/TwUkGjKSyGg?si=pEs2ayZCt7MamEWT
tej atmosfery w rapie do teraz nie jest w stanie odtworzyc absolutnie nikt, panowie w wieku 18 lat stworzyli benchmark dla calego gatunku(mowie o caloksztalcie tamtej ery ich tworczosci, potem zreszta zrobili to ponownie), chapeau bas. bialasy pobily czarnych w ich wlasnej grze, a ecco sie nie liczy i dupa cicho.
https://youtu.be/e0cuuYYk2nw?si=Yo_p-wGWrZqqNR8b
Burial-Exokind
Długi, wciągający soundscape od Buriala wychodzącego poza swoje dubstepowe korzenie. Pierwsze przymiarki do kilkunastominutowych form były już wcześniej, ale tutaj idzie w abstrakcję-słychać, że pomysłów podczas tworzenia miał sporo.

Top 25 wygląda tak, ale top 1 zdecydowanie stanowi Untrue Buriala, to jest album który przekonał mnie że muzyka może być czymś więcej niż tłem do jazdy samochodem.
https://youtu.be/T9lV5-wbPqw?si=M5n1eIokJNoKctav
Stars of the Lid- A Meaningful Moment Through a Meaning (less) Process
https://youtu.be/ZEVJJ3L3B14?si=EdytsRovPQ4txmND
Jane Remover-Lips
Moda na shoegaze jeszcze nie odpuszcza, ale póki generuje takie bangery to może sobie trwać. A Jane Remover to wszechstronna artystka, poza gitarą z powodzeniem bawi się też elektroniką pod ksywą Leroy. I tam również jest głośna.
Chłodny utwór... od dobrych paru miesięcy nie wychodzę z podziwu do producentów DG. Obecnie dorównują im chyba tylko JPEG i Kenny Segal. Tak chwalony Tyler chyba nie przemawia do mnie w takim stopniu, w jakim powinien.
A we wrześniu wraca Slowdive - single raczej nie napawają optymizmem, brakuje ciężaru cechującego "When the sun hits" albo "Avalyn".
https://youtu.be/ViHW7ksxP1M
https://youtu.be/sBtJ9_zTqdE
Uau Thom. Ileż można robić tak świetną muzę? Niby to nudne, niby powolne, a mimo to nie idzie przestać słuchać.
https://youtu.be/hAeIrBj3QSk
Ecco2K/Bladee- Don't Ask/Lovenote
Bardzo fajne przejście z jednego utworu w drugi - a te są dźwiękowo na tyle kompatybilne, że nie ma jakiegoś zgrzytu między nimi.

KID A MNESIA EXHIBITION - Interaktywna adaptacja dwóch eksperymentalnych albumów Radiohead, mimo że niby przeznaczona dla fanów, to klimat, soundtrack i darmowość tej krótkiej "wirtualnej wystawy" sprawiają, że zdecydowanie warto. Całość jest oczywiście-jak na coś od Radiohead przystało-niesamowicie niejasna, wolna w interpretacji i pretensjonalna. Sale/segmenty How to Disappear Completely i You and Whose Army? kapitalne. Za mało miejsca poświęcono Everything in its Right Place. Nie miałbym nic przeciwko następnym tego rodzaju eksperymentom i syntezom muzyczno-growym, szczególnie jeśli to tutaj było tylko projektem konceptualnym, a nie pełnoprawnym przedsięwzięciem artystycznym.
Slave of God- to chyba jakiś hedonistyczny manifest, nie wiem, nie brałem nigdy nic tak ciężkiego. ~10 min "gry", hiperintensywnych audiowizualiów(nie dla epileptyków) i dezorientacji. Również dostępne za darmo pod hasłem "slave of god increpare" w google.
https://youtu.be/TXC9noC4Z9I
Martyna Basta - Slowly Forgetting, Barely Remembering
Polski sound collage/ambient. Ciekawa rzecz, nie miałem pojęcia, że coś takiego istnieje w Polsce, aż prosi o jakieś rozwinięcie tej linii gitarowej - ale ta krótka pętelka pasuje do zamysłu.
https://youtu.be/HBMHnwQwvlA
Squarepusher - I Wish You Could Talk
Aphex Twin-bis, trochę bardziej mroczny od sztandarowych albumów jednego z ojców chrzestnych muzyki elektronicznej.
Naukowcy ze wsparciem instytucji nie mogli sobie pozwolić na wydanie 20$, żeby wykonać eksperyment na najnowszym publicznie dostępnym modelu GPT-4?
Kiltro - What Gives
Mój ukochany zespół wydał drugi album. Indie folk z ambientowymi akcentami, wielowarstwowy popis w generowaniu klimatycznej melancholii. Chociaż, jak na zespół z korzeniami latynoskimi przystało, są też i nieco szybsze niż ten prezentowany utwory. "What Gives" zaczyna się bardzo prywatnie, by w drugiej połowie wykazać talent wokalisty do zajebistego crooningu.
https://youtu.be/HI3WfEETMOI
https://youtu.be/34l8LzUKidw
Cloudrapowy klasyk. I chyba najlepiej wpisujący się brzmieniem w nazwę tego gatunku. Gęste opary autotunowanych wokaliz, dusznych synthów, nieustępliwych cykaczy i "I DONT NEED AIR, I DONT NEED OXYGEN".
https://youtu.be/1nPT64U6X40
Morrisseya można lubić lub nie, ale wokal do tego melancholijnego zawodzenia ma świetny.
https://youtu.be/2KkMyDSrBVI?t=110
Może się lekko wyłamię, no ale śpiewający od 1:50 Ecco2K jest śliczny, bez wątpienia.
Mi tu raczej chodzi czy nie byloby lepiej gdyby zycie we Wszechswiecie nie istnialo w ogole?
Wiesz co robic.
https://youtu.be/6Il2zld19HU
Ecco2K- Life after life
Matko, co za produkcja(z której zresztą znany jest cały neoboysband Drain Gangu, zasługa Whitearmora, Guda i Yvesa Tumora).
Album ocieka futuryzmem i atmosferą- smutnego, pretensjonalnego chłopaka zamkniętego w szklanym pokoju. Jeśli komuś nie przeszkadza specyficzny(ale jak najbardziej pasujący do całości)autotunowany wokal, a ciekawi połączenie emo rapu, ambientu i popu- warto sprawdzić, E ma swój charakter, jest zwięzłe i znakomicie egzekwuje swoje pomysły. Od sprawiającego wrażenie mającego zaraz się pokruszyć syntezatora we "Fragile", po powodowane rasizmem szaleństwo "Blue Eyes".
https://youtu.be/jlfwZDR_1Hg
Tim Hecker - The piano drop. Brzmi adekwatnie do tytułu - jak zatrzymana/spowolniona scena w filmie.
https://youtu.be/uOnjuIb1TWY
Pierwsze dźwięki kojarzą mi się z Storm od GY!BE. Długi, wyraźnie podzielony na akty utwór czerpiący z postrocka, emo, chamberu czy indie rocka, a zarazem bardzo satysfakcjonujące, emocjonalne zwieńczenie pewnej ery na brytyjskiej scenie Windmillu.
https://youtu.be/afyABj8oFVI
Klasyk. Burial nie pudłuje - jego nowe, ambientowe albumy też są bardzo dobre. Zamknięte dubstepowe łby po prostu nie rozumieją muzyki bez drumkitów.
https://youtu.be/07cUT74xeDE
Parannoul-Into the endless night
Parannoula ktoś już tu wysyłał, ale gość stoi na czele dzisiejszego shoegazeowego renesansu. Co ciekawe, tworzy tylko na instrumentach wirtualnych(jak to tak- shoegaze bez pedałów?).
https://youtu.be/LrE5OCRgfSg
Generalnie całe Dead Flag Blues jest fantastyczne, ale to tutaj to jego szczytowy moment.
https://youtu.be/ee1RmJV9VaA
Peggy znów zrobił pełen album bitów 5 lat do przodu. Świetny, ostry syntezator w podlinkowanym. Szkoda, że coś nie zagrało przy miksie. Danny Brown jest tu zdecydowanie za cicho, przez co sprawia wrażenie featuringu, a nie pełnoprawnego współtwórcy albumu.
https://youtu.be/fYEAflCO4Eo
Animal Collective- In the Flowers
To, co dzieje się tutaj w jakiejś połowie to jest jedna z najpiękniejszych rzeczy jaką słyszałem.
https://youtu.be/2CGFU1lBdCI
Hip hop żyje i ma się dobrze.
A dwójka czołowych chyba-jeszcze-undergroundowców, czyli JPEGMAFIA i Danny Brown, 24 marca wydają nowy wspólny album.
https://youtu.be/dkpgz3uQ58U
Rosemary...
Dobry utwór, jeden z ostatnich dobrych Interpolu. Ale to pierwsze Rosemary... Banks <3
https://youtu.be/qMUoWTEIGx4
Sea Power-Instrument of Surrender
Niesamowity początek niesamowitego soundtracku do niesamowitej gry.
https://youtu.be/1_zQSYcnt5o
Jaaji Approx.(2015)-Sky Hopinka
Eksperymentalne. Krótkie. Ładne. O rdzennych i przechowywaniu umierającego języka na linii ojciec-syn.
Film ma 8 minut, więc wrzucam w całości zamiast trailera.
https://youtu.be/vXKcWRu8K_U
Aftersun(2022)-Charlotte Wells
Nie spodziewałem się, że będę w stanie się wzruszyć przy "Losing my religion" R.E.M.-u, ale po tym filmie(i w jego trakcie) wchodzi inaczej.
Uznałem, że przydałby się filmowy odpowiednik wątku do polecania muzyki, nie widziałem nic takiego pod kategorią "filmy i seriale".
https://youtu.be/A-E57eyjoao
Ziemia(1930)-Aleksandr Dowżenko
Film propagandowy z ZSRR, prosty fabularnie, niemy, przedstawia kolektywizację na ziemi ukraińskiej. 2 lata po wydaniu filmu dojdzie na niej do Hołodomoru. Z zalet- pięknie, wręcz idyllicznie(szczególnie w pierwszych scenach) przedstawiona natura i scena końcowa podkręcająca nieco tempo filmu.
https://youtu.be/Lg6HVBfa4E8
David Bowie-Lazarus
Bowie zmarł dwa dni po wydaniu swojego ostatniego albumu, pisanego z wiedzą, że zostały mu ostatnie miesiące. Jako utwór sam w sobie-świetne. Jako łabędzi śpiew-wybitne.
Nie idzie płakać do tak irytującej maniery wokalu, niezależnie od tego jak bardzo "emo" nie byłby tekst. Masz tu Carissę i płacz do czegoś porządnego.
https://youtu.be/S7zHZrcHdxg
Skrillex wydaje w tym roku album, no i single są naprawdę obiecujące. Kolaboracje z drainerami, fred again czy pinkpantheress- czarna owca "prawdziwego dubstepu" Bengi i Buriala wraca high profile.
https://youtu.be/4MQQCFaV2fM
Protoplaści Black Country, New Road. Ugułem całkiem przyzwoite trio (Squid, Black Midi, BCNR) wyrosło wokół brytyjskiego Windmillu, ze świetnymi nagraniami ich występów w tym klubie. Szczególnie łączony świąteczny koncert charytatywny black midi, new road. Wykonanie Snow Globes podchodzi już gdzieś pod GY!BE ze slajdowaną gitarą.
https://youtu.be/bwcew10n-yk
-Black Country, New Road. Pierwszy album(For the First Time) agresywniejszy, drugi i moim zdaniem lepszy(Ants From Up There) konwencjonalnie ładniejszy. Rozedrgany głos wokalisty, jedne utwory w całości instrumentalne, inne po 8-12 min z post rockowym budowaniem i rozładowywaniem napięcia. Dużo emocji.
-Kiltro. Mniej znany zespół z inspiracjami folkiem latynoskim, fajnie plumkającą gitarą oraz konkretnie zakreśloną i konsekwentną senno-magiczną(zespół wspominał o inspiracji realizmem magicznym, z którym lubili się właśnie pisarze z Ameryki Płd.) paletą dźwięków. Słyszałem opinie o irytującym wokaliście, mi osobiście natomiast się podoba.
I może jeszcze Animal Collective, ale to już tak młody zespół nie jest.
https://youtu.be/cfKYImFP_Pw
Nie polskie, ale Bright Horses Nicka Cave'a i No Surprises od Radiohead robią robotę. Ale warto poznać tekst(a w przypadku Cave'a też kontekst utworu). Poza tym Lift Your Skinny Fists od GY!BE, album którego warto wysłuchać w całości, i niektóre z utworów Buriala.
Ten quasirytmiczny system walki w Arkham(a potem w jego naśladowcach pokroju Shadow of Mordor) był super, to co jest tutaj wygląda jak jakiś jego prototyp wyrwany z dysków Rocksteady z 2005 r. Wszystko powolne, mało płynne, mało satysfakcjonujące. Jak ze słabego Action RPGa, w sumie to gra trochę nawet na taki się zapowiada.
Rozumiem, że informacja od ówczesnego reżysera gry podana w blizzconowym Q&A dotyczącym konkretnie tej produkcji jest uznawana za nieoficjalną? Kaplan to nie Blizzard?
Dwójka PvP będzie za darmo dla posiadaczy jedynki czyli de facto będzie jej darmową aktualizacją, niezależnie od tego jak bardzo Blizz chce podkreślić dwójkę w tytule. Twórcy mówili o tym że podziału na dwie różne produkcje nie będzie, gracze jedynki zaktualizowanej do dwójki PvP będą grali z graczami z w pełni wykupioną dwójką. Jedne serwery, jedna gra. To jest napisane na samej stronie Overwatch 2. "Current Overwatch players will battle side-by-side with Overwatch 2 players in PvP multiplayer; they’ll also be able to play Overwatch 2 heroes and maps."
Dla samego PvP nie warto kupować Overwatcha 2
Oczywiście że nie warto, pewnie dlatego że będzie darmowy. Blizzard sknocił marketing po pełnej i teraz musi się non stop tłumaczyć, że tylko PvE będzie płatne. Zdezorientowanie w materii modelu biznesowego kogoś, kto nie śledzi OW czy gier w ogóle jest zrozumiałe. Ale jako dziennikarze zajmujący się tematem powinniście takie rzeczy klarować, a tutaj są po prostu bzdury.
Co do samej bety natomiast to rzeczywiście to nie jest godne cyferki 2 w tytule. Wiadomo, zmian, postaci, map itd. będzie więcej. Będzie PvE. I oby im to wyszło. Ale zmiany z bety wyglądają jakby normalnymi update'ami rozwijali OW przez kilka lat, tylko zamiast wypuszczać rzeczy co miesiąc-dwa, wypuścili wszystko po dwóch latach nie dodawania niczego. Gra się gameplayowo różni, jest bardziej FPSem a mniej MOBĄ(co jednym się spodoba mniej, innym bardziej), nowa postać jest cool, nowe mapy są cool(motyw muzyczny Midtown, niespotykana wcześniej struktura tej mapy z Monako, śliczne New Queen Street), wszystkie zmiany quality of life i liftingi audiowizualne są cool. Ale to nadal Overwatch, ten z 2016.
Produkcje te miały jednak na siebie jakiś pomysł, którego Journey trochę zabrakło.
Journey grą bez pomysłu, nudne(pomimo iż dwugodzinne, nawet sam autor mówi że gra nie zdążyła go zmęczyć-czemu zatem jest na liście?) i jadące na grafice i pięknym świecie. Jedna z najpiękniejszych(nie w sensie wizualnym) gier, w którą dane mi było zagrać sprowadzona do ładnej pocztóweczki z mierną "fabułą". Co za bzdury.
Revacholem, byłym centrum kulturowo-gospodarczym świata, rządziła zdegenerowana monarchia, którą zmiotła komunistyczno-francuska rewolucja, którą z kolei po krótkiej chwili zmiotła koalicja państw liberalno-demokratycznych, ustanawiając państwo-protektorat pod nadzorem czegoś jak nasze ONZ. Gra tworzy świat tak, aby nawiązywał do prawdziwych wydarzeń z historii trochę bliższej i trochę dalszej, jest ich swoistym amalgamatem. To naprawdę aż tak trudne do zauważenia czy zrozumienia?

Świetna płyta, zakochałem się.
https://www.youtube.com/playlist?list=PL1MvOjUQPW2ppVNlW_AHtxo7uDILxlfqo
widzieć jego branding dosłownie wszędzie. Noo chyba jednak nie. Był jeden quest z gościem który był fanem Samuraia i miał poświęcony im stragan, ale to tyle. Popularny był Kerry, ale to już na własnej marce.
Są przedstawieni jako Ci źli, ale nigdzie tego nie widać. To trzeba było zagrać prolog korpem.
To co widać na obrazku to zrzut z trailera fify 21, i to na dodatek jeszcze tego na ps4. Większość efektu zauważalnego na pierwszy rzut oka naprawdę robi podbitka kolorów na nextgenie. Lepsze zachowanie jakichś włosów czy detale widoczne dopiero przy zbliżeniu w trybie powtórek to jest mało jak na nową generację, chyba że ktoś się bawi w jakiegoś fifowego fotografa.
Jeśli chodzi o różnicę między PC a PS5, od paru osób dowiedziałem się że jest praktycznie zerowa, szumnie zapowiadane nowe animacje czy fizyka piłki są również na PC. Różnica w grafice jest niewielka, trochę ekskluzywnych animacji niezwiązanych z gameplayem przed, w trakcie i po meczu jak np. dzieci towarzyszące piłkarzom przy wyjściu na boisko itd., niektórzy piłkarze mają też na PS5 specjalnie robione twarze, przez co wyglądają bardzo dobrze, ale jest takich specjalnych twarzy niewiele. Wreszcie PS5 jest przyjemniejsza dla oka dzięki tanim sztuczkom pokroju podbicia koloru murawy, na PC wygląda na strasznie wyblakłą. Menusy są bogatsze o bodajże animowane modele zawodników zamiast ich zdjęć.
Natomiast czy warto? IMO albo sprawdź sobie grę na trialu, albo poczekaj na przecenę, bo o ile gra jest lepsza(wreszcie można strzelić z dystansu czy główki, strzał finezyjny z dystansu wydaje się nawet być ciut przegięty) od 20/21, to raczej nie warta tych 250 zł jakich sobie za nią EA woła.

Od piątki? Tak wyglądała Hatszepsut w tej niby-realistycznej czwórce.
A graficznie Civka 6 wygląda moim zdaniem lepiej od Humankinda, obie są śliczne ale Civ6 ma więcej duszy co widać chociażby w animacjach liderów(agresywny i fanatyczny Filip z Hiszpanii czy gotowy do walki, zawsze z ręką na rękojeści miecza Robert Bruce ze Szkocji)
nigdy nic nie było z tego całego obiecanego super rozwoju tych "gier"
No właśnie w tym problem że paru studiom się to udało, nawet Ubi z R6 Siege, i taka gra potrafi być kurą znoszącą złote jaja. Ile kasy daje Fortnite, FIFA(to już gra-usługa do kwadratu, bo każąca sobie jeszcze płacić poza mikrotransakcjami), Apex czy PUBG. Jeśli taka gra "zażre" to dostanie tak jak Fortnite solidne wsparcie przez wiele lat. Tylko że zażre jedna na 100 prób, a każdy wydawca chce mieć swojego Fortnite'a żeby można było dawać gry za darmo. A takiego Hyperscape'a od Ubi z zeszłego roku czy Anthema nikt już chyba nie pamięta.
Cztery. Super Mario galaxy 2, Mass Effect 2, Red Dead Redemption 1 i... pac-man championship dx+. Ten ostatni przykład jest właśnie powodem, dla którego dopisałem "powinien spełniać" o metacriticu. Grałem w tego pac-mana, różni się on mocno od oryginału, ale szczerze mówiąc nie wiem czy powinno się klasyfikować takie coś. Podobnie z grami sportowymi czy grami które dopiero edycjami specjalnymi pokroju persony 5 royal dostały się na listę. Ale nie za bardzo chce mi się to odsiewać, więc jedyne co zrobiłem to nie wrzucałem jako osobnych gier wersji na PC i, dajmy na to, PS4. Jako jedyną dawałem tą o największej ilości recenzji.
Ich zadaniem jest ułożenie rankingu top 100 gier jakie kiedykolwiek powstały
Taką funkcję mniej więcej spełnia, czy też powinien spełniać, metacritic. No więc usiadłem do excela, zrobiłem listę 100 najlepiej ocenianych przez recenzentów gier i w podziale na lata na tej liście znajdują się:
23 tytuły z lat 1996-2000
31 z lat 2001-05
25 z lat 2005-10
8 z lat 2011-15
i 12 z lat 2016-21.
Przy czym rok 2021 się nie skończył, może coś jeszcze dojść. Może to tylko wrażenie, ale myślę że mylisz gry wybitne z głośnymi i jednocześnie pozytywną generalną opinią, w sensie że nie są głośne z powodu bycia beznadziejnymi.
Z tych gier 2010-15 i dying lightem to trochę popłynąłeś, ja odnoszę wrażenie że sporo ludzi lubi ją za to że jest polska, od krytyków nie zebrała jakichś niesamowitych ocen, dla mnie była kolejną grą o zombie. The Walking Dead też było bardzo nierówne, jechane za znikomy postęp technologiczny na przestrzeni lat, telltale pod tym względem zostało w generacji PS3/X360. O mafii 2 wypowiedział się już ktoś u góry. Postawiłbym też wybitność heavy raina pod znakiem zapytania. Metro sporo zyskało przez wersje redux, ale ta wyszła jeszcze w 2014, więc powiedzmy że się łapie. A zwyczajnie nie wymieniłeś sporej ilości gier która wyszła od 2016. Inside, Overwatch, Forzy Horizon, Kentucky Route Zero, Breath of the Wild, SM:Odyssey, Divinity Original Sin 2, Persona 5, What Remains of Edith Finch, Celeste, SSB Ultimate, Sonic Mania, Dead Cells, remake'i Shadow of the Colossus, Demon's Soulsów czy Resident Evil 2 będące właściwie nową grą, Nier Automata, Monster Hunter World, Hollow Knight, Into The Breach, Sekiro, Disco Elysium, Hades, Ori 2, Factorio, CK3, Spelunky 2, Animal Crossing, Yakuza 0. Plus to co wypisałeś.
Do tego VR się rozwija, powstał przecież Alyx, Beat Saber czy Astrobot.
To są oczywiście rzeczy, które przychodzą mi do łba na podstawie bardzo pozytywnego odzewu ze strony graczy, nie we wszystkie grałem, odstępstwem od tej reguły jest Overwatch który potrafi być ciężko gnojony głównie przez źle pokierowany rozwój gry, ale dla mnie nadal jest to prawdopodobnie najlepsza gra multi.
I teraz mam cholera zagwozdkę, bo po napisaniu tego wszystkiego zwróciłem uwagę na jedną rzecz. Ty użyłeś innych kryteriów dla tych kategorii 2010-15 i 2016-teraz. Dla pierwszej są to gry wybitne, dla drugiej- wielkie, hypowane premiery które nie pierdzielnęły. Bo Wiedźmin 2, TWD, Arkham Asylum, tym bardziej Minecraft i Dying Light robione wtedy przez mało znane studia(TWD i Batman miały co prawda licencje) nie były z tego co wiem jakoś niesamowicie, o ile w ogóle(jak Minecraft), głośne przed premierą. I wydaje mi się że tu jest problem. Za 5 lat, kiedy te nowsze tytuły wryją się w kanon, prawdopodobnie również i te lata będziesz wspominał w podobny sposób co 2010-15. A może kiedyś po prostu bardziej w tym siedziałeś i to stąd to pamiętanie większej ilości gier sprzed 2k16?
Jak nikt nikogo nie zmusza, skoro zwyczajnie są tryby, zawodnicy czy stroje których w żaden sposób nie można użyć w multiplayerze lokalnym. Marzy mi się lokalny draft ze znajomymi, możliwość gry takim Ronaldinho w szybkich meczach czy ładne okolicznościowe stroje, na przykład te z okazji ramadanu. Sporej ilości contentu nie ma. Jest zarezerwowana dla FUTa.

Na Boga, nie ten siny kwaśny Krakus
Całe szczęście nie wierzę w Boga
Najlepszy na święta to jest chrzan. Do barszczu, mięsa, czegokolwiek. Byle nie za dużo. A jajka, króliki czy mikołaje czekoladowe to zbrodnia.
Wcześniej trzeba było przynosić bristole, papiery i inne pierdoły na lekcję.
Szósta klasa i pornole? Nie idź tą drogą, za parę lat będziesz żałował tak jak ja teraz.
A tak bardziej na poważnie, to przy okazji nauczania zdalnego wyszło na wierzch(to znaczy bardziej na wierzch, bo o tragedii zakuwania bezużytecznych informacji tylko po to by zapomnieć ich następnego dnia i tak wiedziało sporo osób), jak bardzo popsuty jest system edukacji. Po co mamy uczyć się na pamięć rzeczy, które można znaleźć w parę kliknięć. Szkoła powinna uczyć zdobywania informacji a w szczególności ich przetwarzania co dobitnie pokazują sprawdziany. Te, które są zaznaczaniem definicji czy wypisywaniem własności są robione na same piątki i szóstki, bo uczniowie zrzynają na potęgę. Po co mieliby robić inaczej, jeśli te same informacje i w późniejszym życiu również będzie można znaleźć w internecie. Dużo gorsze oceny są przy otwartych zadaniach z matematyki, interpretacjach wierszy(niesamowity szacunek dla naszego nauczyciela JP za szukanie wierszy bez gotowych interpretacji w sieci) czy pytaniach o porównanie Protektoratu Cromwella i Francji Ludwika XIV. A waga oceny taka sama. Z ocenami to w ogóle ciekawa sprawa, u nas dostawało się przed pandemią szóstki o wadze sprawdzianu na hiszpańskim za powiedzenie "Hola" do nauczyciela na korytarzu. Cały ten system jest o kant dupy potłuc, dobrze że nie liczą się przy rekrutacji na studia, ale już na takie licea jak najbardziej i tu często bardziej zdolny uczeń nie dostanie się do lepszego liceum/technikum bo miał bardziej wymagającego nauczyciela.
Co do jedzenia i picia na lekcji czy wstawania jestem w stanie się zgodzić.
Natomiast jakość nauki, wpływ na kontakty międzyludzkie(dzięki COVID za wyrwanie dwóch lat w których to rzekomo miałem poznawać nowych ludzi, wychodzić na imprezy i w ogóle najlepszy okres w życiu, przynajmniej wg. mojego taty, no ale on to w okresie liceum poznał swoją przyszłą żonę) czy sprawność fizyczną i psychiczną to tragedia.
Świetna gra, jeśli chodzi o multi to nigdy nie grałem w nic tak dobrego. Natomiast dopiero niedawno, po powrocie po jakimś roku do to produkcji zauważyłem jedno. Że jest zwyczajnie piękna. Mapy, soundtrack, drobne detale w animacjach postaci pokroju ciągle świerzbiącego palca Junkrata, idealnie pasującego do jego osobowości. Na Overwatch 2 czekam ze strachem, bo z jednej strony nie mogę doczekać się kontynuacji, a z drugiej Blizzard ostatnimi czasy zawodzi i boję się, że może pogrzebać naprawdę obiecujące uniwersum.
Całkiem całkiem, I guess. Miałem dosyć długą i żywą dyskusję nt. studiów, przyszłości, uczuć itd. z kolegami, zastanawiałem się też nad samym kierunkiem, ale to już samemu, całkiem podoba mi się analiza danych, jedyny(i to duży) problem to matura z matematyki której nie rozszerzam(w sensie profilu, nie matury), a ponadto mocno się w niej opuściłem na zdalnych. Poza tym klasyczne huśtawki nastrojów co 20 minut(kalm, panik, kalm, panik itd.), powtarzanie romantyków polskich i kończę kampanię BFa 3. No i już któryś (ty)dzień z rzędu odwlekam moment, w którym zacznę regularnie ćwiczyć. Nachodzi mnie zawsze kiedy widzę się w lustrze, a odechciewa się kiedy trzeba odspawać dupę od krzesła i się choć minimalnie napocić xD
Kurde, szkoda że bez Persony 5(przynajmniej w samym leaku), bo po pograniu trochę u kolegi, paru recenzjach i gameplayach jestem zajarany w opór tą grą, a na emulatorze PS3 nie wyciskam nawet 30 klatek. Nadzieja w tym, że ostatnio Atlus wydał P4G i Strikers na pecety, więc może i P5 się szykuje.
Wygląda to zaskakująco świetnie. Po pokazie z poprzedniego roku bałem się o replayability misji PvE i o to że nie zmieni się znacząco nużące już powoli PvP. Tutaj pokazali, że obie te rzeczy zamierzają rozwiązać w sensowny sposób. Zmiana tonu gry z FPSu-MOBY na bardziej tradycyjnego szybkiego FPSa ze skillami, zmiany dot. klas, potężnie rozbudowane(nawet jeśli same perki są trochę rozwodnione względem pierwszych pokazów, zamiast zupełnie nowych skilli dają +10% do dmg) drzewka umiejętności. Wreszcie fajnie wyglądające zmiany kosmetyczne, oby tylko tych sandstormów nie było w PvP, ale taki cykl noc/dzień mógłby tam spokojnie zagościć.

To pewnie tylko szczątkowa pomoc, bez dokładnych liczb, ale zawsze coś. Ruch teraz to jest jakieś 5 proc. tego, co w takim 2009.

Kościół Unitologów w Dead Space 2

Tak tak, nie mam nikogo, ale za to mam (wstaw zwierzę), (wstaw zwierzę w liczbie mnogiej) są 500x razy lepsze od ludzi bo...
Liga Legend przychodzi pierwsza na myśl. Fenomen, którego zupełnie nie rozumiem. Pół gierki spędzasz na tępym klepaniu minionów, balans nie istnieje, matchmaking nie istnieje. Grając w to coś nie czuje się niczego poza wkurwieniem na teammatów, wrogów, Riota, mapę i wszystko inne.
Nie? Chciałbym tylko, żeby o wygranej decydował skill graczy, a nie ilość godzin. W BFie dostajesz nowe narzędzia, a nie buffy czyniące cię ordynarnie lepszym od przeciwnika. W Overwatchu dostajesz skiny, tylko i aż. Nawet w Destiny, kiedy przechodzimy do PvP, poziom mocy graczy jest zrównywany. Ten, co w grze spędził 200 h powinien być lepszy, bo ma większe doświadczenie, lepiej rozeznaje się w mechanikach, a nie dlatego że ma +10% do obrażeń granatu. Zresztą takiemu systemowi blisko do P2W, chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.
Szczerze, pobrałem, zagrałem parę meczów, myślałem że może coś zmienili ale ta gra nadal ma jeden z najgorszych systemów progresji z multików dostępnych na rynku, gdzie pojedynki między ludźmi o tym samym poziomie skilla rozstrzyga to, kto ile godzin grał wcześniej. Dodajmy do tego płytkie strzelanie, kijową kampanię/content singleplayerowy(tutaj jest widoczna poprawa, ale i tak boty są głupie jak but) i nieziemską ilość staggerów/cc/cancelujących się animacji przy starciach bohaterów. Tego nie da się przypudrować najładniejszą nawet warstwą audiowizualną.
W onlinie czeka cię sporo grindu, żeby dostać się do lepszych kart, na początku dostajesz chyba jedną z tych lepszych(jeśli się nie mylę, to stąd ten Lewandowski), ale i ona jest tylko na określoną ilość spotkań tzn. wypożyczona. Swój klub wzmacniasz przez kupowanie paczek, transfery za monety na rynku transferowym czy robienie wyzwań.
Jak wiele o jakości GOLa mówi to, że większość z tych gier nie ma tu recenzji, newsów może po 2 sztuki, a jedna z nich nie ma nawet wpisu w encyklopedii.
No ale 10 najlepszych Cyberpunków 2077 samo się nie zrobi, prawda?
I ten klasyczny rozwój postaci jest jedną z największych wad tej gry, bo czas w niej spędzony bardzo bezpośrednio przekłada się na to jak dobrze nam idzie. Nie poprzez doświadczenie czy nowe narzędzia, a poprzez dostawanie zwyczajnych chamskich buffów. To jest moim zdaniem antyteza tego, jak powinno się projektować rozwój w tego typu grach. Do odblokowania powinna być nowa broń (przy czym ta broń też musi być zbalansowana), granat czy perk, ale nigdy nie powinno być to +10% do statów.
nijak, psycha mi sie posypala w lutym, zgrało się to dodatkowo z bardzo gwałtownym zerwaniem kontaktu z kimś, kogo jeszcze niedawno nazwałbym przyjacielem i do teraz sie w stu procentach nie otrzasnalem, może sylwester mi to wynagrodzi w jakims stopniu, bo pierwszy raz spedze go w tak duzym gronie osob z ktorymi sie tak dobrze dogaduje. a, no i było sporo czasu na ogrywanie gier, także to też jest jakiś tam plus.
Pozostaje tylko mieć (głupią) nadzieję, że chodzi im o roguelike'a. Takiego AAA chyba jeszcze nie było, co najwyżej jakieś pojedyncze tryby rogalikopodobne.
Ja właśnie miałem odwrotnie, przez bugi i bardzo generyczny(niekoniecznie zły, po prostu nic specjalnego) gameplay/questy NCPD w ogóle nie mogłem wczuć się w grę. Dopiero teraz, po tych trzech-czterech patchach, odhaczeniu zadań NCPD i rzuceniu się w normalne questy poboczne/fabularne zaczynam zauważać najlepsze elementy tej gry. Śliczne(nawet jeśli nie do końca realistyczne, sex shop co drugi krok a nie ma choćby jednego stadionu czy muzeum) miasto, świetna fabuła i postacie (silverhand szczególnie), atmosfera, grafika czy soundtrack.
-Pieniądze (mam w planach złożyć się z siostrą na switcha)
-Koszulkę PSG Neymara z sezonu 17/18
-Książkę ,,Mecz to pretekst", już była gdzieś na górze
-2x4 GB RAMu
-kilka par skarpet
Trochę się zastanawiam, o co im chodzi z tymi opcjami sprintu, bo u mnie działa jak toggle pod shiftem, a nie tak jak jest sugerowane w tej liście życzeń, czyli stałe trzymanie "w" po dwukrotnym kliknięciu. Jeśli bodajże 30 fryzur to za mało w grze z pierwszej osoby, to chyba też te oczekiwania dot. CP2077 poszły za daleko. Z kolei gdyby odbicia V były widoczne w większej ilości luster, to ta gra chodziłaby w 5 FPSach, a nie w 30. Nie widzę też tej gąbkowatości przeciwników, ale może to kwestia pójścia w damage z broni palnej właśnie. System osłon w grze jest, nawet jeśli trochę biedny, to jest.
Stawianie tylko niezłego GoTa obok TLOU2, Hadesa czy Ori jest trochę dziwne. Dziwi też brak Alyxa, chociaż tu wpływ mogła mieć specyficzna platforma. Znalazłyby się też lepsze gry od FF7 Remake.
To jest potężny sukces CP2077. Przychody z preorderu wyższe od passów do gier f2p na dzisiejszym rynku gier, w którym najlepiej zarabiają azjatyckie mobilne darmówki to fenomen, oby tylko dziś przy pierwszych recenzjach bańka oczekiwań nie pękła.
Pykanie fifowych draftów na telefonie jest świetne. Bez samego gameplayu fify robi się z tego taka minigierka logiczna z RNG, idealna na 5 minut.

Kurde, fajna akcja :) Ja mam co prawda prof jeszcze z Halloween, ale może uda się coś wyczarować.
Być szczęśłiwym, jednocześnie robiąc coś pozytywnego dla ludzkości i pchać ją do przodu nawet w najmniejszym stopniu. Po to się człowiek uczy, nie?
Liga Legend, Among Us, Fortnite, Minecraft, CoD Warzone, CS GO, Apex Legends i GTA V.
W gruncie rzeczy Civka jest grą planszową, i jest dosyć przystępna, chociaż nie wiem czy wystarczająco.
Może cię zaskoczę, ale w artykule chodzi o młodych ludzi. Oni zazwyczaj grają w jedną, darmową grę, nie mają kupki wstydu a tym bardziej nie kupują gier za 300 zł na premierę.
Harris i Biden to neoliberałowie, dokładając do klasycznego wolnorynkowego liberalizmu trochę wpływów socjalliberalnych. To nie są komuniści, Bezos nie otrzyma w przeciągu tygodnia od objęcia urzędu ,,zachęty" do przekazania biznesu w ręce państwa. Najbardziej lewicowy w mainstreamie w Stanach Sanders, nazywany tam szalonym komuchem, w Europie byłby zwykłym centrolewicowcem. Różnica w nomenklaturze ideowo-poglądowej między USA a Europą jest potężna.
Catalyst to był niesamowicie zmarnowany potencjał. Śliczne miasto, ale po przejściu kampanii(gameplayowo niezła, fabularnie padaka) nie byłem się w stanie zmusić do przechodzenia jakichkolwiek zadań pobocznych. A w jedynce niektóre poziomy przechodziłem po wiele razy na różne sposoby. No i to drzewko też było takie se, niektóre skille może fajne, ale większość to albo rzeczy, które w jedynce były od początku, albo zwyczajne plusy do życia czy innych obrażeń.
No jeśli masz już jakieś gry na konsole MS, a ponadto lubisz Gearsy, to XSX wydaje się być lepszym wyborem. Nie wiem tylko, jak z grami z poprzednich generacji radzi sobie Series S(tańsza wersja xboxa, za ok 1500 zł), bo to też mógłby być jakiś wybór jeżeli nie spędzasz wiele czasu na grach. A jeśli chcesz ograć exclusivy PS, to najlepiej kupić używane PS4.
Nie żeby coś, ale zdanie prosów jest takie, że gra jest w najlepszym stanie od premiery.