Ciąg dalszy robienia podczas BF wszystkich w hooja :) Naprawdę, chwała ceneo i podobnym stronom, gdzie można sprawdzić historię ceny danego przedmiotu. Omnibus również sporo pomógł. NIGDZIE u nas, w ŻADNYM Media Expercie czy innym RTV Euro AGD, nie ma prawdziwych promocji. Nie ma. Jedyne miejsce gdzie faktycznie się pojawiają i są faktycznymi promocjami wartymi rozważenia, to Amazon. Ale również nie .pl :)
Tak, potrafi czasem zamigać. I teraz w tej misji z Dziewiątym, miałem to samo co
A po restarcie, ostatni save jest uszkodzony. Fajnie fajnie :)
Zainstalowałem wczoraj i wciągnęło mnie jak bagno :)
Na Ryzen 5700X (4.3Ghz), 128GB ramu, RTX 4070, SSD NVME Kingston KC3000 -> wszystkie ustawienia na full (zszedłem tylko z cieniami i rysowaniem detali dalej na oczko niżej), rozdzielczość 2K, DLSS w trybie Balanced z generowaniem klatek i mam między 60 - 100 fpsów, w zależności od lokacji. Bez DLSS i FG gra byłaby niegrywalna. Ogrywam dzięki XGPU.
Szybka to mało powiedziane. AR15 wystrzeliwuje mniejwięcej 30 pocisków na sekundę :) Dodaj do tego omnimovement, animacje przeładowania, biegu i wślizgu przyspieszone x2 i mamy takiego trochę chaotycznego potworka. Co więcej, jak w CODMW3 czy CODBO szło mi naprawdę fatalnie (3x więcej zgonów niż fragów), tak tutaj spokojnie ląduje na 2-3 miejscu z całkiem niezłym ratio. Dlatego myślę, że te wprowadzone zmiany poniekąd dały szanse innym bo teraz każdy jest mega szybki :D
Swoją drogą, gdzie te wszystkie skrypty znane z poprzednich kampanii? Ta filmowość? Nie zapamiętałem z tej części ANI JEDNEJ sceny i teraz już sam nie wiem, czy były czy nie :D
OCENIAM JEDYNIE KAMPANIĘ: Na początku był pomysł. I to całkiem niezły: kontynuacja linii czasowej po BOCW, stare twarze, nowe twarze. Pierwsze misje w fajnym, szpiegowskim stylu. Fantastyczna dbałość o detale, bardzo ładne lokacje, bogate jak na serię interakcje z NPC, jedne z najlepiej prezentujących się animacji twarzy w grach ever (zbliżone jakością widocznych "emocji" do rewolucyjnego niegdyś LA Noire). Naprawdę, pierwsze 2 godzinki mogą się podobać.
I nagle jeb! Ktoś albo zaczął jechać na niezłych dragach, albo kierownictwo rzekło: "słuchajcie, a teraz po kolei dajemy elementy z multiplayera. Tylko nie tak nachalnie jak MW3. Niech kampania będzie przedsmakiem tego, co czeka na graczy w rozgrywkach sieciowych. Dajcie każdą pierdołe, mechanikę, rodzaje wsparć, każdą możliwą broń, każdy gadżet, wrzućcie to wszystko do jednego wora, ulokujcie jakoś w misjach fabularnych i będzie cacy". I tak to właśnie wygląda, gdy zaczynają się misje otwarte. Można jeździć pojazdami. Mapa przypomina Fallouta lol i jeździmy od punktu do punktu po średnio rozległym obszarze i odkrywamy nowe sposoby eksterminowania wrogów. Jakby tego było mało, w Iraku w latach '90, walczymy z lokalnym wojskiem które jest świetnie wyposażone (każdy ma inny karabin), a po swojej stronie mają żołnierzy-operatorów, w dziwnych uniformach, którzy również używają gadżetów, np. małych samochodzików RV z bombami. Na pustyni. W Iraku. Przypominam, rok 1990. Warto dodać, że ci wspomniani operatorzy to tacy mini bossowie z paskiem życia jak w ostatnich Far Cry. Ech.
W dodatku cała dynamika starć przypomina mi Doom Eternal ^^ Serio, mogliby w kampanii dać mniejsze tempo. Nasza postać już nawet nie idzie normalnie tylko biegnie jak szalona. Sprint wygląda jakby był x2 w stosunku do Cold War. Wydaje mi się, że Quake 3 był wolniejszy. Przeładowanie broni trwa sekundę, zmiana na inną ułamek. Możliwe, że ta zwiększona dynamika to efekt wprowadzenia omnimovementu. W każdym razie, chyba już za stary jestem :)
Gdzieś w połowie gry mamy (SPOILER ALERT!) na siłę rozciągniętą misję w podziemnym laboratorium (te cztery karty to jak z rogalików), gdzie walczymy z hordami wyimaginowanych truposzy i jakimiś bossami z kosmosu (zapewne Ci sami występują w trybie zombie). Tu już mamy mix Bioshocka, Dooma, Left for Dead, jest trochę strasznie, ale to się w ogóle nie broni: wybierając tryb single spodziewam się "realizmu", a dostaję... No właśnie, zombie i bossowie to oczywiście kolejne elementy służące jedynie pokazaniu, co najnowsza część Call of Duty ma do zaoferowania. Wciśnięte wszystko na chama.
Niestety, żeby jeszcze finał się jakoś kupy trzymał, ale nie. Nie, to co tam się dzieje to głowa mała, tu już kompletnie odlecieli w kierunku fantasy :D
Także, podsumowując: nie polecam. Ale w gejpassie za 3 dyszki można się pobawić i w singlu, i w multi, i postrzelać do zombie. Za pełną cenę? NO WAY.
"W mieście Silent Hill miałem około 167-168 FPS-ów, zapewne właśnie przez tę mgłę. A w Zamkniętych Lokacjach (Bez mgły) takich jak, Więzienie, Szpital, czy Labirynt, FPS-y mi wzrosły na Karcie Graficznej : ASUS Radeon RX 7800 XT TUF Gaming 16GB GDDR6, tak o 300 FPS-ów więcej. W lokacjach zamkniętych takich jak np. Więzienie Toluca, miałem około 467-468 FPS-ów"
ILE?? Chyba w rozdzielczości 640x480 i settings na low :) 7800XT jest na poziomie mojej 4070 (czasem ciut szybsza), i mam około 60-80 fps w zależności od lokacji oczywiście. QHD, włączony DLSS na jakość, ustawienia wszystko na max.
Na stronie Steam jest takie samo info:
"you must have made a purchase on Steam between 12:00am GMT on Nov 14, 2021 and 11:59 pm GMT on Nov 14, 2022, from one of the Giveaway Countries"
Czyli innymi słowy, dla aktywnych użytkowników Steama :)
No niestety, pierwsza część 5 sezonu to kupa. Świetnie bawiłem się na sezonach 1-3, a po 4 było już niestety widać zjazd formy (choć wciąż to całkiem niezła rozrywka). Sezon 5 to póki co takie 4/10: głupie do bólu sceny akcji (naprawdę można było pokazać że zmieniają magazynki...), idiotyczne wojsko (co to w ogóle było? Jakieś świrusy jak z cyrku), durne dialogi i - oczywiście - kuriozalne zachowania bohaterów. Te dwa ostatnie zarzuty mógłbym skierować w sumie do wszystkich sezonów, ale wówczas serial był jeszcze świeży i w gruncie rzeczy nowatorski, potrafił zaciekawić i na głupotki aż tak nie zwracało się uwagi. Także ten... Obejrzę finał, ale na zasadzie jak
Odpaliłem Veteran Alfa i powiem tak: jak poprzednio mogłem dać maksymalnie 5/10, tak teraz spokojnie 8/10. Gra zyskała na dynamice; odnoszę wrażenie, że postać porusza się szybciej i sprawniej niż w BF. Animacje strzelania, przeładowywania, biegu są teraz dużo lepsze niż wcześniej. Optymalizacja również wypada świetnie - na Ryzen 7 3800x, RTX 3060 12GB, 96GB ram i SSD gra chodzi stabilnie i bez zacięć (na mapie było około 30 graczy). Oczywiście, jak to wersja testowa - bugi, glicze, crashe. Czasem zanikał interfejs wyboru wyposażenia, dwa razy gra wyleciała do pulpitu itp. Poza tym... jest naprawdę dobrze. Widać, że nowy budżet został odpowiednio wykorzystany :)
Właśnie ukończyłem - coś pięknego. Wspaniałe pożegnanie starej generacji. Nie zliczę ile razy w trakcie gry zatrzymywałem się, aby podziwiać widoki i kunszt projektantów dziwiąc się, jakim cudem twórcom udało się wykrzesać taką jakość z tej, jakby nie patrzeć, dość leciwej już konsoli.
Fabuła porwała mnie bez reszty. Prosta, trochę niczym samurajskie kino zemsty o dzielnym, samotnym wojowniku, ale może przez to właśnie tak dobrze motywująca do działania, do brnięcia dalej. Świetnie nakreśleni bohaterowie - zarówno Ci po dobrej stronie, jak i główny antagonista.
Jak już ktoś tutaj na forum wspomniał, za sam system walki studio powinno otrzymać jakąś grową nagrodę. Nie widziałem tego nigdzie wcześniej. Wymasterowanie go też chwilę zajmuje - początek jest dość trudny, łatwo się pomylić albo stuka się we wszystkie klawisze jak w Mortal Kombat i liczy na cud ;) Nie ma zwolnień tempa jak atakują przeciwnicy, animacje ich ciosów też są krótkie, otoczony przez kilku z początku wiele razy ginąłem: tu nikt grzecznie nie czeka na swoją kolej więc łatwo można dostać cios w plecy. Co więcej, w późniejszych etapach, mimo posiadania lepszej zbroi czy udoskonalonego ostrza, przeciwnicy są dużo sprytniejsi i atakują agresywniej, co w zasadzie do samego końca nie pozwala czuć się pewnie walcząc z kilkoma wrogami naraz. Mrugasz i cios włócznią w plecy ;) Dorzućmy do tego potrzebę przełączania się pomiędzy czterema różnymi stylami walki żeby efektywniej radzić sobie z oponentami...
Graficznie jest bardzo dobrze, na pewno nie jest to pierwsza liga, ale to, czym GoT zachwyca, jest poziom artystyczny. To absolutne mistrzostwo. Tak jak niegdyś chwaliłem Wiedźmina 3 za ten aspekt i do teraz uważałem, że nic nie może się z nim równać, tak po przejściu GoT stwierdzam, iż nasza rodzima produkcja musi ustąpić miejsca samurajowi. W zasadzie każdy moment w grze jest godny uwiecznienia zrzutem ekranu, a co i rusz natrafia się na pejzaże tylko czekające, aż ustawi się je jako tapetę. Coś pięknego. I te liście!
Na koniec audio: polski dubbing wyszedł lepiej niż angielski. Postać Jina została odegrana fenomenalnie - spokój, opanowanie w głosie - miła odskocznia od wiecznych krzyków i wrzasków w większości produkcji nastawionych na akcję. Do tego piękna muzyka z mnóstwem japońskich instrumentów, mocnymi taiko - majstersztyk.
Ghost of Tsushima to wyjątkowo unikatowe doświadczenie. To też pierwsza gra, w której wbiłem platynę - nie zmuszałem się w żaden sposób. Tak, nawet w uwielbianym przeze mnie Wieśku 3, mimo poświęcenia mu ponad 200 godzin (wraz z DLC) nie zajrzalem pod każdy kamień - w pewnym momencie opadłem z sił. Tu natomiast każda znajdźka, każdy element, każdy znak zapytania czemuś służy: albo otrzymuje się talizmany, albo podnosi poziom zdrowia. Nie ma nic na siłę. Wszystko robi się naturalnie i co ciekawe, większość w trakcie głównej linii fabularnej (np. obozy wroga, lisie nory i gorące źródła są po drodze).
A najbardziej niesamowite jest to, że jest tu tak wiele "magicznych" elementów: czuć głębię, kulturę, przywiązanie do detali (haiku), momentami nieśpieszne tempo... Momentami aż czlowiek zapomina, że musi odeprzeć inwazję Mongołów i ma ochotę tylko przysiąść i medytować.
Polecam!
PS. W moim prywatnym rankingu gier PS4, Ghost of Tsushima śmiało staje na podium obok: Days Gone, Horizon Zero Dawn, Spider-Man, God of War, RDR2, The Last of Us 2.
Jaja jak berety. Taki tytuł, a oni dają hotfixy. Jak rozumiem, takie rzeczy jak balans rozgrywki, NAPRAWIENIE (nie zmiana czasu reakcji) systemu policji czy ogarnięcie wreszcie tego czegoś szumnie nazwanego "ruchem ulicznym" wymaga napisania całego kodu od nowa? Szkoda, że bardzo widać albo nieudolność w stworzeniu powyższych rzeczy, albo diametralną zmianę koncepcji gdzieś w 3/4 procesu produkcji co zaowocowało dodawaniem / usuwaniem naprędce tego co działa lub nie działa. I mamy teraz trochę bajzel. Gdzieś coś może będzie dodane w jakimś DLC, kiedyś tam. Ale co dokładnie - niewiadomo. Multi to też pieśń przyszłości, choć ja osobiście uważam, że zrezygnowali z niego całkowicie, bo póki co został im wyjątkowo trudny do ugaszenia pożar, z którym - jak widać - radzą sobie dość przeciętnie.
I żeby nie było - przeszedłem całość na PC, wszystkie zadania poboczne (zostało raptem kilka kontraktów i ze cztery przypadki cyberpsychozy) i bawiłem się świetnie :)
Faktycznie, gra nie należy do najdłuższych. Przejście kampanii zajęło mi ok. 6 godzin. Ale, proszę Państwa, co to była za kampania! Muszę przyznać, że był to jeden z najbardziej miodnych singleplayerów w jakie grałem. Cała długa misja "czasowa", moment zawieszenia ze skanowaniem Arki - coś pięknego. To się nazywa sztuka. Dodajmy do tego bardzo dobrą muzykę, świetne walki, zarówno jako pilot i tytan, niezłą fabułę i bardzo ładną oprawę wizualną i mamy jeden z najlepszych shooterów w klimatach s-f. Ogółem wydaje mi się, że gra przeszła bez echa. A szkoda... Polecam gorąco.
Skończyłem. Nie mam zielonego pojęcia czy licznik w grze pokazuje prawidłowo, ale wygląda na to, że "Cyberpunk 2077" wyjął z mojego życia 70 godzin. Co wydaje mi się wystarczająco długą przygodą jak na to, co oferuje najnowsza gra CDPR. Mimo wielu bolączek, niespełnionych obietnic i przehajpowania, bawiłem się naprawdę nieźle :) Nie chcę się zbytnio rozpisywać, powtarzać to co już było wałkowane setki razy. W (nie)wielkim skrócie:
1. Fabuła: bardzo krótka, ale treściwa. Szkoda, że sprawia wrażenie poszarpanej, obciętej o kilka wątków. Relacja V i SIlverhanda zasługuje na osobny akapit. Misje główne to majstersztyk. Aż dziw, że duża część misji pobocznych jest na tak wysokim poziomie a są one kompletnie opcjonalne, co dla osoby chcącej zrobić jedynie wątek główny skraca rozgrywkę o dobrych kilka godzin. Misje Panam jak dla mnie przejdą do historii – relacja z nią była niesamowicie naturalna. Sceny w opuszczonym domku podczas burzy piaskowej, czy nocą przy ognisku – coś niesamowitego.
2. Miasto: rewelacyjnie przedstawione życie w przyszłości – mam tu na myśli wygląd, ilość detali, rozrzuconych śmieci, światła, neony. Niestety, Night City to trochę taka wydmuszka, makieta. NPC idą przed siebie i nic z tego nie wynika. Ciężko uznać ulice za tętniące życiem. Do tego ten nieszczęsny ruch uliczny… Zastanawia mnie, jak CDPR by się z tego wytłumaczyło. Domyślam się, że atrapa ruchu ulicznego w oddali ma na celu zmniejszenie obciążenia CPU, ale jest to rozwiązane tak ŹLE, że głowa mała. Samochody z papieru w 2D przemieszczają się, wnikają w siebie i znikają jak bańki mydlane. Komedia :D Nie wiem, ale może było trzeba zrobić grę korytarzową, albo w stylu Deus Exa: z małymi, ale w pełni otwartymi mapami połączonymi ze sobą jakimiś przejściami itp. Nawet ekrany ładowania bym przebolał.
3. AI: nie umiem powiedzieć, co jest przyczyną chyba najgorzej zaprojektowanej sztucznej inteligencji w grach z segmentu AAA. NPC jedyne co potrafią to kulić się ze strachu (wszyscy w identycznej pozie). Już pomijam fakt, że w Night City jako jedyni posiadamy broń na ulicy – i nikt z NPC nie ma odwagi, by się nam postawić. Możemy strzelać dookoła, a jedyna reakcja następuje ze strony policji. A właśnie, apropo…
4. POLICJA: musiałem opisać osobno. Dramatycznie zaprojektowani stróże prawa to też efekt zepsutej AI. Policjanci tylko stoją obok swoich radiowozów i tyle. Radiowozy nie jeżdżą po ulicach. Policjanci w czasie pościgu nie wsiadają do radiowozu i nas nie gonią - jest jeden wyjątek, ale to skrypt. Skrypt ten pojawia się raz i obnaża powód braku pościgów na ulicach: AI nie jest w stanie jechać po ulicy, nie omija przeszkód, nie utrzymuje stałej wysokiej prędkości za graczem. Wyobrażam sobie co by się działo na jakimś ciasnym skrzyżowaniu :D Policja-taran jadąca chodnikiem, kasująca przechodniów i auta stojące w „korku”. No i oczywiście, stróże prawa magicznie materializują się za naszymi plecami. Choćbyśmy stali w pomieszczeniu, to po złapaniu jednej gwiazdki, policjanci wychodzą nam dosłownie z doopy, albo 2 metry przed nami. Co ciekawe, wystarczy wybić wszystkich (mniejwięcej 10-12) i problem z głowy - nowi się nie pojawiają. Szkoda, że mimo zaprezentowania sposobu działania m.in. Max-Tac i Traumy, to nikt do nas lub kogokolwiek innego nie przyleci.
5. Mechaniki: skradanie całkiem w porządku, jednocześnie trochę mija się z celem przez pewną część gry z racji głównych założeń – CP2077 jest hybrydą RPG i akcji i obrażenia zadawane przeciwnikom są zależne od naszego poziomu i poziomu używanej przez nas pukawki. Tak więc strzał w głowę nie zawsze kończy się zgonem, co uniemożliwia skuteczne eliminowanie oponentów po cichu. Dlatego dużo inwestowałem w zdolności hakerskie i przeciwników pozbywałem się na odległość, wypalając im synapsy bądź powodując poważne usterki. Jazda autem całkiem przyjemna, dziwię się głosom mówiącym, że jest to jeden z najsłabszych elementów gry. Ciężko mi się z tym zgodzić: każde auto ma własną masę, sposób prowadzenia uzależniony od nawierzchni itp. To nie symulator, ale model jazdy naprawdę daje rade. Elementy RPG są trochę zepsute, dość szybko można stać się OP, a przynajmniej wyjątkowo odpornym na obrażenia (ekhem armadillo). Nie wszystkie umiejętności działają tak, jak powinny. Nie ma np. trybu kamuflażu, co wydaje mi się sporym przeoczeniem. To zapewne jeden z wyciętych elementów, na który zwyczajnie nie starczyło czasu (albo priorytetem było co innego).
6. Sporo wyciętej zawartości – brak metra, które jednak jeździ, dodatkowo na stacjach siedzą ludzie czekający na pociąg, ale nie da się tam wejść. Kasyno, które w zapowiedziach miało pełnić ciekawe urozmaicenie spędzania czasu, a jest tylko makietą. Brak możliwości kupowania posiadłości i wstawiania tam swoich czterech kółek (wiem, czepiam się, ale było fajnie). Masa automatów rozrzuconych po mieście, z których nie da się korzystać. I zapewne jeszcze masa rzeczy.
PODSUMOWUJĄC: gra mogłaby naprawdę namieszać, gdyby: poświęcono jej odpowiednią ilość czasu; zrezygnowano z poprzedniej generacji konsol; przystopowano z marketingiem przedstawiającym tytuł jako rewolucję i w ogóle Mesjasza branży; prawidłowej ocenie stanu technicznego przed premierą itp. Itd. A tak, mamy grę dobrą, z ambicjami, które zostały (bezpowrotnie?) zniszczone przez chciwość zarządu, prawdopodobnie podbitą również przez inwestorów. Czyli jak zwykle pieniądze…
PS. Wahałem się między 6 a 7. Dałem 7 bo CDPR zrobili jednak wyśmienitego Wiedźmina i mają za niego u mnie dożywotnie piwko ;)
Ogrywam właśnie na PS4. Gra nic nie straciła ze swojego uroku z czasów katowania jej na PSX. Dodam, że twórcy pozostawili dość wyśrubowany poziom trudności, nie prowadząc gracza za rączkę i nie dodając ułatwień. Gorąco polecam!
Ech, remaster trylogii Spyro mnie zainteresował. I kupiłem :D Grało się na PSX za dzieciaka... Może syn albo córka się wkręcą :)
A minimapa jak się nie oddalała w trakcie jazdy, tak się nie oddala dalej. Tak, zapewne są mody, ale ja gram przez GeforceNow więc nie mogę ich użyć. Swoją drogą... jacyś moderzy dali radę ogarnąć kilka tygodni temu, czemu CDP nie może? O co tu chodzi? Przecież to jest jakaś pierdoła. Nie mówimy tu o pisaniu silnika na nowo, tylko o zmianie wyświetlania mapy w grze. JA PRDL
Hej, ja cisnę w CP tylko poprzez GeforceNow (wersja GOG). Mam światło od Orange 1Gbit/s (realnie w przedziale 700-900mbit/s).
1. Ustawienia w grze wszystko na full, raytracing na full również.
2. Ustawienia w apce GeforceNow: 1920x1080, 60 fps.
I, w zależności od pory dnia, bywa różnie. W samej grze jest niby 60 fps, ale rzadko kiedy jest tak płynnie. Przeważnie między 30-50. Irytujące są za to ścinki, mikro-freezy, zdarza się, że przycina się dźwięk, albo spóźnia się lekko. W sumie to nie ma znaczenia, czy gram na kompie po kablu, czy na tablecie (podłączam pad od ps4) po wifi - w obu przypadkach wydajność jest zbliżona.
Wreszcie przeszedłem. 38h na liczniku, a i tak nie zrobiłem wszystkich zadań pobocznych (ale większość). Co to była za gra... Wciąż jestem pod wrażeniem. Z wielkim bólem usuwam ją z dysku. "Dying Light" to zdecydowanie perełka pośród gier akcji i IMO jednocześnie NAJLEPSZA gra made in Poland. Oczywiście, do czasu premiery "Wiedźmina 3" ;) Polecam. 9/10
@KlaUs8.1
Bierz GTX 970 3,5GB Strix od Asusa. Będzie Pan zadowolony. R9 owszem, tańszy, tylko kosztem sporej głośności i ogromnych temperatur. Wydajnosciowo jakieś 3-10% gorszy od zielonych, ale tej różnicy nie zauważysz. Decyzja należy do Ciebie. Pozdrawiam
@Dreamy
Ty tak uważasz. Myślę że najlepiej będzie, jak każdy będzie miał swoje zdanie.
@Dreamy - tak się składa, że grałem i nawet przeszedłem (RE tylko 3, 4 i 5). Tylko co ma The Last of Us, które jest owszem świetne, lub seria RE do wspomnianych gier? Nie mają przecież otwartego świata.
Czas na moją krótką recenzję. Dodam, że gry jeszcze nie przeszedłem, ba - nie jestem nawet w połowie. Ale już teraz jestem w stanie rzec na jej temat kilka słów.
Dying Light to spełnienie marzeń fana gier o zombie, rozczarowanego nudnymi i płytkimi jak flaki grami pseudo-survivalowymi, które oprócz dużej swobody, systemu potrzeb kierowanej przez nas postaci (głód, pragnienie, sen) i otwartego świata nie mają do zaoferowania w zasadzie nic więcej. Próbowałem swoich sił w DayZ - może trochę za późno, więc balans tam już nie istnieje (świeżak dostanie po dupie na każdym serwerze). Gra mnie odrzuciła przez swoją toporność i mechanikę. Niby jest motyw przetrwania w świecie opanowanym przez zombie, dość oczywiście wyeksponowany, ale ilość bugów i ta wspomniana przeciętna jakość wykonania (fatalne animacje!) skutecznie odstrasza. Grałem w The Rust - dosłownie kilka minut. The Forest - podobnie. Chyba nie tego szukałem po prostu :)
I choć w Dying Light wyżej wspomnianych elementów nie ma - nasza postać nie musi nic jeść ani pić - gra się wybornie. Niesamowicie udany mix Mirror's Edge z... no właśnie, z Dead Island? Nie do końca. Poprzednie dwie gry o zombie od Techlandu były dobre, ale nic poza tym. Cechowała je pewna liniowość - brak zmiennego cyklu dnia i nocy, brak uczucia zagrożenia - postawiono tam na swobodną eksplorację. Sama gra dostarczyła mi masę frajdy, ale tylko w co-op - zabawa w singlu była niestety co najwyżej średnia. W Dying Light natomiast, grając w pojedynkę, potęgowane jest uczucie samotności kiedy za dnia zwiedzamy miasto w poszukiwaniu sprzętu; osaczenia, kiedy w blasku księżyca staramy się za wszelką cenę nie wpaść na łowców, a jedyny dźwięk jaki słyszymy, to ten po naszej stronie monitora - mocno bijące serce :)
Techland - stworzyliście dzieło, które bez wstydu, a raczej z wielką dumą można pokazać całemu światu. Coś czuję, że Wiedźmin 3 będzie już tylko bardzo dobry. Dying Light to zdecydowanie jedna z najlepszych gier w jakie dotąd grałem. A już na pewno najlepsza gra o zombie. Amen. 9/10
@ScovyT
Zamiast Radka, lepiej jednak złap GTX 970 4GB w wersji Strix od ASUS. Sporo ludzi narzekało na problemy z ilością pamięci na karcie, która nie była wykorzystywana w całości i to powodowało spadki płynności. Problem ten jednak najwyraźniej nie dotyczy karty ASUS-a. Pamiętaj: im więcej pamięci VRAM, tym lepiej - taki np. Shadow of Mordor z łatką która podmienia tekstury na super-uber HD wymaga jej sporo. Pozdrawiam
To pierwsza gra, którą oceniam zanim przeszedłem w 100%. Od razu mówię - nie jestem zainteresowany multi więc się na ten temat nie wypowiadam. A kampania... Trzymajcie mnie.
BF4, który, nawiasem mówiąc, fabularnie był klockiem, graficznie prezentował bardzo wysoki poziom. Strzelanie i ogólnie cała mechanika dawała frajdę. Aż chciało się grać. A CoD: Ghosts? To jakby cofnąć się do pierwszego Modern Warfare. Ten sam silnik, miejscami zerżnięte tekstury, te same mechanizmy, HUD, celownik, animacje (!), podobnie oskryptowane sceny, identyczne zwolnione tempo w kluczowych momentach... Możnaby jeszcze długo wymieniać. Cieszę się, że postanowiłem swój egzemplarz pobrać drogą p2p. Grając, cały czas myślałem, że rozgrywka czymś mnie zaskoczy, ale po 1,5 h przemierzania mapek żywcem wyjętych z 2007 roku, grę usunąłem z dysku, a z pamięci niestety jeszcze trochę mi zajmie... Nie polecam. Naprawdę, archaizm w nowym pudełku.
Końcówki "-os" w Sierżantos Wielkogiweros i Porucznikos to oczywiście nawiązanie do greckich imion, a dodatkowo Bankrutos - jak można się domyślić - dotyka kwestię waluty euro. Tyle. Tłumaczę, bo widzę że niektórzy nie zrozumieli. Dowcip dość ciężki, polecałbym więc jakieś jego stonowanie i mimo wszystko uderzenie w prostsze teksty, bo jak widać kolorowo nie jest. Kreska jest ok. Pozdrawiam
No niech w końcu ktoś się weźmie za kontynuację, bo dwójka skończyła się takim cliffhangerem, że nawet dziś mnie to wkurza. Czekamy!
Również muszę się zgodzić. Nie rozumiem kompletnie, dlaczego lepsza jakość jest dostępna tylko dla abonentów (to samo z recenzjami po bodajże 2 tygodniach - absurd). I jeszcze brak możliwości przewinięcia filmu do konkretnego momentu. Nie tak dawno oglądałem tutaj jakiś dziennik deweloperski, chyba z AC3, który trwał z 12 minut. Obejrzałem do jakiejś 8 minuty i padł mi net. Żeby obejrzeć ostatnie 4 minuty, musiałem JESZCZE RAZ oglądać 8 minut (albo czekać aż przelecą). Kpina.
Co do pobierania filmików z youtube - osobiście polecam stronę keepvid(kropka)com. Niczego nie trzeba instalować, tylko bodajże jeden plugin i voila - bez zabaw w ustawienia ściągasz filmy w jakiej chcesz jakości. Zawsze też pozostaje jDownloader podpięty pod przeglądarkę. Pozdrawiam