Przecież tacy ludzie nie grają, to niby skąd mają wiedzieć ocb w jakiejś grze?
Zresztą pomysł jest z rodzaju tych idiotycznych. Po prostu ludzie przerzucą się na piraty i tyle.
Od zarania dziejów seks się sprzedaje. Zamiast to regulować - spychają do podziemia i później mają dysonans poznawczy, że gdzieś tam ktoś zarabia przymusem skłaniając kobiety do prostytucji.
W wersji pikselowej można pokazać wsio, więc to medium jest w awangardzie. Tymczasem umknęło ludziom, że realne porno stało się bardziej brutalne. To jest efekt nasycenia bodźcami - po prostu im dłużej się pornosy ogląda, tym mniej są one ekscytujące. Stąd schodzenie coraz niżej po linii fetyszy.
Problem byłby mniejszy, gdybyśmy mieli REALNE nauczanie wiedzy o seksie. Ale to wołanie na puszczy, bo zaraz znajdą się kato-talibowie wieszczący (po raz kolejny) upadek cywilizacji. Co było widać u nas całkiem niedawno... Tymczasem spada wiek, w którym dzieci stykają sie z pornografią, co za tym idzie spada wiek inicjacji. Najgorsze jest to, że po tym jak się smyki naoglądają brutalnego porno, to seks już im się nie kojarzy z czułostkami, pieszczotami i ogólnie całkiem fajną zabawą.
No, ale wprowadzenie zakazu jest prostsze i nie wymaga wysiłku, także tego intelektualnego.
Nie tyle w samym CP od CD Projektu, ile w świecie wykreowanym przez Mike'a Pondsmitha. W sukurs idzie technologia, która pozwala nawet na wersję aktorską.
Wszystko fajnie, pięknie, ale ja bym chciał zobaczyć anime czy serial umieszczony właśnie w okolicach 2020 roku. Jeszcze żeby to anime miało klimat starych sajberpankowych animców z lat '90. Ech... już takich nie robią. A szkoda...
Żadna strata. Sięgnij po książkę i sama się przekonaj jak kiepski jest ten serial względem oryginału. Tak dobre źródło to tylko Amazon potrafi przerobić w coś, czego się nie da oglądać.
Żeby jeszcze wyciągali wnioski ze swoich błędów... ale tam za sterami widać sami szaleńcy.
Nah, obejrzę sobie gameplay jakiegoś jutubera. QTE skreśla dla mnie grę. I nawet nie chodzi o to, że mam kiepski refleks, ale bardziej o to, że: raz - wybija mnie to z immersji, a dwa - to jest zwyczajnie głupie rozwiązanie, którego wprowadzenie do turówki budzi nie tylko moje zdziwienie, ale także niesmak...
Czekałem na tę grę. Też lubię turowe RPGi. Klimat jest boski w tej grze. Sęk w tym, że wrzucili do tej gry QTE. Czyli coś czego nie trawię. Słowem dla mnie flop dekady. Szkoda.
Widzisz, sęk w tym, że to co uchodziło na Zachodzie, nie bardzo jest do przełknięcia dla Japonii. To kraj w pewnym sensie podobny do naszego - homogeniczny. Do tego z całym bagażem zwyczajów, których należy przestrzegać, czy to w przestrzeni publicznej, w firmie, szkole.
Zatem wciskanie na siłę Murzyna (choćby była to postać wzorowana na prawdziwej) jako protagonisty ze względów idologicznych jest co najmniej policzkiem. Pamiętaj, że Japończycy mają dość swobodne podejście do swojej historii w wydaniu popkulturowym, ale co wolno wojewodzie... I przy okazji wyszło mataczenie "historyków" w tym czym był a czym nie był Murzyn w świcie Nobunagi.
Do tego Japończycy mają całą plejadę swoich bohaterów. Było w czym wybierać. Ale musiał być to Murzyn, bo taki mamy klimat, że zacytuję klasyka...
I kolejnego: czarne jest białe a białe jest czarne, w czym celuje Nfliks. Wciskanie na siłę aktorów i aktorek murzyńskich jako postaci historycznych, to zwyczajna głupota. Mnie to zwyczajnie odrzuca, bo co jak co, ale drzewiej Murzyni byli nieliczni w świecie eurpejskim. Dało sie przełknąć Saracena w Robin Hoodzie w wykonaniu Freemana. Ale nie jako królowe czy króle Anglii czy tam Norwegii. To po prostu jest głupie i z gruntu fałszywe. Tym bardziej, że nawet w czasach nam bliższych Murzyni nie zajmowali w zasadzie żadnych stanowisk, byli dyskryminowani. Więc teraz mamy trend, wg którego mamy odpłacić Murzynom za krzywdy fałszując własną historię... Przecież to idiotyzm i zawracanie rzeki kijem.
Taki sam niesmak budzi we mnie wciskanie na siłę postaci nienormatywnych. Takie wątki można wprowadzać bez pomocy cepa i sporo jest gier i filmów, czy seriali, które to robią z klasą i ze smakiem. Niestety nadal są to tylko wyjątki.
Co do samej gry, może za kilka lat się za nią wezmę... albo i nie. Dla mnie formuła AC skończyła sie na Ezio. Każda kolejna odsłona to mniej lub bardziej niestrawny kotlet smażony na starym, zjełczałym oleju. No dobra Black Flag jeszcze był spoko, ale to tylko zasługa żeglugi.
I jeszcze jedno - nie ma czegoś takiego jak "normalni" ludzie. Bo to co będzie normą dla Ciebie, może już nią nie być dla Twojego sąsiada.
Natomiast sferę psychiki zostawiłbym specjalistom.
Walka i system przewagi ze względu na lepszej jakości ekwipunek skreśliły dla mnie tę grę. Po mniej więcej 5h poleciała z dysku bez żalu.
Kuźwa, to nawet w Starfielda pograłem ponad 40h. Tego gniota nic nie ratuje. Co z tego, że fajna i kolorowa ta wyspa, jak npce to oskryptowane słupy? Po co dawali wbijanie poziomów, kiedy to jest bez znaczenia w walce? Dlaczego na takiej pięknej wyspie mieszkają same paszczaki? Najładniejszą laską w grze jest burdelmama, za sprawą pudru, szminki i... dekoltu.
Fabuła to jest jedno wielkie WTF by Jackie Chan. Najbardziej mnie rozwalił test wyboru jaki zafundowali przy gadkach z duchem. Nie wiadomo po co i z jakiego przedmiotu, a oceną jest jakaś ekstra szmoc. Nawet nie da się powiedzieć temu duchowi, żeby się odpieprzył...
Ocena 30-to latka 4/10 jest imo za wysoka. Jeśli ktoś uważa, że ta gra jest dobra, to ma mózg gładszy niż ustawa przewiduje. Omijać szerokim łukiem to padło.
Sapkowski wielokrotnie nagabywany o ciąg dalszy, zawsze odpowiadał, że nie będzie żadnego ciągu dalszego.
Domaganie się kontynuacji dziejów ulubionego bohatera to przejaw infantylności na miarę kolejnego tysiąca odcinków jakiejś opery mydlanej. To z resztą znak czasów.
Poza tym, gry całkiem udatnie ten ciąg dalszy dopisały.
Zamiast kolejnego odcinka o Gerwaldzie, wolałbym przeczytać coś na miarę Trylogii Husyckiej, którą uważam za lepszą od Pięcioksiągu.
Sapkowski na to:
"– Nie ma w „Rozdrożu...” żadnych nawiązań do gier. „Żmijowy” medalion Prestona Holta jest absolutnie przypadkowy. Równie dobrze mógłbym uczynić medalion podobnym do jastrzębia albo rosomaka, albo czegokolwiek innego. Nie ma też w tekście, byśmy już w pełni wyszli na suchy grunt, ani słowa o jakiejś „szkole”."
Podaję za Polityką.
PS
Tutejszym dziennikarzom (sic!) polecam lekturę artykułów z Polityki. Może się czegoś nauczycie o swoim (sic!) zawodzie...
Warto, ale rozważ opcję zakupu w MS. Tamtejsza wersja jest pozbawiona błędów tej wersji ze Steama.
Sama gra jest fenomenalna. Szczególnie w pamięć zapada muzyka. Bedziesz się łapał na tym, że nucisz pod nosem.
Takie pitu-pitu o brakach fabularnych PoE zapewne wynika z dwóch powodów: 1. kiepskiej znajomości inglisza; 2. leceniu na pałę byle szybciej do Atlasu, wszak ten build z neta miał być łope.
Ewentualnie gówno żeś chłopie zrozumiał. Tam przy wyborze postaci, każda z nich się przedstawia, w kamieniach na początku opowiadana jest historia, w spotkanych księgach są zapiski adwersarzy, do każdego zadania NPCe w wioskach mają opcje dialogowe, w których wykładają swój punkt widzenia i w ten sposób rzucają światło na wydarzenia w grze.
No ale jak się leci po łebkach, bo to aRPG, to się później w Internetach na durnia wychodzi.
Odpalam toto. Wentylator na procu wchodzi na najwyższe obroty... Menagier pokazuje zużycie proca ponad 95%... Ekran jeszczw czarny z logiem gry w rogu... Hm... Pewnie gra zmienia płeć mojego procesora.
Wbijam na edytor postaci. Na wszelki wypadek otworzyłem okno w pikoju - zawsze to chłodniej, może procesor przeżyje tę operację zmiany płci...
Wszyskie predefiniowane postaci maja usta szerokie i grube wargi... Dopiero w dalszej części edytora można to zmienić i przywrócić światu nieco piękna. Tak samo jest z sylwetkami postaci i całą resztą. Zmilczę, że generator losowy ani razu nie zrobił postaci, którą (przy odrobinie dobrej woli) można by określić jako ładną.
No dobra zaczynamy przygodę... Ej, to serio jest Varik? Nie jego zły bliźniak? Na wszelki wypadek otwieram drzwi do chaty, żeby jeszcze bardziej schłodzić pomieszczenie...
Slucham tego co gadają te wszystkie postaci i się zastanawiam ile klas szkoły podstawowej skończył/a autor/ka tych dialogów. Obstawiam max 6. Zęby cierpną.
Dobra powalczmy z niemilcami. Hm... nie mogę używać bloków. A! Gra mi pokazuje, że mogę! Dobra nasza... Chwila, to wcześniej nie mogłem faktycznie tego bloku używać? Ginę, żeby sprawdzić. Otwieram przy okazji wszystki okna w domu, wiecie im chlodniej tym lepsza immersja.
Wracam do Thedas i... przy wczytywaniu zapisu gra się wywala do pulpitu. Za dużo imersji, czy ki wał? Przymykam okno i próbuję od nowa. Acha. Zapomniałem, że miałem sprawdzić jak to z ttm blokiem jest... Ginę. Wiecie, for academik purpoz... Wczytuję zapis i ląduję na pulpicie...
Poszli w cholerę z taką grą. Nie dość, że w calym domu piździ (do moderatora: to refionalizm, nie przekleństwo), to imersyjne powroty do pulpitu to chyba nie są.
Tak więc... dam 2/10. Ale rtlko dlatego, że w edytorze postaci mogłem siebie ładnym zrobić. Bo wiecie, mogli mi tego zabronić.
Ta... w świetle tego co Murzyny wyczyniają ostatnio w Tokio, wstawienie Murzyna do gry osadzonej w tejże Japonii, wcale, ale to wcale nie jest faux pass. Wcale! I tylko bigotom i rasistom przeszkadza Murzyn.
Jakby nie mogli zrobić z Murzyna postaci pobocznej. Uniknęliby kontrowersji o rzekomej roli owego Murzyna w ówczesnych czasach i przybili by piąteczkę ze wszystkimi, bez wyjątków. Tak nie zrobili, bo jakieś kolorowe głowy im powiedziały, że teraz Murzyńskość jest trendy.
Poza tym Asasyny skończyły się na Black Flag. Cała reszta to odcinanie kuponów i gry same w sobie co najwyżej średnie. No i - ile można wciąż żreć ryż? No ile!?
W sumie dobrze, jeśli gra się nie sprzeda to polecą kolorowe głowy. Co zdecydowanie pomoże nie tylko Ubi, ale całej branży. Wciskanie na chama gejów i transów do gier to nieporozumienie. Szczególnie, jeśli się weźmie pod uwagę, że w ogóle populacji stanowią niewielki odsetek (3-5%). Ale hej! Furda tam statystyka.
Żeby nie było - nie miałbym nic przeciwko umieszczaniu postaci o nienormatywnej preferencji seksualnej, gdyby tylko nie było to takie nachalne.
Przypomina mi się scena z Filadelfii - gdzie Denzel robi zakupy w sklepie i się przystawia do niego gej. Polecam sobie ją obejrzeć, bo Denzel dobrze mu tam powiedział.
Tia... Tylko, że w takim Pathfinderze ma to sens o tyle, że każda lokacja jest wycinkiem danego obszaru.
Tymczasem w grach Beci każdy sklepik, knajpa, chata to osobna instancja, którą doczytuje za każdym razem przy wejściu... w grach z niby otwartym światem... I jeszcze pal licho wczytywanie małej lokacji. Gorzej, że przy wychodzeniu z niej masz dłuuuuuuugie ładowanie tego świata przedstawionego. W takim Falloucie 4, pod koniec gry to się czeka po kilka minut.
Wracając do Syfilda - niech robią kolejną część - z chęcią zobaczę jak bardzo to spartolą. Może w końcu zaczną te wielkie studia upadać, bo to co serwują już od dawna przypomina pierogi z pijackiego dowcipu, gdzie pijak je je i zwraca na talerz, przysypia i po obudzeniu znowu je...
Vampyr to drewno. Nawet klimat tego padła nie ratuje... respawnujacy się przeciwnicy to najdurniejsze co mogli zrobić. Jak już na jakiejś miejscówce zaciukałeś niemilców, to zaciukałeś ich wszystkich... Głupie i kompletnie wybijające z imersji. A szkoda, bo klimacik jest.
VtM:B to najlepszy erpeg. Kropka. Obawiam się, że dwójka nie będzie miała nawet promila tego co pierwowzór. I w zasadzie to nie wiem po cholerę oni to robią. Bez Troiki to szanse na powtórkę są żadne... Tym bardziej, że na przestrzeni dziejów nie powstała żadna gra, która by sie choćby zbliżyla do VtM:B. I bez znaczenia czy z wąpierzami czy bez.
Anulację? Co to za nowotwór...
Nie można było napisać tak: "... ułatwić anulowanie subskrypcji".
Czasami jak czytam teksty tutaj to rwę włosy z głowy. Co Wyście mieli z wypracowań? Same gały czy ki wuj?
Ta gra nigdy nie powinna być MMO. Jeśli już to coś na wzór Conana czy innych survivali - z opcją kooperacji. Może wtedy byłaby większym hitem, a tak... taka sobie gra. Pobiegać, pościnać drzewa, skopać skałki, coś tam ubić...
Jeszcze ten system kraftu bym wywalił przez okno - surowce niższego tieru są potrzebne do zrobienia np. desek z wyższego tieru... i potrzeba ich od groma. Normalnie drugi etat. :D
Instancje są martwe - szczególnie te niskopoziomowe. Cholernie ciężko znaleźć ludzi, którzy tam pójdą.
Jeśli ktoś nie grał, to nie polecam. Nie za taką kasę. Lepiej kupić jakiegoś survivala z opcją kooperacji. Te gry są w zasadzie podobne w formie, więc zabawa będzie taka sama.
Wygląda bardzo fajnie, pograłbym... ale to QTE mnie odstręcza. Zrobię tak jak powinienem był zrobić z Detroit - obejrzę na YT. Mniej prądu pójdzie, mniej nerwów no i kasa zostanie w kiermanie.
Jak dobrze, że nam o tym powiedziałeś...
Zauważ tylko, że to te same korporacje, które teraz stroją się w ekopiórka doprowadziły do zaistniałej sytuacji.
Mam klawiaturę z lat '70, która nadal działa. Kuzyn ma Amigę 500 i nadal działa, nawet myszka. Pokaż mi współczesną rzecz, która przetrwa dekady?
Wracając do korpo - zobacz jak wyły, gdy UE wymuszała na nich przestrzeganie zapisów o relacji producent-konsument. Jak wyły, gdy wchodziło prawo do naprawy sprzętu. I w końcu jak wyły, gdy zmieniano tak trywialną rzecz jak wymienialna bateria w telefonie.
Teraz idą znowu na skróty... i przenoszą debilne pomysły ze świata cyfrowego do rzeczywistości. Jak Mercedes blokując kuce za paywallem, albo ByMyWy robiąc to samo z podgrzewanymi siedzeniami... przecież to idiotyzm.
Problemem nie jest to, że surowce się kończą, tylko to, że korporacje umywaja ręce w kwestii recyklingu i/lub naprawy swoich produktów.
Poczekaj na 2026, kiedy wejdzie zakaz wyrzucania plastikowych butelek... To dopiero będzie cyrk! I niezłe paliwo dla poleksitowców. :D
I jeszcze jedno - wspólną cechą wszystkich korporacji jest przymus zysku rok do roku. Bez względu na koszta. Ich chciwość doprowadziła nas na skraj zagłady - naruszając delikatną równowagę w przyrodzie. Ale co tam, byle się słupki w excelu zgadzały.
Jak dobrze, że nam o tym powiedziałeś...
Zauważ tylko, że to te same korporacje, które teraz stroją się w ekopiórka doprowadziły do zaistniałej sytuacji.
Mam klawiaturę z lat '70, która nadal działa. Kuzyn ma Amigę 500 i nadal działa, nawet myszka. Pokaż mi współczesną rzecz, która przetrwa dekady?
Wracając do korpo - zobacz jak wyły, gdy UE wymuszała na nich przestrzeganie zapisów o relacji producent-konsument. Jak wyły, gdy wchodziło prawo do naprawy sprzętu. I w końcu jak wyły, gdy zmieniano tak trywialną rzecz jak wymienialna bateria w telefonie.
Teraz idą znowu na skróty... i przenoszą debilne pomysły ze świata cyfrowego do rzeczywistości. Jak Mercedes blokując kuce za paywallem, albo ByMyWy robiąc to samo z podgrzewanymi siedzeniami... przecież to idiotyzm.
Problemem nie jest to, że surowce się kończą, tylko to, że korporacje umywaja ręce w kwestii recyklingu i/lub naprawy swoich produktów.
Poczekaj na 2026, kiedy wejdzie zakaz wyrzucania plastikowych butelek... To dopiero będzie cyrk! I niezłe paliwo dla poleksitowców. :D
I jeszcze jedno - wspólną cechą wszystkich korporacji jest przymus zysku rok do roku. Bez względu na koszta. Ich chciwość doprowadziła nas na skraj zagłady - naruszając delikatną równowagę w przyrodzie. Ale co tam, byle się słupki w excelu zgadzały.
A z drugiej strony dodawanie przeciwnikom "poziomów", żeby gracze za szybko nie szli we wszelkiej maści strzelankach i grach akcji.
Celuje w tym Ubisoft. Najbardziej spierdzielony pod tym względem był Far Cry New Dawn... Jedna z niewielu gier, która wyleciała z kompa szybciej niż się ściągała. Celuję niemilcowi w łeb i muszę kurna trafić go chyba z 5 czy 6 razy... JPKM... Z bliska to potrzeba wiadra amunicji...
I te dekle z Beci skopiowali to gówno w Starfieldzie i od razu podnieśli do potęgi n-tej...
W takich Borderladsach to aż tak nie razi, bo tam akcja jest dynamiczna. Dodatkowo trafiani niemilcy zatrzymuja sie, łby im nowe wyrastają itp. itd.
Ad rem - skalowanie poziomów to wymysł z półki z napisem: "Od leszczy dla leszczy". Niedługo te kanapowe grajki będą już tylko "grać" wlepiając oczęta w jakieś Tłicze czy inne strumyki...
Jakoś latem zeszłego roku ogrywałem DA2. Bawilem się świetnie, dopóki w Ścieżkach nie starłem się ze zmorą (w tej sali z kolumnami)... po tej walce gra się zbugowała i nie mogłem pójść dalej. Wczytałem sejwa przed zejściem na Ścieżki i... to samo. Więc gra wyleciała z hukiem z dysku. Trochę było mi żal, bo lubię DA2. Inkwizycja mnie nie kupiła. Nawet chyba jej nie skończyłem. Za to DA 2 przelazłem chyba z pięć razy.
Na kolejną część już nie czekam. Po tym jak zobaczyłem, że okroili umiejki do trzech, nawet tego padła nie ruszam. Piąta część będzie miała jedną umiejkę a szósta bedzie się sama przechodziła... Szkoda słów.
Najgłupsza rzecz jaką zrobili w tej grze, to system tworzenia przedmiotów. Nie zrobisz lepszych desek... bez desek z poprzedniego poziomu... I tak ze wszystkimi materiałami. Zamiast oklepywać moby, zwiedzać okolicę i pomagać uciśnionym biegasz od krzaka do krzaka czy tam drzewa, skałki...
Spoko system walki, całkiem fajna wyspa, ale... po jakimś czasie to wsio się robi jakieś takie miałkie, bez polotu... Mija chęć zobaczenia co jest za kolejnym wzgórzem, laskiem czy po drugiej stronie jeziorka.
Wywalić MMO, przerobić system tworzenia przedmiotów i masz całkiem fajną grę SP. A tak masz badziew.
Idź do jakiego sklepu i się najpierw z myszką pomacaj. Fanboje zapominają o kilku cechach 502.
Po pierwsze - mysz jest wysoka. Bez podpórki nadgarstek zaczyna boleć już po kilku godzinach.
Po drugie - jeśli przesiadasz się z myszki z bardzo dobrym sensorem, to będziesz zawiedziony. Sensor Logitecha to badziew - precyzja żadna, ustawianie wiekszych wartości DPI nic nie pomaga.
Po trzecie - w tej klasie cenowej są dużo lepsze i wygodniesze myszki. Chcesz precyzji - kup Rivala (sensor jest fenomenalny!). Chcesz wygodnej myszki - kup Roccat Aimo.
Zawiodłem się na Logitechu tak bardzo, że nawet za darmo niczego od nich bym nie wziął.
Oczywiście, że nie zadałem sobie trudu, bo ta gra to padło i lifting jej pomoże jak umarłemu kadzidło.
Jednakowoż sugerując się tym, w jaki sposób działały poziomy trudności na premierę, mogłem śmiało wysnuć taki wniosek. Bo to jedyna zmiana jaka zachodziła w trakcie walki - z wersji trup "za garść nabojów" do wersji "trup za wiadro albo i dwa nabojów"...
Tej gry już nic nie uratuje. Żaden pacz z pierdołami typu poprawianie wydajności, dodawanie łazika, jakieś elementa surwiwalopodobne i żadne DLC nie zrobią z tej gry produktu na który warto poświęcić czas i pieniądze.
Jak mawiają Starożytne Gumisie: z gówna bata nie ukręcisz.
Tego padła już nic nie uratuje.W przyszłości może posłużyć za przykład jak nie robić gry i jak bardzo nie robiąc gry mozna rozmijać się z prawdą.
Najbardziej ubawiło mnie dodanie nowego poziomu trudności... teraz nie będziesz potrzebował wiadra amunicji na JEDNEGO niemilca - tylko od razu cały kontener amunicji.
Te "markowe" gotowce, to sprzęt do firmy, żeby pracowacze mogli wypełniać pola w Excelu i maile czytać.
Całość w sumie przywodzi na myśl FIATa 126p czyli w rozwinięciu: fatalną imitację auta turystycznego, jednoosobowego, dwudrzwiowego, sześciokrotnie przepłaconego...
Można, tylko po co? A już szczególnie w serwisie o grach, gdzie większość czytelników to pacjenci spod znaku PCMR...
PS
Składanie kompa to się zaczyna od zasilacza i obudowy, cała reszta później. I na PSU się nie oszczędza, bo to może być bardzo kosztowna pomyłka.
Wyrzutnia strzał to balista... Ja wiem, że czasem brakuje słówka, ale w końcu żyjesz Waść z pisaniny...
F4 pokazuje pazur dopiero na survivalu. Niższe poziomy trudności są po prostu słabe... tak w okolicach pierwszego pistoletu maszynowego i lekko skoksanego PA jesteś nie do zajebania. I wtedy wszystko się robi trywialne. W pewnym momencie jesteś takim manczkinem, że po prostu idziesz i strzelasz, a niemilcy padaja jak trawka potraktowana spalinową kosiarką.
No i najwiekszy minus, że na niższych poziomach rozwijanie osad to strata czasu. Tymczasem na survivalu bez nich jest kiepsko.
I tak, na survie, jak dobrze postać zrobisz to też bedzie manczkinem, ale zanim do tego punktu dojdziesz, to wiele wody upłynie w Potomaku...
PS
Pro tip... gra na surwie zapisuje przy wyjsciu do pulpitu. Save'y masz w "Moich dokumentach" skopiuj sobie sejwa gdzieś i jak zdechniesz to będziesz mógł wrócić do miejsca gdzie wyszedłeś. Jak nie masz kompa paździerza, to cała akcja zajmuje mniej niz minutę.
Poza tym na Nexusie jest chyba mod na zapisywanie na survie...
Po Starfieldzie... nie, dzięki postoję. Choć lubię oba te światy i często do nich wracam, to Starfield był o jedną spartoloną ich grę za dużo. Takiego dziadostwa to nawet po nich się nie spodziewałem... Nie wiem co musieliby zrobić, żebym chciał zagrać w jakąkolwiek ich nową grę.
Gros gier ma mechaniki rodem z RPG, ale to nie czyni je grami z tego gatunku. Wszystkie badziewka do odblokowania w Asasynach też kwalifikują Asasyny do miana RPG? A co z nową trylogią Tomb Raider?
Umieszczanie takich gier jako RPG jest nie tylko zwyczajnie głupie, ale dowodzi braku rozeznania w gatunkach.
Jeszcze do tego wybrałeś Waść grę, która jest średniakiem (co najwyżej) pod każdym względem. Walki są powtarzalne i na jedno kopyto, fabuła... jaka fabuła?, postaci tak drewniane, że już bardziej drewniane być nie mogą, bo to oznaczało by próchno... Na rynku jest sporo więcej gier, które składają Horizony niczym Chuck Norris ubrania razem z zapakowanymi w nie ludźmi.
Kłuje mnie to w oczy strasznie, z tego względu, że kawałek wyżej jest np. znakomite Geneforge... To tak jakbyś Waść omawiał samochody sportowe z najwyższej półki... i na koniec wspomniał o Maluchu w wersji rajdowej...
Wrzucenie nowego Horizona na koniec to jak wsypanie całej zawartości solniczki do gulaszu czy innej jejecznicy...
Pan Dziennikarz słyszał kiedyś określenie "action adventure"? Pewnie nie... Dywidendy jakie dostajecie za promowanie tego gniota jako gry RPG?
Nie raz i nie dwa za podobną opinię mnie walcowali różnej maści i proweniencji fani tego ustrojstwa. Gra (1) jest, jak mocno zmrużysz oczy, co najwyżej średnia. Walki są nudne, bo jak zaklepaliśmy jedną maszynę to już wszystkie pozostałe tego typu też... Drętwi npce, ktorzy mają do powiedzenia w kółko jedno i to samo zdanie. Do tego szumne nazywanie tego wykwitu grą RPG...
Sam świat jest i przyczyny istnienia maszyn to całkiem fajny pomysł, tylko szkoda, że tak marnie wykorzyatany fabularnie... bo moglibyśmy odkrywać jego sekrety niejako mimochodem, dostając porywającą fabułę a tu kiszka, cała idea polega na tym, że właśnie odkrywamy skąd i dlaczego wzięły się maszyny.
Taka to gra. Dosyć z zewnątrz cieszący oko pustostan.
Dwójki nawet nie mam zamiaru ogrywać... Tym bardziej, że branża ma do zaoferowania w tym roku dużo lepsze pozycje niż druga część bardzo, bardzo średniej (co najwyżej) gry.
Właśnie na Aimo się przesiadłem z G502... po trzech dniach.
Logitech to badziew. Sensor jest tak beznadziejny, że szkoda słów. Sposób w jaki ręka leży na G502 woła o pomstę do nieba. Po kilku godzinach nadgarstek boli jak cholera.
Aimo z kolei świetnie leży w dłoni. Dodatkowe przyciski są dobrze umiejscowione i jest to pierwsza mysz, w której z nich korzystam w KAŻDEJ grze. Sensor lepszy niż w G502, ale daleko mu do precyzji Rivala.
G502 jest przehajpowana. No i nie znalazłem w niej opcji wyłączenia tego badziewnego podświetlenia... Forsa wyrzucona w błoto. Sprezentowałem kumplowi, który po kilku dniach dał ją synowi, a ten z kolei koledze. Dalej już jej losów nie śledziłem. Taka, to Panie Kochanku tandeta. O!
Ta... i później już nie było dobrego dabingu w ŻADNEJ innej grze. No może jeszcze Wiedźminy...
Już w CP 2077 nie było tak fajnie. Po obejrzeniu tej sceny jak planuje nasza banda skok stulecia na YT, po nabyciu gry od razu przestawiłem na angielski, bo toto było takie drętwe... Robię tak w każdej grze, która oferuje dabing, jeszcze przed tym jak zmieniam inne opcje.
Nasze rodzime podkładanie głosów leży i kwiczy.
[...] umieszczenia ich w świątyni Shara [...]
Powinno być "umieszczenia ich w świątyni Shar".
Ja wiem, że nie każdy grał w papierowe dadeki, ale "dziennikarzowi" nie wypada takich baboli sadzić...
Łap Waść:
https://forgottenrealms.fandom.com/wiki/Shar
Nawet trochę śmieszny.
Ty przeczytałeś to co napisałeś? Uważasz to dziełko za dobre... bo nie ma nic innego w tym typie na rynku? Serio?
Przecież w tym filmie nic nie ma. Nie ratuje tego filmu ani Chris Pine (który w zasadzie zostawia pozostałych aktorów gdzieś w lesie za górami), ani tym bardziej efekty, bo to już norma, że są wyczesane w kosmos. Ale, ale... nawet śmieszny, więc jest ok. :D
Co do -flixów i innych takich, to nie mam zdania od dawna nie korzystam.
Ten film bije na głowę wszystkie produkcje spod znaku Marvela. Te wszystkie Avengersy to szmiry drukowane jedna za drugą dla forsiury.
Natomiast fakt, że film nie został zrozumiany tak jak to wymyślił Verhoeven wcale mnie nie dziwi. Amerykańce to durnie, reszta świata też niezbyt mądra.
Zrozumienie kontekstu jest banalnie proste, jak się przestanie patrzeć na efekty specjalne, krew i masakrę. Wystarczy tylko użyć mózgu, a nie chłonąć obraz jak jakiś filmowy jamochłon.
Fantastyczny? W sensie, że fantazja? Bo chyba nie, że to takie dobre? Bo miałbym obawy, żeby nazwać toto średniakiem. Ot obejrzeć i zapomnieć. D&D nie ma szczęścia do filmów, to raz. A dwa, taka posucha sprawiła, że fanom byle szmira się podoba.
Nie wystarczyło, że po ostatnich zmianach map wycieli krzaki z map?
Poza tym, w WoT mapy są małe, nie takie jak w WT, więc jak już byś skosił cały las na Malinowce, to co byś dalej chciał robić?
I na dokładkę: WT do WoT, to jak bolid F1 do Twojej bawary, z której wymontowałeś siedzenia i zamontowałeś dodatkowy nawiew powietrza do turbosprężarki.
Nie przemyślałeś tego do końca, co?
No właśnie dla mnie postaci są kalką z byle "hamerykańskiego" serialu o nastolatkach.
Mdłe, przewidywalne i każda prezentuje jeden z archetypów do tego stopnia, że mnie się wydają wręcz karykaturalne.
Dzisiaj włączyłem i po tym jak gra się załadowała, postałem Max chwilkę i... wyłączyłem.
Szczerze, nawet nie jestem ciekaw co będzie dalej, nie kupił mnie nawet ten cyklon z pierwszej sceny. Ot, fenomen, wzruszyłem ramionami i tyle. Podsumowując, ja nieciekawy i nie pojmuję "ochów" i "achów".
Czy ja lubię przygodówki? Hm... ostatnio jak grałem w ten gatunek to były to piksele od Sierry.
Pomacam się z tym Dreamfalls, o którym wspominałeś, może będzie lepsze niż ta... "gra".
Nie jestem w stanie zrozumieć fenomenu tej "gry".
Zacząłem kilka dni temu i doszedlem do momentu jak laska w niebieskich włosach zgarnia nas z parkingu... i dalej juz mnie sie nie chce.
Historia jest mdla, laska uzywa szmocy czasu na pierdoly, a jak przychodzi co do czego to nagle o tej szmocy zapomina. Postaci sztampowe az do bolu. Gameplay to przekombinowane QTE... Jedynie muza jest spoko.
Zatem, co ludzie w tym czymś widza? Bo to ledwo, ledwo srednia gra. Taka, ktorej blizej do dolnej polki niz do fenomenu rozchwytywanego przez graczy.
Postanowilem sobie odswiezyc serie ME i przy okazji obczaic wersje Legendary. Nie wiem co za złamas robił tłumaczenie do ME 1, ale Wrex rzucajacy na lewo i prawo przeklenstwami z miejsca pozbawil mnie checi do kontynuowania przygody z tym najlepszym ze wszystkich kompanem... Po odstrzeleniu Piesci poszedl na wzesniejsza emeryture. Pozostali Kroganie tez klną i az uszy wiedna. Tym bardziej, ze w angielskim dubbingu tego nie robia, dysonas jest zbyt duzy. Wie ktos czy da sie wgrac normalne spolszczenie?
Zagraj w jedynkie magiem. Obejdziesz sie bez towarzysza. Pułapki i skrzynki otworzy chowaniec (wróżka chyba bedzie w polskiej wersji).
W pewnym momencie dojdziesz do takiej potegi, ze smoki bierzesz na klate, balory wciagasz nosem a ilitidow mylisz z czipsami czy tam innymi przekaskami. A to wszystko podlane magicznym (jakzeby inaczej!) sosem.
Pro tip, jak wsio bierze w łeb i trzeba po staremu wziąć miecz w garść - szef kuchni poleca Przemianę Butchera, znaczy tfu, wróć - Tensera. :D
Co do fabuły, no wybitna nie byla, ale hej! Byly i smoki i lochy!
Pierwszy Wiesiek miał całkiem fajnie rozwiazana walke. Szczegolnie, gdy wezmie sie pod uwage to na jakim silniku jest ta gra zrobiona.
To ze pozniej przeszedl na perspektywe trzecie osoby oraz zrecznosciowy tryb walk bylo znakiem czasow. Teraz kazda gra (bez znaczenia z jakiego gatunku), która ma raki widok jest zrecznosciowa rąbanką. Jedyne co sie zmienia to narzedzia mordu i delikwenci do uspienia. Teraz jeszcze naloz na to fakt, ze na konsoli masz 10 przyciskow na krzyz i otrzymasz przepis na gulasz, ktory rozni sie przyprawami i w zasadzie niewiele sie rozni od tego co podaje konkurencja.
Tak wiec wara mi od walki w Wieśku Pierwszym, bo to był świetny system. No i to najlepsza czesc Wieska. A na pewno duzo lepsza od trojki, w ktorej masz naciapane zapchajdziur ze znajdzkami... cos w sam raz dla tych pozbawionych smaku. Wiecie, przez ten gulasz.
Facet napisal ksiazke o tym jak to USA zre sie z Chinami o panowanie nad swiatem i sugeruje w niej, ze USA beda probowaly pozyskac Rosje, co oczywiscie skonczy sie dla Polski (i sasiednich krajow) kiepsko.
To tak w skrocie. Z mocnym parciem na szklo i konkursowo prostymi rozwiazaniami calkiem skomplikowanych problemow. Z wierzchu masz efekt wow, a jak usiadziesz i zaczniesz uzywac mozgu, to wychodzi... szydlo z worka. Czyli upraszczanie rodem z zadan z matematyki w szkole sredniej. Masz rownanie z trzema raptem niewiadomymi i lecisz z koksem.
To jest wlasnie taki facet. I nie, nie mam pojecia jak udalo mu sie odniesc taki sukces... a czekaj proste rozwiazania trudnych spraw. :D
EDYTA:
Tak w sumie - to cos na zasadzie medytacja plus cud dieta zamiast chmioterapii kontra rak. No i obowiazkowo misy tybetanskie.
Koło Czasu to najbardziej dziadowska adaptacja ostatnich lat. Nie dość, że wycięli tak z 3/4 tego co w książkach to jeszcze z głównych bohaterów zrobili młodych dorosłych, podczas gdy w ksiażce były to dzieciaki, które dorastały wraz z rozwojem wydarzeń. Miało to sens, ktorego serial jest pozbawiony, bo ktoś wywalił z niego wszystko co miało jakikolwiek związek z podróżowaniem.
Dla przykładu wyleciało wszystko to, co miało miejsce między wyruszeniem z wioski do dotarcia do Miasta Cieni... czyli tak coś ze trzy miesiace ich podróży. I tak w koło. Serial skacze od jednego kluczowego momentu do kolejnego, spłycając to wszystko całkowicie i serwując zwykłą breję.
Jasne, dla kogoś, kto nie czytał "materiału źródłowego" być może serial jest spoko... jeśli przymknie oko na nieścisłości i taką sobie grę aktorską. Ale, cóż, skoro podobało się Tobie takie barachło jak Halo, to czemu ja się dziwię...
Widzisz z fifami, kodami i asasynami jest jak z Mamoniem i piosenkami w "Rejsie" - ludzie lubia tylko te, ktore juz znaja.
To jest wyroznik dziecinnego podejscia. Zauwaz, ze male dzieci potrafia Pepe czy inne kreskowki lub filmy ogladac w kolko i w kolko i jeszcze raz w kolko.
Tak samo jest z graczami. A skoro tak, to znaczy, ze jest popyt. A skoro jest popyt to podaż. Korpo maja nosa do takich spraw.
I nie badzmy dziecmi, ta branze od lat toczy rak, ktorym jest zysk dla inwestorow. Reszta kompletnie ich nie obchodzi. W tym roku spodziewaja sie zyskow wiekszych niz w zeszłym i biada kazdemu, kto stanie tym zyskom na drodze. A skoro takie zyski daja te tasiemce, to dawac i klepac je rok w rok. I tym sposobem mamy tasiemce, odtworstwo, zenujacy poziom fabul, o babolach nie wspominajac.
Grunt, ze komus, gdzies tam, przybylo w portfelu. Cala reszta to nieistone szczegoly.
Dopoki ludzie beda finansowali tego typu barachlo dopoty bedziemy zgrzytac zebami i nic sie nie zmieni.
Swoja droga przydalyby sie paragrafy na sukinkotow z marketingu, ktorzy sprzedaja koty w worku i jeszcze zlapani za reke krzycza, ze to nie ich reka. No ale panstwa maja coraz mniejsze szanse z korpo, ktore operuja kwotami znacznie przewyzszajacymi budzety co niektorych zamoznych krajow. Taka to smutna rzeczywistosc XXI wieku.
9/10?
Stary, zagraj w NMS i porównaj jak wygląda latanie po kosmosie. Będzie -1 do oceny.
Dobra to mamy 8/10.
Gramy dalej, inwentarz i brak jakiegokolwiek sensownego filtra, chcesz sobie znaleźć jakichś zasób - dawaj skrolujemy, skrolujemy, skrolujemy, skrolujemy... o jest! Dobra chcemy się wody gazowanej napić, bo od tego skrolowania w gardle zaschło... skrolujemy, skrolujemy, skrolujemy... Kolejne -1
Mamy 7/10
No to powalczmy. Kurde twarde zawodniki, 30 kul kalibru 11mm a ten dalej naciera z toporem. Drugi magazynek. Trzeci.... Czwarty! Dobra padł! Jak dobrze, że jego koledzy siedzieli na pozycjach i od czasu do czasu tylko strzelali. Zaraz, zaraz, to ma być AI przeciwników? Meh... kolejne -1.
Mamy 6/10.
Nie będę kopał leżącego, bo to nie po chrześcijańsku. Więc resztę pominę milczeniem. Tak jeszcze tylko dodam, że porównywanie tego badziewia do serii ME jest jak porównywanie Porsche do Malucha. W sumie taka sama konstrukcja, oba jeżdżą... Tylko powiedz, które z tych aut wolałbyś mieć?
A'propos błędów. Od kiedy to książki mają nazwy a nie tytuły? Tak idiotycznego błędu to już dawno tu nie widziałem.
Zapomniałeś o starym dobym Jedi Knight Academy. Tam walka na miecze byla genialna. Nigdy później w zadnej grze nie było takiego uczucia satysfakcji jak sie zarąbało niemilcow "słorczem".
Ten wykwit Fallen Order to kiepska gra. Do dzis pamietam jak mnie "troll" wbijal pod tekstury. Po ktoryms razie gra poleciała z dysku i chciałbym zapomnieć, że w ogole w to grałem.
Czekam na cos w stylu Akademii wlasnie. Z fajna walka na "słorcze". Moze byc nawet cholernie infantylna fabuła i platformowka a'la ten wykwit, byle mordowanie niemilcow dawalo frajde.
Ad 4.
To trzymanie przycisków to nie jest archaiczne podejscie do UI, tylko zwykłe nieróbstwo i "konsoloza". Większość współczesnych gier powstaje najpierw na jakąś konsolkę a potem mamy chamskie porty, które mają mechaniki i obsługę UI, do których przywykli goscie z raptem kilkoma przyciskami na padzie. Gdybym mógł to bym wydusił wszystkich, którzy takie coś praktykują. Tym bardziej, że to jest tak idiotyczne rozwiązanie... że zmilczeć muszę...
Plus w zasadzie cala polska kinematografia po '89.
Tandetne komedie, szmirowate romansidla i jeszcze gorsze kryminały. Tych kilka perełek, ktore sa po prostu dobre, nie ratuje sytuacji. Wolalbym po raz kolejny obejrzec jakikolwiek chalowaty film zagraniczny niz cokolwiek naszego.
No, ale nasze wiec wypada lubic. :D
Szkoda, ze autor pominal info, ze walki na planecie mozna przejsc w trybie FPS. I na dodatek w mechu, ktorego sam sobie zbudujesz z dostepnych elementow. Nie jest to moze najlepszy FPS na swiecie, ale frajda z niszczenia wrazych maszyn jest niesamowita.
Aha, niedzielnym graczom moze sie wydac trudna, bo na samym poczatku jestesmy tu karma w tym stawie a nie zadna tam rybka.
Od siebie dodalbym jeszcze Starwolves. Calkiem fajna gierka. Przynajmniej pierwsza czesc.
Tez ostro cisne juz drugi dzien. Tylko jakos mnie to nie zachwyca tak jak Ciebie.
Poki co zwiedzam sobie Układ Słoneczny. Na ktoryms z ksiezycow trafilem na opuszczona baze naukowa, ktora byla calkiem spora. Fajny dungeon w sumie. Tak wiec gra ma momenty, ale zeby piac z zachwytu? Nah, brakuje tego czegos co mial Wiesiek, Baldury czy chocby Falloty albo Skyrim.
Najbardziej mnie boli, ze strzelanie takie kulawe. Poziomy trudnosci to zwykly, chamski do tego, bust hapsow przeciwnikow. Taki starenki Fear zjada ten wyrob Beci na sniadanie. Przeciwnicy to takie tepe dzidy, ze nawet te nadmiarowe hapsy gumowych kulochwytow nic nie pomoga.
A jednak nadal w to gram. Za malo jest gier sf z takim rozmachem. Ktoś, kto porównuje te gre do NMS, powinien się puknac w glowe. W NMS masz cztery dialogi na krzyż, zero logiki w planetkach, mobkach i Straznikach. Niby fajne, ale po 40h masz dosc. W kolko robisz to samo. I od nowa Macieju. I od nowa.
W Starfieldzie nawet aporty zrobili z sensem, dali jakies tlo. Z tego co zauwazylem, sporo z tych zadan mozna pyknac na co najmniej dwa sposoby.
Niektore zas ewouluja w zaskakujacy sposob. Zatem gdzie Rzym a gdzie Krym...
Jeszcze tak mi sie nasunelo. Jesli podobal sie komus Fallout 4 to radze zapomniec o nim zanim siadziecie do Starfielda. W zasadzie nic z Fo4 sie nie ostało. Wtedy byc moze dosc gladko wejdziecie w ten swiat.
Ta, z poziomu trudności. Zmieniłem na normalny, żeby zobaczyć jak to będzie i mniej kul trzeba, żeby się niemilcy poskładali. Przy okazji oni też biją za mniej na niższym stopniu trudności. Niemniej zostaję na normalu, bo b. trudny się nie opłaca z powodów czysto ekonomicznych. Znajdźki ledwo, ledwo pokrywają koszt amunicji. NIe mam zamiaru zbierać wszystkich śmieci, żeby się to opłacało i robić aport, żeby kredki dostać za "przynieś, wynieś, pozamiataj".
W ogóle strzelanie jest do dupy. Może jak będziesz miał dostęp do najlepszych modyfikacji to coś się zmieni, ale nie liczyłbym za bardzo.
W ogóle ekonomia tej gry to jakiś żart. Jeśli już coś zbierasz ze śmieci to najlepiej fajki, karty i ozdoby na biurka...
Jeszcze wczoraj dałbym tej grze 7/10 dziś 6/10. Im dalej w las tym gorzej.
Dobra, pograłem trochę i... takie sobie. Strzelanie jest srednie. Duzo lepiej to wypadalo w Falloucie 4.
Ilosc olowiu, ktora goscie potrafia przyjac na klate to jakies nieporozumienie. Wpakujesz w typa caly magazynek i to go nie wzrusza. Jak wyskoczy elit to musisz wpakowac tak na oko 300-400 pociskow. Czyli jakies 6-10 tysiecy kredek za amunicje... Duzo prosciej zezrec zarcie jakies, ktore daje bufa do odpornosci na obrazenia i... zarabac sukinkota siekiera... Moze pozniej bedzie dalo sie odczuc moc broni palnej, ale... system perkow blokuje postepy, bo musisz zaciukac odpowiednia bronia X przeciwnkiow. Albo biegac w kolko do wyczerpania tlenu i najlepiej jak jestes mocno obladowany.
No wlasnie. Zbieranie smieci nie ma sensu. Nawet tych prostych skalek. Matsy do wytwarzania kosztuja grosze. Aha, znajdzki nie spadaja pod trkstury... teraz lewituja... Jak przewrocony kubek bedzie sie wpsieral na ksiazce i te ksiazke podmiesiesz, to kubek nie zmieni swojej pozycji.
Zreszta nie ma sensu zbieractwo. Najlepszy szpej to spluwy i skafandry. Reszta ma za maly przelicznik waga/zysk, zeby sie oplacalo zbierac.
Kolejny dowcip, to limit zlomu, ktory mozesz zapakowac na swoj statek. Podstawowa lajba zabiera na poklad 450 jednostek i czesc. Wiecej sie nie da. Zatem jak nazbierasz np. zarcia na zapas to duzo tego nie bedzie. A gdzie matsy? Jakies zapasowe bronie, skafandry? Niby fajnie, ze dali ogranicznik, ale przesadzili. Dlatego chyba zrobili taki myk, ze amunicja nic nie wazy. To plus ilosc jaka pochlaniaja przeciwnicy...
Misje poboczne nawet spoko. Nawet durne aporty sa nawet, nawet.
Glowna taka sobie. Na minus, ze trzeba sie piescic z pomagierami. Najdurniejsze AI maja wlasnie oni. Na plus fakt, ze sa dobra gabka na pociski n-pla.
Statkiem na razie malo latalem, ale po pierwszej bitce, kazda kolejna to nie lada wyzwanie. Sprobowalem kilka razy i dostalem srogie baty. Trzeba bedzie odpicowac lajbe.
Osad nie ruszalem jeszcze. Jedyne do czego moglyby sie przydac to do warsztatow. Bo na lajbie masz garkuchnie i wynalazki. Reszta w ruinach. Wiec jak chcesz odpicowac spluwe to leziesz w jakies dzikie rewiry i modlisz sie o warsztat rusznikarza...
Aha, gram na najwyzszym poziomie trudnosci. Spodziewalem sie czegos w rodzaju surwiwala z Fallot 4, a tu zonk. Zrec i pic nie musisz, amunicja nic nie wazy, jedyne co to niemilcy robia za zdecydowanie zbyt wydajny kulochwyt.
Ergo - jesli myslisz o tej grze, to czekaj na jakas obnizke. Wiecej niz 70 dych nie warta. Jak masz na zbyciu trzy setki, kup cos innego. No chyba, ze jestes chory jak nie zagrasz w drewno od Beci na premiere.
Aha, jeszcze mi sie przypomnialo... tak, wczytywanie obszarow jest co krok. Najgorzej w miastach - co sklep to wczytywanko.
I jeszcze jedno, na drapiezniki w lesie zabierz dobra dubeltowke. Serio, bo mielone bedzie... ale z Ciebie.
Miałem 305 Hero... jakies dwa dni. Po czym ja spakowalem i prezent znajomemu zrobiłem.
Tak tandetnej i z tak kiepskim sensorem myszki ro juz dawno nie uzywalem. Przy takim Rival 3 to padlo jest. Sensor jest prymitywny w porownaniu do myszek Steelseries. Jak ktos szuka myszki o duzej precyzji sugeruje omijac wyroby Logitecha.
Omfg.
Bylem na jedynce w kinie (sic!).
Ludzie takiego lacha pruli, ze dawno nie pamietam innego filmu, zeby sie tak gawiedz cieszyla... i to w momentach, w ktorych tworcom wcale nie szlo o rozbawienie publicznosci...
W zasadzie jedyne co z tego filmu zapamietalem to tą laske. Mila oku byla. Cala reszta to pozal sie boziu chlam.
Na 100% nawet nie mam zamiaru spradzac co tez to bedzie. Nawet jak beda do biletow doplacali. Cage skonczyl sie po Con Air. Wszystko co przyszlo pozniej to masakra i strata czasu (i kasy).
Nie mogę się doczekać... na klasyka od Beci - loot wpadający pod tekstury.
Pal licho jak wygląda menu, czy będą loadingi czy nie, czy fanboje vs niemilcy mnie rozbawią. Furda to! Czekam na ten zapadający się loot! To jest creme de la creme wszystkich gier od Beci. Cała reszta istnieje tylko po to, żeby ten loot miał się gdzie (za)podziać.
Niea na rynku innej gry, ktora rozwiazaniami i gameplayem bila by PoE. Fakt, kazuale nie bardzo maja co w niej szukac, bo prog wejscia jest dosc wysoki, ale wystaczy zagrac kilka lig i gre da sie ogarnac. Jasne, raczej bedziesz nadal korzysta z buildow z sieci, ale przynajmniej bedziesz wiedzial z czym to sie je.
Sama ilosc aktywnosci bije inne produkcje na rynku. Mozesz mapki i atlas pizgac, mozesz zlezc do kopalni albo zrobic skok na bank. I to wszystko ma inne mechaniki, ktore sa dopracowane i widac, ze GGG sie przylozylo.
Natomiast w czym Diablo niby jest lepsze? W prostocie cepa?
Moze i nie uwazasz PoE za krola, ale nie zmienia to faktu, ze konkurencji na tym polu w zasadzie nie ma. Tymczasem nadciaga dwojka. Oj, pozamiata. Chcbys nie wiem jak sie zapieral, ze nie.
Mnie najbardziej rozbawiło info o odpornościach.
W takim PoE, spróbuj wejść na mapki bez tego, to bardzo szybko gra Cię wyjaśni.
O filtrach lutu to nawet nie wspomnę.
Blizzard jest tak z 10 lat za Nowozelandczykami. Oni tam się w Blizzardzie chyba nawet nie zorientowali, że peleton to już hen daleko przed nimi.
Jak wyjdzie PoE2 to już całkiem będzie GGG dublowało Blizza.
Ale ciul tam, kasa im się zgadza, kupa fanbojów, którzy łykają wsio jak gęś kluski. Będzie dobrze.
Nauczyli się tam u nich chociaż grać w soją własną grę? Czy jeszcze nie?
Wiele rzeczy mozna o tej grze napisac.
Ale... jak zlapiesz bakcyla to gra sprawia naprawde sporo frajdy. Jasne sa bugi, ładowanie najmniejszych nawet lokacji w budynkach i inne takie, co mozna sie przyczepic. Ale jak lekko zmruzysz oczy, to gra jest po prostu dobra.
Przy czym polecam grac na poziomie trudnosci survival. Wtedy cale to budowanie osad ma wiekszy sens. Mozesz z Nexusa sobie sciagnac moda na quicksave'y w tym trybie i lecisz z koksem.
No i pozniej lecisz z modami. Jest ich cala masa, pomijajac efekty pogodowe, tekstury i inne takie ladne panie, jakies nowe pukawki czy cos w ten desen, to dwa sa naprawde dobre: Frost i Horizon. Oba diametralnie zmieniaja rozgrywke. O ile ten pierwszy wywala cala zawartosc podstawowej wersji w cholere i robi wsio po swojemu, o tyle Horizon to surwiwal w pelnym tego slowa znaczeniu. Dodaje tez fajne mechaniki dla osad i osadnikow. Polecam. Aha, nie mam pojecia czy sa po naszemu. Jakos nigdy mi na tym nie zalezalo. Aha i w obu walka jest duzo trudniejsza. Przynajmniej na starcie.
Rozpisalem sie. W kazdym badz razie kilka dni temu zaczalem gre po raz kolejny. Bez modow na surwiwalu i bez tego moda na qsave. I swietnie sie bawie.
Zgłosiłem, a jakże, tylko Larian zapewne ma większe zmartwienia niż brak tłumaczenia. Tak więc nie za szybko to pewnie naprawią.
Jak pisałem wyżej gra chwilowo leci na półkę, a szkoda...
No ja się wkurzyłem i przestawiłem język na angielski. Niestety nie jestem w nim aż tak dobry, żeby wyłapywać niuanse, no i więcej czasu leci na czytanie książek/notatek teraz.
Chwilowo gra poszła w odstawkę. Przydałby się mod, na angielskie książki w polskiej wersji językowej. :D
Tia... Szkoda, że do tej pory w polskiej wersji część książek i notatek jest pusta.
Z tego co znalazłem w necie, ten błąd był już w becie i chusteczka wie jak to naprawić... poza zmianą języka na inny.
Całkiem mnie to wybija z imersji, więc gra ląduje chwilowo na półce. Szkoda, bo jest zajebista.
Haszon powielasz mit, który z faktami nie ma nic wspólnego.
To, że nie radzisz sobie w losowaniach MM +2, świadczy tylko o Twojej nieumiejętności grania w WoTa. Nadto zarobki są ściśle powiązane z Twoim wkładem do gry, im lepszy jesteś tym lepiej zarabiasz.
Konto premium przyspiesza grind, daje bonus do sreberka i dodatkowe misje dzienne, to fakt, ale nic poza tym.
Przy obecnym stanie gry - mam tu na myśli rozdawnictwo WG (książeczki, misje, srebro, dropy z Twitcha itp.) świeży gracz jest w stanie pierwszą ósemkę wbić w tydzień.
Fakt, niewiele będzie potrafił tą ósemką ugrać, bo w dwa tygodnie niczego się nie nauczysz, ale jest to możliwe. Przez co w grze dominują niedzielni gracze, co spowodowało spadek jakości bitew, w ekstremalnym przypadku kończących się poniże 5 minut i wynikiem 15-3.
Z kolei takie miernoty gadają właśnie o ustawionym MM, mitycznej wajsze Igora i innych bzdurnych teoriach rodem spod foliowej czapki. Wystarczyło poświęcić czas i się nauczyć grania. Problem w tym, że większości nauka sprawia zapewne fizyczny ból.
Odstawiam sentyment i wszlo mi tak:
- sposob w jaki w starej akademii machałeś sworczem przebił sufit i już nigdy takiej szmocy w grach spod znaku SW nie było;
- upadly zakon to taki Tomb Raider w klimacie SW, fajny pomysł, tylko jego realizacja pozostawia wiele do życzenia, zatem nic nowego ani tez szalowego, bo walki sworczem sa kiepskie w porownaniu do akademii;
- zakon tez byl niedpracowanym syfem na premiere, moze nie az tak ja nowa odslona, ale gra poleciala do kosza jak mnie ten "trol" ze cztery razy pod rzad wypieprzyl pod tekstury;
- co do fabuly, wiadomo, ze Kotorow nic nie pobije i to jeszcze dluuuugo, no ale w tych giereczkach nie chodzi o fabule ale o wspinaczke, skoki, przeskoki i bosiów do ubicia;
- oba nowe dżedaje zostaly stworzone z mysla o konsolach, zatem jak wszystkie tego typu gry masz 4 skile na krzyz i tylez sekwencji, ubogie to strasznie, ale najwiekszym bolem tego typu barachla jest fakt, ze portowanie na piec wola o pomste do nieba i to w zasadzie dotyczy calej branzy;
Wracam do swojego ulubionego SW:ToRa, a przygody Cala zostawiam fanbojom.
AOC drzewiej to był "producent" odrzutów z Samsunga. Za czasów monitorów CRT było to doskonale widać - jak postawiłeś AOCa obok Samsunga to różniły się tylko nazwą.
Dlatego jak trafisz na niewybrakowany model to będziesz zachwycony. Jeśli jednak trafisz na brak, no to cóż. Przynajmniej dużo nie przepłaciłeś.
Poza tym fabryk matryc jest niewiele. "Swoje" fabryki mają LG, Samsung, Sharp. Sony zdaje się współdzieli fabryki z Samsungiem. Nie jestem pewny reszty producentów, ale raczej nie posiadają swoich fabryk. W przypadku monitorów bardziej liczy się elektronika niż sama matryca.
Osobiście i tak wolę dopłacić i kupić japończyka. Od lat siedzę na iiyamie (od kilku lat mam E2483HS) i każda zmiana monitora to na inny model tej firmy.
No i nie mam parcia na sprzęt dla graczy. Zwykły monitor z matrycą TN lub VA bez wodotrysków. Ma świecić i pozwalać na komfortowe granie.
Kosiarza umysłów też brakuje ;P
Edwarada Nożycorękiego też - w końcu ma wszczepy :)
Z anime brakuje:
Megazone 23
Armitage
Appleseed
i wiele wiele innych te tak na szybko z pamieci ;P
Natomiast błędów nie ostało się tak wiele po kilkunastu miesiącach intensywnego łatania tego tytułu.
Najpiękniejsze zdanie z całego tego artykułu, które najlepiej podsumowuje KAŻDĄ nową grę.
Mnie tu zabrakło Dungon Master. Renesans teraz jest dungeon crawlerow przeca. Nie mam pojecia czy to byla pierwsza tego typu gra, ale rozwiazania w niej zawarte...
System czarow - do dzis pamietam kolejnosc wiekszosci run :)
Skilowanie postaci jak w Elder Scrollsach.
Przeciwnicy! Och do dzis pamietam klekot kosci nadchodzacych trupow, albo skorpionow, tudiez szczek zbroi rycerzy... albo nic nie slychac i nagle sssssyk atakujacego Quetzalcoatla. Ach...
No i patent na otwieranie drzwi toporem.
No i surwiwal - herosi chcieli wody i zarcia.
No i Stamma mozna bylo nauczyc magii :P
No i patent jak zaciukac Wielkie Zło po zaciukaniu... Sami-WIecie-Kogo na 13 poziomie :D
Czekam na trojke - moze ktos zrobi? Bo w sumie dwojka juz taka sobie byla. Chociaz patent ze sklepami i mapami byl calkiem si.
OT
@Franusss
Wczesniej byl "CHROME" :P
I nie, nie trzeba bylo miec 3 grafik.
Z reszta w tym temacie to grafa poszla w kat.
EOT
PS
Shodan to ma glosik... Ciekawe jak im to wyjdzie w remake'u. :D
PPS
DM bylo turn-based, ale sie tego nie czulo - dla mnie rasowy fps ;P
Bez podziału na kategorie, to ten (pewnie subiektywny) ranking jest, co najmniej, niedorzeczny. :)
Pamiętajcie, ze kiedyś gier było dużo dużo mniej niż teraz. No i platform jakoś tak może z dziesięć?
Skoro już pod ścianą stoję to:
1. UFO Enemy Unknown - zarzynałem w to bez pamięci, niestety już na PC.
2. History Line - na Amidze ofc - genialne w swej prostocie a'la Battle Isle.
3. Fallout - pamiętam całe wakacje słońce było a ja w Fallouta w cieniu napadałem (wtedy jeszcze ze słownikiem na kolanach) :D
4. Baldurs - "Przed..." - cóż mógłbym jeszcze dodać?
5. Doom - pamiętam jak dziś to był poniedziałek i nagle wtorek się zrobił. 486 DX2, VGA i KOLOROWY monitor u kolegi :D Dla tych tam młodszych - za takiego pieca można było wtedy dobre auto kupić :D
6. Na samym końcu gra wszech czasów - Frontier: Elite II... do dzisiaj nucę w głowie "Cwał Walkirii" albo "Noc na Łysej Górze" jak widzę lecący statek kosmiczny w grze :D BTW - to chyba pierwszy prawdziwy sandbox, który działał.
Później to już pochodne w/w wzmiankowanych czyli Quake i HL, HoMM, NWN...
Po drodze zaś EotB, Kyrandia, Dune2, C&C etc etc
Dzisiaj przesyt gier miałkich i tak się gra bo gra. Niewiele mają one wspólnego z grami sprzed lat. No prócz idiotycznej mody na piksele <facepalm>.