@UglyDon prędkość światła jest miarą prędkości, miałeś na myśli chyba rok świetlny. :)
Nie wierzę w to co zobaczyłem. Kacper chwali UPROSZCZENIE (reflex mode) i zachwyca się...eee..rzutem na glebę? Tak, też sobie czasem rzucam Snejkiem jak trzeba, ale nie uważam tego za kamień milowy w gatunku. Dodatkowo to, że jedna mapa użyta jest 5 razy nie jest powodem do piania pieśni zachwytów wobec twórców. Fajnie, że potrafili wiele misji wpleść w jedną miejscówkę, ale jeszcze fajniej jakby dali więcej map.
Jestem fanem serii MGS od lat, grałem w każdą jej cześć po parę razy, MGSV:GZ kupiłem na pre-orderze i wiedziałem na co się piszę. Gra podoba mi się i robi wrażenie, ale nie jestem ślepy. To tylko 2h głównej misji i trochę czasu w pobocznych. Jasne, można masterować te misje - w końcu muszę się za to zabrać - ale jednak gra mogła być trochę tańsza. Choć też Konami nie oszukiwało nas specjalnie, bo nie twierdzili, żę to pełnoprawny MGS, a jedynie wycięty z podstawki prolog.
Jordan, mogłeś już dokończyć El Shaddai, ta gra jest dość krótka. By ją zrozumieć, siedziałem na Wiki i czytałem o głównym bohaterze - Enochu jak i streszczenie historii samej gry. :D Strasznie ryje banie, w sumie nie miałem pojęcia o co biega. Ale artystycznie miazga.
Wpadam na tvgry, by zobaczyć czy jest coś o AoW3, a to pierwszy filmik! Super! :)
@Zorgall - ale to prawda, wszystkie Dragon Balle z ostatnich paru lat śmierdzą już małą zgnilizną.
No, Jordan, fajnie, że zamknąłeś ten cykl. I tak jak się spodziewałem, o IW wspomniałeś w tym materiale, bo należy on już do czasów 7. generacji, choć wydany na 6. Tak czy owak dobra robota.
A, ja sam żyję z wielkimi nadziejami co do nowego DB. Co prawda są one tak "wielkie" jak "dobre" były ostatnie Dragon Balle - cudów nie oczekuję. Mam nadzieję, że gra będzie dobra - a patrząc na to co ostatnio dostajemy, to naprawdę mogą być aż zbyt wygórowane wymagania.
Chciałem brać udział, ale jak dla mnie to sebas18 już to wygrał. :D
Squby też wrzucił bardzo fajną pracę, wszyscy podobni do siebie. :D
Niektóre filmy nie działają - np Przed seansem 24 "Video not found".
Strona lubiła mi zniknąć, zostawiając tylko tło, a filmiki były niewidoczne, ale po aktualizacji FireFoxa z wersji 22 na 23 (tym razem) problem zniknął. :)
Fajna zmiana, pozdrawiam!
Łoo, Dragon Ball! Nie wiem, Jordan, czy zrobiłeś film pod wpływem mojego komentarza z filmu o Okami, gdzie domagałem się takowego materiału, czy to też przypadek, ale cieszę się! :)
Pamiętam jak dorwałem DBZ:UB22 na Szaraka... Nie miałem wtedy memorki i konsola szła chyba dwa dni, żebym mógł skończyć... Nie jestem pewien co to było. Jakiś ladder chyba. Gra miała takie fajne francusko-angielskie tłumaczenie. Po latach dowiedziałem się z Internetu, że ta gra to była szmira. :D
Z kolei DBZ: Legends jest według mnie genialnym tytułem! Pierwszy i jak dotąd ostatni (pomijając handheldy) tytuł pozwalający nawalać się więcej niż 2 postaciom na raz na ekranie. Wielka szkoda tylko, że obrażenia zadawały tylko ataki specjalne, to było dość dziwne.
Co do Budokai 1 - mówisz, że Hyper mode był obecny tylko w tej części serii, ale czy to nie to samo, co Rush Mode w Budokai 3?
DIMPS to w ogóle fajne chłopaki są. Pomijając genialne Budokai 3, zrobili najlepszego Dragon Balla na obecną generację konsol (Burst Limit byl średni, ale na tle reszty - naprawdę dobry), to nawet potrafią szaremu człowiekowi odpisać na maila. Zapytałem ich lata temu, czy planują Dragon Balla na ps3 i co prawda odpowiedzieli mi, że nie mogą udzielać takich informacji, ale kurde - dostałem odpowiedź aż z Japonii. :)
BT3 było dla mnie najlepszą częścią serii, grało się trochę szybciej i łatwiej było uciec z nawałnicy ciosów, co bardzo przeszkadzało mi w BT2 -jak się już przeciwnik przyssał to czekało się, aż walnie Tobą o glebę.
@Dask1989
DBZ: Infinite World wyszło już w czasach obecnej generacji. Zresztą jest bardzo słabą okrojoną kopią Budokai 3.
Domagam się programu o cyklu gier o Dragon Ballu! :D Wyszedłby pewnie na 40 minut, jeżeli zacząć od SNES-a. ;)
Co do Bleach: Blade Battlers, o której Jordan wspomniał na początku - gra (a nawet seria, bo części były dwie) faktycznie była wariacją na temat Smash Brosów, ale była tytułem po prostu słabym. Walki oprócz postaci i ataków miały bardzo mało feelingu z Bleacha. Wiadomo, że trudno jest zrobić grę, gdzie walczy się mieczem, bo tak to wszyscy musieliby być na hita, ale radosne gonienie po arenie raczej mnie nie grzało. Druga część była lepsza, nie jestem pewien jak to zrobili, ale poprawili mechanikę i grało się trochę przyjemniej, mimo że na pierwszy rzut oka wszystko pozostało na swoim miejscu.
Co do Soul Resurrección - gra czerpie garściami z serii na Ps2, przynajmniej wnioskuję tak po obejrzanych gameplay'ach. Nie oferuje w sumie nic nowego, a same walki wyglądają średnio. Jakby w Polsce było dużo egzemplarzy, to pewnie kiedyś cena używki spadłaby do 30 zł i można by kupić, a tak - moim zdaniem szkoda kasy.
Co do tego co napisał TobiAlex - Kacper i tak się ładnie już wyrobił od kiedy jest w TVGry, facet daje rade. :)
Dzięki Kacper, skończyłem po raz drugi ME1 jakoś w wakacje i teraz mam ochotę przejść ten tytuł ponownie. :|
Proszę, proszę, Del wziął na warsztat tę część Księcia, która wywarła na mnie największe wrażenie. Grałem w Piaski Czasu i Duszę Wojownika, ale te pozycje nie potrafiły mnie wciągnąć i nie zachęciły do ich skończenia. Jednak PoP z 2008 roku to zupełnie inna bajka... A raczej baśń. Piękna opowieść, snuta we wspaniały sposób dzięki świetnej narracji dwójki bohaterów. Można zarzucać, że jest prosta, że to nie jest wcale PoP (tak jakby ludzie zapomnieli na czym polegał pierwszy-pierwszy Książę i nie widzieli różnicy między nim, a Dwoma Tronami), można wieszać psy na samej otoczce fabularnej, ale w tym wszystkim dla mnie tkwi siła tej produkcji. Ten Książę to piękna opowieść, zaprezentowana w doskonały sposób. Uroczy i smutny zarazem.
Dziwię się Delowi, że nie wspomniał więcej o postaci Eliki i jej relacji z Księciem. Nie przesadzę mówiąc, że w dużej mierze to ona buduje cały klimat gry. Nie myślę tu jednak tak bardzo o samej fabule, jak o drobnych szczegółach związanych z samą Eliką. Animacja, gdy to Księżniczka puszcza się ściany, a Książę łapie ją i delikatnie odkłada na ziemię zrobiła na mnie takie wrażenie, że parokrotnie wdrapywałem się ponownie, tylko po to by zaraz zejść i znów Elikę złapać. Taki drobiazg, ale bardzo cieszy.
Z jednej strony Elika jest naszym "Dobrym duchem", który służy nam pomocą i uratuje nas z każdej opresji, jednak gracz czuje na sobie ten - nadany przez fabułę - obowiązek ochrony jej i dbania o nią. Widząc jej cierpienie po wyleczeniu kolejnej krainy, tak jak i sam Książę coraz bardziej się o nią martwimy, nabieramy poczucia obowiązku wobec niej. I wobec świata, dla którego tak bardzo sama siebie rani.
Ludzie, bez nerwów.
drasquez, nie znam się na malowaniu farbami. Kiedy pomaluję pokój, jest to szczyt moich umiejętności malarskich, używanie pędzla to czarna magia. Nie odmówię Ci więc umiejętności, nie zaprzeczę również, że praca jest ładna i może się podobać. Ale np. Twój Krzysiek wzorowany jest, o ile się nie mylę, na Ezio z Brotherhooda. Reszta ubrań także nie wyróżnia się jakoś specjalnie i czerpie z poprzednich części serii. A Del wyraźnie mówił, by wybrać dowolny okres historyczny, zachęcając do eksperymentów.
sharp, warsztat masz bardzo dobry. Obie prace aż ociekają dynamiką i bardzo miło się je ogląda. Problemem jest raczej to, że rysunki są tak bardzo sci-fi, że aż trudno doszukać się tutaj jakiś motywów z AC, oprócz posiadania kapturów. Dodatkowo wszyscy prawie mają twarze pod nimi ukryte, a tylko jednemu z cienia wyłaniają się okulary. Całość bardziej przypomina mi mechy z NGE, niż futurystyczną odsłonę serii AC. Rysunki wyglądają tak, jakby nawet nie były robione na konkurs, tak nie wpasowują się w zadaną formułę. Mówisz, że liczą się umiejętności, bagatelizując sam pomysł na rysunek, a przecież po to Del dał dowolność w wyborze miejsca i czasu akcji, byśmy ich właśnie zaskoczyli. Ty jednak skupiasz się głównie na kwestii warsztatu. To jakby Matejko na konkurs trojek wysłał Bitwę pod Grunwaldem i oburzał się, że nie wygrał. W końcu tu i tu są konie. Nie do końca jednak o to chodzi.
FrcMck, dopiero teraz zauważyłem, że napisałeś przy rysunku, że to czasy współczesne. Z chłopaków zrobiłeś amerykańskich asasynów, dodatkowo w tle wsadziłeś flagę Betsy Rose, wszystko wskazuje raczej na Rewolucję Amerykańską, niż dzisiejsze czasy. I w tym momencie rysunek nie wydaje się zbyt oryginalny.
Nie twierdzę, że narysowałem jakieś cuda, widzę, że wiele osób zrobiło pod względem technicznym prace lepsze ode mnie. Od groma mamy tutaj rysunków dobrych, ale w realiach fantasy. To nie miały być crossovery AC z Wiedźminem czy Magic: The Gathering. Widocznie ważne dla chłopaków było, by prace były pomysłowe i zahaczały o jakieś ciekawe okresy historyczne, a nie tylko liczył się warsztat. Bo tak naprawdę jest to wtedy uczciwsze - łatwiej jest wpaść na dobry pomysł, niż w nocy zdobyć ponadprzeciętne umiejętności manualne. Innymi słowy, zgadzam się z tym co napisał drasquez.

Łukasz Konatowicz (z racji na duszę wojownika i bycie koniem, został łucznikiem)
A ja się cieszę, że przedłużyli, o konkursie usłyszałem dopiero dwa dni temu i dzięki temu mam jeszcze czas! :)
Kacer dobrze się wysławia, ma nie najgorszy głos, dobrze przygotowal ten materiał. :)
Ja zaś mam pytanie, czy w każdym Spider-manie od Beenoxu Pajączek łapał się nieba? Bo pamiętam, że w Webs of Shadow mógł używać pajęczyny tylko blisko budynków i gdy był poniżej ich dachu. Tutaj zaś faktycznie łapie się chmurek. :/
Po obejrzeniu materiału (z którym się zgadzam), uznałem, że wyrażę swoje niezadowolenie i napiszę bezpośrednio do Sony. Jak w końcu odkryłem na ich stronie jakiś kontakt, dokładniej "zgłaszanie uwag", zalogowałem się poprzez moje konto PSS (nie ma to jak anonimowość) to okazało się, że serwer zarządzający tym działem nie działa. Noż kurna... To już jest aż żałośnie zabawne. :/
Tegoroczny styczeń nie różnił się niczym szczególnym od standardowego obrazu początku nowego roku - trochę śniegu szybko zmieniającego się w błoto, szczególnie na ruchliwych ulicach, paskudny, chłodny wiatr, słońce nieustannie skrywające się za chmurami, niezbyt skłonne by chociaż pojedynczymi promieniami oświetlić spragnionych ciepła mieszkańców. W sklepach nadal utrzymywały się świąteczne, a może raczej noworoczne promocje, ale wszyscy już dawno zapomnieli o urlopie, zaczęli za to zrzucać nadwagę w pracy, w biegu, żyjąc codziennymi problemami. Machina życia znów zaczęła się rozpędzać między brudnymi ulicami pełnymi smogu i biedy.
Dawid zdawał się być tego wszystkiego nieświadom, po prostu stał spokojnie na przystanku, oczekiwał swego autobusu, który przywiezie go prawie pod sam dom, jego kochane domostwo, piękny budyneczek otoczony zadbanym ogródkiem. Jakże lubił od wiosny aż po późną jesień pogrzebać przy tujach, pielęgnować róże, przesadzać jodełki, jeżeli okazało się, że ułożył je zbyt blisko siebie. To wszystko było takie sielskie, przyjemne, proste i piękne. Co wieczór wówczas siadał na leżaczku i obserwował swoje dzieło, czasem popijając jakiegoś mało wyszukanego drinka, zrazu zaś owijając się grubym kocem i drzemiąc. Zima jednak był to okres stagnacji, gdy prawie nic nie mógł zrobić, gdy to śnieg ukrywał jego ukochane roślinki grubą warstwą białego puchu, gdy nie był w stanie zrobić nic, bo przecie taki piękny świerk, choć młody i silny, nie przyjmie się w glebie skutej mrozem. Spokojnie. Byle do wiosny.
Dawid nie był tak naprawdę ignorantem. Był zwykłym staruszkiem, który przeżył zbyt wiele, by przejmować się otaczającym go światem. Z przyjemnością i wdzięcznością przyjmował comiesięczną emeryturę, raptem paręnaście tysięcy, które przeznaczał na podstawowe potrzeby - zapłacenie mediów, może jakiś nowy mebelek. Żył tak, spokojnie dogorywając, jako człowiek, który widział zbyt wiele, był w zbyt wielu miejscach, poznał aż za nadto ludzi i poderżnął gardło paru panom zgoła niepotrzebnie.
Autobus ciężo przytoczył się pod przystanek i otworzył drzwi, niczym bramę. Dawid spokojnie, pomalutku, kuląc się, wszedł po schodkach, wrzucił parę drobniaków do automatu i zasiadł przy oknie, w miejscu wprost przeznaczonym dla ludzi takich jak on. Przed oczami zaczęły mu majaczyć najpierw sklepy, ulice, wieżowce, potem stare kamienice, aż w końcu domy, dużo domów, małych, dużych, postawionych na ogromnych działkach, albo w zabudowie szeregowej. Minęły trzy kwadranse i już musiał wysiadać. Ledwo postawił nogi na rozwalającym się chodniku, a już mógł zadrzeć głowę do góry i spojrzeć na swój kochany, pokryty bordową dachówką domeczek. Wyjął klucz z kieszeni płaszcza i otworzył bramkę. Wzdłuż dróżki do drzwi wejściowych ciągnęła się zniszczona grządka - pozostałości po marchwi, ostałe, by przypominały Dawidowi, że on po prostu nie może uprawiać żadnego jedzenia. Roślinki ozdobne, zdecydowanie tak. Brukselkę nadal będzie kupował w sklepie.
Zdjął ubłocone buty, zawiesił płaszcz na wieszaku w garderobie. W kuchni, ładnie wyremontowanej zeszłą wiosną, postawił wodę na herbatkę, a sam udał się do swojego gabinetu. W ręce ściskał nowiutką kopię Dragon Age, nie mógł się doczekać aż ją zainstaluje i wniknie w świat tego, jak słyszał, "duchowego spadkobiercy Baldur's Gate'a". Czekał tak długo na tę premierę, tak długo...
Nacisnął przycisk POWER, komputer zaczął pracować, radiator począł odprowadzać już ciepło, wiatraczki z zasilacza i karty graficznej poszły w ruch. Monitor zapalił się radośnie, witając Dawida logiem Gigabyte'a, po czym przeszedł do prezentacji standardowego sprawdzania podzespołów. A potem zaczął wczytywać się i system operacyjny. Norma. Jeszcze tylko wpisanie hasła...
Wyskakujący napis BŁĘDNE HASŁO trochę go zdziwiło. Prychnął śmiechem, w tym wieku trzeba się już przyzwyczaić do pomyłek. Niestety, druga próba także zakończyła sie niepowodzeniem. I kolejna. Następna też. Dźwięk piszczącego czajnika jakoś nie docierał do zdeprymowanego Dawida, który z uporem maniaka starał się poprawnie wpisać swoje hasło użytkownika... Przecież musiało się zgadzać, wpisywał je codziennie! Czemu, CZEMU!?
Nagle otworzyło się nowe okienko, a w nim długowłosy, siwy starzec w przeciwsłonecznych okularach uśmiechnął się paskudnie.
- Witaj, Snake. - wydobyło się z głośników, wraz z ruchem ust starca.
- Ocelot! - Dawid warknął, nie wiedząc, czy tamten go słyszy. W kuchni zaś gwizdek czajnika wystrzelił właśnie od ciśnienia w górę i z racji na hałas, przebił się chyba przez okno.
- Jak zapewne zauważyłeś, nie możesz się zalogować... To dzięki mojemu specjalnemu wirusowi, którego - co jest bardzo zabawne - sam sobie wgrałeś!
- Co? - charkoczący głos Dawida zabrzmiał jak skrzeczenie starego silnika.
- FoxDive. To nie jest gra o nurkującym lisie!
- Co? - powtórzył z niedowierzaniem.
- To specjalny program, który przejął kontrolę nad Twoim komputerem! Już ściągnąłem twoją bazę danych, hasło do maila i hasło do... Traviana!
Z niebywałą mocą pięść Dawida wbiła się w biurko. Poznał wszystkie jego tajemnice, które trzymał na komputerze... Przeklęty Ocelot! Wiedział, że nie powinien ufać cholernej technologii! Nawet teraz, na jego emeryturze, wciąż musiał się zmagać z tym potworem! Z przeklętym Shalashaską!
Wyświetlany na monitorze Ocelot, dotąd zanoszący się od śmiechu, nagle zamilkł, zwinął się w kłębek i przeciągle jęknął, poczym odrzucił głowę do tyłu i ryknął z potworną mocą. Z ciężkim oddechem podniósł się na równe nogi i parokrotnie zacisnął prawą dłoń.
- Witaj, mój drogi... bracie.
- Liquid!
- Teraz to zakończymy... Mam twoje konto do Traviana... Patrz... Zaraz całkowicie zniszczę twoją wioskę... - na ekranie pojawiło się okienka przeglądarki w którym Liquid zaczął dewastację konta Dawida. - Wypadniesz z listy TOP, staniesz się zwykłą farmą dla graczy... - Starzec poprawił swoje włosy i okulary, uśmiechając się paskudnie. Wyglądał na jeszcze sędziwszego, gdy wszystkie zmarszczki na jego twarzy zawyły aż z brzydoty.
Dawid, mimo podeszłego wieku, miał wystarczająco dużo siły by wyrzucić fotel przez okno, lecz wcześniej zmasakrował nim jeszcze regał z książkami. W dzikim szale był bliski zniszczenia swojego komputera, gdy do jego uszu doszły kolejne słowa brata.
- Jeżeli chcesz odzyskać swoje konto... Przyjdź po mnie. Przyjdź do mnie bracie i zmierz się ze mną! Przyjmij moje wyzwa... - Rozpędzona lewa pięść Ocelota skutecznie uciszyła Liquida. Gdy starzec podniósł się z ziemi, otarł krew z twarzy i rozbitego nosa. - Na ekranie powinny się wyświetlić dane co do mojego... - Lewa dłoń zafundowała Ocelotowi policzka. - Naszego położenia. Przyjdź i odbierz co swoje... Masz czterdzieści osiem godzin. Żegnaj... Snake. - Starzec odwrócił się na pięcie i zniknął z pola widzenia kamery. Dało się jednak usłyszeć uderzenie, po czym rozanielony Ocelot powrócił. - Paaa braciszku!
Dawid złapał monitor i rzucił nim w ścianę, ku wyładowaniu złości. Nie mógł pozwolić, by jego ukochane konto na Travianie zostało zniszczone, w ciągu miesiąca wspiął się na bardzo wysoką pozycję, nie mógł tego wszystkiego zaprzepaścić. Ruszył szybkim, na ile było to możliwe w jego stanie, krokiem do szafy i zaczął wyjmować najpotrzebniejsze rzeczy do tej operacji. Stara lina, szczotka do kibla, płetwy do nurkowania... Nie był pewien co wybrać.
Wówczas go olśniło. Podszedł do komputera i wystukał na klawiaturze odpowiednią kombinację klawiszy (QWERTY), a jego oczom ukazał się ekran, nowiutki czarny LCD, wyłaniający się ze ściany ze stosownym napisem. Sentencja głosiła "Otacon is away from keyboard. Please wait.". Dawid zasiadł więc przy komputerze, używając krzesła z kuchni... I czekał.
Zastanawiając się nad kolejnym ruchem, obserwował rysunkową główkę Ocelota, która śmiała się i goniła po ekranie niczym wygaszacz. Była nieziemsko irytująca. Czemu akurat teraz, gdy tak bardzo był mu potrzebny, Hal uznał, że odejdzie od swojego stanowiska? A co ten człowiek w ogóle miał do roboty? Przeklęty komputerowiec! Dawid westchnął i przeczesał białe włosy. Zdenerwowany przygryzł wąsa i błądził wzrokiem po pokoju. Spojrzał na zniszczony regał - książki posypały sie po podłodze, ale także liczne pamiątki. Figurka Metal Geara REX-a leżała u jego stóp, równie przerażająca co oryginał. Z trudem Dawid pochylił się i wziął model do ręki - wspomnienia. Zdecydowanie nienajlepsze, pełne bólu i przelanej krwi. Odstawił Metal Geara na biurko i podniósł z ziemi to, co on zasłaniał. Fotografię Meryl z jakimś przystojnym szatynem... Praga, parę lat temu... Miał na sobie wówczas maskę Laughing Octopus. Powinien tak wyglądać... Ale był starcem. Umierał codziennie. A powinien wciąż być młodym i silnym. Był po czterdziestce, ale organizm miał już ze sto lat. Samotny wrak...
- Snake? Co się stało?
Głos Otacona zbudził Dawida z rozmyślań. Schował zdjęcie do szuflady, nie pozwalając wychwycić go kamerce zamontowanej w monitorze.
Otacon wyglądał jak zawsze, trochę rozczochrany, z okularami na nosie, z trzechdniowym zarostem. Próbował się uśmiechać, ale nie wychodziło mu to - był zmartwiony. Dawid nigdy sam do niego nie dzwonił.
- Słuchaj, Otacon... Jest problem. To Liquid... Ocelot... Obaj. Wykradli moje dane. Muszę ich...jego... dorwać!
- Och, Snake... - Otacon złapał się za głowę, przeczesując włosy. Westchnął ciężko. To nigdy, nigdy nie może się skończyć! - Wiesz gdzie się znajdują? Przechwyciłeś transmisję?
- Co?
Przechwycić... Co? Co on w ogóle do niego mówił? Przecież on tylko chciał zagrać w Dragon Age'a, a teraz nawet nie widział gdzie zapodziało mu się pudełko z grą. I jeszcze potrzebuje lokalizacji... Podali mu ją, ale... Nie zapisał jej! Co za idiota, kretyn, kretyn! Dawid był skłonny już rozwalić sobie głowę o ścianę, gdy zorientował się, że z drukarki wystaje zapisana kartka. Dobry, wspaniałomyślny Ocelot (a może Liquid?) zmusił jego komputer do wydrukowania tych współrzędnych. Czym szybciej pochwycił w dłoń kartkę i pokazał ją Otaconowi.
- Oddal to, bo nie widze... Dobrze. Ok... Już sprawdzam. Dziwne jakieś... O Boże...
- Co to, co to!? Mów, Otacon! - ryknął, zgniatając kartkę w dłoniach.
- To... - Hal poprawił okulary. - To jest w kosmosie, Snake. Za księżycem.
Dawida zamurowało. A więc to tam się ukrył, to tam zniknął i wciąż knuł Liquid Ocelot. On nigdy nie przestawał go dręczyć, jego odwieczny przeciwnik. Nie spocznie, dopóki nie wykończy go wszelkimi możliwymi środkami. Tak... Tak. Wiedział, że musi go powstrzymać. To nie chodziło tylko o Traviana, tylko o sprawiedliwość. O odwieczną walkę dobra ze złem, odwieczną walkę dwóch największych wrogów. Starcie gigantów... Musiało się dopełnić.
- Otacon... Skontaktuj się z Raidenem.
Hala te słowa zarówno przeraziły, jak i lekko zaciekawiły. Nie bez obaw, przybliżył twarz do kamery, jakby miało to sprawić, że lepiej usłyszy Dawida.
- Po co, Snake?
- Potrzebuję stroju astronauty i wahadłowca.
************
- Wszystko wykonane zgodnie z planem.
- Cieszę się. Uwierzył Ci?
- Oczywiście. Wszystko przebiegło idealnie. Uwierzył, że Liquid wciąż mnie kontroluje.
- Wspaniale. W takim razie kontynuuj swoje zadanie.
- Tak jest... Panie Prezydencie.
METAL GEAR SOLID 5
Patriots of Liberty and Walker Eater