@lukas123418
Na wstępie chciałbym przeprosić za tak długi brak odpowiedzi. Ostatnio miałem trochę rzeczy na głowie i trochę mi umknęło. Dziękuje bardzo za miłe słowa, to niezwykle budujące :). Wiele znaczy dla starych wyjadaczy, a co dopiero dla takiego świeżaka jak ja. Cieszę się, że tekst ci się spodobał, włożyłem w niego wiele wysiłku, co, między innymi, zaowocowało długością. Mam nadzieję, że uda mi się nie spaść poniżej obecnego poziomu, a wręcz przeciwnie, przeć cały czas naprzód i pisać coraz lepsze artykuły. Kolejny już niebawem :).
Standardowo świetna RECENZJA (dla niektórych osób warto podkreślić to słowo). Bardzo podoba mi się duża ilość barwnych porównań. Szczególnie spodobało mi się to "Summa summarum wszystkie elementy związane ze scenariuszem są jak dobry opatrunek – jałowe. ". Mistrzostwo :).
Jesteś zdecydowanie jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym, autorem na gameplayu. Teksty zawsze są długie i wyczerpujące, do tego za każdym razem dokładnie zgłębiasz temat (tutaj np. ukazane przez wspomnienie o Sniper: Sztuka zwyciężania), a do tego zrezygnowałeś z systemu ocen. Oby tak dalej!
Co do samego Snipera - spodziewałem się jednak trochę lepszego tytułu, zwłaszcza po, wspomnianej w recenzji, dobrej sprzedaży. Szkoda, liczyłem na więcej. Jednak tak czy siak - kiedyś mam zamiar zagrać. W końcu znajdę Snipera w koszu za 10zł i wtedy nie będę zbytnio żałował - warto zobaczyć pierwsze kroki CI na drodze do jakości.
Z całym szacunkiem, ale chyba nie bardzo rozumiesz, czym jest recenzja. Przypomnę - to tekst, który ma zawierać informacje i ocenę dzieła. Dlatego odpowiedzi w punktach 1., 4. i 5. są po prostu nie na miejscu. Skoro część fabuły z Sulejmanem cię nie zaciekawiła, nie znaczy to, że masz ją pominąć. To ważny segment gry, więc powinna zostać opisana i oceniona wraz z podaniem odpowiednich argumentów. A fakt, że nie zagrałeś w tryb wieloosobowy? Wybacz, ale czy to mój problem? Jeżeli nazywasz tekst recenzją, powinieneś mieć kompletną wiedzę na temat produktu, a nie wybierać sobie poszczególne części. Recenzując książkę czy film oceniam całość, a nie kilka rozdziałów czy pierwsze 20 minut.
Co do punktu 2. - Jasne, nie musisz o nich wspominać, nie jest to wymagane. Jednakże w recenzji widnieje fragment (który przytoczyłem) jednoznacznie sugerujący, że najwidoczniej nie ma żadnych nowych animacji. A jest i to sporo, więc podałeś błędną informację.
Punkt 3. - Z recenzji wynika, że nie ma więcej momentów z tą mini-grą, co sugeruje, że autorzy wstawili ją bez celu. A tak nie jest, więc znów błędna informacja.
Odnosząc się do reszty - pokazałem tylko część rzeczy, o który można wspomnieć, by bardziej zaciekawić czytelnika i potencjalnego nabywce. Grę należy rozłożyć na czynniki pierwsze, by móc ją właściwie ocenić. Weźmy przykład tych listów do Claudii. Zastanówmy się, dlaczego autorzy je umieścili? Ezio streszcza w nich ostatnie wydarzenia oraz dodaje swój komentarz, co pozwala nam poznać jego myśli i tym samym czyni go bardziej interesująca postacią.
Z kolei fakt wprowadzenia Janczarów jest dosyć istotny, bo zmienia w pewnym stopniu proces prowadzenia walki.
Slo- mo i oskryptowane momenty znacząco wpływają na efektowność całej gry. Poprzedniej części były pod tym względem uboższe.
Zmieniony wygląd Desmonda to z kolei poważny błąd. To jakby zastąpić Viggo Mortensena Willemem Dafoe w Dwóch Wieżach i oczekiwać, że bez problemu nadal będziemy go uważać za Aragorna.
Mistrz Assasynów - gdy jeden z naszych ludzi osiągnie 10 poziom doświadczenia, możemy go przypisać do którejś z kryjówek, jako dowódcę. Ma to wpływ na mini-grę z obroną siedziby oraz wiąże się ze specjalną misją, która dodatkowo mówi dużo o zakonie.
Co do spadochronów - mój błąd, rzeczywiście były w Brotherhoodzie. Zapędziłem się trochę.
Prawdę mówiąc ten tekst jest... słaby i to bardzo. Dlaczego? Już mówię.
1. Zupełny brak analizy fabuły. Co więcej, wspominasz tylko o historii Desmonda i poszukiwaniu kluczy, a o sprawach wewnętrznych Konstantynopola, które się cały czas przeplatają z poszukiwaniem kluczy, nie ma ani słowa.
2. "Być może wzbogacono go o kilka nowych animacji. Nie wiem, nie zauważyłem, ale też niespecjalnie się przyglądałem." - skoro RECENZENT nie jest wstanie zauważyć nowych, znacznie bardziej brutalnych i widowiskowych, animacji, to nie najlepiej o nim świadczy.
3. "Instrukcje na ekranie podpowiadały mi, że Bizantyjczycy chętnie będą starali dobrać się nam do tyłka i szybciorem odbić własność. Albo się nie przykładałem, albo coś nie wyszło, ponieważ w przeciągu 12 godzin (tyle zajęło mi skończenie głównego wątku fabularnego) ani razu nie próbowano odebrać mi zdobytych włości." - słabo czytałeś ten instrukcje. Ona wyraźnie informuje, że templariusze zaczną atakować, gdy wskaźnik rozgłosu będzie zapełniony.
4."Podobało mi się też kilka mniejszych usprawnień: nowe ostrze z hakiem (bardzo pomocne przy wspinaniu się na budynki; pozwala na korzystanie z szybkiego transportu pomiędzy dachami dzięki rozpiętym gdzieniegdzie linom), poprawiony wygląd wody (śnieg w Masjafie – plus), ognia, dymu etc., możliwość tworzenia petard o różnych właściwościach (dymne, ogłuszające i raniące oponentów)." - jedna z największych nowości, która na dodatek jest bardzo rozbudowana i pełni ważną funkcję w rozgrywce, została opisana w 11 słowach. Tak, mówię o petardach.
5. KOMPLETNY BRAK JAKIEJKOLWIEK INFORMACJI O TRYBIE WIELOOSOBOWYM!
6. Brak bardzo wielu małych, ale istotnych informacji, jak chociażby zamachy na Ezio, slo-mo w walkach, listy do Claudii, brak opisu przeciwników (z janczarami walczy się w inny sposób), nic o spadochronie, brak informacji o wielu oskryptowanych i efektownych sekwencjach, nic o zmienionym wyglądzie Desmonda, nic o funkcji Mistrza Assasynów.
Ogólnie cały tekst bardzo pobieżnie opisuje kilka elementów gry, a resztę kompletnie pomija. Do tego widać, że nie był czytany po skończeniu - bardzo dużo łatwych do wyłapania literówek i powtórzeń. Słabo, bardzo słabo.
P.S.
"da Firenze" znaczy tyle, co "z Florencji".
No to po kolei:
-Przede wszystkim - proszę cię, nie broń BioWare'u. Nie uwierzę w żadne teksty w stylu "Bioware pod „dowództwem” EA to w zasadzie… EA". Och tak, te wielkie umysły są ciągle niewolone przez korporacyjnych gości w garniakach. Ach, jaka to szkoda, że EA coraz bardziej ingeruje w ich pracę! Gdyby tego nie robiło, moglibyśmy otrzymywać kolejne kpiny pokroju pierwszego Mass Effecta czy, po części, Dragon Age'a. To samo tyczy się DICE.
-Mówisz, że sam Battlefield 3 jest ci obojętny, a jednocześnie uważasz, że jego kampania jest pomyłką. O ile w BC2 rzeczywiście można było się doczepić do kilku rzeczy (w tym do zbytnich podobieństw z Call of Duty), to przypadek kampanii B3 jest już zupełnie inny. To pełnoprawna historia, która już nie stara się w takim stopniu konkurować z serią Modern Warfare, a po prostu przedstawić wizję wojny z trochę innej strony. I jeżeli rzeczywiście uważasz, że ta kampania jest zła (a nie, że ci się nie podoba), to proszę o przykłady. ***
-Sprawa z tym modem graficznym i dla mnie jest bardzo głupia i w żaden sposób nie bronie tu ani EA ani DICE. Chcę tylko zaznaczyć, że demonizowanie Elektroników jest w tym wypadku przesadzone, bo, owszem, robią źle, ale nie są jedyni. Wystarczy wspomnieć ilość modyfikacji do Call of Duty 2 albo 4, a następnie przypomnieć sobie Modern Warfare 2 i wszystkie kolejne CoDy. Również możliwość modyfikacji została zabrana. Na początku i owszem, istniał Alter IWnet, który pozwalał na grę na zmodyfikowanych serwerach, ale kilka miesięcy temu Acitivision postarało się, by zamknąć serwery. Tak więc w tym wypadku nie tylko EA jest "tym złym".
Aby rzeczywiście nazwać Elektroników jedną z gorszych firm, musiałbyś podać nieco więcej i starszych przykładów, bo te są względnie nowe i głośne. Nie twierdzę, że EA dobrze postępuje, ale nie robi wiele gorzej od innych firm. Naturalnie, nie czyni ich to lepszymi, jednak nie można tak obarczać ich winą za wszystko.
***Jasne, czepiam się strasznie w tym punkcie. Odpowiedź na niego nie jest konieczna, zwłaszcza, że rzeczywiście może to wywołać wojnę. Po prostu denerwuje mnie to branie opinii "mediów", jako najprawdziwszą prawdę. I nawet jeśli tego nie czynisz, to tak to wyglądało z mojego punktu widzenia.
Gdy tylko zobaczyłem tytuł wpisu, byłem niemal przekonany, że autor jest kolejnym lemingiem (bardzo popularne ostatnio słowo, tak swoją drogą) i zaraz wypali, jaką to świetną fabułę ma Final Fantasy X (a gdyby tak jeszcze porównać ją do "świetnej" fabuły Mass Effecta! Ach, obraz osoby niezbyt obytej z historiami dopełniony). A tu, proszę, bardzo miłe zaskoczenie. Wpis o grze wartej wiele dla autora, bez wymyślania, tylko własne odczucia. Jedyne co mi nie pasowało, to zdanie "Dla mnie zmiana trybu gry z siedzenia przed monitorem i klawiaturą na siedzenie na kanapie, to była zmiana jakościowa." wstawione, aby wyjaśnić fenomen FFX w tamtych czasach. No cóż, to raczej osobiste odczucia autora niż sytuacja na całym rynku. No i to, że postacie się różnią to wcale nie świadczy o wielkości gry (bo tak POWINNO być). Następnym razem wolałbym troszkę dłuższy wpis i nieco więcej ubarwiania, bo tym razem zostało przedstawione to w niemal czysto matematyczny sposób. To jednak trochę więcej, niż jedna "skaza"... nie jestem słowny :P.
Co zaś do samej gry - to jRPG, więc wystarczy dla mnie, bym nie grał. Naprawdę próbowałem nie raz już (m.in. z FF VII oraz z różnymi częściami Breath of Fire), ale jedyna gra, z mechaniką jRPG, jaką ukończyłem, to Cthulhu Saves the World. A i zrobiłem to tylko dlatego, że sam koncept oraz historia i humor w tytule bardzo mi odpowiadały. Sporo jednak słyszałem o Final Fantasy, więc, jako szanujący się gracz, powinien choć trochę serię poznać. Na razie zapoznałem się z historiami w FF VIII, X oraz X-2 i... cóż, na pewno nie są to historie dobre.
Wszystkich filmików z FF X nie widziałem, ale jeśli są tak dobre, jak koncertowa scena z Final Fantasy X-2 (nie, nie ta z początku!), to zgadzam się z autorem - są świetne.
@czorcik
Za namową - sprawdziłem (choć nie ma to najmniejszego znaczenia): "Cykl to za duże słowo, bo narzuca regularność i trzymanie się ram. A tego nie lubię. W Momentach opowiem Wam o wydarzeniach z gier, które szczególnie wbiły mi się w pamięć. Będzie śmiesznie, będzie smutno, będzie niezręcznie, a czasami żałośnie. Jedyny wyznacznik – nie może być nijako." Fajnie, że ci zapadły w pamieć te zwroty fabularne, ale jeszcze fajniej by było gdybyś napisał, no nie wiem, coś więcej? Ewentualnie opisuj ciekawsze rzeczy, jak np. ta śpiewająca kupa? No wybacz, ale ten wpis nie ma żadnej wartości, to nic innego jak spoiler i to na dodatek z mega znanych gier. Równie dobrze mógłby się pojawić jako post na forum - różnicy żadnej.
To tyle? Czym miał być ten wpis? Spoielrem dotyczącym dwóch gier? Z czego jedna jest na dodatek mega przehype'owana (KotOR - ten zwrot fabularny jest mega oczywisty. Nie powinien zaskoczyć nikogo, kto zna więcej niż dwie dobre historie). To nie jest zwykły blog na onecie, tylko na renomowanym serwisie, więc jeżeli się nie ma nic do powiedzenia (napisania), to proszę odłożyć klawiaturę i nie marnować naszego czasu. Dziękuje.
@AIDIDPl
CoD i BF? Chyba żartujesz...
Motyw z przeładowaniem był jeszcze w pierwszej Mafii, ale to w sumie nie jest strzelanka.
Wracając do RPG-ów, to jeszcze sprzedawcy z nieograniczoną ilością gotówki(wyjątek Elder Scrollsy) kupujący wszystko, co im damy. No i może dziwny fakt, iż zawsze broń jest odpowiednią wyważona, a zbroja pasuje.
Co do filmów - postacie mający po pierdyliard naboi w magazynku i wrogowie(często żołnierze), którzy strzelają gorzej niż bohater(cywil). Jeszcze lepiej - w ogóle nie trafiają:).
No i można zaliczyć ostatni do obu - bohater, zwykły gość, umie obsługiwać każdy rodzaj broni z wprawą zawodowego żołnierza :).
@hedasw
Co jest głupiego w tej scenie?o.O Skoro bohater jest w kanałach, to chyba normalne, że szczury mogą go zaatakować? Nie należą one do zwierząt specjalnie przyjaznych. Jeśli zaś chodzi konkretnie o pytanie "Po co wstawiać tam szczura?". Np. po to aby zwiększyć immersje, aby bardziej wczuć się w bohatera. Raczej nie wyobrażam sobie, że gdybym czołgał się w kanałach, to spotkałbym jednorożce albo byłyby one(kanały) czyste i pachnące. Litości...
No cóż. Ja jestem graczem głównie PeCetowym, więc mnie(chyba) ta sprawa z cenami nie dotyczy. Przez PS3 Sony u mnie sporo straciło i gdy shackowali je, to cicho śmiałem się z potężnych konsolowców, których załatwia sie jednym atakiem. Jednak gdy powiedzieliści o stratach to cóż... współczuje pracownikom Sony(sorry konsolowce, ale wam nie). Oby zbyt wielu nie straciło pracy.
Szkoda, że tym razem tak mało gier prezentujecie. No, ale w sumie wysypu jakiś większych premier nie było, to nie można się dziwić. Koszulka z Homefronta i ten karabinek to bardzo ciekawe prezenty, trzeba się postarać wygrać:)
Nie wiedzieć czegoś takiego? Jaa nie moge. LAGi biorą się od Szatana!, który chce ukraść krzyż i powoduje LAGi, by wnuczęta babci moherowych, zanudzone przez niemożność grania, poszły i pomogły bronić krzyża moherowej armii.
Trochę nudnawy był. Czekam na gramy! z Cataclysm i więcej o Death Spanku. Xklocek mnie nie interesi choć fakt, że MS zyskał trochę tym:).
Rage-gra legendy PC będzie bez dedyków. Brak słów. Może i dobrze się prezentuje, ale jak wydają grę na PC to ma być na PC, a nie takie gówno jak MW2, które jest ultra casualowe, a na dodatek ma zryte multi.
Fallout:New Vegas- Muszę przejść najpierw jedynkę, więc nie ma co pisać o tym:)
Brink-IMHO niefajne. Wole gry nastawione na single(chociaż BC2 i CoD:4 mam:P)
Może nagracie gameplay z nowego Mortal Kombat?:)

Necrovision. Grałem w jedynkę i powiem, że ujdzie. Spróbowałbym dwójki. Od razu recka by była na portal:P(mój)
Dokładnie, grą roku nie powinna zostać produkcja wydana tylko i wyłącznie na jeden sprzęt. Ja rozumiem, że to podnosi sprzedaż konsoli etc. , więc mogłaby zostać grą roku na ten sprzęt. Dobrze to powiedział olotocolo.
Ja w Uncharted 2 nie grałem, bo nie mam konsoli(no mam PS2, ale jestem zatwardziałym PeCetowcem:)), a na pewno nie kupię tylko i wyłącznie dla tej gry, zwłaszcza, że konsola razem z grą, to nie wydatek 200-300 zł. Dlatego dla mnie oczywiście NIE powinna zostać grą roku i tyle. Grałem w mało produkcji z tego roku, jednak jeśli bym miał wybierać to wybrałbym Borderlands. Bardzo udane połączenie FPS z hack'n slashem. Z tego co pamiętam, grałem jeszcze w MW2(IMHO crap jakich mało. Zanim zacznie się FlameWar zobaczcie sobie co znaczy to pierwsze słowo), Empiret:Total War-fajne, ale gra roku to na pewno nie, oraz Red Faction:Guerrilla, mimo iż rozwałka daje masę frajdy, to jednak słaba optymalizacja i kilka drobniejszych błędów skutecznie eliminuje ją z podium. To są oczywiście te większe produkcje(które pamiętam), było jeszcze kilka mniejszych, ale je pominę. Rzekłem.