Dołożyłbym jeszcze "Santa Clarita Diet". Serial był świetny i miał naprawdę dobrą oglądalność. Netflix postanowił go skasować... bo tak.
Ciekawy jestem czy po tym (słusznym) shitstormie, który nastąpił, Smith teraz zmienia zawartość drugiej części tak, żeby była bliższa faktycznym oczekiwaniom fanów i by móc potem wyjść i powiedzieć: "Ha! Widzicie, jacy jesteście głupi? Od początku miało tak być! Daliście się nabrać!", czy też będzie dalej trzymał się swojej koncepcji pozbycia się He-Man i wypchnięcia na piedestał obrażonej lesbijki.

Tyle. 1/10. "1" za to, że He-Man się w ogóle pojawił.
/edit:
Chociaż nie, 0/10 bo
spoiler start
zabili Orko!
spoiler stop
Jeśli chodzi o "Amnesię", to gra tak naprawdę straciła dla mnie wszelką grozę właśnie w momencie, w którym zobaczyłem, co za mną łazi. Niedługo potem odinstalowałem grę, bo stała się najzwyczajniej w świecie nudna.
Największą porażką tego serialu będzie to, że główną postacią będzie nie Adam/He-Man, tylko jakaś nikogo nieobchodząca Teela.
Ktoś dziś jeszcze ogląda westerny? Przecież to jest najbardziej nieudany i niepotrzebny gatunek filmowy...
Nie ma na vod, nie ma oglądania.
Ale skąd te zachwyty nad wyglądem? Wygląda jak gra sprzed 15 lat, więc żadne osiągnięcie.
Ależ mnie zaskoczył i rozśmieszył ten kałszkwał w komentarzach. "Hurr durr polskiego dubbingu nie robio!" No i? Polski dubbing i tak zazwyczaj jest tak badziewny, że nie da się go słuchać i z nim grać. W końcu jakiś twórca jest rozsądny i z niego rezygnuje.
"[...] choć szczerze wątpimy, że twórcy mają na niego plany wykraczające poza parę pojedynczych epizodów [...]"
No, zaledwie własny serial. Faktycznie żadnych planów.
To kogoś trzeba do tego zachęcać? Polskie dubbinngi to jakiś rak. Lektor z kolei niektóre dialogi odziera z 50% treści (albo i jeszcze lepiej).
Polecam bardzo gorąco. Aczkolwiek ja prowadziłem sesje "papierowego" RPG będącego podstawą dla tej gry, więc nie daję gwarancji, że ktoś, kto nie miał z nim do czynienia, będzie miała równie pozytywne odczucia ;)
Oby tylko ta część była lepiej zoptymalizowana wydajnościowo niż pierwsza, która się potrafiła momentami porządnie ściąć nawet na wcale nie najgorszym sprzęcie.
I po cholerę się na ps4 pchają? Już widzę, jak liczba kombinacji zaklęć będzie obcięta, bo przecież na padzie tylko 4 guziczki (bo L1-2 i R1-2 już nie wykorzystają do zaklęć zapewne).
A ja się wyłamię i powiem, że łatwe gry mi nie przeszkadzają. Fakt faktem, nie jestem może "hardkorowym" graczem, ale niedzielnym bynajmniej też nie. I może kiedyś, za szkolnych czy studenckich czasów chciało mi się usiąść i pomęczyć z jakąś grą, ale odkąd, że tak to szumnie ujmę, prowadzę dorosłe życie (praca, rodzina i ogólne "jest co robić"), gry mają być dla mnie rozrywką i relaksem. Naprawdę po stokroć bardziej interesuje mnie fabuła i to, co i dlaczego będzie dalej niż to, żeby się przez kilka godzin męczyć z rozpracowaniem jakiegoś zadania, zabiciem jakiegoś przeciwnika czy pokonaniem jakiegoś wielce wyzywającego punktu terenu. Jeśli coś zajmuje mi zbyt długo, zbyt często ginę czy cokolwiek takiego, to nie mam najmniejszego problemu z przełączeniem się na "easy", żeby po prostu przedostać się dalej. I to samo mówią koledzy w biurze - gry za trudne czy nawet "za długie" to już nie to, czego szukają i potrzebują. I stąd powstają gry inne i być może łatwiejsze niż kiedyś - bo jest taka realna potrzeba. Pokolenie "pierwszych" graczy dorosło i spora część z nich (nie mówię w żadnym wypadku, że wszyscy) chce się przy komputerze/konsoli po prostu zrelaksować. Trochę smutne może być jedynie to, że "dzisiejsi", młodsi gracze wychowają się na jakichś MOBA-ch i innych popierdółkach, nie poznając nigdy smaku bardziej wymagających gier, ale to już zupełnie inna bajka.