Jestem świeżo po przejściu i muszę przyznać, że mam mocno mieszane uczucia co do tej gry. Na wstępie zaznaczę, że miałem kilka podejść, ale z reguły porzucałem ją po przejściu z pierwszego obozu i dopiero teraz zawziąłem się i zrobiłem całość głównego wątku fabularnego. Odnośnie moich wniosków, to na początku plusy: Widać tu miliony włożone w produkcję - otwarty świat, zróżnicowanie terenu robi niesamowite wrażenie, samo niespieszne podróżowanie konno potrafi być mocno odprężające. Wiele jest tu widoków które można śmiało wrzucić na tapetę, miasta też są bardzo ładnie wykonane + potrafi być dość tłoczno co jeszcze wzmaga poczucie wiarygodności. Co tu dużo mówić, wg mnie główna siła RDR2 to "klimacik" i wpływająca na niego oprawa audio i graficzna nietrudno wczuć się w ten świat.
Zaś co do minusów: bohaterem steruje się jak czołgiem, kilka razy miałem sytuacje, że chcąc wejść do jakiegoś budynku, przypadkiem wszedłem w osobę obok drzwi, a ta potrafiła spaść przez barierkę i z tego wynikała strzelanina :D rozumiem, że autorzy chcieli oddać to, że sterujemy masywnym kowbojem, a nie baletnicą, ale nawet biorąc na to poprawkę odczucia są kiepskie. Bywają też sytuacje w których niejasne jest kiedy można używać biegu/sprintu a kiedy nie, i dochodzi do absurdalnych sytuacji, kiedy sytuacja jest bardzo krytyczna, każda sekunda się liczy, a my z gracją słonia spacerujemy, bo inaczej nie możemy :D sterowanie koniem wypada lepiej, ale tu nie rozumiem po co mamy wciskać co chwilę jakiś klawisz, biorąc pod uwagę, że podróże potrafią być długie, to Rockstar powinien w podzięce za zakończenie gry fundować wymianę klawisza do sprintowania koniem :D strzelanie na konsoli wypada mocno średnio: feeling nie jest taki zły, ragdoll potrafi robić wrażenie (wciąż chyba fundamenty są brane z Max Payne 3 - i uważam, że to dobry wzorzec), ale samo namierzanie jest jakieś niedorobione, o ile autoaim nie "przyklei" się do danego przeciwnika, to lużne namierzenie go potrafiło mi mocno napsuć nerwów. Z kolei z autoaimem gra robi sie trywialna. To jest też mój kolejny zarzut - po czasie stwierdzam, że ta gra to bardziej symulator chodzenia niż faktyczna gra, zginąć tu w zasadzie nie sposób, w misjach mamy częste checkpointy, co dodatkowo zmniejsza presję. Sekcje strzelankowe przynajmniej na konsolach z włączonym autoaimem (a bez niego to gra jest średnio grywalna) są tak proste, że mam wrażenie, iż z tego powodu R* od mniej więcej połowy gry w zasadzie co misje przygniata nas całymi tabunami wrogów - ale niestety wg mnie to kończy się skutkiem odwrotnym od zamierzonego, miast wzmagać napięcie i emocje, wprowadza znużenie i taką jakby "znieczulicę", gdy gra próbuje budować emocjonalny peak i epickie starcia - nie robią one takiego wrażenia jak powinny.
Fabularnie też trochę spodziewałem się więcej. Początek jest cholernie dłużący się, i gdzieś w połowie gra przyspiesza. Trochę tempo fabuły przypomina mi Breaking Bad, i faktycznie pod koniec atmosfera jest tak napięta, że możnaby ją nożem ciąć.
spoiler start
Tylko ten epilog... Udało mi się skutecznie uniknąć spoilerów i byłem napalony, że to będzie najlepsza część gry, a tu taki zjazd napięcia i uświadomienie sobie, że to co najlepsze to już było... i jakkolwiek podobała mi się próba normalnego życia Johna, to jednak, sądzę, że zdecydowanie było to zbyt rozciągnięte, a w to wplecione kolejne napady i kolejne wybijanie fal wrogów, epilog kończyłem już tylko żeby odbębnić.
Wracając, do końcówki Arthura, zupełnie nie podeszła mi postać Micach, taki totalnie jednowymiarowy złol, któremu Dutch dał się omamić jak typowa babcia Rydzykowi, no nie powiem, srogo zawiodłem się na Dutchu. No sorry, nie kupuję tego, nie kupuję tego, że Arthur nie zastrzelił go od razu kiedy się dowiedział od Miltona, że to on go sprzedał, a nawet wcześniej. Do tego akcja na pociągu, gdzie John został postrzelony, a Dutch i Micach mieli się nim "zająć" (przy czym już było wiadomo, że nie mają w stosunku do niego dobrych zamiarów). Arthur tak po prostu im uwierzył... Moim zdaniem Micach to fatalna postać pośród tych w miarę szeroko nakreślonych osobowośc i niestety trochę popsuł mi końcowkę fabuły.. No i ten epilog już całkiem wytracający jakiekolwiek napięcie.
Jednak generalnie całościowo fabuła trzyma poziom, idzie się przywiązać do większości postaci (muszę przyznać, że szczególną słabość mam do postaci Wujka :D) dialogi trzymają wysoki poziom, spotykani NPCe często zapadają w pamięć.
spoiler stop
Chyba narobiłem sobie zbyt dużych nadziei na ten tytuł i może niesprawiedliwie oceniam go aż tak surowo. Głównym problemem RDR2 jest wg mnie fakt, że jest tu wiele mechanik, ale wiele z nich jest dość płytkich, albo zrobionych przeciętnie. Zdecydowanie wolałbym o połowę mniejszy świat, bardziej dopracowane sterowanie, interfejs. Ciekawi mnie jak GTA6 wypadnie względem RDR2 - czy wciąż będziemy mieli sztywny podział na misje rodem z GTA3, czy będzie w tym trochę wyzwania i czy misje będą efektowne, ale jak po sznurku rodem z RDR2. I czy znów główne wyzwanie to będą fale wrogów. Bo w to, że będzie technologicznym gigantem nie wątpię.
Komuś nostalgia chyba weszła za mocno... O ile w Bananzę nie grałem, ale jeśli prezentuje podobny poziom co Mario Oddysey to mogę się zgodzić, tak Clair Obscur to niby w którym roku miałby nie być choćby brany pod uwagę przy nominacjach do GOTY?
Moja opinia o podstawce Lies of P jak coś, w DLC jeszcze nie grałem.
No widzisz, a mnie np. Mario Oddysey rozczarowało, Zdecydowanie zbyt niski poziom trudności, bossowie to już w ogóle był żart, ogólnie wynudziła mnie ta gra i bez żalu odsprzedałem - w inne Mario (poza klasycznym 2D nie grałem jeszcze) - resztę pewnie nadrobię na Switchu 2 już. Trylogia Crasha natomiast bardzo mi podpasowała - nie ukrywam, że właśnie wyzwanie i pompowana adrenalinka to jest to co przykuło mnie do tej gry. Fajny motyw z krótkimi, zamkniętymi, ale zróżnicowanymi etapami + ograniczone życia - taki oldskul we współczesnej formie. Kamera czasem irytuje, nie wszystkie etapy są równie dobre, zlewający się czasem UI, poza tym jednak bardzo fajny tytuł
Niemniej, mimo problemów z gameplayem, to wg mnie to jest jedna z tych gier, która mocno nadrabia innymi aspektami:
- po pierwsze klimatem: świetnie wykreowany świat, ogólnie ta złota futurystyczna estetyka mocno do mnie przemawiała
- fakt, że to był półotwarty zwarty teren gry z kilkoma głównymi miejscówkami
- ciekawe sidequesty (o ile pamiętam :D)
- fajnie wykreowani bohaterowie, na czele z charyzmatycznym głównym (ale i poboczni robili robotę jak np Pritchard)
- no i TA MUZYKA
Jak dla mnie mimo wszystko duża szkoda, że nie ma zakończenia trylogii Jensena.
Pisałem o aktualnej sytuacji. Głównie o PS4, Switch, XSX, bo te konsole miałem lub mam. Z kolei kwestia patchowania, nie chodziło mi o patche 5cio czy 10cio letnie, tylko te wydawane głównie przy premierze, ewentualnie przez okres rozwoju gry - minimum rok, dwa (inna sprawa, że przez łatwość patchowania duży one day patch jest w tych czasach w zasadzie standardem...). Utrzymywanie serwerów online to inna kwestia, raczej nie powiązana z dyskusją cyfra vs pudełko. Zresztą argument patchowania rzuciłem jako dodatek, kupując cyfrę przecież lepiej nie będzie w tej kwestii chyba?
no właśnie dla mnie najbardziej niezrozumiałe jest to poparcie i próba usprawiedliwiania typu "bo wygodnie". Pamiętam jak jeszcze startował Steam, były rozkminy typu jak to nie spadną ceny wersji cyfrowych z powodu ucięcia kosztów tworzenia płyt, transportu, marż. I gdzie mamy tę różnicę cen obecnie? Dla mnie sytuacja byłaby do zaakceptowania wtedy kiedy faktycznie wersja cyfrowa byłaby wyraźnie tańsza od fizycznego odpowiednika, wtedy mógłbym przymknąć nawet oko na niemożność odsprzedania, ale tak jak teraz? Zresztą - pewnie sielanka z fizycznymi wydaniami na konsolach już nie potrwa długo, widać w jakim kierunku to zmierza.
Jesteś pewien, że likwidacja z używek na PC rozwinęła cokolwiek? Śmiała teoria. Obawiam się, ze wyliczenia wydawców wyglądają podobnie jak nieraz w przypadku piractwa - przeliczają, że każdy kto spiracił, kupiłby kopię (oczywiście w pełnej cenie!). W praktyce pewnie tylko garstka by kupiła po pełnej, część po solidnej promocji, a część wcale. Plus fakt istnienia używek raczej zmniejszyłby zainteresowanie tanimi kluczami i pirackimi wersjami. Aczkolwiek to tylko takie gdybanie, ale dla mnie zdecydowanie sprawa nie jest taka oczywista.
A na konsolach masz grę na płytach + nie ma problemu też z patchami. Fakt uszkodzenie płyty może być pewnym potencjalnym problemem, jednak dla mnie to ewentualna możliwość odsprzedania używki jest decydująca.
Jakkolwiek nie dziwię się wydawcom, że ich to boli, pewnie prowadzą kalkulacje ile to więcej by nie zarobili gdyby nie używki - ale właśnie, wtedy zapewne mniej osób kupowałoby grę po pełnej cenie, ew zainteresowałoby się wersjami z "alternatywnych" źródeł i koniec końców kto wie czy nie zarobiliby mniej niż obecnie :D
No przecież ta gra to było coś niesamowitego, moje top 10 ever. Świetny system walki z bardzo mobilnym bohaterem, "speciale" z wykorzystaniem kosy wchodziły miodzio, ogólnie diablo-rpg nadbudówka mi bardzo podeszła do gustu. Podobnie jak sam bohater i voice acting, który zreszt jak wspomniał autor był klasą samą dla siebie. No i ta muzyka.
https://www.youtube.com/watch?v=sJD5kNdgY4s
Ależ dokładnie to zrobił, od tego tygodnia na półkach czeka na przeczytanie "Ogień i krew". To jest chyba 3 z rzędu prequel/spin off od Martina, a Wichrów jak nie było tak nie ma...
Kolejna genialna gra od Edmunda. Facet jest niesamowity, Super Meat Boy i Isaac są w moim ścisłym topie i zanosi się, że The End is Nigh też tam dołączy. Myślę, że można ją nazwać duchowym spadkobiercą SMB, flow sterowania bardzo podobny.
Gra jest bardzo wymagająca, poziomy zaskakują nieraz niesamowitą inwencją, contentu jest masa, a cena bardzo przystępna. Dla fanów platformówek 2D pozycja obowiązkowa
Ze swojej strony bardzo polecam Super Hexagon, którego uważam za kwintesencję wszystkiego co najlepsze w graniu mobilnym: świetne, precyzyjne sterowanie, łatwe do opanowania zasady (ale ciężkie masterowanie), krótkie pojedyncze podejścia, ale jednocześnie potrafi wciągnąć na długi czas. Naprawdę swego czasu się od tej gry uzależniłem :D
Brakuje mi też rogalików, a jest wiele dobrych gierek mobilnych z tego gatunku.
A takie niemal filozoficzne pytanie: Czy życie to nie jest w dużej części grind? Grind w szkole, grind w pracy. I co najgorsze - ciężko od tego uciec.
Bad Company 2 rewelacja, mam nadzieję, że zrobią niedługo sequela, 100x wolę taką jajcarską otoczkę od nadętych BF3 i 4 :). Przy okazji, koledze redaktorowi gratuluję świetnego kanału o tematyce bokserskiej na YT :)
@^kerm1t a jakie zmiany by cię usatysfakcjonowały? Z mojej perspektywy, odkąd ekipę tworzącą FIFE przejął Rutter zmiany są co roku i to naprawdę odczuwalne. Na przestrzeni ostatnich lat została całkowicie przemodelowana obrona, dodali silnik fizyczny, wyraźnie ulepszyli kod sieciowy i AI. Teraz dodali nowy silnik: znacznie lepsze animacje, i ogólny klimat meczowy, grafika może nie jest jakaś super, ale na pewno stoi na poziomie przyzwoitym. Mi się gra w 15. rewelacyjnie i cieszę się, że mimo iż PES od dobrych paru lat nie stanowi konkurencji dla FIFY, to Kanadyjczycy nie osiadają na laurach.
@yadin Ty tak na serio o tych skryptach? Zgadzam się, że CPU gra naprawdę dobrze i ciężko z nim wygrać na legendarnym, no ale bez przesady.
Dla mnie rewelacja. Rozgrywka jest dużo bardziej płynna, tempo sporo szybsze niż rok temu. Strzały mają odpowiedniego "kopa', bramkarze faktycznie reagują bardziej realistycznie, chociaż zdarzają się bramki które na pewno wpaść nie powinny, niemniej krok w dobrą stronę.
Najbardziej cieszę się z tego, że zmniejszono częstotliwość bramek z dośrodkowań, które w 14. przekroczyły granice absurdu, tutaj jest wyraźnie lepiej w tej kwestii.
Widać, że animacje to półka wyżej niż na starym silniku, choć z drugiej strony graficznie nie ma wielkiego szału. Naprawdę dobrze gra prezentuje się jedynie na powtórkach. Z publicznością też pic na wodę, jedynie fajnie wygląda, ale nie słychać nie wiadomo jakiego dopingu.
Ogólnie jednak bardzo mi się podoba i polecam, mam nadzieję, że nie schrzanią multika, a będzie świetnie.
ja z kolei czekam na Grę o Tron od Telltale. Myślę, że ludzie z TTG są odpowiedni, żeby w końcu dać nam tytuł na jaki marka GoT zasługuje. A jeśli w produkcji będzie maczał palce Martin, to będzie murowany hit.
Osobiście, najbardziej cenię soundtrack z Darksiders II autorstwa Jespera Kyda:
Plains of Death -> http://www.youtube.com/watch?v=nl57xFzDIM0
The Crowfather -> http://www.youtube.com/watch?v=lGRESBZHt1s
The Guardian Theme oraz Tree of Life to moje ulubione kawałki.
Poza tym bardzo podobał mi się soundtrack z Bioshocków:
The Ocean on His Shoulders (Bioshock 2) -> http://www.youtube.com/watch?v=d0nnYVZ1L6Q
Elizabeth's Theme (Bioshock Infinite) -> http://www.youtube.com/watch?v=hwDzbZcUTok
oraz Will the Circle Be Unbroken
Na trzecim miejscu umieściłbym Skyrima z super kawałkiem
The Streets of Whiterun -> http://www.youtube.com/watch?v=UjEjpnMSd_k
:)
@JeffreJ zgadzam się w 100%
Jest to znacznie lepsza gra niż rok temu, w co przyznam się szczerze, wątpiłem. Nawet sterowanie myszka + klaw jest całkiem fajnie zrobione :) Bardzo ciężko ograć kompa nawet na "klasie światowej", jednak rozgrywka jest piekielnie satysfakcjonująca. Bez cienia wątpliwości najlepsza odsłona FIFY i ogólnie wśród gier sportowych, dla mnie zdecydowanie #1 :) Dla porównania powiem tylko, że demo nowego PES-a odinstalowałem jeszcze przed ukończeniem pierwszego meczu :)
Głosuję na Skyrima, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Kapitalny gameplay, świetnie wykreowany świat, duże zróżnicowanie rozgrywki(w przeciwieństwie do TES IV), genialny soundtrack, grafika też niczego sobie. Jak dla mnie, nowy TES nie dał szans konkurentom i to mimo, że było tak wiele innych wielkich tytułów.