Mam nadzieję, że ten element będzie zachowany na poziomie co najmniej 4 części, gdyż 1 i V bardzo mnie zawiodły pod względem tego w jaki sposób zarządzało się dodatkami do broni(tak wiem, że to w tamtych czasach raczej była ciemnota i nikt nie bawił się w optyke do takiego MP40, jednak zrobienie w broniach drzewek z 4 czy 5 perkami było IMO słabe), mimo, że sam arsenał był na przyzwoitym poziomie i było czym strzelać.
Ile razy miałeś sytuację, że enemy jungler z 0/3 wracał do gry mając i tak czy siak przegrany matchup? A bo właśnie nie potrafiłeś zarządzać tempem i goldem, a dodatkowo dalej wybierałeś miejsca na mapie nie mające w żadnym stopniu sensu. Ludzie bardzo często wybierają nieprawidłowe momenty do cofania, albo przedłużają pierwszy recall po udanych gankach(coś jak przeciąganie nadmierne stintów w F1). Macro to właśnie zarządzanie minionami, goldem i mapą. Nie tylko "map awareness" ale też "wave management" i wiele innych czynników, co wspomniane jest w jednym cytacie w artykule.
A pro play to inna sprawa bo jest zależne jak poszczególne macro twoich kolegów z drużyny współgra, oraz jak ich champion pool wpisuje się w całość. Ile razy było, że na LEC, LCS, LCK i tak dalej matchupy, które na papierze miały wygrać jakimś cudem sromotnie przegrywały?
Jeżeli chcesz zmieniać świat to zacznij do Siebie. W mecie jest dużo postaci, które nie wymagają nawet jakiegokolwiek micro na przestrzeni prawie wszystkich tierów. A macro definiuje to jak bardzo podchodzisz do analizy swoich błędów i jak wyciągasz wnioski na następne gry. Nie ma znaczenia ile gra pros, po prostu on potrafi wyciągać wnioski ze swoich gier.
Aż mi wstyd, że zapomniałem o tej grze... Po przeczytaniu tej wiadomości odrazu przypomniał mi się również Kapitan Pazur, jednak szkoda, że nie da się dostać go cyfrowo, a mój stary egzemplarz Kao i Kapitana Pazura na płytce bodajże z CyberMychy kompletnie przepadł.
Czekać tylko na D4... Szkoda, bo 3 mogli uratować wydając po prostu expa kolejnego w którym zmienili by sporo mechanik i przywrócili loot z podstawki wraz z AH. RoS był fajny na początku, ale po tym jak grę ułatwiono do bólu i podano wszystko na tacy to cała gra straciła sens.
No szambo wybiło, ale jak się wyznacza absurdalne deadline-y to co się dziwić? Zamiast powiedzieć prosto z mostu, że potrzebujemy conajmniej rok. No i ta hipokryzja w postaci "No more delays". Przydaje się czasami taki kubeł zimnej wody i nauczka na przyszłość, ale czy na własnych błędach się nauczą to już czas pokaże.
Sama gra jest średnia niestety. Świat o którym mówiono, że będzie żywy, de facto jest bardzo statyczny i płytki. Widać, że tytuł czerpie z pomysłów, które w innych grach wypadły bardzo dobrze, jednak tutaj wychodzi to jednak średnio. Na plus po spartaczonym i żałośnie słabym rozwoju postaci w W3 dostaliśmy drzewka i perki, które dają pole do popisu. Niestety sama fabuła nie wystarczy by gloryfikować tytuł do nie wiadomo czego, bo to jednak gameplay lepi kolejne etapy fabuły, a ten niestety wybitny nie jest.
Teraz przychodzi C2077... Miasto zapowiadane jako żywe tętniące życiem... A okazuje się kompletnie statyczne i po prostu na siłę przeludnione gdzie postaci się przenikają i nie wnoszą nic ciekawego oprócz sztucznego tłumu. Mieszkańcy NC to po prostu jakieś ameby. Działanie policji, wszystkie aktywności związane z zabijaniem, czy czyszczeniem terenu są po prostu słabe. No i na domiar złego dostajemy słaby system strzelania(po całej serii Borderlandsów mam wysoko zawieszoną poprzeczkę strzelania w gąbki). Spoko, nie mam nic do zarzucenia postaciom niezależnym i fabule, jednak to nie wystarcza by ten tytuł gloryfikować do nie wiadomo czego...
Ta gra nie jest w żadnym stopniu innowacyjna i przełomowa. Czerpie z rozwiązań wykorzystanych w innych grach, które działały dobrze, jednak sama wykorzystuje te rozwiązania w stopniu średnim conajwyżej. Sam storytelling tak samo nie jest na wysokim poziomie, bo coś lepszego mieliśmy dawno temu w GTA5... A i tak słowem zakończenia to pierwszy raz w życiu błędy w grze doprowadziły mnie do szału. Ilość ich występujących na godzinę gry jest po prostu kosmiczna, a najgorsze jest to, że bugi mają miejsce nawet w misjach z głównego wątku, gdzie postaci podczas dialogów robią absurdalne rzeczy.
Zostały mi się 3 tereny w Anglii i póki co jest bardzo dobrze. Wszystkie postaci są na swój sposób intrygujące i jednocześnie ciekawe. Synowie Rangara bardzo mnie zaskoczyli w szczególności genialnie napisany, wpleciony w fabułę i w pewnym momencie dość mocno szokujący Ivarr. Bardzo mnie cieszy ograniczenie ilości linii dialogowych dostępnych do wyboru. W sensie w AC:Odyssey było ich za dużo i prawie każdy wybór nie był znaczący. Tutaj znacznie mniej razy mamy okazję ukierunkować rozmowę w wybraną stronę, jednak kiedy to ma miejsce to efekty naszych działań niemal zawsze mają jakieś odzwierciedlenie. Nawet samo obranie kolejności robienia questów ma bardzo często znaczenie.
A ja dalej mam dylemat co brać... W sumie ex-y to jest coś pięknego i odczułem to na przykładzie PS4 jednak jakby nie patrzeć to XSX na tą chwilę zdaje się być produktem, którego twórcy są świadomi i pewni jak działa.
Z Xboxa do X360, przez PS4. Dziwnie to wygląda w moim przypadku, jednak jakby nie patrzeć na każdą z konsol jakoś narzekałem i jakoś kochałem, ale w tej generacji mam kompletny dylemat jak będzie. Sprzętowo nie jest tragicznie jak pokazują obie konsole, jednak jak je zweryfikuje czas to mnie najbardziej zastanawia i temu głównie mam dylemat co brać.
Znaczników będzie sporo, ale... Tutaj trochę się wszystko odwraca, bo ta eksploracja nie jest obowiązkowa jak w Odyssey, jednak tracisz wtedy bardzo dużo. Unikatowy sprzęt, umiejętności, oraz punkty umiejętności pasywnych w ramach szybkich i przyjemnych aktywności. Mało tego często jest tak, że na 1 raidzie odhaczamy 3 punkty z kategorii "Wealth", a nie tak jak wcześniej by odhaczyć jeden znak zapytania trzeba zrobić 8 czy 9 aktywności w jakimś forcie. Questy poboczne też nie mają już swojego miejsca w zamian za krótkie "World eventy", które nie są jakimiś tasiemcami jak w poprzednich odsłonach.
Ogólnie sam fakt, że możemy na starcie gry polecieć do miejsca gdzie powerlevel przeciwników wynosi 250 i bez problemu raidować i zabijać pokazuje, że największa bolączka nowej formuły odeszła w niepamięć. Mało tego unikalność sprzętu sprawia, że ludzie pewnie będą udawać się w te wysoko poziomowe regiony na starcie gry właśnie by znaleźć coś ciekawego dla siebie z ekwipunku i umiejętności. Mi osobiście w poprzednich 2 częściach lootowanie randomowych broni z randomowymi statami niezbyt podeszło do gustu.
Sztućce i jakiś talerz też by się przydał, a no i bym zapomniał deska do kibelka też skoro już o papierze mowa.
Po NCW widać kompletny overhype tego eventu, czy jakkolwiek to nazwać. Ostatnia prosta przed premierą i brak konkretów, sprytne omijanie faktów pokazując, rzeczy które najmniej powinny interesować ludzi, a na koniec jakieś śmieszne urywki gameplay-ów.
Otworzyli już dawno w momencie, kiedy gra została przedstawiona ludziom jako tytuł startowy XSX. Z automatu poleci solidna sprzedaż na jedną platformę. Przy okazji przesuwając premierę tydzień wcześniej, przedstawiając wszystkie trailery i materiały reklamowe zgodnie z planem, a na koniec pokazując zawartość przepustki sezonowe, mogą być spokojni, że będzie solidnie. Mało tego teraz się okazuje, że ich okno premierowe jest wolne od zagrożeń ze strony innych studiów. A no i bym zapomniał o ilości wywiadów z McDevitt-em przeprowadzonych w tym miesiącu, które sugerują, że jak najbardziej są świadomi tego co stworzyli, jak to działa i nie boją się o tym mówić.
Spoko, nie pierwsza, nie ostatnia XD. Ludzie zamiast zastanawiać się czy ta gra będzie dobra, czy będzie jednak gniotem, powinni zacząć typować daty kolejnej obsuwy.
XBOX ehhhh... Łezka w oku się kręci i jeszcze ten pad z samymi triggerami, co to były za piękne czasy... I ten legendarny SCART, czy jak ktoś woli "eurozłącze". Mało tego jak jechało się gdzieś zabierając konsolę, to przy okazji zabierało się kabel SCART-RCA, tak na wszelki wypadek.
Microsoft, jest pięknym przykładem jak coś rozwijać. Chodzi mi głównie o pada, którego zamysł nie zmienił się prawie w ogóle. Owszem jako użytkownik PS4 uważam za duża bolączkę wymienne baterie, bo w sumie kupując pada chciałbym w zestawie z nim mieć baterię do ładowania, ale to już pewnie kwestia przyzwyczajenia. PS w mojej skromnej opinii, a ogrywałem wszystkie konsole stacjonarne Sony i MS (z czego osobiście miałem XBOX-a, X360, PS4), jednak miał bolączki związane ze swoim kontrolerem. PS3 to była tragedia... Pamiętam te triggery, które po prostu były czerstwe. Spoko w PS4 pad był w miarę OK. Panel dotykowy niby fajna rzecz, jednak na dłuższą metę nie widziałem w nim jakiegoś poważnego zastosowania. Tymczasem biorąc u znajomych pada od XO miałem coś w stylu "kurde, to jednak jest sprzęt który leży w dłoni od pierwszego chwytu, niezmiennie od ponad 10 lat",
Zobaczymy jak będzie, jednak obsuwy totalnie zgasiły we mnie zainteresowanie grą, a do tego sprawiły, że nie ma już tego magicznego odliczania dni i oczekiwania. Pre-order jest, jednak jakoś parcia na szkło nie mam. 10 ogram Valhallę, a po zrobieniu 100% przejdę do C2077, bo po prostu w tym roku już nic innego dla siebie nie znajdę. Potem Shadowlands i jak zwykle hardcore raiding.
Mało tego ciągłe lawirowanie, by nie pokazać jakiegoś solidnego gameplay-u ludziom też mnie niepokoi. NCW też jakoś nie powaliły, po prostu zwykły overhype... No i na koniec zdanie wypowiedziane w TVGry po udostępnionym dziennikarzom demie: "[..]Cyberpunk tych ogromnych oczekiwań nie spełnia"
Dla wymagających i zarazem "stękających" na wszystko ludzi najrozsądniej będzie kupić grę po nowym roku, kiedy wyjdzie już trochę GB do pobrania i twórcy w mniejszym lub większym stopniu naprawią największe bolączki techniczne gry.
Pogódź się człowieku z tym faktem, że odgrzewany kotlet jest w stanie cały czas trzymać poziom, kiedy AMD siedzi na 7nm i się chwali jakie to hop siup do przodu jest, podczas gdy rzeczywistość jest jednak inna. Mało tego Intel cały czas nie odszczekał swojego 10nm, także może czekać nas ciekawa przyszłość na rynku procesorów. Jeżeli polecą ceny tak śmiesznie niskie jak na początku 8 generacji, że i5 8400 dało się wyrwać za 700 zł + MOBO z dobrym VRM za 300 zł, to AMD znowu będzie musiało poświęcić kilka latek, żeby dogonić Intela.
Hahahahaha, najlepsze jest to, że AMD dwoi się i troi by było dobrze, a Intel odgrzewając genialnego jak na czasy swojej premiery 8th gena jest w stanie dalej zamykać buźki czerwonym.
Takie moje zdanie w kwestii W3. Przeszedłem na 100%, jednak za wybitną grę nie uważam. Voice acting błyszczy w tej grze owszem, jednak to nie wystarczy do tego by być majstersztykiem. Gameplay powiewa nudą i brakuje mu tego czegoś. Mało tego patrząc z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że te dodatki, rzeczywiście nie były jakoś super "oh i ah", bo pierwszy dawał wrażenie wyciętego contentu, natomiast drugi próbował ratować bolączki podstawki, zamiast wprowadzić coś sensownego od siebie.
Miło, że odwiedzimy Irlandię, jak na norweskich wikingów przystało, bo to co dzieje się w podstawce jest bliże bardziej duńskim sąsiadom, niż Norwegom. Jednak najbardziej zastanawia mnie to w jaki sposób spójnie fabularnie zostanie wyjaśniony najazd na Paryż, który odbywa się raptem prawie 30 lat przed wydarzeniami z podstawki.
Kiedyś poszedłem na piwo do kumpla to totalnie mnie zamurowało, po czym srogo śmiechłem jak w XO musiał zmieniać baterie i w dodatku sprawdzać kilkanaście multimetrem. Przy okazji przyznając, że jest to jednak uporczywe. Jakoś nigdy w XO nie wnikałem i sądziłem, że mają wbudowane akumulatory a tu taki zong.
Co do ładowania, to też nigdy nie miałem problemu jak padała mi bateria w Dualshocku. Po prostu brałem ładowarkę, która była w gniazdku koło kanapy i problem z głowy. Kabel dołączany do PS4 był wystarczająco długi by nie komplikować życia. Zaraz ktoś powie, że do Xboxa sobie może kupić baterie, razem z ładowarką. No ale to trochę jednak głupie by do pada dokupować jeszcze baterie wraz ze stacją...
Pochwal się złotym statusem - łataj grę przez następne pół roku.
Już sam fakt przekładania premiery raz na wrzesień, a potem na listopad kumatym ludziom powinien dać do zrozumienia, że prace nad grą od dłuższego czasu przypominały raczej pracę Ukraińca w Polsce, niż coś normalnego. Chociaż z drugiej strony to normalna rzecz w game devie. Po premierze gry i tak chłopaki dostaną kolejny wpiernicz, bo będzie trzeba grę łatać na bieżąco i ewentualnie słuchać feedbacku, tak jak to miało miejsce w przypadku W3, czy praktycznie każdej gry z większym światem jaka teraz wychodzi.
I tak dobrze, bo powoli nastają czasy w których twórcy podają rozszerzone wymagania sprzętowe, co wielu ludziom korzystającym w szczególności ze starszych konfiguracji, lub po prostu słabszych idzie to na rękę, bo nie muszą kupować kota w worku, czy posuwać się do radykalnych kroków w postaci testowania na piratach... No ale nie ma co ukrywać, że to co jest tutaj podane jest po prostu zrobione bez głowy i powinno być to rozdzielone tak jak właśnie napisałeś.
To co ludzie dostali w lipcu to jakiś pre alpha syf z masą bugów i szarpanymi animacjami. Ubi specjalnie dało jakiś build z poprzedniego roku albo i wcześniej, by potem ludziom udostępnić build technicznie lepszy o sto razy i było coś w stylu "wow ale się zmieniło!".
Zresztą zobacz sobie pod gameplayem Ubi i trailerem komentarze odnośnie gry, i ogólną ocenę i porównaj z tym co było w lipcu(tam bodajże było 50/50 w polubieniach). Aktualnie jedyne o co ludzie się martwią to czy rzeczywiście to będzie w odczuciu typowy Asasyn z cyklu "ukryci vs zakon starożytnych, czy asasyni i templariusze". Pochwały natomiast lecą jak bardzo popracowano nad dialogami i aspektem technicznym.
Po tym co zobaczyłem na kilku kanałach to jedyne co łączyć będzie Odyssey i Valhallę to aktywne umiejętności(tutaj jednak część z nich po użyciu wymaga dalszego sterowania, czy QTE), styl graficzny i prawdopodobnie sieć zakonu starożytnych, coś na wzór kultu z tego co mówiono w jednym wywiadzie, czyli część spotkamy fabularnie, natomiast reszta członków jako aktywność poboczna.
Co do zmian - chociażby walka i nowy system dual wieldu. Brzmi banalnie, jednak sporo ludzi, którzy zrobili solidny deep dive w słabe technicznie demo w lipcu mówili, że mamy zupełnie inne sterowanie i nowe możliwości walki i wyprowadzania ataków. Masa broni z których każdy ma uniwersalny move set i perk na heavy dual wield daje totalny ogrom możliwości w walce. Znacznie większe znaczenie odgrywa teraz parowanie ataków. Przy okazji dostajemy staminę, która powstrzymuje przed skakaniem jak nienormalny w lewo i prawo.
Dalej dostajemy z powrotem nasze ukochane zabójstwa z ukrytego ostrza, jednak tym razem w postaci takiej, jakiej powinny być od bardzo dawna, czyli QTE w zależności od tego kogo chcemy aktualnie zaciukać.
No teraz trochę to absurdalne ale po tylu częściach w końcu dostajemy system eksploracji, który nie wymusza na nas nic, jednak jeżeli go odpuścimy tracimy bardzo dużo głównie z racji na unikalność wszystkich możliwych do założenia przedmiotów. Sama gra pozwala nam na jatkę w jakimkolwiek regionie, jednak w tych z większą sugerowaną mocą musimy robić to z głową. Nie ma żałosnych czaszek nad głowami które powodują, że przeciwnik nas zabija jednym zamachem, natomiast my zabieramy mu 0 hp. Przy okazji znika przez wszystkich znienawidzone grindowanie z Odyssey.
Ogromny wachlarz przeciwników, których tym razem trzeba będzie zabijać innymi sposobami, a nie jednym uklepanym schematem przez 30h. Ba mało tego twórcy zapewniają, że po 20h dalej możemy się konkretnie zdziwić w kwestii starć i przeciwników.
Mogę dalej wymieniać, jednak nie ma to większego sensu... Rozumiem, że jak wychodzi kolejny Battlefield czy dodatek do WoW-a to też nazywasz go klonem, bo przecież to ten sam silnik bez zmian? Trochę to smutne, bo pokazuje tylko ignorancję ludzi, którym nawet nie chce się sprawdzić zmian, lub chociaż trochę zorientować jak jest w rzeczywistości przed wystawieniem opinii... No cóż najwyraźniej cherry picking jest na propsie dalej i chyba będzie przez dłuższy czas.
No właśnie słowo klucz to "nadrobiło". Wiele ludzi przez Ryzeny gloryfikuje AMD jako lidera i wspaniałego producenta idącego konsumentom na rękę(osobiście nie mam nic przeciwko temu). Jednak prawda jest taka, że Intel stojąc w kompletnym miejscu i bagnie wciąż jest w stanie nawiązywać walkę, odgrzewając kotlety poprzez zwiększanie taktowania i dodanie wątków tak jak w 10th genie. Mało tego może okazać się, że wyśmiewane i obarczone łatką "niewypału" 10nm Intela jak w końcu wyjdzie okaże się gwoździem do trumny AMD i czerwoni znowu wrócą do punktu wyjścia po ostatnich udanych latach.
Mamy takie czasy, że ogłaszanie "ozłoconego" statusu gry jest co najwyżej kiepskim żartem ze strony twórców. Nie mam zamiaru tutaj krakać, czy wjeżdzać na CDP(mimo, że jestem i tak raczej nastawiony na rozczarowanie z tego całego balonika), jednak wiadomo, że skończy się to masą zmian po premierze(pozdrawiam tych co pamiętają kartę ekwipunku z W3 i wszystkie sprawy z tym związane), oraz łataniem bugów, które w tak dużej grze no.... Nie oszukujmy się będą na 100% w sporej ilości.
Co do faktu, że obyło się bez kolejnej obsuwy... No cóż z jednej strony gratulacje za wysiłek i determinację, natomiast z drugiej strony ostatecznie całej prawdy się nie dowiemy jakim kosztem z punktu widzenia całej produkcji to się odbyło. Ogólnie rzecz biorąc wydaje mi się, że po prostu chłopaki z CDP wyczerpali swój limit wymówek i obsuw, i po prostu kolejna obsuwa mogła by już kompletnie odrzucić ludzi. Przekładkę z kwietnia na wrzesień ludzie jeszcze jakoś rozumieli, jednak ta z września na listopad zapaliła u sporej ilości lampkę w głowie(w tym mi). W każdym razie jednak pomimo mojej zmiany nastawienia z pozytywnego do pesymistycznego z każdym kolejnym newsem i NCW, może jednak pozytywnie mnie ta produkcja zaskoczy? Kto wie...
Warto pamiętać, że Intel cały czas grzeje kotlety i jest w stanie trzymać się bardzo dobrze(jak na taką politykę). Ciekawe jak będzie kiedy Intel wypuści nowe CPU w niższym procesie i odszczeka w końcu do AMD po długim czasie. Jestem przekonany, że po ewentualnej premierze może być podobnie jak to było w przypadku 8 generacji, że genialne i5 8400 dało się wyrwać za coś koło 700zł jak dobrze pamiętam. Problem pojawił się potem jak Intel podbił ceny tych procesorów do ponad tysiąca złotych, czy nawet tysiąca stu złotych.
Jakby nie patrzeć to AMD samo sobie jest winne, bo gdyby byli nastawieni na jeden rodzaj produktu, a nie na dwa w postaci GPU i CPU, to już dawno zieloni, albo niebiescy by siedzieli skuleni w kącie i płakali, a tak Intel dalej się śmieje z tego, że AMD czyniąc ogromne postępy w produkcji CPU nie jest w stanie tak szybko zrzucić ich ze stołka, kiedy chłopaki sobie tylko odgrzewają 14nm. No ale jak to się mówi " jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego"...
Na tą chwilę nadchodzące w listopadzie nowe konsole wyglądają na papierze znacznie lepiej niż aktualna generacja. Pamiętam jak na PS4 kupiłem Black Flag i zawiodłem się niemiłosiernie, bo jednak po nowej generacji wypadało by wymagać tych 60fps w 1080p chociaż w początkowych produkcjach wychodzących na platformę, a tam tak nie było niestety. Ale mimo, że jestem graczem multiplatformowym(chociaż teraz już bardziej PC) i gram w tym 1080p i 60fps+ na PC, to nie przeszkadza mi granie w 30 klatkach na konsoli i nie widzę w tym żadnego problemu.
Nie widzę problemu jeżeli mam być szczery, bo znaaaaaczna większość ludzi i tak kupuje gry po przecenach do 140 zł maks. Mało tego na konsolach dużo ludzi bawi się po prostu w gry używane i wychodzi na tym bardzo dobrze. Ja osobiście przy ps4 dość mocno szedłem w gry używane, albo wymieniałem świeże ograne tytuły na inne nowe za dopłatą 10-20 zł w zależności od tego jaki tytuł chcę wymienić.
Ucierpią raczej ludzie z parciem na szkło, którzy po prostu chcą coś ograć na premierę bo mają pewniaka.
Czemu swego czasu była moda na włączanie dodatkowego rdzenia bodajże w procesorach AMD? Bo właśnie struktura monokrystaliczna posiadała owe defekty na rdzeniu i po prostu wyłączało się go fizycznie i robiło z niego procesor o niższym taktowaniu i mniejszą liczbą rdzeni. Oczywiście nie zawsze ten odblokowany rdzeń działał, jednak często ludziom się to udawało, bo wyłączono go z racji takich a nie innych zasad kontroli jakości.
Mimo, że po ograniu GoW 2018 byłem zachwycony, to z drugiej strony mam pewne zażenowanie. Chodzi mi głównie o fabułę, która w pewnym momencie dla osoby która bardzo dobrze zna mitologię nordycką robi się tak przewidywalna i absurdalnie słaba, że po prostu nic mnie tam już nie zdziwiło do końca gry. Ba mało tego po końcówce gry wiadome było co czeka w następnej części i czego się spodziewać po kolejnej części.
No ale i tak z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę po prostu z racji tego, że klimat nordycki zawsze mi leżał bardzo dobrze. Temu, również mocno czekam na Valhallę, w szczególności po tym jak ogłoszono ludzi odpowiedzialnych za muzykę do gry(Einar Selvik z Wardruna, lepiej już się chyba nie dało), bo nic w klimatch nordyckich tak nie robi roboty jak dobra muzyka. Poprawny do bólu świat + boska muzyka i dla kogoś kto kocha te klimaty zabawa gwarantowana niezależnie od gameplay-u.
Co do następnego BF-a wystarczy mi przywrócenie customizacji broni z BF4, bo tam po prostu dało się dostosować wszystko pod swój styl gry głównie z racji na ilość dodatków, czy nawet samych broni. A no i bym zapomniał... Dajcie znowu tryb hardcore bo w 5 po 700h dalej nie wiedziałem czego mi brakuje, aż w końcu doszło do mnie, że tutaj nie ma trybu hardcore.
Ja swoje 1660S w duecie z i5 8400 bardzo sobie chwalę, bo póki co nie podołał tylko Borderlands 3 w ultra, a tak jest dobrze. Obstawiam, że 2 lata jeszcze pogram sobie spokojnie w 1080p na conajmniej wysokich, a jak nie to będzie żonglowanie ustawieniami, co mi osobiście nie przeszkadza. Mało tego zawsze i tak sciągam w dół niektóre suwaki, bo po prostu nie widzę znaczącej różnicy między niższym ustawieniem, a wyższym :D
Jak na remake to technicznie jednak kuleje i bardziej przypomina remaster...
Co jest złego w grindowaniu i powtarzaniu tych samych aktywności? Idąc tą logiką można powiedzieć, że wszystkie MMO i sandboxy i gry typu MOBA są złe i bleee, bo sprowadzają się do robienia tego samego dzień w dzień tylko z niewielkimi różnicami. A jednak okazuje się, że grają w to tony ludzi, czyli że co? Że bardzo duży procent graczy to denne osóbki bo widzą w tym jakikolwiek sens? Bo przecież wbicie itemlevelu większego, czy ogólne dopakowanie postaci, albo wbicie ranku jest bez celu. Dowaliłeś do pieca swoją ignorancją, że aż zgasło XD.
Po prostu robiąc remake samgeo PoP SoT zrobią swego rodzaju wywiad terenu i jak się przyjmie to prace w kierunku innych/nowych części będą poczynione, a jak nie to raczej zostawią. Prosta idea remake-ów i remaster-ów: wypuścić coś co było XXX lat temu sprawdzając po prostu zainteresowanie i potencjał na kontynuację w danym uniwersum.
Co do ACV to wiem, że świat będzie po prostu genialny razem z muzyką do której wybrano chyba najlepszych ludzi jeżeli chodzi o te klimaty. Grecja z Egiptem również powalały, jednak ta pierwsza miała na tym świecie słabe aktywności(po prostu za dużo).
Śmieszne jest również biadolenie, że Odyseja to nie AC... No tak jak się kojarzy uniwersum z okładki i jedyne co wie to to, że byli jacyś tam zakapturzeni panowie... Ubi postanowiło raz w całej serii skupić się mocno na artefaktach Isu i ich pochodzeniu, przy okazji wplatając w to konflikt pewnej rodziny z kultem no i bach, dowiadujemy się, że artefakty Isu to chyba pierwszy raz w uniwersum się pojawiają, a cała gra to nie AC. Owszem gra nie była wybitna i miała swoje bolączki, które skutecznie odbijały ludzi w szczególności tych co nie chcieli jakoś tam specjalnie bawić się w poboczne misje. No i zmian było jednak mało w porównaniu do Origins. Natomiast w ACV widać chyba 10x więcej zmian na tą chwilę, ale ludzie dalej będą mówić, że copy paste bo to przecież ten sam silnik. Jeżeli ktoś uważa inaczej polecam filmy Jorrapotra albo jayvee na temat gry... Trochę to takie słabe bo chłopaki za darmo robią Ubisoftowi mega reklamę i pokazują rzeczywiście jak mocno gra się zmieniła, natomiast same Ubi jakoś zbytnio nie przykłada się do promowania gry.
Wydaje mi się, że wynika to z tego, że ACV jest promowane jako tytuł startowy na XSX i być może na mocy jakiegoś porozumienia data premiery gry musi być taka sama jak konsol. No i poza tym na premierę osiągną już całkiem niezłą sprzedaż na jednej platformie z racji na zestawy w stylu konsola+gra.
A co do gry to możliwości są dwie mianowicie stary build gry na Ubisoft Forward, a gra aktualnie wygląda znośnie od strony technicznej, albo Ubi jak to zwykle bywa sobie rozciągnęło okres tworzenia gry i po prostu będziemy dostawać 5GB do pobierania co tydzień po premierze.
Ludzie nie rozumieją prostych rzeczy to czego tu wymagać... Zresztą 160zł to i tak mało jak za remaster, a poza tym to osoby posiadające wersję z 2k12 mają bodajże 60% zniżki na tytuł więc jednak jest jakiś ukłon w stronę ludzi ze strony wydawcy . No ale cóż... U nas się dobrze tylko stęka i nic więcej...
Cyberpunk to będzie po prostu swego rodzaju poprzeczka, czy benchmark jeżeli chodzi o ten klimat. Jak wyjdzie to się okaże, ale wiem, że fabuła i dialogi, oraz postacie będą na meeeeega wysokim poziomie. Z drugiej strony jak patrzę na ACV to spodziewam się jakiegoś takiego "redemption" jakby to ująć fabularnego. Nigdy czegoś takiego nie miałem jak patrzyłem na AC, bo zawsze wiedziałem, że fabuła będzie po prostu OK i nic więcej do tego.
Zresztą nie będę ukrywał, że czekam mocno na ACV głównie ze względu na setting i muzykę, która po prostu trafia idealnei w moje gusta.
Ludzie którym bardzo siadał Origins lub Odyssey, a w szczególności ten pierwszy, to ACV raczej wezmą na wejście z racji tego, że ta gra to wszystko to co dobre z tych dwóch gier + nowy system noszenia broni i mocno podrasowany system combosów(z perkiem na heavy dual wield to już cięzko zliczyć ile tam kombinacji ruchów można sobie wyczarować w walce). Gra pewnie będzie technicznie kuleć bo nie sądze, że połatają te kiepskie animacje i latające bronie od lipca(chyba że dali build do testu z tamtego roku XD), ale w sumie co teraz nie kuleje na wejściu? Zresztą wypuszczając po kolei WD, AC i potem FC raczej się nie przejmują tym, że CDP pokrzyżuje plany, bo wiedzą że i tak czy siak wyjdą mocno na plus na kasie.
Co do Cyberpunka wiemy tyle, że nic nie wiemy, a ludzie z branży mówią, że wielkich oczekiwań póki co tytuł nie spełnia(bodajże nawet ktoś z GOL-a kto testował też to mówił na materiale video). Osobiście po Borderlands 3 mam mega wygórowane wymagania co do systemu strzelnia w tzw."gąbki" i najbardziej obawiam się, że ta gra w tym aspekcie będzie ssać do tego co Gearbox mnie przyzwyczaił. Jeżeli będzie kaplica to niestety trzeba będzie grać na siłę, a jak to się skończy to nie wiadomo.
Teraz przychodzi moment na Valhalle... Sam jakoś nie pokładałem nadziei po pierwszych trailerach w tym tytule, jednak ludzie pokoroju Jorraptor-a totalnie nakręcili mnie na ten tytuł robiąc jakieś 10 filmików na temat samego demo, które ponoć było totalnie słabe. Tak było słabe pod względem technicznym i to nie podlega żadnej dyskusji. Z drugiej strony totalnie zmieniony combat system dający tonę kombinacji, właściwie to nie chce mi się liczyć bo dodając perk na dual wield 2h + move set na main hand i off hand mamy ogrom możliwości. Zwiedzanie... Tak już nie ma słabych pytajników, tzn są, ale te rzeczy związane z pewnymi wątkami musimy odnaleźć sami i nie są one postawione odrazu na mapie. Ogólnie zwiedzanie sprawia, że coś dostajemy konkretnego, a nie jakiś crap w postaci expu czy bezużytecznego EQ. Rozwój osady. Nowy, konkretny wachlarz przeciwników, oraz lepsze podejście do walki, gdzie czuć, że mamy jednak tą moc w łapie głownie za sprawą systemu dobić i stunów, a nie bijemy najemnika jak w Odyssey. Jedyne czego nie wiadomo i czego właściwie się obawiam to jak historia się potoczy, bo tutaj wchodząc na te okresy historyczne twórcy weszli na niezłe bagno. Być może jest to ta część, która lepi pierwszą część z tym co widzimy na nowej formule i jeżeli będzie to spartolone to poleci bardzo duży hejt od fanów, na który nawet oczekiwana odsłona gry w Azji nie pomoże.
Nie no Blizz chociaż dryfuje WoW-em ze słabego dodatku na dobry i tak samo z patchami, natomiast Bioware.... Piękna tendencja spadkowa z poziomu wysokiego do gniota z każdym kolejnym tytułem i DLC XD.
Co do nowych AC to chyba najlepsze co mogło dać się zrobić. Rozumiem, że wolisz żałosne klikanie jednego klawisza by parować ataki i zabijać? Nie no spoko nie mam nic przeciwko, ale jednak ludziom to już się w Black Flag zaczęło nudzić. Okej są rzeczy totalnie niedorobione na nowej formule i to nie podlega dyskusji. Natomiast, żeby Ubi pobiło Bioware w kwestii aktywności pobocznych? Serio Ubi... Zawalając mapę pytajnikami, lokacjami copy-paste i questami dali radę przebić tego gniota pod tym względem....
Co do nowego DA nie wiem jak oni to zrobią, ale od Inkwizycji odbiłem się chyba 3x, z czego znudziły mnie żałośnie słabe aktywności poboczne. AC Odyssey ze swoją przerośniętą do bólu Grecją i toną pytajników miała lepsze aktywności poboczne niż ten ulep... Serio... Już pominę abusrdalne GOTY, które pewnie wynikały z tego, że nie było mastersztyków(były po prostu gry dobre bez żadnych wodotrysków) w tamtym roku, a DS2 to jednak tytuł specyficzny, który pewnie wywołał by jeszcze więcej dymu i kontrowersji jeżeli by zgarnął nagrodę.
17 listopada otwarcie pierwszego raidu na mythic.... Ale kaszana... Miałem nadzieję, że ogram sobie Valhallę równolegle z C2077, a tu lipa bo trzeba będzie progresować. Chociaż zawsze ewentualnie można strzelić grubszy urlop :D.
Nigdy tego stękania nie rozumiałem. Ktoś nie celuje nawet w tą półkę, a narzeka, że drogo XD. Zawsze było, jest i będzie tyle możliwości, że każdy znajdzie coś dla siebie ruszając tylko odrobinę głową. Nikt nie każe kupować nowej karty, możesz zawsze polecieć w rynek używek, albo jak chcesz nową kartę to schodzisz o półkę niżej. Jak to się nie podoba, to masz jeszcze konsole z rynkiem wtórnym gier(oczywiście nie na premierze konsol). Ludzie zamiast przeanalizować swoje priorytety, odnośnie wydajności, ceny, czy chociażby praktyczności, wolą narzekać, że drogo, że rynek GPU schodzi na psy, albo, że nowe konsole to będzie szrot ograniczający twórców gier na PC.
Wiesz superpłynnie to mi też wszystko chodzi w 1080p na 1660S i i5 8400, ale jednak w niektórych grach trzeba trochę bardziej żonglować ustawieniami. Takie Borderlands 3 mogę zapomnieć o ultra, tak samo jak i RDR2 i można tak dalej wymieniać. Póki co czekam na koniec tego roku na C2077 i Valhallę i będę miał powiedzmy jakiś wyznacznik przez ile jeszcze to GPU pociągnie i jak wogle pociągnie te 2 tytuły(w przypadku Valhalli to pewnie pogram i tak na Ultra tak jak w Odyssey, jednak może się zawiodę kto wie), chociaż obstawiam, że schodząc do medium dam radę jechać jeszcze przez 2 lata, może i 2,5 na tej karcie i procku.
Klasyk XD. Tutaj ostatnio sprzedaje się robienie burzy na temat Ubi Forward, prezentacji C2077, albo kolejnych newsów na temat EGS. Pewnie redakcja po każdym poscie idzie po popcorn i czyta komentarze pod nim. Z jednej strony nie mam nic przeciwko, bo niektóre konwersacje są na naprawdę solidnym poziomie(co z resztą osobiście doświadczyłem i dobrze wspominam), popierane argumentami i czytając je po kolei do dołu mam takie zagmatwanie kto może mieć rację. Natomiast z drugiej widzę totalną ignorancję i brak jakiegokolwiek podparcia argumentami.
Z mojej perspektywy uważałem EGS za raka głównie z racji na Borderlands 3, jednak kupiłem w dniu premiery i tego nie żałuję patrząc z perspektywy czasu. Teraz, po ostatnich wydarzeniach i akcjach mogę powiedzieć, że przeciętnemu graczowi idą na rękę i to bardzo. Owszem Steam, też odpowiedział dając tytuły EA na swojej platformie, czy chociażby tym, że ma od dawna mega wsparcie kontrolera(w Dead Cells uważam to za mega ugodę). Można tak wymieniać dalej. Ogólnie rzecz biorąc, użytkownicy obu platform jedocześnie czerpią ogromne korzyści. Tutaj wlatuje coś za darmo, co może przykuje uwagę, natomiast tutaj mam swoją starą bibliotekę gier budowaną od lat, i w razie czego mogę ją rozbudować na przecenach i tak dalej można by wymieniać.
Póki co to Borderlands 3 trzyma mega poziom i jest dalej rozwijane, na tą chwile lepiej niż B2(mam zagrane w 2 około 2k h, a co do Pre-Sequela uważam, że tyłka nie urwał). Zapowiedzi odnośnie szerszych rozwojów postaci i kolejnych DLC są dość ciekawe. Z drugiej strony Borderlandsy to tytuł raczej hardkorowy(z czego ludzie nie zdają sobie sprawy), który dla "zwyklaka" kończy się po głównym wątku, a dla kogoś kto wie o co w tytule chodzi to otwiera się po przejściu gry na ostanim z możliwych poziomie trudności.
U mnie dalej to samo i elegancko działa. Crashe 2 przez pierwsze 2h gry bodajże, a tak cisza i spokój po zagranych 35h.
No i o to właśnie chodzi bo gameplay W3 był nudny i mało wymagający, że po 2h każda walka zamieniała się w swego rodzaju wyjście do pracy za karę, a rozwój postaci sprawiał wrażenie robionego bez pomysłu. Zlecenia wiedźmińskie oraz bossy pozostawiały dużo do życzenia swoim move setem. Dopiero Ropucha z pierwszego DLC była zrobiona conajwyżej poprawnie jako walka, a później już było lepiej(sorry, ale żeby dopiero w DLC?). Zawsze powtarzam, że gameplay lepi kolejne etapy w fabule i jeżeli jest czerstwy, a gra długa to nici z jej ukończenia...
U mnie tylko 2 crashe przez pierwsze 2h gry, a nabite teraz mam 17. Ogólnie problemów ze spadkami raczej nie mam. Czasami coś chrupnie, ale nie jest to coś co odrzuca od gry. Ustawienia Ultra mieszane z High i na i5 8400 i 1660S da się grać w 60 fps w 1080p. Spodziewałem się, że będzie znacznie gorzej po kilku artykułach w necie, ale jednak to bzdury i obstawiam, że 4 letnie GPU czy 5 letnie ze średniej półki są w stanie ciągnąć grę na medium/high.
Na razie i tak jest średnio w kwestii modów, co nie zmienia faktu, że sam early access jest jak najbardziej okej(poza levelowaniem, które na becie jest już zmienione). Póki co trzeba czekać na perełki pokroju Prophesy of Pendor, albo coś na wzór starego dobrego Floris Mod Pack-a. Obstawiam, że rok albo półtora i pojawi się coś ciekawego i sensownego.
Ta gra nie wiem czy coś zmieni, jedynie może ustawi poprzeczkę jeżeli chodzi o klimaty cyberpunkowe. Gameplay raczej będzie denny. Strzelanie w gąbki póki co jest dobre tylko w Borderlandsach i żadnej innej grze. Rozwój postaci pewnie też będzie tak czerstwy i mało zróżnicowany jak w W3. Model jazdy też nie powala.
Myślałem, że będzie gorzej po tym co czytam, a jednak jestem w stanie grać na mieszanych ustawieniach, przy czym ultra modele i tekstury, i reszta high w ponad 60 fps w 1080p(Gigabyte 1660 Super Gaming OC/i5 8400/8gb ram 2666mhz)... Okej no lubi sobie czasami chrupnąć losowo, jednak uważam, że gra jest jak najbardziej grywalna bez większych problemów. Pewnie jakiś miesiąc i powinno być połatane luks na całej przestrzeni specyfikacji ciągnących od low do ultra.
Potwierdzam! Kupiłem jakoś PS4 rok po premierze i uważam to za jeden z lepszych zakupów w ostatnich latach. Do tego komp ze średniej półki byle pograć na wysokich w 60fps+ w 1080p i właściwie nic człowiekowi nie umknie. Chociaż przez ostatni rok konsola bardziej służyła do grania przy piwku ze znajomymi w jakieś MK, czy Fifę.
Co do Horizona, to nie grałem więc temu zainwestowałem w premierę na PC, a jak będzie przez pierwsze 2 tygodnie czy 3 to się okaże. W sumie nie jestem graczem który ma jakieś myśli samobójcze na myśl o zmniejszeniu detali o jedno oczko, by grało się płynnie. Tak samo jak nie mam problemu z graniem w 30 klatkach na konsoli. Wiele gier na konsolach pokazało, że 30fps może być bardzo komfortowe do grania.
Cena bardzo dobra dla graczy i mega niekorzystna dla twórców jeżeli mam być szczery. Jednak no tak jak mówisz ludziom gry dawali by po 30 zł albo i 15zł na premierę i by były płacze i smuty, że drogo XDDD.
W jednym wywiadzie Ashraf powiedział, że kamień na ukrytym ostrzu sugeruje jego pochodzenie... Wygląda na to, że Eivor wszedł w jego posiadanie po jakimś azjatyckim jegomościu, który był członkiem bractwa, gdyż jadeit i nefryt występują głównie w azji. Może w Valhalli dostaniemy jakiś obrys tego co czeka nas w przyszłości.
Gameplay W3 był masakrycznie nudny i słaby. Rozwój postaci to jakaś swego rodzaju kpina. 1 drzewko alchemii, które miało jakoś ciekawie zrobione perki, reszta po prostu pokaz braku pomysłu.
Masa numerków, efektów i statystyk w ekwipunku, które nawet na najtrudniejszym poziomie trudności jakoś nie dawały impactu. Sety, też jakoś nie porywały.
Kolejna rzecz walka.... Dżizas.... w żadnej grze nie czułem się tak źle jak dochodziło do walki. Po prostu jakby szef do mnie zadzwonił i kazał się zrywać do pracy o 22 w sobotę. Każde starcie to swego rodzaju kara. Mało tego questy sygnowane jako zlecenia wiedźmińskie. Pierwsze co przychodzi to WOW! Jakieś ciekawe starcie i wyzwanie. No i po 5 takich zleceniach okazuje się, że to kolejna kpina. Dostajemy upiora z takim samym move setem jak zwykły na jakikolwiek level, tylko, że z dużym paskiem zdrowia, żeby było klimatycznie podczas walki. Serio, ale najemnicy z Odyssey mieli lepszy move set niż tutaj...(nie sądziłem, że to kiedykolwiek powiem)
Zwiedzanie świata po pewnym czasie okazuje się tak samo denne i głupie jak te z Ubisoftu(mam na myśli odhaczanie wszystkiego po kolei)... Tylko tutaj na domiar złego jak się wybierasz w jakieś miejsce, czy to po drodze, czy z wcześniejszym zamiarem, okazuje się, że straciłeś czas bo upiór ma 10 leveli przewagi XD. Mało tego dodaj fakt, że wszędzie roi się od skrzyń, które trzeba przeszukać i kliknąć "loot all".
No czyli jednak są jeszcze ludzie na tym świecie z otwartym umysłem i oczami. Te studio nie umie w gameplay niestety. Fabuła, postacie dialogi oczywiście są na mega poziomie i to nie podlega żadnej dyskusji. Jednak co z tego, jeżeli tej fabuły ludzie nie sklejają w całość bo po 7 czy 10h dochodzą do wniosku, że rozgrywka to jedna wielka zmuła, albo nieporozumienie i gra idzie w odstawkę. Osobiście uważam, że druga część Wiedźmina była najlepiej zrobiona gameplay-owo.
Cyberpunk to duże oczekiwania, i póki co tych oczekiwań ta gra nie spełnia, z tego co ludzie mówili po udostępnionym demie. Pre order siedzi, jednak z każdym kolejnym newsem od studia tak bardzo mi entuzjazm opada, że dochodzę do wniosku, że odbiję się od tego tytułu konkretnie.
A co do Cyberpunka to jak coś wyskoczy, to chłopaki powiedzą po prostu sorry, ale niestety musimy przełożyć z tego i tego powodu i dalej będą robić swoje do momentu w którym będą mieli satysfakcję z efektu końcowego.
Może coś przeoczyłem, więc jeżeli możesz mi coś innego podsunąć oprócz tych dwóch gier i potencjalnego C2077 to śmiało. Bo na tą chwile nic innego po prostu mi do głowy nie przychodzi :D.
Tytuł gry roku raczej już jest zaklepany tak jak w 2018 dla PS4. Za mało konkurencji i po prostu jakiś biedny rok ogólnie się trafił w mojej opinii.
Cyberpunk będzie średni, jak nie słaby gameplay-owo z tego co widać i słychać, mało tego nie jest jeszcze nic pewne i walka o tytuł GOTY dla studia może się przeniesie na 2021. Wiadomo ta gra nadrobi dialogami, postaciami i pewnie fabułą i to nie podlega żadnej dyskusji, ale jednak dla dużego % graczy to nie wystarczy by ukończyć grę, bo jednak to gameplay zlepia kolejne etapy i momenty w fabule. Czekam cały czas, jednak już raczej z chłodniejszym nastawieniem niż rok temu czy więcej.
Pewniaczka do dobrej zabawy mają fani i zwolennicy gameplay-a AC na NOWEJ FORMULE(czyt. Origins i Odyssey)... Ale na GOTY szanse zerowe. Do tego klimaty nordyckie jeżeli komuś to siada tym bardziej. Ogram raczej z racji na setting i klimat no i widoczki, chociaż się pewnie zawiodę srogo fabułą i postaciami no i co za tym idzie dialogami.
Tutaj tak samo nie zapowiada się ciekawie. Pominę kwestie obsuw, wycinek i podobnych spraw. Chłopaki poszli w shootera, gdzie system jest 1:1 jak w Borderlandsach, czyli strzelamy w gąbki. Tyle że Borderki potrafią dawać mega fun z takiego systemu strzelania, a tutaj się na to nie zanosi. Chwalenie się misjami retrospekcyjnymi też jakoś nie napawa optymizmem... Ogólnie coraz bardziej wydaje mi się, że pre-order tej gry będzie w moim przypadku niewypałem i jeszcze jak przyjdzie co do czego to będę bawił się lepiej w Valhalli XD.
No ale jedna rzecz jest pewna i napewno będzie na bardzo wysokim poziome czyli dialogi i wszelkie sprawy z tym związane. No a fabuła cóż, są dwa uda jak to się mówi...
20km to dużo dla SMF-a? Nie wiem na jakim świecie żyjesz i skąd masz swoją więdzę, ale 20 km to jest tyle co nic dla jednomoda. Problem polega tylko na tym, że dzielisz energię w medium w kwestii pasywnych sieci optycznych. Tłumienie i dyspersje na takiej odległości mają tak śmieszny wpływ, że szkoda o nich gadać.
Wkładki są dalej stosowane i będą stosowane... Nikt w bloku nie będzie ciągał do każdego światła na prędkości 100Mb/s i do tego dawał urządeń, by odbierać sygnał z SMF-a, kiedy prościej jest zarzucić przełącznik w piwnicy, w razie czego wymienić wkładkę na szybszą i puścić czasami nawet 3 usługi(tv,internet, telefon) do abonentów.
Mało tego wiem z doświadczenia, że monterzy i spawacze niezbyt lubią ciągać światło bezpośrednio do klientów, bo różnie się to kończy nawet podczas nieostrożnego sprzątania....
Dokładnie... Najbardziej mnie rozwala jeżeli ktoś przy wyborze łącza kieruje się tym by było to reklamowane jako światło... Przy "Kowalskich" szybkościach jak jest ogarnięty w temacie to po prostu zrobi rozeznanie kto ma najstabilniejsze łącze i przy okazji popatrzy na cenę(temu zawsze będę polecał lokalnych dostawców).
Światłowód w szczególności prosty jednomodowy swoje zalety ujawnia dopiero przy transmisjach na większe odległości, a nie w pasywnych sieciach optycznych. Przy dobrze policzonych dyspersjach i tłumieniach można wyciągnąć wszystko z takiego łącza. A oferowane zazwyczaj standardowe oferty, reklamowane jako światłowód to zwykły prosty GPON, ciągniety do switch-a z wkładką, a następnie po miedzi do abonenta...
Klasycznie kto kupi na premierę ten kupi, ale jak przyjdzie co do czego i ludzie łapną na jakiejś wyprzedaży konkretniej to kupią i będą grali z zacieszem na twarzy. Przy okazji zapomną, że kilka miesięcy temu hejtowali grę za słabe animacje, wątki główne/poboczne(z czym się zgodze, bo dialogi i wszelkie sprawy z tym związane są bardzo słabe). Albo w niepamięć odejdzie im pojęcie "kotleta".
Ogólnie zapowiada się ok, bez wodotrysków ogólnych, takie 6-8. Jednak trzeba przyznać, że świat na 100% będzie dobry razem z muzyką, gameplay troszkę zmodyfikowany tak jak trzeba i tyle. Fabularnie jak będzie to zobaczymy, ale raczej crap odczuwam.
Na premierę nie wezmę, jednak w tej chwili brzmię jak hipokryta, bo Cyberpunk zapowiada się podobnie na średniaka, albo i gorzej i siedzi juz w pre orderze od dłuższego czasu...
No nowy odsłona, i zmiany w gameplay-u które polegają na połączeniu dwóch odsłon w nowej formule. Na część fabularną trzeba poczekać, ale nastawiam się na średnią,bądź gorszą(chociaż ta z Odyssey mi OSOBIŚCIE mega przypadła do gustu).
Ogólnie gra nie warta kasy na premierę, chociaż brzmię trochę hipokryzją biorąc C2077 w pre-orderze.
Graficznie to samo, co mnie nie dziwi i nikogo normalnego nie powinno to dziwić. Są nowe aktywności poboczne jednak na tym pokazie wygląda to w stylu "small indie company" w szczególności picie browarka na czas. Brakuje ukrytego ostrza, a raczej informacji czy dalej jak idioci zabijamy jednym przyciskiem, czy jednak idziemy w QTE. Ogólnie koloryzowane co mnie nie dziwi.
Ale... No i tutaj mnie zdziwiło dotrzymanie obietnicy o combat systemie. Nowi przeciwnicy wydają się być ciekawi. W szczególności jak koleś wywija przed tobą korbaczem, czy rzuca zwłokami. Co do rozwoju wioski zobaczymy jak to będzie, ale nie pokrywam w tym nadzieji. Tak samo jak w raidach(Shadow of War póki co w mojej opini postawił poprzeczkę z oblężeniami i tyle) Wiadomo jest to gameplay Ubisoftu jak wspomniałem wyżej koloryzowany w 100%.
Ogólnie zdaje się wydawać jak połącznie teo co najlepsze z Origins i Odyssey(i jakieś dodatkowe aktywności które o zgrozo odrzucają graficznie), czyli wyjdzie średnie 6-8, z czego ocena będzie będzie raczej przyznana za gameplay, który będzie po prostu powodował zaciesz na twarzy i tyle.
Jeżeli uważasz że wyciągam AC ponad C2077 to gratuluję grubej nadinterpretacji. Nigdzie tego nie powiedziałem, oraz nigdzie tego nie sugeruję by się domyślic, tak samo jak nie sugeruję, że będzie do d bo czas produkcji jest taki długi. Tak jak powiedziałem wyżej brakuje tutaj wielu aspektów, a powinno się jednak mając tyle czasu szansę to dopracować.
Musisz się jednak pogodzić, tak samo jak i ja z jednym, że mimo tego że tytuł ludzie ograją, to za ten czas produkcji inne studia dały/dadzą rady wypuścić kilka średnich i dobrych gier dających zaciesz na wiele h. A tutaj jednak wybitnie się nie zapowiada i to mnie boli...
Co ma iść? Aktualnie w tej grze klimat tylko zapowiada się dobrze no i wiadomo jak w przypadku tego studia dialogi i cała ta oprawa. Zresztą mało kto rusza cyberpunkowe klimaty. Jeszcze jak rok temu jarałem się tą grą, to z każdym kolejnym pokazem, newsem, a dopiero na KONIEC biorąc pod uwagę opóźnienia dochodzę do wniosku że gameplayowo będzie dennie jak w W3 albo i gorzej.
Robić grę tyle lat i w prawie każdym aspekcie wyjść średnio albo gorzej? Strzelanie będzie jak w gąbki, a wiadomo póki co tylko Borderlandsy potrafią to robić dobrze i zarazem tak żeby było przyjemnie. Tutaj raczej będzie znacznie gorzej. Rozwój postaci okaże się klapą tak jak w W3. Chwalenie się misjami retrospekcyjnymi? Wow, nawet Wonziu ziewał na streamie... Jazda samochodem? Jak ktoś lubi się lepić do ziemi podczas przemieszczania szybkiego po zakrętach to spoko...
Pewnie ogram i tak, ale drugiego playtrough nie będzie bo dojdę do wniosku że to ziewanie między kwestiami dialogowymi bo po prostu gameplay będzie średni.
P.S. W tym roku raczej będzie wyrównana walka o tytuł gry roku bo wszystko wygląda dość średnio, albo coś co jest "nie tak" wychodzi na jaw na ostatniej prostej przed premierą, albo po premierze jakieś dziwne herezje.
Dokładnie! Jeżeli ktoś lubi sobie pograć w coś na totalnym odmóżdżeniu przez 2h czy półtora po pracy przy piwku, to nie wiem czy jest lepszy tytuł jak to, czy AC. Zresztą po co zmieniać coś co działa? Rozumiem New Dawn bo to była swego rodzaju kaszana, no i Primal który zabierał się do serii od zupełnie innej strony. Ale pozostałe części to po prostu masa zabawy, gdzie nikt niczego na tobie nie wymusza i tyle.
O ile w przypadku AC przejście na nową formułę uważam za bardzo dobry pomysł, bo ta walka gdzie dennie klikało się parry była jednak nuuudna do bólu, to tutaj uważam, że zmiana settingu i jakieś zmiany w gameplayu większe czy mniejsze, jak dodanie jakiegoś systemu czy jego modyfikacja są po prostu ok.
A co do hejtu to wiadomo... Ludziom z kompleksami nie będzie pasować, że ktoś dobrze bawi się w 30 fps na konsolach, natomiast drugiemu że ładuje 6k w komputer i pozostałe 2k w peryferia. Tak samo ktoś będzie miał ból pośladów, że ktoś inny bawi się dobrze w grze tego studia a nie innego. Zawsze tacy ludzie muszą znaleźć sobie chłopca do bicia. Jeszcze rozumiem jak ktoś sensownie to argumentuje ale niestety wśród całego tego grona to takich ludzi jest może 10%.
A co do systemów to będzie połączenie tego co dobre w Origins, oraz Odyssey. Do tego modyfikacja systemu walki tak by nie opierał się tylko na skakaniu dookoła przy pomocy uników.
Trochę nadinterpretacja tego co Ubi mówiło. W ostatnim AC był problem z tym, że dużo ludzi narzekało, na to, że nie da się tak na spokojnie przelecieć przez główny wątek z racji na underlevel. Teraz to zostało zażegnane, a moc jest tylko po to, żeby ograniczyć wejście w obszary szybciej niż nakazuje to wątek fabularny (coś w stylu szlabanów i pościgów z GTA:SA po opuszczeniu LS dla przykładu). Oczywiście nie będzie to problemem dla pewnej liczby ludzi. Ale ogólnie chodzi o to, że jeżeli chcesz przefrunąć przez main story w pierwszej kolejności bez żadnej ściany czy bramki levelowej to to zrobisz bez problemu.
Hahahahah no a jak inaczej. Oni będą woleli W3 ze skopanym rozwojem postaci gdzie jedynym sensownym buildem na "Drodze ku zagładzie" jest alchemia i kot z szybkimi atakami. W Odyssey niezależnie jakie drzewko grałem to dało się przy odrobinie mózgu zrobić dobrze działający build i dający mega fun.
Przez ostatnie lata na listach gier nie znalazło się totalnie nic z otwartym światem, co by było gameplay-owo ciekawe i w podobnej formule (pomijam Soulsy, które kocham jednak to nie jest do końca to).
I co do ctrl-c i v to tak trochę smutno patrzeć na takie wypowiedzi, bo po co zmieniać coś co działało, jak można to ulepszyć, albo wyciągnąć wnioski. Teraz mamy połączenie tego co dobre w Origins i Odyssey. No cóż, ale niektórzy dalej będą woleli bezmyślne parowanie ze starej formuły... I ukryte ostrze... Mam nadzieję, że będzie jako QTE w zależności od przeciwnika a nie jako proste wciskanie klawisza na skradaniu.
Co do klimatu asasynów to przyczepiłbym się dopiero kiedy seria dotrze w okolice pierwszej części.
Nie rozumiem tej nagony na Ubi jaki to zły jaka to budka z kotletami z mikrofali i tym podobniej. Przez ostatnie 2 AC bawiłem się jak nigdy wcześniej(ostatnio w Black Flag).Mimo, że kontent jest mega powtarzalny to jednak łupanie i ciupanie no i zwiedzanie sprawia dość sporo przyjemności. No wiadomo można się przyczepić do słabych wątków pobocznych.
Nie wiem, może to wynika z tego, że zawsze lubiłem większe otwarte światy, temu regularnie wracam do Skyrim, Kingdoms of Amalur, czy Wieśka którego uważam za totalnie crapowego pod względem gameplay-u(stwierdziłem to podczas drugiego przejścia).
Ja swojego 1660S od Gigabyte(wersja z 3 wiatrakami) kupiłem krótki czas po wyjściu na początku grudnia. Po prostu strzał w 10. Da się wykręcić z niej jeszcze coś w razie czego, temperatury i praca po prostu coś wspaniałego.
Zawsze mnie śmieszy kiedy znajomi którzy składają sprzęty na AMD mają problemy właściwie non stop czy to przez grafikę, czy to przez procek. Przed 1660S miałem R7 360 OC (bo stary GTX 260 poszedł z dymem razem z zasilaczem) i nigdy więcej nie wezmę karty od czerwonych bo to po prostu woła o pomstę do nieba. Co mi z procesów czy innych przechwałek jak to po prostu nie chce działać i współpracować tak jak należy. Wolę brać konkretnego intela na kilka lat i nie mieć problemów i do tego kartę zielonych i zmieniać ją co 2 czy 3 lata.
Ekwipunek coś w stylu Origins czyli 1-10 ulepszamy + runy których nie pokazano a jestem ich mega ciekaw. No i dowolność z Odyssey jeżeli chodzi o ubiór.
Grafa tak jak powiedziałeś już na pierwszy rzut oka jest lepsza.
Co do walki boli fakt, że nie pokazali ukrytego ostrza. Cały czas jestem ciekaw jak to zostanie rozwiązane( w sensie spełnienie obietnicy o 1 shotach z ostrza). Czy będzie to na zasadzie jakiegoś QTE w zależności od rodzaju przeciwnika(im bardziej puszko podobny przeciwnik tym ciężej go zabić z ostrza), czy będzie żałosne klikanie trójkąta i wyrzynanie całego obozu na hita.... Ogólnie walka w zwarciu została podrasowana, bo widać, że można wykorzystywać leżące bronie na ziemi by ciskać w przeciwników, czy też efektownie dobijać.
Jedna rzecz wygląda trochę abusurdalnie, a dokładnie te racje żywnościowe, które rozumiem że robią za swego rodzaju potki w combacie.
Czekam z niecierpliwością na premierę, mimo że gra roku to nie będzie to wiem, że spędzę sporą ilość godzin odmóżdzając się i po prostu czerpiąc fun z ciachania przeciwników.
Szczerze z tej listy poleciłbym Razer Deathadder, lecz w wersji biedniejszej - Essential. Stosunek cena do jakości to po prostu majstersztyk. Jeżeli ktoś szuka myszki profilowanej to chyba nie ma niczego lepszego. Na swojego Deathaddera 2013 nie narzekałem.... Ale.... Sprzęt Razera ma jedną duuużą wadę. Przełączniki lubią sobie klikać podwójnie(to samo przerabiałem na mechaniku Blackwidow na zielonych switch-ach) po pewnym czasie użytkowania(u mnie to jakieś 3 lata). Po tym czasie trzeba rozbierać mikrostyk i doginać blaszki. Ja w swoim przypadku po pierwszym rozbieraniu i ogarnianiu problemu stwierdziłem, że po prostu jak problem wróci to kupie mikrostyki i je wymienię na własną rękę. Chwila pracy i za mniej niż 10zł(+ewentualne koszty padów jak ktoś chce) myszka znowu lata elegancko i pewnie będzie latać przez następne kilka lat.
No ależ oczywiście. Pierwsza obsuwa i denne gameplay-owo pokazy mające powiedzieć coś w stylu "Hej ludzie! Tak jak w W3 systemy znudzą po 3h gry i będzie milion wyborów i ścieżek, ale tylko 10% z nich będzie miało mega impact na grę" powinny dać ludziom dużo do zrozumienia. No cóż... Niektórzy preferują mydlić sobie oczy.
Tak samo ostatnie informacje o ostrzu i innych mechanikach bardzo mnie ucieszyły. Mało tego dostaliśmy informację, że ukryte ostrze nie będzie tylko dennym kliknięciem i zabiciem, a będzie wymagało wprawy w użyciu. Obstawiam, że na swego rodzaju "puszkopodobnych" wrogach z toną łusek i kolczugą na sobie trzeba będzie stosować QTE, lub jakąś inną mechanikę co bardzo mnie cieszy. W sumie jest to logiczne bo ciężko trafić na takiej osobie odrazu w śmiertelny punkt. Zabijać jednym hitem możemy sobie wieśków, czy innych łuczników w szmatach. To mnie najbardziej martwiło (nie wiem co ludzie widzą w czyszczeniu każdego przeciwnika na hita przy pomocy ostrza, dodatkowo nie wkładając w to jakiegokolwiek wysiłku), że jak wróci ostrze to gameplay będzie totalnie absurdalny, oraz denny i trójkątem na padzie wyrżnę całą lokację z wrogów, ale całe szczęście mogę już spać spokojnie :D.
Mam tak samo. Mało tego śmieszy mnie te biadolenie jaki to nowy AC jest żałosny ,bo to z asasynami nie ma już nic wspólnego i tak dalej. Trochę taka hipokryzja ludzka bo jak ludzie grali w stare AC gdzie zamiast postaci grało się jednoosobową armią w kapturze, która parowała 10 ciosów od każdego po kolei to wszystko było spoko... W Origins i Odyssey jakimś cudem naskradałem się więcej niż przez wszystkie odsłony na starym silniku... Hmmmm....
Do szczęścia potrzeba mi rozwoju postaci nie opartego na levelach i expie, a rozwijaniu pewnych umiejętności tak jak to było w TES, co zresztą zostało zapowiedziane przez twórców. Drugą rzeczą jest różnorodność przeciwników i walk, bo jednak 3 typy przeciwników to za mało. Potrzeba czegoś więcej i mogliby się pokusić o jakieś rodzaju synergie AI w momencie kiedy jakieś kombinacje przeciwników występują w parach.
Prawdopodobnie dym po całej prezentacji będzie niemiłosierny. W moim przypadku mimo lekkiego zawodu wciąż czekam z niecierpliwością do listopada/grudnia na premierę.
Doprawdy? Nie pamiętam, by balonik był tak pompowany jak w przypadku Legionu. OK, zaraz ktoś powie, że przecież crap totalny był wtedy i ludzie czekali na coś sensownego i temu Legion taką a nie inną opinię zyskał. Jeżeli mam być szczery to beta testując od prawie samego początku dwa te dodatki było widać jak bardzo BfA jest ubogi w content. Mało tego było widać, że Blizzard chce dać kotleta tylko w innej znacznie gorszej panierce... Zresztą nie muszę nic tłumaczyć skoro
Zgadzam się z Twoimi słowami w 100%. Mimo że gościa totalnie nie trawię i jest on dosłownie chodzącą encyklopedią WoW-a to jego słowa są jak najbardziej na miejscu.
Poza tym jeżeli ktoś myśli, że Blizzard opłaca streamerów WoW-a, żeby mówili o alfie/becie w samych superlatywach to proponuję trochę otworzyć oczy, a wcześniej walnąć się w głowę. Taki zabieg może sobie robić firma która wypuszcza nową grę jak Riot(oczywiście nie sugeruję że tak jest, tylko podaje przykład że "może").
Każdy świadomy pewnych rzeczy gracz tej gry jest w stanie ocenić po "konkretach" z prezentacji i wywiadów jaki to będzie dodatek. Zmiany klasowe, Covenants system, przywrócone levelowanie do ładu, brak AP(fajne to było w Legionie) i mniejsze RNG, dalej nie chce mi się wymieniać. A co wiedzieliśmy o BfA? Suche ekspedycje, farma AP, totalnie żałosne azerite traity, usunięcie setów klasowych, pompowanie kampanii frakcyjnej jakby to było jakieś super, a w czasie trwania dodatku kompletnie denne aktualizacje, co oczywiście zawsze wielką niewiadomą jest tutaj jak będzie wyglądał content po patchu x.0
Jakoś mnie to nie dziwi, bo prawdopodobnie duża część graczy szybko od Classica odejdzie, tymbardziej uwzględniając fakt, że już bliżej niż dalej do kolejnego dodatku który MOŻE być na poziomie Legionu/WotLK. Będą więc potrzebowali jakiegoś rozwiązania, żeby to za szybko nie padło i w sumie wskrzeszenie TBC może im wyjść na dobre.
Może być i we wczesnym dostępie... Zanim ludzie się obejrzą to będą dostępne mody pokroju boskiego PoP-a, albo Florisa tak jak w przypadku Warbanda.