- jest człowiekiem, uległ emocjom
"A wtedy gdy RDA dało mu ostatnią szansę - "Oni chcą zniszczyć drzewo!!" tak nagle ,bez żadnych wcześniej rozmów co RDA chce."
- powyższe...
"RDA a raczej ludzkość także nie pasuje jako "zły" w tym filmie- Po co inwestować w program Avatar ,jeśli mieliby użyć siły do wyeliminowania tubylców?"
- bo ludzkość jest zła i zjeb$na - panoszą się po innych układach i planetach w poszukiwaniu zysku (była o tym mowa w kilku dosłownie momentach filmu, o tym, że zależy im na mamonie biegnącej ze sprzedaży tego surowca, który pod ziemią znajdują, a że swoją planetę wyeksploatowali, to teraz jak rak, lecą "pokojowo" podbijać inne planety. OPÓR spotyka się z PRZEMOCĄ. Czy to jest okej? Popatrz na nasze czasy teraz. Nie wspomnę, które kraje praktykują takie "zachowania".
"Czemu przed zniszczeniem drzewa próbowali użyć gazu łzawiącego by tubylcy się rozeszli? Bo ich celem nigdy nie była walka z Na'vi."
- Mercer - największy złol i patol, który mówi przemocą. Jedyna jego "łaska" to było wysiedlenie Na'vi najmniejszym kosztem. Nie udało się? To podpalił drzewo. "Celem nie była walka z Na'vi?" No super. Wlatuj w nie swoją planetę, żądaj surowców jej prawowitych mieszkańców i oczekuj braku oporu...
"I gdyby Jake i naukowcy (którzy też siedzieli tam tyle czasu ale mieli w 4 literach ich misje) by próbowali rozmawiać z tubylcami tak jak mieli to może doszli by do porozumienia."
- Mercer nie chciał współpracy, prostszym dla niego było rozpipcenie całego Na'vi, których uważał za dzikusów. Jeśli jego zachowanie nie mówi Ci o tym wprost - oglądaj jeszcze uważniej. Najlepiej z napisami.
"TLDR : Filmy to tylko wizualne show z fabułą płytką jak kałuża po deszczu."
- krótkowzroczni nie dostrzegą głębi ;) Trochę jak z katastrofą Tytanika.
Bardzo dobrze wykonany tytuł. Co prawda mikrotransakcje są obecne, dodatki i podstawka swoje kosztuje, ale dla fanów bajek Disney'a jest to pozycja obowiązkowa, bo mocno uderza w nostalgię z czasów dzieciństwa - wobec tego, cena wydaje się być... uzasadniona.
Mimo, że na pierwszy rzut oka może wydawać się tytułem skierowanym tylko dla dzieci, to jest to na tyle uniwersalna gra, która nie dość, że działa relaksująco, to jeszcze wciąga swoją obszernością zawartością (często "ozdobną"), którą odblokowujemy w trakcie rozgrywki. Bajkowa, wiernie odtworzona oprawa graficzna i muzyka z oryginalnych filmów Disney'a, zmieniające się eventy, satysfakcja z czyszczenia map z "chwastów" i poznawania nowych lokacji, postaci - te elementy stanowią solidny filar tego tytułu.
Jakieś wady?
- mimo wszystko, jak w większości gier zresztą, i tutaj możemy popaść w rutynę i powtarzalność czynności (weźcie pod uwagę, że jest to gra relaksacyjna, a więc powtarzalność wydaje się tutaj... na miejscu)
- jakość oprawy graficznej mogłaby być nieco lepsza jak na te czasy - lepsze modele terenu, postaci - ich geometrie i kontury...
- brak języka polskiego - chyba najbardziej "krytyczna" na polskim rynku wada co niektórych gier ;)
- znikome ilości kwestii mówionych - trzeba dużo czytać...
- cena? - wspomniałem, że gra jest warta świeczki - to prawda - ale warto czyhać na wyprzedaż na Steamie, bo na ten moment cena 190 złotych, jest lekkim przegięciem (a to tylko podstawka!)
Studio tworzące grę, wydaje się bardzo zainteresowane rozwojem gry, na ten moment - i nic dziwnego, bo jest to produkt ściśle powiązany z marką filmową. Wobec tego można spodziewać się nowych dodatków, wydarzeń, aktualizacji itd.
Ze swojej strony - polecam.
Fajna sprawa, ale szczerze? Chyba oczekiwałem czegoś więcej.
Naprawdę chętniej wracam do innych tytułów nintendo, niż do wyścigów z Mario Kart 8 Deluxe.
Owszem, gra jest "tricky" - wymaga pewnej wprawy. Ma sporo opcji rozbudowy pojazdów, masę dostępnych, różniących się od siebie tras i nieco mniej ciekawą (choć liczną) gamę postaci z uniwersów nintendo. Do tego tryby rozgrywki.
W skrótach, bo łatwiej to czytać:
Zalety:
+ stabilne 60 klatek
+ duże znaczenie driftowania i zbierania monet
+ easy to learn, hard to master
+ klimat, rozbudowane i ładne, graficznie przedstawione trasy
+ budowa pojazdów z odmiennymi statystykami spośród paru rodzajów części
+ różne postaci do wyboru...
Oraz wady:
- ...które niestety często, gęsto są zduplikowane w postaci innej wersji (np. mario w formie kamiennej? figury; mario w stroju pandy czerwonej/szopa?)
- minimum 4 trasy na wyścig...
- wnerwiające uproszczenia dla tych, którzy zostają "z tyłu"
- irytujące zasady użytkowania niektórych z przedmiotów, praktycznie brak możliwości unikania niektórych z nich, bez akurat posiadania konkretnej kontry "w ręce"
- w menu głównym nie uświadczysz żadnych ustawień sterowania / opcji dźwięku - jeśli się mylę, poprawcie mnie proszę
Po prostu "szału nima".
Nigdy nie grałem w poprzednie części Mario Kart, ale miałem styczność z produkcjami tego typu - bęc. Gra dobra dla masterujących skilla - za przeproszeniem - azjatów, którzy poświęcają jej tyle czasu, żeby móc spokojnie rozwalić każdego gracza online.
Mam podstawkę + rozszerzenie.
Gra jest okej.
Szczególnie, jeśli macie z kim grać, bo samemu może być monotonnie i bez tego "czegoś". Razem zawsze raźniej, dodatkowo ten element konkurowania ze sobą sporo wprowadza do rozgrywki ;)
Boty same w sobie raczej przygłupie. Minigierek jest wystarczająco dużo, żeby się nie powtarzały. Skórki postaci są obecne, ale poza wyglądem - wiadomo, w tego typu grze - nic nie wnoszą. Humor, wygibasy przed ekranem, chęć kolejnej partyjki - check.
Do tej króliczej gry na switch'a podchodziłem ostrożnie i z dozą niechęci, a że zakupiłem ją w promocji prosto ze sklepu nintendo za około 50 zł, to nie było mi tych pieniędzy zbyt żal w razie "wtopy".
I tak oto zdziwiłem się mega pozytywnie.
Z gry - jak sądziłem - prostej i przeznaczonej głównie dla dzieci, rozrywkę czerpałem garściami razem ze swoją dziewczyną.
Okazuje się, że żadne z moich przed-zakupowych "obaw" nie miały podstaw.
Choć z pozycji sklepu, graficznie może sprawiać wrażenie "dziecinnej" i mało rozbudowanej, to w istocie swoboda w walce czy zagadki logiczne stanowią jeden z jej głównych filarów. Dodatkowo specyficzny, głupkowaty "humor" i wstawki filmowe na silniku gry, wzbogacają produkcję o ważny element, który powoduje, że możemy w pewien sposób "utożsamiać się" (xd) z niezbyt mądrymi kurlikami z dowodzonej przez nas drużyny.
Poziom trudności rośnie wraz z pokonywanymi etapami, wrogów jest coraz więcej, są coraz... może nie mądrzejsi - bo to kurliki - ale dysponują innymi zdolnościami i arsenałem. Cele wygranej się zmieniają, rozwiązania stają się coraz to bardziej podchwytliwe, a restarty rozgrywki mogą się zagęszczać.
W skrótach, co by oczu już nie męczyć:
+ swoboda prowadzenia walk
+ "wślizgiwanie się" we wrogów jako dodatkowa akcja, której nie warto pomijać
+ destrukcja elementów przeszkód / ukrycia
+ odmienny, choć skromny rodzajowo arsenał z wieloma "efektami"
+ grafika ma swój urok, a tła lokacji są bardzo pomysłowe
+ satysfakcjonujące łamigłówki - niektóre banalne, inne mniej :)
+ każda postać jest przydatna na swój sposób
+ każda postać jest odmiennie animowana - przykładowo Rabbid Peach randomowo "pada na pysk" przy wykonaniu akcji ruchu XD
+ (jak dla mnie) głupkowaty humor
+ dodatek Donkey Kong jest wart zachodu
Ażeby nie było, że jest tak słodko:
- regrywalność - nic nowego nas nie spotka po przejściu gry na 100%
- fabuła jest prosta jak budowa cepa i poza smaczkami z "kurliczego uniwersum" wiele nie wyniesiemy
- backtracking dla 100% completionist'ów - pewne wymagane do tego celu narzędzia odblokowujemy dopiero pod koniec gry, pytanie czy tak bardzo zależy komuś na powracaniu do starych lokacji, aby odblokować parę... no właśnie:
- "znajdźki" prócz dodatkowego exp'a i broni, to marne buble - ścieżka dźwiękowa, modele postaci do obejrzenia i obrazki...
Najbardziej ceniony przeze mnie "epizod" z gry to ten - (bez spojlerów) - "umuzykalniony" ;)
Polecam,
A ja biorę się za kolejną, mocno ulepszoną część z 2022 roku :)
Spoko. Trochę "dziwna", ale na swój sposób, po ogarnięciu przeróżnych zastosowanych mechanik rozgrywki - wciągająca.
Podejdź z lekkim dystansem, a prawdopodobnie się nie zawiedziesz. Bądź świadom, że to tzw. "japońszczyzna" xD
Dramat. Szkoda studia, jak i wielu innych w podobnej sytuacji, skazanej przez skrajne, chore lewactwo.
Ideał. Czysta satysfakcja z rozgrywki i narracji fabuły, która niejednokrotnie rozbawiła mnie i moją żonę, podczas wspólnych posiedzeń na tzw. "podzielonym ekranie".
Dla niezdecydowanych albo tych, którzy podobnie jak ja - odbili się - z jakichś powodów od tej gry, polecam ponowne ugoszczenie jej na swoich dyskach.
Warto dać jej się "rozkręcić" jeśli nuży/ł Was początek albo poczujecie się zagubieni. Naprawdę wielką rolę w tym, odzianym w piękną szatę graficzną tytule, gra historia i następstwa naszych decyzji w trakcie.
Nasze poczynania powinny być każdorazowo "filtrowane", bo wiele zadań można przejść na mnogość sposobów, które z kolei skutkują czymś pozytywnym lub negatywnym. Dodatkowo teren rozgrywanych działań jest obfity we wszelakie utrudnienia, bądź ułatwienia, które możemy wykorzystać by przysporzyć wrogom nieco problemów, albo ułatwić sobie np. dotarcie do ukrytych lokacji.
Obserwujcie otoczenie z uwagą, kombinujcie, bo gra prócz akcji i wciągającej historii, ma w sobie sporo z "układanki" ;)
Podj%bka z Overwatch'a, ale w przeciwieństwie do niego, przynajmniej nie znajdziesz tutaj chamskich elementów RTV/AGD - jeśli wiecie o czym mówię ;) Tego nam chinole oszczędziły.
Na ten moment widać mocny EA.
Zobaczymy za rok/dwa.
Grałem na padzie, na podzielonym ekranie z moją żoną i dodam, że była to rozgrywka na TV podpiętym do komputera :D
Bardzo fajnie i wygodnie zaprojektowane sterowanie za pośrednictwem kontrolerów.
Zamiast "hotbara" na skille, dostajesz koła skilli, które dostosowujesz wg. uznania.
Raczej nie napotykaliśmy problemów.
Znaczy się... ogólnie powodzenia, ale z informacji wstępnych źle wróżę tej produkcji - choć Jackowskim nie jestem. Czas pokaże. Ludzie ocenią. Jeśli poliniepełnosprawnotyczność będzie głównym nurtem gry, to studio samo sobie wykopie dołek.
Niestety jako fan gier Arkane, w szczególności serii Dishonored (2 the best), zaryzykowałem, mimo przeczytanych negatywnych recenzji od niektórych graczy.
Wyraźnie piszą, że gra bazuje na replayach i backtrackingu, ale nie sądziłem, że to mnie tak zdeprymuje i zanudzi :/ Ostatecznie grę usunąłem. Czekam na coś z lepszym pomysłem niż masochizm rodem Dark Souls..
Nie dla mnie.
Mało wspólnego (jak przeciwnie myślałem) z Dishonored, poza podobną oprawą graficzną, walką, bieganiem.
Gdyby tylko zmienić ten "licznik dnia", usunąć go żeby nie było resetów, byłoby mega! Wsparcie dla DualSense na PC super!
Ocena 7.0 za całokształt. Brak 3 za mechanizm licznika dnia i resety.
Ale z was poje#!y.
Przestańcie mścić się na EpicGames, sra#ąc na wszystkie gry, które zostały nań wydane!
Co twórcy mają do tego?
Gra jest super i wsadźcie swoje fochy do "życi".
Ch... w d.. tym debilom co maniaczą w to całymi dniami, nie dając szans innym na chociażby zapoznanie się z grą.
Imbecyle potrafią was cały czas śledzić, po to aby wpakować wam kulkę w łeb, mimo, że mogą zawrócić do strefy...
I te walenie z melee, które jest o wiele za skuteczne. Do tego kretyński brak banowania ludzi, którzy opuszczają mecze.
W to coś gram od 2011 roku - także długo.
I cóż... Przestałem i gorzko żałuję, że zmarnowałem na nią tyle czasu i PIENIĘDZY, za które mogłem kupić może nawet ~100 dobrych gier.
A War(fuckyou)gaming kpi z graczy bez ukrycia. Amunicja premium, konto premium (już szykują jego inną, dodatkową wersję), pojazdy premium, ARTY(kur#a)LERIA i żmudny, nie nagradzający grind. Do tego brak balansu między frakcjami i prowadzonymi maszynami.
P.S. Nagroda na święta? Piep#ny czołg premium drugiego tieru i masa sztucznie pompowanych cen w sklepie z dopiskiem: "SALE". Mhm...
Zabierałem się do tej gry baaaardzo wiele razy.
W końcu kupiłem mocniejsze podzespoły do mojego "buldożera" i z mojego marnego żywota wyszarpałem jakieś 100 godzin na ten tytuł.
DOBRE STRONY:
- Oprawa graficzna POD WODĄ,
- Gra miażdży klimatem rozległego oceanu,
- Podwodny świat kipiący życiem,
- Udźwiękowienie - strach zaglądnął do mych gaci,
- Masa surowców do zbadania i zebrania,
- Budowanie baz pod wodą,
- Rozbudowany crafting,
- Ulepszenia ekwipunku czy pojazdów,
- Fabuła!
- O matko, te pojazdy! Każdy inny i do innych zadań przeznaczony,
- Niemal każdy obiekt można zbadać i później przeczytać fabularną notkę na jej temat w naszym podręcznym dzienniku,
-Tryb dnia i nocy.
SŁABE STRONY:
- Niestety optymalizacja, która nawet na bdb sprzęcie potrafi boleśnie doczytywać pewne elementy i bić po wydajności (szczególnie) procesora - nie jest źle, ale mogło być lepiej,
- O ile podwodny świat jest przepiękny, tak na lądzie... Ehm, makabra, ehm,
- Ciężki "próg wejścia". Gry uczymy się sami - najlepiej z pomocą poradników w internecie. Komuś może to przeszkadzać - mi nie aż tak bardzo, ponieważ takie gry preferuję.
Gra jest godna uwagi.
Single Player jest wystarczająco rozbudowany, aby cieszył się różnorodnością wszelakich czynności, które może wykonać gracz.
Multiplayer - sedno gry otoczone cheaterami - szkoda.
Steam Winter Sale 2018 - Grę można kupić już za ok. 50 / 60 zł.
Tak więc różnica na przestrzeni lat jest znaczna.
Bardzo ciekawy tytuł.
- Piękna oprawa graficzna
- Humor ;)
- Klimat kosmosu
- Z obietnic i założeń wynika, że gra otrzyma znacznie więcej contentu, w tym zbliżająca się możliwość rozbudowy swojej bazy / stacji kosmicznej.
Dla tych, którzy nie potrafią zrozumieć określenia "Early Access", krzyżyk na drogę.
Niepotrzebnie szkalujecie tą grę w recenzjach i wystawianiu ocen.
Nie dajecie grze szansy na rozwinięcie! Taki gracz, który zauważy "mieszane" w ocenie steam danej gry, odpuści ją sobie, nie wspierając twórców pieniędzmi, co przełoży się na przestój lub całkowite wyhamowanie z aktualizacjami do gry.
A potem taki Fred powie, że gra jest do bani, bo devsy o niej zapomniały - g#$o prawda. Devsy dbają, ale jak mają z czego swój tytuł tworzyć.
Trzymam kciuki "RedRuins Softworks"!