Chyba ostatnio grałeś na prywatnych serwerach z 15 lat temu. Wtedy rzeczywiście było tak jak piszesz. Teraz ci ludzie od tych serwerów robią dużo lepszą i bardziej zaawansowaną robotę niż blizzard. Turtle chociażby jest najlepszym tego przykładem.
Ja na przykład zupełnie nie rozumiem, na czym polega cała drama? O co chodzi? No nie kumam za cholerę. To znaczy... no wiem, ale wy tak na poważnie? Chyba jestem już za stary na takie bzdety xD
To dosłownie No Man's Sky, ale dla bardziej wymagających graczy :) Jeśli ktoś lubi eksplorację kosmosu, planet, budowanie statków, baz, stacji kosmicznych nawet, walkę zarówno na planetach jak i w kosmosie, handel i tak dalej i tak dalej... to polecam całym serduchem!
https://www.youtube.com/watch?v=KSaE6-X7nOM
Poczekaj jeszcze. To samo co Ty, gadali kiedyś o Sim City i Transport Tycoon. Tak samo gadali o Diablo 2 i innych. Zawsze znajdzie się grubsza ryba ;) Cierpliwości.
Niewielki i niedoświadczony team z małym budżetem - spójrz na Path of Exile. Da się. Tylko trzeba chcieć i włożyć w to mnóstwa serca. Na samym początku kolesie z GGG nie miełi ZIELONEGO pojęcia o tworzeniu gier i było ich trzech w garażu. Pozdrówki.
PS
Co do Alkimii, to niestety nie wygląda na taki team, dlatego rozumiem co masz na myśli, ale no jak ktoś chce i mu zależy, to potrafi stworzyć coś wybitnego. Nawet w tych czasach.
Na Unrealu 5 to raczej nigdy nie będzie wyglądało realistycznie. No chyba, że przerobią ten silnik, jego oświetlenie i plastikowość bijącą po oczach o 180 stopni.
Ten dodatek jest prześwietny, jak na właściwie fanowską produkcję. Cała ta kontrowersja (związana GŁÓWNIE z jedną postacią i jakimś jej tekstem że jest niebinarna), jest totalnie odklejona.
Cały fenomen cyberpunka polega na tym, że to Night City jest głównym bohaterem, nie postaci :) Zatem będzie to raczej osobna historia, która może dziać się przed, po, lub nawet w trakcie wydarzeń z anime. Mogą pojawić się niektóre te same postaci, ale no... wiesz o co chodzi.
Tak się zastanawiam, kto to jest astek? Ktoś, kto nie toleruje steków? Idziesz do knajpy z ziomkami, którzy zamawiają ci stek do browara, a ty mówisz "przepraszam bardzo, jestem astekiem, mój organizm nie toleruje stekizny" xD
Ta gra jest niemal tak boska, jak Cataclysm: Dark Days Ahead.
Pewnie pochlał i mu się włączyło filozofowywanie. Teraz prostuje :P Żadna afera moim zdaniem.
https://www.youtube.com/watch?v=k2smbRzOl54
O! Wreszcie ktoś myśli podobnie do mnie. Gdyby ktoś zrobił taki tryb kariery jak w GT na PC, to rozbiłby bank. Forza Horizon, to ścigałka dla mało rozgarniętych i rozpieszczonych, którzy mówią "DEJ!" i dostają. I serio, nawet w tak prostym NFS o którym wspomniałeś, jest to zrobione duuużo lepiej. Już myślałem, że jestem osamotniony tutaj ze swoimi stwierdzeniami co do Forzy, ale jak widać - nie jestem :D Dawałem szansę tej serii wieeele razy, ale za każdym razem się odbijam. Również przez ten krindź, klimat niby dla dzisiejszych nastolatków, którzy wcale tacy nie są w realu (no chyba, że mówimy o rozpieszczonych influencerach, którzy są opłacani za robienie z siebie pajaca) xD Pozdrówki!
Sorki, że tak się wtrącę i troszkę nie na temat. Mówisz, panie Draugu, że Forza Horizon to nadal znakomita gra. Kurczę, próbowałem forzy wiele razy i motorsportów i horizon trójki i czwórki i piątki, po kilka podejść miałem. Grafika to sztos, fakt, ale model jazdy totalnie mi nie przypasił (zbyt zręcznościówka, co nie jest złe, ale no). Jednak to, co odrzuciło mnie najbardziej i zaważyło o decyzji nie próbowania już ani razu więcej, jest ten krindżowy klimat. Jakaś niby fabułka, ale dla totalnych nastolatków mentalnych. No nie mogę przez to przebrnąć ani trochę. Nie mam nic przeciwko kierowaniu gier do młodszej gawiedzi, ale jednak w FH jest to zrobione tak nachalnie i nieumiejętnie, że odpadam. Zdecydowanie lepiej było to zrobione nawet w takim TOCA Race Driver z 2002 roku. Do tego dochodzi zawalanie gracza autami znikąd za free. Po co mi tyle aut na początku? Po co jakikolwiek pogres i zarabianie kasy, skoro za free dostajesz potężne maszyny już na starcie i to właściwie serio za nic!
Albo jestem za stary na Forzę, albo po prostu ta gra jest słaba, przez te dwa elementy (krindżowy klimat i tania zagrywka zawalania gracza maszynami za free), które całkowicie mnie od tej ścigałki odrzuciły. Żałuję, ze Gran Turismo nie ma na PC (na Gran Turismo właściwie się wychowałem, ma ono też bardziej dojrzałe, nieco nawet artystyczne podejście do sprawy bym powiedział i to od kolebki, wiec może dlatego tak trudno znieść mi Forzę Horizon). Moim zdaniem nigdy nie powinno się porównywać Forzy do Gran Turismo, bo to zupełnie inne gry, dla zupełnie innego targetu. Sorki za tę dygresję o GT, ale musiałem, bo te dwie gry są non stop porównywane do siebie, co jest mega błędem. No, jak dla mnie Forza jest strasznie słabą grą, totalnie nie dla mnie, więc to kwestia sporna i widocznie bardziej też kwestia gustu. No nie mogę się do tej ścigałki przekonać i koniec. Grafika i ilość pojazdów to nie wszystko. Czasem chciałbym odpocząć od simracingu i się wyluzować w ścigałce simcade, czy nawet zręcznościówce, co jedynie GT może mi zaoferować, ale nie ma tej japońskiej serii na PC, a konsoli nie mam zamiaru kupować, bo jest mi zupełnie niepotrzebna. Mam PS3, ale ile razy można grać w tę samą część piątą czy szóstą. Dwójkę, to ograłem wzdłuż i wszerz za dzieciaka (nawet brałem udział w zawodach organizowanych przez Mirindę i sklep HIT (późniejsze TESCO), kiedy miała premierę GT2 na PS1. To była moja pierwsza styczność z e-sportem, który wtedy nadal raczkował - zająłem trzecie miejsce w województwie Lubuskim xD Kurde, GT 2 ograłem nawet w trybie symulatora (tak, w Gran Turismo 2 jest tryb symulacyjny, bez wspomagań, kontroli trakcji itp - jeśli kupisz do swojego auta opony profesjonalne - wtedy gra zamienia się w dość trudny symulator, w którym bez kierownicy raczej nie podchodź xD może nie jest to poziom AC, iRacing czy nawet nowszych Gran Turismo, wiadomo, ograniczenia PSX, ale no próbowali już wtedy!). Szkoda no. Szkoda, że nie ma takiej gry z trybem kariery jak w GT na PC, gdyby ktoś to zrobił, to rozbiliby bank. Forza niestety nie zastąpi Gran Turismo nigdy. Nie ma szans. Twórcy Forzy mają zupełnie inny mindset. Nie cisnę tu po Forzie (no może troszkę), po prostu zwracam uwagę na to, że nie dla każdego Forza Horizon będzie grą znakomitą, a nawet może być po prostu bublem w ładnych szatach :)
Kurde, a miałem nadzieję, ze Vimm ma serwer gdzieś, gdzie będą mogli ich cmoknąć w pompkę. No cóż.
"W komentarzach część osób obwiniało zbytnią „gadatliwość” pozostałych internautów." - to akurat prawda, bo o Vimm's Lair mało kto wiedział i był taki układ między graczami, żeby za dużo o tej stronie nie gadać. Niestety ktoś miał to gdzieś i za sprawą mediów społecznościowych wypromował tę stronkę jak zidiociały bambik, o czym nawet było info na głównej stronie Vimm. Już wtedy mówiłem sobie, że zaraz się za to wezmą korposzczury. Nie myślałem, że to aż tak szybko poleci.
Jak zwykle, studia AAA spóźnione co najmniej o dwa lata, jeśli chodzi o hype na gatunki wszelakie :P
Jeśli w GTA 6 zabraknie muzyki Amyl and The Sniffers, to będzie bardzo dziwne. Amy Taylor tańcząca z Trevorem (Steven Ogg) z GTA V, to jest totalny sztos! Świeżynka kawałek - z dzisiaj.
Ten zespół już jest legendą nie tylko punk rocka, ale ogólnie rockendrolla. Wstawiam to głównie jako ciekawostkę.
Dobra muzyka zawsze powstaje, ale takiego sztosu jak Amyl and The Sniffers to nie słyszałem od lat (jakoś od roku jestem ich fanem). Tak rodzą się legendy. Rockstar byłby totalnie głupi, gdyby tych punkowców nie zwerbował do soundtracku. O teledysku nawet nie wspominam, bo to oczywiste. To byłby potężny impakt kulturowy w GTA 6, który każdy zapamiętałby na lata!
https://www.youtube.com/watch?v=jCxgUPFVFkA
Tyn, to wiecznie odklejony xD
Homeworld i "Homeworld 3 Review – Superb Space Combat Simulator"
Ty w ogóle czytasz, co czytasz? I to, co linkujesz?
Coraz bardziej odnoszę wrażenie, ze GoL wynajęli cię jako nadwornego Trolla, bo dzięki tobie jest od groma komentarzy i kłótni na tym serwisie. Bez kitu kurła.
Bethesda. Bethesda never changes.
No właśnie. Pan Child of Pain wie o co kaman. To dobry twór na podstawie gry, których jest jak na lekarstwo (!). I nie przynosi Falloutowi złej renomy, a to najważniejsze. Nie jest to wybitne, ale no kurła...świetne rozrywkowe kino, którego nawet takie tuzy jak Star Wars, Terminator czy inne Alieny i Predatory by się nie powstydziły. Gdyby to wyszło w latach 80 - 90? Człowieku... murowany klasyk by to był. Jak wam Fallout nie pasuje, to idźcie oglądać filmy Uwe Bolla na podstawie gier. Na przykład Far Cry, albo BloodRayne xD Wtedy się wypowiedzcie, mądralińscy :D
Tylko widzisz, panie dienicy, ja jestem psychofanem starych Falloutów 1 i 2. Ten serial to papka, to prawda, ale w kategorii papki to naprawdę dobra rzecz i właśnie w tej kategorii należy to oceniać. Przeważnie unikam papek i kocham kino ambitne, jak zwał, tak zwał - po prostu umiem odróżnić kino on kina. Nie spodziewałem się, że to będzie dobry serial i wiedziałem, że to będzie papka dla gawiedzi. Poza tym, Fallout, to zawsze była groteska. Może na początku nie aż tak humorystyczna jak później, ale...
I wiesz co? Nie zawiodłem się. Można obejrzeć i jest bardzo spoko. Wiesz, też możliwe, że z wiekiem człowiek po prostu ma wyrobione jakieś spojrzenie na świat, potrafi ocenić samemu i potrafi wyczuć co warto, a czego nie warto. Może nie warto? Ech, chyba warto.
Poza tym, pokaż mi jakąkolwiek adaptację gry w formie filmowej, która jest dobra. Moim zdaniem są tylko cztery - Arcane, Cyberpunk: Edgerunners, The Last of Us i ten nowy Fallout właśnie. ;;;;;;;Można by było tu dodać jeszcze Pokemony - tak, Pokemony są na podstawie gry, ale to troszkę inna para kaloszy;;;;;;.
To już jest jakieś osiągnięcie! Więc głowa do góry, zamiast pierdzielić kocopoły! I gwarantuję ci, że gdybyś grał w Fallouta 1 mając 9 lat jak ja (A pewnie grałeś, bo mniej więcej w podobnym czasie założyłeś sobie konto na GOL co ja, więc musisz być w podobnym wieku do mnie), to też jarałbyś się takim serialem, tym bardziej, że jest serio dobry. Nie wybitny. Po prostu dobry! I serducho rośnie, że wreszcie gry, którymi jarało się za dziecioka, dostają naprawdę dobre adaptacje na tzw. srebrnym ekranie (tutaj, dla beki, przypomnę filmy Uwe Bolla - czaisz gościa? Ten to dopiero tworzył crapy filmowe na podstawie gier i był niemal jedynym, który tworzył cokolwiek na podstawie gier, ja pierd***, to był koszmar każdego gracza! Gościu nie tylko przynosił wstyd sobie, grom i graczom, ale też kinematografii xD I narzekacze, jako gracze macie czelność mówić, że Fallout, to słaby serial? Proszę was xD Powinniście być wdzięczni kurła, że tego nie zjebali jak pieprzony Uwe Boll! :D).
No i malkontenci, to zawsze będą narzekać, bo są malkontentami. Generacja rozpieszczonych bachorów mających wszystko co chcą (to stwierdzenie, to oczywiście sarkastyczny, bardzo niepoprawny żarcik, ale...). Pozdrówki! :)
Jak dla mnie też świetny jest Sand Land z tego roku, na podstawie mangi Akiry Toriyamy w klimatach post-apo fantasy/sci-fi. Moim zdaniem, gdyby Toriyama rozbudował to uniwersum z Sand Land, to mogłoby być lepsze niż Dragon Ball (tak, wiem, ze Toriyama już nie żyje). I w sumie... mimo tego, że to krótkie, to uważam, ze jest to lepsze niż DB. Ale rozumiem, że nie każdy też lubi anime. Tak tylko podpowiadam, bo to anime jakoś przeszło bez echa w tym roku. A szkoda. Bo jest świetne i też wbrew pozorom dla graczy, bo jak wiadomo Toriyama nierozerwalnie był związany ze światem gamedevu.
No i porusza ciekawe tematy, które totalnie nie pasują do polityki Disney+, na którym można to obejrzeć xD Nie wiem jakim cudem to anime u nich przeszło, bo często, gęsto wyśmiewa nawet całą obecną "kulturę" WOKE (w sumie przypadkiem, bo manga była wydana w 2000 roku, a to dość wierna adaptacja) xD
No i animacja, to jest jakiś totalny sztos.
https://www.youtube.com/watch?v=6OymU-fyU-E
Oglądam z żoną, która Falloutów nie zna i świetnie się bawimy. Nie rozumiem narzekań. Nie jest to klimat starych Falloutów, tylko tych nowych bardziej (czego najbardziej się obawiałem), ale jest gitez. Jedyne co mnie serio drażni, to ten czysty ghoul :P Reszta jest głupkowata i w ogóle, ale no jako taka czysto rozrywkowa rzecz, nie wymagająca od widza cholera wie czego - jest petarda! I w takiej kategorii należy to oceniać. I nawet kilka fajnych cytatów by się znalazło. Obawiałem się bardzo, ze będzie to totalne gawno, a pozytywne się zaskoczyłem :) Jest bekowo, jest krwisto, pół żartem-pół serio. No jak w Falloucie. No i żonie podszedł klimat tego uniwersum totalnie i teraz musi zagrać xD
Co jak co, ale moim zdaniem, takie AI mogłoby się sprawdzić TYLKO w grach z gatunku rogue-like. I to przede wszystkim w takich klasycznych, typu Cataclysm: DDA, Caves of Qud, ADOM itp. To naprawdę mogłoby się udać i to BARDZO!
W takich wynalazkach jak gry od Ubisoftu, to mija się z celem moim zdaniem. Dlaczego? Bo w rogalach masz już OD GROMA losowych zmiennych, które ze sobą współgrają OD PODSTAW i mimo wszystko są jakoś uporządkowane. Na podstawie tego, AI mogłoby bazować i to niemal w nieskończoność.
W grach Ubisoftu tego nie ma - tu mamy dosłownie kilka ustalonych schematów, które nawet nie polegają na losowości i są beznadziejnie skonstruowane.
Ja mam już tak, ze uj mnie jakiś DRM obchodzi. Im człowiek jest starszy, tym bardziej ma takie pierdoły w rzyci. Mam ważniejsze problemy w życiu. Chociażby pogranie z córką w Paw Patrol World. I musi grać po angielsku, bo 4-latka chce się uczyć angielskiego i uj. Sama z siebie. Dla zabawy.
Pozdrówki.
Bez echa? Czy wy jesteście poważni? :) Przecież o tym symulatorze mówi się od kilku lat, dosłownie od momentu kiedy był całkowicie za darmo jeszcze w wersji alpha. I tu ciekawostka - wersja demo (czyli darmowa) zupełnie niczym nie różni się od pełnej wersji - w taki sposób twórca udostępnia pełną wersję za darmo, a jeśli ktoś chce, to może kupić za te 15 ziko i wesprzeć twórcę (nie wiem jak jest teraz, ale z dwa miesiące temu jeszcze tak było). Skąd wy bierzecie ten research, skoro nawet tak wspaniałej i podstawowej informacji nie opiszecie w artykule? Ogarnijcie się w tym GOLu, bo wygląda na to, że ignorujecie newsy o niemal wszystkich niezależnych grach.
No i to zdanie - "Rings of Saturn to symulator kosmicznego górnictwa stworzony w lipcu tego roku przez małe polskie studio Kodera Software". Gra wisi na Steamie od długiego czasu, a na itch.io była dostępna od września 2018 roku... Co jest z wami GOL?
Jak mogło tutaj zabraknąć Oddworld: Abe's Exoddus? Ała. Przecież ta logiczna, przygodówkowa platformówka (z elementami metroidvanii? hmm, teraz sobie z tego zdałem sprawę), do dziś nie ma konkurencji i to ŻODNEJ! Klimat, muzyka, grafika jak na tamte czasy, poziom trudności - totalnie niepowtarzalna produkcja, a łącznie z pierwszą częścią, to wręcz nieziemska duologia. Szkoda, że remake w postaci "Soulstorm" to straszna kiszka, bo remake Oddysee (w postaci New'n'Tasty) jest bardzo znośny.
To raczej Jazz Jackrabbit był pomniejszym tytułem w porównaniu do tych tutaj wymienionych :D Ale też się w niego zagrywałem, niestety dopiero z rok później i to bardziej jako ciekawostkę ogrywając gry na moim pierwszym PC ;) W 1998 głównie zagrywałem się w Oddworld: Abe's Exoddus (i jego poprzednika Oddysee), Final Fantasy VII, oraz Metal Gear Solid. Tak, byłem kiedyś konsolowcem, wtedy jeszcze na konsole wychodziły nowatorskie produkcje :) Więc taki Jackrabbit to była popierdółka dla mnie szczerze mówiąc xD Ale grało się przyjemnie no. W końcu jedna z moich pierwszych gierek na PC, jak już wspomniałem.
Prawdą jest to co piszesz. Mimo, że dzisiaj widzę jak w jedynce fabuła była sztampowa i masakrycznie infantylna, to nie ma się co oszukiwać, że ta gra przetarła szlaki i to mocno. Arcydziełem nie była i nie jest, ale właśnie to, to.
Ja z dwa lata temu jakoś chciałem sobie odświeżyć Baldury. To dobre gry, ale bez przesadyzmu. Jeśli chodzi o fabułę w jedynce, to jak jest napisana... ja pierdziu. Tak infantylnego gó..a dawno nie czytałem xD W dwójce już było duuużo lepiej pod tym względem, ale jedynka to straszny shit, jakby było pisane przez 12 latka :D Jednak mimo tego mankamentu i tak spoko mi się grało i nawet dotrwałem do końca. Przyznam jednak, że kiedy grało się w to za dzieciaka, w ogóle się tego nie zauważało.
Wydaje mi się, że Denuvo, to przy okazja pralnia pieniędzy na lewo ;) Firma wykazuje dodatkowe koszta w postaci denuvo i cyk :D Na bank mają jakieś układy, bo to jest aż nierealne. Dlaczego głównie wielcy korpo wydawcy z tego korzystają? Nie wiem czy tak jest, ale śmierdzi to na kilometr :P
a najlepsze jest to, ze w tym baldurze 3 czuć zarówno klimat baldurów, icewind dale i innych tego typu + klimat gier Lariana. Coś wspaniałego! Narzekacze, którzy mówią, że to nie jest Baldur mają głęboko kija w rzyci i szukają dziury w całym, tylko po to, żeby ponarzekać. Walić ich, ta gra jest cudowna pod każdym względem. Ma też swoje bolączki, a i owszem, ale no kurczę, mimo wszystko... ta gra jest po prostu nieziemska!
OD LAT nie miałem czegoś takiego,że odpalam grę na pół godziny i po 30 minutach orientuję się że minęły 4 godziny. To też o czymś świadczy ;)
Być może brzmię teraz jak jakiś chory fanboy, ale no jak tu ich nie chwalić, skoro całkowicie dowieźli to co obiecali? Nie da się obok tego przejść obojętnie.
Jestem zachwycony, tak zwyczajnie, po ludzku.
I ciesze się, że kolejny raz nie wywaliłem kasy w błoto, ufając temu studiu. No jaram się jak dzieciok! Cóż mam na to poradzić? :D
Z narcyzem nie pogadacie. Dajcie sobie spokój. Gościu jest całkowicie odklejony ;) Nie ma sensu karmić zarowno trolla jak i narcyza (bo wygląda to na dwie przypadłości na raz). Olać i tyle. To go najbardziej zaboli :D Albo zabić śmiechem. Hihi :D
Ja już przy Divinity: Original Sin 2 wiedziałem czym Larian stoi, dlatego jak wypuścili Baldura w EA, nawet się nie zawahałem, żeby to kupić od razu niemal. Po raz kolejny im zaufałem. Proste. Ogólnie mówię preorderom stanowcze "NIE!", ale... tutaj zrobiłem wyjątek (po poprzednim wyjątku którym było D:OS2 właśnie). I co? Dostałem więcej, niż oczekiwałem. Znowu! Czapki z głów po prostu. Wiadomo, że bugi są nadal jakieś tam, ale szczerze? Dajmy sobie spokój, to dopiero premiera a i tak gierka rozkłada na łopatki stanem technicznym większość nowych "premier" od wielkich wydawców, tym bardziej, że ta gra jest nader OGROMNA! No nie mam pytań, zwyczajnie tak - nie mam pytań. Jest elegancko!
I mówcie co chcecie, ale będzie tylko jeszcze lepiej i możemy być tego pewni w 1000%! Być może wlecą nawet jakieś darmowe DLC, albo usprawnienia interfejsu itp. To jest Larian, oni od początku swojego istnienia tak traktują swoje dzieła, bo to dla nich pasja totalna. I to już od pierwszej części Divine Divinity z 2002 roku. Oni nigdy nie wypuścili żadnej złej gry! NIGDY! Były lepsze i gorsze, ale zawsze przynajmniej dobre, albo nawet bardzo dobre. No magia!
Dokładnie. To dwie zupełnie inne gry, a że lubię i taki styl akcji jak w wieśku i "czyste" rpg... No ćóż. Moim zdaniem Baldur jest na takim samym poziomie jak Wiesiek 3. No, wiesz o co mi chodzi. Ja tam tym baldurem 3 jestem zachwycony, dawno nic aż tak mnie nie wciągnęło, że 4 godziny zlecą jak 30 minut. Szacun dla Lariana, ale ja wiedziałem, że dowiozą :)
Przy okazji, trochę szkoda, ze Larian porzucił temat Divinity w stylu x-coma (tak, mieli taki plan i nawet były trailery, ale porzucili prace nad tą gierką na rzecz Baldura), szkoda, bo to też prawdopodobnie byłby sztos. Może jeszcze przywrócą ten pomysł kiedyś.
Ja to rozwiązuję tak, ze trzymam w ekwipunku plecaki/torby i do nich wrzucam pogrupowane przedmioty :) Trochę to pomaga, ale no cóż zrobić i tak to jest niewielki mankament. Mody tez na bank będą, albo larian sam to jakoś rozwiąże w przysżłości. Mnie to jakoś bardzo nie przeszkadza.
O! Dzięki! Naweyt nie wiedziałem, ze jest taka możliwość. Nie mam EK, ale kupiłem baldura już dwa, czy trzy lata temu, więc no. Ten domyślny fioletowy średnio mi pasi.
Ja na i7 7700, 16gb ram i gtx 1050, gram na wysokich w 30 klatkach. Mógłbym mieć 60 z mniejszymi detalami, ale po co? Nie jestem wymagajacy i cieszę sie z tego, zę w ogóle mogę grać i to jeszcze na wysokich. Lol. Więc śmiało, z tym 1070, to pograsz w 60 klatkach spokojnie na wysokich :)
No ja wyłączyłem te kości karmiczne i gram na taktycznym. Jest mega łatwo, a w dialogach i innych rzutach nigdy nie mogę przegrać, bo gram bardem który ma ogromna charyzmę itp + bonusy od drużyny. Nie polecam grać bardem jak chce się mieć trudniej, chyba że solo bez drużyny, wtedy moze bard ma sens. Musze zaczynać grę od początku xD Żadnej satysfakcji. Heh. Fakt, ze dużo gram w turówki ogólnie, ale no to chyba nie znaczy, ze od razu mam ułatwioną sprawę. Baldur ma ewidentnie problemy z balansem, D:OS 2 też miało, więc nie dziwi mnie to i na bank jeszcze to poprawią, no i moderzy też pewnie zrobią swoje. I tak włąściwie, to jest jedyny zarzut jaki mam do Bladura 3 :D Cała reszta, to cudo, choć zdarzają się pomniejsze bugi tu i ówdzie, ale to takie pierdoły, ze nie warto ich nawet wymieniać.
Ja wybrałem barda i nawet w trybie taktycznym ta klasa to jest jakiś godmode xD Strzela złuku, kuszy, walczy sztyletami.rapierami itp, leczy, ma mnóstwo pomocnych czarów i tak dalej i tak dalej. Wydaje mi się że to klasa typowo dla kogoś, kto chce grać tylko jedną postacią w drużynie. Chyba muszę zacząć od nowa inną klasą :P
Kurczę, mam wrażenie, ze nawet na taktycznym jest zbyt łatwo :/ Gierka jest cudowna, ale póki co za łatwo. Żadna walka nie stanowi większego wyzwania. Zobaczymy jak dalej. Dla mnie to nie jest jakiś duży minus, ale no...
Też gram na Linuksie. Ustaw protona na experimental, i koniecznie sprawdź spójność plików gry w ustawieniach Baldura na steamie, to powinno naprawić animacje twarzy. I wpisz ten kod w opcjach uruchamiania:
eval $( echo gamemoderun "%command%" | sed "s/Launcher\/LariLauncher.exe'.*/bin\/bg3.exe'/" )
Jeśli nie masz zainstalowanego "gamemode", to po prostu usuń komendę gamemode, jak tu:
eval $( echo | sed "s/Launcher\/LariLauncher.exe'.*/bin\/bg3.exe'/" )
Jeśli chcesz spróbować uruchomić w trybie directx, to zmień w tym kodzie bg3.exe na bg3_dx11.exe
Mi działa lepiej pod vulkanem, ale to zależy od wielu czynników, zatem jednym działa lepiej pod directx a innym na vulkanie, wiec musisz przetestować obie opcje i wybrać tę ktora działa lepiej.
Mi to pomogło :) Pozdrawiam!
PS
Zaraz i tak pewnie Valve wypuści naprawionego protona pod baldura.
Mam stary router LTE na kartę sim, który ściąga z maks prędkością 7MB/s, ale zazwyczaj tak z 2 - 3MB na sekundę działa xD Wiem, szrot, ale jak się nie ma co się lubi... Dobrze, ze chociaż w gierkach online nie mam lagów i przyzwoity ping około 50, bo to już całkiem bym się załamał :P
To prawda. Niestety. Ale nadal wychodzą wymagające gry, które są czymś ambitnym, więc już tak nie uogólniajmy. To tak jak w kinie - masz zarówno szmirę z hollywood dla gawiedzi jak i kino ambitniejsze właśnie, niezależne i tak dalej :P
Niestety nie, szkoda, bo mam wolny internet i Baldur będzie mi się ściągał z dwa dni... no cóż.
35 - Gry już od dawna nie są dla dzieci :) To stereotyp z lat 90, albo i wcześniejszych :P Ciekaw jestem jak to było w czasach, kiedy wychodziły pierwsze książki - pewnie też była na nie nagonka, taka w stylu: "chopy nie chcom na polu pracować, tylko tracom czas na jakieś głupie książki, w ogóle jak można tracić czas na naukę czytania, komu to potrzebne, tylko wojny same przez te książki" :P
Ale największy problem polega na tym, że to jest tylko gra na monitorze! Rozumiesz? Gierka! A ludzie się burzą, jakby to miało zmieniać cokolwiek w ich życiu. To tylko gra! Do tego nigdy nie była realistyczna, ani w ogóle jakaś tam. Zręcznościowa gierka dla gawiedzi. Ot i tyle. Ziomek ostatnio mi mówił, ze kupił sobie z żoną fifę i to był strzał w dziesiątkę, bo wreszcie może sobie z nim pograć w drużynie kobietą. To nie jest rasa, ideologia, czy inny wynalazek trolli i orków. Jak można w ogóle to zniżać do takiego poziomu? Co jest z wami?
O kurła, żeby porównać kobiety do czarnoskórych elfów, to już nieźle trzeba mieć z gorem xD No leżę i kwiczę. Z jakiej planety jesteś? Bo ja na ten przykład z Ziemi. Na Twojej planecie widocznie kobiet nie ma, albo są czarnoskórymi elfami. Cudowny jest wasz tok myślenia. Coś niesamowitego.
xD Sam się zaorał. No nie mogę z was, ten artykuł jest cudowny!!! DAWNO tak się nie uśmiałem! :D Dziękuję panie Karolu Laska! Poprawiłeś mi humor niesamowicie tym felietonem :D No leżę i kwiczę xD Coś wspaniałego!
Obczaj sobie jakikolwiek sport, gdzie są zawody mieszane. Kobiety prawie zawsze wygrywają. Nawet w motorsporcie.
Mimo, iż nie interesowałem się zbytnio piłką nigdy, to obejrzałem trochę meczów oraz kilka meczów piłki kobiet. Moim zdaniem - kobieca wersja piły jest dużo lepsza, ciekawsza niż ta męska. Więcej się tam dzieje, jest brutalniej, nie ma udawanych fauli i w ogóle. Mówcie co chcecie, ale kobity na murawie robią robotę w uj!
Przykre, że jest tylu mizoginów wśród graczy. Co to komu przeszkadza w ogóle? To tylko kilka pikseli na ekranie! Pomijając już fakt, że FIFA jest bardzo słabą grą ogólnie i chyba najsłabszą elektroniczną wersją piłki nożnej, to... ogarnijcie się ludzie. Macie coś nie tak pod czerepami. WTF? Zatrzymaliście się w XIX wieku? Co jest z wami?
Przyznam, że nie czekałem na to ani trochę, w sumie mało mnie ten tytuł obchodził, ale jak tak oglądam, to podoba się. Stare JA2 uwielbiałem, nowego X-COM również, wiec wygląda mi to na ciekawe połączenie. Ale poczekam jeszcze trochę.
Jedynkę też na początku zacząlem po angielsku, ale potem chciałem spróbować w oryginalnym języku i to był strzał w dziesiątkę! Mega klimat robi ten język. To podobnie jak w Wiedźminie - lepiej grać w oryginalnym języku niż po angielsku (i wiele osób za granicą włącza sobie własnie polski dubbing z napisami w swoim języku). To naprawdę ma sens!
Tak patrzę na to zestawienie sukcesów i "pudeł", no i... trzeba przyznać, że nawet jeśli Paradox potencjalnie wtopi finansowo (bo gierka się nie sprzeda za dobrze, albo po czasie mało kto w nią gra), to i tak wydają same rewelacyjne tytuły. Dopiero teraz zdałem sobie z tego sprawę.
Mało który wydawca (a w tym przypadku również producent) może poszczycić się listą gier, na której praktycznie każda z produkcji jest przynajmniej bardzo dobra.
Choć ich strategia wydawania pierdyliarda DLC nie do końca mi pasuje, to też trzeba przyznać, że mistrzowie tworzenia gier strategicznych obrali też idealną strategię właśnie, żeby mieć jak największy i stały zysk. I to działa! Można psioczyć, że "łooo, bo tyle trzeba kupić dodatków", ale dla firmy to jest istna żyła złota i w zasadzie moralnie nie jest wcale to tak złe, jak to wielu graczy przedstawia. Abonament to też spoko opcja. Za Netflixa jakoś ludzie płacą, to dlaczego nie za "netflixa" z grami. Czapki z głów! Ja tam jestem pod wrażeniem.
PS
Świetny artykuł! Więcej takich autorów poproszę :)
To wygląda, jakby wzięli Wiedźmina jako materiał źródłowy i przerobili na tasiemca w stylu Xeny :P
Ciekawe, czy sapek w ogóle czytał co podpisywał?
To nie jest takie czyste RPG. Bliżej temu do Mount&Blade jeno z walką w trybie turowym jak w erepegach. Nie wiem skąd tu porównania do Baldrur's Gate, jak to są zupełnie inne gatunki na maksa. Wartales oscyluje bliżej takiego X-COM, czyli strategicznej gry, aniżeli RPG. Jednak, mimo gatunkowych nieścisłości, trzeba przyznać, że jest to dobra gierka. Ale obok RPG to nawet nie nie stało. A mówię o tym, zebyś czesm nie wyrzucił kasy w błoto myśląc że to będzie gra która jest jakimś RPG typu Baldury. To jest X-COM z otwartym światem i jakimiś tam drobnymi questami. Mimo tego, jest to bardzo dobra gra, ale jeśli liczysz na erpega z krwi i kości, to srogo się zawiedziesz.
Ach, nie tu napisałem swój komentarz, więc powtórzę:
Zawsze można dodać opinię negatywną z kciukiem w górę :) Efekt ten sam, a nawet lepszy. Niestety, ale ludzie umieją czytać. Więc dawać łapki w górę i pisać opinię negatywną. Z tego się nie wymigają.
Stare gry są super!
I właśnie zrobiłem sobie taką listę, zainspirowany tym artykułem, na podstawie tego w co grałem na przestrzeni ostatniego roku najczęściej (mam na myśli ostatnie 365 dni wstecz do dziś).
Wychodzi na to, że w ciągu roku ogrywam więcej klasyków, niż nowych produkcji. Nie wiem co o tym myśleć w sumie, ale gdyby tak na to spojrzeć, to wychodzi na to, że jednak te stare gry miały w sobie coś więcej. Coś, co przyciągało bardziej niż sama grafika chociażby. Nostalgia również odgrywa tu olbrzymią rolę, ale nie oszukujmy się - te gry były naprawdę wybitne i pozostają takie do dziś i będą takie również w przyszłości! Albo najzwyczajniej w świecie jestem już takim nerdem, że pożalcie się bogowie, co właściwie jest bardzo prawdopodobne :P
Metal Gear Solid (PSX)
Oddworld: Abe's Oddysee i Exoddus (PSX)
Crash Bandicoot (wszystkie trzy cześci na PSX)
Crash Team Racing (PSX)
Final Fantasy VII z CUDOWNYM, fanowskim tłumaczeniem Beacause w wersji Cannon Addendum (PSX)
Final Fantasy VIII (PSX)
Final Fantasy IX (PSX)
Tekken 3 (PSX) i 5 (PS2) - idealna gierka na imprezki w małym, zżytym gronie.
Heroes of Might & Magic III z modem HD+ HoTA (PC) - Również coś wspaniałego na imprezki.
Pokemony (wiele wersji i na każdego GameBoya jaki istniał)
Age of Wonders 2 i Planetfall [to nowe, ale no, musiałem to wymienić] (PC)
Bushido Blade (PSX) - Też coś cudownego na imprezki. Drugą część omijać szerokim łukiem!
Final Fantasy Tactics (PSX)
Front Mission 3 (PSX)
Gran Turismo 2 (PSX)
Legend of Mana (PSX)
Xenogears z modem na oryginalny japoński dubbing z angielskimi napisami (PSX)
Morrowind z fanowskim silnikiem OpenMW z modami (PC) - cuuuudo!
Dodałbym jeszcze Dooma i przeróżne fanowskie gierki na silnku GZDOOM, ale to osobny temat w sumie, bo z modami do Dooma, to mam taki chwilowy hype na tydzień i mi mija. Potem, po na przykład dwóch latach sobie przypomnę o Doomie i modach do niego i znowu hype na tydzień, bo okazuje się, że non stop jakieś świetne mody wychodzą, jak na przykład ten Wolfenstein - Blade of Agony. I potem znowu przerwa na 2 lata od Dooma.
Jajca jak berety. Z nowych gier, to grałem w... Dead Cells? Vintage Story? Co tam jeszcze? TemTem? Last Spell? Wartales? No niewiele. Znaki zapytania wstawiłem dlatego, że grałem w te gry chyba ZNACZNIE mniej i krócej niż w wymienione powyżej klasyki. (Dodam tylko, że takich rzeczy jak na przykład Wiesiek 3, Skyrim, czy inny Cyberbug 77 nie liczę, bo w to grał i gra niemal każdy :D A w sumie i tak grałem w nie niewiele). Pozdrawiam!
Będzie pewnie tak samo jak w przypadku Divinity: Original Sin 2, czyli nie dość że masz wcześniejszy dostęp, a przyszłe podwyżki cen cię nie obchodzą, to dostaniesz bajery z wersji deluxe, oraz w przyszłości darmowy upgrade do wersji "enhanced" (jeśli takowy będzie). Właśnie dlatego ja nie wahałem się z zakupem BG3 już rok, prawie dwa temu, bo tak samo kupiłem Divinity: OS2 we wczesnym dostępie i nie zawiodłem się ani troszkę :) Teraz po prostu czekam na premierę i wiem, że dostanę znakomity kawał porządnej gry.
Są takie studia, którym warto zaufać - Larian jeszcze nigdy nie zawiodło, a nawet dawali z siebie sporo więcej niż gracze oczekiwali. Przypadek BG3 wygląda na identyczną sytuację :)
Już sam fakt, że w samym wczesnym dostępie przegrałem około 60 godzin i widząc jak gra się rozwinęła przez ten rok-dwa od kiedy kupiłem, to jest masakrycznie pozytywna miazga :D Ta gierka właściwie już teraz jest praktycznie najlepszą współczesną, klasyczną grą RPG, a do premiery jeszcze sporo czasu zostało ;) Tak po prawdzie, to strasznie się wstrzymuję, żeby tego early accessu nie ograć wzdłuż i wszerz, tak dobra to gierka i uwierz mi, ze ciężko, bardzo ciężko się tak powstrzymać przed graniem. Najzwyczajniej w świecie nie chcę się wypalić przed premierą :P
Aha. Czyli teraz wszystko co rosyjskie jest be? Nie rozumiem tego trendu. Co mają zwykli ludzie, twórcy gier, do wojny na Ukrainie? Zdajecie sobie sprawę, ze Rosjanie grubo protestują przeciwko Putinowi i jego wojence? Czy to pomijacie? Przecież pełno ludzi wsadzają do pierdla, albo biorą na front, mimo, że ci ludzie tego nie chcą. Twórcy gier też nie mogą oficjalnie powiedzieć, że są przeciwko, bo zaraz by ich do łagrów wzięli. Pamiętajcie, że propaganda leci z obu stron. Paranoja jakaś.
Może tak to zabrzmiało, ale nie, nie narzekam na zmiany ogólnie, bo te jak najbardziej mogłyby być dobre. Niestety w przypadku finali nie są i nie wyszły na dobre. Są moim zdaniem źle zrobione, nieprzemyślane, stawiające na przygodę dla przeciętnego janusza bardziej, niż fanów jrpg. Można było to świetnie zrealizować, ale no... nie udało się. Final X jeszcze jako-tako świetnie łączył te dwa światy (jrpg i korytarzowej przygody dla janusza) - następne części już niestety nie.
Wszystko spoko, tylko że Hot Pursuit z 2010 roku, to rimejk i to do tego rimejku xD Oryginał jest z 1998 roku.
Heh, nieźle. Nie no, rzeczywiście silę się na bycie alternatywnym, bo uważam tak, jak większość fanów fajnali :P Po prostu zrobili z tej serii bardzo liniowe, niemal korytarzowe przygodówki, które z jrpg już niewiele mają wspólnego. Ot, cała filozofia. Dlaczego na przykład Dragon Questowi XI się udało i dowieźli fanom super gierkę? Bo zachowali ducha i ogólne założenia swoich poprzedników. W przypadku finali, moim zdaniem już część X poszła za mocno w inne strony, choć nadal jeszcze trzymała poziom. Te nowe części (Jak XV czy FF7 Remake), to właściwie takie Kingdom Hearts, jeno w settingu Finali. Pewnie zagram w XVI, ale... po tym co widziałem w XV i w rimejku siódemki, totalnie mi ta gierka powiewa szczerze mówiąc :P Zwłaszcza mechanika walki mnie odrzuca totalnie. Przeszedłem tego rimejka niestety i przez kilka ostatnich godzin już właściwie tylko błagałem, żeby ten krindżowy twór wreszcie się skończył. Im dalej w las, tym było gorzej, dlatego na FF7: Rebirth też nie czekam wcale.
Aktualnie ogrywam Finala 9, bo wcześniej nie miałem okazji zagrać i... ja nie mogę, jaka ta gierka jest cudowna! I pomyśleć, że ta część ma już 23 lata.
Co z tego, jak te nowe finale, to jakieś popłuczyny serii. Remake siódemki też jest tragiczny.
Jest jeszcze druga cześć tego "wywodu", gdzie gościu odpwiada na komentarze odnośnie jego nieprzychylnej recenzji. Polecam :D Jest sztos! Nie zrozumcie mnie źle, FF7: Remake, to bardzo dobra gra sama w sobie, ale totalnie nie dla fanów oryginału, takich jak ja. Aż chce się wyć! Poważnie!
https://www.youtube.com/watch?v=7J59fw8ZyXg&t=70s
Dodam tak od siebie jeszcze, choć sam nie sugeruję się takimi opiniami z neta, ale moim zdaniem gościu wyczerpał temat. FF7:Remake, to bardzo dobra gra, ale niestety zupełnie NIE dla fanów Finala 7.
https://www.youtube.com/watch?v=byxcnUO_2uI
A z tym ze "Problem w tym, że coraz częściej ta mechanika nie jest taka nieobowiązkowa", to zgadzam się całkowicie. Zwracam honor :) Się zapędziłem troszku :D
no, może przesadziłem, pisząc, że "bzdety", ale kurczę, to takie trochę przyczepianie się do czegoś, co mimo wszystko jest tylko elementem dodatkowym i dla wielu jest fajne :D Opinię każdy może mieć, owszem, może trochę mnie poniosło za bardzo :D
Co wy piszecie za bzdety. To są tylko dodatkowe elementy w grach i bardzo fajnie, że są. To daje jakieś takie poczucie, ze coś znaczysz w tym świecie (gry oczywiście) i że no poza samą rozgrywką, można też sobie połazić, pooglądać widoczki, po piwku, czy po spliffie. Dejcie se spokój. Przecież to bardzo fajne elementy w grach. Być może niepotrzebne, ale naprawdę super jeśli już są :D To coś podobnego do tunigowania samochodów w GTA, które było już w San Andreas. Czepiacie się czegoś, co jest bardzo fajne, bez kitu.
Mam tak samo :P
Tym bardziej to dziwne, bo nie dość, że uwielbiam Soulsy, to uwielbiam też gry z otwartym światem. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale zupełnie Elden Ring mi nie podszedł.
Zresztą, nie chodzi mi tu tylko o grafikę, ale przede wszytskim o klimat, tę tajemniczość... wiecie o co chodzi. No Syberia moim zdaniem nie ma sobie równych, tak samo Longest Journey - tę grę uwielbiam niemal tak samo jak Syberię (szkoda, że potem chcieli tę markę wydoić i wyszło, jak wyszło, z Syberią zresztą jest podobnie).
oczywiście, ze znam przygodówki od Wadget Eyes, ale no nadal to nie jest to. Są superowe, owszem (zresztą napisałem, że pojawią się różne nowe perełki), ale kurczę, nadal to nie ten poziom MOIM zdaniem :)
Tak, Broken Sword 1 i 2 to już w ogóle klasyki, ale to rysowana ręcznie grafika, nawet nie pixel-art, tylko ręcznie malowanie, więc też wypas. Ja wiem co masz na myśli, kocham te gry tak samo, ale włąsnie Syberia moim zdaniem pokazała siłę 3D w point and click (Longest Journey też). Przygodówki od Lucas Arts to wiadomo, ale to już zamierzchłe czasy i no te gry naprawdę mocno się zestarzały, ale fabułę mają cudowną. Kocham i pixelart i ręcznie malowane rzeczy, ale zajmuję się grafiką 3D, więc siłą rzeczy takie wynalazki jak Syberia (mimo, że tła to statyczne rendery, to nadal jest 3D i własnie coś w tym stylu tez pasowałoby mi tworzyć), będą u mnie nieco wyżej w rankingu jeśli chodzi o grafikę :) Ale to co tworzył Benoit Sokal, to jest jakiś kosmos, podróż na granice wyobraźni, pomieszany z poezja Lovecrafta, Edgara Alana Poe, czy wynalazkami Verne'a i innych wybitnych. Ja wiem, że klasyki z lat 80 to sztos, ale no kurczę... Lucas Artsowe klasyki przykładowo, jak dla mnie nie mają do tego podejścia. Co do gier Sierry... no dla mnie to był taki Netflix gier, jeśli tak porównac do dzisiejszych czasów. I ze Sierry, to jak dla mnie jedynie (o z grozo!), Larry trzymał jakiś tam poziom, ale to komedia/pastisz, a że komedie też lubię... ;) King's Questa i Space Questa nigdy nie lubiłem, ale to zwyczajnie moje osobiste preferencje :) W Gabriel Knight nigdy nie grałem w żadną cześć, więc się nie wypowiem na temat tej serii. Pozdrówki!
Brakuje mi tak klimatycznych przygodówek. Już takich nie robią. Pojawiają się różne, nowe perełki, ale nadal to nie ten poziom klimatu, tajemniczości, działania na wyobraźnię. Benoit Sokal, to był kurde gość. Pamiętam, że moją pierwszą jego grą było Amerzone, które w sumie średnią grą jest, ale tak szczerze - nigdy więcej takiego klimatu nie spotkałem. Syberia z kolei to majstersztyk i choć mocno się zestarzała (technicznie, rozdzielczość i te sprawy, bo grafika nadal jest cudowna, ale na nowych monitorach niestety piksele walą po oczach), to kurde... niech ktoś zacznie wreszcie robić takie cudowne gry!
Sam bym chciał tworzyć takie rzeczy w retro-sokalowym stylu, ale choć grafika 3d to mój konik, to programować niestety nie umiem.
Zapomnij, ten "remake" to tylko pierwsze 3 godziny które w oryginale spędzamy w Midgarze przed wyjściem na mapę świata i ten tylko fragment rozciągnęli na 30 - 40 godzin gry z krindżowymi pobocznymi aktywnościami/questami (naprawdę poziom krindżu czasami jest tu aż niemożliwy). Po etapie jazdy motorem na autostradzie i bossie gra się kończy, bo stwierdzili, że będą wypuszczali to w epizodach (ta, tylko jak oryginalne 3 godziny gry rozciągnęli na 30 godzin... to ja nie wiem jakie oni dalej wymyślą bzdety). Do tego pozmieniali fabułę i to mocno, wyjaśniając to niby jakimiś whisperami, czy czymś. Dajcie se spokój. Grafika ładna, nostalgia jest, fajne cutscenki, dialogi, dubbing... no napracowali się. ALE to tylko pierwsza część, do tego bardzo liniowa, o jakiejkolwiek losowości w walkach/przeciwnikach, która była bardzo mocną stroną oryginału można zapomnieć. Zręcznościowy system walki też zupełnie mi nie podszedł. Mnie osobiście zmiany w tym potworku owiniętym w ładny papierek zupełnie nie podchodzą tak ogólnie. Już za samą zmianę fabuły powinni dostać takie cięgi, że aż... wrr.
To powinno się nazwać FF7:Reimagined, a nie remake. Nie wiem jak można było tak skopać sprawę. Nie na takiego Finala 7 czekałem. Szkoda, bo bardzo liczyłem na to, że dowiozą i no cóż. Zawiodłem się sromotnie. Jako psychofan FF7 jestem rozczarowany masakrycznie. Próbowałem ten remake polubić, ale nie. NIE!
Grafika i jechanie na nostalgii, to nie wszystko i po przejściu tego homunkulusa odpaliłem sobie oryginał FF7 na PSX i...
Ach, jak dobrze, jak miło, jak cudownie wrócić na stare śmieci i ZAPOMNIEĆ o tym rimejku. Naprawdę, osobiście odradzam i zalecam przejść Finala 7 w oryginale jeszcze raz. Pewnie dla kogoś, kto nigdy nie grał w Finala 7 to może być dobra gra, ale dla starych fanów, to klapa nie z tej ziemi moim zdaniem. Może kolejne epizody będą lepsze, ale póki co nawet ich nie zapowiedzieli. Nie wiem no, płakać mi się chce tak właściwie, aż tak bardzo się rozczarowałem.
Cudowne! Chciałbym zagrać w taką gierkę, która imituje sny. Jeśli rzeczywiście tak to działa, to muszę tego poszukać :D
Po co, skoro masz Heroic, który działa o niebo lepiej niż oficjalny launcher Epica, do tego obsługuje GoG. Pozwala też instalować windowsowe gry z obojętnie jakiego źródła, używając nawet Steamowego Protona. Polecam!
https://heroicgameslauncher.com/
Wiesz, to jest niewielka gierka open-source, tworzona bodajże przez jednego gościa, którego założeniem od samego początku było przeniesienie Civilization V na wersję "lite", bez graficznych rewelacji. Już od kilku lat śledzę ten projekt i no kurde, swoje założenia realizuje świetnie. Do tego wsparcie dla modów i sam fakt otwartego kodu mogą sprawić, że gierka będzie się z roku na rok coraz bardziej rozrastała i będzie żyła wiecznie, jak niemal każdy taki bardziej przemyślany projekt open-source. Już ludzie kombinują żeby przenosić na to mechaniki Alpha Centauri itp.
Polecam zapoznać się z projektem na GitHubie - to jest taka oficjalna strona twórców, gdzie możesz sobie nawet sprawdzić ostatnie zmiany w kodzie, skopiować przejrzeć kod gry, lub nawet skopiować jej cały kod i dowolnie go zmieniać, tworząc swoją wersję gry. Ale pewnie wiesz czym jest GitHub (w artykule też jest podlinkowne):
https://github.com/yairm210/Unciv
Nie ma za co :)
Steam bardzo często pomija informację o polskiej wersji językowej na stronie sklepu, zwłaszcza w takich grach open-source, albo kiedy nasz język został dodany jakiś czas po premierze.
W UnCiv można nawet sobie wybrać zestaw tilesetów - są dwa oficjalne (jeden mniej czytelny, drugi bardziej) i w modach, które są dostępne z poziomu menu gry, można sobie pobrać też inne z tego co widziałem ;)
Co do AI, to się nie wypowiem, bo grałem w Cywilizację V dawno temu i ciężko mi to porównać.
Gierka waży 90MB, więc co za problem przekonać się samemu?
Gierka jest cudowna! Wbrew temu co piszą wyżej - jest bardzo czytelna. Ma też mody, polską wersję itp. Nic, tylko grać.
Widzę, że na GoL przychodzi coraz więcej fanów Pudelka. Artykuły coraz lepsze, ale czytelnicy coraz bardziej roszczeniowi. Co jest z wami ludzie? Mogę się założyć, że nawet tej gierki nie włączyliście i oceniacie po screenach :P

Przecież UnCiv ma wersję polską xD I to bardzo fajną.
Skopiuję fragment swojego komentarza, który był odpowiedzią na inny post pod tym artykułem (tam zginie, a bardzo mnie to ciekawi):
Autorze artykułu - mógłbyś podzielić się jakimiś faktami odnośnie systemu lootu w D4 obecnie? Mam tu na myśli, czy przedmioty wypadają pod postać, czy tak, jak to stoi w każdym innym szanującym się h'n's, że leci całkowicie losowy gear?
W artykule napisałeś tylko o częstotliwości wypadania legendarek itp, a pominąłeś najważniejszą kwestię!
Chciałbym się tego dowiedzieć, bo to jest bardzo istotna sprawa w tej grze, jeśli nie najistotniejsza :)
Kurczę, pograłbym w sumie w jakąś ścigałkę arcade, po ogrywaniu wszelkiej maści symulatorów. Takie gry też są potrzebne, w końcu to rozrywka. Forza Horizon całkowicie mnie od siebie odepchnęła, próbowałem... nieee. Na bank spróbuję tego Unbound, choćby ze względu na to, że to właściwie nadal jest NFS Underground, za wiele się nie zmieniło. Ale koniecznie muszę wyłączyć muzykę z gry. Tego nie da się słuchać! Dobrze, ze żyjemy w czasach, w których można włączyć swoją muzykę pod gierkę :P
Do dziś pamiętam, kiedy dostałem dostęp do bety Diablo 3. ŁAŁ! Jaka to dobra gra! ŁAAAAAŁ. Potem przyszła premiera i okazało się, że tylko ten fragment z bety był dobry, a potem... a dejcie se spokój. (nie mówię tu o problemach na premierę, bo te są oczywiste i błąd bodajże "37", to już klasyk, ale nic nie poradzimy na to, że serwery nie wyrobiły).
Mówię tu o samej grze, jej mechanikach, endgame , itp, a nie o problemach na premierę, żeby nie było.
Ha! Żeby było śmiesznie, to ten loot jaki był na premierę (czyli taki jak w D2), był cudowny, taki jaki powinien być!
Dzięki temu systemowi lootu można było z postacią pokombinować, np. naparzać magiem, który używa miecza jako podstawowy atak na bliski dystans, a magii na daleki (tak, to było realne chwilę po premierze). Można było sobie zrobić maga bitewnego! W D3! :O Serio!
Auction House to była tragedia, wiadomo, ale no kurde... jak można było tak zniszczyć system lootu, który rozbudowywał możliwości tworzenia buildów postaci? Nawet po usunięciu tego nieszczęsnego domu aukcyjnego?
Zrobili wszystkie przedmioty "soulbound" (przypisane do postaci) i każdy jeden przedmiot wypada pod twoją postać i uj! Nawet z kumplem z którym przechodzi się grę, nie można się wymienić gearem. Wysżło na to, ze D3 stało się jednym wielkim symulatorem legendarnych lootboxów... idealnie skrojonych pod twoją postać. Jajca jakieś.
A dejcie se spokój.
Mogę się założyć, że taki sam system lootu będzie w D4. Zresztą - taki sam jest w D: Immortal. W Lost Ark też, ale nieco mniej, co w sumie jest dziwne, biorąc pod uwagę, że to Koreańska produkcja.
A dejcie se spokój!!!
Autorze artykułu - mógłbys podzielić się jakimiś faktami odnośnie systemu lootu w D4 obecnie? Mam tu na myśli, czy przedmioty wypadają pod postać? Czy tak, jak to stoi w każdym innym szanującym się h'n's, że leci całkowicie losowy gear? W artykule napisałeś tylko o częstotliwości wypadania legendarek itp, a pominąłeś najważniejszą kwestię!
Chciałbym się tego dowiedzieć, bo to jest bardzo istotna sprawa w tej grze, jeśli nie najistotniejsza :)
Bardzo fajne. Ja tam w Blenderze silę się na jakieś realizmy, cuda nie widy, a tu...
E tam, pierdzielę grafikę 3D. Idę w piksel art!
Przecież te obrazy są cudowne! W ogóle, co za pomysł :D Mega!
To akurat racja. Mając 9 lat bez problemu kupiłem sobie sam w empiku GTA na PlayStation 1 i nawet ze starymi grałem xD A wcześniej na amidze to były mortal kombat i inne wynalazki :D To byli czasy.
Do tworzenia grafiki 3D nie potrzeba potwora. Wiadomo, że przy jakichś ogromnych projektach, może to być przydatne, ale bez przesady. Ja do niedawna na GTX1050 śmigałem w Blenderze i było bardzo znośnie. Powaga!
Nawet tego nie skomentuję bo nie ma sensu. Ale już skomentowałem, więc... weź dorośnij. Zachowujesz się jak nadęty dzieciak. Ja tylko dałem przykłady jak można by było wzbogacić soundtrack do NFS, bo ten obecny jest lipny. Ale cóż, ciebie to boli, bardzo. Weź dorośnij, albo raczej - dojrzej. Plujesz jadem i tyle. Mówiąc po Twojemu: "XDDDDDD"
Wiesz, nie wydaje mi się że było tak jak mówisz. Owszem ta muzyka była inna i ciekawa, ale własnie dlatego w tych grach się znalazła. Bo była na czasie, przy okazji i nadal była dobrą muzyką. Nie wiem no, weź obczaj nawet naszego Zdechłego Osę... jego muza też by pasowała do NFS Unbound jak cholera! Twórcy z EA pojechali na najniższej linii oporu jeśli chodzi o muzykę, wybacz. I skoro mówisz, że "wtedy trafiała tam muzyka, którą ówcześnie uważało się za tą cool - crunk, nu-metal i elektronika", to dlaczego teraz nie mogą tego zrobić? Wtedy mogli, a teraz to lipa? Coś tu się nie klei.
Aha i zanim powiesz, ze Zdechły Osa, to jest nisza, to cię zdziwię, bo to Warner Music, wiec bez problemu mógłby się znaleźć w tak komercyjnym wynalazku jak NFS Unbound. Ot i tyle.
https://www.youtube.com/watch?v=tDvEedOUaEI
Albo to?
Akurat tu podałem ZillaKami, jako przykład pierwszy z brzegu (no i trzeba przyznać, że jego muza pasowałaby do Unbound jak cholera, tym bardziej, że gościu też jara się tym klimatem tuningowanych aut), ale jest mnóstwo innych młodych wykonawców, którzy tworzą naprawdę dobrą muzykę.
Dla mnie jest to niepojęte, że wciskają nam taką szmirę pokroju Zenka Martuniuka, albo gorzej właśnie. Kto tam pracuje w tym EA? Trochę beka i tyle.
No dobra, kończę już, bo boomeruję ;)
https://www.youtube.com/watch?v=iK4pINjFAjc
Przy okazji - uważasz, że taki utwór nie pasowałby do NFS? Moim zdaniem pasowałby na maksa! Zwłaszcza w tym klimacie na jaki kreuje się się Unbound. Ktoś tam dał ciała konkretnie w EA i tyle.
https://www.youtube.com/watch?v=iaiPgyWPFTA
No niby nie, to też prawda ;) Mimo wszystko, NFS Underground potrafił w muzykę, która była i eksperymentalna i z przesłaniem, więc... hmm. Ciężki temat w sumie. Tak samo soundtrack w Tonym Hawku był... no stricte punk rockowy, antysystemowy wręcz, zatem... dzieciaki lubią muzykę z przesłaniem również, więc Twój argument jest troszkę z tyłka :D
Tu już nie chodzi o boomerów i tak dalej. Ne ma się co oszukiwać - ta muzyka nie ma w sobie niemal żadnej wartości. Ja wiem, że muza to nie zawody, ale mimo wszystko fajnie, jakby była muzyką. Zdarzają się wyjątki jak np. ZillaKami, czy ogólnie całe City Morgue, które są czymś świeżym (ale ich tu nie ma), zatem...
Zenek Martyniuk byłby dumny z takiego soundtracka. Mimo, że nawet jego "muzyka" jest bardziej muzyką niż te wynalazki :P
Grałeś może w Final Fantasy Tactics?
Tactics Ogre jest wcześniejszą i lepszą grą z tego gatunku (i mówię to jako fan Final Fantasy ogólnie).
Nadal gra się w to wyśmienicie :) Japońskie SRPG są specyficzne i niestety ten gatunek właśnie zbytnio się nie rozwinął. Bo po co zmieniać coś, co jest niemal doskonałe? Po Tactics Ogre i Final Fantasy Tactics powstało wiele fajnych SRPG, ale żadnemu nie udało się powtórzyć ich sukcesu (mówię o tych japońskich SRPG oczywiście). Niektóre dodawały od siebie wiele różnych mechanik, ale ja osobiście od dawna poluję na właśnie takiego staroszkolnego SRPG, a Tactics Ogre nie zestarzał się bardzo, poza grafiką oczywiście. Jeśli lubisz jRPG i strategie turowe, to graj śmiało.
Dla tych, którzy nie lubią długo ciągnących się wątków w animcach, polecam Mushishi. To jest cudo! Nie ma nic podobnego i wątpię, żeby kiedykolwiek powstało - cały czas czekam na coś w takim klimacie, z przeróżnymi historiami, ale ni ma! (Przy okazji, jest to chyba najbardziej stonowane, spokojne i mistyczne anime jakie powstało). Tu każdy odcinek opowiada osobną historię (coś na kształt opowiadań o Wiedźminie Sapkowskiego), tylko niektóre łączą się w jakąś całość, ale to tylko dlatego, że pewnych historii nie dałoby się opowiedzieć w jednym odcinku. I właściwie nigdy te historie nie kończą się za dobrze, ani też zbyt źle. Jest mnóstwo miejsca na interpretację widza. Cudo!
Ewentualnie, historia głównego bohatera łączy się w całość na przestrzeni całej serii, ale to logiczne.
Mushishi, to anime, które jest dosłownie karmą dla duszy i swego rodzaju przeżyciem, ale mimo tego nadal potrafi być lekkostrawne. Polecam całym swoim serduchem - to istny skarb japońskiej animacji i storytellingu. Nie można tego przegapić! To anime jest jak poezja, która po prostu się dzieje, jest codziennością, jak w prozie Stachury. Poezja w prozie codziennego życia lekarza dusz, zakrapiana dużą dawką mistycyzmu i mitologii...
Się szło. Tylko, że po japońsku się szło.
Nigdy, żadna japońska produkcja nie zbliżyła się do tego nawet na kilometr w moim mniemaniu!
Mushishi ma dokładnie taki klimat, jak w tym fanowskim "trailerze", który tu podlinkuję. Coś wspaniałego. Dokładnie takie jest Mushishi. Zresztą... obczajcie komentarze pod tym trailerem ;) Mówią same za siebie. To anime TRZEBA obejrzeć!
https://www.youtube.com/watch?v=o2lfP4xZl0E

Ekhm, oryginał Tactics Ogre z 1995 roku był przecież grą na Nintendo (SNES) i moim zdaniem jest to najlepsza wersja tej cudownej gry. W tym artykule piszecie, że wersja na PSP, to remake gry z PS1 z 1995 roku xD No beka!
To właśnie wersja na Playstation 1 była pierwszym "remasterem" - albo w sumie portem z małymi bajerami - i wyszła dopiero w 1997 roku.
Poprawcie artykuł, błagam, bo zakłamujecie rzeczywistość i historię gier ;)
Najlepsze jest to, że nawet w WASZEJ encyklopedii jest napisane JAK BYK, że pierwotnie była to gra na SNES. Taka sama informacja widnieje w podlinkowanej przez autora stronie w encyklopedii o nowej wersji Reborn xD
Wy w ogóle sprawdzacie, co piszecie? :D
PS
Mogę się tylko domyślać, że autorowi tekstu pomyliło się z "Final Fantasy Tactics", bo właściwie FFT na PS1 tworzył w dużej mierze twórca "Tactics Ogre" właśnie. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie i pomyłka, a nie brak wiedzy, czy zwykłe lenistwo :D
Powtórzę się:
Poprawcie to, serio, bo to duży błąd i poważne zakłamanie historii.
Pozdrówki!
RimWorld czerpie garściami inspiracje z DF, no i fakt, nie ma się czego obawiać, bo to z grubsza inna gra i łatwiejsza przede wszystkim :) Lubię obie, ale dla mnie akurat Dwarf Fortress jest tą pierwszą grą w którą grałem (z tego gatunku), no i miłość max ;) Ma też dużo więcej opcji rozwoju kolonii, mechanik i tak dalej (DF ma juz 16 lat, a jakby się uprzeć, to nawet 20, bo w 2002 roku twórca rozpoczął prace nad DF. I jest nadal bardzo aktywnie rozwijany! Wyobraź sobie więc, jak to musi być rozbudowana gierka). Ma też poziomy mapy, w takim sensie, że możesz się dokopać do samego jądra świata i budować nie tylko na jednej płaszczyźnie. Do tego ma też tryb klasycznego rogala, gdzie łazisz jedną postacią, wykonujesz questy i levelujesz. DF ma również losowo generowaną fabułę, całe lore nawet z mitologią itp, serio! I najlepsze jest to, że to losowo generowane lore, które może mieć tysiące, jak nie więcej lat, trzyma się kupy - istny obłęd! (RW też ma coś podobnego, ale jest to baaardzo ubogo zrealizowane w stosunku do DF).
Obie gierki mają "to coś" - po co więc ograniczać się tylko do jednej? :D
Wreszcie! Czekałem na to kupę lat :D Z Dwarf Fortress złożonością może konkurować tylko Cataclysm: Dark Days Ahead. Chyba nie ma bardziej złożonych i aktywnie rozwijanych gier.
Ja z tamtych czasów pamiętam, że po maniaczeniu w PlayStation 1, PS2 średnio mi się podobało, również gry na tę konsolę. Już wtedy wiele gier na PS2 było bez tzw. duszy, dlatego w tamtym czasie przesiadłem się na PC, gdzie pojawiały się Baldury, Fallouty, Sacrifice, Giants: Citizen Kabuto i inne ciekawe, nietuzinkowe wynalazki - a Pleja 2 sprzedałem xD Teraz dopiero nadrabiam tytuły z Pleja 2, ale nadal mam podobne odczucia co do gier z tej właśnie konsolowej generacji. PS1, to było istne zatrzęsienie wybitnych, pomysłowych, ustanawiających gatunki i standardy gier, a Gran Turismo 2 nadal nie ma sobie równych pod względem zawartości i funu w porównaniu do następnych części (co ciekawe - w GT2 po kupieniu odpowiednich opon, model jazdy zmienia się na bardziej symulacyjny i bez kierownicy bywa ciężko). Również Metal Gear Solid 1 jest najlepszą częścią, a oryginał na PSX wiele razy łamał nawet czwartą ścianę, wymagając od gracza chociażby interakcji z samą konsolą. To był czad! (wersja na PC niestety była tego aspektu całkowicie pozbawiona...). Dwójka i trójka MGS mi zupełnie nie podeszły (choć trójka miała fajny element survivalu). To samo z Oddworld: Abe's Oddysee i Exoddus. Albo chociażby Crash Bandicoot, czy Spyro. Albo inne Silent Hill, Residenty, Dino Crisis, Parasite Eve, Final Fantasy 7, 8, 9 (Final X i XII na Pleja 2, to była dla mnie potwarz i zawiodłem się strasznie - z erpega z otwartym światem zrobili liniową, tunelową gierkę dla właściwie nikogo... tragedia). PSX to było mistrzostwo! Tak mógłbym wymieniać, ale mi się nie chce. Już jako dzieciak byłem przysłowiowym boomerem xD heh
PS
Nie. W jedynkę gra się zajefajnie. Nawet moja żona, która grała najpierw w Wieśka 3, a potem w dwójkę, stwierdziła, że musi przejść sobie też jedynkę. No i co? Po przejściu jedynki, według jej opinii, Wiedźmin 1 jest najlepszy, ma najlepszy klimat, muzykę i najlepiej się w niego gra ze wszystkich części - również jeśli chodzi o mechanikę walki, rozwój postaci właśnie itp. :D Zabawne, no ale ogólnie stwierdziła, że żałuje, że w Wieśka 1 nie zagrała najpierw. Heh. A ona nawet nie jest gejmerką! Po prostu odkrywa gry, bo za młodu nie miała zbytnio takiej możliwości. Czyli jak to? Kiedy ktoś zbytnio nie grał w gry i jedynka mimo tego podoba się najbardziej, to... ten artykuł nie ma żadnego odniesienia w rzeczywistości. Sorki.
"Ośla ławka", to jest tak fajne określenie na pierwszy post na GoL, że teraz już nie chcę żeby to zmieniali :D To jest zajebiste!
Wystarczy wpisać "tribal wolf" i masz tego na pęczki. Bardzo pospolity wzór, ot i tyle.
https://duckduckgo.com/?q=tribal+wolf&t=newext&atb=v281-1&iax=images&ia=images
Zależy kto co lubi. Np. w Wiedźminie 3 łaziłem z buta (nawet bez konia) wszędzie gdzie się dało. Nie użyłem szybkiej podróży ani razu.
Edytowałem swój post, zęby dopisać parę rzeczy, ale mnie ubiegłeś, więc obczaj jeszcze raz. I sorki, ale spadam. Nie chce mi się ciągnąć tego tematu, bo spieszę się do roboty. Narka!
Przepraszam bardzo, ale nie masz racji, bo napisałem że są wyjątki. Ty chyba przeczytałeś tylko pierwsze zdanie. Przeczytaj jeszcze raz, bo to co napisałeś, trochę tak śmiesznie wygląda w perspektywie tego co napisałem.
Poza tym wśród gier indie też jest pełno bubli, jednak... więcej jest tych wartościowych. Nie liczę tu jakichś assetflipów, czy całkiem amatroskich gier (choć i wśród całkowicie amatorskich pojawiają się perełki - np Odd Realm - polecam obczaić), bo nie o to tu chodzi i wydawało mi się, że to logiczne, ale cóż. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie bronił zła za wszelką cenę i podawał argumenty z tyłka. Przykre trochę, ale mi to wisi. Ja nie przyszedłem tu, żeby się kłócić, po prostu napisałem co uważam i tyle. Ja całkowicie rozumiem, że gry AAA komuś się mogą podobać. Mnie się nie podobają, z paroma wyjątkami. I z tego co widzę, nie tylko ja tak mam.
<pod nosem po cichu> Na szczęście.
Ale marudzenie w komentarzach. Takie śmieszne pierdoły też są potrzebne na portalu o grach. Nigdy nie czytaliście CD-Action? Tam takich pierdół było od groma :D
Aha i jeszcze tak przy okazji - ten artykuł na GOLu jest świetnie napisany. Mimo, że nie zgadzam się w paru kwestiach (jak na przykład usprawiedliwienie tak kosmicznych cen), to wreszcie można tu znaleźć dobrze napisane, ciekawe teksty. Fajnie. (Ale to napisał U.V. więc można było się tego spodziewać :P).
Oby więcej tak dobrze napisanych artykułów/felietonów. Naprawdę przyjemnie się to czyta.
Ja tu dodam jeszcze od siebie, że widzę iż są ludzie, którzy bronią gier "AAA" i nawet ich cen, ewentualnie mówią, że no można poczekać na przecenę.
No jasne. Tylko właśnie... większość gier z tej półki jest naprawdę słaba i bazuje tylko i wyłącznie na reklamie/hajpie/nostalgii/najniższych instynktach. Ja nie rozumiem na co ludzie się tak łapią. Dziwne to.
Oczywiście, co do jakości gier z tej półki, wyjątki się zdarzają. Jednak, jak to się mówi - wyjątek tylko potwierdza regułę.
Ogólnie też fajnie widzieć, że mimo wszystko wielu, czy nawet większość - na tym forum przynajmniej - nie daje się ogłupić. Pozdrówki.
PS
Warto wspierać twórców gier niezależnych, czy tam niezależnych twórców gier.
Na przykład taki Larian, też zalicza się do twórców niezależnych i odwalają kawał dobrej roboty i wkładają mnóstwo serca i pasji w swoje produkcje. Tak właściwie ich gry można śmiało nazwać "AAA", choć dla mnie osobiście to określenie brzmi już trochę obraźliwie od paru lat - to tak, jakby książki Tolkiena nazwać Harlequinem ;) Wiecie o co mi chodzi.
Tak, ja nie mówię, ze Gothic to słaba gra, po prostu mam straszny dylemat co do tej produkcji. Bo teoretycznie jest taka gierka typowo dla mnie, ale jakoś nigdy nie wciągnęła mnie na tyle żeby chcieć w to grać. To samo miałem np. z Risen. Podobny schemat.
Takie love-hate relationship.
Za pierwszym razem, to faktycznie mogło być przez to, że miałem porównanie właśnie do MGS itp i no mógł mi gothic nie podejść. Ale później, jak już nieco zapomniałem o tamtych tytułach... a miałem taki okres, kiedy chciałem sobie odświeżać starsze gry, w tym Gothica i nawet wtedy jakoś go porzuciłem.
Klimat mi się podoba, grafika w sumie też, gameplay również, dubbing oczywiście też... Dziwnie trochę :D Cos mi tam nie pykło w tym Gothicu po prostu.
Starych? O czym Ty mówisz? Ja mówię o tym, że gry AAA to straszne guano i naciąganie głupków na kasę - czysty scam.
Ja mówiłem o cenach nowych gier, z tej ciekawszej półki, czyli o grach niezależnych, które jakoś mają normalne ceny na premierę. Są do tego dużo lepsze i kreatywniejsze niż półka "AAA".
Gry AAA to gówno z kokardką, zapakowane w złoty papierek. Do tego bardzo często jest tak, że na premierę są zabugowane na maksa i bardzo rzadko są później naprawiane.
Ja w ogóle od lat nie kupuję gier AAA, bo są strasznie słabe i zazwyczaj są scamem. Zupełnie zatem mnie ta cena nie obchodzi. Jak ktoś chce płacić za zabugowane guano z mikrotransakcjami 340 zeta, to proszę bardzo. I jeszcze nazywają to "AAA", jakby to był jakiś towar z wyższej półki tej xD A wiara to łyka! Heh.
Ja mam inne, dla mnie dużo lepsze i kreatywniejsze gry, które kosztują MAKYSMALNIE 140 - 160zł na premierę, ale zazwyczaj jest to cena poniżej stówy, około 70zł przeważnie.
Ci twórcy mają chyba jakiś poważny problem ze swoim ego, jakby byli wampirami emocjonalnymi. Nie przyjmą żadnej krytyki i koniec, a do tego są święcie przekonani o swojej nieomylności. Poważny przypadek.
Bardzo fajny artykuł.
Jednak - czy tylko ja nigdy Gothica nie lubiłem?
Już pierwsza cześć na premierę wydawała mi się strasznie słabą grą w którą oczywiście grałem, ale nigdy nie przeszedłem do końca, bo jakoś... nie mogłem się w to wkręcić.
Być może chodzi o to, że wcześniej grałem w takie tytuły jak Metal Gear Solid, Final Fantasy VII, czy Legacy of Kain: Soul Reaver na PSX?
Jak to wyjaśnić? Nie jest to raczej kwestia gustu, bo teoretycznie Gothic powinien mi się podobać, ale no... nigdy mi nie przypasił. Próbowałem do niego wracać, ale zupełnie nie rozumiałem i nadal nie rozumiem zachwytów nad tym wynalazkiem.
Toporność Gothica pominę bo to nigdy dla mnie nie był problem - toporne gry, to były kurła na C64, czy na Amidze, więc Gothic nie był dla mnie toporny i drewniany nigdy, zatem to też nie to.
Fabuła była dla mnie strasznie miałka, w porównaniu do tytułów, które wymieniłem wcześniej, może dlatego mi tak nie przypasował?
No nie czaję tego do dziś. Co sprawiło, że ta gra jest tak kultowa?
Otwarty świat? Polski dubbing?
Nie wiem, po prostu mam mały mindf*ck związany z Gothiciem, bo wydawałoby się, że to gra idealna dla mnie, a nigdy jej nie polubiłem.
Nawet bodaj rok temu próbowałem sobie "poghoticować" przy okazji premiery Kronik Myrtany i... no nie.
Wyjaśni mi ktoś fenomen Gothica? Może ktoś mnie przekona, jakimiś fajnymi argumentami (jestem otwarty na wszelakie wyjaśnienia), co sprawiło, że ta gra jest wyjątkowa i warto w nią zagrać? Ja nigdy nie mogłem się przebić nawet przez stary obóz, a jak spotkałem Wrzoda, który był zabawny przez chwilę, to pomyślałem sobie, że okej, no fajna postać, taka wkurzająca, ale coś ciekawego. Potem już jakoś chęć grania mi padła.
Po Wrzodzie. Nie przez niego, bo to fajny element tej gry, ale jakoś krótko po nim.
Ma ktoś podobnie jak ja?
Tak, to też prawda. Ale jednak, grę naprawiają, dopeiro teraz da się grać, nadal jest to kupa pod względem "technicznym", ale tak szczerze? Skyrim do dzisiaj jest bardziej zabugowany, niż Cyberpunk teraz. Ja widzę te ich błedy, korposzczurstwo, itp i rozumiem hejt na Cybera, ale co jak co - scenariusz, fabuła, postaci, świat jaki tu przedstawili... to jest - moim zdaniem przynajmniej - jakiś totalnie wyższy poziom. Nawet "mindfucki" Kojimy się przy tym umywają i nie dziwię się Kojimie, ze tak bardzo chciał mieć swoją twarz w Cyberpunku - CDPR przebiło nawet jego, jeśli chodzi o wyższy poziom prowadzenia narracji, wpływania na emocje gracza itp. Pod tym względem, Cyberpunk to majstersztyk, jakich nie było nigdy. Do tego stopnia, ze poważnie podczas gry w wersji 1.6 zupełnie nie zwracałem uwagi na jakieś bugi, bo co mnie to, jak tu taka historia się dzieje! Do tego historia bardzo bliska memu sercu. No i sposób jej przedstawienia... no nie wiem, czy w jakiejkolwiek grze do tej pory było coś tak mocnego. Chyba nie.
Graczy też, to oczywiste, ale mimo wszystko próbują nam to jakoś zrekompensować "naprawiając" grę, a tu jakieś anime, to coś, no nie zostaliśmy z ręką w nocniku i Cyberpunk nadal się rozwija.
Ale określenie "kaftaniarze" bardzo mi się podoba :D Heh, fajne to! Niemal jak z tekstów zespołu Po Prostu, tylko chyba jeszcze bardziej dosadne xD Mega!
https://www.youtube.com/watch?v=ibA0ZUYh9lo
Widzę, ze jesteście bardzo niedzielnymi, mało wymagającymi graczami. Wy poważnie bronicie tego kupska? Dajcie sobie spokój. Ta gra to kupa i nic tego nie zmieni, a tym bardziej udawana cyfra 2 w tytule. To jest nic innego, jak kosmetyczny zabieg rodem z Tencentu, czy innego Netease - dwóch gigantów mobilnych. Odgrzewanie trupa "nową" wersją. Idźcie w pyry panowie i przestańcie pisać pochlebne komentarze na temat tego scamu.
A dajcie sobie spokój. Ktokolwiek tu wierzy jeszcze w Blizzarda? Ja w Overwatcha próbowałem grać od premiery... tragedia. Ta gra to straszna kupa i radzę trzymać się od niej z daleka. Tu nie ma ani nic ciekawego, ani fajnej grafiki, ani gameplayu, ani kurła nic. Serio! To już taki beznadziejny Counter Strike ma więcej zawartości niż to bagno!!!
Nawet nie zamierzam O2 odpalać, bo widzę, że nie zmienili nic, poza sklepikiem i do tego odjęli jednego gracza w meczach. Walić tę grę. Szkoda tylko, że wydałem na to jakieś 2 stówy, parę lat temu. Wywalone mam w Blizzarda, niech zdychają. Nawet w wowa gram już tylko na pirackich serwerach, bo są autentycznie dużo ciekawsze od oficjalnych! Bez kitu (a najlepsze jest to, że zawsze byłem przeciwnikiem prywatnych serwerów... beka w uj). Blizzard skończył się na Kill'em'All, tylko zamiast zabić wszystkich, zabił siebie. Albo rzeczywiście wszystkich innych - śmiechem! Tragedia, po prostu tragedia.
I żeby nie było, nie mam Blizzowi za złe tego, że O2 zrobili f2p, wywalone mam w to. Po prostu ta gra jest tragiczna pod każdym względem i tyle. I mówcie sobie co chcecie, ale od tego stwierdzenia mnie nie odciągniecie, za żadne srebrniki!
No co? Czasami też mam prawo sobie po hejtować. A tu akurat jest hejt słuszny.
E tam, nie słuchajcie moich farmazonów o CDPR, upiłem się. Ale jak tera to czytam, po lekkim wytrzeźwieniu, to i tak wydaje się to nawet realne xD Głupie, ale...
Tu macie kawałek zespołu Refused z 1998 roku. I jeszcze ta nazwa albumu: "The Shape of Punk to Come".
Nie dziwcie mi się, że tak bardzo kocham Cyberpunka. Ta gra, to moim zdaniem marzenie każdego, autentycznie zbuntowanego punkowca, składa się na to bardzo wiele czynników, zarówno fabuła, tematy w niej poruszane jak i muzyka. Miazga.
Ja wiem, że to twór korpo CDPR, ale no kurła...
Co, jeśli CDPR zrobił to celowo?
Zobaczcie, wypuścili bubel, mimo wsparcia inwestorów, nawet kurde od polskiego rządu wyciągnęli hajs skubańcy xD SPORO hajsu!
Wyruchali wszystkich, poza graczami.
Teraz cała kasa idzie tylko do nich, bo nikt z korpo im już za bardzo nie ufa :D
Kurde, nawet ryja Kojimy zeskanowali i jest w ich grze.
No fuck the system totalne xD
Wiem, że to stwierdzenie jest z tyłka, naciągane takie aleee... :D
Beka, ale nie uważacie, ze to takie trochę punx not dead? Tylko na większa skalę?
Silverhand byłby dumny!
Co ciekawe, jak sobie oglądam filmiki z bugami z premiery Cybera... kurde, te bugi i glicze wyglądają, jakby były wyreżyserowane, z góry ustawione, jakby specjalnie - obczajcie sobie! Poważnie!
To jest bardzo ciekawy temat, pewnie zupełnie nieprawdziwy, ale kurde... kto wie?
To jest bardzo prawdopodobny scenariusz!
Punk nie umarł :D
https://www.youtube.com/watch?v=NkAe30aEG5c
W ogóle, to w Cyberpunku jest tak masakryczna ilość odniesień do punkowej subkultury, zespołów, klimatu, że to szok.
Mnie to rozwaliło, bo zawsze myślałem, ze Cyberpunk, to dziedzina sci-fi, czy sztuki bardziej, jak Steampunk czy coś... a tu po prostu chodzi o punk rocka i tę subkulturę - dosłownie! Miazga!
Jak po zeskanowaniu jakichś owoców syntetycznych, Silverhand mi powiedział coś w stylu:
"No tak, Fresh Fruit for Rotting Vegetables.
No co?
To był zajebisty album!"
(chodzi tu o album zespołu Dead Kennedys)
To o czym tu gadać w ogóle xD A takich punkowych smaczków w Cyberpunku jest od gromaaa i ciut ciut!
Nigdy nie myślałem, że doczekam się punkowej gry. I to tak zajebistej :D Mega!
Zresztą, zespół Refused, który gra muzykę zespołu "Samurai" w Cyberpunku, to w zasadzie legenda punk rocka/hardcore. I byłem ich fanem dłuuugo przed dowiedzeniu się o jakimkolwiek cyberpunku.
Tym bardziej jest to fajne, kiedy uświadomisz sobie, że nawet Keanu Reeves też kiedyś punkował i grał punkową muzykę, poza swoim takim lekko rockowym zespołem (i myślę, ze między innymi to był powód, dla którego zgodził się wziąć udział w Cyberpunku, poza kasą oczywiście - on to czuł, dlatego Silverhand moim zdaniem jest jedną z jego najlepszych ról ever, nawet jeśli nie było go za dużo w tej grze):
https://www.youtube.com/watch?v=oXrxds1ic-w
"Nie rozumiem tego argumentu, że każdy "dojrzalszy" gracz oczekuje tylko mroku i depresji, a nieco lżejsza historia nie może być wartościowa i rozbudowana."
Dlatego napisałem, to w ten sposób:
"CDPR celuje raczej w tzw. od czapy "dojrzalszego" gracza".
Moim zdaniem również jest to błędne myślenie, że jak coś jest lżejsze, to już nie może być dojrzałe, więc rozumiemy się doskonale :)
(nie wiem jak cytować tutaj "na żółto", jak to inni robią, ale ogarnę temat :P w przyszłości).
ja grałem z angielskim dubbingiem, bo polski zupełnie mi nie pasował do Night City, po prostu ten świat jest stworzony do angielskiego i tych ich dialektów, hiszpańsko-gangowych, japońskiego, i jakichś tam. To nie Polska do cholery, tylko "czysto" amerykańskie miasto, tak jak teraz w USA mamy :D Próbowałem odpalić polski dubbing, ale tak samo zrezygnowałem po chwili.
I tak samo wolałbym kontynuację Cybera niż Wiedźmina, mimo, że Wieśka też uwielbiam. Zresztą, Night City mi przypadło do gustu również z osobistych względów, punkowych takich - ten mój avatar na GOLu, to zdjęcie mojego parszywego ryja ;)
No, nie da się zaprzeczyć, że taka space opera z lżejszym klimatem od CDPR też mogłaby być mega :) I tez bym chciał. Tylko, moim zdaniem, problem (choć dla mnie to nie problem :P), polega na tym, że CDPR celuje raczej w tzw. od czapy "dojrzalszego" gracza, więc chyba nie mamy co liczyć na taką lekką, zwiewną opowiastkę, bez choćby cienia depresji. Ja akurat ten depresyjny klimat uwielbiam, ale rozumiem, czemu wielu ludziom to nie pasuje i wolą coś lżejszego.
W tym ja xD To forum jest jak bumerang, niby chcesz się oddalić, ale nagle pojawi się jakiś temat i już okazja, albo do hejtowania, albo bronienia, albo... cholera wie czego :D Kocham GOL. Tak samo jak nienawidzę :P To czasami jest bardziej uzależniające niż Fejsbóg, z którego zrezygnowałem już dawno.
To o czym piszesz, to nie jest zwykłe Sci-Fi, to jest już połącznie sci-fi z fantasy (jak Star Warsy na przykład), czyli bajeczki, choć bajki są super oczywiście (tzw. Soft Sci-Fi). Cyberpunk, to jest rzecz z gatunku hard sci-fi. Poczytaj o tych gatunkach :) Polecam. (chociaż, to co dałem przykłady Odysei kosmicznej i Solaris, to też jest Hard Sci-Fi, a też tam jest podróżowanie po planetach itp).
Gusta są różne, więc luzik :) Ja wolę hard sci-fi, ale softa też bardzo sobie cenię, zwłaszcza właśnie Star Warsy, czy inne Mass Effect :D
Okej, osobiście, ale naprawdę uważasz, ze Cyberpunk, to nie jest "zwykłe sci-fi"? To jest najlepszy przykład "zwykłego sci-fi" przecież xD I to bardzo realnego. Bardziej, niż na przykład film "Odyseja Kosmiczna" Kubricka i Clarke'a, czy inne "Solaris" od naszego Lema.
Polacy, to dziwny naród.
Kiedy robią coś zajebistego, to zazwyczaj jest wybitne na maksa.
Kiedy coś bezndziejnego, to jest kijowe na maksa.
Kiedy coś jest już tak kijowe, że ło panie, to wtedy po dwóch latach znowu jest na szczycie xD
Czasami naprawdę można odnieść wrażenie, że Polacy, to naród wybrany. Chyba zaczynam rozumieć narodowców (mimo, że jest mi z nimi całkowicie nie po drodze).
Ja po dwóch latach od premiery odpaliłem Cybera i jestem w szoku, jak masakrycznie dobra gra to jest :D Moim zdaniem Cyber przebija Wieśka po stokroć, jeśli chodzi o budowanie fabuły, świata, postaci i tak dalej... A bugi? Nadal są, ale da się grać i chłonąć ten klimat. Magia! (ogólnie też odnoszę wrażenie, ze bardziej można się w ten świat wczuć grając kobiecą wersją V - jak odpaliłem sobie jakieś gameplaye gdzie ktoś gra facetem, to niektóre sytuacje, które wydawały mi się super i mega, w męskiej postaci są takie... no, trochę cringe :P ale może też to być zasługa aktora podkładającego głos, nie wiem jak to wyjaśnić, ale pewnie ktoś tam rozumie o co mi chodzi).
Mnie to nie dziwi, że akurat w tak dogodnym momencie podtrzymują ten, tak zwany hype, ogłaszając inne gry. Ja tam trzymam kciuki.
Ale co masz do Rumunów? Chyba pomyliłeś ich z Romami ;)
Zawsze mnie to dziwiło, że ludzie zupełnie tego nie odróżniają.
Rumuni, to dumny naród, który drzewiej nawet był określany Słowiańskim (serio).
Romowie zaś, to właśnie cyganie, koczownicy, których etnogeneza zaczęła się prawdopodobnie gdzieś w Indiach (dlatego mają taką ciemną karnację) - to o nich są te nie do końca śmieszne żarty, a nie o Rumunach.
Próbowałem tę Stadię, pograłem z 5 minut i wróciłem do rzeczywistości. Strasznie to słabe. Kompresja, lagi... a dajcie se spokój.
Tak, Crimsonland chyba był pierwszy. Pamiętam tę gierkę doskonale :)
Mnie też to zdziwiło, że ludzie zaczęli nazywać Vampire Survivors nowym gatunkiem, bo grałem w coś takiego już dawno i w sumie kilka tego typu gierek powstało od 2003 roku (Zombie Apocalypse, Burn Zombie Burn, Dead Ops Arcade...).
Vampire Survivors wykorzystało po prostu sprawdzoną formułę, ot i tyle.
Ciebie pewnie opłacił sam ojciec śnięty, król hejterów.
Udowodnić Ci, że nie? Mogę nagrać obeesem, cwaniaczku.

To ciekawe. Ja gram w cybera na GTX1050, na wysokich detalach. W rozdzielczości 1440x900.
To gadanie o optymalizacji, to chyba tylko snują snoby z ekranami 4k, HDR, próbując odpalić to na GTX2060 z raytracingiem i kij wie czym jeszcze, bo ojaaa, to takie modne przecież - a kto ni ma ten knur!
Weźcie się ogarnijcie ludzie.
Bekę mam, bo serio na GTX1050 Cyberpunk chodzi mi jak marzenie.
Ten cytat Silverhanda jest tak uniwersalny i zajebisty, że mam to aż na tapecie, bez kitu kurła:
Chciałbym bardziej rozbudowaną karierę, taką jaka jest w WRC od KT Racing obecnie. Ot i tyle.
Właściwie podobna kariera jest w grach z serii F1, a tą robi Codemasters, więc może, może... Fajnie by było, bo połączenie fizyki jazdy DiRT Rally (zwłaszcza jedynki) z taką karierą, to byłby sztosik.
To są detale. Mnie najbardziej interesuje tryb kariery. Jeśli będzie tak ubogi jak w DiRT Rally 1 i 2, to lipa straszna.
Warto też wspomnieć, że Ayaneo będzie miało również mocniejszą wersję, oraz z systemem opartym na Linuksie.
Ale póki co i tak SteamDeck to mały potwór wydajnościowy ;)
https://www.gamingonlinux.com/2022/07/ayaneo-to-have-their-own-ayaneo-os-based-on-linux//page=3#comments
Hmm, to akurat nie jest złe. Ja na przykład martwiłem się, jak to będzie z modami do Cyberpunka, no bo jakby ludzie chcieli dodać nowe questy itp, to co z voice actingiem? Takie AI może się tu okazać zbawienne. A co do tego, że trzeba za to bulić... spokojnie, lada chwila pojawi się coś podobnego w wersji open-source, na bank.

Biedne korpo, ojejku.
Aż zacytuję cudne słowa Silverhanda:
Co to ma za znaczenie? Mogłaby być równie dobrze z Zimbabwe. Wszyscy mieszkamy na jednej planecie. Ziarenku piasku.
No co jak co, ale Dragon ball wpisuje się w definicję bajki idealnie. Moim zdaniem , DB to zawsze była trochę taka baśń sci-fi. Bajka, to na pewno nie jest nic obraźliwego, wręcz przeciwnie. Dodam jeszcze, że jestem chorym psychofanem Muminków od Tove Jansson, a anime na ich podstawie jest boskie. Bajki są zajebiste. Po prostu.
Tak czy siak, dragon Ball GT trzymało chociaż poziom klimatem i kreską, małym powrotem do korzeni. "Super" mi osobiście już w ogóle się nie podobało, pod żadnym względem. Ja tak dużo piszę o GT, że było fajne i dużo lepsze niż te nowe wynalazki, ale mimo wszystko dostrzegam jego wady. Za dzieciaka było inaczej, bo to była nowość i 9 letni szczyl nie patrzył na jakieś niuanse związane z logiką.
Jeśli JA3 ma być podobnej klasy "rimejkiem" jak XCOM od Firaxis... to ja poproszę. Trzymam kciuki.
"Bajka" miała być w cudzysłowiu. Jako fan anime przyznaję się do błędu :P Heh. Ale to nadal bajka.
Ale głupoty. Jakoś za dzieciaka to wszyscy oglądali i się jarali. GT było na piedestale! Przynajmniej na moim podwórku.
Zresztą, nawet Toriyama jarał się Dragon Ballem GT (no i sam projektował wiele rzeczy do tej serii). Naprawdę.
Poza tym... to tylko bajka. Nawet jeśli coś się niezgadzało, to to nie był taki level jak np. przy Pierścienaich Władzy xD Więcnie rozumiem nadal tego "hejtu". Bzdety.
No i dobrze. Dragon Ball GT ma też świetny klimat kosmicznej odysei. Tego nic nie przebije :D
Mam to samo zdanie. Poza tym, w przeciwieństwie do "Super", Toriyama rzeczywiście maczał swoje paluszki w GT, chociażby projektował postaci, lokacje, nawet sam statek kosmiczny, czy Giru (tego robocika). Polecam poczytać (niżej jest nawet mini galeria, w której są rysunki Toriyamy z GT:
https://dragonball.fandom.com/wiki/Dragon_Ball_GT
To prawda, pamiętam jak kiedyś nagrywałem tę piosenkę z telewizji na kasetę magnetofonową jamnikiem xD To byli czasy kurła.
Dragon Ball GT podobało mi się najbardziej za dzieciaka (potem jednak wolałem chyba pierwszego DB).
Wiem, że psychofani tej serii nie uznają (nie wiem w sumie z jakiej paki - znaczy się wiem, ale zupełnie nie rozumiem ich hejtu). Uwielbiałem tę podróż po kosmosie, różne planety i w sumie wszystko, łącznie z muzyką.
Niedawno nawet z żoną oglądałem GT, bo mimo, że jest fanką Dragon Balla, to nie oglądała i hejtowała jak te wszystkie barany i mówiła, że "DB Super, to prawdziwa kontynuacja i jest zajebista, a GT to nawet nie ruszam, bo Toriyama nie ma z tym nic wspólnego".
No, to wziąłem ją za przysłowiowy wszarz, posadziłem przed ekranem i jej pokazałem jak bardzo się myliła. Tak po prostu zmusiłem ją do oglądania GT :D
Zakochała się w GT od pierwszego odcinka, a po kilkunastu, stwierdziła, że DB Super, to jednak straszne gówno i wolałaby, żeby to GT było tą oficjalną kontynuacją. Heh. Tyle wygrać xD
Dokładnie. Bez Rebekki, Edgreunners straciłoby bardzo dużo swojego uroku. Ta postać właśnie idealnie wpasowuje się w świat cyberpunka. Wariacki świat bez tak uroczej wariatki? Bez sensu.
Polecam. Wspaniała przeróbka w duchu teorii o mordercy :D
Ale przyznam, że ta teoria ze Snowpiercerem jest bardzo ciekawa i trzyma się nawet kupy :) Aż jestem skłonny w to uwierzyć :P
https://www.youtube.com/watch?v=aE-5tJWd2uU
Odnoszę wrażenie, że coraz bardziej żyjemy w jakimś totalitarnym świecie, w którym komuniści i naziole połączyli siły. Lipa panie. Trzeba uciekać na Marsa.
Nie wgrywałem żadnych modów jeszcze, ale z chęcią sprawdzę. Jak dzięki temu będę mógł jeszcze bardziej komfortowo grać, to już w ogóle beka xD Dzięki :)
Gram w rozdziałce 1440x900 60Hz
Płyta główna to jakiś tani szit od MSI
Procek: i7 7700 3,6 GHz
Ramy: HyperX 16GB (2x8GB) 2666MHz CL16 Fury Black
Karta graficzna Gigabyte GTX 1050 2GB wersja standardowa, bez OC
Dysk SSD: GoodRam IRDM 250GB, jakaś z tych tańszych wersji, nie chce mi się sprawdzać.
Nic nie podkręcałem.
Utrzymuje się około 60 fps, ze sporadycznymi spadkami do 50, czy 40 w najbardziej zatłoczonych sytuacjach. Da się bardzo komfortowo grać, i tyle. I to serio na wysokich detalach, jedynie aberrację chromatyczną wyłączyłem (bo tego nie lubię) i zmniejszyłem motion blur do niskich, a SSAO do średnich. Jajca jak berety :D
Wychodzi na to, że nieźle ludzie są robieni w balona pod pretekstem kilku pikseli czy fpsów więcej. Beka xD
Zawsze mnie to bawi, kiedy baranki podążają za modą i marketingiem jeśli chodzi o sprzęty, no i płacz "jakie to drogie, gra mi się zacina w 4K :O" i inne blablabla.
A ja sobie na to gwiżdżę :)
Po obejrzeniu anime odpaliłem sobie cybera. Doznałem ciężkiego szoku, że na GTX1050 2GB mogę płynnie grać prawie na maksymalnych detalach. Ach, uroki monitora o rozdzielczości niższej niż moda nakazuje :)
No i okazuje się też, że Cyberpunk jest zajebistą grą. Coś wspaniałego.
To zależy od bardzo wielu czynników. Niedawno jednak odpaliłem sobie Metal Gear Solid na PS1 i doznałem ciężkiego szoku - gra okazała się jeszcze lepsza niż ją zapamiętałem. Więc w tym przypadku... zdecydowanie ta starsza gra wygrywa. No, ale MGS z PlayStation 1 jest naprawdę wybitne i ponadczasowe, więc w sumie przykład trochę z tyłka.
Bucowatość takich osobników zawsze mnie zadziwiała.
Muzyka, to nie zawody.
Naprawdę trzeba być niezłym ignorantem, żeby nie kojarzyć chociażby System of a Down xD
Nawet jako punkowiec kojarzę te zespoły i się słuchało i słucha nadal, mimo, że nie wszystkie lubię, bo dla mnie osobiście metal w wielu przypadkach był takim ostrzejszym disco-polo (mówię tu głównie o takim klasycznym heavy metalu).
Ale to co Serj Tankian tworzy ostatnio, to trzeba przyznać, że straszna lipa. Szkoda, bo zawsze uważałem, że System of a Down muzycznie było troszkę bliżej do swego rodzaju komercyjnej wersji melodyjnego crust punka, niż do metalu jako takiego (nu-metal też to nigdy nie był za bardzo, ogólnie ciężko im przypisać jakąś łatkę). Od momentu, kiedy SoaD się rozpadło, to paradoksalnie właśnie Serj Tankian tworzy najgorszą muzykę z tej ekipy - mimo wszystko nadal dobrą.

Dokładnie od tej wersji zacząłem grać w poksy. Grind był bardzo podobny do tego w TemTem ;) No i nigdy w pokemonach nie było takiego engame jaki jest w TemTem.
A umiesz czytać? Zacytuję sam siebie:
"Jeśli się mylę, to mnie poprawcie" :)
Nie wiedziałem, że wcześniej był jeszcze pac-man :D
Teoretycznie tak, z tym że Sims 4 to idealna kopia Simsów 1. Dosłownie! Niemal pod każdym względem (nie licząc grafiki oczywiście, chociaaaaż...). Simsy skończyły się na kill'em'all. Jedyny powiew świeżości był w Simsach Średniowiecze. Reszta odsłon, to kopie kopii. Gorzej niż Asasasyny.
W ogóle, to beka, bo wychodzi na to, że anime Pokemon, to bodaj pierwsza adaptacja gry :P Do tego udana. Jeśli się mylę, to mnie poprawcie, ale nie wydaje mi się żeby wcześniej jakakolwiek adaptacja gry, czy to w postaci animacji, czy filmu powstała.
Nie wyszło średnio. Wyszło bardzo dobrze! Jak nawet taki stary ramol jak ja lubi do TemTem wracać, mimo, że gram w to od wczesnej wersji alpha od dwóch lat, chyba o czymś to świadczy. Gierka jest świetna! Moim zdaniem dużo lepsza od Pokemonów, fabularnie również. Z Twojej wypowiedzi wynika, ze to chyba nie do końca gatunek gier dla Ciebie. Ja rozumiem, że w tych czasach cieżko znaleźć coś dla siebie w natłoku pomyj, ale nie fajnie tak oceniać gierkę po chwili i od razu wyrzucać ją w kąt. Nie podoba się, okej, spoko, nic w tym złego, ale to nie znaczy ze gra jest zła. Gusta są różne i tyle. Dla mnie, jako starego fana Pokemonów, TemTem jest o niebo lepsze! Jest to klon, ale lepszy od "oryginału" (cudzysłów dlatego, że Pokemony same w sobie są klonem innej gierki o nazwie "Dragon Quest V").
Dodam jeszcze, że TemTem jest naprawdę świetnie zoptymalizowane i widać i czuć, ze twórcy włożyli ogrom pracy w swoją produkcję. Tu praktycznie nie ma ani jednego poważniejszego buga!
Studio Crema okazuje się być bardzo dobrym zespołem artystów i rzemieślników. W tych czasach, to rzadkość! (I było tak już w early accessie - serio!).
Ogólnie TemTem, to istna gratka dla boomerów takich jak ja xD I myslę, że to właśnie był główny target, w który studio Crema celowało. Wyszło im to rewelacyjnie! Marzenia z dzieciństwa się spełniają :) Aż chciałoby się jakiś serial anime na tej podstawie, a jak widać na trailerach - oj, potrafią w animacje.
Zgadzam się z przedmówcą. Ja bawię się świetnie. Już od dwóch lat. Ta gierka ma w sobie "to coś". Uważam, że TemTem jest dużo lepsze od każdych Pokemonów, które wychodziły od samego początku istnienia tej marki. A grałem w Pokemony od wersji Yellow na GameBoyu Color.
Tak przy zupełnej okazji, podzielę się BARDZO ważną ciekawostką:
Pokemony powstały w oparciu o zbieranie stworków w Dragon Quest V - fan Dragon Questa (mechanika zbierania stworków była tylko w piątej części), chciał stworzyć coś podobnego i tak powstały kieszonkowe stworki, które były niczym innym jak klonem założeń i mechanik z Dragon Questa V, dodając coś od siebie. Ciekawa analogia, prawda?
Jednak daję lajka, bo myślałem, że o tej ukrytej perełce nie będzie na tym portalu żadnych informacji. Szacun. Polecam jednak pograć więcej i dopiero potem pisać recenzję, bo to gra na dłuuugie godziny i ciężko dać jej jakąkolwiek ocenę i poważną opinię nawet po 20 - 30 przegranych godzinach, tym bardziej, że TemTem jest mocno nastawione na tzw. endgame, którego w tym gatunku chyba nigdy nie było.
Czy ja wiem? Moim zdaniem te postaci są właśnie takie, jakie powinny być. Twórcy nie silą się na zbytnią melancholię i rozbudowę osobowości, bo po co? Krótka piłka, ten świat jest taki brutalny i nieco wyprany z emocji - po prostu. To jest punk rockowo - technologiczny rozpiździaj, dokładnie taki, jaki jest w oryginalnej grze od Pondsmitha. I chwała im za to, że tak to przedstawili. A już tym bardziej, że nasz realny świat niestety również, coraz bardziej, do takiego stanu rzeczy się zbliża. W naszym realnym świecie, niemal cały punk rock o tym mówi i wytyka tę obojętność i sztampowość ludzkości, a Cyberpunk od tego naszego punka naprawdę niewiele się różni. Wydaje mi się, że nie bez powodu w cyberze jest słowo "punk" i chyba to Pondsmith miał na myśli tworząc ten świat, tak przy okazji. Według mnie jest to ciekawostka, taki fajny smaczek (drugie dno, czy coś - jak zwał, tak zwał). Ktoś, kto siedzi w punk rocku (ale nie tylko, bo to uniwersalne trochę takie), na bank zrozumie co mam na myśli.
Ogólnie, dla mnie jako punkowca, to anime ma jeszcze większą wartość, właśnie ze względu na te nawiązania do punk rocka, buntu, pozornej (to kluczowe słowo!) prostoty przekazu. Czyli "wali prosto w ryj", jak to zwykło się pisać na tym portalu (tylko, że w tym przypadku to stwierdzenie naprawdę ma sens) :D
No nie powiedziałbym :D
Jak dla mnie niemal wszystko top 10 i nawet niżej na My Anime List chociażby, jest praktycznie nieoglądalne xD
Właśnie spojrzałem na top listę i z top 30, to podobało mi się tylko Shingeki no Kyojin (ale to oczywiste), no i Steins;Gate.
Uwielbiam anime, ale bez przesady :D
Shoneny bywają spoko, ale większość z tych, które są na topie, są skierowane autentycznie do dzieciaków (co oczywiście nie jest złe, no ale...).
Dla dojrzalszego widza najlepsze są Seineny (jak Ghost in the Shell), albo połączenie Shonena z Seinen właśnie (jak to ma miejsce w SNK). Cyberpunk: Edgerunners to seinen, z leciutkim mrugnięciem oka w kierunku shonena.
Onimuszą to była świetna gierka :D Zupełnie o niej zapomniałem. Dzięki za przypomnienie, aż sobie to odświeżę.
Wiecie, możliwe też, że zawyżyłem ocenę, bo oglądałem to piwkując sobie dość konkretnie, korzystając z wolnej chaty, bez kobity i dziecka xD I tak będę oglądał to drugi raz z żoną, więc zobaczymy jak wtedy do mnie to anime trafi. Po pierwszym obejrzeniu jestem zachwycony. Dodam jeszcze, że w Cyberpunka nie grałem (próbowałem, ale akurat wtedy ogrywałem Death Stranding i jakoś tak porzuciłem tego Cybera po połowie godziny, bo wydał mi się strasznie kiepski - wina Kojimy! :P). Zastanawiam się więc, czy poczekać na dodatek, czy już teraz odpalać gierkę? :D
No i przy okazji - bardzo cieszy mnie fakt,ze adaptacje gier stają się coraz lepsze, a nawet wybitne, jak to ma miejsce w przypadku Arcane (to bardzo ciężko będzie przebić przez najbliższe lata przynajmniej).
"dla mnie akurat w tej animacji to Anime jest tyle co kot napłakał właściwie poza jedną przerysowaną postacią z dużymi gałami"
Alex, Alex... Po tym zdaniu stwierdzam, że Ty chyba nigdy anime nie oglądałeś. Takiego prawdziwego, soczystego, ambitnego. To co napisałeś, to chory stereotyp powtarzany przez nasze babcie, które mówiły "co ty łoglundasz za chińske bajki". Totalna ignorancja.
Obejrzałem całość! Jednym tchem!
To akurat rzadko u mnie się zdarza ostatnio.
Moim zdaniem, to anime przejdzie do grona klasyków, zaraz obok Akiry, Ghost in the Shell, Evangeliona, Cowboy Bebop - bez nawet najmniejszego cienia wątpliwości.
Tak dobrego animca sci-fi nie było od lat 90. Te wszystkie Texhnolyze, Ergo Proxy itp - prób było wiele, żeby stworzyć takiego klasyka, ale to co tutaj pokazali... zupełnie się tego nie spodziewałem, a czekałem na coś takiego od lat!
Jestem pod olbrzymim wrażeniem. Zaczarowany!
W ogóle, jak oni pomyśleli nawet o takich szczegółach, jak dopasowywanie muzyki do akcji na ekranie, dużo post punka, hc, nietuzinkowej elektroniki. Muzyka w tym show, momenty jej wykorzystania, nawet w tle, to jest całkowite 10/10.
Animacje, nieoczywiste kadry, kreska - magia, całkowity sztos i mistrzostwo. To wszystko ręcznie rysowane, klatka po klatce, bez żadnego trójwymiarowego CGI. No, ale to studio Trigger, założone przez animatora Evangeliona, reżysera Gurren Lagann i Kill la Kill (swoją drogą - Cyberpunk to najlepsze anime od studia Trigger - przebili samych siebie!).
Ciekawe postaci, miejscami sztampowe, ale w pewien sposób unikalne, dające się lubić i tak dalej. Nie zapomnisz kto jest kim i nawet postarali się by w drugoplanowych postaciach zawrzeć w krótkim czasie antenowym jakąś ich historię, osobowość. Jest konkret!
Scenariusz ogólnie trzyma w napięciu i nie pozwala się oderwać ani na chwilę, do tego jest bardzo spójny, prosty w obsłudze i wszystko tu trzyma się kupy.
Wszystko jest tak doskonale przemyślane, że jest czas i na wartką akcję, dosłowny krwawy rozpierdol na ekranie, jak i na chwile melancholii, jakiejś takiej zadumy, typowej dla ambitniejszych animców. No i sporo czarnego humoru.
Ogólnie ostra jazda bez trzymanki! Pozytywne, punkowe wariactwo do szpiku kości, do tego z przesłaniem. To anime jest tak soczyste, że klimat po prostu wylewa się z ekranu tak, by zapełnić nasze gałki oczne i dziurki uszne swoim unikalnym sokiem zajebistości. Dodać do tego fakt, że w dużej części jest to również polski twór - coś cudownego.
Jesteśmy świadkami narodzin klasyka w świecie anime i mówcie sobie co chcecie, ale od tego stwierdzenia mnie nie odciągniecie.
Wiadomo, gry arcadowe też są potrzebne, dobrze jest mieć wybór. Ja tylko napisałem co wolę :D
Automobilista 2 też jest świetne, ale niestety brak wsparcia dla modów, a szkoda. ACC mnie nie bardzo interesuje, bo nie przepadam na wyścigami GT, tak samo jak za formułą nie przepadam. Po prostu nie lubię nowych aut. GT z lat 60 jeszcze łyknę, bo wyścigi klasyków to totalnie moja bajka. No i swobodna jazda też, dlatego Assetto jest dla mnie idealne. Odpalam sobie otwartą mapę z ruchem ulicznym i jazda :P Idealne rozwiązanie dla kogoś, kto chce sobie pojeździć autem bez wyścigu, ale z realizmem w tle.
Poza tym... grafika w Assetto Corsa to sztos. Gierka z 2014 roku, a kopie tyłek. Też drift zaczyna mi się podobać ;) Nic to, pozostaje czekać na Assetto Corsa 2.
https://www.youtube.com/watch?v=vmFeRgj5gqM
Tylko, że Forza Motorsport to nie jest symulator :P I nawet na to nie licz. To taki sim, jak Gran Turismo, które moim zdaniem i tak bije Forzę na łeb. Grałem w obie i po prostu Gran Turismo jest lepsze, jeśli już o takiej półce samochodówek mówimy. I nie mówię już nawet o Forzie Horizon, bo to w ogóle jest cringe'owa gierka na 5 minut.
Po prostu Asseto Corsa ma niekończący się kontent. Głównie o to mi chodzi. Symulator wiecznie żywy.

Po co mi to? Mam Assetto Corsa. Kupiłem za 3 dyszki na Sztimie. Od tamtej pory już nie patrzę na inne samochodówki, bo nie widzę takiego sensu :P
Moim zdaniem tu już nie chodzi nawet o to, czy to twór pełen spójnego fantasy, czy tolkienowskiej wizji świata przedstawionego, ale przede wszystkim - czy dobrze się to ogląda. Jak dla mnie, nie ogląda się tego dobrze. Spierdzieli wszystko, poza CZASAMI efektami CGI. Co do CGI, to nie mam nic przeciwko, bo sam zajmuję się tym tematem i wiem jakie to jest czasochłonne, w przypadku takiego molocha, ale... No właśnie ALEEE! No kurde... Lipa ogólnie. To jest serial dla nikogo. Taki do obiadku w sam raz :) Sorry, ale Prey przebija tu klimat, scenografię, scenariusz, aktorstwo... dosłownie wszystko. Udowodnijcie, że nie mam racji :P A wychodzi na to niestety, że ten władca pierdzieli od amazona, to ten sam kaliber co Prey. Taka sama papka dla jełopów, z tą różnicą, że tu jest wychwalana w nieboskłony, a taki Prey po prostu nie starał się być niczym więcej, niż filmem dla fanów. Tu jest zgoła inaczej - serial próbuje być tworem dla każdego - i to go gubi. Beka.
Dobrze, że chociaż "Ród Smoka" nie okazał się być klapą, póki co - tu chyba twórcy wyciągnęli jakieś wnioski, takie odnoszę wrażenie - podchodziłem do tego z tak samo długim kijem, jak do tego wynalazku władców pierdzieli od amazona.
Ale co masz namyśli? Bo zupełnie nie rozumiem Twojego wylewu :D I co to ma wspólnego z classiciem WOTLK?
Rzeczywiście, bo wiara przejmuje się ikonami xD Wy już serio nie macie o czym pisać chyba. Co jak co, ale LoL, to zaraz obok Path of Exile najuczciwsza gra free to play, więc dajcie se siana. Czy inaczej, jak to po poznańsku się mówi: Idźcie w pyry!
PS
Oddawać dislajki, zgredy! To jest jeszcze bardziej nieuczciwe, niż te ikonki Udyra.
Wygląda jak gra inspirowana filmikiem "Awaken" z League of Legends :D Totalnie! Chodzi mi konkretnie o fragmenty z Jhinem i Camille.
https://www.youtube.com/watch?v=LGtmqSDZYL0
Żeby nie być gołosłownym, wystarczy chociażby włączyć muzykę, którą tworzy dzisiaj młodzież (akurat Sextile, to już nie do końca młodzież, aleee...). To tylko jeden przykład, a jest takich setki tysięcy. Młodzieżowe twory głównie są ukierunkowane na walenie systemu, nieco powrót do punk rocka, czy cięższych brzmień, ciekawych przemyśleń i negacja świata w jakim żyjemy.
Beka, bo wielkie firmy to łykają jak pelikany, z nadzieją, ze to się sprzeda i zapewni im zarobek, a jest zupełnie odwrotnie xD Po prostu te przysłowiowe "korpo" zupełnie nie rozumie, w co się pakuje. Dzisiejsza młodzież jest bardziej punkowa niż punk rock. Wiadomo, że nie zawsze, ale no kurde... Młodzi ludzie wcale nie są tacy głupi jak mogłoby się wydawać. Mnie to cieszy.
"I was never wasted
Forward facing
Far facing
Breaking my back everyday now
Wasting all my time yeah
Wasting my emotions
Listening to things I never wanna hear but
They still on the fact side
Always in a back slide
All the fact side
Never in the ace
Busting up my brains
Where your holding on to secrets
Switching to your laughter
Hanging on your banks now"
https://www.youtube.com/watch?v=hSu495tKzAA
Mnie najbardziej rozbraja fakt, że twórcy gier/filmów/seriali na siłę wciskają wszędzie ten krindżowy klimat młodzieżowy. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że młodzież zupełnie, niemal ani trochę nie ma takiego beznadziejnego klimatu. To wygląda tak, jakby młodzi ludzie totalnie strollowali korporacje, które idą za ICH "modą", żeby tworzyć coraz gorszy badziew. No bez jaj.
Poważnie zaczynam się zastanawiać, czy faktycznie tak nie jest. Bo ten klimat, który serwują nam przykładowo w Watchdogs: Legion i w nowym Saints Row (to najbliższe przykłady), tak całkowicie mija się z modą i klimatem młodzieżowym, oraz ich poziomem intelektualnym, że szok. Korpo, to jednak idioci.
No w końcu Epic miał być steam killerem i zbawieniem dla graczy. Takie były założenia od początku. Niestety (albo stety), nic z tego nie wyszło.
Oglądałeś jakikolwiek jego filmik/streama? Mniemam, że nie, bo pewnie angielskiego nie znasz. Co za tym idzie - skąd możesz wiedzieć o czym on mówi i jakie tematy porusza? Gadasz kocopoły, bo taka teraz moda i gul ci skacze, że ktoś zarabia na siedzeniu przed kompem (chociaż on zarabia nie tylko na tym, bo ma łeb jak sklep).
Prawdopodobnie w ogóle nie być :P Tak mniemam z jego wypowiedzi. Takie osobniki zazwyczaj grają w CS'a albo... w CS'a.
Czego więc oczekiwałeś po tym filmie? Oglądałeś oryginalnego Predatora? Zobacz ile tam jest bzdur - czemu do nich jakoś nikt tu się nie przywala? To czysta rozrywka do obiadu i nic więcej. I w tej kategorii to jest dobry film. Po prostu. Chciałbym, zęby mi płacili, ale neistety nie. Przywalanie się fizyki w filmie akcji, to tak, jakbyś przywalał się do każdej gry, w której są czerwone, wybuchające beczki. To ma być rozrywka, a nie wybitny film z miliardem dopracowanych szczegółów. Ja włączając Prey oczekiwałem totalnego dna i festynu bzdet, a dostałem kawałek solidnego filmu, który nie próbuje być niczym innym, jak tanią rozrywką dla fanów Predatora. I robi to po prostu dobrze. Dorośnij.
Akurat Alien 1 jest kilka poziomów wyżej niż Predator, nadal to nie kino wybitne, ale zdecydowanie półkę-dwie wyżej. Już Alien 2 natomiast był filmem z tej samej półki co Predzio :) Nie zrozum mnie źle - nadal uważam te filmy za klasyki i bardzo je lubię, ale nie jestem zaślepiony nostalgią.
Nie oczekuj od tego filmu logiki :D W pierwszym Predatorze było równie dużo bzdur, jak nie więcej.
To była puma, nie lew. Po angielsku puma, to "mountain lion".
Mountain lion - a large American wild cat with a plain tawny to grayish coat, found from Canada to Patagonia.
Nie ma to, jak wytykać błędy, bez braku wiedzy :P
Serio doszukujesz się praw fizyki w filmie o kosmicznym łowcy, który już od pierwszej części był skierowany do 12 latków? Proszę cię. To jest rozrywkowe sci-fi, a nie kino wybitne. I tak to trzeba oceniać.
Nie można edytować komentarzy... No trudno, musze dopisać kolejny, ech:
I nawet ma to sens w tym filmie, bo główna bohaterka też przechodziła inicjację łowcy w tym czasie. Głupotki, ale wbrew pozorom w tym filmie wiele rzeczy trzyma się kupy i ogólnego założenia.
Może i się zgodzę w paru kwestiach, ale wtedy jeszcze nikt nie znał predatora i co to za stwór. Tu nie musieli silić się na na budowanie napięcia, bo każdy kto ten film ogląda doskonale wie co to jest predator xD I dobrze, że nie silili się na elementy straszenia, bo to już w ogóle byłby cringe.
Dodam jeszcze, że prawdopodobnie ten predator w Prey był młodym osobnikiem, który przyleciał na Ziemię, by odbyć swoją inicjację jako łowcy. Wskazuje na to choćby fakt, że nie do końca jeszcze ogarniał swój własny sprzęt i było to ukazane w wielu scenach w tym filmie.
Ja to odbieram tak, że ci Europejczycy, to nie byli dla niego przeciwnicy, tylko muszki, które mu przeszkadzają nic poza tym. Trochę absurdalne, ale co nie jest absurdem w Predatorze? Moim zdaniem idealnie wpasowuje się w tzw. kanon, jeśli takowy istnieje w opowieściach o Predziu.
Nie wiem, czy wiesz, ale to właśnie broń palna nie robiła na Predziu wrażenia już w oryginale. To są wojownicy, łowcy, którzy czerpią przyjemność z bezpośredniej konfrontacji, posiłkujący się bronią "palną" tylko w niewielu przypadkach. Jest to związane z kultem Yautja (tak nazywa się rasa Predatora). Pif-paf to dla nich bułka z masłem. Oni chcą walczyć i odnosić rany, szukają tzw. apex predatora z którym będą mieli mniej więcej równe szanse w konfrontacji face to face. Zależy też od klanu, bo Predator w oryginale był z innej "nacji" Yautja. Ale ogólnie o to chodzi. A, ze francuzi rzucili się na niego chmarą, to co, miał czekać aż go zabiją? xD
Odnoszę wrażenie, że komentujący tu znawcy w ogóle nie znają Predatora. Jedynka z Arnoldem, to było kino bardzo niskich lotów, tutaj nie jest inaczej, a nawet moim zdaniem jest lepiej w bardzo wielu aspektach. W swojej klasie, to bardzo dobry film. Mnie się podobał. Bez zbędnego przeciągania i przerostu formy nad treścią. Tak samo infantylna opowiastka jak oryginał. Poza tym - na pewno jest to lepsze kino niż popłuczyny Marvela i to bez zastanowienia nawet :D
Ten komentarz, to sztos nad sztosy! :D Oby więcej takich!
Trochę beka, patrząc na osiągnięcia polskiej reprezentacji w normalnej piłce. Nie interesuje mnie ani normalna piłka (pograć lubię, ale totalnie mam gdzieś co się dzieje w tym sporcie), ani gierka, ale gratuluję :D
Poza tym edukacja indywidualna jest dużo lepsza, skuteczniejsza, normalniejsza i rozwija zdecydowanie bardziej niż szkoła publiczna. Ta druga tylko "óczy" i w wielu przypadkach prowadzi jedynie do traumy i niechęci do wiedzy.
A obejrzałeś więcej niż 5 minut? To jest świetna komedia obyczajowa. Pierwszy odcinek, jak często w tego typu anime, jest dość chaotyczny.
Ta gra jest strasznie nierówna (zarówno Kingmaker jak i Wrath), miejscami nudna jak flaki z olejem, we Wrath praktycznie jest non stop walka, nie ma czasu nawet żeby pooglądać lokacje czasami. Ogólnie, to dobre gry, ale mnie strasznie wynudziły. Nie chce mu się ich nawet kończyć, mają w sobie coś takiego... nie wiem, czegoś mi w nich brakuje. Dziwne w sumie, bo wydawałoby się, że to RPG idealne wręcz dla mnie. Niestety nie. A szkoda, po potencjał jest.
Proste.
Naprawdę, to jest tak kuźwa proste! Wystarczy mieć dobry kontakt ze swoim dzieciakiem, nic więcej.
Cenzura w żadnym stopniu tutaj nie pomoże, a nawet zaszkodzi i spowoduje dużo większe szkody w umysle młodych, uwierz mi. Nadmierna kontrola, to czyste zło!
Człowiek jest tak skomplikowaną istotą, że jak czegoś mu się zabroni, to jeszcze bardziej będzie tego pragnął. I właśnie temu służy cenzura - żeby mieć za co karać społeczeństwo, bo inaczej system nie działa tak, jakby chcieli porąbańcy, którzy nami rządzą tam "na górze". Hatfu!
Może miałem po prostu farta, że mój stary był punkiem, a matka hipiską. Przekazali mi dużo mądrości i wytłumaczyli jak ten porąbany świat działa. Wystarczy chcieć i nie traktować dziecka jak swoją własność oraz rozmawiać z nim jak równy z równym (oczywiście w miarę możliwości, bez przesadyzmu - to nadal dziecko). I tyle.
Sorry, ale mam córkę. Zdrowom! Jakoś my nie żyliśmy w czasach, gdzie wszystko było cenzurowane do tego stopnia jak teraz (kurde, nawet chyba za komuny nie było aż takiej cenzury jak dziś, tak mi starzy mówią, a są już naprawdę starzy!) i jakoś wiemy doskonale, co jest dobre, a co złe!
Przypomnę Ci, że to właśnie nasi rodzice żyli w czasach wszechobecnej cenzury i robili co się dało, żeby jej uniknąć - zwłaszcza po to, żeby nam kuźwa było lepiej! Więc albo jesteś agentem SB, albo postradałeś zmysły. Tresura działa?
Swoją drogą - strasznie dziwi mnie fakt, że nie ma jeszcze na polskim Netfliksie "Mushishi" (w innych krajach jest...). To zdecydowanie jedno z najbardziej klimatycznych anime ever. Nie było i nie ma nic tak magicznego, mistycznego i nietuzinkowego jak to dzieło. Każdy, kto lubi anime powinien to obejrzeć. Oraz każdy, kto nie lubi anime.
https://www.filmweb.pl/serial/Mushishi-2005-304475
Ludzkość dąży do samo-zniewolenia.
To, że takie rzeczy dzieją się już w naszej codzienności, to istna tragedia.
To, że coraz częściej pojawia się to w grach, które powinny być odskocznią od tejże rzeczywistości... brak mi słów.
Strasznie słaba ta lista (a przynajmniej za krótka) :P Na Netfliksie bardzo dobrych, a nawet wybitnych animców jest więcej. I nie wiem co tu robi Castlevania, jak to koło anime nawet nie stało? Do tego jest słabiutkie, zarówno stylistycznie jak i scenariuszowo (ale co się dziwić - amerykańska produkcja...).
Pytam się: gdzie jest DOROHEDORO?
Aha! Co do Aggretsuko na liście - to zdecydowanie jedno z najlepszych animców jakie oglądałem w życiu. I mówię to jako stary ramol :D Aggretsuko, to totalne zaskoczenie i dowód na to, że nie można oceniać książki po okładce. CUDO!
Kupiłem BG3 jak tylko pojawił się w Early Accessie. Niedawno sobie odpaliłem, żeby zobaczyć w jakim kierunku to idzie. SZOK! Pograłem z godzinę i od razu wyłączyłem, bo ta gra jest tak masakrycznie przecudowna, dobra i miodna (tak - już teraz!), że specjalnie nie chciałem się wkręcić za bardzo, żeby nie psuć sobie zabawy na premierę. Larian, to mistrzowie RPG. Baldur's Gate nie mogło wlecieć pod lepsze skrzydła. To studio wplata w swoje gry mnóstwo serca i pasji - to widać, słychać i czuć! Nie wiem, czy dziś jest jeszcze inne tak duże studio, o którym można powiedzieć takie słowa. Do tego ich kontakt z fanami i niewymuszona transparentność... Oni nie ściemniają i najzwyczajniej w świecie robią to co kochają. Larian, to ewenement w dzisiejszym, zepsutym świecie gamedevu! Swen, to chyba najlepszy szef firmy ever xD Cała ta ekipa, to zgraja nerdów i luzaków. Wystarczy obejrzeć jakikolwiek stream, czy materiał od nich - nie da się ich nie lubić. Czekam na premierę z zapartym tchem!
Ten komentarz z YT mówi wszystko. Jest cudowny!
"He's the kind of guy you would pass in the supermarket and have no idea that what he wrote is practically the backbone of the entire internet."
I to xD No cisnę bekę xD
"For some reason people send me penguins" I mean... I'm wondering if they also send glass windows to Bill Gates?
Moje ulubione, to z tego "wywiadu" w jego chacie:
"I don't want the sun to come in and disturb me"
Jawne odniesienie do Windowsa xD
Dobra, kończę, do jutra!
wiadomo, Steam też nie jest idealny, ale na tle innych korporacji radzi sobie naprawdę świetnie i optymalizuje swoją platformę jak tylko się da. Pamiętaj o tym, że Steam, to nie tylko sklep i launcher - to platforma dla graczy, jakby osobny internet dla graczy, moderów, streamerów i ogólnie wszystkiego co związane z gamingiem. To jest moloch! Jak na taki natłok możliwości, to i tak działa piorunująco zajebiście szybko! A teraz odpal sobie Epica, porównując do Steama... Z czym do ludzi? xD Ja tu nie bronię Steama i Valve, ale no kurde, jak coś działa i robi to dobrze, to czemu mam tego nie chwalić, tym bardziej, że Steam, to naprawdę pieprzony MOLOCH! Nawet Facebook nie jest tak potężny jeśli chodzi o możliwości i ogrom różnych opcji, a zamula dużo bardziej niż Steam! Obczajcie ten klimat!
Tak. Niestety ludzie wierzą w coś, co niby działa od pierwszego odpalenia i nie zdają sobie sprawy z tego, że to tak naprawdę nie działa. Windows zawsze będzie królował, ale Linuks to kamień milowy nie tylko do wolności, ale ogólnego rozwoju komputeryzacji czy nawet sztucznej inteligencji. Ja tak sobie myślę, ze każdy, kto spróbuje Linuksa choć raz, ale nie tak z tyłka, na chwilkę, ale na przykład na miesiąc, zacznie sobie używać Linuksa ot tak, to zrozumie o co mi chodzi. To najzwyczajniej w świecie przyszłość, która jest powoli wdrażania nawet do Windowsa itp (kurde, nawet Microsoft ma swoją dystrybucję Linuksa! Serio! Obczajcie sobie CBL-Mariner). Jak już M$ ugina się pod ciężarem potęgi wolnościowego Linuksa, to wyobraźcie sobie co to znaczy. Zwłaszcza, ze serwery, na których działa Windows update i każda microsoftowa usługa, działają na Linuksie, albo przynajmniej "tylko" na serwerach Linuksowych. Serio. Linus Torvalds rozwalił system niczym Johnny Silverhand. I nie musiał nawet chwytać gitary. Bez kitu. Do tego, to twórca Gita i ogólnych założeń dzisiejszego świata programowania. Gościu miażdży wszystko. Do tego jest zwykłym człowiekiem, jak ja i Ty! W porównaniu Do Jobsa, czy Gatesa, to jest pieprzony mesjasz! I nawet nie chciał nim nigdy być i ma to w dupie. Nidgy nie zapomnę, jak zbeształ Nvidię, za to, ze nie chcą udostęponić kodu sterowników, zeby ludzie mogli je usprawnić do granic możliwości! (zeby było śmiesznie, w tym roku Nvidia się ugięła, bo stwierdzili, ze to kurde ma sens na maksa!)
https://www.youtube.com/watch?v=i2lhwb_OckQ