Patrzę na te komentarze i mam wrażenie, że ludzie kompletnie nie ogarnęli, o co chodzi z tym „limitem czasu”. To nie są misje na czas, nikt cię nie goni, nie ma żadnego odliczania jak w NFS. Najprostszy przykład dla dadgamerów: to działa jak energia w grach mobilnych robisz zadanie, to schodzi czas; chodzisz po świecie, lootujesz, eksplorujesz nic się nie dzieje. Zero presji. A tu połowa internetu panikuje, bo przeczytała pół zdania i resztę sobie dopisała.
Gra wygląda nierówno, graficznie też nie powala, a budynki i reszta otoczenia w ogóle nie sprawiają wrażenia, jakby toczyła się tam jakaś wojna. xd
Dalej przyjmuję że graficznie i rozrywkowo lepiej się prezentuje world in conflict.