Kto powinien zostać nowym Jamesem Bondem? Na to pytanie postanowili odpowiedzieć bracia Russo, którzy wybrali swojego kandydata.
Źródło fot.: Kadr z serialu Bridgertonowie
Plotki na temat nowego Jamesa Bonda nie milkną od momentu rezygnacji Daniela Craiga. Nic dziwnego, bowiem jest to jedna z najbardziej kultowych postaci współczesnej kinematografii. Głos w tej sprawie zabrali bracia Russo, którzy mają swojego idealnego kandydata (via Radiotimes).
Może Cię zainteresować:
W odpowiedzi na plotki Joe i Anthony Russo wyznali, że Regé-Jean Page byłby idealnym kandydatem do roli nowego Jamesa Bonda. Wybór ten nie powinien nikogo dziwić, bowiem aktor coraz bardziej zyskuje na popularności, a jednocześnie nadal jest tak naprawdę na początku swojej kariery. Skończył on w tym roku dopiero 32 lata, więc potencjalnie mógłby wcielać się w Jamesa Bonda przez dłuższy czas.
Jest fantastyczny. Ma więcej charyzmy w małym palcu niż większość ludzi w całym ciele. Moglibyśmy oglądać go robiącego cokolwiek, nawet czytającego książkę telefoniczną.
Regé-Jean Page miał okazję pracować z braćmi Russo przy okazji filmu The Gray Man, gdzie wcielił się w agenta tajnych służb. Choć nadal był to nikczemny typ z CIA, a nie brytyjski szpieg, wydaje się, że aktor poradziłby sobie z tą zmianą. Reżyserzy mieli więc możliwość zobaczenia jego ogromnego talentu na własne oczy.
Karty podarunkowe do Netflixa kupisz tutaj
Regé-Jean Page znany jest przede wszystkim z roli w serialu Bridgertonowie, jednak z każdym mijającym miesiącem zyskuje coraz większą popularność. Czy jednak wystarczy to do zostania nowym agentem 007?
2

Autor: Marcin Nic
Przygodę z pisaniem zaczął na nieistniejącym już Mobilnym Świecie. Następnie tułał się po różnych serwisach technologicznych. Chociaż nie jest typowym graczem, a na jego komputerze znajduje się tylko Football Manager, w końcu wylądował w GRYOnline.pl. Nie ma dnia, w którym nie oglądałby recenzji nowych smartfonów, dlatego początkowo pisał o wszelkiego rodzaju technologii. Z czasem jednak przeniósł swoje zainteresowania bardziej w kierunku kinematografii. Miłośnik NBA, który uważa, że Michael Jordan jest lepszy od LeBrona Jamesa, a koszykówka z lat 90-tych była przyjemniejsza dla oka.