Stephen King jawnie wyznał, że nie lubi jednego z najbardziej uwielbianych filmów Quentina Tarantino. Kilkanaście lat temu pisarz dosadnie wytłumaczył, dlaczego produkcja nie trafiła w jego gust.
W 2007 roku na stornie Entertainment Weekly zamieszczono artykuł amerykańskiego pisarza, Stephena Kinga. Mężczyzna wypowiedział się w nim na temat krytyków portalu i przyznał, że nie należy wierzyć we wszystko, co piszą. Dla przykładu podał jeden z tytułów, który zachwalano w serwisie, a dla niego był po prostu nudny.
Nie można oceniać niczyjego gustu, ale wypowiedź Kinga okazała się dla wielu bardzo kontrowersyjna. Film, który wskazał on jako ten, którego nie lubi, to widowisko Quentina Tarantino – uwielbiany na całym świecie Kill Bill. Autor przyznał, że produkcja nie jest tak zła, żeby stawiać ją obok takich klap kasowych jak Marsjanie atakują!, czy Najdroższa mamusia, ale nadal nie jest to dobry film.
Produkcja nie przypadła do gustu pisarzowi. Najbardziej krytykował on sceny walki, które są główną częścią obrazu. Nawet zakończenie nie zyskało aprobaty Kinga. Przyznał on, że na koniec widzom nic nie zostaje prócz zaproszenia na kolejną część.
Przemoc jest choreografowana jak rutyna pływacka Esther Williams. Kiedy oblubienica [główna bohaterka grana przez Umę Thurman] rozprawia się z co najmniej 70 kozakami kung-fu, krew tryska z amputowanych kończyn, często w ładnych spiralach. A litania żartów w filmie jest tak męcząca.
Nie ma nawet zakończenia, na którym można by zawiesić kapelusz. Po prostu mówi się nam, żebyśmy czekali na więcej – więcej kopnięć i rzutów karate, więcej falsetowych, brzmiących jak ptaki okrzyków bojowych.
Może Cię też zainteresować:
Pomimo tak wielu minusów, które mężczyzna wytyka produkcji, jest jedna rzecz, którą broni – gra aktorska Umy Thurman. King przyznaje, że dostrzega, jak bardzo artystka się stara. Jego zdaniem pozostaje najlepszą częścią tego filmu, który nie daje jej szansy na rozwinięcie skrzydeł.
Całą wypowiedź na temat filmu Kill Bill Stephen King podsumował kilkoma zwięzłymi zdaniami.
Wszystko, co tu robię, to próba skupienia się na uczuciu niejasnego niezadowolenia, którego można doświadczyć wychodząc z tego filmu; na poczuciu, że przyszło się zabawić, a zamiast tego znalazło się miejsce na grzanie rąk przy ognisku próżności Quentina Tarantino.
Wiele krytyki poleciało w stronę filmu Tarantio z ust autora książek grozy. Zgadzacie się z opinią Kinga?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Tom Cruise w nietypowej roli planie nowego filmu Star Wars. Wszystko przez jeden żart
Film:Kill Bill(Kill Bill: Vol. 1)
premiera: 2003akcja, kryminał
4

Autor: Aleksandra Wosz
Przygodę z profesjonalnym pisaniem rozpoczęła na Filmomaniaku w grudniu 2022 roku, gdzie zajmuje się newsami filmowo-serialowymi. Zapalona miłośniczka musicali, która przynajmniej raz do roku musi obejrzeć Hamiltona. Entuzjastka książek Dana Browna, serialu Biuro oraz The Umbrella Academy. A wszystko zaczęło się, gdy mała Ola z fascynacją podpatrywała, jak jej rodzice grają w pierwsze gry z serii Tomb Raider, czy „farmera” – szerzej znanego jako Harvest Moon. Dotarła do momentu, gdy zrozumiała, że ma szansę zasmakować milionów żyć dzięki różnym dziełom.