Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość opinie 15 kwietnia 2024, 17:00

Spędziłem weekend z Manor Lords i średniowieczna patodeweloperka to tylko jedno z moich dokonań

Manor Lords zadebiutuje w Early Accessie pod koniec kwietnia, tymczasem ja już teraz miałem okazję sprawdzić, co oferuje ta gra. Zanim jednak przeczytacie pełną recenzję, podzielę się wrażeniami z minionego weekendu.

Źródło fot. Hooded Horse/Netflix
i

To dobry czas na bycie fanem różnego rodzaju builderów. Od jakichś dwóch lat co rusz pojawiają się większe i mniejsze niezależne gry, które mają ogromny potencjał i w które po prostu przyjemnie się gra. Chociażby dwie polskie superprodukcje Against the Storm (już wydane) i Timberborn (w stadium dojrzałego wczesnego dostępu). Albo fantastyczne graficznie Farthest Frontier (w Early Accessie). O tytułach tych nie wspominam przypadkowo, bo to właśnie one są naturalnymi punktami odniesienia dla Manor Lords. I zawieszają poprzeczkę bardzo wysoko.

Zacznijmy od tego, czym Manor Lords jest. To rasowy builder, w którym większość czasu spędzamy na planowaniu i budowaniu średniowiecznej osady, która z czasem będzie aspirować do miana niewielkiego miasteczka. Poza jego typowym rozwojem czeka nas też walka, porównywana przez wielu do tej z cyklu Total War, oraz dyplomacja, choć ta w raczej minimalnym wymiarze.

To, co przykuło uwagę tysięcy graczy czekających na Manor Lords, to hipnotyzująca wręcz sielskość krajobrazów.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

UWAGA! WCZESNY DOSTĘP!

Od razu zaznaczmy, że nie mamy do czynienia z finalnym produktem. Testuję właśnie przedpremierową wersję (build 0.7.002), przy czym premiera rozumiana jest tu jako wejście do Early Accessu. Część mechanik nie będzie dostępna od razu, a o niektórych możemy jeszcze nie wiedzieć.

Ostatnio mamy jednak sporo udanych gier o budowaniu, które przeszły przez steamowy Early Access lub jeszcze się w nim znajdują, nie ma więc powodów do zmartwień. To właściwie standard w przypadku mniejszych i niezależnych gier – Manor Lords nie jest tu wyjątkiem.

Istnieje przynajmniej kilka przyczyn, dla których ten stosunkowo oklepany format budowania średniowiecznej wsi zrobił aż taką furorę w sieci, trafiając na listę życzeń ponad 2 milionów graczy na Steamie. Spędziłem z Manor Lords około 24 godzin w ciągu weekendu, więc miałem sporo czasu na poznanie nieco bliżej mechanik i klimatu tej produkcji. Zanim jednak pojawi się pełna recenzja, chcę podzielić się pierwszymi wrażeniami.

Rozsiądźcie się wygodnie i posłuchajcie opowieści Eklera z Eklerburga, jak to ze złym baronem Hildeboltem wojował.

Tu na razie jest ściernisko, ale będzie Adamczycha

Gdy przybyłem na miejsce, sprawy przedstawiały się umiarkowanie dobrze. Pięć rodzin siedziało w ciasnych namiotach, mając płonne nadzieje, że będzie to dobra ochrona przed wiatrem i deszczem. I błotem. Ze wszystkich miejsc na naszym globie los rzucił ich w takie, gdzie pada niemal cały czas, a jakby tego było mało – ja jestem jego właścicielem. Widocznie w poprzednim wcieleniu zgrzeszyli i nie zostawili łapki w górę przy moim tekście. To by wiele tłumaczyło.

Los wieśniaków jest mi bliski, bo jeśli znajdują się na skraju śmierci z głodu czy chłodu, z jakiegoś powodu nie chcą się rozmnażać. A jak nie ma nowych chłopów, trudno zwiększać przychody z handlu, nie ma też komu walczyć z baronem. Zakasałem więc rękawy i kazałem im zbudować zalążki przyszłej metropolii, którą nazwałem Eklerburgiem.

Początki naszej zawrotnej kariery są wyjątkowo skromne. Ot, namiot na łące.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Jak to zwykle bywa, zacząłem od drwala, zbieracza jagód i myśliwego. Z tym pierwszym trzeba jednak uważać, bo byle szlachcic może się pogubić w niuansach – jeden jest od drewna opałowego, drugi od belek wykorzystywanych do budowy czy cięcia desek. Obaj są potrzebni, bo bez jednego nie będzie gdzie mieszkać, a bez drugiego – czym grzać.

Gdy chłopi mieli już co jeść i zaczęli gromadzić belki konstrukcyjne, mogłem w końcu pomyśleć o domach. Choć zjawisko patodeweloperki miało zaistnieć dopiero za kilkaset lat, postanowiłem wyprzedzić nieco czasy i zaplanowałem ciasne uliczki pełne niewielkich domków z namiastkami ogrodu. Teraz tylko sprzedać je młodym dorosłym na 30-letni kredyt i można odnotować deweloperski sukces.

Zastanawiająco dużo czasu spędzamy tu w ulewnym deszczu. Zbytnio to jednak nie przeszkadza, bo błotniste drogi wyglądają świetnie.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Działka o szerokości 8 metrów w zupełności wystarczy dla chłopa z siedmioosobową rodziną, bo i tak nie będzie go stać na postawienie czegoś więcej niż szopy. A łatwiej ich wszystkich kontrolować, gdy są widoczni z jednego okna mojej przyszłej posiadłości. Dlatego w szczerym polu obok pierwszej uliczki już niebawem wyrosną kolejne rzędy identycznych domów niemal stykających się dachami i zbudowanych na siatce jak od linijki. (Manhattan miał się nazywać New Eklerburg, ale nie zgodziłem się na wykorzystanie tej nazwy).

Jeśli jednak chcielibyśmy przechwalać się przed sąsiadem, że nasi chłopi mają większe domy niż on, możemy łatwo dostosować planowane osiedle i zamiast ośmiu szeregówek zbudować dwie wiejskie chaty z pokaźnym obejściem. Obszar zabudowy precyzyjnie zaznaczamy na mapie, więc spokojnie – chłopi nie zajmą terenu, na który nie dostaną zezwolenia.

Bez chłopa to nie robota

Teraz najtrudniejszy moment. Trzeba chłopom znaleźć jakieś zajęcie, bo bezrobotny chłop to wywrotowy chłop. Na szczęście da się ich wyzyskiwać, w wyniku czego chłop staje się spokojny, zaś nasza kiesa – coraz cięższa.

Naturalny wybór stanowi rolnictwo, które zapewnia sporo jedzenia i nieco nas uniezależnia od darów lasu – ten możemy przecież wyciąć pod kolejne osiedla mieszkaniowe. Trzeba tylko uważać na żyzność gleby; pomóc ma w tym nowomodny wymysł, ta cała trójpolówka. Jeżeli jednak martwicie się, iż powinniście nająć jakiegoś magistra, by to wszystko zaplanował i rozrysował, to spokojnie. Rośliny do wyboru są właściwie trzy, więc z ułożeniem planu upraw poradzi sobie nawet pomniejszy szlachcic, co to zamiast w książkach wolał siedzieć w lesie.

I tak toczy się życie na tej wsi. He, he. Bo – rozumiecie – on toczy beczkę.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Warto też pamiętać, że po całym dniu pracy dla nas chłopu wciąż zostaje nieco siły. Niewykorzystanie tego byłoby głupotą. Dlatego mięso z upolowanej zwierzyny czy plony z pól możemy sprzedać, a chłopi niech sami się o siebie zatroszczą. W przydomowym obejściu mogą przecież trzymać kury, założyć ogródek warzywny czy posadzić kilka jabłonek. Co najlepsze – jeszcze nam za to podziękują, bo zróżnicowana dieta ponoć zmniejsza ryzyko choroby. Chociaż trudno stwierdzić o ile.

Pola w ogóle raczej średnio się opłacają, gdyż zdesperowany chłop znacznie szybciej zorganizuje sobie przydomowe źródło żywności (z naszą dotacją, niestety), a nadwyżkę wyśle na wioskowy ryneczek. Zboże zaś rośnie powoli, wymaga użycia cennego wołu lub dużej liczby wieśniaków i konieczna jest dalsza obróbka. Niech więc jedzą marchew z jajkami, a na polach rośnie znacznie cenniejszy od pszenicy jęczmień do produkcji piwa.

Budowanie domów pozwala dopasować wielkość obejścia i gęstość zabudowy. Poczujemy się jak prawdziwy średniowieczny deweloper.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Tu warto wrócić do moich patodeweloperskich ciągotek – przy tworzeniu zabudowy należy zastanowić się, ilu chłopów będzie potrzebnych i czy będą mieli co jeść. I zależnie od odpowiedzi kazać im budować domy z dużymi ogródkami warzywnymi albo wręcz przeciwnie – maksymalnie upakować je obok siebie i posłać ich do pracy, chociażby do lasu.

Ty budujesz miasto, ja cały kraj

Początkowo całą uwagę skupiłem na Eklerburgu, w końcu to ojcowizna, więc wypadało ją rozbudować adekwatnie do własnych szlacheckich ambicji. Apetyt rośnie jednak w miarę budowania i gdy miałem już około setki chłopów, zacząłem rozglądać się po okolicy.

Z jakiegoś powodu cały region jest opuszczony, mimo bogactwa surowców i dogodnej rzeźby terenu. Próżno tu szukać innych szlachciców czy choćby zapomnianych wiosek wciśniętych gdzieś w las. Jest jedynie, tfu, baron, choć jego włości pozostają poza naszym zasięgiem, a on sam rości sobie prawa tylko do kilku regionów w okolicy. Raczej ze względów wizerunkowych, bo nic na nich nie buduje. Czasem trafiają się też niewielkie grupki bandytów, z którymi bez większych problemów poradzi sobie nawet nieduża ekipa naszych wieśniaków.

Dyplomacja na razie pozostaje w powijakach, ale można już wymieniać się miłymi liścikami z rozbójnikami.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by zamiast nieistotnym posiadaczem wsi stać się prawdziwym celebrytą wśród okolicznej szlachty i stworzyć sprawnie działający system osadnictwa, zapewniający lokalnej ludności dostatnie życie. Albo – jak ja – eksploatować do granic możliwości zasoby naturalne i chłopów.

Początkowo liczyłem na to, że mój autorytet wystarczy i będę mógł bez większych problemów wysyłać do stolicy wszystkie cenne zasoby z sąsiednich regionów. Okazało się jednak, że moja władza jest znacznie bardziej iluzoryczna, niż mi się wydawało. Pomiędzy regionami możliwy jest jedynie barter, i to ze ścisłym kontrolowaniem wartości.

Przechadzając się ulicami Eklerburga, czuję się jak pan i władca.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Jeśli potrzebuję mięsa w stolicy, a lasy we wsi obok to prawdziwe myśliwskie eldorado, nie ma problemu z zaopatrzeniem. Trzeba jednak znaleźć coś, co można odesłać w formie wymiany. I tu robi się problem. Zaplanowałem niewielki obóz myśliwski, który miałby produkować żywność z nadwyżką i słać ją do Eklerburga. Nie potrzebowałem więc nic w zamian. W pewnym momencie zacząłem jednak wysyłać tam tarcze. Po co? Nie wiem, ale są łatwe i szybkie w produkcji w dobrze rozwiniętej stolicy. Mogę je później sprzedać w tamtym regionie, a zarobki wędrują do miejskiej (wiejskiej?) kasy, a nie do ogólnego budżetu. Nie wydam więc tych pieniędzy w mieście stołecznym.

Koniec końców okazało się, że obowiązujące prawa dość mocno nakłaniają do równomiernego rozwoju. Oczywiście stolica może być znacznie większa, ale w pozostałych regionach też powinny występować mieściny rozwinięte do poziomu, na którym posiadają już karczmę, kamienny kościół i kilkudziesięciu mieszkańców. Najlepiej, żeby były również samowystarczalne, bo przesyłanie surowców jest na tyle nieefektywne, że aż niegodne szlachetnie urodzonego niżej podpisanego.

Technologii nie ma za wiele, a punktów do wydania jeszcze mniej. Warto dobrze przemyśleć, w czym powinna specjalizować się dana miejscowość.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Ciekawostkę stanowi postęp technologiczny. Wydawałoby się, że mój geniusz powinien wystarczyć, jednak z jakiegoś powodu potrzebuję rozwoju osad do zdobywania kolejnych punktów potrzebnych do odblokowywania nowych mechanik. Tak, osad w liczbie mnogiej, bo każdy region ma swoje „drzewko” i konieczna jest ścisła specjalizacja. Osobiście najbardziej polubiłem handel, a zniesienie ceł stwarza ogromne możliwości pławienia się w dzikim wręcz bogactwie. Jak na szlachcica przystało.

Baron musi odejść

Przejdźmy jednak do głównego celu naszej egzystencji, czyli przysparzania cierpienia wstrętnemu baronowi Hildeboltowi. Ten uzurpator twierdzi, że ma prawa do tych ziem, co od razu popędziłem wyjaśnić z moimi dwudziestoma chłopami. Okazało się jednak, że baron chłopów miał więcej, dość szybko więc zadecydowaliśmy, by przełożyć spór na później. Panie, świeć nad duszami tamtej dwudziestki.

Baron zajął północną część regionu.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Konflikt wydaje się nieco abstrakcyjny, bo baron zajmuje u mnie trzy prowincje na północy, jednak nic z nimi nie robi. Nie pojawił się na nich ani jeden chłop, jedynie czasem przechadzają się po nich pojedyncze oddziały wojska. Jak walczyć z kimś, kogo nie ma?

Aby zgłosić roszczenia do regionu zajętego przez barona, muszę mieć odpowiednie wpływy – te zdobywam, walcząc z rozbójnikami czy budując posiadłość. Wykorzystać mogę je z kolei na dodanie następnych, niezajętych przez nikogo obszarów do mojej domeny. Zanim więc rzuciłem się na ziemie barona, zadbałem o odpowiednie zaplecze.

Pieczołowicie przygotowane siły przed starciem bardzo szybko zmieniają się w chaotyczny kocioł.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Pokonanie barona w pierwszej potyczce to jednak dopiero początek mojej drogi do wiecznej chwały i miana najbardziej znanego Eklera w historii kraju. Podbiłem w końcu zaledwie jeden z trzech zajętych obszarów. Na kolejne brakuje mi wpływów, zatem wszystko w swoim czasie. A teraz zajmę się chłopami.

Otwarte pytania, na które idę szukać odpowiedzi

Jest kilka rzeczy, które będę badał w najbliższych dniach i które pewnie okażą się istotne dla czekających na premierę wczesnego dostępu Manor Lords. Najważniejsza wydaje się kwestia zawartości – na ile gry wystarcza na tym etapie? I czy oferuje ona odpowiednio dużo swobody działania?

Najbardziej do gustu przypadły mi deszczowe i letnie widoki, jednak zimą Eklerburg też prezentuje się dumnie.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Drugą istotną sprawą jest zarządzanie nieco większymi osadami. Czy transport towarów i organizacja produkcji działają dobrze, czy może wymagają szalonej ilości mikrozarządzania? A może mieszkańcy gubią się gdzieś między kościołem a karczmą i nigdy nie trafiają do pracy? I co tu robi ten koń?

Hanns czeka na premierę.Manor Lords, Hooded Horse, 2024.

Optymalizacja i działanie na różnych urządzeniach to też jedna z kwestii, które postaram się Wam przybliżyć. Będzie pewnie lepiej niż w przypadku Cities Skylines 2, ale czy wystarczająco dobrze? I czy przy niższych ustawieniach graficznych wciąż jest ładnie albo przynajmniej stabilnie na słabszym sprzęcie?

Wczesny dostęp do Manor Lords rusza 26 kwietnia, a pełna recenzja powinna pojawić się nieco wcześniej.

Konrad Sarzyński

Konrad Sarzyński

Od dziecka lubił pisać i zawsze marzył o własnej książce. Nie spodziewał się tylko, że będzie to naukowa monografia. Ma doktorat z rozwoju miast, czym chętnie chwali się znajomym przy każdej możliwej okazji. Z GOL-em przygodę zaczął pod koniec 2020 roku w dziale Tech. Mocno związał się z newsroomem technologicznym, a przez krótki moment nawet go prowadził. Obecnie jest redaktorem w Futurebeat.pl odpowiedzialnym za publicystykę i testy sprzętu. Czasem też zrecenzuje jakąś grę o budowaniu, w końcu ma z tego doktorat. Gra od zawsze, lubi też dużo mówić. W 2019 roku postanowił połączyć obie te pasje i zaczął streamować na Twitchu. Wokół kanału powstała niewielka, ale niezwykła społeczność, co uważa za jedno ze swoich największych osiągnięć. Ma też kota i żonę.

więcej