Niedawno okazało się co jest największym zagrożeniem na serwerach hardcore. Nie są to wrodzy gracze czy potwory, a niestabilność serwera.
Serwery hardcore jak sama nazwa wskazuje mają być wymagające. Grają na nich zatwardziali fani WoW-a, którzy poszukują wyzwania, a do przeżycia potrzeba umiejętności, wiedzę i zgranej drużyny. W nocy z czwartku na piątek okazało się jednak, że mimo posiadania wszystkich tych rzeczy i tak można ponieść klęskę. Wystarczy do tego krótki lag serwera, podczas którego niesterowane postacie zostały z łatwością zabite.
Specyfika serwerów hardcore polega na tym, że w przypadku śmierci nie da się odzyskać postaci i trzeba zaczynać od nowa. Pół biedy jeśli stracicie postać podczas wbijania poziomów, jedyną stratą będzie poświęcony czas. Nie jest to oczywiście nic fajnego, ale przypuszczam, że utrata bohatera na maksymalnym poziomie, na który poświęcono dni lub tygodnie, a może i pewną ilość gotówki, jest znacznie gorsza.
Taki niefortunny los, w obu wariantach, dopadł graczy amerykańskiego serwera „Defias Pillages”. Z niewiadomych przyczyn serwer się po prostu zawiesił. „Defias Pillages” był jednym z żywszych serwerów, więc cały czas farmiły na nim całe grupy czy pojedyncze osoby, a gildie rajdowały. Lag miał więc dość duże konsekwencje, ponieważ wszyscy, którzy nie przebywali w bezpiecznych strefach zginęli z rąk bossów i potworów.

Jak łatwo się domyślić gracze poszkodowani przez awarię serwera nie są zbyt szczęśliwi. Ciężko im się dziwić, problemy techniczne Blizzarda to nie ich wina, a stracili przez nie sporo postaci nad którymi spędzili dużo czasu. Dlatego też domagają się cofnięcia „Defias Pillages” do stanu w jakim był przed lagiem.
Argumentami naprzemiennie są odwoływania do „ludzkiej strony” firmy i wskazywanie, że cała sytuacja jest niesprawiedliwa, a gracze nie powinni ponosić konsekwencji błędów Blizzarda oraz groźby anulowania subskrypcji czy to przez pojedynczych graczy czy całe gildie.
I teoretycznie mają rację, ale niewiele z tego faktu wynika. Podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej choćby na serwerach europejskich i wtedy twórcy WoW-a wyraźnie dawali do zrozumienia, że podejmować żadnych kroków nie będą.
Smutna rzeczywistość jest taka, że teraz też najprawdopodobniej żadnej reakcji nie będzie, gracze będą musieli pogodzić się ze stratą postaci, a jedynym pocieszeniem są zgrupowania w największych miastach, które „oddają hołd” poległym.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
2

Autor: Szymon Orzeszek
Doświadczony autor naukowych tekstów i absolwent Socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Znawca światów gier z serii Dragon Age, Dark Souls oraz The Elder Scrolls, który raz w roku przechodzi Mass Effecta i Dragon Age’a, a także regularnie para się modowaniem Skyrima. Ponadto jest aktywnym graczem League of Legends, Warframe’a i gry Dota 2. W przerwach od wyżej wymienionych produkcji sprawdza wszelakie RPG-i oraz ćwiczy zmysł strategiczny w cyklu Total War bądź Endless Space i Endless Legend. Oprócz gier wideo, swój czas poświęca nauce języka walijskiego, amatorskiemu łucznictwu i szermierce oraz zabawie origami.