Polski e-dowód jest rozwiązaniem nowoczesnym i stwarzającym nowe możliwości. Jednak podczas jego projektowania mogło dojść do naruszenia prawa związanego z wykorzystanymi licencjami.

Od marca zeszłego roku obywatele otrzymują nowy rodzaj dowodu. Wizualnie różnice są niewielkie - dokument posiada teraz numer CAN (w postaci liczbowej na przedniej stronie i jako kod kreskowy na spodzie), a w tworzywie, z którego jest wykonany, zatopiono mikroprocesor. Te nowe elementy pozwalają na skorzystanie z cyfrowych możliwości dokumentu. Dzięki nim uzyskujemy dostęp do usług online, zarówno państwowych, jak i komercyjnych.
Jeden z użytkowników serwisu GitHub odkrył, że w projekcie nowego dokumentu prawdopodobnie użyto biblioteki niezgodnie z jej licencją. Jeden z modułów oprogramowania powiązanego z e-dowodem zawiera komponent „e-dowod-pkcs11-64.so”. Przeglądając jego pliki i logi generowane przez moduł, można zauważyć, że zawiera ślady użycia biblioteki „OpenSC pkcs11”. Jest ona udostępniania na mocy licencji LGPL, która umożliwia bezpłatne wykorzystanie i dalsze modyfikacje pod warunkiem ponownego udostępnienia owocu tych działań na warunkach tejże licencji. Zdaniem użytkowników GitHub, twórcy oprogramowania e-dowód najprawdopodobniej wykorzystali w swoim projekcie bibliotekę OpenSC, lecz nie zastosowali się do zaleceń licencji.
Użytkownik GitHuba skontaktował się z właścicielem praw autorskich aplikacji e-dowód, Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych. Poprosił o udostępnienie kodu źródłowego obszaru wykorzystującego kod biblioteki, gdyż według licencji przysługuje mu takie prawo. Niestety spotkał się z odmową. Resort wytłumaczył się względami bezpieczeństwa i tajemnicą przedsiębiorstwa. Taka odpowiedź może oznaczać nieznajomość praw licencyjnych lub ich niewielkie poszanowanie. Jak wynika z dyskusji pod wątkiem GitHuba, sprawa może mieć swój finał w sądzie. Postępowania PWPW nie tłumaczy fakt tworzenia oprogramowania dla rządu, nawet w tym przypadku działania niezgodne z licencją są bezprawne.
Z komentarzy pod omawianym wątkiem na GitHubie można się dowiedzieć, że być może w oprogramowaniu wykorzystano więcej kodu z otwartych źródeł. W ten sposób można oczywiście tworzyć aplikacje, ale należy potem udostępnić przetworzony kod. W tej sprawie kontaktowano się z autorami aplikacji już w zeszłym roku, lecz bez odpowiedzi. Cóż, smuci mnie fakt, że spółka należąca do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w tak oczywisty sposób nie szanuje prawa. Mam nadzieję, że twórca cyfrowej części e-dowodu zrozumie w końcu swój błąd, postąpi według zapisów licencji i sprawa jednak nie wyląduje na wokandzie.
Więcej:Najszybsze lotnisko w Polsce pod względem internetu; Poznań wdrożył nowy standard Wi-Fi
5

Autor: Arkadiusz Strzała
Swoją przygodę z pisaniem zaczynał od własnego bloga i jednego z wczesnych forum (stworzonego jeszcze w technologii WAP). Z wykształcenia jest elektrotechnikiem, posiada zamiłowanie do technologii, konstruowania różnych rzeczy i rzecz jasna – grania w gry komputerowe. Obecnie na GOL-u jest newsmanem i autorem publicystyki, a współpracę z serwisem rozpoczął w kwietniu 2020 roku. Specjalizuje się w tekstach o energetyce i kosmosie. Nie stroni jednak od tematów luźniejszych lub z innych dziedzin. Uwielbia oglądać filmy science fiction i motoryzacyjne vlogi na YouTube. Gry uruchamia głównie na komputerze PC, aczkolwiek posiada krótki staż konsolowy. Preferuje strategie czasu rzeczywistego, FPS-y i wszelkie symulatory.