Czy można grać w Pokemon GO na służbie? Można, o ile nadal wykonujemy swoje obowiązki. Dwóch policjantów z Los Angeles zapomniało o tej zasadzie i sami zostali złapani na gorącym uczynku.
Pokemon GO to bez wątpienia fenomen w świecie wirtualnej rozrywki. Chociaż obecnie grze daleko do poziomu popularności z premierowego lipca 2016 roku, to nadal cieszy się uznaniem fanów na całym świecie. Gracze grają, a twórcy regularnie dodają do gry nie tylko kolejne Pokemony, ale także liczne wydarzenia i dodatki.
Pokemon GO w założeniu miało nakłonić fanów elektronicznej rozrywki do wyjścia na zewnątrz i grania na świeżym powietrzu. To się udało, jednak są i tacy, którzy nie potrafią przestać łapać animowanych stworków, nawet jeśli w grę wchodzą dużo ważniejsze obowiązki.
Na początku 2022 roku internet obiegła informacja o sprawie dwóch policjantów z Los Angeles, którzy w 2017 roku podczas służby grali w Pokemon GO. Wczoraj, czyli już półtora roku później światło dzienne ujrzały nagrania z radiowozu zapalonych trenerów Pokemon i ich rozmowy.
Jak podaje serwis 404 Media policjanci Louis Lozano i Eric Mitchell w kwietniu 2017 roku za wszelką cenę chcieli złapać Snorlaxa i Togetica, którzy pojawili się w ich okolicy. Nie przeszkadzał im fakt, że znajdują się na służbie.
Na nagraniach widzimy jak mężczyźni wykorzystują radiowóz i wielokrotnie łamią przepisy celem szybkiego dotarcia na miejsce występowania stworków. Oprócz tego, dyskutują na temat spotykanych Pokemonów, tego jak pochwalą się nimi kolegom oraz rozmawiają o możliwości pojawienia się w grze Master Balla, który dopiero w tym roku zawitał do gry.
Mitchell: Nadal próbuję go złapać. Jasna cholera.
Lozano: Ultra-ballem. Ja mam teraz farta, nie potrzebuję ultra balli. Mam ich 250.
Mitchell: Tak, poszło.
(…)
Mitchell: A co mi tam. Jasna cholera. Ale mnie to wnerwia. Mam chociaż dobre statystyki? Przyzwoita obrona zdmuchnięta przez statystyki.
Lozano: Powiedziałeś, że masz lub nie masz jednego z nich?
Mitchell: Nie miałem.
Lozano: Miałeś szczęście w takim razie.
Mitchell: Jasne, że tak.
Mitchell: To nie powinno być takie trudne. Jasna cholera.
Lozano: Widziałem, jak to s*******. Wciąż się odbija. Czy będzie inny poke-ball lepszy niż ten?
Mitchell: Tak. Jest Master Ball.
Lozano: Na jakim poziomie?
(...)
Mitchell: Jasna cholera! W końcu! Chłopaki będą zazdrościć.
Lozano: Wróćmy do 7-11 i zostańmy tam (…)
Materiały pokazują również, że dla funkcjonariuszy Pokemon GO było dużo ważniejesze niż służba, a oni większość czasu spędzają w telefonach. Być może ta „trenerska eskapada” uszłaby im na sucho, gdyby nie fakt, że oprócz stworków w okolicy miał miejsce napad na sklep. Trenerzy Pokemon byli wzywani przez innych policjantów, jednak nie odpowiedzieli przez 40 minut.
Lozano i Mitchell później zarzekali się, że nie słyszeli radia, jednak nagranie pokazuje, że przynajmniej jeden z nich zawsze był w pobliżu. Choć odwołali się od zarzutów, to i tak zostali zwolnieni ze służby jeszcze w 2017 roku.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Michał Serwicki
Niedoszły fizyk, który został dziennikarzem. Współpracę z GRYOnline.pl nawiązał jesienią 2021 roku. W pracy dziennikarskiej lubi rolę człowieka orkiestry i sam podejmuje się różnych tematów i zagadnień. Gry towarzyszą mu od dzieciństwa. Wychował się na Heroes III, a w przerwach od budowania kapitolu przechodził kolejne generacje Pokémonów, zarywając noce z handheldami. W grach ceni przede wszystkim dobrą historię oraz emocje. Obok wirtualnej rozrywki, grywa w fabularne gry RPG, gdzie jako mistrz gry prowadzi przygody w licznych systemach, na czele z Dungeons & Dragons. Czas wolny od gier spędza przy komiksach Marvela i DC Comics. Jest wielkim fanem twórczości Stephena Kinga i sam próbuje swoich sił w pisaniu.