Gry w pudełkach to już absolutna nisza, ale pod tym względem Nintendo jeszcze nie dogoniło konkurencji.
Pudełkowe wydania gier mogą jeszcze nie być stracone. Przynajmniej na jednej platformie sprzętowej (czy raczej dwóch).
Pakowane gry odchodzą do lamusa – to fakt, z którym trudno się kłócić. Dystrybucja cyfrowa nie tylko stała się domyślną formą sprzedaży gier, ale wręcz pochłonęła klasyczne „pudła”, które obecnie zwykle zawierają co najwyżej kod pozwalający na wybranie gry ze Steama, PlayStation Store lub podobnej platformy. Nawet w przypadku wydań kolekcjonerskich.
Jednakże najwyraźniej jest jedna platforma, na której pudełka wciąż mają sporo nabywców. I bynajmniej nie chodzi o pecety (via Insider Gaming).
Switch 2 to już niewątpliwy sukces Nintendo, wbrew obawom, że czeka nas powtórka z Wii U. Ba, ostatni raport potwierdza, że to najlepiej sprzedającą się konsola „wielkiego N” i urządzenie z łatwością wyprzedziło PlayStation 5.
Co jednak może zaskoczyć, to że drugi „pstryczek” najwyraźniej jest ostoją fizycznych edycji. Dystrybucja cyfrowa gier na Nintendo Switchu i jego następcy stanowiła 50,4% łącznej sprzedaży w jenach (o 0,6 punktu procentowego mniej niż rok temu), co oznacza, że prawie połowę zakupionych egzemplarzy stanowiły wydania pudełkowe.
Co więcej, w nowym raporcie spółki zwrócono uwagę, że wzrosty sprzedaży cyfrowej wynikały głównie z zakupu pakietów DLC oraz zestawów uwzględniających kody do pobrania gry. Innymi słowy: w rzeczywistości cyfrowe pełne wersje gier mogły potencjalnie zostać nieco w tyle za „pudłami”. Rzecz jasna, nie możemy tego potwierdzić bez dokładnych statystyk.
Niemniej i bez konkretnych liczb są to zaskakujące dobre wyniki dla fizycznych wydań. Dla kontekstu: już w 2022 roku Sony informowało, że dystrybucja cyfrowa zapewniła 94% przychodów z segmentu gier. W ostatnim raporcie spółki z września 2025 r. „pudełka” stanowiły zaledwie 3% przychodu. Podobne statystyki pokazują raport innych wydawców: fizyczne wydania to nisza, i to niewielka.
Oczywiście w przypadku Nintendo pozostaje pytanie, jaką część tych „prawie 50%” stanowią zapakowane klasyczne kartridże czy nawet tzw. karty gier, a ile pudełka z kodem do pobrania gier. Tak czy owak, wygląda na to, że konsole Nintendo to ostatnia ostoja pudełkowych wydań.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:„Nadal nie przyjmujemy dzwonków przy kasie.” IKEA sugeruje crossover z Animal Crossing
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).