Po ostatnich śnieżycach i związanej z nimi awarii prądu na mojej mikołajkowej liście wylądowała latarka Shadowhawk XHP70.2, która dostępna jest teraz w świetnej cenie na Amazonie.
Odkąd pamiętam, w moim domu pielęgnujemy piękną tradycję obdarowywania się prezentami w mikołajki. To nie jest zwykły, dziecięcy zwyczaj – u nas uczestniczą w nim wszyscy, niezależnie od wieku. Dorośli z taką samą ekscytacją czekają na 6 grudnia, jak niegdyś czekali na niego jako małolaty. Co więcej, wciąż... piszemy listy. Tak, prawdziwe listy „do św. Mikołaja”, choć treść tych kartek od dawna ma już jednego, bardzo praktycznego, odbiorcę – pozostałych domowników.
Ta bestsellerowa latarka trafiła na moją listę życzeń
Robimy to z prostego powodu: dzięki temu unikamy krępujących sytuacji, gdy trzeba udawać entuzjazm na widok prezentu, który nijak nie pasuje ani do charakteru, ani do potrzeb obdarowanego.
Mój tegoroczny list zawiera jedną szczególną pozycję. Zdradzę Wam, że jest to... latarka Shadowhawk XHP70.2. I nie, to nie jest kaprys ani chwilowy zachwyt gadżetem z internetu. To efekt bardzo konkretnej, dość ekstremalnej sytuacji.
Ta bestsellerowa latarka trafiła na moją listę życzeń
Jak zapewne słyszeliście, kilka dni temu południową Polskę nawiedziły śnieżyce, które skutecznie sparaliżowały okolicę. W naszym domu przez ponad dobę nie było prądu. Niby nic takiego – do czasu, gdy okazuje się, że w szufladach nie ma ani jednej porządnej latarki. Dopiero wtedy człowiek zaczyna doceniać, jak bardzo przydaje się tak prozaiczny przedmiot. My musieliśmy wrócić do świeczek, które – jak wszyscy wiemy – dają nikłe, niestabilne światło i są zupełnie niepraktyczne, gdy trzeba się przemieszczać po domu.
Po tym doświadczeniu obiecałem sobie jedno: nigdy więcej po ciemku. Dlatego – kiedy przeglądając oferty Amazona, natrafiłem na model Shadowhawk XHP70.2 – od razu poczułem, że jest to właśnie to, czego potrzebuję.
Shadowhawk XHP70.2 to hit wśród użytkowników
Dlaczego akurat ten model, skoro latarek na rynku są tysiące? Tutaj wchodzą w grę trzy kluczowe argumenty: jasność, wytrzymałość i cena.
Producent deklaruje, że Shadowhawk XHP70.2 oferuje aż 500 000 lumenów. Nawet jeśli ta wartość może być marketingowo podkręcona (a zapewne jest osiągana tylko w krótkich skokach mocy), jedno jest pewne: ludzie zachwycają się siłą tego światła. Wśród setek pozytywnych opinii można przeczytać, że latarka „zamienia noc w dzień”.
Zasięg deklarowany przez producenta to 500 metrów. Czy to możliwe? Patrząc na opinie – jak najbardziej. Ktoś napisał, że bez trudu rozświetla podjazd o długości 120 metrów, co brzmi wystarczająco przekonująco.
Niestraszne jej spotkanie nawet z ciężarówką
Wytrzymałość to kolejny punkt, który przykuł moją uwagę. Choć użytkownicy rzadziej wypowiadają się na ten temat, producent zapewnia, że latarka przetrwa upadek z 10 metrów, zamrożenie, zanurzenie w wodzie, a nawet spotkanie z kołem ciężarówki. Brzmi jak coś idealnego na awarie, podróże albo zimowe wyprawy w niepewną pogodę.
Mamy w domu ustalony limit prezentowy, dlatego dany przedmiot musi się mieścić w konkretnym budżecie. Ta latarka idealnie się weń wpasowuje – podczas wyprzedaży Black Friday Week można ją zdobyć za 79,85 zł. Trudno o lepszy stosunek ceny do możliwości, zwłaszcza że produkt ma ponad 18 tysięcy opinii i średnią ocen 4,5/5 gwiazdek. W zestawie dostaje się także solidne pudełko, akumulator z ładowaniem przez USB oraz trzy baterie AAA jako alternatywę.
Shadowhawk XHP70.2 na Amazon.pl
Tak więc, Mikołaju, czytający mój list wraz z pozostałymi domownikami – w tym roku naprawdę nie musisz się zastanawiać, co sprawi mi najwięcej radości.
Na koniec zachęcam Was do zapoznania się z innymi ofertami na Amazonie i nie tylko.
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.