Właściciel supersamochodu pozywa jego producenta do sądu, ponieważ przez awarię mikrofonów nie usłyszał karetki i niewiele zabrakło do wypadku.
Supersamochody to drogie rzeczy, na które mogą sobie pozwolić tylko najbardziej zamożne osoby. Dla większości z nas auta firm takich jak Lamborghini, Ferrari, Koenigsegg czy SSC pozostają w sferze marzeń. Myśląc o nich w samych superlatywach warto zdać sobie sprawę, że możemy być w błędzie. Choć te pojazdy zazwyczaj mają osiągi na ekstremalnym poziomie, komfort jazdy pozostawia wiele do życzenia. Przekonał się o tym osobiście właściciel Astona Martina Valkyrie – torowej „zabawki” wartej 3 miliony euro (ponad 12 mln złotych).
Obywatel Niemiec wystosował pozew do Sądu Okręgowego w Akwizgranie (Bad Aachen) – toczy on spór w firmą motoryzacyjną Aston Martin. Jednym z powodów jest zdarzenie z sierpnia 2024 roku, kiedy o mało nie zderzył się on z ambulansem na publicznej drodze. Nie słyszał on jej sygnału, ponieważ zewnętrzne mikrofony jego Astona Martina Valkyrie uległy awarii. Właściciel samochodu oprócz tego wylicza w pozwie kilka innych wad samochodu. Aston Martin natomiast ocenia je jako mało znaczące i miała rzec, że nawet gdyby zgodziła się przyjąć samochód z powrotem, to i tak obciążyłaby Niemca kwotą 55 000 dolarów (około 205 tysięcy złotych) za 441 kilometrów, które przejechał.

Dlaczego jednak ten osiągający 354 km/h pojazd jest wyposażony w mikrofony? Jego 1155-konny silnik jest tak głośny, że jego fabryczne wyposażenie obejmuje specjalne słuchawki dla kierowcy, podobne do tych używanych w lotnictwie przez pilotów helikopterów. Oprócz zapewnienia ochrony słuchu i możliwości komunikacji, odtwarzają one dźwięki otoczenia pojazdu rejestrowane przez mikrofony zewnętrzne. W tym przypadku mamy do czynienia z autem homologowanym do ruchu drogowego i właśnie taki sposób kontaktu ze światem zewnętrznym opracował producent.
Silniki samochodów o bardzo wysokich osiągach potrafią być głośne, ze względu na sportowe tłumiki, których priorytetem jest zapewnienie dużej mocy, a nie tłumienie hałasu. Dodatkowo, konieczność zredukowania masy takiego auta ogranicza stosowanie wygłuszeń wnętrza, a twarde zawieszenie, opracowane przede wszystkim z myślą o torach wyścigowych utrudnia codzienne użytkowanie takiego pojazdu. Jeśli ktoś marzy o dojeżdżaniu do pracy drogową wersją wyścigówki z Le Mans – raczej dość szybko miałby tego dość.
Więcej:YouTube Premium po raz kolejny drożeje w Polsce. Dotyczy to jednak tylko jednego grona użytkowników

Autor: Arkadiusz Strzała
Swoją przygodę z pisaniem zaczynał od własnego bloga i jednego z wczesnych forum (stworzonego jeszcze w technologii WAP). Z wykształcenia jest elektrotechnikiem, posiada zamiłowanie do technologii, konstruowania różnych rzeczy i rzecz jasna – grania w gry komputerowe. Obecnie na GOL-u jest newsmanem i autorem publicystyki, a współpracę z serwisem rozpoczął w kwietniu 2020 roku. Specjalizuje się w tekstach o energetyce i kosmosie. Nie stroni jednak od tematów luźniejszych lub z innych dziedzin. Uwielbia oglądać filmy science fiction i motoryzacyjne vlogi na YouTube. Gry uruchamia głównie na komputerze PC, aczkolwiek posiada krótki staż konsolowy. Preferuje strategie czasu rzeczywistego, FPS-y i wszelkie symulatory.