Reżyser Projekt Hail Mary opowiedział o rozwiązaniach, jakie zostały wykorzystane w nadchodzącym „arcydziele” sci-fi, w którym w duże mierze postawiono na praktyczne efekty.
Jednym z najbardziej interesujących filmów science fiction, które ukażą się w tym roku, jest Projekt Hail Mary w reżyserii Phila Lorda i Christophera Millera, w którym w głównej roli zobaczymy Ryana Goslinga. Według pierwszych opinii krytyków, którzy mieli już okazję obejrzeć to widowisko, jest ono „arcydziełem” sci-fi. Czy te deklaracje okażą się prawdziwe, widzowie będą mogli przekonać się 20 marca – wtedy odbędzie się premiera Projekt Hail Mary w Polsce.
Tymczasem można posłuchać, co do powiedzenia o swoim dziele mają reżyserzy. W najnowszym wywiadzie Christopher Miller zapewnił, że na planie „nie wykorzystano nawet jednego green czy blue screena”.
A co jest fajne w tym filmie, to fakt, że w ogóle nie użyto w nim green screena. Nie wykorzystano nawet jednego green czy blue screena. Wnętrze całego statku zostało zbudowane jako prawdziwa scenografia. Na zewnątrz powstała też ogromna część zewnętrznej konstrukcji statku. Rocky był z nami na planie przez cały czas. To właśnie sprawia, że wszystko wydaje się prawdziwe i naturalne.
Dzięki temu, że zespół operatora Greiga Frasera oświetlał sceny głównie praktycznymi źródłami światła, kamera mogła poruszać się swobodnie i wyłapywać te momenty – mogliśmy zobaczyć, co robi Rocky, a potem przenieść się do postaci Grace’a (Ryan Gosling) i uchwycić jego reakcję na to, co naprawdę się działo. Nie trzeba było zgadywać ani wskazywać miejsca, w którym Rocky „pojawi się później”. I właśnie dlatego wszystko wygląda tak, jakby zostało uchwycone w danej chwili.
Zapewnienia Millera nie oznaczają, że w Projekt Hail Mary nie wykorzystano żadnych cyfrowych efektów wizualnych. Reżyser chciał w ten sposób podkreślić to, że w jak największym zakresie starali się postawić na praktyczne efekty, które pozwoliły na planie wczuć się w rozgrywające się wydarzenia i uczynić je realistyczniejszymi.
Miller zresztą pospieszył z wyjaśnieniami na X, gdzie podkreślił, że „brak green screena nie oznacza braku efektów VFX. W rzeczywistości w filmie znalazły się tysiące ujęć z efektami wizualnymi (2018!)”.
Dodatkowo objaśnił, jak osiągnęli pewne efekty, które były widoczne w zwiastunach Projekt Hail Mary. Dla osiągnięcia efektu przestrzeni kosmicznej, gdy Gosling znajdował się na zewnątrz statku kosmicznego, kręcono go na czarnym tle, a dla efektu zorzy na zmieniającym się kolorystycznie tle. Zaś szerokie ujęcia przestrzeni kosmicznej i statku zostały wykonane cyfrowo przez ILM. Za to Rocky ma być połączeniem animatroniki z animacją stworzoną przez Framestore.
W Projekt Hail Mary poznamy losy astronauty, który musi samotnie ocalić Ziemię przed katastrofą – jest bowiem ostatnim ocalałym z załogi, która wyruszyła na ryzykowną misję. W osiągnięciu celu może mu przeszkodzić pewien poważny problem: mężczyzna stracił pamięć i nie ma pojęcia, co tu robi. Wie jedynie, że jest daleko od domu, a wokół niego leżą ciała zmarłych towarzyszy. Pozornie zdany tylko na siebie, musi rozwiązać tę zagadkę… Ale czy na pewno nie ma nikogo, kto mógłby mu pomóc?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Gra o tron zmierza na wielkie ekrany. Warner Bros. ma szykować kinowy debiut kultowej marki
Film:Projekt Hail Mary(Project Hail Mary)
premiera: 2026sci-fi, przygodowy, dramat, tajemnica
1

Autor: Edyta Jastrzębska
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz kulturoznawstwa. W GRYOnline.pl zaczynała jako jeden z newsmanów w dziale filmowym, obecnie dogląda newsroomu filmowego, gdzie zajmuje się również korektą. Świetnie odnajduje się w tematyce filmowo-serialowej zarówno tej osadzonej w rzeczywistości, jak i w fantastyce. Na bieżąco śledzi branżowe trendy, jednak w wolnym czasie najchętniej sięga po tytuły mniej znane. Z popularnymi zaś ma skomplikowaną relację, przez co do wielu przekonuje się dopiero, gdy szum wokół nich ucichnie. Wieczory uwielbia spędzać nie tylko przy filmach, serialach, książkach oraz grach wideo, ale też przy RPG-ach tekstowych, w których siedzi od kilkunastu lat.