Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 27 czerwca 2019, 11:38

Droższe Konsole? Nintendo, Sony i Microsoft przeciwko sankcjom Trumpa

Najwięksi producenci: Nintendo, Sony i Microsoft, wydali wspólne oświadczenie, w którym sprzeciwiają się proponowanym przez Donalda Trumpa 25-procentowym karnym cłom m.in. na produkowane w Chinach konsole. Jeśli sankcje zostaną przyjęte, Switch, Xbox i PlayStation mocno podrożeją w Stanach.

Droższe Konsole? Nintendo, Sony i Microsoft przeciwko sankcjom Trumpa - ilustracja #1

Planowane przez Amerykanów sankcje miałyby nałożyć na część chińskiego eksportu cło w wysokości aż 25%. Nintendo, Sony i Microsoft, najwięksi producenci konsol na rynku, połączyli siły i wystosowali do rządu oświadczenie, które pewnie leży już na biurku Josepha L. Barloona, odpowiedzialnego w gabinecie Trumpa za handel. W zeszłym roku 96% konsol importowanych do USA powstało w Chinach.

Ceny Switcha, Xboxa i PlayStation mogą znacznie wzrosnąć w USA. Według autorów listu, podwyżki wpłynęłyby i na konsumentów, i na 220 tysięcy pracowników firm. Zmusiłyby one producentów do przeniesienia produkcji do innego kraju, co jeszcze bardziej podniosłoby ceny sprzętu, a to z kolei wpłynęłoby na spadek wpływów ze sprzedaży konsol, gier i usług z nimi związanych. Na podstawie przeprowadzonych badań, firmy wyceniły finansowe straty konsumentów na 840 millionów dolarów – tyle łącznie musieliby dopłacić. Ucierpiałby prawie cały, wart niemal 45,5 miliarda dolarów sektor: od akcesoriów po innowacje, które stosuje się często poza przemysłem technologicznym – np. w medycynie czy edukacji.

Przedstawiciele firm zwrócili uwagę, że wyższe oclenie konsol nie byłoby w żaden sposób dotkliwe dla Chin i, kończąc list, zwrócili się o usunięcie ich z listy dóbr objętych sankcjami. Czyli, koniec końców, na sankcji nałożonej na Chiny najwięcej straciliby Amerykanie (i korporacje).

Kilka dni temu pisaliśmy o decyzji rządu USA o wyłączeniu, również w ramach sankcji, League of Legends dla graczy z Iranu i Syrii. Wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek politycznych przepychanek dotykających bezpośrednio graczy.