Rosyjski Roskomnadzor walczy z rosnącym zainteresowaniem swoich obywateli usługami VPN oraz z wycofującymi się dostawcami Internetu.
Nie tylko sprzęt, gry i oprogramowanie powoli znikają z Rosji – i to niekoniecznie z inicjatywy ich producentów. Władze Federacji najwyraźniej zablokowały dostęp do wielu serwisów informacyjnych oraz mediów społecznościowych, wliczając w to Facebooka i YouTube’a (via The Guardian).
Co więcej, serwis TorrentFreak donosi, że Roskomnadzor – rosyjska agencja odpowiedzialna za nadzór podmiotów i technologii komunikacji – naciska na firmę Google w celu usuwania wyników wyszukiwania dotyczących VPN.
Otwartą kwestią pozostaje, czy tego typu blokady informacyjne rzeczywiście są skuteczne. Ukrycie czegokolwiek w sieci czasem wydaje się graniczyć z cudem, a coraz więcej blokowanych wyników wyszukiwań świadczy raczej o ich rosnącej liczbie niż skuteczności autorów wniosków w wyszukiwaniu ich.
Jednakże Rosja ma alternatywę, o której od tygodni przypomina coraz więcej osób. Federacja dawno przetestowała odłączenie rosyjskiej sieci (tzw. Runetu) od globalnego Internetu.
W obliczu starć na Ukrainie i wycofywania się kolejnych gigantów technologicznych nie można wykluczyć, że odcięcie się Federacji Rosyjskiej od globalnego Internetu stanie się faktem. Niemniej na razie to tylko i wyłącznie spekulacje, nawet jeśli niepozbawione pewnych podstaw. Na razie Rosjanom dokucza – oprócz wspomnianych sankcji – także wolniejszy Internet.
114

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).