Luke za idealny wiec trzebabylo go zniszyc? OK
Rey, ktora nie popelnila zadnego bledu przez 2 filmy, wygrywa kazdy swoj pojedynek, jest mistrzynia szermierki i zna juz prawie wszystkie tajniki mocy po 2 dniach spedzonych z Lukiem na wyspie to juz jest w porzadku, panie Levitt?
Akurat wątek Luka był jedyną naprawdę dobrą rzeczą w tym filmie, więc jego bronić nie potrzeba.
Mogliby sobie jednak darowac te kretynskie wstawki komediowe.
Wybacz że ludzie mają poczucie humoru. Wiem że dla ciebie to szok.
Dokładnie, panowie. Zrozumiałbym, gdyby Gordon bronił Gwiezdnych Wojen jako filmu w całości. Miałby wtedy nad czym popracować. Wątek Luke'a to naprawdę jedyne, co było w tym filmie dobrego. Chociaż nie, ten rudowłosy admirał floty również świetnie zagrał i jest w mojej ocenie drugą i ostatnią postacią dobrze rozpisaną jak na film ten rangi - ale dopiero od chwili, kiedy Kylo Ren zabija swojego "wroga". Świetna była również scena, w której wyłączono dźwięk. Reszta to środkowy palec dla starszej widowni i duży misio-tulisio dla gimbazy i im podobnych. A sam Luke również nieomal został pogrzebany humorem rodem z baru piwnego.
-"Wiem, co powiesz. Że zmieniłam fryzurę"
- "Do twarzy ci w niej".
Aaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Zabić, dopóki się nie rozmnożyło...!
Boże widzisz a nie grzmisz xd.
Nie ma to jak nie znać się na filmach i wypowiadac bzdury na jego temat xd
Sttarki, nie znam się na filmach, to prawda (od lat siedzę w anime, ale to trochę inny rodzaj rozrywki). Ale odczucia, jakie wzbudził we mnie TLJ są negatywne - a na film szedłem przekonany, że ze swoim bezkrytycznym podejściem (do masowej, prostej, niewymagającej myślenia rozrywki) raczej nie wyjdę zawiedziony. Ponadto nie jestem jakimkolwiek fanem uniwersum Gwiezdnych Wojen - podobają mi się efekty świetlne i dźwiękowe i sam pomysł na miecze świetle, moc, zakon Jedi, te potężne okręty kosmiczne, podróże międzyplanetarne, Sokoła Millennium itd. Ale z tego filmu, najzwyczajniej w świecie, wyszedłem zażenowany. Fajnie czuć ducha miłości i przyjaźni w nowych produkcjach Disneya - jest taki wymuszony, sztuczny, infantylny i naiwny. Do miłości i przyjaźni z krwi i kości ze starej trylogii to nie ma startu. Nawet sobie nie zdajesz sprawy, jak się cieszyłem, kiedy miał zginąć ten murzyn, wlatując w działo mające zniszczyć schron (pod koniec filmu). Serio, ożywiłem się i aż mu kibicowałem. Może nawet pojawił się we mnie cień współczucia dla tej postaci. Ale byłem szczęśliwy - w końcu jakaś konkretna akcja, coś, co będzie miało konsekwencje w przyszłości, pozbycie się kogoś "ważnego" (nie, żeby Luke nie był ważny, ależ nie! To tylko wymiana starej załogi na nową...) z punktu widzenia nowej serii... Ale musiała go ta durna baba, co jak feniks z popiołów powstała, uratować. I sama przy tym oczywiście prawie zginęła, ale jednak nie do końca. Bo to "nowe pokolenie", a w nim nie robimy czystek. Cholera, nie mogę.
Jeśli takie osoby podejmują się obrony filmu... to wiedz, że ten film był zły.
"Nikt nie jest perfekcyjnym bohaterem albo złoczyńcą, każdy z nas jest o wiele bardziej skomplikowany. Idealne postacie wydają się papierowe." - Dlaczego w tym momencie pomyślałem o Rey? xD
Nie ty jeden. Nowa trylogia nie byłaby taka zła, gdyby nie fatalnie napisana i fatalnie zagrana główna bohaterka.
Anakin może i dopiero w trzeciej części był jako taka zagrany, ale przynajmniej był dobrze napisany. Rey to połączenie aktorstwa Christiansena z Ataku klonów z głębokością i sensem postaci na poziomie postaci Jar Jar Binksa.
Luke za idealny wiec trzebabylo go zniszyc? OK
Rey, ktora nie popelnila zadnego bledu przez 2 filmy, wygrywa kazdy swoj pojedynek, jest mistrzynia szermierki i zna juz prawie wszystkie tajniki mocy po 2 dniach spedzonych z Lukiem na wyspie to juz jest w porzadku, panie Levitt?
Pamiętaj, że to XXI wiek, a w XXI wieku kobiety są jak T-1000 w latach 90.
Tym razem chyba wszyscy w tym wątku się zgadzamy :) A jak wam się podobała skośnooka ? To kolejna charyzmatyczna i znakomicie zagrana postać ;) Disney musi być poprawny politycznie. Podobno Azjaci pluli się niesamowicie jak zobaczyli murzyna w poprzedniej części. Teraz już jest wszystko OK hehe...
O ile z argumentem co do przekoszonej Rey się mogę zgodzić, tak reszta zarzutów jest "równie mokra, co woda na powierzchni słońca". Luke, Leia, Rey, Finn, Poe, Rose, Holdo, Kylo i reszta, była świetnie rozpisana i zagrana. A scena w kasynie była ciekawa, ale trzeba umieć to dostrzec.
LOL
Analizować film, w którym rycerze biegają z mieczami świetlnymi.
Serio? To tak jakby mówić, że Smerfy są beznadziejne, bo przecież takie stworki nie istnieją.
The Last Jedi 9/10. Polecam
LOL
Analizować film, w którym rycerze biegają z mieczami świetlnymi.
Ehhh
O i to jest to, całkowita degrengolada jeśli chodzi o opinie. Bo twój "argument" można przyczepić do praktycznie każdego filmu - "analizować film o policjantach? Film o dinozaurach? LOL".
Co za głupota.
Film był bezdennie głupi, ale miał wspaniały starwarsowy klimat. Reżyser nie potrafi odróżnić subtelnego humoru StarWarsowego od szalonego humoru Strażników Galaktyki. W Strażnikach wyszło to genialnie, w SW wychodzi żałośnie. To nie jest rzecz humoru, po prostu pewne rzeczy nie pasują w nieco poważniejszym uniwersum jakim jest SW.
Nie mówiąc już o wielu innych totalnych absurdach, związanych głównie z bitwami kosmicznymi. Ale tutaj akurat nie można mówić, że to dziwne. Ostatnio odpaliłem sobie bitwe pod Endor ze starej sagi... a tam A-Wing się rozbił o SSD a SSD nagle z tego powodu spadł w gwiazdę śmierci... cóż, po prostu durne walki kosmiczne to niestety element kanonu :)