Obok graczy zza granicy, o uznanie gwarancji przez Asusem walczą także entuzjaści z Polski. Od jedego z nich firma oczekiwała zapłaty 50% wartości laptopa przez wadliwe chłodzenie.
Skontaktował się z nami jeden z czytelników, któremu Asus wystawił opłatę za serwis laptopa gamingowego w okolicach 2021 roku. Według relacji gracza, na procesor był nałożony ciekły metal do chłodzenia, który samoczynnie wyciekł, co następnie doprowadziło do zwarcia na płycie głównej. Serwis oczekiwał sporej zapłaty (pisownia oryginalna):
Zgłosiłem reklamacje/gwarancję a Asus odpisał mi że będę musiał zapłacić minimum 50% wartości laptopa za naprawę tego, ja napisałem do nich że sytuacja była losowa i samoistnie ten ciekły metal wyciekł, to odpisali mi że gwarancja tego nie obejmuje mimo że zrobiło się zwarcie i muszę zapłacić w zł,po tych emaialch stwierdziłem że sam rozkrece laptopa i sobie to naprawie.
Naszemu czytelnikowi udało się ocalić prawie całą płytę główną i nieaktywne pozostało jedną złącze dla dysków SSD M.2 NVMe. Poza tym laptop miał problem z klawiaturą, która się nie podświetlała. To już serwis mógł wymienić w ramach gwarancji, ale czas oczekiwania wynosił 3 miesiące ze względu na brak części.
Powyższa sytuacja pokazuje, że także gracze z Polski mają problem ze wsparciem Asusa, który miałby szukać winy po stronie użytkownika.
Karty graficzne NVIDIA RTX 5090 są już owiane złą sławą pod kątem awaryjności. Zazwyczaj dotyczy to spalenia karty, ale zdarzają się też inne usterki, co przytrafiło się pewnemu graczowi. Użytkownik doświadczał losowych czarnych ekranów oraz restartów komputera. Winowajcę szybko udało się znaleźć, ponieważ z inną kartą graficzną komputer działał poprawnie. RTX 5090 został odesłany na reklamację gwarancyjną, ale Asus uznał, że wina leży po stronie gracza.
Opisujący swoją historię internauta kromz napisał, że Asus odmówił dokonania naprawy, ponieważ znaleziono „nieregularność na powierzchni” niedaleko pinów PCIe i stwierdzono, że wina leży po stronie gracza. Kromz wskazał jednak, że przed wysłaniem RTX-a 5090 zrobił zdjęcia i na nich nic nie widział (podobnie jak na nagraniu wideo otrzymanym od Asusa).

Dopiero zdjęcia wykonane pod mikroskopem wskazały wadę, ale trudno stwierdzić, kiedy ona powstała. Gracz otrzymał wycenę naprawy w wysokości 4 661 dolarów kanadyjskich (ponad 12 tysięcy złotych). Po rozmowie z działem wsparcia stwierdzono, że można obniżyć tę kwotę o połowę, co wciąż jednak wiąże się z dużym wydatkiem. Gracz uważa, że kartę zamontował zgodnie z instrukcją obsługi, a komputer nie był ruszany.
Na szczęście jego wpis zyskał rozgłos w sieci, a użytkownik przekazał, że wsparcie Asusa ponownie się z nim skontaktowało i teraz czeka na dalszy rozwój sprawy. Być może nagłośnienie problemu sprawi, że przynajmniej kromz nie będzie musiał ponosić sporej opłaty za usterkę, którą trudno jednoznacznie przypisać klientowi.
Dla komentujących historię graczy to jednak nic nowego. Wydaje się, że Asus ma jednoznacznie złą opinię, jeśli mowa o naprawach w ramach gwarancji. Niektórzy pokusili się nawet o stwierdzenie, że cały system przyjmowania reklamacji Asusa jest zbudowany wokół ich odrzucania. Teraz firma ma szansę, żeby spróbować chociaż odrobinę naprawić swój PR.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
12

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.