Deadlock już mierzy się z problemami, które od lat trapią CS-a. Albowiem prawdziwi „mistrzowie” wygrywają zawsze i wszędzie, nawet przed premierą.
Oszuści w grach multiplayer to problem, który toczy gatunek od dawna. Niezależnie, czy akurat gramy w bijatykę, strzelankę, czy może drużynówkę – zawsze znajdzie się ktoś, kto spróbuje ułatwić sobie grę doprowadzając przy tym innych do szału. Wielu graczy właśnie dlatego rezygnuje z udziału w rozgrywkach wieloosobowych – szczególnie, jeśli są w nich osiągnięcia, rankingi i nagrody, które dodatkowo kuszą graczy i sprawiają, że ci jeszcze chętniej uciekają się do niesportowych zachowań.
Trwają zamknięte testy Deadlock, nadchodzącego połączenia hero shootera i MOBY od Valve, ale i tym razem nie obyło się bez klasyki. Uwaga graczy padła na zachowanie tych z uczestników, którzy nie mogli sobie podarować oszukiwania nawet podczas testów.
Sęk w tym, że Deadlock jest na etapie testów alfa. To rozgrywka przedpremierowa, która jest otwarta tylko dla zamkniętego kręgu graczy. Tym bardziej sytuacja wywołała niesmak obserwujących produkcję na subreddicie fanów. Jeśli już teraz nie da się powstrzymać uczestników o wątpliwej kulturze osobistej, to co będzie, kiedy dostęp do gry oficjalnie ruszy? Gracze przewidują, że Deadlock czeka taki sam los, jak Counter Strike’a:
Będzie jak w Counter Strike’u. Oszuści będą prześladować wszystkich od początku i Valve nic z tym nie zrobi.
- Bard---
Wbrew pozorom, powstrzymanie takich praktyk to jednak nie taka prosta sprawa. Jest wiele sposobów na to, by oszukać kod gry i nie da się łatwo nad wszystkim zapanować. Pozostaje także kwestia samych graczy – wyjątkowo bezczelni potrafią nawet zbojkotować produkcję i pozwać studio powołując się na prawa konsumencie, korzystając przy tym z przywilejów dawanych przez system prawny w ich państwie, jak to było kilka miesięcy temu w przypadku Tekkena. Nie pomaga fakt, że w wielu krajach podstawy prawne diametralnie się różnią i to, co jest możliwe w jednym kraju, w drugim niekoniecznie takie będzie.
Właśnie z tego powodu przestałem grać w większość gier multiplayerowych. Oszuści są wszędzie, a systemy antycheatowe są beznadziejne. Najlepszym rozwiązaniem byłyby prywatne serwery z administratorami, którzy mogliby reagować na oszustwa, ale te gry potrzebują systemu kolejek, żeby mieli nad wszystkim kontrolę i mogli na tym zarabiać.
- Silverbuu
Nie da się ukryć, że rozgrywka wieloosobowa online to teraz jeden z najpopularniejszych trybów rywalizacji. Przypadek Tekkena pokazuje jednak, że nad sytuacją da się zapanować i chociaż nigdy nie da się tego zrobić na sto procent, to komfort gry rośnie i można odzyskać zaufanie graczy. Być może Valve także wyciągnie wnioski z tej sytuacji i nauczy się panować nad społecznością swoich fanów.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Danuta Repelowicz
Hiszpańskie serce i japońska dusza. Absolwentka filmoznawstwa ze szczególną słabością do RPG-ów i bijatyk. Miłośniczka wiedzy tajemnej, nauk o kosmosie, musicali i wulkanów. Dorastała na Onimushy, Tekkenie i Singstarze. Wcześniej związana z serwisem GamesGuru, pisze i tworzy od najmłodszych lat. Prywatnie także wokalistka i wojowniczka Shorinji Kempo stopnia 4 Kyu. Specjalizuje się w narratologii i ewolucji postaci. Świetnie porusza się też po tematyce archetypów i symboli. Jej znakiem rozpoznawczym jest wszechstronność, a jej ciekawość często prowadzi ją w najdziksze ostępy umysłu i wyobraźni.