Mercedes-Benz dokonał sporego przełomu w dziedzinie samochodów elektrycznych, znacząco zwiększając ich zasięg. Kluczem do sukcesu okazał się lakier.
Jednym z głównych powodów niechęci użytkowników do samochodów elektrycznych jest ich zasięg. O ile sprawdzają się one podczas krótkich wypadów czy do poruszania się po mieście, to wybranie się nimi w dłuższą trasę wymaga dobrego planowania postojów na ładowanie. Niemiecki producent samochodów znalazł jednak na to rozwiązanie – opracował specjalną farbę solarną, która ma za zadanie przetwarzać energię słoneczną na energię elektryczną, zwiększając w ten sposób zasięg pojazdu.
Specjalnie opracowana farba solarna pokrywa całą karoserię. Jak tłumaczą inżynierowie odpowiedzialni za projekt, w trakcie produkcji nakłada się warstwę solarną o grubości pięciu mikrometrów między nadwoziem a lakierem samochodowym. Ma to na celu umożliwienie dotarcia 94% promieni słonecznych do warstwy generującej energię.
Energia wytworzona w ten sposób może być natychmiast wykorzystana, ale jest także magazynowana w akumulatorze, na przykład w momencie, gdy samochód stoi zaparkowany. Sprawia to, że zasięg pojazdu diametralnie rośnie i pozwala pokonywać dużo większe odległości niż w przypadku innych modeli elektryków. Zaznaczono jednak, że ilość generowanej energii zależy od kilku czynników, w dużej mierze od poziomu nasłonecznienia.
Przykładowo: kierowcy na terenie Niemiec uzyskają 12 000 dodatkowych kilometrów zasięgu rocznie, natomiast w słonecznych regionach, takich jak Los Angeles, nawet do 20 000 kilometrów. Farba solarna ma wydajność rzędu 20 procent, co jest porównywalne z wydajnością nowoczesnych modułów słonecznych montowanych w budynkach mieszkalnych.
Samochód pokazowy Vision Iconic (stylizowany na złotą erę wzornictwa motoryzacyjnego lat 30. XX wieku), na którym jest testowany lakier słoneczny, nie trafi jednak do szerokiej dystrybucji. Mercedes-Benz będzie kontynuował projekt, aby móc wdrożyć to rozwiązanie w komercyjnych modelach w ciągu najbliższych lat.
1

Autor: Mateusz Zelek
Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W tematyce gier i elektroniki siedzi, odkąd nauczył się czytać. Ogrywa większość gatunków, ale najbardziej docenia strategie ekonomiczne. Spędził także setki godzin w wielu cRPG-ach od Gothica po Skyrima. Nie przekonał się do japońskich jrpg-ów. W recenzowaniu sprzętów kształci się od studiów, ale jego głównym zainteresowaniem są peryferia komputerowe oraz gogle VR. Swoje szlify dziennikarskie nabywał w Ostatniej Tawernie, gdzie odpowiadał za sekcję technologiczną. Współtworzył także takie portale jak Popbookownik, Gra Pod Pada czy ISBtech, gdzie zajmował się relacjami z wydarzeń technologicznych. W końcu trafił do Webedia Poland, gdzie zasilił szeregi redakcji Futurebeat.pl. Prywatnie wielki fanatyk dinozaurów, o których może debatować godzinami. Poważnie, zagadanie Mateusza o tematy mezozoiczne powoduje, że dyskusja będzie się dłużyć niczym 65 mln lat.