Włożyłem płytke do napędu po czym muj komputer wybuch ?? nie polecam
I przyleciał smok i porwał twoich rodziców. Koniec.
Zupełnie nie dla mnie, ginę dosłownie co pare sekund. Postacie trochę za małe, rozgrywka za szybka. Poziomy raczej pokonuje się metoda prób i błędów niż.
25-02-25. Bardzo fajny klon Hotline Miami. Ma fajną grafikę ( cellSheding) choć mgła być bardziej szczegółowa. Dwie postacie są podobne choć się różnią mocami, aniołem grało mi się lepiej. Każdy rozdział ma swój indywidualny klimat ( dziki zachód, fabryka szpiedzy, aniołowie katedry). Gra zachęca do windowania kombosów i walka jak i strzelanie są przyjemne. Fajne są momenty gdy można niszczyć wroga elementami z map ( np kolce) dość prosta bo wrogowie wbiegają nam pod miecz ale bossowie potrafią popalić ( wojna i Gabriel szczególnie). Polecam

God's Trigger to strzelanka z widokiem od góry, w której nie rzadko taktyczne podejście ustępuje jedynie czasowi reakcji i opanowaniu. To jest ten tytuł, w którym umiera się co chwilę, który jednocześnie przynosi sporo satysfakcji (gdy wszystko wyjdzie tak jak trzeba), ale i mnóstwo frustracji (gdy byle pierdoła pociągnie za sobą fatalne w skutkach rozstrzygnięcie). Jest to też gra, która nastawiona jest na system ocen zależny od zdobywanego mnożnika (ciągłość akcji), szybkości pokonania etapu czy ilości potknięć. Mimo, że gra oferuje lokalny tryb współpracy, tym razem ograłem tytuł samodzielnie.
Parze głównych bohaterów brakuje wstępu. Żadna z postaci nie ma na tyle ekspozycji, by ją poznać czy polubić. Co gorsza, są oni tylko z pozoru skrajni. O ile dla rozgrywki te subtelne różnice są oczywistym urozmaiceniem i służą wyzwaniu, tak dla rozgrywki nie czułem potrzeby, by zmieniać domyślnie preferowaną postać gdy gra mnie do tego nie zmuszała. A niestety są momenty, że zmusza. Dodając do tego rozdzielne pule doświadczenia, tylko utwierdzamy się w prowadzeniu wybranego "cyngla" (Harry osiągnął poziom 30 na początku ostatniego aktu, w tym czasie Judy osiągnęła poziom 14).
Każda z postaci ma swoją pulę umiejętności i modyfikatorów (blokowanych poziomem) ale dających możliwość wyboru ulepszeń. Te "drzewka" wyglądają sensownie, choć w rozgrywce nie mają aż takiego znaczenia.
Etapy są różnorodne i to bardzo, choć zmiany oparto bardziej na wymianie skórek (broń, przeciwnicy, ściany) niż dopasowaniu i modyfikowaniu zasad w trakcie i zgodnie z postępami. To pewnego rodzaju lenistwo miejscami kłuje w oczy (np. żołnierz z obrzynem). Całość też bywa nieczytelna, szczególnie w kontekście ścian - co jest niezniszczalne, co jest drzwiami i jak są wysokie (czy zza nich widać Nas). Też głupio wypada tu teleportacja Judy, która jest mechaniką w zasadzie kontekstową i wymaga krat/siatek (za skrzynie, przez okno, popękany mur czy dziurawą ścianę nie "przeskoczymy"). No i pułapki (szczególnie zgniatacze odścienne) są niebezpieczne nawet od boku (strony bezpiecznej, nienajeżonej kolcami i nie wykonującej ruchu ku Nam).
Przeciwnicy, mimo różnorodności, w zasadzie nie wymagają żadnych specjalnych taktyk, bo albo zachodzimy ich od tyłu, albo siejemy rozpierduchę wykorzystując na okrągło tę samą umiejętność dokładając do tego kilka kulek czy machnięć bronią. Broni też jest sporo, ale poza tarczą, nie wymagają wyjątkowego się z nimi obchodzenia.
Co jeszcze potrafi rozczarować: rozmieszczenie punktów kontrolnych (generalnie są ok, ale miejscami ich bardzo brakuje), etapy mogą się skończyć przedwcześnie (zakończenie etapu potrafi wywołać przerywnik i automatycznie zakończyć etap, co ogranicza swobodę eksploracji), amunicja/doładowanie/mnożnik potrafią lądować w ścianach (brak możliwości zebrania zasobów), próby czasowe są stykowe (pierwsze zetknięcie zazwyczaj trudno od razu rozeznać, choć czasem to efekt zatrzymania na "wyrwie ściennej").
Podróż jest bardzo chaotyczna, fabuła jest wręcz kretyńska i niedostatecznie uargumentowana. Do tego dziwne przedstawienie Jeźdźców, Gabriela i dragonballowa fuzja XD