Toruń jest na tyle blisko, że koszt dyplomatyczny utrzymania wasala nie byłby tego wart, no chyba, ze walisz w full decentralizację.
Z tym wasalem w Toruniu to rozwiązanie tymczasowe. Integracja tej prowincji ma trwać 11 lat i wolę, żeby to za mnie robił wasal. W tym czasie uwolniony w ten sposób członek gabinetu będzie się zajmował pożyteczniejszymi sprawami. Docelowo planuje zaanektować wszystkich wasali, prócz zakonu w Inflantach i iść full w centralizację.
ps. wasal już jest w tej prowincji, dodam mu tylko dodatkowe lokacje.
Moze ustaw ten handel na auto bo to straszna bida na twoim screenie. 0.1 dukata za jednostke handlu?
Na rynku o wartosci 200 dukatow zarabiasz jednego dukata? Szkoda sie meczyc :p
Automat wyciągnął z tego 1,30 dukata, więc też żadnej części ciała nie urywa.

Na razie wstrzymałem wojny i od dwudziestu lat inwestuję w rozwój.

Rok 1520, kolejny krok to zrobienie morza czarnego morzem wewnetrznym

Popsuta mechanika imho - koszty tych ewntow sa wyliczane na podstawie base tax co kompletnie zabija ich ekonomie
Ja stosuje strategie z EU4. synaj i morze czerwone juz moje wiec pora na eksploracje wschodniego wybrzeza afryki :)
Ale poza tym to potrzebuje POMOCY!
Jakos gdzies, nie wiem kiedy i jak to mozliwe, moj nowy wladca zostal Miaphysite. Czy mozna to jakos zmienic?
A niby mam prawo ze Heir moze byc tylko religii panstwowej :/
Z innej beczki: Jak juz zrobie to centralizacyjne prawo o integracji Uni, to integracja zacznie sie automatycznie czy po prostu bede mial taka opcje w dyplomacji?
Pojawi się taka opcja.
Co ważne, to prawo ma 3 poziomo, każdy kolejny ponad pierwszym przyśpiesza anektowanie.
ok
Juz chyba wiem czemu mi religie zmienil wladca. Mam jeden fiefdom z ta religia. Musial to byc jakis event dla tego kraju. Kuzwa takie cos powinno miec pop-upy :/ Nie wiem czy teraz bede mogl to kiedys odkrecic :/
Pytanie o Prosperity: zauwazylem ze wszystkie kraje AI maja bonusa pod nazwa np. French Government i daje tej bonus nawet 60% Prosperity :0. Czy moze ja cos u siebie przegapilem?
Teraz juz wiem, czemu francja ma taka ilosc ludzi w kosmos wyjebana :/
Ogolnie Francja potrzebuje nerfa. Przy bardziej agresywnym AI po stu latach ten blob bylby do Uralu.
Ogolnie Francja potrzebuje nerfa. Przy bardziej agresywnym AI po stu latach ten blob bylby do Uralu.
W sumie jakby nie patrzeć jest to historycznie poprawne :P
Ja tam nie narzekam, w sumie będę miał za jakiś czas finałowego bossa do pokonania. Choć jak będzie sama bez sojuszników nie powinno to być bardzo trudne o ile nie przyśpieszy. Bo mam przewagę ekonomiczną zauważalną, militarną jeszcze większą.
Ogólnie chyba mata po litaracy się sprawdza, choć na początku jest kosztowna i ryzykowana, tak od ery odkryć przynosi mega korzyści. Mam już 49.62 i do 1630 chciałbym wbić 50%.
Francuzi maja bonus, ale on wynosi u mnie 0,5% do wzrostu, więc Francja ma około 70,5% gdzie ja typowo 67,5% wartości prosperity.
Jak ten bonus się nazywa? Ja nie mam żadnego a mój wzrost prosperity jest praktycznie zerowy, nawet w stolicy.
Daj screena z tooltipa jak możesz.
Wstrzymałem wojny na kilkadziesiąt lat żeby postawić na gospodarkę i w efekcie Gruzja i Węgry zaspamiły fortami. Przebijanie się przez to jest naprawdę nużące...
To nie wina tego że nie podbijałeś, ja walczę cały czas a od pewnego momentu AI wszędzie zaczęło srac twierdzami. Węgry u mnie to mają chyba twierdzę w każdej lokacji. Kijów na twierdzę w każdej granicznej lokacji. Jedynie orda ma tylko w stolicy.
No jak wcześniej grałem ofensywnie to nie mieli czasu budować tych twierdz tyle.
U mnie walczę z manelukami tak często jak tylko mogę i za każdym razem pojawia się kolejna seria twierdz na mojej drodze.
Na szczęście jeszcze tylko jedna wojna i zostawię ich z oazami tylko.
W sumie to tylko przez pierwsze 100 lat gry było ok, potem każdy już stał tymi twierdzami. Z Gruzja to samo. Każda górska lokacja to twierdzą była :/
Udało się rozbić koalicję w której było 3/4 HRE, co prawda z długiej wojny która wyczerpała mi manpowera wyciągnąłem ledwie kilka prowincji ale zbiłem antagonism dość mocno.
Otóż nie wiem czy wiecie, ale zwalnianie za kaucją wrogich najemników zmniejsza nieznacznie antagonism przeciwko mam. Więc teraz ich zbieram w trakcie wojny a gdy już mam przewagę dużą to wypuszczam ich jednego po drugim redukując antagonism dość znacząco. W sumie z 27 krajów po 4 letniej wojnie zostało mi 6, pomimo zagarnięcia kilku prowincji z antagosimem powyżej 40, ale to takie gdzie przed wojną miałem powyżej 100 grubo. Tak realnie spadł mi średnio o niecałe 30 per kraj.
Z problemów to upgradowałem resztę armii do poziomu z drzewka z reformacji i wybiła mi ilościowo do 200k, a to jest problem bo się okazało, ze mam za mało manpowera i choć napakowałem budynków do niego ile wlezie mam bardzo niski balans pozytywny. Musze się skupić na corowaniu teraz i konwersji kulturowej byleby móc postawić te budynki w kolejnych prowincjach.
Z drugiej strony jestem w stanie wojować z praktycznie całym HRE na raz przy bilansie strat 10 do 1 bez przegrywania bitew (co napędza szybko warscore).
Ja wypuszczam cały czas ale to w sumie bez znaczenia u mnie no mam po kilkaset antagonizmu u sąsiadów;)
U sąsiadów to dalej mam, to tych 6 co zostało. Chciałem się pozbyć tego u państw leżących pół kontynentu dalej i nie dopuścić by we Francji urósł za bardzo. Bo jakby Francja dołączyła do koalicji zakładanej w kółko przeciwko mnie do reszty to byłoby ciężko. Dalej mógłbym wygrać, ale taka wojna ekonomicznie by mnie wykończyła (i nie idzie tutaj o kasę, bo tej mam masę, co raczej o spowolnienie wzrostu ludności, której mi brakuje po ostatniej epidemii dżumy), zwłaszcza teraz jak mam manpowera na styk.
Sa w kolejnych epokach jakieś lepsze casus belli? Z tymi co mam teraz podbój świata jest niemożliwy :/
Tyle, ze tutaj niespecjalnie jest potrzebne CB, bo z upgradem do zmniejszonego kosztu w stabilności to można tracić raptem po kilka, kilkanaście punktów. PRzy gabinecie pracującym na stabilize country z wysokim military to nie jest wielki problem. To nie jest aż tak bolesne jak w EU IV gdzie wojna bez CB dawała ostro po tyłku. A większy antagonism jest problemem tylko do pewnego momentu.
Koszt prowincji jest zaporowy. Nawet przy 100 victory points mogę nanelukom zająć raptem 2 prowincję . Ja prawie 100 lat się bujam aby ich całkowicie zaanektować.
Stability to nie problem, koszt prowincji jest.
Czym dalej w grze tym gorzej, bo rośnie base tax prowincjom :/
Niby są, ale wcale te co ja mam nie mają specjalnie zniżki na prowincje, najefektywniejsze są te z claimów od parlamentu bo mają -25%.
https://eu5.paradoxwikis.com/Warfare
Jak widać będą potem związane z nacjonalizmem, ale tylko dla krajów o tej samej kulturze, więc moim wypadku bezużyteczne, rewolucjonizmem itd.
W sumie na początku chyba najlepiej polować na sytuację gdzie można założyć koalicję i zaraz wypowiadać wojnę bo ten ma największa zniżkę.
Natomiast co do samej wartości prowincji:
1) jest modyfikowane przez religię i kulturę
2) niepodbite forty w regionie podwajają koszt (gdzieś wyczytałem ale nie mam potwierdzenia, że w pełni obsadzone forty obniżają koszt po podbiciu więc trzeba tego pilnować)
3) power projection jest brany pod uwagę, a konkretniej różnica w nim (im masz wyższy a przeciwnik jest słabszy tym więcej można na raz podbić)
4) Belligerent daje zniżkę
Ale ogólnie tak, podbijanie silnych nacji jest absurdalnie utrudnione, co w sumie ma sens.
Z tymi fortami to ciekawe bo z uwagi na to że AI nigdy nie szturmuje , to nie fatygowałem się obsadzać załogi. Będę musiał więcej i sprawdzać w tym temacie.
Zauważyłem natomiast że bardzo drogo gra liczy jeśli w procesie pozyskiwania ziem chcesz rozczłonkować przeciwnika aby tereny nie miały ciągłości.
Z tymi fortami to ciekawe bo z uwagi na to że AI nigdy nie szturmuje
A widzisz, bo u mnie regularnie to robią jak jest mała załoga o ile tylko im przyfarci i dostaną wyłom.
A to bym ci powiedział wcześniej. Jeśli chodzi o prowincje z Delty Nilu to w wojnie brałem tylko po jednej. Dlatego tym razem trzymam się sojuszu z Mamelukami i nie mam zamiaru się z nim bić.
tez niby ich bic nie chcialem i od poczatku gry mialem z nimi sojusz. Ale skoro ni z gruchy i pieruchy zerwali sojusz, wiec musialem pomscic taka zniewage.
Ja nawet czlonka rodu mialem u nich na tronie.
Nawet zrobile, ze Egipt kochal moja kulture :)
2 pytania:
1) Mozna jakos handel naprawic? Caly czas 2,3 a nawet 4 ostatnie pozycje w handly w kazdym markecie jaki mam sa na minusie. W sumie to zabieera mi jakies 20 dukatow dochodu. Strasznie denerwujace a na dluzsza mete recznie co miesiac tego kasowac sie nie da.
2) w tych praw uni personalnej jedno dotyczny wojen. Z waszego doswiadczenia ktora z tych 3 opcji jest optymalna? 2ga? Nie che byc ciagany z wojny do wojny przez Maroko lub Tunis.
Jeszcze ekonomiczny komentarz: W 16 wieku juz nie robie Increase province control. Teraz Strengthening Government daje duzo kasy z obnizenia court cost.

Ryokosha - tak wyglada Egipt, zaczalem integrowac wiec jeszcze kontrola jest niska, ale wszystkie te prowincje Z cairem wlacznie powinny byc nie mniej niz 50.Bedzie wiecej jak ulepszenia z Age of reformation bede mial.
No już są dodani jako accepted culture.
Jeszcze dodam lewant i Syrię bo wygląda na to że będę miał sporą kontrolę więc więcej podatków;)
Zacząłem odkrywać wschodnią Afrykę i jestem zawiedziony. Póki co nie mam co kolonizować bo wszędzie jakieś państwa już są :/
Mam też 3ci tier artylerii wiec trzeba zorganizować wojsko od nowa i dodać arty na pierwszą linie teraz zamiast rezerw. Znów Węgrom i Polakom rzeź zrobię;)
No u mnie działa komorowe robią robotę. Zamek pada średnio po 30-50 dniach gdy ma niepełną załogę, a z pełną góra 100 dni.
Co do Afryki to już widziałem w materiałach że na początku nie opłaca się kolonizować bo są ciągle wściekli :P
Dobrze! Więcej niewolników;)
Ups: niepoprawne politycznie;)
Btw. Na open sea tiles też można mieć 100 maritime control.
Maroko które mam w PU za chwilę będzie mieć całą Afrykę zachodnią. W Europie poza HRE, Bohemia i Francja nie ma mocniejszego kraju niż moje Maroko :0 oni z handlu więcej zarabiają niż Francja .
No mi by się właśnie przydało jakieś CB na wyciągnięcie popów do siebie, bo mi nie potrzeba więcej terenu, tego mam w nadmiarze a więcej popów.
Niestety migracje są tylko w ramach marketu, a jestem na tyle rozległy, ze moje markety nie sięgają dalej niż pojedyncze prowincje poza moje granice i nie ma już co z stamtąd drenować.
Mameluk zerwał sojusz więc wojny mialem raz na bliskim wschodzie raz na Bałkanach aż w końcu chłopaki się zgadali i utworzyli koalicję. Na początku XVII wieku dochód spadł z 600 dukatów do czterystu. Przede wszystkim na armię bo utrzymuje trzy po 9 tysięcy (3 tysiące pistolierów, 1500 dział, 1000 w wozach zaopatrzenia a reszta to pikinierzy i strzelcy).
Heh 3x10k to ja utrzymuje od połowy 15 wieku ;)
Bez tych 30k to już by mnie koalicja pożarły. Te 30k to co kila lat robi sieczkę kilkudziesięciu tysięcy chcących ukarać ottomanow ;)
Ja utrzymywałem 3 razy po 3 tysiące ciężkiej jazdy i robiłem sieczkę levies przeciwnika. A od 20 lat (mam 1608 rok) mam taką armię.
Ja mam obecnie 1637
5x 43k, 25600 Arkebuzerów, 9600 husarii, 4800 dział i 3200 wozów. Ogólnie 200k z okładem. Problemem jest za to niestety manpower, nie wiem czy po wojnie nie zmniejszę trochę tych armii.
Natomiast mam inną zagwozdkę, brać absolutyzm, duży boost do crown powera, czy liberalism, spory boost do zadowolenia stanów, mniejsze wymagania w parlamencie. Początkowo chciałem absolutyzm ale związany jest z nim disaster dość groźny. Co więcej podbijanie absolutyzmu wymaga praw, z którymi mi nie po drodze, jak cenzura ograniczające innowacyjność czy free subjects na których mi zależy.
Ja już trenowałem absolutyzm w poprzedniej grze i może daje super bonusy ale najpierw trzeba przetrwać koszty. Dlatego zacząłem grać jeszcze raz.
U mnie Węgry potrafią wystawić 6-10k zaciężnych więc niestety potrzebowałem więcej na starcie aby bronić się z trzech stron.
Wczoraj dostałem nauczkę, szpitale i inne medyczne budynki trzeba budować nawet po pierwszej dżumie :/
To chyba nim pójdę na wojnę na dwa fronty zwiększę jeszcze armię.

O tak po blisko 230 latach wygladaja moi Ottomani -->
Teraz mam kilkaset antagonizmu na wschodzie, wiec chyba znow zrobie push na Wegry :)
Taki moj maly Tip: Jesli macie jakies bunty blisko kraju o tej samej kulturze to jest szansa ze dolacza do wojny. Wtedy jako obronca bedziecie miec -25% do zdobyczy na nich ;) Tak wiec warto jest dac szanse buntownikom :p
Czyżby coś zmienili z działaniem SI? Bo na wojnie z mamelukami na początku leje ich a potem przychodzą armię stałe plus najemnicy i to ja zaczynam obrywać...
P.S. prowincje mamalekow na wojnie bez casus belli nadal kosztują po 90%
No widać, ze próbują ten market pathig naprawić, ale to dalej działa nieprawidłowo i mój lokalny fix pozostaje w mocy.
Dobra nie wiem co się dzieje, ale coś się zmieniło i przegrywam moimi regularnymi armiami a to z Mamelukami a to z Węgrami. Nie dość że tracę za dużo Manpowera to i koszty armii mam co raz większe. Najemnicy nie pomagają. Utknąłem i mi się odechciało kontynuować.
Wzmocnili levies. Jak AI wezmie poprawki z drzewek to beda sporo mocniejsze teraz.
Zrobilem Jihad na wegry i sporo europy dolaczylo. Moje armie sprzed patcha nadal rzez robily, choc straty po mojej stronie widocznie wieksze.
Ogolnie w tym patchu na jedna poprawiona rzecz, inna zepsuli.
Przykladowo teraz nie moge zenic swoich czlonkow rodu.
Czyli teraz znowu muszę levies powoływać na wojny? Tylko nie odkrywałem dla nich bonusów...
No u mnie podobnie, dominuję nadal, ale już nie wygrywam bitem z stratami ponad 10-15 do 1 a jakoś tak 4-5 do 1.
Levies dalej nie używam, ale na szczęście mam kilka bonusów dla nich odkrytych przy okazji innych innowacji lub na wszelki wypadek. Więc nie jest bardzo źle.
Za to ciekawe co wyjdzie z tych małżeństw.

A więc jednak idę w libelarism a nie absolutyzm, bonus do Crown powera nie jest wart tego zachodu.
No i zakończyłem kolejną wojnę z HRE, tym razem do pomocy z Moskwą byli, więc troche zabawy na dwa fronty.
Po tym patchu jestem przekonanay, ze pracujacy nad poprawkami maja totalnie wyjebane na opinie graczy i feedback jaki dostaja. Wiekszosc zmian w ostatnich 2ch patchach jest na zasadzie wszystko lub nic. Zero checi aby zbalansowac problematyczne elementy.
Wezmy ten dwor jako przyklad.
Ludzie troche marudzili ze za duzo klikania z tymi malzenstwami caly czas. Wiec co zrobili? Zamiast dosc opcje auto i aby sobie wybrac czy czy chcemy full auto czy moze tylko nobles, to wyjebali ta opcje zostawiajac niekatywne funcje. Niby dwor ma sam sie zenic. Od patcha ani jednego slubu nie mialem i za 50 lat nie bede mial kim stanowisk obsadzac :/
Poki co, wielkie nadzieje na fajny rozwoj tej gry staja sie coraz bardziej plynne. Zobacza jak im ludzie faka pokaza przy pierwszym DLC.
Co lepsze ten patch miał beta testy. Gra była dobra i nagle zaczęli patchować wszystko jak leci i szybko. Tylko po co? Mogli powoli wprowadzać zmiany przy okazji tłumaczyć co i dlaczego zmienili, a tak się niepotrzebnie śpieszą i psują to co działało.
Ludzie troche marudzili ze za duzo klikania z tymi malzenstwami caly czas. Wiec co zrobili? Zamiast dosc opcje auto i aby sobie wybrac czy czy chcemy full auto czy moze tylko nobles, to wyjebali ta opcje zostawiajac niekatywne funcje. Niby dwor ma sam sie zenic. Od patcha ani jednego slubu nie mialem i za 50 lat nie bede mial kim stanowisk obsadzac :/
Ten aspekt również i mnie zirytował dość poważnie. Poza kwestią braku doradców jest jeszcze inna, zdecydowanie bardziej moim zdaniem dotkliwa - brak możliwości zawierania małżeństw innych niż te "królewskie" zwiększa prawdopodobieństwo wpadnięcia w unię personalną lub wojnę dynastyczną. Wcześniej zwyczajowo panny rządzącej dynastii wydawałem za mąż za członków lokalnej szlachty - gdyby władca wyciągnął kopyta bez męskiego potomka, na tron wszedłby lokalny noble. Teraz panien wydawać nie mogę wcale. No chyba, że się zainteresowanie na obcym dworze pojawi tu wracamy do punktu wyjścia - to jedynie zwiększy prawdopodobieństwo wejścia na tron kogoś z obcej (zagranicznej) dynastii.
Druga sprawa to przedłużające się wojny -> mam pod sobą unię z Królestwem Sycylii, która napadnięta została przez swojego sąsiada (Neapol). Na starcie siły mniej więcej wyrównane. Napastnik próbował wielokrotnie desantów ale jego siły były rozbijane w puch do tego stopnia, że po kilkunastu miesiącach Neapol ma już dysko jakieś niedobitki (Sycylia bodajże ok. 500 pospolitego), warscore +45 po stronie obrońców. Mimo tego wojna trwa dalej a ja zamiast skupić się na kwestiach związanych z kolonizacją (Portugalią gram jak zawsze) to latać muszę po całej Sycylii celem rozbijania grupek liczących kilkuset wojów. Przez pierwsze dwa lata może było to zabawne ale teraz stało się wyraźnie irytujące. Sądziłem, że jeśli wyjdę z wojny to obie strony będą bardziej chętne do zawarcia rozejmu. Nic tych rzeczy! Neapol "oblega" sycylijskie twierdze kupkami po kilkuset żołnierzy a obrońcy próbują odsieczy, które zawsze kończą się ich przegraną, eh.
Nie wiem, być może tak wojny od wersji 1.0 wyglądają. Trudno mi to stwierdzić bo nie prowadzę ich zbyt wiele, ot kilka z Kastylią i dwie z Marokiem. Tyle, że moje wcześniejsze doświadczenia były zupełnie odmienne - po kilku przegranych w polu przeciwnik zazwyczaj dość chętnie szedł w negocjacje pokojowe.
Przedluzajace sie wojny to jedno. Ja mam caly czas inny problem. Czesto dochodze juz blisko do porozumienia, niech bedzie to white peace, i nagle z -1 robi sie -20. Czesto mam tak ze jest -1 i mysle podbije jeszcze prowincje i sie wyzeruje a tu spada do-5. I tak sie ta wojna ciagnie i ciagnie.
To akurat zależy od tego czy mają armię czy nie z tego co zauważyłem. Jak im rozbijesz i zanim zrekrutują nową to dostają maga karę do war enthusiasm, ale jak się zrekrutuje nowa to wraca w górę. Z tego chyba armie wycofujące się liczą się inaczej niż operacyjne, stąd po dużej bitwie warto sprawdzić czy jakieś minory są gotowe na pokój po pobiciu ich jedynej armii.

Zmęczyło mnie to dłubanie Osmanami po tym patchu i postanowiłem zacząć od nowa i gram teraz Marokiem.
Kolejny cel to rekonkwista na półwyspie iberyjskim i przywrócenie tam władzy islamskiej.

Czy mieliscie eventa do kanun-i Osmani Ottomanami?
W opisie prawa jest napisane ze jest z nim zwiazany event ale poki co ni widu ni slychu. Tym bardziej ze moj wladca ma trait Lawgiver, ktory chyba powinien tego eventa odpalic. Niestety zaraz mu sie zemrze :/
Wydaje mi się że przed patchem miałem to prawo wprowadzone, ale czy event? Nie pamiętam.

Doigralem sie, Francja jest w koalicji przeciwko mnie :)
Tyle ze u mnie, najmocniejszym krajem na kontynecie jest Bohemia, maja 3 razy wiecej zacieznego wojska niz Francja. Bohemia to moj "best buddy" wiec musze uwazac aby przypadkiem nie podzielic granicy z nimi :p
W mojej ostatniej wojnie, Jihad przecwiko Wegrom, odwalali cala robote bo cale HRE bylo przeciwko, Polska i Polnocne Wlochy. O popierdolkach z drugiego konca imperium nie wspominam.
Szkoda ze wojny o PU "zepsuli", w Iron modzie nie uda mi sie teraz odtworzyc sytuacji gdzie zgarnalem Marocco i Tunis :/. W tej kampanioi, tez dobra robote robia dla mnie, szczegolnie na morzu.
Gra niestety cierpi na ten sddam problem co EU4 ze zdobywaniem twierdz. Na poczatku twierdze padaly w okolicy 30-40% zazwyczaj. Teraz majac lepsza armie i armaty, czesto stoje do 70-80:/ Naprawde czesto, to nie jest jednostkowa sytuacjia.
Odpuszcze, tez kolonizacje. We wschodniej afryce jest tylko jeden slot do kolonizacji i madagaskar. JA tam dosc szybko sie pojawilem i co? Indie skolonizowaly! Jak oni Instytution tak szybko zgarneli to nie mam pojecia :( Udalo mie sie jedyne poludniowa afryke zgarnac. Indonezj, malezja, wszystko zkolonizowane juz przez indie. Australii mi sie sprawdzac nie chcialo :(
AI nadal nie potrafi po zakonczonej wojnie zabierac wojska lodziami i ida dookola morza srodziemnego z powrotem do Maroka, sic.
No cóż jedyna metoda żeby ograniczyć kolonizację przez kraje nieeuropejskie to ustawienie w opcjach kiedy wybierasz kraj do gry to żeby kraje spoza Europy nie mogły wysyłać wypraw odkrywczych i kolonizacji. Pytanie jak się mają do tego Osmanie czy są zaliczani do Europy?
No niby Turcy cos tam kolonizowali w okolicach morza czerwonego i rogu afryki. Zdziwilem sie ze cala wschodnia afryka to potezne panstwa i trzeba duzego wysilku milatrnego aby tam wejsc. A nastennym razem azje z kolonizacji zablokuje bo to nie ma sensu.
Kolejnym razem pewnie tez Turkami zagram ale dla odmiany nastawie sie na max estate, decentralizacje i wasalizacje. Ciekawe o ile mniejsze lub wieksze dochody w tym samym roku mi sie uda osiagnac.
Jak patrze po AI, to poza 2 krajami, wszystkie sa max w decentralizacje.
Ja teraz Marokiem też idę w decentralizację i na razie na dochody nie narzekam.

Rekonkwista Półwyspu Iberyjskiego rozpoczęta. Tak wygląda sytuacja po drugiej wojnie z Kastylią.
Wiem, ale nie mam zamiaru tego robić. Anektuje tych w Afryce a w Hiszpanii mam lenna. Zresztą i tak wszystko zajmie że dwa wieki bo mam 25 wasali i lenn.
Zresztą większość ziemi w Hiszpanii mam ja.
A więc liberalism jest OP, wysoki liberalism, otwarty parlament i kilka innych polityk i cassus belli od parlamentu kosztuje mnie tylko 10% poparcia w sejmie, więc mogę brać po kilka na raz.
No to super. Ciekawe jak to wyjdzie Marokiem? A do tego czasu mam zamiar być potęgą kolonialną, potęgą w Afryce a może i w Europie.

Wieden padl! Niestety Polacy nie dali rady obronic, Sobieski jeszcze sie nie urodzil :)
Broni ich tez dwie sycylie. Ilosc niewolnikow jaka zgarniam z Wloch jest przytlaczajaca :p

Absolutyzm mnie kopem w dupe przywital!
Mogliscie wspomniec ze taka niespodzianka na mnie czeka :0.
Dobrze ze kolejny jihad skonczylem zanim to sie odpalilo.
Teraz bede sie z tym bujal 20 lat bo za uja nie dam rady arystokracji wyciagnac na 65% zadowolenia.
A w innej opcji musialbym odoebrac mase przywilejow, co tez nie bardzo mi pasuje.

hmmm, ciekawe, moze jako autokrata wezme sobie demokratyczny parlament? Zjem ciastko i bede mial ciastko :)
Za dużo się naczytałem Waszych relacji, w końcu się złamałem i kupiłem EU V :D Od EU zawsze mnie odrzucało, za to zawsze wkręcałem się w Crusader Kings. Zobaczymy, czy tym razem się uda :)

Czekajac az mi sie event wypali, poprawilem sobie troche proximity. Narazie okolice morze egejskiego
Dochody to 6000+ i juz mi sie nie chce budowac bo i tak nie mam na co kasy wydawac :p
I ty mi mówisz że nie wymiatasz?
Jak zwiększyłeś? Tylko drogi i floty czy coś jeszcze?

Generalnie tier 3 drogi dopiero zaczalem budowac. Ale nie mam jeszcze siatki tier 2 bo tam gdzie mam zerowa kontrole to olewam.
Glowny nacisk to zebranie wszelkich mozliwych bonusow do Proximity. Oczywiscie plus-minus bo nie zawsze uda mi sie wychodowac wladce z 90-100 Administracji.
Do tego nacisk nn Maritime. Choc bez szalanstw bo land vs navy trzymam zbalansowane dla zasiegow handlowych. Nie wiem jak to bedzie wygladalo przy decentralizacji bo obecnie jestem tak na 80% full absolute.
Przy planowaniu rozwoju nowych miast wazny jest wybor poczatku i konca szlaku morskiego. Najlepiej oczywiscie planowac od 100 naturalnego portu do 100 naturalnego portu bo straty na proximity beda tylko 0.1 na wyjsciu i wejsciu. Jak widzisz na fotce, Alexandria ma proximity z bardzo mala strata wiec mam obecnie 99.69% kontroli.
Z dobrego portu, bardzo latwo jest pociagnac proximity w teren potem.
Te drogi 3 levelu dają giga boost, jak je pobudowałem w całej Rzeczypospolitej to dochody na czysty (przy maks stabilności i legitymizacji) podskoczyły mi z nieco ponad 2,5k do 5,5k. Baza podatkowa z 5,2k do ponad 9k.
Ale wydawać na co mam, jak nie na budynki to na eventy a od biedy i na wsparcie sztuki. Ogólnie nawet jak odłożę 70-80k to potrafię od ręki wydać.
No i jak dobiję do wieku XVIII (na razie mam 1567) to zacznę masowo oszczędzać na kolej tak by mieć na jej pojawienie się z pół miliona odłożone.

Jeszcze dla porownania Proximity w Vidinie, glownie po ladzie.
elathir, musialo miec wplyw cos innego jeszcze. Roznica w proximity pomiedzy tier 2 a 3 to tylko 5 proximity a te bonusy sie nie sumuja.
Handlowy to tworzy sie automatycznie do centrum handlowego z najlepsza atrakcyjnoscia. Jedyny wplyw jaki masz to ewentualne przeniesienie centrum.
Ja pisalem o szlaku morskim w sensie proximity. Bo tutaj masz wiekszy wplyw z tym gdzie postawisz miasto i wybudujesz porty.
Z handlem to elathir pewnie wiecej powie. Ja zostawilem na automacie. Reczne sterowanie to za duzo dziobania a zysk nieadekwatny. Wychodze za zalozeniaa ze jesli centrum handlowe zarabia mi conajmniej 10% jego wartosci rynkowej to jest dobrze.
Proximity to jedno, dochodzi jeszcze lepszy market access. A to się sumuje z rzekami i bonusem z budynków kupieckich. W rezultacie na granicy z Czechami market access z Gdańska podskoczył z ~35% do ponad 60% (więc i zasięg samego rynku się rozszerzył). Bo kolejne 5% zniżki robiło naprawdę duża robotę.
nie wiem, albo ty tam wcale drog nie miales, albo aktywal ci sie proximity z upstream/downsteam :)

Chodzi o to, że market access cost pomiędzy prowincjami miałem i tak już niewielki a teraz spadł niemal do zera. Bo ja tutaj mówię o market access nie proximity. Te ulepszone budynki kupieckie też robią swoje.
No i na marginesie po anektowaniu Węgier mam już Polskę od morza do morza do morza.
Za to dochody mi trochę spadły bo nie mam kultur ogarniętych na Węgrzech, w akceptowany na maska mam tylko węgierską, te pozostałe będę convertował. Do tego mam za sobą długą wojnę pomiędzy mną a Szwedami, Norwegami, Austrią, Czechami i Kijowem. Nie dałem rady upilnować granicy i sporą część Ukrainy oraz Wielkopolski mi zajęli, niby odbiłem po dwóch latach, ale co prosperity poleciało to poleciało. NA szczęście juz tylko Szwed i Norweg z wasalami zostali.
No i literacy poleciało na łeb do 58 raptem, zanim się odbuduje to trochę to zajmie. Oraz czas ucywilizować Węgry, więc budynków do ulepszenia i dróg mam co nie miara.
Koniec drogi juz chyba dla mnie. Mam tak wywalony antagonizm ze kazda wojna nawet o jedna prowincje to walka z cala Europa. Najgorsze ze na wschodzie to samo bo oni nie tworza osobnej koalicji tylko wszyscy wala do jednego koszyka :/
Raczej nie chodzi o brak zasobow do walki. Poprostu takie wojny staja sie bardzo nuzace.

Chcialem sie doedukowac troche i mam problem.
Ktos ladnie wyjasnial antagonizm na podstawie starszej wersji i pokazal taki screenen z tym jak jest antagonizm wyliczany dla danego panstwa. Czy mozecie potwierdzic ze u was nie widzicie takiego tooltipa?
U mnie tooltip konczy sie na tej mniejszej tabelce w dolnym lewym rogu.

Z tymi fortami to jest przegiecie jakies.
Francja narozrabiala i koalicja ich chciala pogonic. Coz, po rozbiciu pol miliona francuskich wojsk, na lata utkneli w fortach w drodze na Paryz :/
Dwa krótkie pytania:
1. Jak nie grałem w poprzednie części to łyknę to, czy próg wejścia jest duży? Lvl 37, mało grane
2. Jest po polsku?
prog wejscia duzy, tym bardziej jesli nie grales w inne gry PDXa. JA po 250+ godzinach nadal nie wiem wielu rzeczy i nadal odkrywam nowe niuanse.
Po polsku jest, ale tak koslawo chyba.
Problem z grami PDX jest taki, ze nawet jak są po Polsku to i tak wolę grać po angielsku, bo wiki, fora, poradniki itd. używają angielskiego nazewnictwa.
Natomiast w kontekście progu wejścia to ta gra z gier PDX ma chyba razem z V3 najwyższy. Jest dużo bardziej złożona od poprzedniej części, ale oferuje sporo mechanizmów automatyzacji.

Kurcze, ta gra wymaga poprawek na tak wielu poziomach, ze nie wiem czy im czasu starczy przed kolejna czescia :(
tutaj pokaz tego, ktore kraje sa rozwiniete na tyle aby kolej budowac. Nie Francja, nie Anglia, Aztekowie qwa! O indiach nie bede wspominal aby mnie hinndusy nie zezarly za rasizm ;)
Ogolnie caly system instytucji jest spieprzony. Obecnie kraje na wschodzie szybciej sie rozwijaja i szybciej maja instytucje niz Europa. Srednia wartosc Centrum handlowego w Indiach to 15k, w Europie 5k.
Oczywiscie w necie pelno baranow z tamtych czesci swiata dracych morde ze przeciez dobrze bo oni byli lepiej rozwinieci niz Europa, lol
Nie wiem czy PDX nie zj...l systemu tylko po to aby przypodobac sie wszystkim i podkrecic sprzedaz.
Pewnie rozumiem, ze nikt nie chce grac jakis Nepalem i czekac 300 lat zanim jakis rozwoj sie pojawi. Ale tu PDX mogl zrobic osobne drzewka rozwoju ze specyfika na inne czesci swiata. Szczegolnie w 2-3 pierwszych epokach.
Obecnie jest tak, ze Druk pojawia sie w jakiejs Francji i zanim ja moge wdrozyc go u siebie juz mam pop-upy ze indie i chiny juz maja druk. WTF?
Gierka jest fajna, ale qwa ja walcze przeciw Indiom i oni maja poziom wiekszy militaria. Bardzo kurde historyczne tu wszystko obecnie jest.
Coś w tym jest że oni rozwijali się szybciej. Mieli większy potencjał gospodarczy i ludnościowy. Do XV wieku większość wynalazków czy idei powstała właśnie na Dalekim Wschodzie. To co zatrzymało rozwój to zamknięcie się Chin. Z kolei w Europie pierwszym krokiem była Czarna Śmierć i zmiany w myśleniu (zapoczątkowanie Renesansu) i w gospodarce rolnej. Ale wszystko mogło pójść inaczej. W każdym razie wiele z tych rzeczy którymi się szczyciła Europa u zarania nowożytności już od dawna była znana na Dalekim Wschodzie (artyleria, papier, druk, lepsze metody wytopu metali itd) to co ich zatrzymało to stagnacja która rozeszła się falą poczynając od Chin poprzez Koreę, Japonię aż do Indii). Nie wiesz jak potoczyłaby się historia gdyby układ czynników był inny. Np. gdyby wyprawy Zheng He były kontynuowane, a cesarz nie zamknąłby Chin. Może Hiszpanie i Portugalczycy konkurowaliby z Chińczykami w Ameryce i Afryce?
Co nie oznacza że gra nie potrzebuje różnych zmian, ale nie dlatego że jest nie dopracowana. Jest po prostu tak skomplikowana że wiele rzeczy za każdym razem może pójść inaczej pomimo zaimplementowanych mechanik.
Stary to o czym mowisz to sa wynalazki czasow przed tymi jakie mamy w grze. Przykladowo ten chinski druk to nie byl to druk jaki znamu od 15 wieku bo trzeba bylo recznie te znaczki ustawiac a kazda kartka byla drukowana osobno itp itd. Od poczatku 15 wieku wschod popadl w stagancje i zamkniecie sie w tradycjonalizmie i podobnych procesach myslowych. Tego w ogole w grze nie ma oddanego i mamy kwiatki kiedy Majowie czy syberyjskie ordy w 17-18 wieku sa na tym samym lub wyzszym poziomie technologicznym niz wiekszosc krajow Europy.
Ja nie chce odbierac innym tego co tam kiedys sobie wynalezli, ale w grze ten balans lezy i kwiczy. Na tym "cierpia" tez inne panstwa, bo grajac Korea, w 1636 dostajemy absolutyzm i eventy, kiedy u nich tego wogole nie bylo.
Chińczycy wymyślili ruchomą czcionkę o wiele wcześniej niż Gutenberg. I nawet on musiał składać i drukować każdą stronę osobno. To co kojarzysz z prasą drukarską pojawiło się o wiele później. Wiele wynalazków i rozwiązań istniało w Chinach o wiele wcześniej. To że Chiny się zamknęły nie było odczuwalne od razu. Tak naprawdę Europa dopiero zaczęła Chiny przeskakiwać w XVII/XVIII wieku i jest to związane z epoką Oświecenia. Wcześniej Chińczycy budowali lepsze działa, okręty, statki, mieli lepiej rozwinięty system administracyjny, infrastrukturę itd. Problemem była właśnie wielkość i związana z nim stagnacja. W tym czasie Europa z jednej strony przeżywała reformację i kontrreformację (co zmieniło spojrzenie na naukę i człowieka) a napływ bogactw zza morza przyspieszył upadek tradycyjnej gospodarki i wprowadzenie kapitalizmu, a ten przyczynił się do rozwoju technologii.
Zresztą na przełomie XV i XVI wieku wbrew pozorom to nie państwa europejskie były potęgami tylko tak zwane imperia gunpowder czyli Osmanowie i Mogołowie, którzy jako pierwsi zastosowali broń palną i artylerię na dużą skalę.
Co do balansu się zgodzę ale to pewnie będzie wprowadzane razem z dodatkami.
U mnie akurat aż tak nie jest, ale jednak uwaga co do zmiany pozycji lidera w wyścigu cywilizacyjnym.
Otóż kluczowe były tutaj zmiany klimatyczne wieku XVII, one wywróciły porządek na świecie do góry nogami, pośrednio doprowadziły do wojen religijnych w Europie, doprowadziły do upadku Rzeczpospolitą (oczywiście obok problemu z postawą szlachty i rozwojem niewolnictwa), ale też doprowadziły realnie do upadku dynastii Ming, okresu krwawych wojen domowych. Wychodzące z nich Chiny dynastii Qing były cieniem samych siebie (populacja spadła z 200 do 150 milionów w ciągu XVII wieku, gdzie w takiej Francji populacja nieznacznie ale jednak wzrosła).
Na zachodzie Europy na tym kryzysie wyrosły mocarstwa ze względu na skutecznie przeprowadzone reformy rolne ograniczające wpływ tej katastrowy oraz napływ produktów rolnych z kolonii (Ameryki oberwały mniej niż Euroazjatycki region).
Z tym napływem produktów rolnych z Ameryki w XVII wieku to bym nie przesadzał. To dopiero wiek XVIII przyniósł boom na sprzedaż takowych. Za to prawdą jest że wojny w Europie i wcześniejsze wydarzenia przyspieszyły procesy zmian w rolnictwie co w połączeniu z rozpowszechnieniem płodozmianu, ziemniaka i innych rozwiązań w XVIII wieku zapoczątkowało rewolucje agrarna. Kłopoty Chin wynikały nie z wojen domowych tylko ze stagnacji państwa i władzy które nie reagowały na głód i los chłopów związanych z oziębieniem. Wcześniej podupadła infrastruktura związana z rolnictwem i transportem na co elity zajęte rozgrywkami pałacowymi i próbujące wycisnąć z chłopów jak najwięcej nie zwracały uwagi. Gdyby chińskie państwo było silne jak wcześniej to mini epoka lodowcowa ich by nie ruszyła. Typowy przykład imperium które osiągnęło szczyt potęgi, proces stagnacji i upadek tak jak Egipt kilka razy, Persja, Rzym, Kalifat a teraz USA.
Chciałbym po prostu uświadomić że to że industrializacja czy rewolucja agrarna rozpoczęła się w Europie nie było jakąś historyczną determinantą. Ten pogląd pojawił się pod koniec XIX wieku na fali nacjonalizmu, imperializmu i prób uzasadnienia dlaczego w Europie staramy się wygaszać wojny i walczyć o prawa człowieka a jednocześnie uciskamy Afrykę i Azję.
Historia jest złożona i postęp zależy od wielu czynników i np. w XV wieku to mocarstwa azjatyckie miały lepsze karty w ręku a nie państwa europejskie.
Taki zabawny przykład kiedy Vasco da Gama dopłynął do Indii jego stateczki nie zrobiły na nikim wrażenia. Chińskie dżonki handlowe były kilka razy większe, a okręty w okolicach Indonezji tez potężniejsze. To co pozwoliło osiągnąć jako taki sukces wtedy Portugalczykom to połączenie pychy, bezwzględności i braku skrupułów podszyte wiarą że Bóg jest za nami.
Ryokosha ale nie tworz alternatywnej historii ;) Taka mozemy sobie tworzyc w EU5.
Nikt nie neguje ze Chinczycy wynalezli druk. Ale to wlasnie wynalazek Gutenberga, ktory umozliwil masowe drukowanie, pchnal rozwoj cywilizacyjny do przodu. Nie bylo to druk na podstrawie "woodblockow" jakiego uzywali w Chinach. W Chinach az do 19 wieku nie uzywali mechanicznych maszyn do druku.
Bron prochowa - Ponownie, nikt nie odbiera tego ze Chiny wynalezli proch. Jednak tutaj mamy czynnik taki jak inny teatr dzialan wojennych. Pomimo tego, ze oni mieli bron reczna i "potezne" dziala to jednak to troche takie wydmuszki byly. Zasada dzialania glownie byla na sadzie tego jak "fire lance" dzialalo. U nich bron prochowa pojawila sie w momencie wzglednego pokoju wiec nie rozwijali tego bardzo. Nawet podczas walk z mongolami ta bran byla malo przydatna pomimo kilku przypadkow skutecznego uzycia. Do tego ich bron palna byla zazwyczaj mniejsza, tak aby latwo bylo ja przenosic. Rusznice czesto byly robione z bambusa, czasem z brazu.
Tak naprawde dopiero Turcy wyniesli rzowoj tej broni na wyzszy poziom. Nowoczesna bron prochowa Chiny zaczely dopiero rozwijac po kontaktach z Europejczykami ale to bylo na zasadzie pogoni technologicznej. Co wiecej, oni przez dlugi czas uzywali prochu w formie proszku co zanizalo jego wlasciwiosci wybuchowe. Europejczycy juz od 15 wieku udoskonalili receptury i uzwali granulatu. W momencie kontaktu/konfliktow z Chinami, technologia tworzenia broni jak i metalurgia byla na znacznie wyzszym poziomie w Europie.
Od momenty drugiej Sino-Portugalskiej wojny rozwoj broni w Chinach znow wychamowal i to az do poczatkow 18tego wieku.
Okrety - Od czasow kiedy pojawili sie tam Portugalczycy chinskie okrety nie mialy startu. Oni potrzebowali miec przewage conajmiej 10x aby myslec o jakims sukcesie. I te wzmianki historyczne o sukcesach wlasnie w ten sposob byly osiagniete. Europejskie okrety mialy wieksza sile ognia, byly zwrotniejsze i wytrzymywaly znacznie wieksze obrazenia. o ile na przelomie 15 i 16 wieku Chinczycy cos tam jeszcze mogli zmajstrowac to 50-100 lat pozniej pomiedzy nimi a Europa byla przpasc w tym temacie. Moze biorac pod uwage wiek 12-13, to te dzonki cos mogly zdzialac ale nie pozniej. Oni nawet normalnych dzial nie mieli tylko musieli podplynac blisko aby wystrzelic ogien z dzial z szansa na podpalenie wrogiej jednostki.
Pomimo prob ulepszenia swoich okretow, uzywania nowoczesniejszej aartylerii i budowy wiekszych jednostek w 17 wieku, Chinczycy nadal musieli polegac na liczebnosci, szans na podpalenie lub abordazu. Mala sila ognia i mala zwrotnosc robila z nich strzelanie do kaczek.
Przykladem niech bedzie Formosa, gdzie 4 holenderskie okrety (mniejsze od typowych okretow innych nacji tego okresu) rozbily 50 dzunk. Jeden stracili bo zostal podpalony ale wybuchajac zabaral z soba kilkanascie dzonkow.
W kwestii marynarki, to Chiny dopiero w tym wieku dogonily technologicznie "zachod".
Z tym masowym drukowaniem Gutenberga nie przesadzałbym. Za jego czasów jedna drukarnia mogła dziennie wydrukować ok 3 Biblii. Większa ilość to dopiero wiek osiemnasty a szczególnie gdy zastosowano maszynę parową. Wcześniej zwiększająca się ilość wydruku wynikała po prostu z rosnącej liczby warsztatów. Czemu w Chinach nie drukowano w takich ilościach w XV wieku? Wynikało to nie z problemów technologicznych, ponieważ Chiny miały odpowiednio rozwiniętą metalurgię. Spowodowane było to trzema czynnikami: pismem chińskim opartym na ideogramach a nie alfabecie co oznaczało że nie dało się zmieniać tak łatwo liter żeby ustawić kolejną stronę; tym że siła robocza była tania i łatwiej było zlecić np. setce rytowników wyrycie np. w drewnie cesarskiego edyktu, który potem kopiowały tysiące kolejnych ludzi; a ostatnim czynnikiem był brak potrzeby unowocześniania istniejącego od czterech wieków sposobu druku - drukowano tylko na potrzeby administracji różnego rodzaju edykty/dokumenty. Dzieła literackie i filozoficzne nadal malowano odręcznie bo tak stanowiła tradycja.
Tu masz opis prasy drukarskiej itd. https://www.britannica.com/technology/printing-press?utm_source=
Jeśli chodzi o broń palną to znów mamy ten sam problem: czyli stagnacja Chin brak potrzeby rozwijania dalej wynalazków. Osiągnęli poziom rusznic metalowych i dział, ale z powodu dominacji i braku zagrożenia nie rozwijali ich dalej, podczas gdy w Europie ciągłe wojny przynosiły usprawnienia, ale nawet nie ze strony Europy Zachodniej tylko najpierw Osmanów. Na dodatek dominacja broni palnej i artylerii na europejskich polach walki zaczęła się w drugiej połowie XVII wieku. Do tego czasu formacje strzeleckie nadal stanowiły mniejszość w armii.
Tu masz ciekawą pracę na temat rozwoju chińskiej broni: https://dash.harvard.edu/server/api/core/bitstreams/4a5f9505-c599-4a27-b13f-121e7f10da03/content
Co do granulatu to też się mylisz Chińczycy też go znali i używali czego świadectwem są miny chińskie z 1370 roku. Tu masz kolejną pracę na ten temat: https://opac.units.it/sebina/repository/catalogazione/immagini/PDF/gunpowder%20age.pdf?utm_source=
Co do rozwoju okrętów i twojego przykładu dotyczy to XVII wieku a ja cały czas mówię o czasach wcześniejszych. Od XIV do XVI wieku Chiny nadal były potężniejsze niż jakikolwiek kraj w Europie a nawet zaryzykuję twierdzenie niż większość Europy. Problemem Chin nie było zacofanie technologiczne tylko stagnacja państwa typowe dla imperium schyłkowych i z tego wynikło późniejsze co raz większe zacofanie. Europa się rozwijała a Chiny "zapadały się". Od XVII wieku nastąpił rozjazd rozwoju technologicznego. Ale historia mogła potoczyć się na wiele różnych sposobów.
no sorry, ale w technologiach militarnych Europa zaczela odjezdzac Chinom juz w 15 wieku
No właśnie jeszcze nie. To się zaczęło później dopiero w XVII i XVIII wieku.
W XIX i XX wieku tak naprawdę "uzasadniano" dlaczego mocarstwa europejskie mają prawo panować nad Afryką i Azją. To miały być "dzikusy" którym niesiemy chrześcijaństwo i oświecenie, a "Chińczycy może mieli wielkie osiągnięcia ale tylko w starożytności". To przeniknęło do systemu szkolnictwa i na nieszczęście pozostało nie tylko w Polsce. Chociaż mamy badania od kilkudziesięciu lat zaprzeczające tym tezom.
no wlasnie ze tak. I specjalnie tu pisze o rozwoju militariow bo w innych dziedzinach jak administracja Chinczycy byli duzo do przodu.
Niestety Europejczycy dotarli tam pozno i pierwsze potyczki czy bitwy byly dopiero w 16 wieku. Jednak porownujac same militaria to od 15 wieku Europa zaczela im odjezdzac. I to nie dlatego ze Chinczycy nie potrafili. Poprostu inna arena dzialan i inny mental. tym bardziel ze Europejczycy masowo tam sie nie pchali w 16 wieku.
Ale jak chcesz to dopisuj sobie cos o dzikusach choc ja nic takiego nie pisze.
Jedyne na co mogę się zgodzić to że pod koniec XVI wieku rozwiązania militarne powoli zaczęły wyprzedzać Chiny :) Problem w tym że pojęcie wieku w tym przypadku jest zbyt pojemne.
Na początku XVI wieku rozwój arkebuzów. dział, prochu czy broni gładkolufowej był podobny.
W środku wieku jedyne zmiany to rozwój taktyki zastosowania broni palnej w walce w związku ze słabą szybkostrzelnością tejże. Co w Chinach? Też podobne i niezależne od europejskich rozwiązania o czym świadczy dzieło Qi Jiguanga.
Pod koniec wieku było co raz częstsze zastosowanie mechanizmu kołowego i iskrowego przez Europejczyków. Wtedy to właśnie Chińczycy zaczynają adaptować te rozwiązania kupując je od Portugalczyków.
Rozwój broni palnej i artylerii przyspiesza w Europie dopiero w XVII wieku w wyniku doświadczeń wojny trzydziestoletniej, wojny o niepodległość Niderlandów i wojen francusko-habsburskich. Dlatego pisałem że ta przewaga zaczęła się w tym stuleciu.
A więc udało mi się zawiązać pakt obronny z Francją. Na razie mam tyle terenów do zintegrowania i z asymilowania, że wojen ofensywnych nie planuję, a w ten sposób dwie największe potęgi militarne na świecie (jak mam 300k regularsów, Francja około 100k), do tego silny Papal state w sojuszu, powinno to wystarczyć by żadne koalicje się nie materializowały do czasu aż zreformuję armie w nowsze jednostki (jako pierwszy z dużych nacji, istytujcę wojenną z absolutyzmu pozamną ma tylko jeden minor z HRE na razie) z zintegruję prowincje.
Ja mam silną koalicję przeciw sobie czyli Francję, Mali, państwa Włoskie. Podbił bym do końca Mali ale na razie poczekam tym bardziej że kolonizuję Karaiby i wybrzeża Afryki. Co prawda wkurza mnie to że Francuzi, Neapol i Wenecja podbierają mi Afrykę, ale póki co tylko ja zacząłem kolonizować Karaiby. Wysyłam trzy wyprawy jednocześnie i kolonizuję sześć prowincji na raz co nieźle obciąża budżet. A i kolonie w Afryce są kosztowniejsze w utrzymaniu niż te w Ameryce.
A i powoli wchłaniam Hiszpanię. Mam lata dwudzieste XVI wieku.

Polowa Osiemnastego wieku ->
Lepiej juz sie nie da, nawet nie chce mi sie budowac kolei, bo tak naprawde roznica jest znikoma.
100 kontroli w Tunisie i dolnym Egipcie
90 kontroli w Basra, Budapesz
80 konroli w Astrachan
70 konroli w Hormuz
W sumie jak ktos sie uprze i bedzie mial zaparcie aby zdobywac Wlochy i poludnie Francji poprzez ciagle wojna z Koalicja, to z morza srodziemnego mozna zrobic morze wewnetrzne z konrola 90 na calym wybrzezu.

elathir - rozgryzles juz te wyliczenia dotyczace market access?
U mnie grze to totalny galimatias.
Przyklad pierwszy --->
Tu jest poprawnie. Polowa wartosci pomiedzy lokacjami * wspolczynnik od kolei (5.04*0.6=3.024)

Przyklad drugi --->
Tu liczy tylko na podstawie kolei, kompletnie pomijajac wplyw rzeki (6.26*0.6=3.756)

Przyklad trzeci --->
Tu nie wiem jak liczy. Zadna kombinacja drogi i rzeki nie daje mi wyniku jaki pokazuje tooltip :/
Przy downstream (choc to jest upstream) Pomijany jest wplyw drogi? Wedle internetowych analiz, przy upstream formula powinna pomnazac oba czynniki, droge i 10% od upstream, ale u mnie bierze pod uwage tylko droge i pomija rzeke.
Mam nadzieje ze caly ten market access przerobia jakos bo obecnie to malo ma sensu. Dystans jest wyliczany na podstawie pixeli. W efekcie czego, handel ktory w tym okresie bazowal na szlakach morskich, ma duzo nizszy market access szlakami morskimi niz ladowymi z uwagi na to jak przelicznik jest robiony i wielkosc pixelowa terenow morskich. Kompletnie pomijany w obliczeniach market access jest tez współczynnik proximity.
W efekcie mamy lokacje z 100% kontroli i 55% market access :/
Niby mozna zespamowac wiecej centr handlowych, ale to tez ma swoje wady, wiec skorka za wyprawke.
Co wiecej, obecnie musimy budowac szlak drogowy dla optymizacji Proximity i rownolegle szlak drogowy do optymizacji Market Access bo oba sa wyliczane inaczej i optymalna droga wiedzie przez inne granice pomiedzy lokacjami :/
Przecież pisałem o tym 5 razy, jest bug, bonusy dla upstream i downstream są zamienione i trzeba sobie w defines.lua je zamienić miejscami by działały poprawnie.
Na forum PDX mam na ten temat watek z wyliczeniami i dowodami twardymi. A i tooltip nie działa, trzeba patrzeć na wartości na ekranie prowincji ostatecznie wyliczone.
Kolejna kwestia budynki z gałęzi merchant dają bonus do market accessu, tak wiec nie trzeba spamowac centrami handlowymi, trzeba spamowac budynkami pod market access po miastach.
Ja rozumiem ten błąd z downstream/upstream.
Chodzi o to że w drugim przykładzie wpływ rzeki na market access jest kompletnie pomijany!
W przykładzie 3 nie potrafię nawet odtworzyć wyliczeń z tooltipa.
Dla mnie, z tym market access to jest więcej problemów niż tylko up czy downstream.
Bo tooltip podaje z czapy informacje, prawdziwe wartości są w widoku prowincji jak pisałem. Najeżdżasz tam na market access i tam będą wartości wyliczone.
A skąd ten bug? Otóż te procenty na tooltipach są niepoprawne, bo podają wartości wpływu dróg na proximity a nie na market access a ten jest inny.
https://eu5.paradoxwikis.com/Location#Roads
Przykładowo paved road daje premię 15% a nie 30%, dalej ignorują one premie z budynków handlowych, nie pokazują jej w ogóle (w widoku prowincji jest pokazywana).
Tak wiec bugi tutaj są trzy:
1) downstream i upstream są stosowane zamiennie - to tyczy się wyliczeń właściwego dostępu do marketu również
2) tooltip w tym widoku nie wyświetla informacji o budynkach handlowych, ale ta jest uwzględniana w rzeczywistych obliczeniach
3) tooltip dla dróg wyświetla informacje o wpływie ich na proximity a nie market access, znowu tylko bug w tooltipie, w wyliczeniach accessu jest prawidłowo
A mozesz wkleic screena pogladowego? Tak abym byl pewien o jaki widok ci chodzi. U mnie dane z widoku prowincji sa takie same jak z widoku mapy handlowej.

Mi sie te wartości nie zawsze pokrywają z tooltipem na strzałce.
Ale sprawdźmy jedną rzecz, czyli twój trzeci screen. Wbrew temu co mówi tooltip rzeczywiste zniżki masz 15% za paved road i 10% za downstream. Więc obstawiam, ze w widoku prowincji będziesz miał market access lost 3.81.
sprawdzilem i dane ze strzalki pokrywaja sie z danymi z prowincji, obie sa 2.49% straty za dystans. 2.49% wychodzi tylko wtedy, kiedy wezme pod uwage 50% za downstream (nie poprawialem buga u siebie). Bonus za droge nie jest brany pod uwage.
Jedyna konkluzja na podstawie screena 2 i 3 to gra bierze pod uwage tylko wyzszy bonus i nie kumuluje obu bonusow, ktore wedle tlumaczeniom w necie powinny sie kumulowac.

Kampania zakonczona --->
Krotkie podsumowanie:
- Gra to narazie szkielet na wiele DLC. Brakuje kontentu dla panstw i poza poczatkowa epoka,w zasadzie nie ma wielkiej roznicy kim grasz. Wiele mechanik to dopiero podstawa, wymagajaca wielu poprawek bo na chwile obnecna ich uzytecznosc jest znikoma. Przykladem jest religia, kolonie, handel.
- Brak odzwierciedlenia postepu technologicznego poprzez epoki w ujeciu kulturowym i geolokalizacyjnym. W efekcie mamy kwiatki jak Orissa zaujmuja pol indii i majaca 300k kontraktowej armiio tej samej jakosci jak kraje ze starego kontynentu. Walczac tam turkami w stosunku 1:1 dostawalem wciry pomimo posiadania wyzszego morale i wyzszej dyscypliny oraz faktu ze AI mieszalo kontraktowych z lewies.
- Kazda kolejna ere to gorszy kontent. Absolutyzm i ewenty bez wplywu na nic w mojej kampanii. AI rownie skutecznie jest w stanie obejsc triggery bo popsuta ekonomia sprawia ze kazde pastwo oplywa w bogactwa. W erze rewolucji jest jeszcze gorzej. Przez 100 lat tylko jedna rewolucja sie pojawila, w Chinach. Bardzo latwo obejsc eventy epokowe. Do tego u mnie w grze zaczela sie pojawic cala masa bledow.
- Popsute Kolonie, szczegolnie w erze rewolucji gdzie sa w stanie permementnej rebelii bez wzgledu na to jakie opcje sie wybierze. AI nie jest w stanie zatrzymac kolonii. Imho nie ma sensu bawic sie kolonializmem do czasu DLC, ktory calkowicie zmienia ta mechanike.
- Omijanie stref kontroli i kolej to jakas jedna wielka pomylka. Wrogie taki potrafie sobie w ciagu kilku dni przeskoczycprzez caly kontynent. Zanim zareagujesz i wyslesz oddzial w pogon, wrog juz jest daleko. No bo jak wiemy, oni potrzebuja lini zaopatrzenia i pociagami na obcym terenie moga sobie pomykac :)
- Antagonizm nie jest zbalansowany. Generalnie albo grasz tall albo ignorujeszten aspekt w grze. Nie ma polsrodka.
- Wiele popsutych
Znalazłem jedno rozwiązanie jeśli chodzi o instytucje. W opcjach na początku jak zaczynasz można ustawić że pojawiają się w krajach ze stolicą w Europie to samo co z kolonizacją.
Generalnie błędy, niedopatrzenia i uproszczenia są, ale na ten moment dla mnie gra na premierę jest w lepszym stanie niż Victoria 3, Romę a nawet EU IV na premierę.
to nic nie daje. Instytucje przenosza sie droga handlowa wiec momentalnie sa na wschodzie.
W mojej rozgrywce sporo pojawilo sie u mnie z uwagi na wielkosc kraju. Przykladowo ta ktora pojawila sie w Alexandrii, po 7 miesiacach byla juz w Konstantynopolu. Zanim mi dobilo do 20% to Punjab juz ja zainstalowal a zaraz po nich Chiny.
W koloniami wiecej nie bede pisal aby nie psuc "niespodzianki". Po 1736 sam zobaczysz jaka to "zabawa" :)
Polecam tez zapisac gre i odpalic u siebie rewolucje, wrazenia gwarantowane :p
Ogolnie to troche stracilem zapal aby grac ponownie. Szczegolnie wiedzac ze od 1536 wieje nuda
Rozumiem. No trudno. Najwyżej teraz pogram a potem poczekam aż rozwiną.
Przypomnij jak to trzeba było robić z tymi niewolnikami żeby było opłacalne?
Masz dwa zrodla niewolnikow, z lapanki oraz z handlu.
W pierwszym przypadku, musisz miec w prowincji slave market. Wtedy czesc zlapanych niewolnikow trafi do tej prowincji i obsadzi zapotrzebowanie, np RGOs, czy baraki.
Druga metoda jest troche bardziej zlozona i zamiast pisac dam ci linka --->https://www.youtube.com/watch?v=Z5358obtrdc
Nawet jesli skupisz sie na metodzie pierwszej, polecam zastosowac porady z metody drugiej, aby nie przepalac niewolnikow bez zysku oraz nie sprzedawac poza wlasny rynek.
Oczywiscie aby tak rozowo nie bylo, jak wiele rzeczy w grze, ta mechanika tez jest obecnie popsuta. Niewolnicy nie sa wysylani do terenow wiejskich aby pracowac w RGOs.
Dzięki.
No cóż czekamy na poprawki i dodatki.
Tylko dlaczego tak mnie ciągnie do tej gry? Już mam nabite 218 godzin. Na razie jak dla mnie najbardziej fascynujący jest początek tak jak w Stellaris po premierze tylko później mnie nużyło i zaczynałem od początku i znowu było fajnie...
Oglądam filmiki tego kolesia i zastanawiam się czy po obejrzeniu nie zacząć od początku
A co? Myslisz ze przepadly ci miliony wiecej populacji? Ja bym najpierw sprawdzil czy grajac Marokiem bedziesz mial takie mozliwosci handlu niewolnikami. Jednak Mamelucy so lepiej ulokowani dla tego celu.
Nie, nie chodzi o niewolników tylko o gospodarowanie RGO's i innymi rzeczami. Oglądam po prostu różne filmiki.
Nie. Wydaje mi się że to już jest bardziej losowe. W Maroku np. w XVI wieku pojawiła mi się jakaś gorączka krwotoczna i trzymała się przez kilkadziesiąt lat.
Zależy od lokalizacji, u mnie były to okolice 1630 roku. Ogólnie gdzieś na początku XVII wieku zaczyna się w i powoli pełznie na zachód tak do połowy XVII wieku.
A wiec wypadło u mnie zgodnie z realiami historycznymi, ale nie wiem czy nie ma tam jakiegoś losowego czynnika mogącego tą datę zmienić.
Gram kolejny raz Turkami. Teraz Ironman i decentralizacja. Wiekszych roznic nie ma, poza tym ze nie moge save scummowac lepszych wladcow i nie mam ciaglej koalicji przeciwko sobie.
Tyma razem Egipt na 3 razy lyknalem zamiast 2 lub 3 prowincji na raz. Poza tym zabieram ich wasali zamiast terenow co tez tansze dzieki bonusowemu Casus Belli.
Na razie spamuje wasali aby ten bonusowy Casus Belli wykorzystac na maksa zanim mi pyknie 500 terytoriow. Bede ich anektowal przez reszte gry chyba bo juz zblizam sie do 30 sztuk :p
Gdzie jest wasza recenzja gry? Nie chciało się/nie opłacało jej robić? Gra za mało znana?
No niestety mój PC spełniający minimalne z lekkim zapasem w końcowej fazie gry (mam 1750) w pokoju jeszcze jakoś daje radę ale w wypadku większych wojen gra zwalnia, jest grywalna ale tempo x5 odpowiada x3 z początku gry.
No i liczba powstań i interweniujących zagranicznych państwa sprawia, że toczę po 3 wojny na raz. Jakoś sobie radzę i nawet podkradam atakującym po prowincji czy dwie ale zajmuje to sporo czasu i jakoś nie mam przez to czasu skończyć gry.
A więc wpadłem na dość ciekawą sytuacje tutaj.
Otóż miałem bunt z tym, że jeden z tych gdzie buntownicy mieli armię ale żadnej zajętej prowincji na start. W sukurs buntownikom przybyli otomanowie, jednak po rozbiciu tej jednej armii buntowników to otomanowie stali się dominującą nacją po stronie buntu, w rezultacie mogłem użyć opcji Annex revolter na nich aneksując za jednym zamachem wszystko co z nich zostało. Tak realnie spory kawałek Anatolii bo z Europy już miałem ich wypartych, a główną nacją w regionie (bliski wchód niemal cały) są u mnie Maulekowie. Zresztą by było zabawniej osmani byli u mnie prawosławni.