
Data wydania: 23 maja 2024
Taktyczna strategia turowa z elementami RPG osadzona w czasach wojny stuletniej. W Crown Wars: The Black Prince wcielamy się w bohatera, który szukając chwały, miesza się w intrygę znacznie większego kalibru, przez co będzie musiał zmierzyć się z tajemniczym, mrocznym kultem.
Platformy:
PlayStation 5 23 maja 2024Polskie napisy
PC Windows 23 maja 2024Polskie napisy
Xbox Series X/S 23 maja 2024Polskie napisy
Nintendo Switch 28 listopada 2024Angielskie napisy i dialogi
Producent: Artefacts Studio
Wydawca: Nacon / Bigben Interactive
Ograniczenia wiekowe: 16+
Crown Wars: The Black Prince jest strategią turową z elementami RPG. Produkcja została opracowana przez zespół Artefacts Studio, w którego portfolio można znaleźć między innymi ciepło przyjętą grę The Dungeon of Naheulbeuk: The Amulet of Chaos. Wydaniem opisywanego tytułu zajęła się natomiast firma Nacon.
Crown Wars: The Black Prince zabiera nas w czasy wojny stuletniej, toczonej z przerwami w XIV i XV wieku przez Anglię i Francję. W 1356 roku, a więc po niemal dwudziestu latach konfliktu, Europa mierzy się z jeszcze jednym nieszczęściem – plagą dziesiątkującą całe miasta. Jakby tego było mało, w cieniu czyha złowrogi kult, który działając w ukryciu, opanował najwyższe szczeble władzy, a toczącą się wojnę wykorzystuje do realizacji własnych celów. W trakcie rozgrywki wcielamy się w postać, która jako głowa szlacheckiego rodu, szuka chwały na polu walki. Nie wie ona jeszcze, z jakim wielkim złem przyjdzie jej się zmierzyć...
W Crown Wars: The Black Prince akcję oglądamy z lotu ptaka. Naszym centrum dowodzenia podczas rozgrywki jest zamek, który rozbudowujemy w miarę postępów. W nim zajmujemy się werbunkiem żołnierzy, szkoleniem ich oraz zaopatrywaniem w jak najlepszy sprzęt.
Możliwie największa i najbardziej zaawansowana armia jest nam potrzebna nie tylko do obrony naszych włości. Wojacy stanowią bowiem nieodzowne wsparcie dla protagonisty i jego towarzyszy podczas eskapad, których celem jest dotarcie do samego źródła zła pustoszącego Europę. Starcia z przeciwnikami toczą się w trybie turowym, a w ich trakcie kluczem do sukcesu jest właściwe rozstawienie naszych podkomendnych i umiejętne wykorzystywanie ich mocnych stron.
Poza tym w trakcie zabawy na naszych barkach spoczywają obowiązki związane z dyplomacją; zawiązywanie strategicznych sojuszy z innymi rodami może nieco ułatwić realizację powierzonego nam zadania.
Oprawa graficzna gry Crown Wars: The Black Prince prezentuje się przyzwoicie. Całość utrzymano w dość stonowanej, pastelowej kolorystyce.
Autor opisu gry: Krystian Pieniążek
Premiera Crown Wars: The Black Prince zbliża się wielkimi krokami. W związku z tym firma Nacon i Artefacts Studio zaprezentowały nowy zwiastun gry.
gry
Kamil Kleszyk
3 marca 2024 08:55
Wymagania sprzętowe gry Crown Wars: The Black Prince:
PC / Windows
Minimalne wymagania sprzętowe:
Intel Core i5-6600 3.3 GHz / AMD Ryzen 5 1500X 3.5 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 1050 / 4 GB Radeon R9 380 lub lepsza, 14 GB HDD, Windows 10 64-bit.
Rekomendowane wymagania sprzętowe:
Intel Core i5-8600 3.1 GHz / AMD Ryzen 5 3600 3.6 GHz, 12 GB RAM, karta grafiki 8 GB GeForce GTX 1070 / Radeon RX Vega 56 lub lepsza, 14 GB HDD, Windows 10 64-bit.
Oceny Recenzentów i Ekspertów
RoyPremium
Ekspert
2025.10.27
Trzymajcie mnie. To jest jedna z tych gier, które z zewnątrz i na początku grania się wydają takim nieszkodliwym przeciętniaczkiem. Estetyczna graficzka, przystępne mechaniki, wszystko prosto idzie, a jak się już dobrze zagłębisz, no to wychodzi, że to srogie badziewie jest. Gdzieś od roku nie grałem w żadną turówkę i po tym tytule chyba przez kolejny rok nic z tego gatunku nie sprawdzę. Zero projektu poziomu i misji. W grze jest kilkanaście większych misji fabularnych, które niby mają określone cele i nie do końca liniowe czy identyczne są, aczkolwiek między każdą misją fabularną trzeba zrobić po kilka randomowych misji, żeby podpakować swoją ekipę i zdobyć surowce na rozwój. Sercem Crown Wars jest grind i to nie na questach pobocznych z jakimiś wątkami, tylko na totalnie randomowej i przypadkowej mapie, na której nie ma nic interesującego, czy wyróżniającego. Identyczni przeciwnicy mimo fabularnie istniejących kilku różnych frakcji. Do tego 3-4 te same typy zadań, to jest najnudniejsze badziewie, jakie sprawdzałem od dawna. Przeszedłem tak długo tylko i wyłącznie dlatego, że w tle puszczałem sobie tetryków, kanał zero czy ligę minus. Jedyna wyróżnik tej gry, to jej nijakość, która została doprowadzona do absolutnego ekstremum. Wszystko można tu pocisnąć. Zaczynając od tragicznie opowiedzianej fabuły, która dzieje się gdzieś zupełnie poza naszymi bohaterami i tylko po misji fabularnej dostajemy komunikat - król umarł, delfin zostaje królem, czarny książę się panoszy - czy my mamy na to jakiś bezpośredni wpływ? Absolutnie nie. Zresztą żadnych postaci nie ma jako takich, które z imienia można skojarzyć, bo kontrolujemy randomowo tworzoną bandę randomów, których i tak możemy każdy element zmienić, a finalnie żaden z nich ani grama tożsamości nie ma. Do tego to tragiczne polskie tłumaczenie z feminatywami. W drużynie mamy - myśliwą, rycerkę, doktorkę itp.. oczywiście kobiety i mężczyźni występują w każdym kolorze skóry, a to niby XIV wiek ma być. Nie spodziewałem się wiernego odwzorowania realiów historycznych, ale to co się tutaj wyprawia przypomina raczej Fortnite. Nawet tego klimatu nie ma za grosz w Crown Wars. Elementy rpgowe są absolutnie przeciętne. Mało skilli, a te istniejące są bardzo słabe, szczególnie na finał dostajemy godne pożałowania umiejętności. Na ten przykład - szarża rycerza jest krótka i zawsze zatrzymuje się na pierwszym przeciwniku - to można by było na kolejnych poziomach ją wydłużyć i sprawić, by rycerz taranował kilku przeciwników czy też swoich ludzi, ale nie, tak nie ma. Nic twórcy nie pomyśleli, tylko dodają bezsensowne statusy, które czasem działają, a czasem nie i zmieniają o kilkanaście procent szanse na powodzenie, więc to jest loteria. Nie ma opcji skillem dodania sobie punktu akcji czy ruchu. Też krwawienie, podpalenie czy zatrucie zabiera dokładną ilość życia, ok. 4 punkty i na początku gry to są srogie obrażenia, ale jak na końcu postacie mają ponad 2 razy więcej zdrowia, no to wtedy jest to bezużytecza kwestia, a alternatywy jakiejś nie dano specjalnie. No i oczywiście jest blokada poziomu na siódmym, który już na 3 misje fabularne przed końcem jest sugerowany, więc tak naprawdę na finał zwycięstwa nawet nie rozwijają twojej drużyny, co już w ogóle zabiera ochotę do dalszej gry. Tak samo skopana jest ekonomia gry. Miesiącami trwa opracowanie najlepszego sprzętu, więc tłuczesz te randomowe misje poboczne, czekając aż w kuźni łaskawie poprawią pancerz czy broń. Można też za hajs podszkolić swoją postać, ale niezależnie, czy brakuje jej 100 expa do poziomu X, czy 1100 expa do tego samego poziomu X, to szkolenie kosztuje tyle samo hajsu i trwa tyle samo czasu. Targowisko jest bezużyteczne, bo wymienić surowce można tylko za złoto, więc jak masz masę drewna, to nie kupisz za niego skór czy żelaza, ani nawet na złoto go nie wymienisz, bo tylko kupować za złoto można na targowisku. Bezsens. Bronie specjalne, które zdobywamy jako nagroda w misji, to tragedia. Można je dać tylko jednej postaci, a ich ulepszenie kosztuje podobnie co innych broni, tylko że normalne bronie można dawać nieskończonej ilości bohaterom. Bez ulepszeń oczywiście bronie specjalne są śmiesznie słabe. Bluzgać można na ten tytuł w nieskończoność. Są też bugi, co 3-4 godziny tytuł się sypał, ale save robi się automatycznie co turę, więc nie było tragedii. Ale już raz przykładowo na cutcenkę moja drużyna została teleportowana przez grę prosto w ogień (screen obok) i oczywiście obrażenia naliczono, a misja później trwała dalej. Też po zdobyciu poziomu mój pies nabawił się niesamowitej cechy, że automatycznie przyjmował obrażenia na początku tury, więc pożytek z niego zmalał do zera. No i istnieją zwykłe programistyczne dziwnostki, jak fakt, że gdy zabijesz kilku przeciwników jednocześnie, to oni będą ginąć po kolei. Jeszcze pomyśleć, że ten tytuł za 160zł jest na Steamie, to potwarz absolutna, tu nawet cinematików nie ma, tylko pokazy slajdów. Zresztą waga gry - 17GB jasno sugeruje, że wiele w niej zawartości nie ma. Ja prawie polubiłem Nacon za Robocopa i Hell is Us, choć zniszczenie Greedfalla nigdy nie wytłumaczę. I tu nie wiem, kto przyzwolił na powstanie w tej gry, w której nie ma nic pomysłu, ani jednej ciekawej mechaniki, ani jednego dobrego twistu fabularnego. To totalne barachło, które czy to miłośnik gatunku, czy to miłośnik średniowiecznych klimatów może ominąć bez zastanowienia. CyboRKg jak ci wstyd nie jest, ograłeś masę gier, masę turówek, więcej niż ja i bierzesz coś takiego, w takiej cenie i nie widzisz, że to tragedia jest?