Zastanawia mnie jak się nadaje AA albo AAA. Bo to niby ta niższa półka. Tutaj wszystko zagrało. Ta gra to szaleństwo.
O ile mnie pamięć nie myli to nazewnictwo wzięło się z budżetu jakim dysponuje dane studio. Najwidoczniej dobrze dysponowali kasą. Jeśli chodzi Ci o rozmach itp. Dla mnie nie ma znaczenia budżet gierki. Już nie raz trafiłem na grę niezależną która zjadała gry które mają rozbuchany budżet. Wystarczy dobry pomysł i dowiezienie całej wizji do końca.
Rzadko się wypowiadam, ale ta gra na to zasługuje. Przez 1.5mc od premiery jakoś przelatywała mi pod radarem, ale w końcu pasowało zobaczyć, o co tyle szumu.
No i cóż, na świeżo wrażenia po skończeniu. Nieco ponad 30h, widziałem oba zakończenia, powalczyłem z pobocznymi bossami.
Teraz rozumiem zachwyt ludzi.
Gameplay spoko, nowatorski dla casualowego gracza rpg (jak ja) przystępny, nie nużący.
Dowód na to, że wciąż można stworzyć coś świeżego i przyjemnego w odbiorze.
Grafika, pasująca do fabuły, przyjemna dla oka. Momentami epicka w połączeniu z muzyką, sztos!
Mnie chwyciła fabuła i muzyka... i mocno trzymała.
Historia to po prostu majstersztyk narracji, NIC nie jest takie jak się wydaje... Stawiam ją na równi z wieloma książkami z mojej biblioteki.
spoiler start
Tekst ost "déchire la toile", ma o wiele więcej głębi znając zakończenie.
spoiler stop
Chciałoby się rzec szkoda, że już się skończyło, jest trochę pytań bez odpowiedzi, jakaś furtka dla kontynuacji istnieje... ale nie jestem przekonany, czy powinna takowa powstać. Ostatecznie historia jest spójna.
Na następne lata to będzie dla mnie wyznacznik dobrze napisanej fabuły w grze.
spoiler start
Zostawia solidnego kaca moralnego. Ciężko mi zagrać na emocjach, ale tutaj musiałem nie raz i nie 2 zagryzać wargę...
Od połowy bałem się, że Maelle w jakiś sposób zginie, bo wszystko za bardzo zaczynało obracać się wokół niej. A dość łatwo się do niej przywiązać.
Brak jednoznacznie dobrego zakończenia jest bolesny, ale też satysfakcjonujący.
Zostać w pięknej iluzji życia, porzucając prawdziwy świat i rodzinę lub wrócić do trudów życia w szarej, smutnej rzeczywistości, pełnej blizn i cierpienia.
spoiler stop
Odpaliłem już NG+ i z pewnością przejdę jeszcze raz.
Tym razem dokładniej, bo sporo notatek nie zostało znalezionych.
"Rzadko się wypowiadam, ale ta gra na to zasługuje"
Ta gra nawet nie wie jakie ma szczęście, że zasłużyła sobie na twój komentarz.
Jedna z najwspanialszych gier w jakie w życiu grałem. Przemyślana, piękna, satysfakcjonująca. Tutaj po prostu wszystko zagrało. I pomyśleć, że chciałem pominąć ten tytuł z uwagi na momentami wysoki poziom trudności. Oj, jaki to byłby błąd. Gra wybitna, Arcydzieło.
najgorsza gra tego roku niewidziałem większego badziewia i ma słaby gempley oraz fabułę też ma słabą w tej grze można tylko pochwalić Grafikę
Hype na tę grę jest naprawdę ogromny i mimo że taki styl graficzny nie do końca mi leży, postanowiłem zagrać. Po ukończeniu rozumiem zachwyty nad tym tytułem i muszę przyznać, że historia, muzyka i sposób przedstawienia całej gry zostanie mi w głowie na długo. Ale do rzeczy:
Zalety:
- Po prostu piękna gra
- Wspaniały styl graficzny, który robi wrażenie nawet na mnie, mimo że to nie moje klimaty
- Mistrzowsko surrealistyczny klimat (choć to też nie do końca moje rejony)
- Bardzo dobrze przygotowany i oryginalny system rozwoju (pikto + lumie + umiejętności)
- Wciągająca walka (choć z czasem robi się nużąca)
- Dojrzała, ciekawa i wciągająca fabuła osadzona w oryginalnym i przemyślanym świecie
- Bardzo dobra muzyka
- Interesujący bohaterowie ( Maelle <3 )
- Baaaaardzo duże możliwości tworzenia zróżnicowanych buildów
- Uczciwa długość - 25-40h w zależności od tego, czy zaglądamy w każdy kąt
- Liniowa gra z ewentualnymi zamkniętymi hubami (w tym przypadku to duży plus)
- Jeśli przegrywamy, to tylko z naszej winy - gra nas nie oszukuje
- Można zmienić poziom trudności w trakcie gry
Wady:
- Czasem potrafi zmęczyć
- Ilość pikto i różnych możliwości może przytłoczyć i zniechęcić niektórych to kombinowania z buildami
- Gdy z czasem znajdziemy zestaw skutecznych kombosów i odkryjemy synergie między bohaterami, to większość walk wygląda tak samo
- Surrealizm i styl graficzny, mimo swej wspaniałości w tej grze, nie każdemu może przypaść do gustu
- Mocno pokręcona i surrealistyczna fabuła nie wszystkim przypadnie do gustu
- Niektórzy przeciwnicy zdecydowanie zbyt irytujący
- Naprawdę trudno wykonać parowanie
- Brak minimapy
- Na początku ciężko się w tym wszystkim połapać
- Moim zdaniem - niepotrzebne przemieszczanie się po dużej mapie - lepszym rozwiązaniem byłaby zamknięta struktura z bocznymi odnogami, jak np. w nowych God of War
Ta gra to małe dzieło sztuki ze względu na piękną grafikę, sam styl graficzny czy klimat. W ten tytuł się nie gra, go się doświadcza. To naprawdę dojrzała gra i tak wielki powiew świeżości, że przywróciła mi wiarę w gamedev z sercem. Nie jest jednak idealna i też nie każdemu przypadnie do gustu. Artystycznie to coś wspaniałego, jednak uważam, że od strony typowo gamingowej jest trochę przehype'owana - jako gra jest bardzo dobra, niektóre jej elementy są wręcz wybitne, lecz nie robiłbym z niej branżowego zbawcy. Naprawdę warto zagrać, o ile nie odbijecie się od mocno artystycznego stylu graficznego, który choć piękny, nie każdemu podejdzie. Należy też mieć na uwadze, że cała gra opowiada o żałobie, smutku i stracie - to dość ciężki mentalnie format. Artystycznie w pełni zasłużone 10/10, gamingowo 8/10. Jako całość - 9/10.
Mam przegrane 73 h i jeszcze nie skończyłem. Super walka, ładna i szczegółowa grafika. Płynne animacje. Bogata i wzruszająca fabuła. 10/10 dla mnie chociaż spadki fps są na gforce 4070 super i amd razen 7800 x3d. Polecam oo skocznia od gier aaa.
Początkowa rewelacja w grze dotycząca śmierci bohaterów w określonym wieku momentalnie przypomniała mi o oryginalnym scenariuszu FF 10, który ostatecznie został zmieniony. Czyli tego, czego nie mieli jaj zrobić Japończycy te 25 lat temu (uznano że historia byłaby zbyt mroczna), zrobili Francuzi w tym roku
Nie lubię stylu graficznego tej gry, bo nie przepadam za impresjonizmem. Również projekty przeciwników mi nie odpowiadają, są za bardzo abstrakcyjne. Gram więc wyłącznie dla fabułki i wymagających walk. A to przecież w JRPGach najważniejsze, PRAWDA?
dla kontrastu moja opinia na temat gry jest słaba.
Obiektywnie grafika na ps5 jest tragiczna. Nie grałem jeszcze w tak źle dopracowaną grę, doceniam kierunek artystyczny ale samo wykonanie jest dramatyczne. Masa dziwnych bugów, skaczących cieni, świateł które nagle znikają lub się pojawiają.
Subiektywnie: Spędziłem na siłę 20h i nie chcę wracać, mam traumę po tej grze.
System rozwoju postaci jest tak skomplikowany że nawet czytając po 10 razy co daje dane usprawnienie nie pomaga.
NPC stoją i gapią się w nicość, po skończonej walce nagle wszyscy wracają jak gdyby nigdy nic do normalności i się przeciągają. Ciągle ta sama muzyka.
System walki, kompletnie mnie odrzuca ale nie krytykuje bo to można było sprawdzić przed zakupem.
Dobra gra, ale są w niej elementy które się uwielbia i takie których się nie cierpi. Gra ma troche vibe japońskich gier w których poważna fabuła przeplata się z niepoważnymi, czasami absurdalnymi scenkami i aktywnościami przez co ta cała powaga cierpi. Fajny pomysł na fabułę, ale świat nie przypadł mi do gustu, choć ten cały chaos artystyczny ma sens fabularny. Najfajniejsze w Expedition 33 są walki, dawały mi sporo frajdy, zwłaszcza dzięki konieczności aktywnego blokowania ciosów. Grało się przyjemnie, ale przez te japońskie absurdy i kilka innych rozwiązań, które mi się nie spodobały nie mogę dać jej lepszej oceny niż 7.5.
Gra to majstersztyk. Genialny gameplay, piękna grafika, wciągająca historia, a muzyka to czysta poezja. Ostatni taki dobry TB RPG to Lotr:the third age. Zakochałem się w tej grze i w Maelle.
Podchodzielm sceptycznie. Nie lubię jrpg. Początek do momentu popylnięcia na wyspę średni, ale się zmusiłem. A potem...… o jezu jakie to jest zloto….. polecam każdemu. Piękna oprawa graficzna, piękna muzyka, ciekawa historia, ciekawe postacie, przeciekawy i kreatywny świat. Gra dopracowana technicznie. Czego chcieć więcej. Naprawdę perelka, na tle tego co się teraz dzieje w gamingu,
Gra jest świetna, jednak bardzo powoli się rozkręca i nie jest tym czym się wydaje na początku, tam jest niesamowicie wciągający gamepley i dojrzała, ciekawa fabuła no i ta muzyka i piękna estetyka. Gra która pozostaje już z Tobą na zawsze po jej ukończeniu.
Od 10 lat żadna gra mnie tak nie wciągnęła i nie wyznaczyła dla mnie nowego punktu odniesienia dla innych gier. 10 na 10.
Ta gra jest przykładem, że nie potrzebujesz wielkiej firmy aby stworzyć arcydzieło. Potrzebujesz ludzi z pasją, miłością do gier i graczy, którym skrzydeł nie podcinają nastawieni tylko na dojenie graczy prezes, zarząd i udziałowcy. Ta gra to niesamowite, wręcz artystyczne doświadczenie. Cudowna, interesująca i angażująca historia, ukazana poprzez piękną grafikę i muzykę oraz z doskonałą rozgrywką. To najlepszy przepis na grę roku. Nawet ktoś kto nie cierpi gier j-RPG, i/lub nie przepada za klimatami Belle époque, powinien dać tej grze szansę. Piszę to jako fan klimatów cyberpunk i sci-fi.
Dawno nie grałem w nic tak ciekawego.
Wiadomo, gra ma swoje bolączki, tak jak w sumie każda inna, ale z pewnością zasługuje na tak wysoką ocenę. Mamy tutaj dorosłą opowieść o śmierci, żalu i żałobie. Świetnie napisane dialogi i postacie. Świetnie nagrany dubbing. Wybitny wręcz soundtrack. Wszystko okraszone walką, która daje satysfakcje.
Zgadzam się z niektórymi, że walki potrafią znużyć, ale mówiąc szczerze, doświadczyłem tego tylko w jednej lokacji, a przeszedłem wszystkie poboczne. W moim przypadku im trudniejszy był przeciwnik, tym lepiej. Ale to już zależy od preferencji.
Dawno nie grałam w taki piękną, dopracowaną grę z niesamowitą fabułą gdzie czekam na każdą cutscene. Ostatni raz byłam (nadal jestem) tak zachwycona i uzależniona grą kiedy Baldur's Gate 3 wyszedł.
Kapitalny tytuł :) miodna walka turowa , piękne widoczki i cudna muzyka :) wielki sukces małego studia.
Bardzo ceni się brak współczesnych głupot, manifestacji ideologiczno-politycznych. Brawo.
Niestety sądzę, że gra zbiera tak dobre oceny głównie z tego powodu a nie z racji na jakość samej produkcji.
Jest wiele nudy, dłużyzn i etapów jak mapa, które są wku...rzające.
Muzyka jest genialna.
Od lat nie grałem w tak dobrą grę - fabuła? wgniata - a rollcoster przy każdym akcie rozwala całkowicie. Muzyka? mega! Grafika - każda lokacja zaprojektowana jakby to była inna gra - prędzej miałem podobne uczucia 10 lat temu w dodatku Krew i Wino do W3. Wiadomo - gra nie jest idealna, ale tle tego ścieku jaki wychodzić teraz ta gra jest mega. POLECAM!
Absolutnie najlepiej opowiedziana historia w grach. Niesamowita muzyka, fenomenalne postacie, wspaniała i widowiskowa walka. Arcydzieło.
Wspaniała, Cudowna, Piękna i brak słów aby opisać ten tytuł. Od pierwszych minut przepadłem.... DO tego stopnia, że przeszedłem na PS5 a w tym samym czasie, partnerka skończyła na steam. Więcej takich tytułów w przyszłości. Na pewno wrócę żeby przeżyć tą przygodę raz jeszcze. Może tym razem na switch 2?
Genialna gra, która mimo swoich niewielkich wad zasługuje na 10/10 dzięki innowacyjnej formule jaką jest gameplay. Zangażowanie gracza w postaci qte podczas używania umiejetnosci czy system parowania i unikania podczas ataków wroga w grze turowej to genialny pomysł, który z pewnością będzie w przyszłości kopiowany. Fabuła, cutscenki i muzyka są na poziome oscarowego filmu, świat gry i jego historia już od prology chwyta za serce i nie puszcze do samego końca, a emocje towarzyszące graczowi jedynie rosną. Mam nadzieję, że tak genialna gra, zrobiona z sercem wygra GOTY.
Będąc graczem z wieloletnim stażem, powiem tylko że ta gra jest wybitna, i obawiam się że jeszcze długo nie wyjdzie nic porównywalnego
Nie pamiętam bym kiedykolwiek jako już starszy i dojrzalszy gracz doświadczył takich emocji. Stworzono tytuł który ma tak oryginalny świat , mega angażujący gameplay oraz cudowną historię, bohaterów których poprostu zapamiętujesz i się do nich przywiązujesz. Clair Obscure to arcydzieło nie z przypadku które stworzyła ekipa pasjonatów i ludzi którzy mieli wspólną wizję. Nie będę oryginalny mówiąc że to arcydzieło.
Gra wspaniała i porywająca. Historia, motywy wizualne, muzyka. Zatraciłem się na długie godziny
Zainstalowałem ją przypadkowo, bo była za darmo w Game Passie. Myślałem, że to będzie kolejny przeciętniak, który porzucę po paru dniach, albo przejdę w tydzień i zapomnę. A tu taka niespodzianka. Jedna z lepszych gier jakie kiedykolwiek grałem. Klimat, muzyka, ciekawe postacie, przepiękne lokacje, satysfakcjonująca walka i ciekawa fabuła. Czego chcieć więcej? Gra momentami trudna, a najbardziej środkowa część, bo late game idzie tak postać zbudować by zabijała jednym ciosem, ale do tego momentu wielu bossów potrafiło zajść za skórę i musiałem obniżyć poziom trudności do najniższego.
Nie wiem jak można ocenić to niżej. Świat 10/10 fabuła 10/10 grafiki 10/10 gameplay 10/10. Wszystko 10/10 w tak dobrą grę dawno nie grałem i mam nadzieję że wygra ona grę roku.
Perełka w szambie dzisiejszych niedoróbek, powtarzalnych serii, inside payment'ów. multikulti i lgbtqwerty.
Clair Obscur: Expedition 33 to gra, której długo nie zapomnę. Piękny świat, genialny combat (turowy, ale dynamiczny), cudowna muzyka i postacie, z którymi naprawdę można się zżyć. Animacje twarzy i voice acting to topka. Każdy kompanion ma swoją historię i nie ma słabych ogniw. System Pictos i Lumina świetny, choć przydałyby się presety. Soundtracku słucham nawet w pracy. Czuć serce twórców. Studio Sandfall Interactive właśnie trafiło na moją listę „autobuy”.
Obstawiam w ciemno grę roku. Chciałoby się zapomnieć fabułę i zagrać od nowa..
Do sięgnięcia po ten tytuł zachęciła mnie muzyka z trailera. Nie wiem czy inna gra wywołała we mnie takie emocje dzięki muzyce, wcześniej był to tylko Wiedźmin 3.
90h na 100%, Ekspert
Absolutne arcydzieło
Jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych jakie słyszałem
Niesamowicie dobrze napisana i przemyślana fabuła, ze świetnymi postaciami i dialogami ze świetnie zbudowanym światem
Piękne, zróżnicowane lokacje. Bardzo ładna grafika
Bardzo przyjemna eksploracja, masa sekretów które sprawiają wrażenie bycia częścią głównego wątku
Świetna mechanika walki z masą możliwości i ekscytującymi nowościami
Genialne projekty przeciwników i bossów
Masa pamiętnych scen i wydarzeń
Gra pod każdym względem przemyślana w stu procentach.
Plusy:
-Wciągająca fauła, która trzyma asa w rękawie do samego końca
-Jedyna w swoim rodzaju oprawa graficzna
-System walki, który pozwala na wiele buildów
-Muzyka tutaj to jedyne słowo, jakie mi się narzuca to „arcydzieło”
-Eksploracja świata wrecz namaia gracza do tego by się gubił jak w Gothicu i zapamietywał lokacje, chociaż te są korytażowe, ale w każdym jest uryty gdzieś jakiś skill, który może zmienić twój build o 180 stopni.
Minusy:
-Optymalizacja 10 razy wywaliło mi gre (Dlatego na minus, bo dałem grze 10/10 więc rozumiecie w przypadku takiej oceny nie powinno być żadnych błędów).
Ta gra przywróciła mi "chęci do ogrywania nowych gier". Serio.
Coś nowego, świeżego. Fabuła cudowna, rozgrywka podzielona na 3 poziomy trudności z czego łatwy jest dość prosty i raczej każdy go skończy, trudny jest dość ciekawym wyzwaniem.
Polecam każdemu kogo nudzą kolejne nowe(takie same) gry.
Kilkanaście godzin za mną i przyznam, na początku gra wciągnęła jak diabli. Naprawdę rewelacyjna oprawa graficzna, za dźwięk daję z pewnością 10/10 bo nie pamiętam innej gry z taką piękną ścieżką dźwiękową, rewelacyjny kompani no ale są elementy niesamowicie irytujące.
Po wejściu w daną lokację brak jakiejkolwiek mapy czy kompasu. Owszem, może mapa byłaby tu nad wyrost bo te lokacje nie są duże jednak jakikolwiek kompas by się przydał. Nieraz kręciłem się po tych lokacjach „w kółko” kompletnie nie wiedząc gdzie iść a często nawet jak się wrócić. Nie jest to odosobniona pretensja, kolega w pracy dokładnie z tego samego powodu o którym pisze zakończył przygodę z tą grą podobnie jak i po części ja.
Kolejna mega irytująca rzecz, po części powiązana z tym co pisałem przed chwilą, elementy są takiej wielkości, że nie wiadomo czy się da na nie wskoczyć czy przecisnąć przez dziurę czy nie. Jest np. półka skalna na wysokości około 0,5m i nie da się jej pokonać a kawałek dalej jest inna półka znacznie wyższa i da się na nią wejść. Na tym, polu zostało wiele do dopracowania.
Walki to kwestia bardzo dyskusyjna, jednym się spodoba a innym jak mi, nie. Otóż nie lubię gier które nie wiadomo czym są. Albo robimy grę gdzie kładziemy nacisk na strategię turową albo robimy zręcznościówkę i dajemy się tym cieszyć graczowi. Właściwie z tego samego powodu porzuciłem swego czasu serię Sherlock Holmes, starsze odsłony to było jedynie rozwiązywanie zagadek, dedukcja, kojarzenie faktów, potem wprowadzili do tego kompletnie niepotrzebnie elementy zręcznościowe co bardzo rozpraszało.
Daję ogólnie 7/10 bo jest to coś nowego, piękna oprawa graficzna i dźwiękowa, odejmuję za hybrydowy system walki i niedopracowaną nawigację po lokacjach.
Dobra gra, ale nie podzielam powszechnej opinii o GOTY i ocenach 9,5/10. Doceniam walory artystyczne, piękny i oryginalny świat, w jakim toczy się akcja, ale dostrzegam też liczne bolączki. W tym takie jak powtarzalna walka w dużej mierze bazująca na quick time eventach (czyli uniki, bloki czy podskoki), puste lokacje, w których można dostrzec powtarzające się modele 3D, liniowość i kompletny brak angażujących aktywności pobocznych czy słabej jakości animacje postaci. Do tego szereg uproszczeń objawiających się na przykład skróconymi dialogami członków drużyny w obozie. Na GOTY jak dla mnie za dużo problemów i niedociągnięć. Może w części drugiej...
Odkąd pamiętam, mam jakiś uraz do Francji. Zjechałem dużą część Europy i trochę świata, we Francji nigdy nie byłem, bo jakoś mnie nie ciągnęło. Francuska kultura wydaje mi się strasznie wydumana, ludzie wyniośli, kuchnia przereklamowana, a język uchodzący za romantyczny… no cóż. Moim zdaniem pieszczoty oralne nazywamy miłością francuską dlatego, że ich język brzmi jak dławienie się końcówą xD No nie lubię Francji i koniec, chociaż ci nieliczni Francuzi, których poznałem osobiście byli OK.
Nienawidzę jRPG. Odbiłem się od każdego Final Fantasy w jakie próbowałem grać. Innych tytułów nawet nie ruszałem. Nie lubię tej stylistyki, estetyki, mechaniki, tej dziwaczności i sposobu w jaki japońskie produkcje opowiadają historię. No jRPG to zupełnie nie moja bajka. W ogóle nie przepadam za japońską pop-kulturą. Manga mnie nie interesuje, kilka filmów anime obejrzałem i były OK, ale nic mnie nie porwało. No nie mój klimat i koniec.
Nie przepadam za turówkami. Z kilkoma wyjątkami oczywiście. Hiroski – wiadomo, South Park sprawdził się w tej konwencji. Duże wrażenie zrobiło na mnie Wartales. Ale jednak widząc, że w grze jest turowy system walki, to raczej nie będzie mój pierwszy wybór i koniec.
Absolutnie nie jestem fanem Soulslików. Doceniam jak wdarły się szturmem do branży gier i świadomości graczy, rozumiem, że ludzie mogą lubić wysoki poziom wyzwania. Ja jednak od gier RPG wymagam przede wszystkim historii, fabuły, postaci, dialogów, a na koniec relaksu. Uczenie się ruchów każdego mobka i godzinne walki z bossami, frustracja, rzucanie padem, dziesiątki prób. Nie mój styl zabawy i koniec.
Na papierze zatem Clair Obscure: Expedition 33 zdaje się składać się z elementów, których nie znoszę i to wrażenie towarzyszyło mi przez te kilkadziesiąt godzin spędzonych z grą. A jednak ciągnęło mnie żeby ukończyć, całość zrobiła na mnie duże wrażenie, klimat pochłonął, historia parę razy wywołała skurcz w gardle, a muzyki słucham w Spotify i nawet francuskie rzężenie mi nie przeszkadza. Dla mnie 7,5/10, ale rozumiem wszystkie dziewiątki i dziesiątki, które gra zbiera, bo moją ocenę zaniżają skrajnie subiektywne niechęci do poszczególnych elementów.
Co zatem mi się podobało? Historia i konstrukcja uniwersum oraz ten szalony, niezwykle gorzki plot-twist. Urozmaicenie turowej walki unikami i kontrami. Modele przeciwników i w ogóle oprawa. MUZYKA, MUZYKA i jeszcze raz MUZYKA! I to poczucie, że to gra zrobiona z sercem, pasją, bez korpo-kalkulacji, mająca do opowiedzenia coś więcej i zostawiająca z refleksją. W kategorii gier usiłujących nie być li tylko rozrywką dla mnie wciąż niedoścignione jest Disco Elysium, ale Expedition 33 staje dumnie na drugim stopniu podium. I trochę żałuję, że moje uprzedzenia zaburzają nieco percepcję, bo po ukończeniu fabuły nie mam ochoty zwiedzać reszty tego świata, choć nie wykluczam, że zrobię to za jakiś czas. I chociaż podejrzewam, że nie będę wracał do tego tytułu, wiem że zostanie ze mną na dłużej. I polecam każdemu, a tym, którzy nie są patologicznymi frankofobami, z obrzydzeniem do jRPG i niechęcią do turówek i soulskiów wręcz zazdroszczę.
Plusy:
- Genialna fabuła i scenariusz
- Świetna muzyka
- Dobrze napisane pstacie które od samego początku można polubić
- Innowacyjny system walki turowy z unikami i parowaniem w czasie rzeczywistym
- Nagradzająca eksploracja
- Dużo pobocznej zawartości
- Piękna oprawa graficzna
- Stan techniczny i optymalizacja
Minusy
- brak
Ło matko, jaka cienka gra... i denerwująca na maksa. Zupełnie nie rozumiem tych zachwytów, na które się nabrałem i kupiłem ten twór. Fabuła taka sobie, postacie i muzyka ok. Po za tym do bani. Wszędzie jakieś beznadziejne pokraki. Brak map lokacji (kryminał!) przez co biega się jak przygłup w te i na zad nie widząc gdzie iść. Lokacje niby są liniowe, ale wszystko jest do siebie tak podobne, że łatwo się pogubić. Graficznie również słabe. Głównie ze względu na wszechotaczający śmietnik. Wszystko tam jest jakieś wynaturzone i rozwalone. Aż się odechciewa na to patrzeć. Walki tragiczne. Kretyński pomysł połączenia turówki ze zręcznościówką. No nie wyszło... Nawet na poziomie o nazwie fabuła można dostać szału w niektórych walkach. W dodatku ktoś ewidentnie małosprytny zapomniał (bo nie wierzę, że coś tak debilnego można zrobić celowo) ustawić przycisku wyłączającego przydługie scenki przed niektórymi walkami. Jak się je powtarza (a trzeba nie raz) to od nowa leci to samo. Próbowałem różnych przycisków i niczym nie mogę tego przerwać. Jest jeszcze opcja, że to ja jestem małosprytny i nie znalazłem. doszedłem w pobliże finałowej walki (po powrocie do Lumier) ale już nie mogę na to patrzeć. Wygląda na to, że muszę wrócić na kontynent jeszcze dobić trochę poziomów, co chwilowo wywołuje u mnie odruch wymiotny. Nie lubię zostawiać gier niedokończonych, więc może jeszcze do tego wrócę. Z całą odpowiedzialnością: NIE POLECAM.
Plusy:
-postacie,
- fabuła,
- muzyka.
Minusy:
- brak map lokacji (niedopuszczalne!!!!)
- szpetne lokacje,
- głupia i trudna walka,
- nuda,
- wszechobecne pokraki przywodzące na myśl szpital psychiatryczny,
- poziom trudności niedostosowany do jego nazwy,
- i jeszcze dużo, aż się wypisywać nie chce...
"W dodatku ktoś ewidentnie małosprytny zapomniał (bo nie wierzę, że coś tak debilnego można zrobić celowo) ustawić przycisku wyłączającego przydługie scenki przed niektórymi walkami."
Całej gry jeszcze nie przeszedłem i nie miałem potrzeby przerywania większości scenek, ale na padzie to wystarczy wcisnąć A, a potem przytrzymać B. Nie wiem jak tam jest na klawiaturze, w każdym razie skok i unik.
A co do zarzutów, mam zupełnie odwrotne odczucia:
Do tej turowej walki zręcznościowej sam podchodziłem jak pies do jeża, prawie gry nie kupiłem przez to, jak niektórzy porównywali te elementy zręcznościowe niemal do soulsów. Zwłaszcza, że gra mocno premiuje parowania, czego osobiście nigdy nie lubiłem. Na szczęście zaintrygowanie pomysłem na świat i stylistyką przeważyło. I normalnie jestem w szoku, jak dobrze się to turowo-zręcznościowe połączenie walki sprawdza. Zazwyczaj grywam w spokojniejsze tytuły i bliżej mi do refleksu szachisty niż soulsowego wymiatacza, ale jakoś daję sobie radę. Pewnie, nie zawsze kontry wchodzą raz za razem, ale jakoś idzie bez festiwalu zgonów (choć nie wykluczam, że trafię na wrogów, którzy wytrą mną podłogę).
O ile technicznie grafika to nie jest pierwsza liga, tak artstyle jest boski. I projekty lokacji i przeciwników oceniam jak najbardziej na plus.
W kwestii map lokacji, to są one na tyle niewielkie, że mapy nie są jakoś szczególnie potrzebne. Ale zgodzę się, że byłobymiło je mieć, bo raz, po odłożeniu gry na kilka dni przez brak czasu, rzeczywiście nie całkiem kojarzyłem, w którym dokładnie miejscu się znajduję i w którą stronę zamierzałem się udać.
- po co Ci mapa lokacji do gry, w której nie ma otwartego świata?
- szpetne lokacje, a oceniłeś 10/10 grę Dome Keeper
- napisałeś, że nie da się "przewijać" długich scene, otóż da się
- z tą nudą, to się zgodzę, że później, to się robi troche monotonne, bo podchodzisz do mobków i za każdym razem robisz to samo,
- poziom trudności i walka jak przystało na jrpg, czyli uniki, bloki i ewentualnie podskakiwanie oraz nauka ruchów bossa. Ta gra akurat do najtrudniejszych nie należy, raczej przeciętna.
- te wszechobecne pokraki i wynaturzenia, to nie wiem co autor ma na myśli, ale to gra darkfantasy, więc to normalne, że są wyimaginowane postacie i lokacje, a nie zwykłe, ludzkie NPC i standardowe miejskie budynki.
- Gra nie musi Ci się podobać, wiadomo, ale nazywać ją "cienką", a oceniać (tu znowu przytoczę) Dome Keeper 10/10, to coś tu nie gra.
Jerry_D, jeśli przerwanie scenki działa to zwracam honor twórcom gry, będę musiał to sprawdzić (tak jak pisałem, nie odrzucam możliwości, że to ja jestem małosprytny). Mnie w grafice przeszkadza wszechobecny śmietnik. Wszystko jest rozwalone, zniszczone itp. Kojarzy mi się to z moim wyobrażeniem martwej natury, które przedstawiłem mając około 10 lat, na pytanie nauczycielki. Otóż uważałem, że martwa natura to obraz czegoś zniszczonego. Czy ktoś kto robił tą grę też tak to postrzega? Na to wygląda... A jeśli chodzi o mapy lokacji to na początku są one małe. Ale dojdź do Malarki bez wspomagania się filmikami. Ja bym nie doszedł. Podobnie walka. Tak, przez 3/4 gry idzie to wszystko poubijać, ale pod koniec robi się piekiełko. Żeby nie Sciel to bym to rzucił. Jedyna postać, która daje radę w walce, reszta to pomocnicy (z Verso na czele). Niestety później pokraki robią atak co chwila i trzeba do znudzenia klikać ten unik. Mnie to po prostu nudzi i męczy.

Clair Obscur Expedition 33 jest to gra która zostawia niedosyt i melancholię
Moja przygoda z grami JRPG zaczęła się w 2020 od Final Fantasy X. Ta gra przekonała mnie że gry z torowym systemem walki są świetne, a szczególnie te japońskie RPG. Dziś już takich gier się za bardzo nie robi, wychodzą tam jakieś typowo anime gierki z takimi systemami, ale gra która odbiła się takim echem z tego gatunku, to już dawno nie wyszła. Chyba ostatnią taką grą było Final Fantasy XIII ale mogę się mylić.
Clair Obscur: Expedition 33 jest grą którą oczarowuje od samego początku. Ma jeden mankament wynikający z gatunku JRPG, ale z czystym sumieniem mogę jej dać 10/10. I tak naprawdę mógłbym skoczyć pisać ten swój wywód, ale chcę odnieść się do jednego problemu który mnie irytował.
Najbardziej drażniło mnie levelowanie postaci. W Final Fantasy X było to gorzej zrealizowane. Najlepiej miał to opanowanie Final Fantasy XIII. O co chodzi? Mamy ekipę składającą się z 5 poszukiwaczy, do walki może stanąć tylko 3. Należy sobie podzielić naszą ekipę na 2 drużyny, główną i rezerwowa. Jak główna drużyna padnie podczas walki to rezerwowa może dokończyć walkę. Oczywiście postacie które przegrały nie dostają XP. Ale jak nasza główna drużyna wygra walkę to rezerwowa dostaje tylko połowę tego XP. I teraz w czym problem? Jak chcemy grać tylko 3 poszukiwaczami to pozostała dwójka będzie po czasie mocno odstawać, gra wymusza rotowania postaci. Z jednej strony okej gra jest bardziej różnorodna, ale z drugiej strony hamujemy postęp tych drugich. W Final Fantasy X było tak że jak postać nie stanęła do walki to nie dostawała XP. Ale w FFX można było podczas walki zmieniać postacie i tak naprawę wystarczyło wejść do walki i zrobić 1 akcje i zabrać postać a ona dostawała XP. W Ekspedycji nie można zmieniać postaci w trakcie walki. Final Fantasy XIII miał to ogarnięte najlepiej. Czy postać brała udział w walce czy nie, to zawsze dostawała tyle samo XP. Dla mnie to mankament ale do kogoś to może być zaleta bo gra jest różnorodna. To tyle jeśli chodzi o wady reszta to samo cukrowanie hehe.
Świat który przemierzamy jest naprawdę ładny. Od łąk po góry, a w tle latające wyspy. Każda lokacja emanuje unikalnym klimatem. Gracz ma na czym oko zawiesić. Mamy duży kontynent i możemy wchodzić do poszczególnych lokacji. Plus taki ze te poszczególne krainy na kontynencie są odpowiednio wyważone. Mamy bardziej liniowe sekwencje, są też bardziej otwarte, ale i też zręcznościowe. Wszystko się przeplata i nie nuży.
Twórcy podeszli w oryginalny sposób do walki, levelovania, ulepszanie broni to standard. System parowania, uników, kontr świetnie sprawdza się w JRPG. Nie wiem czy inne tego typu gry już miały coś takiego, chodzi mi głównie o te anime gry bo Finale tego nie mały. Jest to takie połączenie Final Fantasy z Dark Souls. I takie eksperymenty to ja lubię. Gra jest wymagająca i trzeba skupić się na walkach bo okienko na parowanie jest mniejsze jak na unik. Nie raz się tak zdarzy że 2-3 uderzenia i padamy na glebę. Levelovanie też jest dosyć unikatowe. Oprócz zwykłych umiejętności i atrybutów które przydzielmy co level mamy jeszcze Pikto. Pikto znajdujemy i daje ono nam jakieś plusy do atrybutów np.: +500 do HP ale mamy też pasywne umiejętności np.: +25% do obrażeń. I teraz należy stoczyć 4 wali z tym pikto i wtedy pikto zamienia się w lumine. Lumina bierze tylko pasywną wartość pikto. Lumine możemy sobie przypisać do postaci bo zbieramy również punkty luminy po drodze i tak ulepszamy postać jeszcze bardziej. Trochę to skomplikowanie brzmi ale w trakcie gry bardzo szybko się to ogarnia.
Nie będę pisał tutaj nic o głównej historii ale jest ona cudowna, oryginalna, wzruszająca posiada wiele zwrotów akcji. Ogromny plus za historie opowiedzianą w grze. Nie jeden film czy książka mogły by się uczyć od Clair Obscur.
spoiler start
Postacie którymi grami też są świetne napisane każda ma swoją historie, a gracz nawiązuje wieź z całą ekspedycją. Mamy szermierkę Maelle najmłodszą członkinie ekspedycji. Gustav to inżynier z steampunkową ręką. Lune jest naukowcem, innymi słowy magiem. Monoco jest takim pustelnikiem i ma on moc która kopiuje ataki przeciwników. Sciel jest to wojowniczka która operuje kartami. Verso jest typowym wojownikiem.
spoiler stop
Po drodze spotkamy jeszcze kilka ciekawych postaci ale na tym skończę. Powiem tak polubiłem te postacie i widać że Internet też. Jest sporo cosplayów z Ekspedycji 33.
Na koniec opowiem o muzyce. Pewnie już wiele osób słyszało że soundtrack z Clair Obscur jest cudowny. Muzyka podczas eksploracji, walki jest świetnia. Jak wyjdzie O.S.T w wersji fizycznej na pewno się skuszę. Nie jestem fanem tego typu dźwięków ale Clair Obscur ma po prostu genialną muzykę.
Podsumowując gra jest świetna dla mnie GOTY. Przede mną jeszcze jest Death Stranding 2, a na to też mocno liczę. Więc będzie potężny dylemat co będzie dla mnie GOTY. Pewnie obie gry, a czemu nie xD. Ale wracając. Polecam Clair Obscur: Expedition 33 każdemu, nawet osobą które nie lubią gier z turowym systemem walki. Ta gra nie ma błędów. Ani razu nie wywaliło mnie do dashboarda. Grałem na PS5 w trybie wydajności. Spędziłem w tym świecie około 120h i szczerze mam niedosyt gra mnie nie nuży. Mam taką samą sytuacje co przy Death Stranding pięć lat temu, nie miałem ochoty grać w co innego. Ode mnie 10/10.
To nie jest tak, że ta gra nie ma wad, czy że miejscami nie jest niedosmażona. Kwestią gustu jest np to, czy sposób prowadzenia walk daje radę (mi siadło to połączenie + duże pole do kombinowania z buildami i premiowanie eksperymentowania), ale już te opcjonalne sekwencje zręcznościowe są po prostu okropne.
Natomiast za to, w jaki sposób przebiega fabuła, jak się ją prowadzi, co dzieje się z bohaterami i jak się to wszystko kończy należy się grze złoty medal! Wizja tego świata zapada w pamięć na długi czas i zostaje z człowiekiem na długo.
Cenię sobie też bardzo oszczędną ekspozycję, to miła odmiana od gier, które z buta chcą nam wszystko tłumaczyć, zabijając przy tym całą aurę tajemnicy.
Absolutne TOP 1 , Dla mnie to już jest gra roku , A jeszcze do tego ta genialna muzyka , Arcydzieło totalne
W jakim języku gracie? Najlepiej francuski dla klimatu? Czy angielski? Który lepiej sie prezentuje?
Ja mam angielski i jestem mega pozytywnie zaskoczony grą. Dopoiero 2 godziny gram , ale mega mi się już podoba- dawno w coś takiego nie grałem
Ta gra zniszczyła mi życie. 36 lat na tym padole, tysiące ogranych gier i teraz taki strzał. Żadna gra już nie będzie dla mnie "dobra" bo poprzeczkę postawiono w Ekspedycji 33 tak wysoko że jej z ziemi nie widać. Życzę każdemu by raz w życiu ograł to dzieło sztuki.
Paradoks - Nie lubię kultury Francuskiej, pokochałem grę Francuzów, a Francuzi zatrudnili Polaków do jej testowania przed wydaniem. Ta gra to niesamowite przeżycie, a fakt że kompozytor jej epickiej ścieżki dźwiękowej, był nauczycielem muzyki, przywraca wiarę w to że mamy jeszcze nauczycieli z pasją.
10000/10 bezapelacyjne.
Po jakieś 30 minutach, gra kompletnie nie wciąga. Mechanika walki, to jedna z najgorszych rzeczy, jaka może być w grach - nikt chyba nic głupszego jak walki turowe w grach, w których fizycznie sterujesz postacią nie wymyślił. W grach nie ma nic gorszego jak brak możliwości zdecydowania co zrobię podczas walki, tylko tak naprawdę to gra decyduje, że teraz mogę zrobić kontrę, a teraz nie.
Nie jara mnie w żadnym aspekcie historia tej całej "ekspedycji". Postacie z prologu nie mają za grosz charakteru - zwykłe generyczne postaci.
Nawet ich imion sobie nie mogę przypomnieć.
Zawiodłem się mocno na grafice, bo jest dość słaba, ale to spowodowane tym, że ogrywam przez Xloud, a to jedna z najgorszych możliwych metod. Zainstaluje sobie dziś może natywnie. Ale raczej przez system turowy, grę porzucę i przejdę ją na YT, bo podobno fabuła nie najgorsza.
Jak na grę AAA, to prolog nie sprawia, że chce się więcej.
Mało kto wie, ale ta gra to właśnie AAA, bo właściciel studia, to miliarder, więc na grę mógł przeznaczyć tyle ile chciał.
Nie rozumiem skąd taki hype. Ładna muzyka i widoki, to prawda, ale gamplay to powtarzanie w kółko tego samego. Po prostu mało grania w tej grze. Wkurzało mnie jeszcze to, że postać czasami po wciśnięciu uniku lub parowania kompletnie nic nie robi nie mając żadnego stuna. Nagrałem filmik i rejestrowanie wciśnięcia klawiszy i co... klikam unik długo przed ciosem i nic. Przycisk naciśnięty a postać stoi jak murowana. Innym razem klikam unik 20x i za każdym razem działa. Skoro jedyna rzecz, która pozwala grać jest skopana, to słabo. Może to te czasy w których mamy mnóstwo słabych gier spowodowały, że tłum cieszy się nawet na ponadprzeciętną grę dając niebywale wysokie oceny. Fakt faktem, że w ostatnich kilku latach nic lepszego nie wyszło, ale do ideału jeszcze sporo brakuje.
Mój pierwszy jRPG. Walka mega satysfakcjonująca. Muzyka majstersztyk. Historia i estetyka wyjątkowe. Nieco nużące niekończące się walki w niektórych lokacjach
Ukończyłem dziś po 12 godzinach i myślę, że wbijam kij w mrowisko, ale co mi tam.
Absolutnie nie rozumiem zachwytów i słodkich pierdów nad tą grą. System walki (na moje odczucie może wpływać fakt, że nie trawie turówek) jest niemiłosiernie irytujący, nudny a każda walka jest niemal identyczna; do tego spięcie go z elementami zręcznościowymi to wg. mnie słabe połączenie. Miliony mrugających cyferek, efektów, no guzik widać, co się dzieje i na czym skupić uwagę. A ten co projektował walkę z Axonem Sirene - niech się smarzy w piekle, dawno nie czułem takiej frustracji w czasie grania.
Gra nudna i w wielu miejscach rozwleczona do granic możliwości, niby korytarzówka, a wszystko jest tak podobne do siebie, że zdarzało się w jedno miejsce chodzić kilka razy, o jakimkolwiek wskaźniku celu można pomarzyć. Po kilku godzinach już po prostu biegałem przed siebie, omijając wszystkich wrogów i chcąc wreszcie dotrzeć do napisów końcowych.
Przechodząc KCD2 ujrzałem napisy po 80 godzinach i tam czułem satysfakcje, ale i niedosyt - "to już?". Tutaj widząc creditsy czułem tylko ulgę, że zaraz ten twór wyleci z dysku.
Jedynie na plus soundtrack, bo nawet fabuła jest dla mnie "taka se" - i żeby nie było, zrozumiałem, doczytałem i nie uważam, żeby była jakoś mega ultra łał super hiper.
Skusiłem sie na ta gre po tga. I szczerze dla mnie Kcd2 zostało okradzione z wygranej :)
Jesli chodzi o e33 ciekawa fabuła i genialna muzyka i na tym koniec. System walki może być, chociaz nie jestem fanem turówek. Ale sam gameplay strasznie mnie irytował, zwłaszcza brak minimapy. Lokacje tunelowe, troche słabo jak na goty. Daje 8.0 i to wg mnie max :) warto zagrac, gra nie jest droga ale zupełnie mi sie nie chce w niej nic robic po zakończeniu fabuły :)
Nie wiem o co te ehy i ahy i jeszcze zdobycie GOTY. Gra rozwleczona do granic możliwości, graficznie też nie robi szału (może dlatego że ogrywane na ps5 pro), system walki przebajerowany z mnóstwem migających quicktime. Muzyka niemiłosiernie wkurzająca, może dlatego, że to klimaty francuskie a oni mają je jakieś dziwne tak samo jak ich wyniosła kultura i ten kluskowaty język.
Przeszedłem i sprzedałem. Bardziej porywająca jest gra w gwinta w Wieśku niż ta pseudo indie gra.
Ukończyłem w końcu Expedition 33 i ta gra przypomniała mi, dlaczego w ogóle jestem gamerem.
Tyle czystych emocji ostatni raz czułem przy takich tytułach jak Final Fantasy X, Kingdom Hearts II czy Wiedźmin 3.
To niesamowity, kompletny tytuł – artystycznie dopracowany w każdym detalu. Styl wizualny jest wyjątkowy, ale to muzyka absolutnie powala i mam nieodparte wrażenie, że zostanie ze mną już na zawsze. Ścieżka dźwiękowa nie tylko towarzyszy rozgrywce, ale realnie buduje emocje i zapada w pamięć.
Ogromnym atutem gry są postacie i relacje między nimi – wiarygodne, poruszające i świetnie poprowadzone. Historia z kolei potrafi dosłownie wywrócić z butów, szczególnie w drugiej połowie gry. Zwroty akcji są tak mocne, że kilka razy nie byłem w stanie skupić się na niczym innym przez resztę dnia – myślami ciągle wracałem do gry i tylko czekałem, aż znów będę mógł do niej usiąść.
Oczywiście nie jest to tytuł idealny – pojawiają się drobne błędy czy potknięcia – ale w ogólnym rozrachunku nie mają one większego znaczenia wobec skali przeżyć, jakie oferuje ta produkcja.
Dla mnie Expedition 33 to GOTY bez dwóch zdań.
Gra, która przywraca wiarę w branżę gier wideo.
Co więcej, jako developer rozpoczynający swoją przygodę z game devem, odebrałem ten tytuł jako ogromny zastrzyk motywacji. To dokładnie ten rodzaj dzieła, po którym człowiek myśli:
„Chcę kiedyś stworzyć coś, co wywoła u kogoś choć ułamek takich emocji.”
Fantastyczna wizualnie, muzyka najlepszy soundtrack w gejmingu co mam wrażenie że - troche jak w filmie Bohemian Rhapsody - zakrywa pewne wady i dopiero jak na chłodno sie spojrzy to zacząlem sie zastanawiać nad tym, bo na gorąco gra wydaje sie top of the top. No i prolog który chyba najbardziej zachęca do grania dalej ever.
Przede wszystkim jak chce coś sie zrobić ponad głowną fabułe i nie ma sie super gejmerskich umiejetności pozwalających unikać każdego ciosu i zabijać potworki ponad nasz level to trzeba ordynarnie grindować i to nie minuty a godziny. Po prostu od mobka do flagi i tak w kółko wykonując te same czynności. Brakuje tu jakiegoś wypoziomowania tych side activities w 3 akcie bo mam wrażenie że gdzie nie poszedłem to miałem tak z 20 leveli za mało i w końcu skończyło sie żmudnym grindem którego w grach nie cierpie. Troche jak w Soulsach kiedy chciałeś sobie zboostować troche staty przed zbyt trudnym bossem, ale mimo wszystko tam to dużo lepiej było ograne, sprawiało mi to nawet frajde. A tu jest tylko i wyłącznie nuda.
Fabularnie też zaczelo mnie w pewnym momencie irytować że bohaterowie za bardzo makaron na uszy nawijają. W sensie po to żeby gracz za wcześnie nie poznał pełni historii to bohaterowie którzy wiedzą za dużo to gadają non stop tak żeby nic nie powiedzieć.
spoiler start
a argument o tym że robią to celowo żeby Maelle sie nie dowiedziała o tym co faktycznie sie dzieje przestaje mieć znaczenie w momencie jak przed wybraniem sie do Malarki Verso i Renoir (i Alice) rozmawiają SAMI a i tak rzucają te enigmatyczne - mówmy tak żeby graczowi za duzo nie zdradzić - teksty. Ot po prostu scenarzyści założyli big reveala na koniec 2 aktu i potem musieli sie pocić żeby gracz do tego momentu nie poznał prawdy przez co dla mnie te dialogi Verso i darkRenoira robiły sie komiczne.
spoiler stop
Mam z tą grą pewien zasadniczy problem i piszę ten post po to, by przestrzec osoby podobne do mnie. Na pierwszy rzut oka Clair Obscur powinno mnie urzec od pierwszych chwil. Jestem wielkim fanem turówek, jRPG-ów i dojrzałych fabuł. Ile razy przechodziłem Parasite Eve i X-Com? Nie mam pojęcia - ale dziesiątki. Dlatego kiedy gra pojawiła się jako trial PS Plus zabrałem się do grania i... Skończyłem po trzech kwadransach. Mój największy problem to potwornie melodramatyczne dialogi, które poniekąd wynikają z głębszej kwestii - mianowicie nieumiejętnego obejścia się z tematem wymagających szczególnej dojrzałości. Jestem tu winien pewne wyjaśnienie: w opowieściach szukam zawsze znaczącej ciszy, uczuć, o których się nie mówi, szeptu zamiast krzyku. Przykłady? Life Is Strange czy Detroit: Become Human. Tam nikt nie deklamował o życiu, nadziei czy przeznaczeniu. Postaci żyły i mówiły normalnie, a wszystko działo się w spojrzeniach, drobnych gestach, działaniach. W Clair Obscur każda emocja umieszczona jest nieznośnie wręcz na wierzchu. Przykłady? Cytuję z angielskiej wersji - wszystkie kwestie pochodzą wyłącznie z prologu: "The Paintress stole so many things, including your capacity to dream", "My mind is where I can be free. She can’t touch me there. This is my final act of defiance", "I’m enjoying the uselessness of today, and readying my usefulness for tomorrow". To nie jest dojrzała fabuła - to parodia. Jeżeli ktoś należy do garstki osób lubiących filmy Uberto Passoliniego, Kelly Reichardt czy wczesnej Chloe Zhao, tego on takiej tonacji dosłownie skręci. Dialogi w połączeniu muzyką dają poczucie pompatyczności i pretensjonalności. Miało być dojrzale i poważnie, a wyszedł melodramat i operetka. Do tego jeszcze ta Whedonizacja dialogów, czyli rzucanie sucharem, by rozładować napięcie. Przykład? "You’ll die with a gorgeous head of hair". Kto tak mówi...? Ja rozumiem, że dla przeciętnego gracza poważny temat i pozornie doniosłe dialogi mogą wydawać się artystycznie doniosłe. Sęk w tym, że to fasada: na podobnej zasadzie niektórzy uważają muzykę Piotra Rubika za sztukę wyższą. Nie mnie oceniać, ale jeżeli ktoś ceni szczery artyzm bez zadęcia, ten - prawdopodobnie jak ja - nie przebrnie przez początek. Wspaniałe mechaniki, świetna grafika i fabuła/postaci/dialogi, które to wszystko rujnują. Niestety, ewidentnie twórcy chcieli za bardzo.
Piękny, ale pusty świat. Cudowna muzyka. Bardzo dobra fabuła. Walka i nuda która psuje totalnie doświadczenie z grą. Mocny średniak, który zajmie 20h nudnej walki i 10h oglądania rozwleczonych pompatycznych cutscenek. Spory zawód.
Długo zajęło mi zabranie się za Clair Obscur i musiałem mocno lawirować, by uniknąć istotnych spoilerów z tej produkcji. I chyba nigdy nie byłem bardziej uradowany, że nie zepsułem sobie niespodzianki, bo Expedition 33 to naprawdę magiczna gra i fabuła oraz ogólny klimat są jednymi z kluczowych elementów.
Nie będę rozpisywał się o niewątpliwych zaletach: ścieżka dźwiękowa niemal na pewno szybko zyska status kultowy na miarę najbardziej legendarnych OST z gier wideo, a dialogi i postacie mogą mi sprawić problem, gdy spróbuję innych gier. Wizualnie też trudno coś twórcom zarzucić, choć najwięksi puryści zapewne mogliby wskazać na nie zawsze umiejętnie postawione niewidzialne ściany lub pewne braki… i faktycznie za takie drobinki częściowo obniżyłem ocenę, mimo że mnie osobiście w ogóle to nie przeszkadza. Podobnie jak liniowość lokacji (odnoszę wręcz wrażenie, że wolę taki projekt niż typowe sandboxy)
Sam też jestem fanem systemu walki, ale niewątpliwie to element, który może podzielić. Choć dla mnie to pierwszy reprezentant gatunku, w którego pełną wersję zagrałem, jestem świadomy, że gracze jRPG od lat byli podzieleni na zwolenników i przeciwników takich "QTE". Z jednej strony sprawia to, że można pokonać o wiele silniejszych przeciwników wcześniej, jeśli sprawnie parujemy lub unikamy ciosów. Z drugiej – jeśli absolutnie nie wychodzi nam ten taniec, nawet łatwiejsze potyczki mogą okazać się wymagające.
Przynajmniej w teorii, bo w praktyce z czasem może pojawić się typowy problem: jeśli nie ignorujemy opcjonalnych starć i zdań, to w pewnym momencie większość głównych potyczek wygramy tak szybko, że nie zobaczymy nawet połowy ataków bossa. Na szczęście można włączyć wyzwania: ograniczenie maksymalnych obrażeń na trafienie i mnożniki punktów życia wrogów (sam gra na podwójnych, co… cóż, powiedzmy, że chyba zrezygnuję z niego, dopóki nie rozprawię się z pewnym opcjonalnym bossem).
Ciekawie wygląda sprawa z walutą: o ile w wielu grach łatwo o sytuację, kiedy można wyczyścić każdy sklep i wciąż mieć gigantyczną fortunę, o tyle w E33 nawet przy robieniu wszystkich pobocznych questów rzadko kiedy ma się tyle Chromy, by wykupić całą ofertę handlarzy. I sam nie wiem, czy uznać to za zaletę, czy za wadę.
Co zabawne (powiedzmy) najwięcej zarzutów mam do gestralnych minigierek, zwłaszcza jednej, bo odnoszę wrażenie, że skądinąd znany i lubiany pomysł został zrealizowany… cóż, nie za dobrze, mówiąc oględnie.
Z rzadka trafiałem też na błędy, w tym najpoważniejszy, który najwyraźniej został wprowadzony względnie niedawno (przynajmniej tak wynika z pobieżnego wyszukiwania) i niemalże uniemożliwiał kontynuowanie opcjonalnego starcia (na szczęście owego babola da się, ekhm, sparować. :) ).Niemniej jak na 65 godzin gry (i testowania granic) bugów było na tyle mało, że o większości zapomniałem dopóki nie zacząłem pisać tego tekstu.
Przyznam szczerze, pierwotnie wahałem się między "tylko 9,5/10, a czystą "dychą". A choć ostatecznie obniżyłem notę jeszcze o pół oczka, tak naprawdę to dla mnie podobny przypadek do pierwszego Dark Souls – absolutny majstersztyk mimo wad. Przy czym wady są tu bardziej dyskusyjne niż niedopracowanie DS-a, bo zdaję sobie sprawę, że niektóre mechaniki zwyczajnie nie przekonają niektórych graczy (vide system walki), a niektóre ograniczenia, które mnie w ogóle nie przeszkadzały (niby "pusta" mapa świat oraz nie zawsze dyskretne niewidzialne ściany), dla niektórych będą poważnymi wykroczeniami.
W skrócie: Expedition 33 nie każdemu się spodoba, ale to absolutnie znakomita gra – i aż trudno uwierzyć, że dla całego zespołu jest to debiut. Aczkolwiek przyznam szczerze: mam obawy, gdzie dalej pójdzie Sandfall Interactive z tym uniwersum.
Moja pierwsza styczność z tego typu walką (jRPG). Od czasu D: Original Sin 2 żadna gra mnie tak nie wciągnęła (112 h/13 dni) systemem walki, w sumie nietylko. Myślałem, że to Kojima w Death Stranding 2 tworzył piękne kadry w cutscenkach, ale tutaj poprzeczka podniesiona została jeszcze wyżej. Od strony artyzmu, reżyserii i muzyki to arcydzieło. Szkoda, że na każdym kroku widać bolączki i artefakty graficzne UE5, ale z drugiej strony, która inna technologia pozwoliłaby twórcom nagrać mocap twarzy iphonem?
Najpierw gra fizycznie wymęczyła mnie opcjonalnym fenomenalnym bossem, którego biłem dwa dni, by potem na sam koniec uderzyć emocjonalnie. Tu nie ma dobrego zakończenia. Nie dziwie się tylu GOTY i trochę szkoda mi KCD2, w którego mam ograne 250h, ale też pod paroma względami ta gra mnie rozczarowała, głównie fabularnym. CO:E33 dla mnie to było coś zupełnie nowego i domyślam się, że dla wielu innych również i stąd ten wysyp nagród.