Wyjazd zarazy rowerowej.
Jak zwykle wraz z ociepleniem wyrusza na drogi zaraza rowerowa.
Grupa uczestników ruchu drogowego, która ma w du.... przepisy ruichu drogowego, ale wymagania co specjalnego traktowania ogromne.
Czas mandatami przywracać rozum kolarzom.
Czas mandatami przywracać rozum kolarzom.
Tia ,czas wyłapać groźnych morderców na rowerach i poprawić statystyki ;)
Nie wspominając już o chodnikach, gdzie tacy jeżdżą jak wariaci nie patrząc czy ktoś idzie. A nawjabrdziej mnie wkurzaja te małolaty na tych małych rowerkach, co to skaczą na przechodniów, nie raz dzwoniłem na straż miejską, to jest dopiero zaraza.
Poczekam, aż zrobi się jeszcze cieplej i gdy będę miał więcej czasu, to wsiadam na rower! :)
Koniecznie od razu strzelac trzeba. Przeciez to kryminalna recydywa. I do tego dwa zimne łokcie naraz.
Nie za dużo w was nienawiści? Ładna pogoda, idźcie napić się piwka na trawie zamiast pieklić się na innych.
Puk puk ---> weź sobie coś ciężkiego i zrób "puk puk". Twoje żałosne próby tworzenia prowokacji nie są nawet śmieszne.
Tal - Rascha - Profesjonalnie, ale części ciała wchodzą pod kratkę, mnóstwo sprzątania :) Ja preferuję karabiny nad reflektorami, a truchłem niech się zajmuje zakład utylizacji.
Sam nie jeżdżę na rowerze, ale w ogóle mi nie przeszkadzają, no chyba że mi któryś ze słuchawkami wciśniętymi w uszy wyjedzie jak strzała przed maskę. Cieszyć się trzeba że naród zdrowy, a nie wiecznie malkontencić.
Soulcatcher - To jakiś stary user który boi się pisać pod swoją ksywką? Po co komu takie numery. Ani urody nie poprawi, ani zrozumienia nie znajdzie.
Wy się śmiejecie i oburzacie, ale o ile część rowerzystów jeździ normalnie i rozważnie, to niestety pachoły pchające się wszędzie i nie respektujące żadnych zasad potrafią napsuć krwi zarówno kierowcom jak i pieszym. I nie oszukujmy się, ale sporo jest buców, dla których ulica, chodnik, park czy skwer to równorzędne płaskie powierzchnie służące do przemieszczania się po nich rowerem.
Ja jeżdżę rowerem cały rok bez względu na pogode. Rower to najlepszy srodek komunikacji w mieście.
Soulcatcher=> nie dość że nie kasujesz wątku to jeszcze podbijasz.
Po co to robisz, komu ma się przysłużyć trzymanie takich śmieci (mówię o wątku i jego autorze) na forum?
16.04.2013 - Warszawa, Górczewska na wysokości 'moczydła' przed Prymasa Tysiąclecia. Rowerzysta jedzie prawym pasem Górczewskiej już na odcinku tylko do skrętu w prawo w stronę Dworca Zachodniego. Na łbie okulary, w uszach słuchawki, na plecach jakaś torba. Nagle bez oglądania się, bez machnięcia ręką, bez czegokolwiek zaczyna zmieniać pas na skrajny lewy przejeżdżając przez wszystkie pasy, samochody hamują, trąbią a ten jak gdyby nigdy nic lawiruje sobie i zjeżdża na ścieżkę rowerową tuż przed Prymasa Tysiąclecia.
Szczerze dla mnie to jest ścierwo na 2 kołach niebezpieczne dla siebie i innych i powinno się takich eliminować z używania 2 kółek. Do autobusu z takimi i niech się kiszą z innymi.
No i oczywiście użytkownicy dróg na 2 kołach napędzanych siłą mięśni którzy 3m po swojej prawej mają ścieżkę rowerową...ale nie, muszą popierniczać po ulicy zawalając ruch samochodom.
EDIT: Paudyn - mówisz o Prymasa Tysiąclecia @ Warszawa ? Jak tak to już się zaczęło...
No cóż, cykliści z kosmosu się nie wzięli, ani nie obudzili się ze snu zimowego - to są dokładnie ci sami ludzi, którzy zimą ze względu na warunki jeżdżą autami. I zachowują się tak samo jak na rowerze, nie rozglądają się, nie uważają za stosowne używać kierunkowskazu itp itd. Ale co ciekawe to nikogo nie bulwersuje :).
Wśród rowerzystów takich piratów jest tyle samo co wśród kierowców. I co? I nic. Nadal lepiej jeśli ci ludzie jeżdżą na rowerach, nie zapychają ulic, nie zrobią większych szkód, co najwyżej sobie i poprawią kondycję ;).
Czy lepiej jechać kawałek za rowerzystą, czy lepiej żeby ten rowerzysta dołożył się ze swoim autem do korka?
ulica, chodnik, park czy skwer to równorzędne płaskie powierzchnie służące do przemieszczania się po nich rowerem
Rower to nie kosmonolot, więc tak - to równorzędne powierzchnie służące do przemieszczania się ludzi. Jeżeli ludź ma wrotkę, wózek inwalidzki albo rower - nie ma tutaj niczego z pogranicza wyższej matematyki ani demonologii.
Jak to się oburzają. Proekolodzy zapewne. Co byście powiedzieli na powrót furrmanek na ulice? Wszystko co blokuje i spowalnia ruch winno być usuwane. Jazda tylko po wytuyczonuch drogach i bez odstępstw!
puk puk, ale najbardziej spowalnia ruch nadmiar aut. Nawet taki troll musi to rozumieć.
Moze zamiast narzekac na rowerzystow, to moze wladze powinny budowac sciezki rowerowe z prawdziwego zdarzenia, tak jak to robia w Holandii. Rowerzystow coraz wiecej a sciezek rowerowych, jak nie bylo, tak dalej nie ma, albo jest ich tyle co kot naplakal. Polecam przejrzenie filmikow tego goscia. Nie jeden polski rowerzysta poczulby sie jak w raju w Holandii.
http://www.youtube.com/user/markenlei
Przez 23 posty o rowerzystach, piratach i w ogóle droga tylko dla samochodów, ani jednej wzmianki o motocyklach. Nie moge uwierzyć :D
EDIT: Paudyn - mówisz o Prymasa Tysiąclecia @ Warszawa ? Jak tak to już się zaczęło...
Dokladnie. Po h.. uk sciezka rowerowa, skoro panowie "profesjonalisci" nie chca pedalowac z plebsem, oni sa przeciez taaacy szybcy i zwinni, wiec zjada sobie ze sciezki na prawy pas (czesto w dowolnym momencie), potem zmienia pas z prawego na lewy pomiedzy autami. I jeszcze wygrazaja piescia, jak ktos smie na takiego debila zatrabic...
Z drogi ma prawo korzystać każdy, ale nieraz klnę pod nosem na jednego czy drugiego, który wąską jezdnią jedzie środkiem prawego pasa w ten sposób, że muszę dostosować prędkość do niego, bo nie mam możliwości go wyprzedzić dopóki na przeciwnym pasie się nie zwolni miejsce.
Podobnie jak z traktorami i innymi pojazdami wolnobieżnymi, są kierowcy zjeżdżający na pobocze, są jadący normalnie generując korek na kilometr, są rowerzyści nic sobie nie robiący z tamowania ruchu, są tacy, którzy zjeżdżają bliżej krawędzi jezdni by przepuścić auta.
U mnie ścieżki są .. zapchane przez gadające przez telefon mamusie w szpilkach (dlatego chodzą po gładkim, a nie po chodniku) z wózkiem w poprzek ścieżki, a dookoła biegają jeszcze ze trzy, czy cztery pociechy (dokładna liczba nieważna, bo mamusie i tak nie zwracają na nie uwagi - może wychodzą z założenia, że w razie czego zrobią sobie nowe, a i becikowe na nowe szpilki i doładowanko się przyda).
Całe szczęście, że jeżdżę samochodem, bo jako rowerzysta poszedłbym chyba do pierdla za zabójstwo.
secretservice, chodniki i skwery służą pieszym, rowerzystom tylko w szczególnych przypadkach. Jak ktoś jeździ spokojnie, w porządku, ale jak jakiś kretyn przeskakuje z ulicy na chodnik, z chodnika na trawnik, znowu na chodnik, przez przejście dla pieszych i znowu na ulicę, byle szybciej i byle złapać zielone, prawie potrącając pieszych i/lub wpadając pod samochód, to krew się we mnie gotuje.
Całą prawda, ale jeśli nie mieszka się w dużym mieście to pewnie w okolicy znajdzie się trochę leśnych tras rowerowych czyli tego co najbardziej mnie interesuje, nikogo kto przeszkadza w trasie, zero spalin, tylko znajomi i rowery :) Wczoraj już zrobiłem sobie wycieczkę na ok 50km polnymi i leśnymi drogami :)
No cóż, cykliści z kosmosu się nie wzięli, ani nie obudzili się ze snu zimowego - to są dokładnie ci sami ludzi, którzy zimą ze względu na warunki jeżdżą autami. I zachowują się tak samo jak na rowerze, nie rozglądają się, nie uważają za stosowne używać kierunkowskazu itp itd. Ale co ciekawe to nikogo nie bulwersuje :).
Owszem nikogo to tak nie bulwersuje bo jak jadąc 50-60km/h po mieście ktoś zajedzie ci drogę to stukniesz go, obetrzesz czy wjedziesz w dupsko a jak zajedzie rowerzysta to zrobisz z niego paćkę na drodze.
Kłosiu ---> "No cóż, cykliści z kosmosu się nie wzięli, ani nie obudzili się ze snu zimowego - to są dokładnie ci sami ludzi, którzy zimą ze względu na warunki jeżdżą autami. I zachowują się tak samo jak na rowerze, nie rozglądają się, nie uważają za stosowne używać kierunkowskazu itp itd. Ale co ciekawe to nikogo nie bulwersuje :)."
Oczywiście, że bulwersuje. Tylko, widzisz problem jest inny.
Debila w samochodzie łatwiej zauważyć.
Debil w samochodzie ma tak naprawdę o wiele mniejsze możliwości manewru. Nie wyskoczy ci nagle znikąd przecinając trzy pasy pomiędzy innymi samochodami.
Jak walniesz debila w samochodzie, to ucierpią (w większości) tylko samochody i ewentualnie czyjeś ego.
Jak walniesz debila na rowerze, to go połamiesz albo i zabijesz.
Do debila na rowerze - szczególnie sezonowego - raczej nie dociera, że ten sam manewr, który w jego wykonaniu samochodem skończyłby się się u blacharza, na rowerze może się skończyć jego śmiercią.
W dodatku jestem prawie pewien, że znakomita większość "full-time" rowerzystów (takich co to nie mają innego środka komunikacji typu motor czy samochód) nie ma bladego pojęcia o przepisach, albo tylko bardzo ogólne - szczególnie patrząc na to co wyprawiają.
krew się we mnie gotuje
Zwróć uwagę, że krew gotuje się Ci z powodu gnojów i debili, a nie rowerzystów - debil i gnój pozostanie debilem i gnojem, bez względu na środek transportu.
Chociaż niektórzy z nich maja wspólne upodobania - pamiętam taką ankietę z pytaniem "Jaką markę samochodu preferują największe palanty?" - zwycięzca zdobył ponad 65% głosów przy liczbie głosujących rzędu kilkudziesięciu tysięcy - z ciekawości sprawdziłem w rodzinie - wynik był jeszcze bardziej spektakularny (zwycięzca ten sam).
Marki nie podaję, bo tak na marginesie - to ładne i dobre samochody z długą tradycją.
Dopisek:
nie ma bladego pojęcia o przepisach, albo tylko bardzo ogólne - szczególnie patrząc na to co wyprawiają.
Patrząc na młode panie w dużych samochodach mam to samo wrażenie .. zadziwiające, że młoda pani w starym golfie lub nawet matizie nie stwarza problemów .. przyjrzyjcie się - panna w terenówce (nie mówie o małych różowych suzuki ;), albo gada prze telefon, albo właśnie komuś zajeżdża drogę (albo jedno i drugie).
Rower to nie kosmonolot, więc tak - to równorzędne powierzchnie służące do przemieszczania się ludzi. Jeżeli ludź ma wrotkę, wózek inwalidzki albo rower - nie ma tutaj niczego z pogranicza wyższej matematyki ani demonologii.
Proponowalbym jednak zapoznac sie z kodeksem drogowym, bo moze spotkac przykra niespodzianka w postaci mandatu, w przypadku urzeczywistniania tych teorii (szczegolnie odnosnie jezdzenia rowerem po chodnikach).
Debilem jest ten, kto nakazuje jazdę rowerzystom po ulicy, gdzie obowiązują przepisy ruchu drogowego, a rowerzysta nie musi ich znać, bo o tym ten debil już nie pomyślał.
Podobnie jak skutery "50ccm" prowadzone 50-80 km/h przez kierowców bez prawa jazdy, czyli nie znających przepisów ruchu drogowego. Absurd.
Ja jak widzę rowerzystę to zawsze zakładam, że nie wiadomo co za chwilę zrobi. Bo skąd mam wiedzieć, czy rowerzystą jest osoba będącą na co dzień zawodowym kierowcą, czy jakiś głąb, który nawet nie słyszał o znakach drogowych.
Debilem jest ten, kto nakazuje jazdę rowerzystom po ulicy
Tu się zgadzam.
Zastanawiam się także dlaczego "prawo musi być zgodne z prawem europejskim" zawsze jest interpretowane jako - wprowadźmy każdy debilizm bez względu na skutki
Dopisek:
zmudix - ta ankieta była z 5-6 lat temu - wychodzi, że jedyną stałą w otaczającej nas codzienności są upodobania ... ;)
ps. przepraszam właścicieli samochodów tej marki (taka ankieta rzeczywiście się odbyła) - sam bym kupił gdyby nie Będziesz Miał Wydatki (tzn. gdyby mnie było stać)
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130415/BYDGOSZCZ01/130419499
Ci niedobrzy rowerzysci, kontrapasu im sie zachcialo ale cale szczescie kierowcy aut wzieli sprawy w swoje rece.
-20 się jeździło pare kilosów bez rękawiczek, cieniasy..
Dwóch staruszków siedzi na ławce w parku.
Podchodzi człowiek i pyta - jak udało wam się dożyć tak sędziwego wieku?
Pierwszy dziadek - trenowałem, jadłem zdrowo, dbałem o siebie ..
Drugi - a ja piłem, paliłem, żarłem wszystko jak leci, szalałem na całego.
Niemożliwe - a ile macie lat dziadku? .. 36 ..
Nie mam nic przeciwko rowerzystom, pod warunkiem, ze beda zdawac egzamin na rowerowe prawo jazdy i placic ubezpieczenie OC.
[34] Najpierw dostosujmy się cywilizacyjnie, infrastrukturalnie, a potem traktujmy prawo literalnie, jak już będzie pasować do naszych realiów. Gdyby były ścieżki rowerowe, w mig znikłyby przebrzydłe rowery z pola widzenia kierowców i pieszych. Jazda rowerem po chodniku nie powoduje zagrożeń większych niż picie gorącej herbaty w odróżnieniu od jazdy rowerem po drogach, nie trzeba tutaj interpretacji prawnych wystarczy zdrowy rozsądek, którego i stróżom wyidealizowanego prawa na szczęście nie brakuje (nie zawsze). Stróż prawa goniący rowerzystę po chodniku z mandatem jest jak dla mnie abstrakcyjnym, najżałośniejszym z żałosnych przejawów tego zawodu, choć wiem że się takie orły zdarzają - gdyby mnie taki spotkał kazał bym mu wsadzić sobie ten mandat w d*upę.
Rower stanowi najprostszy, efektywny i efektowny zarazem, sport dostępny niemal dla każdego. Teoretycznie, bo w kraju leśnych dziadków, którzy jakikolwiek sport najwyżej znają najwyżej z telewizji, nie jest łatwo nawet w tej dziedzinie prostej jak budowa cepa. A później się dziwią, że polska reprezentacja tkwi za Burkina Faso. Tam mentalnie i często właśnie jest nasze miejsce.
Podobnie jak skutery "50ccm" prowadzone 50-80 km/h przez kierowców bez prawa jazdy, czyli nie znających przepisów ruchu drogowego. Absurd.
Na szczęście wprowadzone zostało prawo jazdy na te motorki, z czasem powinno być coraz bezpieczniej, przynajmniej w teorii...
Dziś wróciłam ze szpitala po wczorajszym szyciu - kierowca samochodu przede mną na skrzyżowaniu zahamował ostro, jak tylko zaświeciło się żółte i żeby nie wjechać mu w tyłek, dałam po hamulcach nieco za mocno, podnosząc tylne koło i lądując na kierownicy. Punkt dla Was anty-rowerowców, ja mam nauczkę, i tak będę jeździć (ale nie przez najbliższe 3 tygodnie, bo muszę się pozrastać - one left ;)!
Uprzedzając pytanie - tak, prawo jazdy też mam i czasem prowadzę samochód.
Rok temu podobnie, choć nie tak poważnie, urządził mnie rowerzysta :)
Dokładając cegiełkę do szczytu głupoty - rajdowcy na rowerkach Veturilo. Świetne to wynalazki, acz ciężkie i niezwrotne, w sam raz do spokojnej jazdy, a jak czasem widzę poczynania niektórych, to strach nawet ścieżką jechać.
Dokladnie. Po h.. uk sciezka rowerowa, skoro panowie "profesjonalisci" nie chca pedalowac z plebsem, oni sa przeciez taaacy szybcy i zwinni, wiec zjada sobie ze sciezki na prawy pas (czesto w dowolnym momencie), potem zmienia pas z prawego na lewy pomiedzy autami. I jeszcze wygrazaja piescia, jak ktos smie na takiego debila zatrabic...
Zatkało mnie, bo no właśnie - obok Prymasa lecą ścieżki :D
Lilus - Wybacz, ale co przytoczona przez Ciebie sytuacja ma do rowerzystów lub anty rowerzystów? Siedziałaś na dupie samochodu, on zahamował, ty zrobiłaś fikoła przez kierownicę. Nie widzę tu w jakikolwiek sposób winy kogokolwiek prócz Ciebie. Wielu ludzi takie same błędy popełnia w samochodzie, motocyklu, deskorolce, wrotkach, hulajnodze i spadochronie. Ani to nic wspólnego z rowerem w sumie nie ma, ani z nienawiścią do rowerzystów.
Jedyna nauczka dla Ciebie to nie siedzieć na dupie innym.
Lil
Dokladnie. Wiec po co one, skoro i tak rowerowa awangarda jezdzi ulica, bo tak.
Lilus - Wybacz, ale co przytoczona przez Ciebie sytuacja ma do rowerzystów lub anty rowerzystów? Siedziałaś na dupie samochodu, on zahamował, ty zrobiłaś fikoła przez kierownicę. Nie widzę tu w jakikolwiek sposób winy kogokolwiek prócz Ciebie. Wielu ludzi takie same błędy popełnia w samochodzie, motocyklu, deskorolce, wrotkach, hulajnodze i spadochronie. Ani to nic wspólnego z rowerem w sumie nie ma, ani z nienawiścią do rowerzystów.
Jedyna nauczka dla Ciebie to nie siedzieć na dupie innym.
Nie zgodzę się, że ostre dawanie po hamulcach, gdy tylko zapala się żółte jest do końca w porządku - równie dobrze na tyłku tego kierowcy mógłby skończyć inny samochód, to chyba dość powszechna przyczyna stuknięć zderzakami. Poza tym nie mam czego wybaczać, bo dokładnie o wyciągnięcie takich wniosków z mojego posta mi chodziło :) Byłam z tyłu, generalnie moja odpowiedzialność.
równie dobrze na tyłku tego kierowcy mógłby skończyć inny samochód, to chyba dość powszechna przyczyna stuknięć zderzakami
Owszem, i zawsze w takim przypadku wina jest tego auta, ktore stuknelo, a nie tego, ktore hamowalo:)
Ale generalnie wyrazy wspolczucia, wiem co czujesz:) Kilka lat temu tez bylem szyty po takim hamowaniu, tyle ze mi zlotowa wyjechala z podporzadkowanej prosto pod kolo...:)
Toć napisałam na końcu wysiu, pacz, nie ma edycji! :P
Chodzilo mi o to, z czym sie tam 'nie zgadzasz' - kierowca ma prawo hamowac gwaltownie, szczegolnie w poblizu skrzyzowania czy przejscia dla pieszych, cholera wie co sie tam moze zdarzyc - moze zauwazyc (albo moze mu sie wydawac, ze zauwazyl) np pijaka, chwiejacego sie na krawezniku, czy dziecko, biegnace w strone jezdni. To jego sprawa dlaczego hamuje, a sprawa jadacego za nim auta czy roweru jest to, by byc na to przygotowanym:P
Lilus - No tak jak mówisz - Twój błąd, nauczka na przyszłość żeby zawsze sobie miejsce na hamowanie zachować w razie jakby właśnie samochód przed tobą miał mocno przyhamować - Teraz to było żółte światło, które jeszcze można odrobinę przewidzieć, następnym razem to może być dziecko wbiegające na ulicę.
Ale nadal żaden to "punkt dla anty-rowerzystów" bo siedzenie na dupie następnego to głównie wada kierowców samochodów, a takie błędy popełniają wszyscy, niezależnie od pojazdu.
Domeną rowerzystów natomiast jest skakanie między chodnikiem a jezdnią do woli i nieodpowiedzialne zmienianie pasów.
secretservice
Jazda rowerem po chodniku nie powoduje zagrożeń większych niż picie gorącej herbaty
Z punktu widzenia rowerzysty - na pewno, gorzej z punktu widzenia pieszego. Miałam koleżankę w pracy, którą spotkanie z rowerzystą na chodniku wyłożyło na kilka miesięcy. Nie pamiętam dokładnie, co jej zrobił z kolanem, ale był gips i długa rehabilitacja.
Generalnie kretyni są wszędzie - piesi rozpierający się na ścieżkach rowerowych, rowerzyści pędzący na złamanie karku między pieszymi i innymi rowerzystami albo po ulicy obok ścieżki, kierowcy parkujący na ścieżkach/chodnikach i starający się ogólnie utrudnić życie i pieszym, i rowerzystom.
Oóglnie jeśli chodzi o życzliwość do innych ludzi na drodze, bardzo wiele brakuje Polakom nawet nie do ideału, a do choćby akceptowalnego poziomu.
Żadna zaraza tylko ludzie którzy wolą zdrowszy tryb życia.
wdychaj spaliny! :]
Niestety, ale rowerzyści nie różnią się kulturą i rozgarnięciem od innych uczestników ruchu, bo niby czemu mieli by się różnić? Mało tego, bardzo często na swoim terenie (drodze rowerowej) czują się jak panowie.
Jak idę z dziećmi na spacer, to najbardziej muszę uważać na przejściu dla pieszych na drodze rowerowej. Gdy przechodzę przez normalną ulicę, to prawie każdy samochód zatrzymuje się przed przejściem, żeby mnie przepuścić z maluchami. Gdy przechodzę przez przejście dla pieszych przecinające drogę rowerową, to ja muszę ustępować pierwszeństwa rozpędzonym rowerzystom. Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby któryś z własnej woli (bez lekkiego wymuszenia) zatrzymał się i mnie przepuścił. Natomiast wielokrotnie widziałem to spojrzenie, mówiące 'won baranie bo ja jadę'.
NicK - Rowerzyści serio nie wiedzą że powinni przepuszczać pieszych na pasach idących przez drogę rowerową.
True Story. Rowerzyści w dużej mierze nie sa tego świadomi.
Tylko że rowerzyści to najbezpieczniejszy element ruchu drogowego, bo co jak co, ale nikt mi nie powie że piesi albo "dawcy" na motorach są mniej szkodliwi niż rowerzyści, że już nie wspomnę o kierowcach , rowerzyści mogą co najwyżej denerwować, ale zagrożeniem jest cała reszta z pieszymi włącznie, częściowo to też wynika z tego że polska jest słaba pod względem ścieżek rowerowych, a nawet jak są to potrafią sobie leźć po niej babcie, a szczytem wszystkiego jest jak idzie jakaś grupa rozwalona na cały chodnik + ścieżke, i co wtedy? Rower ma tą zaletę że można nim jeździć praktycznie wszędzie no i fakt niektórzy z tego zbyt dobitnie korzystają, ja sam na pewno też nie jestem bez winy bo rowerem jeżdzę naprawdę sporo, na wakacjach praktycznie codziennie jestem na dwóch kółkach, ale ile lat jeżdżę nigdy na nikogo ani na nic nie wpadłem, za to kierowcy cholernie lubią się zachowywać jakby rower to było powietrze, piesi zresztą też, bonusowo od nich można liczyć na zgryźliwe komentarze.
Widzę że trolling załapał już pond 50 postów?
Gratulacje, puk puk!
Gdy przechodzę przez normalną ulicę, to prawie każdy samochód zatrzymuje się przed przejściem, żeby mnie przepuścić z maluchami.
Wzruszająca historia. To z Niemiec, Holandii czy gdzieś ze Skandynawii?
Ale oczywiście, rowerzyści też popełniają błędy, i oczywiście, na ścieżkach zdarza sie, ze nie przepuszczają. Za to mam wrażenie, sądząc po hejce na GOL-u, zę połowa kierowców posłałaby ich o gazu. Złośliwie można dodać, że pewnie buraków rozbijających sie służbowymi furami, bo im sie wiecznie spieszy.
Inna sprawa ze wypychanie rowerzystów na jezdnie w świetle przepisów dla dla mnie kretynizm, bo rower pasuje do rychu pojazdów silnikowych tak smao jak inwalida na wózku elektrycznym. Normalni pewnie i tak jeżdżą po chodnikach i nie ryzykują i maja rację. Może przy okazji remontów 30-40-50 letnich chodników szanowni samorządowcy je poszerzą i dołożą ścieżki...
Ja lubie ja piesi leza srodkiem sciezki rowerowej, a gdy mnie zobacza albo sie nie rusza albo zaczynaja odbijac w ta sama strone co ja, najlepiej jak jest to male dziecko bez kontroli gdzie lezie, ubaw po pachy :).
Z włąsnych doświadczeń mogę wyodrębnić dwie grupy rowerzystów, tych którzy jeżdżą zgodnie z przepisami, są oświetleni, odblaskowi i co ważne mają dość pary w nogach żeby nie zawadzać; to są uczestnicy ruchu. I całą resztę, czerwonych skoczków, dziadków/pańcie którzy bardziej stoją niż jadą, nieoświetlonych debili w środku nocy, akrobatów na jednym kole na środku ulicy, typów których zakaz skrętu nie obowiązuje... cała banda która co najwyżej może jeździć rekraacyjnie po parku a i to byłoby obarczone ryzykiem że kogoś uszkodzą...
Kharman ---> Zapomniałeś dodać "kompletnych kretynów jadących bez trzymanki (bo akurat se coś tam grzebie przy smartphonie/iPhonie/chujwieczym) Alejami Trzech Wieszczy w Krakowie w godzinach "średniego" szczytu (tzn. samochody nie stoją w korku, tylko jadą w okolicach 50-70km/h). Oczywiście słuchawki obowiązkowe. I nie to, żeby patrzył na drogę - po prostu jechał środkiem pasa i sobie coś tam klikał. Trąbienie oczywiście kompletnie lekceważył (nie słyszał?)"
Dzisiaj właśnie widziałem takiego przygłupa.
Kharman - co do tego co piszesz zgodzę się w większości, ale mam pytanie, co powiesz na sytuacje jakie mi się zdarzają, tzn ja jeżdżę tylko po lesie, ale od czasu do czasu mam odcinki gdzie muszę wyjechać na asfalt przeciąć go albo przejechać kilometr czy 2. Świateł nie mam bo po prostu nie są mi potrzebne w lesie i jeżdżę dniami, tylko wypadki jak wczoraj, kapeć u kolegi, wygodniej i szybciej asfaltem więc prowadzimy wzdłuż drogi ok 10 km, jedna osoba na 4 ma światła, kolega z tyłu ma koszulkę odblaskową, to też debile, chociaż na drodze umieją się zachować?
No cóż, rower ma też tę zaletę, że takich półmózgów eliminuje często z jazdy, czasem na długo :).
Według mnie dwa tygodnie po godzinie dziennie na rowerze w ruchu ulicznym powinny być obowiązkowe dla nowych kierowców. Nic tak nie uczy oglądu sytuacji, uważania na wszystko, zasady ograniczonego zaufania i przede wszystkim myślenia na drodze.
Według mnie dwa tygodnie po godzinie dziennie na rowerze w ruchu ulicznym powinny być obowiązkowe dla nowych kierowców.
Nawet dla tych co nie umieją jeździć lub boją się o własną nie osłoniętą dupę na ulicy ??
Boją się bo nie wiedzą jak się zachować na jezdni. Nie są w stanie przewidzieć jak się zachowa sąsiad. Ruch uliczny jest dla nich kompletną zagadką. To że osłonią dupę blachami nie oznacza, że im się to poprawi :).
EEE TAM CZAS PODWYZSZYC MANDATY ZA JAZDE Z ZBYT DUZO SZYBKOSCIA.
To zagraza rowerzystom i zamiast 200 zl powinno byc pincest :))
[1] Tak jakby ludzie na rowerach różnili się od tych w autach... Jeżdżę codziennie rowerem i autem. Po obu stronach są ludzie rozsądni i ... mniej rozsądni :p
co z tego jacy są ludzie, jak cykliści zwykle nie mają ubezpieczenia... wszelkie dochodzenie roszczeń od nich jest utrudnione, to sprawia, że są zakałą jezdni...
Boją się bo nie wiedzą jak się zachować na jezdni. Nie są w stanie przewidzieć jak się zachowa sąsiad. Ruch uliczny jest dla nich kompletną zagadką. To że osłonią dupę blachami nie oznacza, że im się to poprawi :)
Ja robię 25-30.000km rocznie, czyli powiedzmy sobie średnio dużo. Nie uważam się za super kierowcę, popełniam błędy, miewam gorącą głowę ale 100x lepiej czuje się w puszce niż gdybym miał rowerem jeździć po ulicy, po prostu bym na niego nie wsiadł jakbym miał ulica jechać. Jeden fałszywy mój ruch, kamień pod kołem, dziura której nie zauważę i jestem pod samochodem. Dziękuję, wolę być w puszce.
[57]
Historia z Polski, z warszawskiego Ursynowa.
BTW - Kierowcom samochodów też często brakuje wyobraźni. Nagminnym grzechem jest wyprzedzanie przed przejściem dla pieszych tych pojazdów, które zatrzymały się celem przepuszczenia pieszych. Wkurza mnie to niesamowicie.
Manstein --> szczerze powiedziawszy nie wiem, musiałbym to zobaczyć żeby ocenić
A tymczasem zamiast zrobić coś sensownego w temacie poprawy bezpieczeństwa Hanka funduje nam takie oto g.
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,13756999,ZDM_namawia_rowerzystow_do_dzwonienia_na_pieszych.html
Sam jeżdżę bardzo dużo. W sezonie dojeżdżam rowerem do pracy. Ale nigdy po jezdni.
Na szczęście w okolicy mam sporo ścieżek. Ale gdy ich brak, wolę łamać przepisy jeżdżąc po chodniku, niż wkurzać kierowców (do których sam też należę) blokując pas ruchu i zmuszając ich do wyprzedzania.
Jeśli ktoś jest chętny to akurat mam do sprzedania nowe kaski :)
Proszę---> http://allegro.pl/lazer-skoot-kask-rowerowy-czarno-szary-nowy-i3183855629.html
Ojej a ile to jeździ zarazy na 4 kółkach? :) puk puk masz pozdro od mojego bajka :D
ja nie mam wyboru , na obrzezach miast nie ma sciezek rowerowych ani nawet na wiekszosci trasy chodnikow ;(
Wstał kolejny piękny, słoneczny, wiosenny dzień. Idealny, żeby wsiąść na rower!
Wczoraj jadą rowerem na uczelni 3 samochody próbowały wymusić na mnie pierwszeństwo - za każdym razem trąbiąc w amoku na mnie, gdy jechałem pomimo tego, że oni już ruszali...

Temat pokrewny to... bezmózgie, homo kształtne istoty na motorach zwanych pieszczotliwie "szlifierkami". To jest problem !. Osuszyło się, słoneczko świeci więc wyciągnęli te swoje maszyny i w trasę. Bez celu i kierunku. Byle by dać ognia. Wczoraj na Grochowskiej w W-wie widziałem takich dwóch. Włos się jeży. Ze 180 /tylko, bo krótki odcinek/ grzali spod świateł do następnych. Rowerki to pikuś. Policja i Straż M. nawet nie starają się interweniować. Ciekawe, ilu z tych wariatów przeżyje sezon po tym jak "poczuł wolność i pęd wiatru we włosach" /bez hełmu jechał ? / Powodzenia.
Ja pare tygodni temu mialem fuksa, jechalem rano do pracy bylo juz pare km poza miastem, ciemno jak w dupie, w ostatniej chwili widze kur......syna na rowerze bez swiatel, a nawet odblaskow :P Cale szczescie ze z naprzeciwka nic nie jechalo i z rana raczej nie przekraczam 90km/h, bo mokra plama by byla, debile bez wyobrazni sami wygina, jedno co wkur.... ze oni nie musza placic OC, i jak juz sie zdarzy akcja jakas, to o wiele taniej potracic rowerzyste niz np przywalic w drzewo starajac sie go ominac :P
Rowerzyści...także ich nie znoszę. Jako aktywny użytkownik roweru, łamiąc przepisy, całe życie JEŻDŻĘ PO CHODNIKU. Powoli, by nie straszyć i nie narażać ludzi. Nie wjeżdżam na ulicę, bo sam jestem kierowcą i wiem jakie wkurzające potrafi być kołyszący się obiekt, jadący środkiem twojego pasa z prędkością 20/h... Często zachowanie rowerzystów na ulicy potrafi być naprawdę nielogiczne i zagrażające bezpieczeństwu zarówno ich, jak i kierowców aut. Nierzadko nie mają oni karty rowerowej, prawa jazdy..a jeśli mieli, to za kółkiem siedzieli dekadę temu. Odblaski jeszcze jak Ci mogę..ale o permanentnym oświetleniu przodu i tyłu rowera można zapomnieć. Kamizelka odblaskowa-pojęcie nieznane..
Aczkolwiek-czasami spotykam całkowite przeciwieństwa tego, co napisałem wyżej. Moim zdaniem jedynym jednośladem, który winien jeździć po ulicy, jest skuter lub motocykl.
Ja dzisiaj odniosłem zupełnie inne wrażenie a propos rowerzystów. Są poszkodowani, bo jak widzę starszą kobietę dźwigającą ogromne torby, albo pana mam-wyjebane-na-wszystko-i-wszystkich pod krawatem wchodzącego na ścieżkę rowerową (która jest jaskrawego, czerwonego koloru) to mnie szlag trafia.