Też nie znosicie zwierząt?
Obecnie jest wielu wręcz "fetyszystów" zwierząt, którzy chwalą się w necie zdjęciami psyna, psórki, czy kotów. Ja osobiście ich nie cierpię. Nie ma z nich pożytku, są drogie w utrzymaniu, powodują alergie, a do tego są nieznośne, brudne i śmierdzące 🤢
Jak można nie lubić zwierząt?
Nie ma pożytku? Mój pies odpędzał włamywaczy, alarmował gdy sąsiadowi dom zaczął płonąć (zanim jeszcze widać było płomienie), chronił mnie przed dzikimi zwierzętami no i przede wszystkim zawsze był gotowy się przytulić, spojrzeć rozczulająco i mokrą mordką zostawić mi na spodniach swój ślad <3
Powodują alergię? Jeżeli już to wyzwalają reakcję u człowieka, którego układ odpornościowy z jakiegoś powodu traktuje zupełnie niegroźny alergen jak groźnego intruza. Jak jesteś alergikiem i odizolujesz się od alergenu to dalej pozostajesz alergikiem.
Nieznośne, brudne i śmierdzące? Jak nie poświęcasz im czasu to może i tak. Mój pies był kochany, zadbany i tylko czasem śmierdział ;P
ludzie którzy wprost odnośnie zwierząt mówią o "nie cierpieniu" i "zerowym pożytku" powinni być siłą wysyłani na psychotesty, bo ewidentnie mają nadźgane pod kopułą i mogą stanowić niebezpieczeństwo.
żeby nie było, nie musisz lubić, możesz nie chcieć. taka opinia jak Loona jest jak najbardziej normalna i w porządku. Ja na przykład pomimo całej mojej empatii i "miłości" uważam że wszelkie agresywne rasy psów takie jak pitbule i amstafy itd powinny zostać wytępione z globu cywilizacji - a ci wszyscy "to jest moj pies do obrony" (xD przed czym idioto) - ponownie - przymusowe psychotesty i nie, druga skrajnosc w postaci "to zależy jak wychowasz psa!!!" też odpada.
W każdym razie nie ma nic złego w tym że się czegoś nie lubi i luz. Ale jeżeli w kontekście żywej istoty mówisz o tym że nie cierpisz - jesteś ulungiem.
Powodują alergię? No spoko, sam mam uczulenie na sierść i cierpię z tego powodu, ale obecnie jest pies i kot, wczesniej były dwa koty, kot, pies. W moim domu zawsze będzie zwierzę.
Pożytek? A jaki jest pożytek z 95% społeczeństwa poza tym że płacą podatki? Wstajesz, pracujesz, jesz, srasz, śpisz ;) prawie że zupełnie jak pies, tylko że pies jest chociaż fajny i wzbudza uśmiech.
No i dla wszystkich rodzin z dziećmi, zwierzaki to raczej tylko na plus dla wychowania dziecka i ja tutaj mam dość nie popularną opinię na ten temat, bo oczywiście wszelkie kwestie nauki empatii, obowiązku - tak jasne. Ale życie jest jakie jest i na zwierzętach, niestety, można też dziecku uświadomić że, niestety, wszyscy umrzemy i jak źle i brutalnie to nie zabrzmi tak po prostu oswajać z tą rzeczywistością.
Cóż, niby zaczęło się od ragebaita a okazało się, że takie pytanie jest idealną pułapka na wszelkie zwichrowane jednostki, które się tutaj pokazały.
Tak więc gratuluję.
Summoning
Nie mam zwierzaka w domu. Jestem na to zbyt leniwy z jednej strony, a z drugiej zbyt często nie ma mnie w domu. Ale bardzo lubię psy. Bardzo lubię też króliki. I...żółwie :) Czy jakiegoś nie znoszę? Nie. Co najwyżej irytuje mnie większość kotów.
Może nie tyle nie znoszę, co kilka lat temu z nich wyrosłem. Lubię sobie pójść do zoo, ważne są dla mnie prawa zwierząt, wściekam się jak słyszę, że ktoś utopił małe koty, wszystko tu jest jak trzeba, ale jak gdzieś jestem czy nawet w mojej rodzinie zwierzęta mnie przede wszystkim drażnią jako upierdliwe istoty i źródło bałaganu.
Sam mam w domu kota, którego partnerka wniosła w związek, nie mam wobec niego absolutnie żadnej więzi emocjonalnej, momentami jestem zdumiony, że 10 lat temu płakałem jak dziecko po śmierci mojego poprzedniego kota, a tutaj zdarza mi się zapominać o jego istnieniu i nie wchodzić z nim w interakcje całymi tygodniami. Czasem pogłaszcze, pomiziam, ale to nie jest ten typ relacji co wiele lat temu.
Kiedyś zwierzę było dla mnie atrakcją, ale trochę z tego wyrosłem. Obecnie postrzegam je głównie jako problem. Natomiast zwierzęta ogólnie pełnią ważną rolę w społeczeństwie, moim zdaniem wypełniają pewną lukę u osób, które nie mogą na przykład mieć dzieci lub są samotne. Każdy z nas ma lub miał takie zwierzę, które na pewnym etapie życia było dla niego ważne.
Czasami naprawdę warto wyłączyć internet. Iść na spacer i się trochę rozejrzeć. A nie tylko czytać głupoty, oglądać jeszcze durniejsze obrazki czy nawet całkiem głupie filmiki. xd
Jak jeszcze czaję, że influencerzy zwierzakowi mogą irytować, a to zjawisko "psiecka" widać głównie u nich, tooo musiałbym się chyba jakoś nagimnastykować w swej radykalizacji, by przekuć to w samą niechęć do zwierząt, niż samych ludzi. Tak jak i z tymi dalszymi "argumentami" - nie wina zwierząt, że jakiś procent ludzi będzie wrażliwy na wydzielane alergeny w białkach (akurat jestem), chociaż to też zależy jakie, no i zależy od tego jak zwierze jest zadbane - i tu znowu, też na twym miejscu pretensje miałbym bardziej do znajomych z twego otoczenia, których zwierzęta akurat są "brudne i śmierdzące", że masz takie doświadczenia... no chyba, że mówisz o przestrzeni publicznej, ale tu to też powiedziałbym, że konkretny gatunek zdecydowanie tu przoduje - i niestety jest to człowiek.
Jak można nie lubić zwierząt?
Nie ma pożytku? Mój pies odpędzał włamywaczy, alarmował gdy sąsiadowi dom zaczął płonąć (zanim jeszcze widać było płomienie), chronił mnie przed dzikimi zwierzętami no i przede wszystkim zawsze był gotowy się przytulić, spojrzeć rozczulająco i mokrą mordką zostawić mi na spodniach swój ślad <3
Powodują alergię? Jeżeli już to wyzwalają reakcję u człowieka, którego układ odpornościowy z jakiegoś powodu traktuje zupełnie niegroźny alergen jak groźnego intruza. Jak jesteś alergikiem i odizolujesz się od alergenu to dalej pozostajesz alergikiem.
Nieznośne, brudne i śmierdzące? Jak nie poświęcasz im czasu to może i tak. Mój pies był kochany, zadbany i tylko czasem śmierdział ;P
ludzie którzy wprost odnośnie zwierząt mówią o "nie cierpieniu" i "zerowym pożytku" powinni być siłą wysyłani na psychotesty, bo ewidentnie mają nadźgane pod kopułą i mogą stanowić niebezpieczeństwo.
żeby nie było, nie musisz lubić, możesz nie chcieć. taka opinia jak Loona jest jak najbardziej normalna i w porządku. Ja na przykład pomimo całej mojej empatii i "miłości" uważam że wszelkie agresywne rasy psów takie jak pitbule i amstafy itd powinny zostać wytępione z globu cywilizacji - a ci wszyscy "to jest moj pies do obrony" (xD przed czym idioto) - ponownie - przymusowe psychotesty i nie, druga skrajnosc w postaci "to zależy jak wychowasz psa!!!" też odpada.
W każdym razie nie ma nic złego w tym że się czegoś nie lubi i luz. Ale jeżeli w kontekście żywej istoty mówisz o tym że nie cierpisz - jesteś ulungiem.
Powodują alergię? No spoko, sam mam uczulenie na sierść i cierpię z tego powodu, ale obecnie jest pies i kot, wczesniej były dwa koty, kot, pies. W moim domu zawsze będzie zwierzę.
Pożytek? A jaki jest pożytek z 95% społeczeństwa poza tym że płacą podatki? Wstajesz, pracujesz, jesz, srasz, śpisz ;) prawie że zupełnie jak pies, tylko że pies jest chociaż fajny i wzbudza uśmiech.
No i dla wszystkich rodzin z dziećmi, zwierzaki to raczej tylko na plus dla wychowania dziecka i ja tutaj mam dość nie popularną opinię na ten temat, bo oczywiście wszelkie kwestie nauki empatii, obowiązku - tak jasne. Ale życie jest jakie jest i na zwierzętach, niestety, można też dziecku uświadomić że, niestety, wszyscy umrzemy i jak źle i brutalnie to nie zabrzmi tak po prostu oswajać z tą rzeczywistością.
Zwierzęta bardzo lubię, chociaż sam nie ma żadnego ale to dlatego, że nie mam czasu na kolejne obowiązki i dodatkowe koszty. Natomiast dużym problemem są ich właściciele... mnóstwo ludzi dalej nie sprząta po psach, chodzą z 10m smyczami przez całe chodniki, wchodzą z nimi tam gdzie nie powinni np. do rezerwatów przyrody, puszczają je w samopas a potem się wydzierają aby się nie bać bo są łagodne (do czasu...), itd. Zwierzęta niczemu nie zawiniły, tak samo jak dzieci nie są winne jeśli mają durnych rodziców, którzy na wszystko im pozwalają.
Nie przepadam za psami, dlatego też raczej unikam kontaktów z tymi swtworzeniami. Niestety często właścicielom psów wydaje się, że przecież każdy człowiek na świecie psy uwielbia i na pewno każdy chce mieć z nimi bezopśredni kontakt.
Na koty mam uczulenie, ale psy lubie, w sumie cale zycie mam psy.
Jednak traktowanie zwierząt jako swoje dzieci uwazam wrecz za chorobę umyslowa.
przy moim pedzie zycia i wielu podrozy posiadanie zwierzaka nie ma sensu, bo obaj sie bysmy meczyli.
mysle nad swinkami morskimi ale to juz od dluzszego czasu i mimo to raczej sie nie zapowiada
Miałem, nie polecam. Fajne zwierzaki, śmieszne, ale z moimi egzemplarzami było absolutnie zero interakcji, do końca swoich dni mnie nienawidziły (jedyna krzywda jaką im wyrządziłem to przycinanie pazurów, co musiałem robić). Do tego kupa siana wszędzie (do dziś po wielu latach znajduję źdźbła), smrodu jak olejesz czyszczenie na 2-3 dni, i zaskakująco drogie w utrzymaniu (ja karmiłem tylko warzywami).
Sa tez tak mocno socialne (w obrebie swojego gatunku), ze trzymanie jednej to cos na granicy meczenia zwierzecia.
To juz chomik lepszy.
faktycznie jak Mutant napisał ludzie którzy zamienili rodzenie dzieci na psiecka i kotecka powinni być z automatu kierowani na leczenie psychiatryczne. Tydzień temu w schronisku babka była z wielkim psem, którego posadziła na krześle, i on jadł jej z talerza, masakra jakaś.
To nie z psieckiem i koteckiem jest problem.
To jest ten typ ludzi, którzy w przypadku wpadki (albo decyzji, tylko odroczonej) wychowują absolutnie nieznośne bachory. Te dzieci które wszędzie są wożone SUVem pod samo wejście (bo przejść 700m z czterema kolegami to śmiertelne niebezpieczeństwo), biegają po restauracjach drąc się w niebogłosy, czynią życie nauczycieli piekłem (jakim prawem mój Jaruś dostał dwójkę, uczył się godzinę (aka scrollował tiktoka)) a na jakiekolwiek kulturalne zwrócenie uwagi reagują sperg outem. Dosłownie z 2 tygodnie temu miałem show za oknem, dzieciaki sąsiadów bawiły się w basenie, nadzierały japę dosłownie bite 3h (dziewczynki oczywiście piszczały wwiercając się w mózg), jak sąsiad KULTURALNIE zwrócił uwagę ich rodzicom żeby pociechy tak nie krzyczały bo jest 14:00 i ludzie pracują, to była drama na pół osiedla.
Także nie ma lekko, bo jak ktoś ma obsesję na punkcie psiecka i trafi się dzieciak, to jest 95% szans że przejdzie transformacja w absolutnie nieznośną madkę.

Zwierzęta to tylko zwierzęta, są głupie i trzeba je mieć pod kontrolą. To raczej niektórzy właściciele mają coś nie tak z głową, że pozwalają swoim pupilom na wkurwianie innych, nie tresują ich, nie sprzątają po nich i tak dalej. Ewentualna nienawiść czy złość powinna się kierować na nich.
No i jeszcze pozostają ci, którzy wożą zdrowe pieski w wózkach i zabierają je w miejsca, w których nie powinny się znajdować. Taktują je jak własne dzieci. Za to już powinni im te zwierzęta zabierać, bo zwyczajnie im szkodzą, a psich rodziców na jakieś terapie wysyłać. To jest chore.
Pół roku temu się przeprowadziłem, pod oknami co wieczór jak w zegarku przez jakieś 15-20 minut kolejni psiarze swoimi psiećmi szczekają na całą okolicę. Ani razu jeszcze nie słyszałem, żeby któryś swojego obsrańca uspokajał czy uciszał. Za takie coś powinny być mandaty, a przy recydywie zabieranie do schroniska - na koszt właściciela.
Sam zwierzęta lubię, ale nie chcę mieć własnych. Raz, że mieszkanie to nie jest właściwe miejsce na chów zwierząt, a dwa, że nie mam ochoty na robienie tego jak należy. Wiem, że nie chciałoby mi się tego tresować, sprzątać kup, i szlag by mnie trafiał na samą myśl o organizowaniu psiego czy kociego hotelu albo petsitterki za każdym razem, gdy chcę gdzieś na dłużej pojechać.
Załączony obrazek może trochę wulgarny, ale w sumie prawdziwy.
ja lubie za morde psa wytarmosic, ale czyjegos. pozniej ide do domu i nie musze sie nim zajmowac ;)
Uwielbiam. Wychowany na wsi. Zamknięty w miejskiej klatce. Nie zrobię tego zwierzętom. Ubolewam.
Kiedyś bardzo chciałem mieć psa. Lubię, nawet i koty. Ale w domu dziecko ciągle coś rozkłada rzeczy na podłodze, wszędzie, potrzebuje też swojej przestrzeni. A psy lubią ją przekraczać bo są psami. Odkładam decyzję o zakupie bo mam gdzieś w głowie, że zwierzęta są mimo wszystko zawsze "brudne" i powoli nie wiem czy w ogóle chce.
Co do wątku "psiecko" i wożenie w wózku dla dziecka (widziałem kilka razy nawet ostatnio nad morzem). To już jest coś z głową. Nie jest to normalne. Ale czy kupić sobie zamiast mieć dziecko? Nie dziwię się i rozumiem.
A dlaczego mamy byc mili dla zwierzat?
Gdyby czlowiek bylby wielkosci malego gryzonia to 90% zwierzat na tej planecie by chcialo nas zabic bez zawahania!
Wszystkie ryby by nas chcialy zezrec, wszystkie ptaki chialyby nas zezrec, wszystkie owady chcialyby nas zezrec. Nawet nasi najwieksi przyjaciele psy i koty ktore nas kochaja by nas chcialy zezrec.
Wiec ponawiam pytanie, dlaczego mamy byc mili dla zwierzat skoro jakby tylko mialy okazje to by nas rozszarpaly i pozarly zywcem? I jedyny co nas przed tym chroni to to ze jestemy wieksi od myszy.
Daje do myslenie, co?
Ewentualnie załóż durszlak na głowę i napierdalaj w niego drewnianą łyżką.

Daje do myslenie, co?
Myslalem ze 69 w nicku to stereotyp, ale nie...
btw. Bycie "niemilym" (nie neutralnym czy poprostu schodzeniem z drogi ale aktywnie niemilym lub wrecz agresywnym bez wyraznego powodu, takiego jak zagrozenie atakiem, walka ze szkodnikami, itd...) jest oznaka zaburzen psychicznych. I to sporych.
Aha no i takie tam jeszcze pierdoly: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ekosystem
Nie, nie mozemy wszystkiego pozabijac. Znakomita wiekszosc organizmow rowniez nie zabija ot tak, bez przyczyny i tylko dlatego ze "sa silniejsze", albo dla "funu".
Ciekawostka... Szympansy lubia to robic.... hmmmm... ciekawe czemu i do jakiego innego gatunku im najblizej.... Dobre przemyslenia na nastepna wizyte u pani doktor bocianie.

ycie "niemilym" (nie neutralnym czy poprostu schodzeniem z drogi ale aktywnie niemilym lub wrecz agresywnym bez wyraznego powodu, takiego jak zagrozenie atakiem, walka ze szkodnikami, itd...) jest oznaka zaburzen psychicznych. I to sporych.
Absolutna racja.

Nie chce zebys rozwlalil kolejna nitke, bo akurat z tej moze wyjsc cos dobrego wie tylko ci napisze zebys sie laskawie odp.... i nie robil z siebie idioty lazacego za kims po forum i screenujacego randomowe posty.
Cringe. Idz narzekac na gry, czy co tam lubisz robic.

Oho moj osobisty groupie-przydupas diabel znowu proszkow nie wzial.
Przepraszam z gory niewinnych ludzi, ktorzy beda te wysrywy i strumienie swiadomosci (jak juz mu kurek popusci) czytac. :/
Najlepsze jest ze mu juz napisalem ze NIE BEDE Z NIM "ROZMAWIAL", a ten dalej probuje.
Czlowieku..... masz mentalnosc dziecka.
I cieszcie sie obaj ze mi sie nie chce szukac, bo jakbym wkleil tutaj psychotyczne wysrywy jednego i sciek wyzwisk drugiego, to bysmy sie razem posmiali. Ale nie jestescie warci mojego czasu lol. Takze poklepujcie sie po wackach, bo udalo sie mnie "zaorac" postem wyjetym z kontesktu i po ogloszeniu samego siebie zwyciezca.
lol az prawie nie zaluje ze kliknalem "odslon posta."
I tak... wlasnie o to chodzi... bo odbijajac pileczke, moze i ja jestem "cos tam cos tam", whatever ci sie dzis wylosowalo w tej zoranej grami, ktore ci sie nie podobaja ale grasz w nie 200h glowce ale nie ja sie dopisuje randomowo zeby sie przyjebac. To by bylo na tyle o tym kto kogo "wiecznie atakuje".
Zreszta wiesz DOSKONALE co robisz, bo to nie pierwsza prowokacja.
Dawaj, Atryda, oraj wszystkich, nie żałuj sobie! :D Już widziałem w Twoich postach, że masz fakultet z psychologii, amerykanistyki, fizyki cząstek elementarnych, a teraz się okazuje, że jeszcze jesteś dyskutantem pierwszego rzędu! Tylko coś od czytania tych doktoratów nie przybyło podstaw języka polskiego, co? :/ W ogóle jak Ty możesz komuś zarzucać narcyzm albo agresję? XD Paradne, ironiczne 😅 I słabą masz wolę - skoro już mnie blokujesz, to bądź konsekwentny ;)

xD
Już widziałem w Twoich postach, że masz fakultet z psychologii, amerykanistyki, fizyki cząstek elementarnych
No i? Nie moja wina ze ty jestes glupi jak but. Pisalem ci juz zebys sie ode mnie odpierdolil psycholu, bo po tym jak pisales jakies wypierdy nacpany czy tam najebany jak bela o godzinie 22 wieczorem (i to chyba w srodku tygodnia. A brzmialo to jak by sie najebalo 8letnie dziecko, dlatego podejrzewam kombo i papka z mozgu), straciles u mnie jakakolwiek szanse na rozmowe (i mam mega beke z tego jak bardzo jednak probujesz udawac madrego).
bo po tym jak pisales jakies wypierdy nacpany czy tam na##bany jak bela o godzinie 22 wieczorem
Nie ma takiej liczby promili, po której zszedłbym na Twój poziom polskiego, sorry 😝
i mam mega beke z tego jak bardzo jednak probujesz udawac madrego
Skoro masz fakultet z psychologii, to pewnie wiesz, jaką realną bekę mają Ci, którzy w komentarzach o 0:53 piszą tyrady rzekomo zablokowanym rozmówcom 😉 (I edytują je o 0:59 😂).
I jeszcze na koniec - a raczej do kolejnego spotkania - bawi mnie, że znalazłeś sobie nową ofiarę, Boćka69 i zacząłeś mu nawet wklejać jakieś podrzędne, lapidarne hasła definicyjne z Wikipedii (nauczyciele nie dawali Ci bury za taki risercz?) i już nawet zacząłeś czuć się mądry, a tu zonk - autozaoranko XD Dobrego dnia, Paulu Atrydo
Nawet nie tyle "nie znoszę", co też wyrosłem z przesadnej ekscytacji zwierzętami. W dzieciństwie w domu był i pies i chomiki, papugi, jakieś rybki... a dziś uważam, że np. trzymanie psa w domu to niepotrzebna fanaberia i powinna być obłożona bardzo wysokim podatkiem.
Cóż, niby zaczęło się od ragebaita a okazało się, że takie pytanie jest idealną pułapka na wszelkie zwichrowane jednostki, które się tutaj pokazały.
Tak więc gratuluję.
Niemal wszystko co zostało napisane w tym wątku w równym stopniu można odnieść do dzieci.
Wszystkich to może nie, ale psów szczerze nie znoszę. A jeszcze bardziej ich właścicieli.
Każdy, kto trzyma w mieszkaniu w bloku psa, powinien być kierowany na badania psychiatryczne, bo ewidentnie ma coś z głową
A za hodowlę wszelkich Pitbulli, Amstaffów i innych czworonożnych sk... powinna być kara bezwzględnego więzienia.
Do tego, jak już ktoś wspomniał, bardzo wysoki podatek od każdego psiecka.
Uwielbiam psy, kotów nie znoszę. Co nie znaczy że napierdzielam je kijem czy coś. Po prostu ich nie lubię. Jak jestem u rodziców i skoczy do mnie na kolana, to go pogłaszczę, ale góra 5 minut.
Aaa, jeszcze przy kogutach czuje minimalny dyskomfort. Widać niewyleczona trauma z dzieciństwa, gdy kogut bez głowy pobiegł w moją stronę, gdy miałem jakieś 7 czy 8 lat :)
Ludzie to zwierzęta, na biologii w podstawówce było.
No chyba, że jesteś grzybem, rośliną albo bakterią.
Zwierzęta lubię bo wychowałem się na wsi. Dziadek trzymał się zasady zero tolerancji dla dręczenia zwierząt.
Kotka polowała na gryzonie, krowy dawały mleko, kury znosiły jaja i zapewniały rosół co niedzielę. Sporadycznie były też świnie, króliki i indyki.
Ja ogólnie lubię, szczególnie koty ale obecnie od 6 lat doprowadza mnie do nerwicy sąsiada pies. Jak jest podpięty na łańcuchu to potrafi przeszczekać całą noc i przewyć pół dnia albo odwrotnie.
Jeśli chodzi o same zwierzęta, to raczej nie (z nielicznymi wyjątkami), ale bardziej przeraża mnie wszechobecna moda na psy oraz zastępowanie dziecka psieckiem. Już nie wspominając o tym, że gdy jakiś pies zaatakuje i pogryzie człowieka, to psiarz zawsze znajdzie jakieś wymówki typu: "pewnie go czymś sprowokował", "psy wyczuwają strach", "pies nigdy nie zaatakuje bez powodu" itd...
Polska jest na 2 miejscu w UE jeśli chodzi o liczbę psów, w dodatku u nas jest więcej psów niż dzieci, co nie jest normalną sytuacją...
https://wykop.pl/link/8010337/polska-na-tle-europy-kraj-psiarzy
Zależy których. Ale tu raczej problem z właścicielami, którzy nie chcą swoich zwierzaków ogarnąć.
Polecam gierkę o zwierzętach. To gra tego roku, lepsza od GTAVI. Dla miłosników zwierząt.
https://www.youtube.com/watch?v=3eiIe379Cf4&pp=ygUMcGxhbmV0IHpvbyAy