Lot i stres ;)
Cześć ;) myślę że poruszę ten temat to może trochę zrobi mi się lżej a może wprost przeciwnie jeśli wykorzystacie poziom żartów 😂 mam tego cholernego stresa przed lotem . Wybieram się na wakacje linią Ryanair i kurde no coś jest z tyłu głowy że no , żeby to było bezpieczne . Jak do tego podejść ? Czy rzeczywiście szansa że coś się złego stanie jest nikła ? Bardzo lubię latać , ostani raz niestety wiele lat temu sle ogólnie jestem osobą która ma problemy ze stresem a teraz to ;) nie odpuszczę lotu bo to nie w moim stylu chyba heh i lubię to jednak ten stres , tyle km nad ziemią robi swoje . Cóż poradzić ?:)
Predzej zginiesz jadac samochodem niz lecac samolotem. Nie mysl o locie, tylko o tym, jak fajnie będzie na wakacjach.
Ryanair dotychczas nie miał ani jednej kraksy ze skutkiem śmiertelnym, więc powinno być dobrze
Musisz zrozumieć, że ten strach jest częścią ciebie i po prostu przejdziesz przez ten proces. Musisz pozwolić sobie na te emocje bo nic z nich nie wyniknie - w sensie nie spadniesz, nie rozbijesz się nic się nie stanie, ale bać się i tak bedziesz. Na czas lotu przygotuj sobie jakąś gierke na telefon, żeby zająć czymś umysł. Możesz też pójść do lekarza jak mu powiesz o lęku przed lataniem to ci przypisze coś na uspokojenie na recepte chociaż nie zawsze te leki działają.
Dzięki bardzo wam za miłe , zaskakujące tu wsparcie . Umysl jest niesamowity, żyje własnym życiem i chociaż człowiek próbuje sobie to wytłumaczyć „on” wie swoje i dopiero kiedy doświadczy .. gdzieś jest lepiej . Postaram się skupić na widokach i odwróconym locie do góry nogami jakby co 😀
Ja też nie lubię latać, chyba najgorsze jest to poczucie, że po prostu nie mogę w trakcie zmienić zdania i wysiąść.
Nie lubię też być na wysokich piętrach w wieżowcach. Trauma po WTC, wydaje mi się, ze zaraz się zawali.
Jakoś się na jedno i drugie regularnie decyduję, bo rozsądek podpowiada mi statystyki (prawdopodobieństwo jest tak małe, że z takim pechem to prawdopodobnie zabiłbym się też idąc do kibla w domu, więc whatever), ale po prostu tego nie lubię.
Ja mam też uraz. Kilka razy leciałem i było spoko. Aż tu nagle przed odlotem w Treviso już kolejka się ustawia do bramki a mnie dwójka ciśnie. Lecę, uff zdążyłem. Wychodzę po 5 minutach to samo. Ja już panika stoję w kolejce cały spocony. Wziąłem wszystko co miałem na sraczkę i jakiś się udało. W samolocie siedziałem jak na szpilkach. Od tego czasu przed lotem zawsze biorę coś profilaktycznie na biegunkę, ale i tak mam ogromny stres.
Nie należy denerwować się rzeczami na, które nie mamy wpływu. Silniejsze turbulencje wywołują moje zaciekawienie, gdyby przyszło mi spadać w płomieniach to pewnie obserwowałbym to z zafascynowaniem.
Jedno zdanie:
Ostatni wypadek/katastrofa ze skutkiem śmiertelnym komercyjnych linii lotniczych w Europie wydarzył się ponad 11 lat temu.
Od tego czasu, czyli tragedii Germanwings w 2015 r., w Europie odbyło się ~115 MILIONÓW lotów. Zdarzały się incydenty lotnicze, jasne, ale pomyśl o skali - tysiące lotów dziennie odbywa się zupełnie bezpiecznie po Europie.
Zaznacza tutaj po Europie i europejskimi liniami, w USA czy krajach trzeciego świata sytuacja wygląda inaczej.
A więc pytanie czy boisz się samego lotu i potencjalnej katastrofy, na szczęście z Ryinarem najgorsze coś wydarzy to opóźnienia i potencjalnie przegapienie kolejnej redukcji rozmiaru bagażu podręcznego i zorientowanie się na lotnisku. Komercyjne europejskie linie lotnicze przez ostatnie 20 lat miały dwa wypadki, z czego oba już się nie powtórzą po dostosowaniu procedur. W rezultacie więcej osób ginie w drodze na lotnisko i z lotniska niż w trakcie lotu.
Czy może jednak niewygody związanej z lotem? Bo ja osobiście nienawidzę latać, ze względu na problemy z zatokami, w samolocie potrzebuję pół paczki gumy do żucia (na co dzień nie używam wcale) by mi głowy nie rozsadziło. Nie lubię też samych lotnisk. I nie nie jest to kwestia przyzwyczajenia się po mam za sobą dziesiątki lotów (sporo latałem służbowo przed covidem). Co poradzić w takim wypadku? Guma do żucia i zajęcie na czas lotu odwracające choc trochę uwagę od dyskomfortu, polecam dobrą książkę, ale taką niewymagającą, może też być wciągająca gra mobilna.
Porada kluczowa, alkohol nie jest rozwiązaniem. Największymi zagrożeniem w trakcie lotu są zawały serca i inne choroby układu krążeniowego (najczęstsza przyczyna zgonu w samolocie, w Europie 7-8 krotnie częstsza od śmierci w wypadku katastrofy lotniczej dla ostatnich 40 lat, dla ostatnich 10 lat nieskończenie razy częstsza bo w katastrofach nikt nie zginął), a alkohol źle wpływa na układ krążeniowy. To jeden z powodów, poza awanturowaniem się, dlaczego linie lotnicze często nie wpuszczają pijanych pasażerów, pijany sercowiec w sytuacji stresowej to proszenie się o kłopoty.
w USA czy krajach trzeciego świata sytuacja wygląda inaczej.
Poprawię: w USA jak i innych krajach trzeciego świata....
myślę że poruszę ten temat to może trochę zrobi mi się lżej a może wprost przeciwnie jeśli wykorzystacie poziom żartów
To ja może zaryzykuję i spróbuję wykorzystać poziom żartów😜
Pomyśl sobie tak: według google w ciągu ostatnich 50 lat w katastrofach lotniczych zginęło ok. 85000 ludzi. Każdy jeden z nich myślał, że statystyka jest po jego stronie. Spędzając wakacje na działce, albo grając w grę masz pewność, że tak będzie.
A umiejętność odpuszczania też jest ważna w życiu. Powodzenia.
Latam kilka razy w roku, tak służbowo jak i prywatnie. Nienawidzę tego robić, nie rozumiem, jak ktoś zdołał przekonać ludzkość, że zamknięcie 250 osób w hermetycznej puszce i rozpędzenie jej do 900 km/h na wysokości 10 kilometrów nad ziemią jest dobrym pomysłem...
Ale latam i boję się za każdym razem, choć... zwyczajnie się już z tym pogodziłem. To co mi pomaga to... słuchawki i komórka ze ściągniętym na jakimś netfliksie czy innym amazonie filmem albo odcinkami serialu. Zapinam pasy (których nie odpinam przez cały lot), wkładam słuchawki, odpalam film i skupiam się na filmie, nie słysząc żadnych dźwięków z zewnątrz. Zazwyczaj to wystarczy, jeśli nie wydarza się lot problematyczny.
Lubię samoloty, lubię o nich czytać i je oglądać. Ale absolutnie nie cierpię nimi podróżować.
jak ktoś zdołał przekonać ludzkość, że zamknięcie 250 osób w hermetycznej puszce i rozpędzenie jej do 900 km/h na wysokości 10 kilometrów nad ziemią jest dobrym pomysłem...
A oddanie mozliwosci poruszania sie 140kmh niemal dwutonowym pudelkiem na kolach? Pośród tysiecy innych dwutonowych pudeł? Po co tak myślec, w ten sposob najlepiej zostac w domu, ale tu tez jest ryzyko, bo zawsze moga spasc na glowe ci wariaci z samolotem.

Wyleciałem z Zatoki Perskiej w trakcie wojny i nic mnie ani moim kotom się nie stało, więc chyba jest bezpiecznie :)
Na początku też się bałem, ale na strach metoda jest jedna: ekspozycja na rzeczy, których się boisz. Na początku też czułem się niekomfortowo, ale ~15 lat temu zacząłem latać regularnie zagranicę i po kilku razach przestałem czegokolwiek się bać.
Alprazolam godzinę przed lotem i druga dawka przed samym startem.
Mnie raz tak wytrzęsło przez cztery godziny lotu, że sama świadomość wejścia na lotnisko stres generuje.
Zapinam pasy (których nie odpinam przez cały lot), wkładam słuchawki, odpalam film i skupiam się na filmie, nie słysząc żadnych dźwięków z zewnątrz. Zazwyczaj to wystarczy, jeśli nie wydarza się lot problematyczny.
I to rozwiązanie również praktykuję i gorąco polecam. Plus miejsce na wysokości skrzydeł przy przejściu a nie przy oknie.
Co prawda leciałem tylko kilka razy, i pewnie jak byśmy wpadli w jakieś mega turbulencje z wypadającymi maseczkami to obsrałbym się jak mało kto, ale dopóki trochę tylko potrzepie to jest ok. Lądowaliśmy kilkanaście dni temu w Wiedniu w burzy i fajnie się oglądało te efekty świetlne przez okno z wysokiego pułapu :)
Dla mnie nie ma znaczenia czy to 16h lotu do Hongkongu czy 1h do Pragi zawsze jakiś stresik jest ale tylko przy starcie. Tak samo nie lubie lotnisk a zwłaszcza kontroli bagażu i tych wielkich kolejek. Ale jak już wsiąde to nieodłączny zestaw w samolocie (stopery i gumy do żucia plus stoperan Xd) musi być. Nigdy też nie pije alkoholu czy to piwa czy wina a do kibla z "jedynką" np. jak leciałem do Korei byłem raptem 2x co w moim przypadku jest jakimś fenomenem. Aha no i jak leci się droższymi liniami typu Etihad itp. to te monitorki w fotelach z grami, filmami, muzyka potrafią na prawdę umilić czas. Nie znoszę też chwili wysiadki z samolotu gdzie gawiedź myśli, że im szybciej wstanâ zaraz po wylądowaniu to tym szybciej im pozwolą z niego wyjść :D
Btw.
Siemka ;) no wiec okazało sie ze strach ma wielkie oczy . Widoki super , stres był ale nic złego się nie stało . Czeka mnie lot powrotny w sobotę i na pewno dalej będę się denerwował , jednak noo głowa robi swoje i po prostu nie da się przed tym uciec . Najwaneiejze ze statystyka działa :))
jeydne co wyzwala trochę stresu więcej to kiedy lekko trzęsie , zdarzyły się bardzo słabe turbulencje i to kuresskie dziene użycie. Nie wiem czy tylko ja tak mam czy każdy ale jak jest start to mam takie uczucie jakby mi głowa miała wyjść x ciała . Jakby zawroty ale to trwa krótko . Dziwne uczucie , albo zniżanie się .. flaki podchodzą do góry i głowa też taka dziwna . Macie to ?