Trzecie DLC to jedno, ale uważam, że tym co naprawdę mogłoby wstrząsnąć (trochę) naszą branżą, byłaby "wersja reżyserska" Wiedźmina 3.
Z gry usunięto strasznie dużo treści, mnóstwo wątków zostało zakończonych na szybko, wiele przestrzeni zostało pustych.
Gdyby jednocześnie, albo na kilka dni/tygodni przed premierą trzeciego DLC wypuścili wersję Dzikiego Gonu, która zawierałaby wszystko to co musiało zostać porzucone na poły ukończone (z tego co wiemy już składa się 10 questów + mnóstwo itemków, potworów i kilka lokacji https://witcher.fandom.com/wiki/The_Witcher_3_cut_content), to mielibyśmy dopiero hit.
Nowy quest tu i ówdzie, dodatkowe zakończenie znanego już questa (wiemy, że królobójstwo miało być dużo bardziej złożone ale przycięli je w ostatniej chwili), alternatywne miejsce bitwy z Dzikim Gonem (początkowo miał to być Novigrad), opcje romansowe których nie było w podstawce... etc. etc. Generalnie coś takiego, żeby można było odpalić tę grę po raz kolejny i znowu poczuć się jak na nieznanym terenie, gdzie nie wiemy co nas zaraz spotka i jakie zakończenie mogą mieć nasze działania. I nie tylko przeżyć kilkadziesiąt godzin nowego, rozsianego po podstawce contentu, ale też przeżyć jeszcze raz, niemal od nowa, content z podstawki, ubogacony wprowadzonymi zmianami.
A potem dopiero DLC na dodatkowe 30h nowej przygody, uwzględniającej zmiany z oryginału.
Wiem, że nie zapowiedzieli nawet DLCka a tu już pisanie o tym co mogliby zrobić ponad to... ale z drugiej strony... minął prawie rok od pierwszych plotek. Prace nad tym rozpoczęto jeszcze wcześniej. OBA dodatki do Dzikiego Gonu, powstały w równo rok przy jednoczesnym łataniu podstawki, wypuszczaniu drobnych dlcków i prac koncepcyjnych nad CP77. Cały Dziki Gon powstał w 4 lata, gdzie od zera robili silnik, wszystkie assety, mechanikę, świat etc. i zaczynali z około setką ludzi.
Tutaj mamy również około setki ludzi, w dużej mierze takich, którzy pracowali nad oryginałem, gotowy silnik, gotowe w większości assety, gotową mechanikę, niewykorzystany content z podstawki i zapewne z dodatków i rok prac o których wiemy. Plus nie wiadomo ile miesięcy prac wcześniej i nie wiadomo ile w przyszłości. Wychodzi więc na to, że porównywalnej wielkości (choć mimo wszystko mniejszy) zespół weteranów będzie pracować ok. 2 lata nad jednym dodatkiem, podczas gdy poprzednio w połowie tego czasu wydano dwa dodatki.
Albo robią coś naprawdę dużego, przekraczającego skalą Krew i Wino, albo tempo pracy spadło kilkukrotnie w porównaniu do tego sprzed dekady.
I szczerze powiedziawszy - spodziewam się tego drugiego. Ale pomarzyć można.