Najlepsze to, że Denuvo poprosiło Reddit i Steam o dane kto i co, a ci odmówili. Mało tego Voices38 wydał kolejne cracki więc pewnie czuje się mega pewnie.
Twórcom gier zalecam brać się do pracy bo wygląda to słabo. Płacisz 300 zł i masz dodatkową fuchę beta testera. Obowiązkowo musisz założyć konto i zgłaszać błędy.
Ojej, tak fajnie było dymać klientów, a tu przyszedł taki voices i jak zaczął dymać ich, to się zrobiło mniej przyjemnie. Może jakby wydawcy grali z ludźmi uczciwie, to większość piracących też by grała z nimi uczciwie. A dopóki mamy takie kwiatki jak odświeżenie Shoguna 2, to kij im w odbyt.
Niestety piractwo w tej chwili jest jedynym, co jeszcze choć trochę hamuje korpo przed totalnym rozbestwieniem. Tak to jeszcze muszą choć trochę uważać, żeby nie przesadzić z chciwością, bo płacący klient powie "dość" i wypłynie na wzburzone wody. A jak nie będzie takiej alternatywy to już całkiem będą robili co chcieli.
Widzimy co się dzieje już od lat. Co niektórym się bardzo marzy ograniczenie swobody moderów, bo wolno modować tylko tak, jak chcą twórcy albo wcale, kopia gry, którą kopiłeś nie jest twoja i można ci ją w każdej chwili odebrać, najlepiej żeby istniał tylko streaming na abonament i ciągłe opłaty. Ech, już chyba wolałem jak branża była niszą i graczy się postrzegało jako tych dziwaków, przegrywów i zdziecinniałych, jeśli grał ktoś dorosły. Przynajmniej branża byłą zdrowsza.
Najlepsze to, że Denuvo poprosiło Reddit i Steam o dane kto i co, a ci odmówili. Mało tego Voices38 wydał kolejne cracki więc pewnie czuje się mega pewnie.
Twórcom gier zalecam brać się do pracy bo wygląda to słabo. Płacisz 300 zł i masz dodatkową fuchę beta testera. Obowiązkowo musisz założyć konto i zgłaszać błędy.
Zapłacą kilka okrągłych baniek Dolanowi to ten nawet FBI i ICE naśle na złego hakera :D
ta, facet na pewno rejestrując się w Steam podał swoje dokładne dane i nr karty kredytowej z nazwiskiem. I na pewno nie działał przez VPN.
Większość połączeń typu VPN jest do wyśledzenia na poziomie dostępu dla służb USA. Oni w większości usług mają backdoory, stąd tyle backdoorów w oprogramowaniu. Gość po prostu może być obywatelem kraju, w którym nie robią sobie zbyt dużo z chronienia amerykańskich praw autorskich...
Bardzo trudno jest się tak na dobrą sprawę w 100% ukryć w internecie dla służb. Nie oznacza to równocześnie, że wszyscy powinniśmy oddawać nasze nawyki korporacjom zbierającym je do swoich baz danych.
Ojej, tak fajnie było dymać klientów, a tu przyszedł taki voices i jak zaczął dymać ich, to się zrobiło mniej przyjemnie. Może jakby wydawcy grali z ludźmi uczciwie, to większość piracących też by grała z nimi uczciwie. A dopóki mamy takie kwiatki jak odświeżenie Shoguna 2, to kij im w odbyt.
Niestety piractwo w tej chwili jest jedynym, co jeszcze choć trochę hamuje korpo przed totalnym rozbestwieniem. Tak to jeszcze muszą choć trochę uważać, żeby nie przesadzić z chciwością, bo płacący klient powie "dość" i wypłynie na wzburzone wody. A jak nie będzie takiej alternatywy to już całkiem będą robili co chcieli.
Widzimy co się dzieje już od lat. Co niektórym się bardzo marzy ograniczenie swobody moderów, bo wolno modować tylko tak, jak chcą twórcy albo wcale, kopia gry, którą kopiłeś nie jest twoja i można ci ją w każdej chwili odebrać, najlepiej żeby istniał tylko streaming na abonament i ciągłe opłaty. Ech, już chyba wolałem jak branża była niszą i graczy się postrzegało jako tych dziwaków, przegrywów i zdziecinniałych, jeśli grał ktoś dorosły. Przynajmniej branża byłą zdrowsza.
W każdym razie to twórcy są dla nas a nie my dla nich. Jak będą robić kiepskie gry to niech bankrutują - mam to gdzieś. A jak będą robić dobre gry to niech im się dobrze wiedzie.
O nie, hacker lamie nasze gowniane zabezpieczenie, pozwijmy go do sadu bo jest niedobry.
Drodzy panstwo, smiech na sali. Moze wydawcy niech nie wciskaja beznadziejnego DRM do wyciskania hajsu z gier ktore nie sa tego warte?
Ciekawe co by bylo gdyby uzyli go np. w Wiedzminie XD
Gry na Hipervisiionie wychodzą non stop, bo po prostu grupa zmieniła nazwę bądź jest ktoś inny. Co jakiś nowy tytuł wyjdzie, to jest do pobrania w wersji HV.
Zresztą dla współczesnego pirata, to czy grę może pobrać z pirackich stron, nie robi większej różnicy. Jak nie wyjdzie wersja HV czy klasyczny Crack, to pirat i tak zagra i to pobierając produkt z legalnego źródła.
Nie ma obecnie na PC zabezpieczenia, które pirata by blokowało.
Całe to Denevo, to tylko upierdliwa rzecz dla legalnych graczy, bo obciąża kompa. Pirat gra w co chce i kiedy chce bez względu na to czy są cracki czy wersje HV.
Z HV można walczyć, tylko trzeba do tego współpracy zarówno MS jak i producentów podzespołów, by zmienić sposób podpisywania maszynowego sterowników. Prędzej czy później, zrobią tak, że podzespoły będzie dało się aktualizować zdalnie tzn. ich jakieś wewnętrzne oprogramowanie. Tak jak jest to na konsolach.
HV działa na metodzie podpisywania sterowników związanych z podzespołami. Denevo podpisuje sterowniki poszczególnych podzespołów jak procesor czy ram i sprawdza za każdym razem gdy potrzebuje odnowić klucz czy to się zgadza. Jak wymienisz procka w kompie, to mając zainstalowaną grę ze steama, musisz na nowo połączyć się z netem, by pobrać nowy klucz. Jeżeli poprzedni wygasł. HV po prostu wyłącza sprawdzanie tych podpisów, przez co komp jest kompletnie bez ochrony, bo wirus może działać na najniższym poziomie czyli w samych podzespołach.
Moim zdaniem wydawcy idą w złym kierunku. Dobrym przykładem są tutaj Wiedźmin 3 i Cyberpunk 2077, które nie mają Denuvo, a mimo to sprzedały się znakomicie. CD Projekt pokazał, że można odnieść ogromny sukces bez utrudniania życia legalnym klientom.
Oczywiście zabezpieczenia mogą ograniczać piractwo w pierwszych tygodniach po premierze, co potencjalnie przekłada się na większą sprzedaż. Nie zmienia to jednak faktu, że zabezpieczenia mają swoje wady, a z czasem i tak mogą zostać złamane. Poza tym nie każda osoba korzystająca z pirackiej wersji zdecydowałaby się na zakup gry, gdyby nie miała do niej nielegalnego dostępu, ktoś i tak stwierdzi, że woli poczekać na cracka lub kupi grę dopiero na dużej przecenie. Dlatego błędem jest zakładanie, że każda pobrana piracka kopia oznacza utraconą sprzedaż.
Największym absurdem jest jednak to, że osoba korzystająca z cracka potrafi mieć wygodniejsze doświadczenie niż ktoś, kto uczciwie zapłacił za grę. Nie musi przejmować się autoryzacją, dodatkowymi launcherami czy wymaganiami dotyczącymi połączenia z internetem. Jasne, traci część funkcji sieciowych, ale dla kogoś, kto chce po prostu grać offline, nie ma to większego znaczenia.
Dlatego uważam, że zamiast skupiać się na coraz bardziej uciążliwych zabezpieczeniach, wydawcy powinni przede wszystkim zadbać o to, żeby legalny klient otrzymywał najlepszą i najwygodniejszą wersję gry. A jeśli już stosują DRM, to przynajmniej powinni usuwać go po okresie premierowym, czyli 2-3 miesiące po premierze.
Oczywiście zabezpieczenia mogą ograniczać piractwo w pierwszych tygodniach po premierze, co potencjalnie przekłada się na większą sprzedaż.
Te słowa miałyby sens jakby Steam ukrócił handel dostępem do konta, a tak to najbardziej napaleni piraci kupowali za przysłowiowego dolara dostęp do konta, a mniej napaleni czekają 2-3-4-5 lat na cracka. Nie ma nigdzie oficjalnym danych, że gra z denuvo nagle zaczęła się super sprzedawać. Kto miał kupić to kupił, a reszta czeka czy to na obniżki czy na cracka i zawsze tak było.
F....Degunvo,obyś ripnoł,razem z korporacjami chciwymi i pazernymi pokroju Warner /Ubisoft / Tencent itp itd
Dobre gry nie potrzebują żadnych zabezpieczeń. Barachło musi być doskonale zabezpieczone - tak, aby gracz nie mógł tego sprawdzić przed zakupieniem. Zostaje jeszcze dwugodzinny limit zwrotów na Steamie, ale tutaj developerzy już dawno nauczyli się sztuczek i tylko totalne śmieci w rodzaju "1348 Ex Gnioto" czy "Unknown 9: Crap-ening" jeszcze da się wyłapać od razu. Reszta jest zrobiona tak sprytnie, że zanim ogarniesz co kupiłeś - masz przekroczony limit.
Recenzje dużych portali są bezużyteczne, są zwykłym marnowaniem transferu - można podawać całe sterty przykładów gdzie słaba gra dostawała wysokie oceny i traktowano wszystkie niedociągnięcia z ogromną wyrozumiałością - a gra dobra, lecz produkowana przez małe/nieznane studio była przez recenzentów jechana bez żadnej litości.
Wydawcy nie są zainteresowani produkcją dobrych gier, bo to wymaga wysiłku i ryzyka - nie wiadomo czy gra się przyjmie i spodoba graczom oraz jaki wynik wykręci. Dlatego wolą klepać bezpieczne rozwodnione popłuczyny. A jeśli ktoś chce im popsuć plany i pozwalać graczom na sprawdzenie tego, co upichcili - to będą go zwalczać z całą zajadłością.
Jak go złapią to mu zrobią denuvo w jego parniku.
Polskie gry nie mają żadnego chciwego denuvo i dają radę , a tam co nuż wszyscy chytrzy kapitaliści z kupą w gaciach i jedną myślą nadrzędną że nas okradną.
Murem za hakerem.
Wydaje mi się, że duże zasługi dla ograniczenia piractwa ma rozdawnictwo Epica i Amazona.
Grand Theft Auto V to był przez lata najpopularniejszy torrent w kategorii gry, o ile nie najpopularniejszy w ogóle. Fallout: New Vegas, Battlefield 1, Battlefield V, Dying Light, Borderlands 3, z nowszych Mass Effect: Legendary Edition czy Hogwarts Legacy - to wszystko było ssane z torrentów setkami tysięcy kopii.
I nagle dostaliśmy to za darmo, a jeśli ktoś nie ma Prime czy zapomniał kliknąć na Epicu, mógł kupić kluczyk za kilka groszy.
Takich pożądanych tytułów było w rozdawnictwie dziesiątki, może nawet setki.
Ten świat jest dziś tak pokręcony, że czekam na pierwszy proces wytoczony Epicowi przez operatora któregoś z płatnych pirackich trackerów o to, że ten rozdając GTA 5 zniszczył mu biznes ;)
We Włoszech ściąganie na kartkówkach czy może i piractwem się nie chwali bo to po prostu nie wypada. Chętnie bym widział same pirackie kopie do tytułów takich jak Gra, gdzie zabijanie policjantów to chleb powszedni. Były prezes Optimusa mawiał, że warto inwestować w etykę, to Denuvo nie będzie miało sensu. Wątpię w etyczność wielu narodów, nawet gdyby gry były po 10zl bez Denuvo.