Te wymienione mechaniki w KCD są proste przy odrobinie uwagi. Wielu graczy nawet tego nie potrafi co jest smutne. Tą gra jest trudna tylko na początku a pod koniec nie ma praktycznie żadnych trudności. Nooo może jak się zapomnisz że nadal przeciwnik może cię pokonać dwoma ciosami bijąc go bez pomyślubku xD
No właśnie o to chodzi. One są tak proste - na przykład alchemia i kowalstwo - że satysfakcja z "pokonania trudności" występuje tylko za pierwszym razem. Za każdym kolejnym razem tylko myślisz "ok, przecież już to ogarnąłem, to jest tak banalne, że aż nudne, więc po co mam robić tą minigierkę za każdym razem". Mogliby zrobić system, że pierwsze utworzenie danego przedmiotu czy mikstury wymaga skończenia minigierki, a każde kolejne już tego nie wymaga.
Przypomina mi to trochę to idiotyczne rozwiązanie ze starych Soulsów, że bezpośrednio przed bossami nie ma punktu odpoczynku tylko za każdym razem trzeba przejść całą lokację od początku żeby ponownie móc spróbować go pokonać. Tutaj tak samo, satysfakcja jest tylko za pierwszym razem, potem już tylko irytacja.
Jeśli nie będą to wojny husyckie tylko kolejny Frodo musi uratować świat to ja dziękuje... ich siłą jest autentyczność a nie M&M
Kolejne farmazony biorąc pod uwagę to, że grę ułatwili w stosunku do pierwszej części. Dwójka jest banalna nawet w trybie hardcore ze wszystkimi negatywnymi perkami.

Też nie wydawała się specjalnie trudna w stosunku do podstawki. Właśnie robię dwójkę... Nie widzę większej różnicy pomiędzy tymi częściami. Hardcore w obu jest łatwy
Szkoda że nie przekłada się to na ich grę. Uwielbiam kcd ale 2ga część ma prostszą alchemię, walkę, strzelanie z łuku.. najbardziej jednak razi skopany balans gry. Po 20% fabuły dają ci niemal najlepszy miecz w całej grze a najlepszą zbroję możesz kupić jak tylko dotrzesz do miasta.. ogarniając choć trochę złodziejstwo zdobywasz wszystko z palcem w nosie. Wyposażenie powinniśmy odblokowywać wraz z postępami w fabule, zbyt duża swoboda i dostęp powoduje że łatwo zrobić postać OP na wczesnym etapie, przeciwnicy nie stanowią żadnego wyzwania. Szanuję kcd2 za rozwój pod każdym względem (szczególnie fabuła i świat) ale balans jest jeszcze bardziej skopany niż w kcd1. Tryb hardcore kompletnie nic nie zmienia, są tam tylko upierdliwe utrudnienia jak błądzenie po mapie bez znaczników, w żaden sposób nie zwiększają trudności gry i wyzwania.
Dwójka jest zdecydowanie łatwiejsza od jedynki i to jest wada w mojej opinii niestety siła ,,bajbików” w świecie gier jest ogromna
Na przykład walka nie hardlockuje heńka na wrogu więc mając 3-4 przeciwników masz jakieś pole manewru. Co znacznie obniża trudność wynikająca z błędów produkcyjnych
Wystarczy wspomnieć o warzeniu eliksirów. [...] To samo można powiedzieć o innych elementach rozgrywki, takich jak chociażby otwieranie zamków, kradzież czy kowalstwo.
W lepszych RPG od Kingdom Come bywały szybkie skillchecki i nic się z tego powodu nie działo ani in plus, ani in minus.
Gram na hardcore. Żeby spierdzielić warzenie eliksirów trzeba zrobić to specjalnie
A ja dalej nie umiem otworzyć zamka wytrychem w jedynce. I tak byłem z irtyowany.
Receptą na KCD jest używanie danego skilla, takiego jak walka mieczem, bronią ciężką czy walka wręcz, siła albo obrona — wtedy rozwijają się one wraz z używaniem. Można też trenować je u napotkanych rycerzy za pieniądze oraz czytać książki i się uczyć, ponieważ dzięki temu również można zdobywać wyższe poziomy danych perków