"Dragon Age zawsze był „zbyt zacofany” dla Electronic Arts" - dlatego im bardziej EA chciało go uwspółcześnić, tym więcej traciła ta marka. Ze spin offa robionego w 18 miesięcy zrobili pełnoprawną część, do Inkwizycji dołożyli denny i beznadziejny prawie-otwarty świat, a Veilguarda to nawet szkoda komentować
Bo Dragon Age był zbyt zacofany, szczególnie Początek. On był staromodny w negatywnym znaczeniu tego słowa. Gra strasznie mało przystępna, mało czytelna i mocno drętwa z totalnie nieintuicyjnym modelem walki. A jeżeli dodamy to tego sztampową fabułę, zero mrocznego klimatu i totalnie nijaki kierunek artystyczny to mamy obraz gry, która jak na 2009 rok była po prostu przestarzała i wyraźnie odstawała od standardów tamtych lat. Dragon Age II poszedł bardziej w stronę Mass Effecta i wyszło to grze na dobre, dwójka to najlepsza odsłona serii ale przez krótki okres dewelopingu mieliśmy to co mieliśmy a i tak BW robiło wszystko co mogło aby zatuszować problemy z powtarzalnością lokacji. Inkwizycję skopali biedną zawartością poboczną bo fabuła, postacie, dialogi, główne misje czy świat i jego lore to był bardzo wysoki poziom a Veilguarda zniszczył czarny PR bo gra była bardzo solidna. Ogólnie Dragon Age to seria, która od początku borykała się z problemami, seria gdzie każda odsłona była inna niż poprzednia. Sporo z tych zmian to były zmiany na lepsze no ale hardkorowym fanom jedynki się one nie podobały. Pójście z biegiem czasu i uwspółcześnianie gry nie jest niczym złym. Niektórym trudno to było jednak zaakceptować.
Aż zdecydowali się ubić serię Dragon Age tworząc Veilguard, który był dokładnym odzwierciedleniem tego, w co fani serii grać nie chcą. Naprawdę brzydzi mnie co zrobili z serią, która była naprawdę wyjątkowa.
Dragon Age: Początek (jedna z pierwszych gier, które kupiłem na premierę) stał się grą przełomową dla historii mojego gamingu. W grach potrzebowałem akcji, więc oprócz strzelanek i gier wyścigowych i sportowych, grałem tylko w erpegi akcji. No i przychodzi listopad 2009 roku (mam 15 lat) i się zakochuję. Myślę, że kluczowa dla mojego przełamamia wobec rpgów izometrycznych była filmowość dialogów potrzebna, żeby się wczuć w bohaterów i świat, nie mechanika czy poziom trudności.
"Dragon Age zawsze był „zbyt zacofany” dla Electronic Arts" - dlatego im bardziej EA chciało go uwspółcześnić, tym więcej traciła ta marka. Ze spin offa robionego w 18 miesięcy zrobili pełnoprawną część, do Inkwizycji dołożyli denny i beznadziejny prawie-otwarty świat, a Veilguarda to nawet szkoda komentować
Bo Dragon Age był zbyt zacofany, szczególnie Początek. On był staromodny w negatywnym znaczeniu tego słowa. Gra strasznie mało przystępna, mało czytelna i mocno drętwa z totalnie nieintuicyjnym modelem walki. A jeżeli dodamy to tego sztampową fabułę, zero mrocznego klimatu i totalnie nijaki kierunek artystyczny to mamy obraz gry, która jak na 2009 rok była po prostu przestarzała i wyraźnie odstawała od standardów tamtych lat. Dragon Age II poszedł bardziej w stronę Mass Effecta i wyszło to grze na dobre, dwójka to najlepsza odsłona serii ale przez krótki okres dewelopingu mieliśmy to co mieliśmy a i tak BW robiło wszystko co mogło aby zatuszować problemy z powtarzalnością lokacji. Inkwizycję skopali biedną zawartością poboczną bo fabuła, postacie, dialogi, główne misje czy świat i jego lore to był bardzo wysoki poziom a Veilguarda zniszczył czarny PR bo gra była bardzo solidna. Ogólnie Dragon Age to seria, która od początku borykała się z problemami, seria gdzie każda odsłona była inna niż poprzednia. Sporo z tych zmian to były zmiany na lepsze no ale hardkorowym fanom jedynki się one nie podobały. Pójście z biegiem czasu i uwspółcześnianie gry nie jest niczym złym. Niektórym trudno to było jednak zaakceptować.
Veilguarda zniszczył czarny PR bo gra była bardzo solidna
Tylko pod względem technicznym. Pod każdym innym była to porażka.
Dla kogoś, kto tylko macha mieczem - scenarzyści chyba nie grali nawet w poprzednie części, np. Solas w Veilguardzie mówi, że brzydzi się magią krwi - bo wcale w rozmowach z nim w Inkwizycji nie wynikało, że magia krwi jest neutralna, tylko templariusze zrobili z niej kozła ofiarnego. Albo jak krzyczy na koniec, że jest bogiem - bo wcale nie wyjaśnił nam grę wcześniej, że bogowie nie istnieją - to tylko potężni magowie otoczeni kultem. Ogólnie jeżeli ktoś lubi gry Ubisoftu to pewnie i Veilguard uzna za dobry. Ta gra jest na każdym narracyjnym polu gorsza, a od machania mieczem są bardziej dopracowane gry
Że niby te fiolety i ledoza w Veilguard jest lepsza? XD I te mordy gumowe? Po pierwszej scenie, gdy policja z Tevinteru krzyczy do nas przez głośniki (sic!) myślałem, że włączyłem Psychopass a nie Dragon Age
Ogólnie jeżeli ktoś lubi gry Ubisoftu to pewnie i Veilguard uzna za dobry
No patrz. Uwielbiam niektóre serie Ubi (AC po Origins i stare Black Flag Splinter Cell Rainbow Six Ghost Recon Far Cry) a ostatnie DA tj veilguard było dla mnie pod każdym - poza technicznym - względem porażka.
edit - dodałem tutaj odpowiedź na Twój poniższy post ale dla zachowania chronologii przekopiowałem poniżej.
dla mnie Veilguard to taki Far Cry / Assassin.
W takim AC Odyssey będącym rpg akcji masz nawet więcej możliwości modyfikowania samej broni niż w tym „rasowym” rpg z którego nick zaczerpnąłeś. Fabuła także lepsza. Świat i jego wielkość oraz osadzenie w historii i mitologii greckiej in illo tempore nieporównywalne ze sztucznym i mało ciekawym uniwersum wykreowanym przez Obsidian w PoE / PoE2.
To że jakaś gra opływa w przynudne lore dump nie czyni jej wcale lepszą. Wręcz często sprawia to że dialogi bywają nużące a sama intryga (jak w PoE Deadfire właśnie) staje się mało ciekawą i czytelna. Na dodatek wątek główny tak naprawdę składa się z kilku misji które są oparte na tym samym lub podobnym klimacie. AC Odyssey nie tylko w fabule ale i pod każdym innym względem deklasuje takie PoE Deadfire.
edit - natomiast porównywanie do FarCry jest raczej pozbawione sensu.
Bo w każdej skrzynce leży 20 itemów, z czego zresztą zrezygnowali w Valhalli, widząc, że za dużo tych generycznych "nagród". Możesz sobie zmodyfikować mieczyk, ale pójdziesz na obszar o 2 levele za wysoki, to wynik będzie ten sam - Twoja śmierć 😊 Wszystkie bronie w PoE są handmade, AC ma większość losowo generowanych - to żadna zaleta, że tyle jest tego złomu. W PoE jak sobie zrobisz odpowiedni build + broń, to możesz solować bossów z endgame, a w AC i tak będziesz siedział na obszarze, jaki gra przeznaczyła na Twój level.
To że jakaś gra opływa w lore dump nie czyni jej wcale lepszą
Od czasów DA: Origins dowiedzieliśmy się, że Bóg nie istnieje, Czarne Miasto nie zostało skażone, a nasz towarzysz jest dawnym „bogiem”, który odpowiada ze separację zaświatów i świata materialnego. Po raz pierwszy od 1000 lat odwiedziliśmy pustkę fizycznie; była fabuła o losie uchodźcy, terroryzmie, kompleksie boga, o wspinaniu się na drabinie społecznej i cenie, jaką za to płacimy. W AC natomiast są jacyś asasyni (u wikingów nawet xD) i templariusze, i się nie lubią... Kaniec. A w fabułę FC to nawet szkoda wycierać buty.
Fabuła także lepsza
Pillarsy mają swoje problemy, jednym z nich jest to, że historia w POE1 jest najlepsza, kiedy zmierza ku końcowi; nie ma gier doskonałych A sama intryga (jak w PoE Deadfire) staje się mało czytelna. Mało czytelna? Masz zabić boga i Ci się nie udaje, co w tym nieczytelnego? To już 1 z tymi swoimi puzzlo-wspomnieniami jest mniej czytelna.
Szczerze, jak ta ,,nowoczesność'' ma być tak dziadowska jak w dwójce i inkwizycji to ja podziękuję 👎 Kęsik i jemu podobni mogą uważać DA 1 za przestarzały, dla mnie dwójka i inkwizycja to spory regres względem początku
Co do DA: Veilguard pełna zgoda. Co do reszty:
Bo w każdej skrzynce leży 20 itemów
W żadnej skrzynce nie ma więcej niż jednej broni.
Możesz sobie zmodyfikować mieczyk, ale pójdziesz na obszar o 2 levele za wysoki, to wynik będzie ten sam - Twoja śmierć
Nieprawda. Bronią o poziomie niższym możesz walczyć z bardziej rozwiniętymi wrogami. Kwestia sprytu i wykorzystania terenu oraz dobrania odpowiedniej broni do walki. Grałem na poziomie normalnym z modyfikatorem skalowania (najsłabszy przeciwnik był przynajmniej na moim poziomie) i na 1.6k godzin rozgrywki zginąłem może 6-8 razy a w tym 3-4 osunąłem się z krawędzi urwiska i zginąłem od upadku (jest skill temu zapobiegający ale z niego nie korzystałem gdyż wydaje się nierealny). Broń zmienia się co 7 lvl średnio tak aby zawsze na poziomie pełnym +1 mieć nową.
Owszem broni jest bardzo dużo a dobrych i bardzo dobrych naprawdę niewiele. Tak jak w życiu - w zalewie przeciętności ciężko znaleść coś dobrego. Trzeba się naprawdę postarać żeby mieć oręż o najlepszych statystykach.
W AC natomiast są jacyś asasyni (u wikingów nawet xD) i templariusze, i się nie lubią... Kaniec.
Ty grałeś w ogóle w jakiegoś AC? Widzisz to jest kanwa opowieści na której są budowane zupełnie różne historie w każdej odsłonie i tak prawdę powiedziawszy każda z nich jest zupełnie inna i opowiada losy każdego bohatera oddzielnie. Wątek współczesny w tych grach ma być jedynie spoiwem dla serii.
Mało czytelna? Masz zabić boga i Ci się nie udaje, co w tym nieczytelnego?
Chodziło mi o to że opowieść jest nieprzekonująca i nudna. Praktycznie jedno zadanie jest opowiedziane w masie zapychaczy tekstowych. Głównym problemem fabuły i uniwersum jest to że twórcy zamiast pozwolić graczowi doświadczyć świata (jak ma to miejsce w Odysei) po prostu przedstawiają go w formie opisu a fabuła - gdyby nie jej sztuczne rozbudowanie - byłaby się zamknęła w kilkunastu godzinach rozgrywki.
PoE 1 i 2 nie są złymi grami i nie jest moją intencją ich specjalna krytyka. Niestety sama opowieść jak i walka w tej grze (grach) to raczej przeciętne doświadczenie.
Tak w ogóle sprawdziłem, na czym polegało ulepszanie broni w AC:O… w dużej mierze chodzi o wyrównywanie poziomu broni z poziomem postaci
W każdej grze tego typu chodzi o posiadanie coraz lepszej broni i/lub ulepszenie tej którą się posiada. Podobnie z pancerzem.
Na poziomach 1-51 wszystko wydaje się proste. Po poziomie 51 możesz odblokować u Hefajstosa kolejne modyfikatory i aplikować je we wcześniej niedostępny sposób - to potrafi stworzyć naprawdę dobrą broń wraz ze szczególną specjalizacją jej przeznaczenia. W połączeniu z podobną możliwością modyfikacji pancerza jesteś już w stanie na poziomach 51-99 stworzyć ukierunkowana postać specjalizująca się nie tylko w walce wręcz i łucznictwie czy walce sztyletami mieczami włóczniami kijami toporami lub buławami ale także ukierunkować swoją postać w specjalizacji zabójcy wojownika czy łowcy.
Prawdziwa zabawa zaczyna się na poziomach mistrzowskich. Od mistrzowskiego poziomu 1 (odpowiednik poziomu normalnego = 100) odblokowujesz dopiero specjalne perki dające nieosiągalne wcześniej możliwości w rozwoju nie tylko zdolności i odporności ale i właśnie kolejnych ulepszeń broni i obrażeń nią zadawanych. Wbilem w tej grze poziom mistrzowski 100 i wtedy tak naprawdę zacząłem grać zwiedzać świat i wykonywać wątki fabularne.
Do tego istnieją także bronie (tez pancerze) o unikalnych statystykach które zostały stworzone przez bogów herosów i inne postacie z mitologii greckiej. Dla przykładu prawie każda broń stworzona w Tartarze (no Agonia Ixona strąconego przez Zeusa do Tartaru za jego podstępne i zdradliwe zachowanie) daje unikalne możliwości niedostępne nawet wśród najlepszych legendarnych itemow znalezionych w świecie gry. Co ciekawe uważam że broń i pancerz epickie w tej grze w połączeniu z unikalnymi broniami (zwanymi legendarnymi nadal) dają lepsze rezultaty niż jakikolwiek legendarny full set.
Podsumowując: Odyseja nie tylko daje frajdę z rozgrywki ale też i skłania do nauki i poszerzania lub przypomnienia / rozbudowania wiedzy nt mitologicznego świata starożytnej Grecji. Do tego odtwarza wiele lokacji zgodnie z ich wyglądem w czasie opowiadanej historii co już samo w sobie zachęca do podróży po świecie. Także zawiera detale historyczne dotyczące nie tylko wojen peloponeskich ale i Grecji w ogóle. Do czego skłania PoE? Co zostanie w głowie po ukończeniu gry? Ot zagrasz i zapomnisz.
No kto by pomyślał, że ludzie z więcej niż jedną szarą komórką preferują dobrą grę od ładnej.
Tylko, że ty uważasz veilguard za solidną grę a dwójkę za najlepszą z serii więc....
Są też do 2 i Inkwizycji, ale Veilguarda nie widziałem. Czasami nie ogarniam jego oceniania. Raz pisze, że coś słabe itd ale i tak wystawia pozytywa xdd.
Co do AC Revelations to pewnie chodzi o to, że gra w folderze głównym tworzy plik system detect albo system detection i jest zalecenie jego usunięcia z folderu. Też to miałem i mi to pomogło na lagi.
no ja wam powiem, że swego czasu miałem duży problem z prince of persia forgotten sands. Kiedyś nie mogłem dokończyć, ponieważ w pewnym momencie drzwi nie mogły się otwierać. Po długim czasie coś zadziałało, ale mocno tymczasowo. Bo rozwiązaniem okazała się sztuczka z zmianą poziomu trudności co jakimś cudem pozwaliło otworzyć zbuntowane drzwi. Niestety i tak później były kolejne zbuntowane drzwi, a gra nie pozwalała swobodnie zmieniać trudności, bo ... po prostu można tylko obniżyć poziom trudności do minimum. Oczywiście ten problem nie występował już na nowszym sprzęcie, gdy wypróbowałem grę, którą ubisoft kiedyś za darmo rozdał.
Dragon Age: Początek (jedna z pierwszych gier, które kupiłem na premierę) stał się grą przełomową dla historii mojego gamingu. W grach potrzebowałem akcji, więc oprócz strzelanek i gier wyścigowych i sportowych, grałem tylko w erpegi akcji. No i przychodzi listopad 2009 roku (mam 15 lat) i się zakochuję. Myślę, że kluczowa dla mojego przełamamia wobec rpgów izometrycznych była filmowość dialogów potrzebna, żeby się wczuć w bohaterów i świat, nie mechanika czy poziom trudności.
Origins z dodatkiem był dla mnie najlepszą odsłoną z tej serii. System walki bardzo mi się podobał nie wspominając o fabule, mrocznym klimacie i towarzyszach.
Pamiętam strone internetową Dragon Age Keep gdzie można było importować zapisy, przypomnieć sobie lub nawet edytować podjęte decyzje w grze i ich konsekwencje. Szkoda że tego w pełni nie wykorzystano. Z każdą kolejną częścią było tylko gorzej aż kulminacja i śmierć tego świata nastąpiła na premiere Veilguarda.
Ja bardzo podziękuję za takie uwspółcześnienie.
Baldurs Gate 3 świetnie pokazał że pomimo niszowej mechaniki rozgrywki można osiągnąć sukces nie tylko wśród graczy zamkniętych na turowe RPGi
System walki, rozwoju postaci itp. był spoko ale fabularnie to trochę była archaiczna. A przecież to było po NWN2 i przede wszystkim BG2. Dwójka DA fabularnie lepsza ale znowu wszystko inne...
w ogóle co to znaczy archaiczna fabuła? bo to aż mnie wybiło z butów
Tylko pierwsza część była hardcorowa bo była zrobiona na staroświeckim silniku i na siłę próbowała być mrocznym Fantasy, dwójka nie była już tak trudna i taka mroczna, trójka to było w istocie MMO, czwórka podoba mi się najbardziej jeśli idzie o gameplay bo fabuła jakoś nigdy mnie nie absorbowała, Patrz, pierwsza część a ja nie przepadam za Dark Fantasy ;)
Ja zagrałem tylko w jedynkę i to przez chwilę, totalnie mnie ta gra nie kupiła i to nie przez grafikę czy system walki, ale poprzez to pseudo mroczne fantasy, które wg mnie polegało na tym że po każdej walce każdy w drużynie wyglądał jakby wyrżnął całe wioski i te na siłę poważne rozmowy.
"Weteran RPG mówi wprost: Dragon Age zawsze był „zbyt zacofany” dla Electronic Arts. „Nie rozumieli, dlaczego ludzie mieliby chcieć kupić coś tak hardkorowego" buhahaa, no jasne, bo przecież lepiej robić gierkę, w której klikając jakikolwiek przycisk, wygrywa się i przechodzi grę xD.
Rany, jak dobrze, że tak nie zrobili i olali zasrane EA i zrobili świetne DA:O i chwała im za to, ta gierka była kozak!
Aż zdecydowali się ubić serię Dragon Age tworząc Veilguard, który był dokładnym odzwierciedleniem tego, w co fani serii grać nie chcą. Naprawdę brzydzi mnie co zrobili z serią, która była naprawdę wyjątkowa.
Nigdy nie grałem w serie dragon age. Niedługo kończę Fallout 1 i chyba zaczynam dragon age 1. Jakie polecacie mody?
co prawda ogromna większość to rozwiązania technicznych problemów, ale na pewno przyda się 4GB patch i być może jeszcze parę rzeczy ci się przydadzą.
Ogólnie jako fanowi rpgów z aktywną pauzą jak i tych turowych to nawet nie przeszkadzałoby mi przejście w stronę akcji bo przyznam szczerze że system walki w Veilguardzie jest zrobiony dobrze i grało mi sie przyjemnie ale te dialogi pomiędzy towarzyszami, postacie jakby wyjęte z bajek dla dzieci to było tak strasznie słabe że pomimo dwóch albo trzech podejść do tej gry nie dałem rady jej ukończyć.
Mając w pamięci Origins, nawet DA2 albo trylogie Mass Effect - przepraszam za określenie jeśli kogoś to urazi ale słuchając dialogów w Veilguardzie to zbierało mi sie na wymioty.
Jedynie pierwszy etap w Minratusie o ile dobrze pamiętam i rozmowy z Solasem w pustce zrobiły na mnie pozytywne wrażenie a potem jebs jak mokrą szmatą w pysk - czar prysł
Tak pierdodlili i syf zrobili. Jak cos jest dla kazdego to jest dla nikogo. To ze bylo niszowe to wlasenie by dlatego sie sprzedalo bo tacy ludzie nie graja w gry dla kazdego. Zwlaszcza ze teraz jest od groma takich gier.
Dragon Age był zacofany? Co za bzdury! To była fantastyczna seria! Jedynie najnowsza odsłona w mojej opinii to było totalne gówno reszta była genialna
Osobiście najbardziej podoba mi się Straż Zasłony, jeśli chodzi o czysty gameplay bo fabuła jakoś mnie nie interesuje od samego początku.
Wadami są tu recykling lokacji i bardzo długie walki z bossami, czasami, jedna, długa walka prowadzi do kolejnej i jeszcze dłuższej ale przynajmniej nie jest to MMO jak Inkwizycja ;)
To veilguard po prostu wyprzedził swoje czasy widocznie. Ludzie jednak nie są jeszcze aż takimi idiotami jak sądzili. Za to większość recenzentów już jak najbardziej. :)
„Nie rozumieli, dlaczego ludzie mieliby chcieć kupić coś tak hardkorowego” bo korposzczurki z EA w większości nie są graczami a już na pewno nie gier RPG ;) . Julki i Brajanki będący zatrudniani na podstawie dziwnych poprawnościowych kryteriów połączeni ze smutnymi inwestorami, których mental o grach skończył się na Mario z 1990.
Veilguard był bardzo fajną grą. Ładny graficznie, dobra historia, dobrze napisane postacie (prawie wszystkie, oprócz jednej wkurzającej jak diabli), a do tego przyjemna rozgrywka. Odnośnie ostatniego to głównie chciałbym, aby to bardziej rozwinęli i dali więcej możliwości czarów i ataków, co jest jak najbardziej możliwe.